Teść mnie nie lubi - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 109 ]

Temat: Teść mnie nie lubi

Witajcie..mam problem z tesciem...myslalam ze mnie lubi..mieszkam z moim mezem u jego rozicow.zrobilismy sobie goe mam swoja kuchnie i lazienke ale wejscie jest wspolne. w kazdym razie moj tesc to trudny i konfliktowy czlowiek. najpierw z jednym synem sie poklocil i nie odzywali sie rok. potem z drugim synem sie poklocil i nie odzywali dwa lata teraz z moim mezem(ktory najwiecej w domu zawsze robil i pomagal)poklocil sie i nie odzywali sie tydzien. ja w tym czasie tak zle sie tu czulam i jezdzilam do mojej mamy poniewaz mieszka w tej samej miejscowosci. moja tesciowa wcale mi sie nie dziwila bo zdaje sobie sprawe jaki jest jej maz ale nie ma nic do gadania, tlumaczylam mojemu mezowi zeby sie z ojcem pogodzil bo bedzie awantura ale powiedzial ze absolutynie pierwszy reki nie poda bo to ojca wina no i faktycznie tak bylo. wracalismy od moich rodzicow a tesciu juz czekal na nas... i od razu z pytaniem kiedy sie wyprowadzamy a moj maz jakoze jest troche porywczy powiedzial ze JUZ!! i byla awantura...ale pisze d;atego poniewaz podczas tej awantury moj tesc stwierdzil ze odkad moj maz sie ze mna ozenil bardzo sie zmienil i ze jako ze ja przez ostatni tydzien nic nie pomagalam (bo nie wytrzymywalam tej sytuacji i jezdziulam do mamy mojej) to powiedzial rowniez ze moj maz wzial sobie nieroba!!pozniej sdie jakos tam pogodzili a mi tak to zapadlo w pamiec ze nie mam ochoty na niego patrzerc. a musze. i nie wiem jak sie zachowywac. a na drogi dzien on zachowywal sie jakby nie pamietal co o mnie powiedzial. nie wiem ale jest mi tak strasznie przykro ze najchetniej bym sie wprowadzila do mojej mamy ale moj maz narazie nie chce bo niby ten dom ma byc nasz. tylko ze i tak nie caly a sama gora. mam dosc

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Teść mnie nie lubi

mój teść też jest dobry,i tak jak ty mieszkamy razem my na górze teście na dole=wspólne wejście,z tym ze ja już się uodporniłam na głupie teksty mojego teścia,który potrafi być upierdliwy,jak się pokłóci  z moim facetem to szczerze mówiąc ja mam to gdzieś,pokłócili sie sami to niech sie sami godzą
co do tego ze ty tam w czymś nie pomagasz i teściu gada ze jesteś nierobem,no sorki ale ja sobie nie pozwalam aby ktoś coś mi kazał robić,jeśli chce to robię to z własnej woli a co sobie teściu czy teściowa pomyślą mam gdzieś
daj sobie spokój dziewczyno i przestań w ogóle na teścia zwracać uwagę

3

Odp: Teść mnie nie lubi

Zgadzam się z Leną.

4

Odp: Teść mnie nie lubi

Asiu, nie kazdy musi Cie lubic. I mowie to jako szczesliwa mezatka, ktorej czesc rodziny meza tez nie lubi. Ale co mnie to! Grunt, ze moj maz mnie lubi wink
Natomiast zupelnie, zupelnie nie pojmuje idei mieszkania z rodzicami - niezaleznie ktorymi. Szczegolnie takimi, ktorzy ta sytuacja nie sa zachwyceni.

5 Ostatnio edytowany przez chaber05 (2012-05-25 17:36:55)

Odp: Teść mnie nie lubi

Nie przyszło wam do głowy, że teściowie żałują zgody na wasze zamieszkanie? Jedni powiedzą to wprost, inni dają do zrozumienia poprzez jazdy.
Czy wy się musicie tak śpieszyc do tego ślubu i zamieszkiwac pod cudzym dachem? Rozumiem na krótko, bo budowa domu to nie zawsze chop siup i parapetówka.
Nie wszyscy muszą nas lubic, to fakt. Teśc nie powinien komentowac tego co i kiedy oraz jak robicie. Niestety w tym przypadku myślę, że mają was dosyc.
Bądźcie obiektywne. Gdyby to zięc nie  odpowiadał  teściowi, to jaka byłaby reakcja? Kto zostałby obwiniony? Przecież nie własna córka.

Jest takie brzydkie powiedzenie: swoje ciaciane, cudze osrane.
Na kogoś winę zwalic trzeba, a wy zdziwione. Tylko własne, chocby mega ciasne.

6

Odp: Teść mnie nie lubi

u nas jest nasze własne,przecież teściów na bruk nie wyrzucimy:)chociaż na upartego mogli byśmy ich zamknąć w jednym pokoju który mają zapisany dla siebie:)
ale też jestem zdania że ciasne ale własne

7

Odp: Teść mnie nie lubi

Leno, krew mi się zagotowała.
Mieszkacie pod dachem teściów, czyli Wam zapisali jak rozumiem większośc domu, zostawiając sobie pokoik. Niech no teraz teściowie podskoczą, już wy im pokażecie... Ręce opadają, czytając coś takiego. Łaskawi jesteście, ze ho, ho.

8

Odp: Teść mnie nie lubi

moze i maja dosyc..ale maja tez syna na wozku inwalidzkim i wiadomo ze musi sie ktos nim po ich smierci zaopiekowac...dlatego zalezy mojej tesciowej zebysmy mieszkali razem. pozatym to ma byc na nas przepisane...ponoc..nie wiadomo ale nie mamy za bardzo z czego budowac domu ani mieszkania kupic.nie kazdego na to stac niestety...i niestety ten kto z tesciami nigdy nie mieszkal nie pojmie tego nigdy:ale dziekuje za rady

9

Odp: Teść mnie nie lubi
chaber05 napisał/a:

Leno, krew mi się zagotowała.
Mieszkacie pod dachem teściów, czyli Wam zapisali jak rozumiem większośc domu, zostawiając sobie pokoik. Niech no teraz teściowie podskoczą, już wy im pokażecie... Ręce opadają, czytając coś takiego. Łaskawi jesteście, ze ho, ho.

tak,zapisali mojemu facetowi kilkanaście lat temu cały dom a sobie zostawili jeden pokój,z dostępem do łazienki i kuchni,jednak cały dół mają dla siebie czyli 3 duże pokoje,kuchnia i łazienka
bez przesady nikt ich nie wyrzuci,aż taką wredną synową nie jestem:)
i właśnie z tego w/g że ten dom przepisali i żebyśmy mogli z nimi mieszkać zrobiliśmy własne mieszkanie na poddaszu,po to aby żyć po swojemu i żeby nikt mi w gary nie zaglądał,nie wchodzimy sobie w drogę póki co,a gdybyśmy mieli mieszkać razem pewnie doszłoby do nie jednej awantury!
rachunki płacimy raz my,raz oni
na szczęście w moim mieszkaniu bywają dosłownie 3-5 razy w roku

10

Odp: Teść mnie nie lubi

Nikt nie zna życia lepiej niż ten kto z teściami mieszkał. Nikt tak nie potrafi życia struć, możecie mnie tu złoić a ja i tak swoje wiem. Najlepsza synowa to ta, która mieszka osobno, całkowicie osobno i widuje teściów raz na rok. Posmakowałam mieszkania z teściami i to był absolutnie najgorszy okres w moim życiu. Także trzymam kciuki za wszystkie dziewczyny które mieszkają z teściami i życzę rychłej wyprowadzki wink

11

Odp: Teść mnie nie lubi

Wyprowadźcie się to i Wasze problemy się skończą i może odzyskacie dobre relacje.

12

Odp: Teść mnie nie lubi

tak bardzo chcialabym sie wyprowadzic...ale moj maz pracuje tylko..nie stac nas na wynajem a tym bardziej na budowe przy jego pensji...ja szukam pracy ale w tej dziurze ciezko nawet o staz..chyba jestem skazana na to co mam:((:

13

Odp: Teść mnie nie lubi

Mi się trafił cudowny teść na szczęście... Natomiast teściowa... Eh. Chyba nigdy się nie dogadamy.

14

Odp: Teść mnie nie lubi

witajcie. tak jak pisalam w poscie mam konflikt z tesciem. opisywalam awanture z kwietnia. potem byl spokoj ale czulam juz uraze bo nie ozstalam przeproszona za te przykrosci. pozniej w maju znow byla awantura. tyle ze maz byl w pracy a ja z pracy wrocilam. przyszedl tesc i naskoczyl na mnie ze nic nie robimy(co jest klamstwem) i mi sie oberwal bo bronilam meza. nie wytrzymalam i powiedzialam tesciowi w koncu pare slow. min. ze nas nie szanuje, ze mnie nie szanuje, ze liczy sie dla niego tylko robota, ze nie mamy swojego zycia bo zawsze maz jest do pracy zaprzegany. na to on mi powiedzial ze "jak nie pasuje to wypierdalac" no wiec poszlam na gore spakowalam sie zadzwonilam do meza i opisalam sytuacje. jak przyjechal z pracy to mnie zawiozl do mojej mamy. jak mnie rodzice zobaczyli byli w szoku. nie moglam dojsc do siebie kilka dni. zaznaczam iz z charakteru jestem bardzo wrazliwa i wszystko biore do siebie. taka moja natura po prostu. po kilku dniach maz sie rowniez wprowadzil. gdzies przed swietami Bozego Narodzenia maz pogodzil sie z ojcem i od tamtej pory zaczelo sie namawianie przez tesciowa zebysmy przyjechali i zebym osobiscie wyjasnila sobie wszysto z tesciem. tesciowa mi pisala i dzwonila do mnie ze tesc nie odezwie sie pierwszy bo on swojej winy ne widzi i zebym ja pierwszy krok zrobila bo to sie nigdy nie skonczy tp. wczoraj maz rozmawial na ten temat ze swoim ojcem no i oczywiscie powiedzial do meza ze nie ma za co przepraszac moich rodzicow(moim zdaniem sam fakt ze skrzywdzil czyjas corke czyni go winnym i ma obowiazek przeprosic rowniez moich rodzicow)
ze pochopnie postapilismy wyprowadzajac sie, ze trzeba bylo przyjsc i porozmawiac. (po pierwszej awanturze wyjasnilismy sobie wszystko ale to jak grochem o sciane. zapomnial o rozmowie i dalej tak samo sie zachowywal) i zebysmy wrocili bo nie mozemy sie ciesnic w jednym pokoiku u mojej mamy. ze dom ma byc na meza zapisany itd.
mam metlik w glowie. mam taki uraz do tescia ze sie w glowie nie miesci. nie stac nas zeby sie na swoje wyprowadzic a chcemy pomyslec juz o dzidziusiu. tu u mojej mamy jest faktycznie za ciasno. mieszkamy w 5 osob w trzy pokojowym domu. nasz pokoik jest najmniejszy i nawet lozeczka dla dziecka nie byloby gdzie wstawic. ale nie wiem czy umialabym zyc znowu u meza rodzicow. widziec tescia ktory mi tyle przykrych rzeczy powiedzial. nie wiem co robic i myslec. rozmawialam z mezem. on mnie rozumie ale tez mysli  przyszlosciowo . a chcieliysmy planowac juz dziecko. plakac mi sie chce. planuje w aptece kupic jakies tabletki bez recepty na uspokojenie zeby mnie tak nerwy nie telepaly. bo tesc z tesciowa chca zebym przyjechala  wyjasnic wszystko. a na sama mysl mam nerwe

15

Odp: Teść mnie nie lubi

A co tak poza tym robisz? Pracowałaś kiedyś? Jak długo jesteście małżeństwem?
Szukaj pracy, stażu nawet za marne grosze, dla samej siebie.
Ja też mieszkam z teściami, we wschodniej Polsce, gdzie również nie ma extra pracy i płacy, ale coś znalazłam i od razu to podniosło poczucie mojej własnej wartości.

