Problem po zakończonej miłości. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Problem po zakończonej miłości.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 41 ]

Temat: Problem po zakończonej miłości.

Witajcie,

Mam problem, z którym borykam się od pewnego czasu...Ogólnie chodzi o to,że ponad miesiąc temu zakończyła się znajomość z pewną osobą, którą b. kochałam i niestety nadal męczę się z tym stanem...Ta osoba odrzuciła mnie, moją miłość wszelkie uczucia, choc minelo sporo czasu nadal cierpie.. Najgorsze jest jednak to,ze mieszkamy w tym samym mieście, co w konsekwencji ostatnio doprowadziło do temu,że niestety napotkałam go na ulicy. Nie wiem czy mnie dokladnie widział, ja choc nie spoglądałam na niego dokładnie bardzo to przeżyłam, znów zaczęły powracać pewne wspomnienia.. Bardzo boje sie, że za jakiś tydzień, miesiać znów go gdzies zobaczę i ponownie będe cierpieć i tak bez końca. Nie potrafię się od tego uwolnić. Chciałabym go widzieć i czuć totalną obojętność, ale nie potrafie. Ciągle mysle co będzie jak go znow zobacze...:(  Co robić ? Wiem,że to co napisałam może wydawac się błahe, ale naprawdę tak nie jest, a ja jestem osobą emocjonalną i po prostu cierpię.. Nie mam tez pojęcia jak sie zachować gdy bedzie taka sytuacja, jak bedziemy mijać sie vis a vis np. w drzwiach..

Pozdrawiam.

Zobacz podobne tematy :
Odp: Problem po zakończonej miłości.

Twoje odczucia sa normalne. Przynajmnije ja tez tak mialam. Gdy tylko zobaczysz ta osobe to wszystko wraca. Jedyne lekarstow jakie na to znam to cierpliwosc. Z czasem on stanie ci sie coraz bardziej obojetny i niedlugo bedziesz mogla przejsc obok niego i nawet cie to nie ruszy. A co do mijania sie w drzwiach to zawsze mozesz sie usmiechnac, moze nawet powiedziec "czesc" i isc dalej. Nie zatrzymuj sie na jakies pogawedki, bo bedzie trudno odejsc i wszystko zacznie bolec od nowa.

Bedzie dobrze. Trzymaj sie smile

3

Odp: Problem po zakończonej miłości.
Beautiful Nightmare napisał/a:

Twoje odczucia sa normalne. Przynajmnije ja tez tak mialam. Gdy tylko zobaczysz ta osobe to wszystko wraca. Jedyne lekarstow jakie na to znam to cierpliwosc. Z czasem on stanie ci sie coraz bardziej obojetny i niedlugo bedziesz mogla przejsc obok niego i nawet cie to nie ruszy. A co do mijania sie w drzwiach to zawsze mozesz sie usmiechnac, moze nawet powiedziec "czesc" i isc dalej. Nie zatrzymuj sie na jakies pogawedki, bo bedzie trudno odejsc i wszystko zacznie bolec od nowa.

Bedzie dobrze. Trzymaj sie smile

Dziekuje serdecznie smile,  mam nadzieję, ze faktycznie kiedyś przejście obok niego mnie completnie nie ruszy, choć teraz to wydaje mi sie wrecz niemozliwe. Mam nadzieje, ze czas to uleczy, tak pragnelabym czuć obojętność jak najszybciej..

Odp: Problem po zakończonej miłości.

Na poczatku zawsze wydaje sie to niemozliwe. Ale uwierz mi, ze jest jak najbardziej mozliwe. Musisz tylko dac sobie czas.

Glowa do gory. Sciskam cie serdecznie smile

5

Odp: Problem po zakończonej miłości.

Uwierz mi zapomnieć jest ciężko .. ale z  czasem to mija ... jak wszystko... przeczytaj ten wierszyk może ci się spodoba uwierz ze mi bardzo musisz się w niego wczytać ze zrozumieniem...


