Jestem z chłopakiem od prawie roku....mieszkamy razem...i wszytsko na pozór jest idealne...Ja go kocham a on mnie( choć tylko raz mi to powiedział , ale okazuje mi to na kazdym kroku, taki z niego typ - nie mowi o uczuciach)...a w tym wszytskim jest jego byla.....i tu zaczyna sie problem....byli ze soba 7 lat...maja za soba przeszlosc...wspolne "niewyjsnione sprawy" ktorych nie da sie zalatwic....wiec ona na kazdym kroku o soebie przypomina....i tu jest problem...ja wpadam w paranoje co nieszczy nasz zwiazek....:-(...nie potrafie mu zaufac....Bardzo chce bo kocham go strasznie momentami mysle ze za bardzo...RATUNKU :-( CO MAM ZROBIC ZEBY MU ZAUFAC???
Zagubiona....to już trzeci post w którym piszesz o "niewyjasnionych sprawach" Twojego chłopaka z jego byłą....W zaistniałej sytuacji najlepszym wyjsciem dla Ciebie będzie poważna rozmowa z Twoim mężczyzną...Niech zakończy tamten związek definitywnie bo ileż można to ciagnąć....nie daj sobie wkrecać że tych spraw nie da się załatwić....wszystko jest możliwe....pod warunkiem,że się tego chce....
Naprawde to nie jest takie latwe do zalatwienia...oni maja kupiona wspolnie dzialke budowlana....a w CZASIE krysysu strasznie trudno ja sprzedac...wiec to nie jest takie latwe..... :-(
Wiem, co czujesz i moge Ci powiedziec tyle, ze nic Ci nie pomoze bardziej niz rozmowa z nim o tym. Musisz byc twarda i oznajmic mu, ze wkurza Cie ten trojkat i ze nie bedziesz go dluzej tolerowac. Ale uwaga musisz byc stanowcza nawet pokrzyczec jezeli bedziesz miala na to ochote. On zachowuje sie nie wporzadku wobec Ciebie i musisz mu o tym powiedziec, bo faceci juz tacy sa, ze jak im nie powiesz krotko i na temat, to sie sami nie domysla, ze cos jest nie tak...
Jestem z chłopakiem od prawie roku....mieszkamy razem...i wszytsko na pozór jest idealne...Ja go kocham a on mnie( choć tylko raz mi to powiedział , ale okazuje mi to na kazdym kroku, taki z niego typ - nie mowi o uczuciach)...a w tym wszytskim jest jego byla.....i tu zaczyna sie problem....byli ze soba 7 lat...maja za soba przeszlosc...wspolne "niewyjsnione sprawy" ktorych nie da sie zalatwic....wiec ona na kazdym kroku o soebie przypomina....i tu jest problem...ja wpadam w paranoje co nieszczy nasz zwiazek....:-(...nie potrafie mu zaufac....Bardzo chce bo kocham go strasznie momentami mysle ze za bardzo...RATUNKU :-( CO MAM ZROBIC ZEBY MU ZAUFAC???
Zaufaj tak po prostu.Jeśli się kochacie to w czym problem?
Wlasnie krzycze ..ostatnio za duzo...robie mu sceny zazdrosci....masakra!!! Wpadlam w jakas paranoje :-(....ale on naprawde chce to zmienic...ale ona mu to ciagle utrudnia! ciagle wymysla jakies preteksty zeby tylko utrzymac kontakt...a nie sa juz dlugo razem....
ja naprawde go kocham![]()
Jezeli on chce to zmienic to nie widze problemu. Musisz sprobowac mu zaufac. A co ona takiego robi, ze Cie to wkurza?
Dzisiaj np nie złozyl mi nawet zyczen...wstal...zjadl sniadanie , ktore podstawilam mu pod nos...a teraz siedze w domu sama....on pojechal na mecz pilki noznej ze znajomymi z pracy......a ja gotuje obiad.....:-(...