Kolejna sprawa: ja na Waszym miejscu, to nie włożyłabym ani złotówki w nie swój dom.

16

Odp: Teść mnie nie lubi

Asiulapsk, może nie jestem jakimś ekspertem, ale wydaje mi się, że z myśleniem o dziecku to powinno się wstrzymać aż będzie się miało stabilną i przyzwoitą sytuację finansową, nie tylko własny kąt. A jeśli chodzi o teścia - współczuję bardzo, że wam się nie układa. Widać, że nie jest najmilszym człowiekiem. Niestety musisz przyznać, że mieszkaliście w jego domu, więc miał prawo ustanawiać zasady, a nawet oczekiwać od syna pomocy : w końcu mieliście dzięki niemu gdzie mieszkać. Nie mówię, że zachował się w porządku - ale niestety jedyne co można na to poradzić, to wyprowadzić się od teściów (co zrobiliście). Rozumiem, że teraz jest wam ciężko, ale nie możesz teraz wymagać od teścia, żeby wyciągnął rękę jako pierwszy. Prawda zawsze leży gdzieś po środku, są też dwa punkty widzenia w tej sytuacji : Twój (uważasz że to wina teścia) oraz teścia (który uważa że wina leży po Twojej stronie). Nie mi oceniać, kto ma rację, ale pamiętaj, że teść nie ma w pogodzeniu się "dodatkowego interesu" w postaci odzyskania przytulnego kąta. Może warto schować dumę do kieszeni i spróbować porozmawiać? Powiedzieć na spokojnie, co komu leży na sercu?

17

Odp: Teść mnie nie lubi

Asiu nie daj sie wmanewrować w mieszkanie z dzieckiem TAM.

18

Odp: Teść mnie nie lubi

Jak się nie ma perspektyw na coś własnego, to trzeba dumę wsadzić do kieszeni i nauczyć się dyplomacji i asertywności.
Teść faktycznie nie najmilszy i porywczy, ale to WY macie interes do niego i teściowej, a nie oni do WAS. Ten syn na wózku to sprawa dalekiej przyszłości i nie ma co się nim dzisiaj zasłaniać.
Oczekujesz przeprosin, mało tego, jeszcze przeprosin dla swoich rodziców, ale raczej się tego nie doczekasz. Teść nie będzie Was prosił, byście wrócili do jego domu, tak to widzę.
On jest porywczy, taka jego natura. Ty jesteś wrażliwa i wszystko bierzesz do siebie - to Twoja natura. Masz zrozumienie dla swojej natury, zrozum i czyjąś.
Bo co masz do wyboru? Mieszkać w maleńkim pokoiku w domu Twoich rodziców, gdzie pewnie za jakiś czas też się zrobi mało ciekawie, bo wszyscy siedzą sobie na głowie? Wynająć gdzieś pokój i klepać biedę, bo Ty nie pracujesz, a mąż zarabia niewiele? Albo ugiąć karku, wrócić do domu teściów i wyhodować sobie grubszą skórę. No trudno, jak się mieszka u kogoś, to czasem trzeba przełknąć jakieś fanaberie właściciela. Wiem, że nie jest to przyjemne, ale takie jest życie.
Co Ci przyjdzie z hodowania urazy i trwania przy swojej racji, jak nie bedziesz miała gdzie mieszkać?

19

Odp: Teść mnie nie lubi

Mareno, uwielbiam czytac Twoje odpowiedzi - sa wywazone, obiektywne i tchna doswiadczeniem.
Podzielam Twoje poglady, w relacjach mlodzi i tesciowie, w 156 procentach. Po jasna cholerke oni wszyscy pchaja sie pod dach rodzicow jednej lub drugiej strony ? Trzeba wyjatkowego szczescia, aby trafic na tesciow z grupy "spelnionych" : zyjacych wlasnym zyciem i nie ingerujacych w sprawy dzieci.
Asiu, powiem prosto z mostu - jezeli dojdziecie do porozumienia, bedziesz tam gosciem, wiec zachwuj sie jak na goscia przystalo.
I badz wdzieczna, ze masz ( bedziesz miala ) dach nad glowa, chociaz byloby lepiej, aby byl to twoj wlasny.

Dla mojego usprawiedliwienia  - lubie wysluchiwac dwoch stron. Chetnie posluchalabym relacji tescia.


Powodzenia !

20

Odp: Teść mnie nie lubi
Krysta napisał/a:

Mareno, uwielbiam czytac Twoje odpowiedzi - sa wywazone, obiektywne i tchna doswiadczeniem.
Podzielam Twoje poglady, w relacjach mlodzi i tesciowie, w 156 procentach.

Podpisuję się smile zresztą chyba już gdzieś o tym wspominałam wink Ja podzielam w 158 procentach wink

21

Odp: Teść mnie nie lubi

kochani. pisalam ze jak wrocilam z pracy to tesc zrobill mi awanture. wiec zaznaczam ze pracuje.po drugie ja nie mam w zasadzie zadnego interesu do tescia. wystarczy ze nie bedziemy myslec o dziecku. i nie mam kompletnie zadnego powodu zeby chciec tam wrocic. bo nie zalezy mi na ich kacie. wydaje mi sie ze dac kat a przyjac do rodziny to jest roznica. jak sie przyjm,uje do rodziny to trzeba traktowac jak czlonka rodziny. tak zostalam wychowana. i to oni maja interes do nas bo po pierwsze musza zadbac o przyszlosc syna na wozku. a jedynym synem ktoremu moga to zadanie powierzyc jest moj maz. mamy teraz dach nad glowa. wiem ze jest ciasno. ale jesli chodzi o atmosfere jak zupelnie inna. nikt sie nie kloci i nikt nie ma do nikogo pretensji. tansze jest utrzymanie. a jak wrocimy tam...to nie dosc ze nam bedzie duzo kasy szlo. to trzeba bedzie w dom inwestowac no bo przeciez obiecanki cacanki ze dom bedzie nasz. mi nie wypada mowic im ze skoro nei jest to na nas zapisane to nie bedziey inwestowac. to jest zadanie mojego meza. a on nie bedzie chcial nic mowic bo znowu pokloci sie z ojcem. jaka bylaby relacja mojego tescia??ciezko powiedziec. ale wezcie pod uwage to co pisalam w pierwszym poscie . z dwoma synami byl poklocony latami. samo to chyba o czyms swiadczy.

22

Odp: Teść mnie nie lubi

chcialam jeszcze dodac ze z tesciowa mam naprawde dobre stosunki. mieszkajac mialam dobre i teraz pomimo ze nie mieszkam tam juz tez utrzymuje z nia kontakt i nawet widuje sie z nia. to ze tesc taki jest to nie jest jej wina. niestety niewiele moze na to poradzic bo jesli postawi sie to ma jeszcze wieksza awanture. i tak cale zycie.

23

Odp: Teść mnie nie lubi
asiulapsk napisał/a:

kochani. pisalam ze jak wrocilam z pracy to tesc zrobill mi awanture. wiec zaznaczam ze pracuje.po drugie ja nie mam w zasadzie zadnego interesu do tescia. wystarczy ze nie bedziemy myslec o dziecku. i nie mam kompletnie zadnego powodu zeby chciec tam wrocic. bo nie zalezy mi na ich kacie. wydaje mi sie ze dac kat a przyjac do rodziny to jest roznica. jak sie przyjm,uje do rodziny to trzeba traktowac jak czlonka rodziny. tak zostalam wychowana. i to oni maja interes do nas bo po pierwsze musza zadbac o przyszlosc syna na wozku. a jedynym synem ktoremu moga to zadanie powierzyc jest moj maz. mamy teraz dach nad glowa. wiem ze jest ciasno. ale jesli chodzi o atmosfere jak zupelnie inna. nikt sie nie kloci i nikt nie ma do nikogo pretensji. tansze jest utrzymanie. a jak wrocimy tam...to nie dosc ze nam bedzie duzo kasy szlo. to trzeba bedzie w dom inwestowac no bo przeciez obiecanki cacanki ze dom bedzie nasz. mi nie wypada mowic im ze skoro nei jest to na nas zapisane to nie bedziey inwestowac. to jest zadanie mojego meza. a on nie bedzie chcial nic mowic bo znowu pokloci sie z ojcem. jaka bylaby relacja mojego tescia??ciezko powiedziec. ale wezcie pod uwage to co pisalam w pierwszym poscie . z dwoma synami byl poklocony latami. samo to chyba o czyms swiadczy.

jaki jest stan tego syna na wózku? jest sprawny umyslowo i ma tylko niepelnosprawnosc fizyczną?
nie boisz sie tego, ze bedziesz musiala nosic swojego szwagra na rekach gdy tesciowie umrą a jemu sie pogorszy?

24

Odp: Teść mnie nie lubi

Ok, pracujesz. Pomyliłam się, sorry.
No więc jeśli stać Was na to, to po co te płacze? Wynajmijcie sobie mieszkanie i żyjcie oddzielnie. Ani u teściów, ani u rodziców.
A sprawa, o którą muszą zadbać teściowie to ich problem, wcale nie musicie brać tego na siebie.

Chcesz, żeby Cię utwierdzić w odmowie powrotu do teściów? Proszę bardzo, utwierdzam!
Jestem za tym, żeby młodzi i starzy żyli oddzielnie, na swoim i za swoje.

25

Odp: Teść mnie nie lubi

Na waszym miejscu nie zainwestowałabym ani złotówki w dom, który nie jest prawnie mój.
Na dziecko macie czas jeszcze kilka lat.
Jeżeli oboje pracujecie macie pewnie zdolność kredytową, kupcie jakąś kawalerkę, najtaniej jak się da, do remontu.
Zawsze to można sprzedać albo wynająć, jak sprawa z domem się wyklaruje.
Niestety, mieszkanie z teściami/rodzicami ma to do siebie, że żyje się w ich domu według ich reguł.
A regułą Twojego teścia jest darcie gęby kiedy ma ochotę.
I w życiu tego nie zmienisz tylko dlatego, że ty jesteś wrażliwa, czy dlatego, że w Twoim domu tak nie było.