  Przez życie idziemy zawsze sami, po drodze przewijają sie osoby które pomagają ci w wykształceniu twojego charakteru, niektórzy RANIĄ!, ale nie dlatego ze chcą Ci zadać ból tylko po to , by cię na niego uodpornić . Potem przyjdzie taka osoba która udowodni Ci ze możesz być szczęśliwą . Bo jeszcze są tacy ludzie których sama obecność wystarcza by choć na chwile w twoich oczach pojawiła się radość i ZAPOMNIENIE ...

P.s : gŁÓWKA DO GÓRY

6

Odp: Problem po zakończonej miłości.
marta.k.88 napisał/a:
Beautiful Nightmare napisał/a:

Twoje odczucia sa normalne. Przynajmnije ja tez tak mialam. Gdy tylko zobaczysz ta osobe to wszystko wraca. Jedyne lekarstow jakie na to znam to cierpliwosc. Z czasem on stanie ci sie coraz bardziej obojetny i niedlugo bedziesz mogla przejsc obok niego i nawet cie to nie ruszy. A co do mijania sie w drzwiach to zawsze mozesz sie usmiechnac, moze nawet powiedziec "czesc" i isc dalej. Nie zatrzymuj sie na jakies pogawedki, bo bedzie trudno odejsc i wszystko zacznie bolec od nowa.

Bedzie dobrze. Trzymaj sie smile

Dziekuje serdecznie smile,  mam nadzieję, ze faktycznie kiedyś przejście obok niego mnie completnie nie ruszy, choć teraz to wydaje mi sie wrecz niemozliwe. Mam nadzieje, ze czas to uleczy, tak pragnelabym czuć obojętność jak najszybciej..

zgadzam się z powyższą autorką;) nie przechodź na drugą stronę ulicy, nie odwracaj się i nie idź w drugą stronę. To taki koniec już. Więc przejdź z uniesioną głową przywitaj się i idź dalej;) Będzie tylko lepiej!!

7 Ostatnio edytowany przez pig-headed (2012-05-19 10:01:39)

Odp: Problem po zakończonej miłości.

Zgadzam się z wypowiedziami poprzedniczek! Nie unikaj go, nie udawaj, że go nie widzisz etc. To samo przejdzie, nawet jeżeli nie tak szybko jak byś chciała... ja swoją pierwszą miłość odchorowywałam kilka lat - nie przesadzam! Cierpiałam za każdym razem, gdy go spotykałam, dokładnie tak jak Ty! Jesteś zakochana, i Twoje uczucia są jak najbardziej zrozumiałe. Staraj się żyć normalnie i nie zadręczać sytuacją, w której się znalazłaś - po jakimś czasie zobaczysz, że spotykasz go, i jedyne co masz w głowie to sentyment do uczucia, które Was łączyło smile pozdrawiam i życzę szczęścia!!

8

Odp: Problem po zakończonej miłości.

Również wiem co czujesz i nikt tutaj Ci nie pomoże tak bardzo jakbyś chciała ,taka prawda że sama musisz się z tym uporać,strata najbliższej osoby jest jedną z najgorszych rzeczy jakie mogą nas spotkać w życiu,boli i to bardzo u jednych trwa to dłużej u innych krócej ,nie wyobrażamy sobie życia bez tej osoby a musimy pogodzić się z jej brakiem,to okrutne ale nie mamy już na to najmniejszego wpływu ,trzeba się z tym pogodzić ,współczuje bardzo i ściskam mocno ,wiem że każde widzenie jego na ulicy to jak cios w serce bo nie możesz już jego objąć ,pocałować ,porozmawiać ,staję się całkiem obcą osobą a była nam do tej pory najbliższa.Trzymaj się ciepło i obyś jak najszybciej wyrzuciła jego z serduszka  i więcej nie cierpiała ,była wolnym szczęśliwym człowiekiem.