Dziewczyno weź się w garść-krzykiem nic nie zdziałasz!! porozmawiaj z nim a nie wrzeszczysz, i robisz sceny zazdrości! płacz płacz i płacz- płaczem nic nie zdziałasz! pogadaj z nim, co z tą działką, łączy ale i dzieli-bo nie chcą na niej razem budować domu-on chce tez zakończyć ta sprawę. chcesz go stracić? do dalej go zadręczaj swoimi łzami. jestescie dorośli, chcecie być ze sobą. może pomóż mu sprzedać tę działkę, poszukaj na necie inf, dowiedz się co i jak. może zmobilizuj go do działania. a poza tym co podstawiasz mu wszystko pod nos, a on idzie na mecz.. wydaje mi się że w ogóle coś jest nie tak, skoro Ty zasmucona zostajesz w domu a on sobie dostarcza rozrywek.. może macie jakis kryzys? zacznij działać zamiast się uzalać nad sobą i zwalać winę na jego byłą.
Zgadzam się z noelle. Użalasz się nad sobą, jemu robisz awantury, jak 15-latka. Dociera do Ciebie to, że on sam nie szuka z nią kontaktu? Że jak sama piszesz też chce zakończyć tą sprawę? Krzykiem i płaczem nic dobrego nie wskórasz. Czy to jego wina, że jest kryzys i trudno sprzedać tą działkę? Nie możesz mu powiedzieć, żeby pogadał z byłą i powiedział, że nie ma ochoty na tak częste kontakty z nią? Takie to trudne? Trzeba się drzeć. Oj baby, baby
Aha, Dzień Kobiet jest dla Ciebie naprawdę aż tak ważnym świętem, czy chodzi Ci tylko o sam fakt, że nie złożył Ci życzeń i wyszedł? Może ma zamiar wrócić z bukietem kwiatów i wtedy złożyć Ci życzenia i miło spędzić popołudnie. A zresztą na Twoim miejscu nie siedziałabym załamana w domu dlatego, że facet nie złożył mi życzeń tylko wyszła i miło spędziła czas.
Zgadzam się z noelle. Użalasz się nad sobą, jemu robisz awantury, jak 15-latka. Dociera do Ciebie to, że on sam nie szuka z nią kontaktu? Że jak sama piszesz też chce zakończyć tą sprawę? Krzykiem i płaczem nic dobrego nie wskórasz. Czy to jego wina, że jest kryzys i trudno sprzedać tą działkę? Nie możesz mu powiedzieć, żeby pogadał z byłą i powiedział, że nie ma ochoty na tak częste kontakty z nią? Takie to trudne? Trzeba się drzeć. Oj baby, baby
Aha, Dzień Kobiet jest dla Ciebie naprawdę aż tak ważnym świętem, czy chodzi Ci tylko o sam fakt, że nie złożył Ci życzeń i wyszedł? Może ma zamiar wrócić z bukietem kwiatów i wtedy złożyć Ci życzenia i miło spędzić popołudnie. A zresztą na Twoim miejscu nie siedziałabym załamana w domu dlatego, że facet nie złożył mi życzeń tylko wyszła i miło spędziła czas.
Bardzo madre słowa! "niebem lub piekłem jesteś sobie sama...." nie badź dla siebie piekłem z powodu nie sprzedanej działki.....
Ponieważ bardzo zależy Ci na nim to starasz się zrobić wszystko, żeby mieć go dla siebie. Jednak łatwo przeholować z tym. Rozumiem, ze niezakończone sprawy z byłą kobieta nie sa niczym wskazanym i chciałoby się zakończyć to raz na zawsze, ale sama piszesz, ze on chce to zmienić... boisz sie, ze wróci do tamtej kobiety?czy pojawia Ci się myśl "chce wrócić do niej"? to zapisz wszystkie dowody które potwierdzają te myśl. A potem zapisz wszystkie dowody, które ja podważają. Powinno pomoc. Nie boj się także rozmawiać o tym ze swoim partnerem i nie boj się ufać jemu. Czy masz powody, żeby mu nie ufać?
Sama juz nie wiem co mam o tym wzytskim myslec...:(...on moze nie daje mi powodów zebym mu nie ufala....ale gdzies w glebi czuje ze nie powinnam...dziwne to jest.....moze to daltego , ze juz kiedys zostalam zdradzona.....:-(
A co do dzisiejszego Dnia Kobiet to niz wrocil z bukietem roz...nadal mi zyczen nie zlozyl....