26 Ostatnio edytowany przez czapka_z_daszkiem (2013-03-13 21:36:53)

Odp: Teść mnie nie lubi
asiulapsk napisał/a:

kochani. pisalam ze jak wrocilam z pracy to tesc zrobill mi awanture. wiec zaznaczam ze pracuje.po drugie ja nie mam w zasadzie zadnego interesu do tescia. wystarczy ze nie bedziemy myslec o dziecku. i nie mam kompletnie zadnego powodu zeby chciec tam wrocic. bo nie zalezy mi na ich kacie. wydaje mi sie ze dac kat a przyjac do rodziny to jest roznica. jak sie przyjm,uje do rodziny to trzeba traktowac jak czlonka rodziny. tak zostalam wychowana. i to oni maja interes do nas bo po pierwsze musza zadbac o przyszlosc syna na wozku. a jedynym synem ktoremu moga to zadanie powierzyc jest moj maz. mamy teraz dach nad glowa. wiem ze jest ciasno. ale jesli chodzi o atmosfere jak zupelnie inna. nikt sie nie kloci i nikt nie ma do nikogo pretensji. tansze jest utrzymanie. a jak wrocimy tam...to nie dosc ze nam bedzie duzo kasy szlo. to trzeba bedzie w dom inwestowac no bo przeciez obiecanki cacanki ze dom bedzie nasz. mi nie wypada mowic im ze skoro nei jest to na nas zapisane to nie bedziey inwestowac. to jest zadanie mojego meza. a on nie bedzie chcial nic mowic bo znowu pokloci sie z ojcem. jaka bylaby relacja mojego tescia??ciezko powiedziec. ale wezcie pod uwage to co pisalam w pierwszym poscie . z dwoma synami byl poklocony latami. samo to chyba o czyms swiadczy.

Autorko piszesz, że tylko oni mają interes do Was. Wybacz, ale nie zgodzę się. gdyby tak było nie powtarzałabyś co chwilę, że "dom ma być kiedyś wasz". To byłaby transakcja wiązana. Oni Wam dom (wiesz jak ciężko w dzisiejszych czasach postawić dom), a Wy im opiekę nad synem. Natomiast popełniłaś ogromny błąd - wprowadziłaś się do teściów po ślubie i liczysz, że będą żyć zgodnie z Twoimi zasadami. Dla mnie jest to trochę irytujące, bo to dom teściów i zawsze tak pozostanie. Ty jesteś obcą osobą dla teścia i oczekujesz, że on zmieni swoje wieloletnie przyzwyczajenia ze względu na Ciebie? Narzekasz, że u mamy jest ciasno... nie wiedziałaś tego wychodząc za mąż? Słuchaj byłam w podobnej sytuacji... Miałam wychodzić za mąż... U moich rodziców ciasno, u teściów góra wolna... Na wynajęcie mieszkania nie było nas stać (o budowie, czy kupnie nie mówiąc). Mieszkam na pipidówie, gdzie pracy brakuje, a jak jest to za bardzo niskie stawki... Ja w tym czasie szukałam pracy, mój ówczesny narzeczony miał ją za małą stawkę (czyli sytuacja podobna jak u was po ślubie). Jedyną opcją zamieszkania było "u teściów na piętrze", a dodam, że teściowa bardzo kłótliwa, wtrącająca się, teść też podobny. I wiesz co zrobiłam? Nie wyszłam za mąż, bo wiedziałam, że "u teściów zawsze będę gościem". Jak ktoś ma trudny charakter to nie ma szans się dogadać... Piszesz jaki teść zły- nie wiedziałaś tego przed ślubem? Mieszkacie u Twojej mamy i niech tak zostanie, ale niepoważne jest planowanie dziecka w takiej sytuacji... Może za kilka lat Wasze sytuacja się polepszy i wtedy myśl o dzieciach-nie teraz, gdy ciężko Wam finansowo, brakuje perspektyw na własny kąt. Nie skazuj malucha na mieszkanie z rodzicami w pokoju (ja całe dzieciństwo tak mieszkałam i to jest koszmar dla dziecka, gdy nie może zaprosić koleżanek bo nie ma nawet pokoju). Odnośnie przepisania domu teściów Wam... Nigdy nie ma pewności jak będzie, na 5 minut przed wejściem do notariusza mogą zmienić zdanie. To ich dom, tam panują ich zasady.

27

Odp: Teść mnie nie lubi

Czapko z daszkiem, chylę przed Tobą czoło, mądrze napisane. Kobiety nie są w stanie pojąc, że nawet największa miłosc wygaśnie, gdy staniemy oko w oko z takimi problemami. Teściowa i brak pieniędzy - murowana szarpanina do końca życia.

Co my internautki jednak możemy. Przeważy chęc wyjscia za mąż, posiadania rodziny, nieważne jakim kosztem.

28

Odp: Teść mnie nie lubi

powiem Wam szczerze ze mam ogromny metlik w glowie. jestem rozdarta. mąż chce wrocic do rodzicow (nie dlatego ze mu zle u moich bo jest dobrze traktowany) ale dlatego ze tam jest wiecej miejsca. po slubie z pieniedzy weselnych zrobilismy sobie na gorze kuchnie i pokoj. mamy rowniez lazienke. i szczerze wam powiem ze jakbysmy mieli osobne wejscie(ktore da sie zrobic) to calkiem inaczej by mi sie zylo.
ostatnio bylam u psychologa i porozmawialam z nim o tej sytuacji. powiedzial mi ze skoro tesc ma samych synow i nie wie jak to jest miec corke to zebym nie oczekiwala ze sie zmieni. bedzie mnie traktowac jak syna. w sensie jak chlopa do roboty. bo inaczej nie umie. i na straosc sie juz nie zmieni. moze jedynie zlagodniec. maz mi mowi ze po tym jak sie wyprowadzilismy tesc zrozumial ze jestesmy w stanie to zrobic. maz sie boi rowniez ze jesli tam nie wrocimy to nie dostanie swojej czesci majatku. no i przede wszystkim szkoda tego ile pieniedzy tam wlozylismy. i fakt-nie wiedzialam jak tam jest przed slubem. przeciez jakbym wiedziala wczesniej jaki jest tesc to albo bym z slubem poczekala albo zamieszkala u mojej mamy. nie zaluje ze wyszlam za maz bo kocham meza i on jest zawsze za mna.
jesli chodzi o to kto ma do kogo interes-oni maja do nas zebysmy zaopiekowali sie w przyszlosci ich synem-my natomiast taki zeby nam przepisali pol domu. ale nie rozumieja ze dopoki to nie jest nasze prawnie my nie chcemy inwestowac w dom-ktory nie wiadomo czy bedzie nasz. bo przeciez wszystko moze sie wydazyc i kto wie co nas czeka?dalsze uzeranie sie?a moze bedzie lepiej?moze nasza wyprowadzka nauczyla czegos tescia?(tak twierdzi moj maz) uwierzcie ze najbardziej na swiecie chcialabym mieszkac sama z mezem. ale to nie jest takie proste. w naszej miescinie on ma zapewniona prace. ja mam umowe ktora konczy mi sie latem i nie wiem co dalej. zeby wziasc kredyt na mieszkanie pasowaloby zebym ja tez miala ciagle prace...a nie wiem czy ja bede miala. z praca u nas ciezko. na jedno miejsce pracy w urzedzie jest ponad 100 osob. mala miescina male mozliwosci.
wiec kredyt racze odpada. wynajem rowniez po obliczeniu ile wyjdzie wplata na cudze konto a przezycie i paliwo i inne nieprewidziane wydatki.
czlowiek przed slubem nie za bardzo zdaje sobie sprawe z takich rzeczy. przeciez idac do tesciow -znajac ich z tej dobrej strony nie szlam z nastawieniem ze bedzie ZLE. I tesciowa mam dobra..z tym ze tescia (.......)
teraz jak tam jezdze malo z nim rozmawiam. bardziej z tesciowa..jest dla mnie mily...ale moze dlatego ze po prostu ich odwiedzamy?a moze dlatego ze zrozumial ze niszczy rodzine?nie wiem...pewnie sie przeprowadzimy. ale juz mezowi zapowiedzialam ze jesli jeszcze raz powtorzy sie taka sytuacja ze tesc bedzie do mnie z wyzwiskami sie odzywal to wyprowadzam sie i juz ngdy tam nie wracam.
po drodze biore rowniez tabletki wyciszajace zeby sie wewnetrznie uspokoic. moja nerwica tez ma wplyw na to ze tak przezywam te konflikty.
czuje poprawe. jak tam jade to juz jestem spokojna i nie czuje nerwow..wrecz czuje sie swobodnie

29 Ostatnio edytowany przez malina.m (2013-03-16 12:24:35)

Odp: Teść mnie nie lubi

smile

Odp: Teść mnie nie lubi

Autorko wg mnie kłótnie będą i to nie jeden raz. Zrobiliście błąd, że inwestowaliście w ten dom. W sytuacji gdy chcesz wrócić musicie załatwić sprawę z osobnym wejściem. Bez tego nie wracaj tam. Nie licz na wielkie zmiany ze strony teścia. On tam jest właścicielem i zdaje sobie sprawę, że on rozdaje karty. On będzie tam żył, czy Wy wrócicie, czy nie. Czy teściowie nie mogą Wam przepisać piętro teraz? Może warto postawić wszystko na jedną kartę? Czyli poważna rozmowa i albo oni wam przepisują piętro, Wy dalej inwestujecie w nie i przyjmujecie obowiązek opieki na ich synem gdy Oni będą już starsi, albo nie wracacie...

31

Odp: Teść mnie nie lubi

czapka z daszkiem no wlasnie oni nie chca jeszcze przepisywac bo nie wiadomo co postawnowi kolejny syn. nie wspomnialam ich razem jest czterech. moj maz, brat na niepelnosprawny , drugi brat ale ozenil sie wyprowadzil i ma wlasne mieszkanie no i jeszcze jeden brat ktory mieszka z nami na pietrze . ma swoj pokoj i sie w nic nie wtraca. w zasadzie to sie z nim praktycznie nie widuje. chodzi wlasnie o to ze polowa domu ma byc nasza. a druga tego brata co z mieszka z nami na gorze. oczywiscie nie korzysta z naszej kuchni i lazienki. ma to na dole. tylko tu jest znak zapytania. bo nie wiadomo co on bedzie chcial. czy calkiem sie wyprowadzi czy bedzie tu mieszkac. sam niewie bo nawet chyba nie ma narazie dziewczyny. ale rozmawialam z mezem  powiedzialam mu zeby go wziac na stolek i z nim pogadac. powiedziec mu ze musi sie okreslic jak widzi swoja przyszlosc. co do inwestowania powiedzialam mezowi rowniez ze nie bedziemy w dom inwestowac. bedziemy sie skladac na rachunki i tyle. dopoki prawnie nie jest nam to przepisane nie zamierzam w to ani centa wlozyc. jedynie inwestowac moge w to co pozniej ewentualnie zabiore ze soba. niestety teraz srednio sie oplaca robic osobne wejscie bo to wejscie byloby w takim miejscuy ze tesciowie i tak widzieliby ze przyszlismy. ten dom ma  taki uklad ze w innym miejscu sie nie da a ten szwagier ktory mieszka na gorze musi jakos na dol zejsc. nie wstawimy przeciez drzwi bo i tak szwagier tamtedy chodzi. ech...nie mam sil do tego wszystkiego. no ale decyzja podjeta. postanowilismy sie przeprowadzic w tym tyg. zpbaczymy. jestem dobrej mysli i biore tabletki wiec teraz bylabym w stanie powiedziec wszystko co mysle SPOKOJNIE.
jak zow bede musiala sie uzerac to sie wyprowadzam i tyle. moje zycie i moja psychika jest najwazniejsza.