9

Odp: Problem po zakończonej miłości.
pig-headed napisał/a:

Zgadzam się z wypowiedziami poprzedniczek! Nie unikaj go, nie udawaj, że go nie widzisz etc. To samo przejdzie, nawet jeżeli nie tak szybko jak byś chciała... ja swoją pierwszą miłość odchorowywałam kilka lat - nie przesadzam! Cierpiałam za każdym razem, gdy go spotykałam, dokładnie tak jak Ty! Jesteś zakochana, i Twoje uczucia są jak najbardziej zrozumiałe. Staraj się żyć normalnie i nie zadręczać sytuacją, w której się znalazłaś - po jakimś czasie zobaczysz, że spotykasz go, i jedyne co masz w głowie to sentyment do uczucia, które Was łączyło smile pozdrawiam i życzę szczęścia!!

To straszne.. przerazilaś mnie. Jesli ten moj stan potrwa kilka lat, to nie wiem jak to przeżyję... Mam takie wrażenie,że byla to taka wielka milość, której juz nie doświadcze w życiu..Mam wrażenie, że to po prostu koniec. czuje wielką pustkę i zawsze jak gdzieś wychodze, to czuje paniczny lęk przed ewentualnym napotkaniem go..Czesem zdarza sie, że widze kogoś podobnego i sie przerażam sad

10

Odp: Problem po zakończonej miłości.

W wieku nie spełna 13 lat  sie zakochalam i trwało to 8 lat...tak myslalam że już go nie kocham ale jak go spotykam (rzadko) to wiem że nigdy go nie przestane kochać i nigdy o nim nie zapomne ...jak gdzies on tam jest to wszystko inne sie nie liczy..wiec wgrudniu minie dekada..

Odp: Problem po zakończonej miłości.

Marto,miałam kiedyś podobną sytuację,zauroczyłam się w facecie,on wiedział o tym;chciał mnie tylko wtedy,gdy naszła go ochota na seks.Żadnych uczuć wobec mnie nie planował,bo chciał "wolnego związku".Nie mogłam tego przetrawić,bo jestem bardzo uczuciową osobą,ale gdy dotarło wreszcie do mnie,że ten związek jest dla mnie toksyczny,to aby zabić tę miłość-napisałam kilka "fiszek" z tekstem:on nie jest mnie wart,co za denny koleś się do mnie przyczepił..i inne bardziej osobiste tekściki.POrozwieszałam te karteczki w mieszkaniu,w takich miejscach,gdzie często i długo przebywam:w kuchni na mikrofali (rano zawsze robie kawę i od razu tekst wpadał mi w oczy),w łazience na lustrze,przy łózku na lampce nocnej(czytałam przed zasnięciem)...uwierz mi - to naprawde pomaga! poza tym wykasowałam oczywiście wszystkie smsy od niego,do niego,jego numer,all.On też blisko mieszka,więc mijalismy się w sklepie,na ulicy...ale starałam się nie reagować paniką na jego widok,tylko powtarzałam w duchu:aaa,znowu ten du.ek...po prostu obrzydziłam go sobie całkowicie.Ale najlepszą metodą było umówienie się z innym facetem i mimo,że nic poważnego z nim się nie zadziało,to był to przysłowiowy gwóżdż do trumny,który pozwolił mi zapomniec o facecie.Polecam ci te metody,bo są wypróbowane i skuteczne.Czas tez robi swoje...

12

Odp: Problem po zakończonej miłości.

Witam wszystkich.
Prawia każdy mówi o czasie potrzebnym do zapomnienia.U mnie minęło już dwa lata od rozstania
a przypadkowe spotkanie sprawiło że wszystko wróciło.Ja wiem że to już nigdy nie wróci,ale zrozumieć i zapomnieć nie potrafię.

13

Odp: Problem po zakończonej miłości.