15 2009-03-08 19:08:09 Ostatnio edytowany przez noelle87 (2009-03-08 19:09:37)
Boże baby jedne!!! to że facet nie dał Wam bukietu kwiatów, śniadania do łożka nie było i nieskończonej ilości miłych smsów to nie znaczy że mu nie zależy!! wg mnie to święto jest głupie i tyle. oczywiście gdy ktoś składa życzenia, to dziękuję i doceniam że ktoś się stara i chce sprawić przyjemność, ale z dzisiejszym świętem jest jak z walentynkami- jak kogoś kochasz to okazuj drugiej osobie to każdego dnia, bez względu na cyferkę w kalendarzu!!!! dzień kobiet to stare prl-owskie swięto. czujesz się kobietą każdego dnia. ktoś da Ci kwiaty więc-ok, ciesz się ale nie histeryzuj gdy nie dostaniesz nic-nie na tym kończy się ten dzień!!
zagubiona23 czego Ty naprawdę chcesz? czego oczekujesz od nas? że będziemy pisać"oj biedna, tamta to małpa, nie martw się, wszystko będzie dobrze"??? może właśnie nie być jeśli nie zmienisz swojego nastawienia! będziesz winić siebie ostatecznie za rozpad związku albo konflikty które między Wami powstaną!! problem jest w Twojej głowie a nie w akcie notarialnym tej "słynnej" już działki. czego się boisz? że on Cię rzuci? że znów będą razem? to nie pozwól by tak było, zrób cos w końcu zamiast biadolić. byłaś zdradzona-współczuję, ale skoro aż tak się poisz zdrady to po co się z kimkolwiek wiążesz? przemyśl co jest dla Ciebie ważniejsze- Wasza miłość czy Twój strach i lęk przed niczym..
16 2009-03-08 19:56:12 Ostatnio edytowany przez luuuzna (2009-03-08 19:57:16)
zagubiona dziewczyny mają rację; my chcemy tylko Twojego dobra. Przestań zachowywać się jak zazdrosna nastka. Pomyśl lepiej teraz co czuje Twój chłopak - z jednej strony natarczywa była dziewczyna, która nie daje mu normalnie żyć i zapomnieć, a i w domu nie lepiej - nowa dziewczyna ze skaszoną miną, krzycząca, niezadowolona z życia, robiąca sceny za coś, na co on nie ma wpływu. Nie dziwię mu się, że nawet dzień kobiet stracił dla niego sens - wolał iść odreagować z chłopakami, z dala od tej paranoi.
Uwierz, że najprawdopodobniej on tak teraz myśli, to bardzo możliwe.
Weź sprawy w swoje ręce, zamiast użalać się, że dzień kobiet nie wypalił , jak sobie to wymarzyłaś. Naprawdę bardziej cieszy zadowolony mężczyzna niż bukiet najpiękniejszych róż.
Porozmawiaj z nim spokojnie, wyżal mu się jak przyjacielowi, powiedz co Ci leży na duszy; krzykiem nic nie osiągniesz.
A z każdym dniem będzie jeszcze gorzej, a on długo tak nie wytrzyma; Ty również, bo się nerwowo wykończysz - szkoda waszego zdrowia.
Powiedz mu spokojnie, żeby wyjaśnił sobie z byłą wszystko. I na Boga nie krzycz więcej, to najgorszy środek porozumiewania się między ludźmi.
Pomyśl lepiej teraz co czuje Twój chłopak - z jednej strony natarczywa była dziewczyna, która nie daje mu normalnie żyć i zapomnieć, a i w domu nie lepiej - nowa dziewczyna ze skaszoną miną, krzycząca, niezadowolona z życia, robiąca sceny za coś, na co on nie ma wpływu. Nie dziwię mu się, że nawet dzień kobiet stracił dla niego sens - wolał iść odreagować z chłopakami, z dala od tej paranoi.
bardzo słuszna uwaga- dwie natarczywe kobiety to już za dużo dla jednego faceta.. jak się wkurzy to na tym gdzie Wy dwie się na niego drzecie i narzucacie skorzysta jakas trzecia i tyle..
18 2009-03-08 20:51:29 Ostatnio edytowany przez luuuzna (2009-03-08 20:51:59)
noelle dzięki:D ale czasami trzeba postawić się w sytuacji mężczyzny, może nie jest wtedy taki zły za jakiego go czasami mamy ![]()
O! I z tym też się zgadzam. Nie myślmy zawsze tylko o sobie.