32 Ostatnio edytowany przez czapka_z_daszkiem (2013-03-19 23:02:20)

Odp: Teść mnie nie lubi
asiulapsk napisał/a:

czapka z daszkiem no wlasnie oni nie chca jeszcze przepisywac bo nie wiadomo co postawnowi kolejny syn. nie wspomnialam ich razem jest czterech. moj maz, brat na niepelnosprawny , drugi brat ale ozenil sie wyprowadzil i ma wlasne mieszkanie no i jeszcze jeden brat ktory mieszka z nami na pietrze . ma swoj pokoj i sie w nic nie wtraca. w zasadzie to sie z nim praktycznie nie widuje. chodzi wlasnie o to ze polowa domu ma byc nasza. a druga tego brata co z mieszka z nami na gorze. oczywiscie nie korzysta z naszej kuchni i lazienki. ma to na dole. tylko tu jest znak zapytania. bo nie wiadomo co on bedzie chcial. czy calkiem sie wyprowadzi czy bedzie tu mieszkac. sam niewie bo nawet chyba nie ma narazie dziewczyny. ale rozmawialam z mezem  powiedzialam mu zeby go wziac na stolek i z nim pogadac. powiedziec mu ze musi sie okreslic jak widzi swoja przyszlosc. co do inwestowania powiedzialam mezowi rowniez ze nie bedziemy w dom inwestowac. bedziemy sie skladac na rachunki i tyle. dopoki prawnie nie jest nam to przepisane nie zamierzam w to ani centa wlozyc. jedynie inwestowac moge w to co pozniej ewentualnie zabiore ze soba. niestety teraz srednio sie oplaca robic osobne wejscie bo to wejscie byloby w takim miejscuy ze tesciowie i tak widzieliby ze przyszlismy. ten dom ma  taki uklad ze w innym miejscu sie nie da a ten szwagier ktory mieszka na gorze musi jakos na dol zejsc. nie wstawimy przeciez drzwi bo i tak szwagier tamtedy chodzi. ech...nie mam sil do tego wszystkiego. no ale decyzja podjeta. postanowilismy sie przeprowadzic w tym tyg. zpbaczymy. jestem dobrej mysli i biore tabletki wiec teraz bylabym w stanie powiedziec wszystko co mysle SPOKOJNIE.
jak zow bede musiala sie uzerac to sie wyprowadzam i tyle. moje zycie i moja psychika jest najwazniejsza.

W takim razie sytaucja jest bardziej skomplikowana. Mąż powinien wziąć brata na rozmowę i dogadać się. Teraz brat jest nieszkodliwy, ale jak się ożeni-założy rodzinę to różnie może być. Skoro wracacie to musicie się dogadać, podzielić. To jest także dom rodzinny szwagra, więc musicie to już chyba między sobą załatwić wink
Zapytam jeszcze o jedną sprawę. Dlaczego to Wy macie się zająć niepełnosprawnym bratem, a nie syn który także pozostaje w domu? Pytam tylko z ciekawości:)
Nawet jeśli brat się wyprowadzi to może będzie oczekiwał spłaty, ten który nie utrzymuje kontaktów także. Pogadajcie wspólnie, nie ma co odkładać tego smile

33

Odp: Teść mnie nie lubi

czapka z daszkiem. jesli chodzi o niepelnosprawnego brata to:jesli meza brat bedzie jednak mieszkac z nami to dom sie podzieli w jakis sposob na pol a opieka rowniez bedzie na pol sprwiedliwie. tak bedzie zawarte w testamencie. natomiast jesli dom zostanie tylko dla nas to maz bedzie musial zaopiekowac sie chorym bratem. jego rodzice uwazaja ze moj maz jest najbardziej odpowiedzialny z nich wszystkich. jesli chodzi o brata ktory zalozyl rodzine i sie wyprowadzil to umowili sie z rodzicami tak ze nie beda jego splacac ale kazde z rodzenstwa bedzie pomagac przy budowie. oczywiscie wtedy kiedy beda mogli. a maja sie ponoc budowac na dzialce za nami. bo dostana dzialke. z kolei jesli chodzi o tego brata co mieszka z nami na gorze..coz nie wiemco o nim myslec,,,jest zamkniety w sobie, ciezko sie z nim rozmawia. nie wiedomo czego bedzie chcial. i w tym problem. ja nie wiem na czym stoje chcialabym miec choc namiastke swojego wlasnego mieszkania. a bede ja miala jak bede miac osobne wejscie . bo kuchnie pokoj i lazienke juz mam. na poziomie domu jest rowniez jeden strych krtory jest do zagospodarowania i mozna w nim zrobic dwa duze salony lub pokoje. jest miejsca a miejsca tylko ze nie ejst to na nas prawnie i nie moge tego ruszac. szczerze wam powiem ze odechciewa mi sie wszystkiego.

34

Odp: Teść mnie nie lubi

Po przeczytaniu wszystkich postow(prawie) rece opadaja......Asienko jestes po prostu osoba roszczeniowa i za zadne skarby swiata nie zostawilabym pod Twoja opieka chorego czlonka rodziny,a szczegolnie  osoby tak bardzo chorej.........teraz jestes mloda i do tego jestes materialistka...........ja nie wiem  czy chcialabym zamieszkac z "taka"opiekunka na stare lata,nie wiem czy dom opieki nie bylby lepszy dla  szwagra,bo przy tobie bedzie mial trudne  i tak "spaprane' zycie......czy Ty masz choc troche empatii........bo slabo to widze!
Asienko  tez mialam(niestety mialam   ;() chorego syna,ale wyobraz sobie,ze moj starszy syn nigdy nie zapytal sie czy to on dostanie nasz dom za opieke.........ja zawsze wszystkim mowilam,ze boje sie o OPIEKE NAD NASZYM CHORYM SYNEM,CZY KTOS BEDZIE MIAL CHOC TROCHE SERCA DLA NIEGO I WIESZ ,CO SOBIE WYKOMBINOWALAM ,ZE  JEZELI (NIC NA SILE) STARSZY SYN NIE ZAOPIEKUJE SIE BRATEM,A NIE MUSI ,BO TO JEST SPRAWA  BARDZO WAZNA DLA JEGO RODZINY,BO NIE POWINNO SIE ODDAWAC"CHOREJ OSOBY W PREZECIE"ZE MLODZI MAJA SWOJE RODZINY,A BAGAZ JEST IM NIE POTRZEBNY  TO  CALY NASZ MAJATEK PRZEPISZEMY FUNDACJI ,KTORA ZAOPIEKUJE SIE NASZYM CHORYM SYNEM  i wiem,ze nasz starszy syn o tym wiedzial....powiedzial,ze nie interesuja go sprawy materialne,ze  brata wrazie czego wezmie do siebie i zatruni opiekuna ,bo jego brat to  jego brat i jego  krew i nie da go skrzywdzic.Nasz  mlodszy syn potrzebowal opieki 24 godziny na dobe,ale widzialam w oczach starszego syna ile w nich pokladu milosci do brata i wiedzialam,ze  jak przyjdzie czas to sobie poradza,ale "GORA"   zadecydowala inaczej i juz naszego mlodszego synka nie ma.wybral lepsza droge sad .......Wiem,ze nasz mlodszy syn byl i jest dla  starszego syna kims waznym nawet teraz ,gdy nie ma go  fizycznie.Ja tzn my  zapiszemy swoj dom i swoj majatek w testamencie ,ze po naszej smierci  starszy syn i jego rodzina odziedzicza wszystko.....i nigdy bym nie zapisala  swojego majatku za zycia,zeby byc intruzem we wlasnym domu  NIGDY.kocham mojego syna jak nikogo na swiecie,jego zone tez,a o dzieciaczkach nie wspomne,to nasze skarby....ale testament to po  smierci sad smile

35

Odp: Teść mnie nie lubi

a ja myślałam, że to z teściowymi zawsze jest problem smile ale generalnie- sytuacja kiepska... nie ma żadnej możliwośći, żebyście mieli osobne wejście?

36

Odp: Teść mnie nie lubi

a ja myslę że że relacje teście synowe czy zięciowie nigdy nie były i nie będa łatwe.
ważne jest to jak na początku wyznaczymy sobie granice. Określimy na co sie zgadzamy a co nam nie pasuje, wazne sa jasne komunikaty.
Mój teść tez miał odzywki mało fajne do mnie, wypowiadał sie w sposób wulgarny. Ale ja nie dałam się i jasno głosno/ moze za głosno/ i przy wszystkich domownikach powiedziałam teściowi że mi to nie pasuje i żeby zaczał sie zachowywac jak facet , ojciec, teść, dziadek. Poskutkowało.To prawda ze jeszcze czasami pojawiały się jakies mało miłe sytuacje ale panowałam nad nimi, a teść wiedział ze powinien uważac na to co do mnie mowi lub robi. Ja starałam sie go szanowac, tego samego oczekiwałam od teścia.

37

Odp: Teść mnie nie lubi

kryst54  bardzo zle mnie odebralas i skrytykowalas na calego. i przede wszystkim widze ze ąłtwo ci to przyszlo.
po pierwsze nigdzie nie napisalam ze nie lubie i ze nie chce sie zaopiekowac chorym szwagrem. opieka bedzie nalezec do meza poniewaz przy nim wykonuje sie takie rzeczy ktorych ja jako szwagierka nie bede robic i on nie pozwoli zebm go PRZEWIJALA!! albo kapala!!
to jest dorosly chlopak!!od tego jest moja maz albo brat ktory ewentualnie bedzie tam mieszkac.
nie zrozumialas widze rowniez mojej postawy. czy potrafisz zrozumiec ze skoro ja wyprowadzam sie z mojego rodzinnego domu to WYRZEKAM sie tego co mi sie nalezy?wyrzekam sie zeby moj brat dostal ten dom ktory jest naszym domem rodzinnym. wiec czy ja jestem materialistka robiac to?WYDAJE MI SIE ZE NIE. bo jakbym byla to byl łapy polozyla na rodzinnym domu i kazala siebie splacac. ale skoro ja sie wyprowadzam do meza ZNOW zaznaczam ZNOW  to chce miec pewnosc przynajmniej ze nie zostaniemy na lodzie. tym bardziej ze planujey dizecko. nie chce mieszkac na walizkach ciagle sie wyprowadzajac od jednych ordzicow do drugich bo tesc to tyran i kazdy ma robic to co on chce.
ja mysle o przyszlosci mojej,mojego meza, i naszego dziecka. a takze o przyszlosci meza brata chorego. bo przeciez jakbym byla egoistka to bym kategorycznie nie zgodzila sie tam wrocic a chory brat niech bedzie skazany na opieke przez drugiego brata ktorego prawie wogole w domu nie ma..
czy teraz dalej uwazasz ze jestem materialistka?