Spokojnie. To tylko miesiąc. Czasami trwa to miesiącami, a nawet lata. U mnie mija 5 miesiąc i jest coraz lepiej. Właściwie to jeszcze pozostały do wyrównania drobne skazy. Myślę o niej, o tym co było przez te 1,5roku ale już coraz spokojniej. Nie podnosi mi to ciśnienia, nie przeszkadza w zasypianiu, nie budzi. I nie ma już takich niespodziewanych napadów hmm lęków, nerwów, niepokoju.
Czyli spokojnie, przecierp to jak chorobę, nie chowaj pod dywan.  I mam nadzieję, że niedługo spojrzysz na niego i się nic nie stanie.

14

Odp: Problem po zakończonej miłości.

Witajcie smile
do mariuszs, czasem trzeba dwa razy tyle czasu (jestem na to żywym przykładem).

Mija czwarty rok od rozstania z panem X i dopiero teraz jest tak,że bez problemu możemy minąć się na ulicy. Przez poprzednie lata niestety starałam się uciekać ,a on podchodził , rozmawiał , a ja ciężko to przeżywałam mimo iż miałam już ułożone swoje życie.

Ciężkie to,ale innej rady niż czas, cierpliwość nie ma sad . A mimo pozorów im więcej uciekamy , obmyślamy plan ucieczki tym nam trudniej!

Pozdrwiam!

15

Odp: Problem po zakończonej miłości.

Pisanie sobie karteczek o których jedna osoba powyżej wspominala to zapewne dobry pomysł, albo moze afirmowanie sobie radości, spokoju bez Niego..

W zasadzie wszystko jest trudne. Sa chwile gdy myśle bardziej, czasem mniej, czasem rozpaczam, płacze, nie mam ochoty żyć.  Boję się przypadkowego napotkania. Czuję sie jak niepijący alkoholik, który po wypiciu kieliszka wódki znow wpada w nałog. Ja mam tak samo -  wystarczy bym go gdzieś zobaczyła i znów tragedia. ( tak jak Wy piszecie, podczas napotkania wszystko powraca).

Najgorsze jest, że ja gdzieś tam w środku głęboko wierze, że zdarzy się jakiś cud i coś nas połączy.. Wiem,że takie myślenie jest naprawde błędne i do niczego nie prowadzi, bo z pewnością nie wydarzy sie nic takiego czego bym pragnęła, ale niestety nie potrafię kontrolować swoich myśli - dlatego myśle o nim. po prostu myśle całymi dniami. Może nie wyglądam już jak wrak, ale cierpienie wewnątrz trwa dalej tak samo mocno. Usiłowałam to eliminować wszystkimi metodami, pisałam z innymi facetami, ale nie chce siebie okłamywac. Moze powinnam to poprostu przecierpieć, nie uciekać, nie okłamywac sie tylko po  prostu żyć z tym. Z tym okropnym bólem, najgorszym, najstraszniejszym jaki mi się przydarzył. Pewnie gdyby zadzwonił w srodku nocy to biegłabym na spotkanie, ehhh- to już jakiś amok. Wiem, że nie zadzowni, ale to taki przykład tego w jakim jestem miłośnym obłąkaniu..Poprostu zrobiłabym wszystko naprawde wszystko, ale wiem, ze nie mogę zrobic nic.. Czuje bezsilność. Milosc to naprawde taki stan chorobowy, który przerwaca wszystko o góry nogami.. Jestem bardzo wrażliwa i pełna emocji,ale naprawde jeszcze nigdy nie przeżywałam czegoś takiego:(

16 Ostatnio edytowany przez Katerine (2012-05-20 01:39:02)

Odp: Problem po zakończonej miłości.