20 2009-03-08 21:16:33 Ostatnio edytowany przez luuuzna (2009-03-08 21:37:57)
Taka prawda Delicious ^^ Nie możemy być takimi egoistkami. Trzeba czasami wcielić się w skórę połówki - pomysleć czasami jak on; oni też się staraja zrozumieć nas, nasze humorki, nastroje, okresy...badźmy bardziej wyrozumiałe
Macie racje :-).....niestety nie ma ideałow...a moj facet troche sie w tym wszytskim pogubil....wiem , ze zaluje...ale zrobil to bezmyslnie....dopiero dzisiaj zrozumial i mnie przeprosil...kocham go i nie chce go stracic.....Dziekuje za słowa , ktor uzmysłowily mi ze nie do konac zachowywalam sie racjonalnie i ze moge go stracic wymagajac od niego zbyt wiele :-)
zagubiona23 cieszę się że wyciągnęłaś jakieś wnioski, oby było Wam tylko lepiej
pozdrawiam i sprawę uznaję za zamkniętą jak sądzę ![]()
tak czytam i sobie mysle ( a propos tej bylej jeszcze..) ze specjalnie wyszukuje pretekstow,bo albo jej wciaz zalezy a lbo jest zlosliwa! Jesli sprawa jest otwarta, Ty wiesz co i jak z ta dzialka, to moze popros go, abys i Ty czasem wyreczala go w tej sprawie, tzn jak byla sie zglosi Ty omawiaj to, zadzwon Ty do niej zamaist niego w spr.dzialki itd wiesz o co chodzi.. aby poczula ze jestescie razemw tym, ze musi sie z tym liczyc...
A z drugiej strony tez postaraj sie uspokoic i zaufac facetowi ( o ile nie masz autentycznych powodow aby nie ufac, nie zagluszaj instynktu!) no wiec, jak jest miedzy wami dobrze,on jest wobec Ciebie fair-zaufaj po prostu.
I niech ta sprawe zamkna jak najszybciej bo sie wykonczysz!! ja sama bym oszalala,wiem jak to jest,sama teraz mam swoje problemy do zalatwienia i tez nie potrafie byc spokojna i opanowana;) ale damy rade:)
Stwierdzam ze jak kobieta jest opanowana i pewna siebie,facet bardziej lata jak nakrecony a jak pokazesz slabosc i ze zalezy ci-przegralas.....wiec nie daj sie i glowa do gory!!!!!!X
No to moje drogie....nie zamknęła się sprawa do końca....albo moze zamknęła, ale nie tak jak oczekiwalam.....od tego durnego dnia kobiet....nie było za dobrze...potem troche bylo lepiej....a teraz zrobilismy sobie przerwe....:-(.....od wczoraj....mieszkam sama....planowo do jutra....ale okaze sie dopiero czy znowu zamieszkamy razem i czy bedziemy jeszcze razem......JA CHYBA ZWARIUJE....juz nie wiem co mam robic zeby bylo lepiej.....:-(
Zaufanie,to podstawa dobrego związku.Trzeba kogoś dobrze poznać w różnych sytuacjach,okolicznościach.Można wtedy coś wywnioskować,przejrzeć drugiego człowieka.Co zmieniło się u Ciebie od tamtej pory tj 7 marca?
Wiec moje drogie......lepiej o wiele lepiej :-).....przerwa nam sie przydala :-)
Oboje wiele zrozumielismy...teraz juz jest dobrze.....totalnie zmienilam nastawienie.....wiem ze nie chce go stracic....:-)......zaufalam ......:-)....
Dziekuje wszytskim.....rowniez za slowa krytyki...one bardzo mi tez pomogly.... :-)
Jak cudownie czytać takie słowa. Bardzo się cieszę
i trzymam za was kciuki
Pozdrawiam!
zagubiona trzymamy kciuki za wasz związek - oby rozwijał sie już w jak najlepszą stronę ![]()
Trzymajcie trzymajcie....ja nie chce zapeszac:-)
bedziecie na biezaco:-)
Pozdrawiam :-)