38

Odp: Teść mnie nie lubi

ONA9019
jest oczywiscie mozliwosc osobnego wejscia ale jaki sens jest robic wejscie skoro nie jest to nasze mieszkanie?nie jest ani polowa na nas przepisana?bedziemy inwestowac w dom ktory nie jest nam prawnie zapisany choc w polowie?
a jak tesc znow nas z domu wyrzuci ?bo jest to czlowiek nieobliczalny a w dodatek naduzywa alkoholu
a my nie zarabiamy 10 tys miesiecznie zeby bylo nas stac na wyrzucanie pieniedzy w bloto
dlatego jeszcze jedno zdanie do KRYST54:
NIE dziw mi sie ze mysle o przyszlosci. o tym zeby miec namiastke swojego mieszkania. a jakie sa pozniej konsekwencje tego jesli nie daj Boze ktores z tesciow umrze?
mam bity przyklad na to mojej siostry. musiala z mezem na same sprawy notarialne ponad 10 tys. wydac i wszystkich splacic zeby dom byl ich. dlaczego?bo nie zostalo to uregulowane za zycia. a dlaczego?bo rodzice nie zakladaja z gory ze umra . nikt tego nie zaklada. i oby zyli jak najdluzej ale jesli cos sie stanie to w klopoty wpedza nas.
a nas na to niestety nie bedzie stac i zostaniemy z niczym. bo tak jak pisalam ja sie domu mojego rodzinnego wyrzekam ale chce miec zapewniona przyszlosc tam. to jest chyba naturalne.

39

Odp: Teść mnie nie lubi

ASIULA
są 2 wyjścia
albo porozmawiac konkretnie z teściami, szczerze
albo wyprowadzić sie i wić gniazdko osobno

swoją drogą to aż strach mnie ogarnia jak ludzie sobie komp0likuja zycie na siłę

40 Ostatnio edytowany przez czapka_z_daszkiem (2013-03-20 23:22:57)

Odp: Teść mnie nie lubi
asiulapsk napisał/a:

kryst54  bardzo zle mnie odebralas i skrytykowalas na calego. i przede wszystkim widze ze ąłtwo ci to przyszlo.
po pierwsze nigdzie nie napisalam ze nie lubie i ze nie chce sie zaopiekowac chorym szwagrem. opieka bedzie nalezec do meza poniewaz przy nim wykonuje sie takie rzeczy ktorych ja jako szwagierka nie bede robic i on nie pozwoli zebm go PRZEWIJALA!! albo kapala!!
to jest dorosly chlopak!!od tego jest moja maz albo brat ktory ewentualnie bedzie tam mieszkac.
nie zrozumialas widze rowniez mojej postawy. czy potrafisz zrozumiec ze skoro ja wyprowadzam sie z mojego rodzinnego domu to WYRZEKAM sie tego co mi sie nalezy?wyrzekam sie zeby moj brat dostal ten dom ktory jest naszym domem rodzinnym. wiec czy ja jestem materialistka robiac to?WYDAJE MI SIE ZE NIE. bo jakbym byla to byl łapy polozyla na rodzinnym domu i kazala siebie splacac. ale skoro ja sie wyprowadzam do meza ZNOW zaznaczam ZNOW  to chce miec pewnosc przynajmniej ze nie zostaniemy na lodzie. tym bardziej ze planujey dizecko. nie chce mieszkac na walizkach ciagle sie wyprowadzajac od jednych ordzicow do drugich bo tesc to tyran i kazdy ma robic to co on chce.
ja mysle o przyszlosci mojej,mojego meza, i naszego dziecka. a takze o przyszlosci meza brata chorego. bo przeciez jakbym byla egoistka to bym kategorycznie nie zgodzila sie tam wrocic a chory brat niech bedzie skazany na opieke przez drugiego brata ktorego prawie wogole w domu nie ma..
czy teraz dalej uwazasz ze jestem materialistka?

Autorko w takiej sytuacji to ja zaczynam Ciebie nie rozumieć. Swojego domu rodzinnego nie chcesz, ale od teściów chętnie. Napisałaś, że brat męża dostał "działkę"-ok, ale nie porównujmy działki do piętra domu. Rozumiem, że zainwestowaliście pieniądze ślubne w ten dom, ale nie oszukujmy się, że to jest "kropla w morzu" podłóg wartości nieruchomości... Wiadomo, że szkoda, żeby te pieniążki przepadły, natomiast widzę, że uważasz, że teściowie koniecznie mają Wam dać piętro. Jeśli nie zajmiecie się chorym szwagrem, to zapewne zrobi to drugi brat, także naprawdę przyszłość teściów i ich syna nie leży w "Twoich rękach".
Wyrzekłaś się swojego domu rodzinnego (oczywiście w sensie jako budynku), a jednocześnie piszesz jakiego złego masz teścia, zapominając, że to jego dom. On nie będzie tańczył jak mu zagrasz. Irytują mnie strasznie wypowiedzi typu "moja rodzinka cacy, a teściowie najgorsi, ale mieszkam u ... teściów"... Ja sądziłam, że w domu zostajecie Wy i chory brat, natomiast gdy tych braci jest kilku to nie możesz mieć do nikogo pretensji, że ten zostaje, czy nie, bo to jest ich dom rodzinny. Oni mają do niego większe prawo niż Ty-synowa. Ty dziedziczysz po swoich rodzicach (a jak nie jesteś "materialistką" i wyrzekłaś się domu dla brata, to również nie będziesz nią, gdy wyrzekniesz się piętra u teściów na rzecz brata męża-sytuacja identyczna wręcz).
Piszesz o siostrze, że musieli spłacać z mężem rodzinę, bo nie zostało to uregulowane za życia teściów... I bardzo dobrze, bo spłata reszty rodzeństwa to obowiązek, skoro chcieli dom...
Ja rozumiem, że nie każdego stać na własne mieszkanie (jestem najlepszym tego przykładem, nie stać mnie i pomimo starań nie wiem czy kiedykolwiek będzie mnie stać), natomiast nie oznacza to, że "teściowie mają mi dać", bo wiem, że w ich domu zawsze byłabym tylko gościem i na pewno dochodziłoby do spięć, bo teściowa ma charakter taki jak Twój teść.

41

Odp: Teść mnie nie lubi

Asiu jak czytam Twoj post to piszesz stale ,ze Wam cos sie nalezy......nie ma takiej obcji,bo rodzice moga oddac swoj dorobek komu kolwiek,nawet sasiadowi,ale  jak beda mieli pewnosc,ze zajma sie godnie   ich chorym synem.Ja tez mialam swoich rodzicow,brat,siostre,ale moi rodzice zdecydowali ,ze  wszystko oddadza swojej corce,a mojej siostrze tylko mi powiedzieli,a raczej oswiadczyli,ze spisuja testament na nia i tyle.Moja siostra po smierci rodzicow otworzyla testament i  sadownie przepisala  caly dorobek rodzicow na siebie i w glowie by mi nie bylo,ze moglabym cos od niej chciec..........moze jakis zachowek,bo to byla ostania wolamoich rodzicow i koniec........To moi rodzice zadecydowali komu chca dac  i to byla ich sprawa,bo to oni na nia ciezko zapracowali.Masz zdrowe rece,Twoj maz tez wiec jak Ci tak zle to powiedz swoim tesciom ,ze nie pasujesz do ich rodziny i oni beda wiedziec ,co maja zrobic.Teraz  stale piszesz ,ze polowa domu bedzie wasza.....juz dzielisz  dorobek  rodzicow meza za ich zycia,ja sobie nie wyobrazam zapisac  komu-kolwiek za swojego zycia...ty juz pokazujesz swoje pazurki i jakos mi trudno uwierzyc,ze  dobrze zajmniesz sie  chorym szwagrem i jego pozniej  starymi rodzicami.Wiec  ja dziekuje za "takie podawanie szlakanki wody na stare lata"Wolalabym dom opieki niz licytacje komu ile ......bo mysle,ze twoi tesciowie sa w wieku okolo 50 lat i pol  zycie jeszcze przed nimi sad Tez  kiedys mieszkalam z tesciami,ale wiedzialam ,ze jak mamy zloscic  sie na siebie to ja wole zyc po swojemu i  sama..dzis zyjemy sami,mamy starszego syna,bardzo sie kochamy,ale kazdy zyje na wlasny rachunek!

42

Odp: Teść mnie nie lubi

Dla mnie to jest przerażające. Ludzie w pełni sił, bo co to jest w dzisiejszych czasach 50+, a już dzieci, a właściwie synowa dzieli skórę na niedźwiedziu. A wszystko pod pretekstem owej sławetnej "szklanki wody". Ja rozumiem, że każdy chce się jakoś urządzić, ale na litość, trochę dystansu do tego wszystkiego....

Ja poczułam niesmak, gdy moja synowa przeprowadziła ze mną rozmowę na temat naszej starości, którą ONA miałaby ogarnąć pod warunkiem, ze zamieszka w naszym domu. Przepisanym na nich oczywiście. Jestem przekonana, że intencją nie jest dobro moje i męża, tylko własna korzyść. Jakoś się tam doczeka zejścia teściów....Trudno się nawet temu dziwić.
A jeszcze jak poczytałam w innym watku, że opieka nad teściami nie jest dla synowych zobowiązaniem, bo to przecież nie ich rodzice, to zupełnie mnie otrzeźwiło. Dziękuję, nie skorzystam.
Spisaliśmy z mężem testament, w którym przepisaliśmy sobie nawzajem połowy naszego domu. W razie nagłej śmierci któregoś z nas. Żeby bez komplikacji każde z nas mogło dom sprzedać i zabezpieczyć sobie starość. Bez testamentu połowę po zmarłym dzieli się proporcjonalnie na dzieci i pozostałego przy życiu małżonka. To komplikacja przy sprzedaży.

Nie ma mowy, żebym mieszkała na starość z synem i synową. Syn miałby mnie przwijać? Tego bym nie zniosła. Synowa, dla której jestem kamieniem u nogi, bo przecież nie jestem jej matką? Nie!!!

Umiesz liczyć? Licz na siebie.

43

Odp: Teść mnie nie lubi

Asiu  ja mysle,ze twoj tesc jest taki,bo zobaczyl na,co cie stac.........zobacz masz 23 lata i juz chcialabys rzadzic u kogos.........i czy to nie jest roszczenoiwa postawa i z pewnoscia  martwi sie ,co stanie sie z jego chorym synem..........jestem ciekawa jak ty sie nim zajmujesz.....a moze ci wszystko jedno ,co on czuje ?????!!!!Wlasnie to jest strach rodzica ,co stanie sie z ich dzieckiem ,kiedy ich zabraknie. Moja mama tez byla osoba nie konfliktowa, z ktora potrafilam sie dogadac,ale i z moja tesciowa   tez sie dogadywalam ,tak samo z tesciem czy moim ojcem.......oni mieli inne podejscie do zycia i to powinno sie uszanowac>mieszkasz u tesciow krociutko i  zobacz jakie ty masz wymagania.....szkoda slow ja sobie nie wyobrazam ,zeby moja synowa zmienila mi na parapecie kwiata,a co dopiero moj dom ,a poza tym ja u niej tez niczego bez jej zgody bym nie zmieniala,WOLNOSC TOMKU W SWOIM DOMKU smile!!!!

44 Ostatnio edytowany przez asiulapsk (2013-03-21 14:40:08)

Odp: Teść mnie nie lubi

kryst54 moj tesc taki jest prawdopodobnie dlatego ze jedyna kobieta w domu byla jego zona ktora traktuje jak sprzataczke. chcialam zauwazyc jest to czlowiek ktory pod wplywem alkoholu wybija szyby w domu. tesciowa z malymi dziecmi wyprowadzala sie juz dwa razy. dalej uwazasz ze to moja wina?
tesciowa mam bardzo fajna. nie narzekam na nia. i dogaduje sie z nia. problem mam tylko z tesciem ktory ma wszystko gdzies nawet swojego chorego syna. ja wiem ze to co ja tutaj pisze to jest tylko polowa z histori...jakby ktos zobaczyl na wlasne oczy jak sytuacja wyglada to by mnie zrozumial.
KRYST54-bardzo lubie mojego szwagra chorego..ale to nie o to chodzi ze nie chce sie nim zajmowac...on ogolnie jest samodzielny..trzeba go jedynie przewijac i kapac czego ja robic nie bede tylko moj maz. bo nawet jakbym chciala(a bylabym gotowa) on nie bedzie chcial. po prostu bedzie sie krepowac. jego ojciec nawet sie nim nie zajmuje tylko tesciowa albo bracia. wiec o czym to swiadczy?
jesli chodzi o mieszkanie. ja nie chce zeby nam caly dom przepisywali. przeciez licze sie z tym ze moga sie bac iz ich z domu np wyrzucimy. wiem o tym. chcialabym zeby nam przepisali te pomieszczenia ktore mamy na gorze. czyli kuchnie pokoj lazienke . zainwestowalismy w to duze pieniadze . a skoro caly czas powtarzaja ze to bedzie nasze wiec jaki problem?mozna zalatwic to tak ze poszczegolne pomieszczenia sie przepisuje/.. z reszta po slubie sami nalegali zebysmy u nich zamieszkali choc moglismy zostac u mojej mamy. zgodzilam sie bo wierzylam w to ze bede miec namiastke swojego mieszkania. i tesciowa doskonale mnie rozumie. ale im sie wydaje ze to jeszcze czas. wiec dobrze ja sie moge na to zgodzic. moge isc tam w ciemno nie wiedzac czy to bedzie wogole nasze. ale nie zainwestuje w to ani jednego grosza wiecej . bo w co?w cos co nie jest prawnie moje?
KRYST54 prawdopodobnie jestes tesciowa tak?
wiec jesli twoj syn bardz corka mieszkaja sami maja to szczescie. ja tez bym chciala. ale nas nie stac. chyba ze w lotka wygramy.  to sie wyprowadzimy czym predzej. ale co wtedy z niepelnosprawnym synem?kto sie nim zaopiekuje jak nie moj maz?
jego drugi brat uyje rece i pojdzie w swiat. i co wtedy?
prosze sie troche wczuc jednak w sytuacje SYNOWEJ a nie tylko TESCIOWEJ
I PORSZE MI WIERZYC ZE KAZDA SYNOWA MA PODOBNE MYSLENIE. KAZDA CHCIALABY MIEC WLASNY KAT. JESLI JEST TAKA MOZLIWOSC A W TYM WIELKIM DOMU JEST TO CO STOI NA PRZESZKODZIE?
chcielismy dziecko zaplanowac ale odechciewa mi sie. widze jak moja siostra sie z dzieckiem u tesciowej dusi w jednym pokoju. widze jak mojego meza szwagierka dusi sie w jednym pokoju z dwuletnim dzieckiem. nawet sie pokochac nie moga bo ich syn spi z nimi w lozku. ja tak nie chce . skoro wiem ze moze byc inaczej to dlaczego mam  sie nato godzic?tym bardziej ze bylam pod presja zeby zamieszkac u tesciow?





i jeszcze chcialam dodac ze ja nie musze miec tego juz teraz...ale chce miec pewnosc ze bede to miala..,ze moja przyszlosc bedzie dobra..mysle o mnie o mezu i o dzieciach?kto o nich nie mysli?
wyprowadzajac sie od mojej mamy do tesciow rezygnuje z tego co mi sie nalezy. ale chce miec grunt pod nogami. czy to tak trudno zrozumiec?
mam 24 lata i mam na imie magda:)
rownie dobrze wolalabym zostac u mojej mamy i sie gniezdzic ale zawsze jestem u siebie . dzialka jest mozna sie wybudowac nawet. ale tesciowie uwazaja ze ich polowa domu ma byc nasza. wiec skoro juz musze no to chce cos miec. kurcze nie jestem zla osoba. mieszkajac tam robilam jak wol a i tak nie zostalam docenioona tylko za jedna nie zrobiona rzecz wypieprzona z domu. maz tak samo klocil sie ze swoim ojcem a ja w obronie meza obrywalam. dziwicie mi sie ze chce miec pewnosc ?

45

Odp: Teść mnie nie lubi

Asiulapsk, powiem Ci jedno... pewność będziesz miała, gdy wybudujesz swój dom na swojej działce. Wtedy będziesz miała na pewno coś swojego. Dopóki będziesz mieszkała "na połowie" czyjegoś domu, to nigdy nie będziesz u siebie. Najlepiej samemu zadbać o swoją przyszłość, niż liczyć na kogoś.

46

Odp: Teść mnie nie lubi

Margolinka uwierz wiele opcji rozwazalam. jakbysmy z mezem mieli na start 20 tys to juz bysmy zaczeli budowac. moi rodzice chetnie nam odstapia obok siebie dzialke. a jest tego troche. przylaczyc nie problem . tylko kawaleczek a i rece dopracy by byly. problem w tym ze moj maz woli mieszkac u swoich rodzicow. jestem poniekad zmuszona do tego zeby tam mieszkac. ale jakby byla wieksza gotowka np na kupno mieszkania lub domu to by sie nie zastanawial. uwaza ze skoro tam jest juz gotowy dom to po co budowac? a ja wlasnie chce miec swoje mieszkanie. a jesli u tesciow to namiastke. potem zaczelam sie zastanawiac jak my ten wielki dom utrzymamy?
ale tak. marzenia jedno a mozliwosci to drugie. musielibysmy za granice pojechac i zarobic na budowe. ale maz wtedy straci stala prace a w naszej malej miescinie ciezko o inna. to sa takie dylematy ktore ciezko rozwiazac.

47

Odp: Teść mnie nie lubi

asiulapsk, uderzaja mnie w Twoich wypowiedziach trzy rzeczy -
1. wciąż powtarzasz, że coś Ci "się należy". Tak się składa, że nie należy Ci się nic od Twoich teściów. Ani Tobie, ani Twojemu mężowi nawet. Jesteście dorośli i samodzielni, więc żadnemu z Was nie należy się już od rodziców wikt ani opierunek. Tymbardziej nie inne składniki majątku! Póki oni żyją to wszystko czego się dorobili, odziedziczyli czy wygrali na loterii jest tylko i wyłącznie ich! I choć teściową nie jestem i długo jeszcze nie będę, to mnie też Twoje roszczeniowe podejście zniesmacza.
2. cały czas piszesz, że teśc takim złym człowiekiem jest - i niewykluczone, że tak jest faktycznie. I tymbardziej nie rozumiem zatem dlaczego tak się upierasz na mieszkanie w domu należącym do agresywnego chama bez obycia - jak go przedstawiasz. Czemu chciałabyś zafundować własnemu dziecku los wychowywania się przy człowieku niebezpiecznie nieobliczalnym? Teść jest i będzie u siebie i skoro przez tyle lat jego żona godzi się na takie traktowanie, to znaczy, że jej to odpowiada i Tobie nic do tego. Chyba, że faktycznie dzieje się komuś krzywda to dzwon na policję i zgłoś znęcanie się. 
3. jesteś dorosła (przynajmniej metrykalnie), stworzyłaś własną rodzinę i zupełnie nie masz pomysłu na te swoją dorosłość i samodzielność. Bo mieszkanie kątem u jednych albo drugich rodziców takim pomysłem nie jest. I powtórzę po raz nie wiem który na tym forum - nie wierzę, że w Polsce dwoje zdrowych pracujących ludzi nie stać na mieszkanie inaczej niż rodzicom na głowie! Też jestem młodą mężatką i znam realia. Zgoda, że wydawanie często nawet połowy domowego budzetu na wynajem nie jest tak atrakcyjne jak dostanie czegoś za darmo, ale takie są realia! Samodzielnośc i spełnienie marzeń o własnej rodzinie kosztuje i nie można tym kosztem obciążać innych. I o takich sprawach myśli się przed założeniem rodziny a nie po.

48

Odp: Teść mnie nie lubi

pozatym wiem ze na straosc ktos musi zaopiekowac sie tesciami. maja jedna synowa ktora dala im wnuka. ale ona nie jest skoro do pomocy nukomu. ja natomiast wychowalam sie w rodzinie gdzie rodzina i uczucia sa najwazniejsze. wiec mylnie mozna odbierac moja postawe co do  mieszkania u tesciow. wiem ze mieszkajac tam rowniez musimy sie nimi zaopiekowac. nie jestem interesiara tak jak mnie tu ktos odebral. ale p sobie tez czasem trzeba pomyslec. a ja mysle o przyszlosci. mam wiele przykladow z zycia jak mieszka sie z tesciami majac wspolny dom i wiem ze to jest zle rozwiazanie. dlatego jesli mozemy sie usamodzielnic na gorze  to nawet tesciom powinno byc na reke prawda?a opiekowac sie nimi w razie potrzeby na pewno bedziemy. jej to jest naturalna kolej rzeczy. tak jak ja jezdze teraz 50 km na kilka dni do mojej babci niedoleznej bezinteresownie. jakos potrafie?poytrafie. wiec prosze mnie nie odbierac jako materialistke

49

Odp: Teść mnie nie lubi
asiulapsk napisał/a:

Margolinka uwierz wiele opcji rozwazalam. jakbysmy z mezem mieli na start 20 tys to juz bysmy zaczeli budowac. moi rodzice chetnie nam odstapia obok siebie dzialke. a jest tego troche. przylaczyc nie problem . tylko kawaleczek a i rece dopracy by byly. problem w tym ze moj maz woli mieszkac u swoich rodzicow. jestem poniekad zmuszona do tego zeby tam mieszkac. ale jakby byla wieksza gotowka np na kupno mieszkania lub domu to by sie nie zastanawial. uwaza ze skoro tam jest juz gotowy dom to po co budowac? a ja wlasnie chce miec swoje mieszkanie. a jesli u tesciow to namiastke. potem zaczelam sie zastanawiac jak my ten wielki dom utrzymamy?
ale tak. marzenia jedno a mozliwosci to drugie. musielibysmy za granice pojechac i zarobic na budowe. ale maz wtedy straci stala prace a w naszej malej miescinie ciezko o inna. to sa takie dylematy ktore ciezko rozwiazac.

A może niech rodzice przepiszą na Ciebie działkę, mogłabyś ja sprzedać. Mielibyście pieniążki na wynajęcie czegoś. A może na kupno mieszkania by wystarczyło, skoro mieszkacie w małym miasteczku. Pamiętaj "Licz na siebie...powiedziało liczydło"... to są święte słowa...

50

Odp: Teść mnie nie lubi

Zatem skoro jesteś wychowana tak, że rodzinie należy pomagać, wspierać itp, to pewnie teściami jak i niepełnosprawnym szwagrem zaopiekujesz się niezależnie od otrzymania od nich "zapłaty" w postaci domu. Więc przestań przedstawiać to jako argument.

51

Odp: Teść mnie nie lubi

dzieki za porady od tych ktorzy choc troche mnie zrozumieli mam pytanie gdzie zglosc o usuniecieswojego tematu?

52

Odp: Teść mnie nie lubi

I ode mnie jeszcze słówko na temat "ktoś się musi zaopiekować...". Znam pewien miły Dom Opieki, którego w większości mieszkańcami są osoby, które nie chcąc być ciężarem dla swoich wnuków czy dzieci spieniężyły  swoje domy, czy mieszkanka, aby w tym miejscu zapewnić sobie godną starość. Znam osobiście niemal wszystkich pensjonariuszy tego domu, który swoją drogą wygląda bardziej jak miły pensjonat niż jak DO wink i każdy jest zadowolony ze swojej decyzji. Ich dzieci i wnuki pewnie też. W czasie dla obu stron dogodnym mogą odwiedzać swoją mame czy babcie, która mieszka w niewielkim, samodzielnym mieszkanku, ale nie martwi się ani o sprzątanie, ani o zakupy, ani o transport do lekarza, ani o inne rzeczy, bo to zapewnia jej DO. Takich placówek w Polsce powstaje coraz więcej i jestem przekonana, że środki pozyskane ze sprzedaży domu spokojnie zapewniłyby zarówno teściom jak i niepełnosprawnemu szwagrowi spokojny byt.

53 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2013-03-21 15:47:52)

Odp: Teść mnie nie lubi

Asiulapsk, nie obrażaj się o to, że ktoś pisze coś co Ci się nie spodobało.
Ja Cię dobrze rozumiem. Mnie mój teść też nie darzy "wielka sympatią", choć twierdzi inaczej. Pomimo mojej choroby, potrafił przyjść do mnie i wypomnieć mi że "siedzę w domu i nic nie robię", pytać co jakiś czas czy "nie zamierzam iść do pracy". Mieszkam na wsi, do miasta mam min 15km. Praktycznie zero komunikacji, a i szanse na prawo jazdy marne. Mieszkałam pół roku z M. u niego, tyle że miałam to szczęście że właśnie wykańczaliśmy pokoik w swoim domu. Przeprowadziliśmy się jeszcze "na budowę", w salonie stały taczki, cement, wszędzie był pył i śmieci, ale byliśmy U SIEBIE. Za nic w świecie nie dałabym rady mieszkać u niego, nawet o dzień dłużej. Nawet gdyby obiecywał mi złote góry. On ma pieniądze, my nie...ale nie liczymy na nic od niego. Żyjemy tak, jakbyśmy nie mieli niczego dostać. Dodam też, że mój teść również lubi sobie wypić. Nie wyobrażam sobie chwili, gdyby pijany dziadek przyszedł do mojego dziecka, a ja musiałabym się z nim droczyć "bo on przecież jest u siebie".

54

Odp: Teść mnie nie lubi

nie obrazam sie:)po prostu zrozumialam ze zeby rozumiec i doradzic trzeba chyba jedynie na wlasne oczy zobaczyc.
dla mnie nie ma takiej opcji zebym oddala babcie czy moich rodzicow do domu opieki. ani maz nie oddalby tesciow.
z domem chodzilo mi w skrocie o to zeby miec wlasny kat , osobne wejscie ale pomagac sobie nawzajem. przeciez ja nie wyrzucilabym tesciow z domu po przepisaniu. nie jestem tez osoba ktora lubi sie klocic. fakt mam tez swoje granice ale zawsze do innych odnosze sie z szacunkiem i waze slowa. wiec wydaje mi sie ze taki uklad bylby dla tesciow i dla nam najlepszy. nie byloby tematu gdyby nie chcieli zebysmy mieszkali z nimi. ale oni sami na to nalegal,i nalegaja. wiec co im przeszkadza przepisac na nas te pomieszczenie ktore i tak zajmujemy.
tesc zaraz po slubie nawet powiedzial"o w tym miejscu zrobicie sobie osobne wejscie"
maz nawet z nim rozmaiwal o zagospodarowaniu strychu ktory jest naprawde duzy. (to bylo na trzezwo)sami planowali nam rozmieszczenia. ja sie nie rzadze no ale skoro takie plany wobec nas maja no to na slowach sie ma skonczyc?z nadzieja poszlam tam ze chca dla nas dobrze , ze chca abysmy mieli osobne. wiec i tej nadzieji sie trzymalam . dlatego jestem teraz mocno zawiedziona i ide tam znow mieszkac ze strachem ze znow zainwestujemy w cos co do nas nie nalezy. a tesciowi cos odbije i znow nas tak potraktuje. maz mowi ze on cale zycie taki byl i nie trzeba zwracac na niego uwagi. tesciowa powiedziala mi to samo. ale ja inaczej zostalam wychowana. w uczuciach , w zgodzie. dlatego ciezko mi sie tam zaklimatyzowac

55 Ostatnio edytowany przez czapka_z_daszkiem (2013-03-21 17:23:38)

Odp: Teść mnie nie lubi
asiulapsk napisał/a:

nie obrazam sie:)po prostu zrozumialam ze zeby rozumiec i doradzic trzeba chyba jedynie na wlasne oczy zobaczyc.
dla mnie nie ma takiej opcji zebym oddala babcie czy moich rodzicow do domu opieki. ani maz nie oddalby tesciow.
z domem chodzilo mi w skrocie o to zeby miec wlasny kat , osobne wejscie ale pomagac sobie nawzajem. przeciez ja nie wyrzucilabym tesciow z domu po przepisaniu. nie jestem tez osoba ktora lubi sie klocic. fakt mam tez swoje granice ale zawsze do innych odnosze sie z szacunkiem i waze slowa. wiec wydaje mi sie ze taki uklad bylby dla tesciow i dla nam najlepszy. nie byloby tematu gdyby nie chcieli zebysmy mieszkali z nimi. ale oni sami na to nalegal,i nalegaja. wiec co im przeszkadza przepisac na nas te pomieszczenie ktore i tak zajmujemy.
tesc zaraz po slubie nawet powiedzial"o w tym miejscu zrobicie sobie osobne wejscie"
maz nawet z nim rozmaiwal o zagospodarowaniu strychu ktory jest naprawde duzy. (to bylo na trzezwo)sami planowali nam rozmieszczenia. ja sie nie rzadze no ale skoro takie plany wobec nas maja no to na slowach sie ma skonczyc?z nadzieja poszlam tam ze chca dla nas dobrze , ze chca abysmy mieli osobne. wiec i tej nadzieji sie trzymalam . dlatego jestem teraz mocno zawiedziona i ide tam znow mieszkac ze strachem ze znow zainwestujemy w cos co do nas nie nalezy. a tesciowi cos odbije i znow nas tak potraktuje. maz mowi ze on cale zycie taki byl i nie trzeba zwracac na niego uwagi. tesciowa powiedziala mi to samo. ale ja inaczej zostalam wychowana. w uczuciach , w zgodzie. dlatego ciezko mi sie tam zaklimatyzowac

Gdyby Ci nie pasowało to bys tam nie mieszkała i tyle moim zdaniem. Pieniądze ślubne+spłata brata za Twój dom rodzinny+zarabianie na Wasz dom i moglibyście zacząć budowę....
Irytują mnie wypowiedzi, że "jesteś zmuszona tam mieszkać"... Nie jesteś, po prostu liczysz na to, że jak będziesz tam to zaklepane i piętro Wasze.
Skoro jesteś wychowana w uczuciach to z uczuciem daj teściowi spokój w jego domu i idźcie na swoje, skoro zdecydowaliście się założyć rodzinę. Najpierw myśli się o mieszkaniu, potem o ślubie i dzieciach...
Mówię to jako przyszła synowa która ma bardzo wredną teściową i rozumiem, że teściowie bywają różni, ale jak widzę to Twój mąż także jest bardzo wygodny.

56

Odp: Teść mnie nie lubi

nie chce zeby mnie brat splacal. dlatrego sie tego wyrzekam. nie mialby pieniedzy zeby mnie splacac.
musze isc tam mieszkac bo maz chcce. co mamy osobno mieszkac?wiadomo ze pojde za mezem. byc moze jest wygodny. on raczej sie boi ze jak sie tam nie wprowadzimy to nic nie dostanie. ma to obiecane oczywiscie tylko w slowach bo nie na papierze.
i tak. macie racje o tym mysli sie przed slubem. ja teraz zaluje ze nie pomyslalam. ale czlowiek zawsze mysli ze bedzie dobrze. nie mialam nikogo wtedy kto by sie ze mna doswiadczeniem podzielil. i tak to wszystko wyglada.
czy ktos mi powie jak temat usunac?bo nie moge znalezc

57 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2013-03-21 17:42:04)

Odp: Teść mnie nie lubi

asiulapsk, jeśli teść mówił o przepisaniu na Was piętra, to być może tak się stanie. Jednak ani Ty ani mąż nie możecie żądać przepisania wtedy, kiedy sobie tego życzycie. Niestety. To cały czas jest jego dom, jego majątek i ma prawo zrobić z nim to co chce. "Co mu zależy?" Pewnie nic... ale i tak to on decyduje kiedy to się stanie, i czy w ogóle się stanie. Nic na to nie poradzicie. Dlatego wciąż powtarzam, że nigdy w 100% nie można liczyć na kogoś. Nie ważne co mówi...ważniejsze co robi. A dopóki nic nie zrobił z tym, to nie macie nic pewnego. Nie można swojej przyszłości budować na czymś co póki co nie jest nasze. Musicie myśleć o przyszłości w dwojaki sposób... jak będzie gdy przepisze teść to piętro, oraz jak będzie kiedy nie przepisze... On może na dzień przed pójściem do notariusza się rozmyślić... "bo takie będzie miał widzimisię". Na to też nic nie poradzisz. Co wtedy?

"Musze tam mieszkać, bo mąż chce" , a czego Ty chcesz? Rozmawialiście o tym kiedyś?

Odnośnie usunięcia, to w regulaminie jest jasno napisane o tym, że tematy napisane na forum na nim pozostają. Nie są usuwane. Mogą czasami posłużyć innym, którzy maja podobne problemy.

58

Odp: Teść mnie nie lubi
asiulapsk napisał/a:

nie obrazam sie:)po prostu zrozumialam ze zeby rozumiec i doradzic trzeba chyba jedynie na wlasne oczy zobaczyc.
dla mnie nie ma takiej opcji zebym oddala babcie czy moich rodzicow do domu opieki. ani maz nie oddalby tesciow.
z domem chodzilo mi w skrocie o to zeby miec wlasny kat , osobne wejscie ale pomagac sobie nawzajem. przeciez ja nie wyrzucilabym tesciow z domu po przepisaniu. nie jestem tez osoba ktora lubi sie klocic. fakt mam tez swoje granice ale zawsze do innych odnosze sie z szacunkiem i waze slowa. wiec wydaje mi sie ze taki uklad bylby dla tesciow i dla nam najlepszy. nie byloby tematu gdyby nie chcieli zebysmy mieszkali z nimi. ale oni sami na to nalegal,i nalegaja. wiec co im przeszkadza przepisac na nas te pomieszczenie ktore i tak zajmujemy.
tesc zaraz po slubie nawet powiedzial"o w tym miejscu zrobicie sobie osobne wejscie"
maz nawet z nim rozmaiwal o zagospodarowaniu strychu ktory jest naprawde duzy. (to bylo na trzezwo)sami planowali nam rozmieszczenia. ja sie nie rzadze no ale skoro takie plany wobec nas maja no to na slowach sie ma skonczyc?z nadzieja poszlam tam ze chca dla nas dobrze , ze chca abysmy mieli osobne. wiec i tej nadzieji sie trzymalam . dlatego jestem teraz mocno zawiedziona i ide tam znow mieszkac ze strachem ze znow zainwestujemy w cos co do nas nie nalezy. a tesciowi cos odbije i znow nas tak potraktuje. maz mowi ze on cale zycie taki byl i nie trzeba zwracac na niego uwagi. tesciowa powiedziala mi to samo. ale ja inaczej zostalam wychowana. w uczuciach , w zgodzie. dlatego ciezko mi sie tam zaklimatyzowac

Asiu  cos jeszcze przyszlo mi do glowy...moze z innej beczki smile np  przychodzi do Was tesc i mowi,ze  okno mu w tym miejscu nie pasuje,bo on woli zeby bylo ,gdzie inndziej,albo czy podobaloby ci sie  np przychodzi tesc do was na gore i mowi,ze nie podoba mu sie kwietnik ,czy wasz telewizor w tym miejscu   i przestawia  to cos w inne miejsce,podobaloby ci  sie??? Pamietaj weszlas do  tej rodziny niedawno i musisz wiele rzeczy zaakceptowac,bo to ich dom i ich forteca.Nie powinnas  stale  myslec,ze ci sie cos nalezy,bo zreszta  pisalam wczesniej i inni tez.Widze,ze nie lubisz jak ktos ma inny punkt widzenia...chodzi mi o usuniecie tego tematu......zabieram klocki i po sprawie.pamietaj zgoda buduje,nie zgoda rujnuje !Asienko wszystko by Ci pasowalo,ale pod jednym warunkiem,zeby kazdy myslal tak jak TY!!!!

59

Odp: Teść mnie nie lubi

Po co salony, skoro tak cie traktuje.
jedyne co ci powiem-faceci żyją od kobiet krócej, ale będziesz sie jeszcze męczyc z 10lat?

60

Odp: Teść mnie nie lubi

Zgoda, że nieładnie ze strony teściów, że obiecali coś, a potem się z tego wycofują. Choć z drugiej strony sama wiesz, ze poki nie ma nic na papierze, to nie mozna uważać sprawy za załatwioną. Choć niewykluczone, że nie bez wpływu na zmianę ich decyzji miało Twoje podejscie, "że Ci się należy". Myślałaś o tym? 
Nie odpowiedziałaś również na moje pytanie - dlaczego tak bardzo zależy Ci na mieszkaniu z człowiekiem - jak sama mówisz - nieobliczalnym i niebezpiecznym? Trudno nie pomyśleć, że chodzi Ci jednak o ten dom...
Wspominasz też o swoim mężu i jego niechęci do wyprowadzki od rodziców - i może tak naprawdę to jest główny problem? Może Ty tylko tu powtarzasz argumenty męża, który tak mocno boi się, że przepadnie mu dom po rodzicach, że w imię tego jest gotów poświęcić Wasz małżeński spokój?
Gdzie tu leży prawda?

61

Odp: Teść mnie nie lubi
asiulapsk napisał/a:

problem w tym ze moj maz woli mieszkac u swoich rodzicow. jestem poniekad zmuszona do tego zeby tam mieszkac.

Chyba rzeczywiście tu leży prawda.
Mąż jest wygodny, a żona go tłumaczy i racjonalizuje to wygodnictwo. Że szwagrem i teściami trzeba będzie się opiekować i to taka "czysta" intencja (męża), a nie lenistwo i wygodnictwo.
Mężowi się nie chce wysilać, skoro już ten dom rodziców stoi.

62 Ostatnio edytowany przez czapka_z_daszkiem (2013-03-22 19:07:24)

Odp: Teść mnie nie lubi
marena7 napisał/a:
asiulapsk napisał/a:

problem w tym ze moj maz woli mieszkac u swoich rodzicow. jestem poniekad zmuszona do tego zeby tam mieszkac.

Chyba rzeczywiście tu leży prawda.
Mąż jest wygodny, a żona go tłumaczy i racjonalizuje to wygodnictwo. Że szwagrem i teściami trzeba będzie się opiekować i to taka "czysta" intencja (męża), a nie lenistwo i wygodnictwo.
Mężowi się nie chce wysilać, skoro już ten dom rodziców stoi.

Oczywiście, że to lenistwo i wygodnictwo!
Po co pracować na swój dom, jak można na gotowe się wepchać. To co z tego, że "dom stoi"? Czy oznacza to, że zaraz muszą dzieci mieszkać ze swoimi rodzinami, bo rodzice mają dom? Nie. Tak patrząc to żadna para po ślubie nie poszłaby na swoje, bo "rodzice mają, to trzeba z nimi siedzieć".
Czysta intencja to by była gdyby młodzi poszli na swoje i zaoferowali pomoc rodzicom, szwagrowi, a nie gdy próbują na siłę przejąć piętro. Gdyby teściowie chcieli to już by przepisali, a skoro tak nie jest to mówi to samo za siebie. To dom teściów.

63

Odp: Teść mnie nie lubi

gdzies lezy prawda. a gdzie?
nie wiem. dlatego caly czas wam pisze ze mam metlik w glowie
sluchajcie ja najbardziej na swiecie chcialabym miec swoj dom-z mezem i dzieciem. swoj osobny maly domek. ale zeby maly domek wybudowac trzeba miec jakas gotowke na poczatek zeby zaczac prawda?
pozyczek brac nie bedziemy. moja siostra w windykacji pracuje wiec wiem co to oznacza. a jak bedzie z praca?kto wie?w kazdej chwili mozemy ja strcic x jakiego powodu?chociazby redukcji.
Nie zalezy mi na tym ich domu tak jak wam sie wydaje. ale moj maz chce tam mieszkac bo jest wiecej miejca(moze tak sie tylko tlumaczy)
wiec co mam zrobic?zostac u moich rodzicow i wziac z nim rozwod?
kocham mojego meza i nie zostawie go.wiem ze on tez mnie kocha. i wiem z=rowniez ze nie ma co idealizwac mezczyzn bo oni zawsze troche egoistami beda.
na pytanie czy chce wracac do domu gdzie tesc mnie zle traktowal odpowiadam NIE,NIE CHCE ALE CO MAM ZROBIC SKORO MOJ MAZ CHCE?
ja bym to wszystko zostawila w cholere i poszla na swoje jakbym miala albo u rodzicow zostala.
ale rodzice mojego meza wciaz i wciaz przekonuja ze sobie u nich gore zrobilismy i przeciez to nie moze sie zmarnowac musimy tam mieszkac itp.
aha i jeszcze jedno male sprostowanie. ja nigdy do tesciowej nie poszlam i nie powiedzialam ze to czy tamto mi sie nalezy. to co wam pisze to sa rozmowy moje i meza. a maz tylko swojej mamie wspomnial  jako od siebie ze skoro chca abysmy tam zosali to moze by cos przepisali zebysmy mogli inwestowac. ale nie w formie żądania tylko normalnej rozmowy. przeciez dzieci z rodzicami rozmawiaja o wszystkim prawda?
nie wiem chyba ze nie wszedzie tak jest. u mnie w domu jest calkiem inaczej. rozmawiamy ze soba. nie ma tematow tabu. nikogo nie bulwersuja tematy przepisow itp. dla mojej mamy to jest np normalne ze dzieciom trzeba pomoc. moze to wynika z bagazu doswiadczen. moja mama byla pozostawiona sama sobie i rodzice jej nie pomogli dlatego rozumie jak to jest. nie wtraca sie ale pomaga. nie kazdy rodzic taki jest. ale rodzicow sie nie wybiera tak jak i synowych rowniez. jakos trzeba sie dogadac. i ja zawsze jestem pokojowo nastawiona ale na odchyły innych nic nie poradze i nie mam zamiaru sie na to godzic. wiec mowie co mi nie pasuje. jestem tez czlowiekiem i nalezy ,mnie szanowac.
moj maz rowniez chcialby wybudowac sie . dzialka jest. ale nie ma pieniedzy na poczatek. potem jakos by sie powoli konczylo. tylko najgorszy ten poczatek. zeby pojechac za granice trzeba tam kogos miec. a zarabiajac 1500 miesiecznie przy oplatach i wyzywieniu, paliwo nie da sie. na wynajem isc nie chcemy bo jakie to zycie.

64

Odp: Teść mnie nie lubi

A tam się nie da.
Dopóki nie macie dzieci wszystko się da.
Wiem to z autopsji, dopóki byliśmy tylko we dwoje zapierdzielałam ile wlezie, i mój mąż też. Przez kilka lat można zacisnąć pasa i odkładać ile się da.
W momencie kiedy przyjdą dzieci, sytuacja się zmienia, jedno z rodziców (najczęściej matka) zaczyna być mocno ograniczone: najpierw ciąża, trzeba na siebie uważać, praca po 12h odpada, potem choroby, lekarze, szczepienia, potem trzeba się dostosować z pracą do godzin funkcjonowania żłobka, przedszkola itd. Nie każdemu pracodawcy spodoba się fakt, że co jakiś czas trzeba wziąć L4 bo dziecko choruje.
I pomimo tego, że ludzie mają dzieci, dają radę.
Więc teraz gdy jesteście jeszcze sami, nie mów, że się nie da, bo to bzdura jest.
Po prostu jesteście wygodni.

65

Odp: Teść mnie nie lubi

Asia, nie przejmuj się wypowiedziami tych wszystkich pań 50+. Od jakiegoś czasu śledzę forum i widzę, że jak tylko młoda osoba napisze, że ma konflikt z teściami to zaczyna się zmasowany atak.

Rozumiem Cię, bo sama nie mam jakiś super relacji z teściami. Ja mam jednak ten komfort, że widuję ich 2 razy do roku.

Jeżeli tak było ustalone przed, lub tuż po ślubie, że macie mieszkać z teściami, to logiczne, że oczekujesz przepisania na Was przynajmniej części domu. Chyba,że staneliście im z walizkami na wycieraczce.

Denerwuje mnie postawa większości osób, które się tu wypowiadają. Synowe są wielce roszczeniowe, ale syn to w ramach wdzięczności do ojca tyrana ma mu do końca życia usługiwać i chodzić jak w zegarku. Ludzie, to są dorosłe osoby, są małżeństwem, założyli rodzinę, a szanowny tatuś "pan i władca" traktuje ich jak jakiś gówniarzy. Wymaga szacunku a sam szacunku do nich nie ma, bo takie wywalanie z domu to na nastolatkach zbuntowanych można praktykować....

Posty [ 1 do 65 z 109 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024