Powiem tyle Ja byłego widze codziennie bo razem studiujemy. Normalnie może by mi dawno przeszło ale rany rozdrapują się codziennie. Czuję się jak w micie o Prometeuszu hmm  Twa to już 4 miesiące. Jesteśmy w jednej grupie. Ciągle go widze, ciągle się mijamy. Siedzimy 3 metry  od siebie. Staram się go ignorować. Patrzy się na mnie i nic. Mi wspomnienia powracają gdy siedze  na wykładzie, gdy ide korytarzem. hmm Chciałabym z nim pogadać ale za bardzo mnie zranił neutral

"Nie mam tez pojęcia jak sie zachować gdy bedzie taka sytuacja, jak bedziemy mijać sie vis a vis np. w drzwiach.."
Ja nie mam ciągle pojecia jak mam się zachować. A trzeba zgodnością więc codziennie  na uczelni udaję i się uśmiecham  gdy mnie rozrywa od środka ale ile można udawać... GRAM już 4 miesiące i męczy mnie to...ciekawe czy dobra ze mnie aktorka..:| Niedawno miałam tak że po powrocie z uczelni płacz, nastepnego dnia to samo i nastepnego...
Na swoim przykładzie chciałam Ci pokazać że zawsze mogło być gorzej... wink

17

Odp: Problem po zakończonej miłości.

witam
Samotność to okropny stan.Mimo że mam dwoje wspaniałycch dzieci które wypełniaja moje dni brakuje kogoś bliskiego.Mam za sobą małżeństwo nieudane oraz kolejny związek który mnie dobił bardziej niż wszystko pozostałe.Ciężko sie żyje kiedy spędza sie samotnie wieczory,nie ma sie do kogo odezwać ponieważ z dziećmi to zupełnie inny poziom relacji jest.Tak sie zastanawiam czemu mam takiego pecha bo nie jestem ani jakaś brzydka ani niemiła.Podobno potrafie zajmować sie rodziną i dbać o faceta jak nikt inny.Przestałam też wierzyć w przyjażń bo na tym polu też mnie oszukano.Jestem jakaś kobieta fatalna.A samotnośc dobija każdego dnia

18

Odp: Problem po zakończonej miłości.
Katerine napisał/a:

Powiem tyle Ja byłego widze codziennie bo razem studiujemy. Normalnie może by mi dawno przeszło ale rany rozdrapują się codziennie. Czuję się jak w micie o Prometeuszu hmm  Twa to już 4 miesiące. Jesteśmy w jednej grupie. Ciągle go widze, ciągle się mijamy. Siedzimy 3 metry  od siebie. Staram się go ignorować. Patrzy się na mnie i nic. Mi wspomnienia powracają gdy siedze  na wykładzie, gdy ide korytarzem. hmm Chciałabym z nim pogadać ale za bardzo mnie zranił neutral

"Nie mam tez pojęcia jak sie zachować gdy bedzie taka sytuacja, jak bedziemy mijać sie vis a vis np. w drzwiach.."
Ja nie mam ciągle pojecia jak mam się zachować. A trzeba zgodnością więc codziennie  na uczelni udaję i się uśmiecham  gdy mnie rozrywa od środka ale ile można udawać... GRAM już 4 miesiące i męczy mnie to...ciekawe czy dobra ze mnie aktorka..:| Niedawno miałam tak że po powrocie z uczelni płacz, nastepnego dnia to samo i nastepnego...
Na swoim przykładzie chciałam Ci pokazać że zawsze mogło być gorzej... wink

Faktycznie Twoja sytuacja jest znacznie gorsza...
Nieoglądanie osoby sprzyja zapominaniu, a napotykanie jej wszystko rozbudza...
Nie wiem co bym zrobila, gdybym musiala widzieć Go codziennie - chyba bym ześwirowała, także trzymaj się i podobno co nas nie zabije, to nas wzmocni...;/ Aczkolwiek ostatnio podchodzę do tego sceptycznie, chyba z mojego wyczerpania ...

19 Ostatnio edytowany przez mario75 (2012-05-22 11:22:46)

Odp: Problem po zakończonej miłości.

..

20

Odp: Problem po zakończonej miłości.

Witam, co można zrobić jesli się nie widzi byłego partnera, była partnerka nie chce kontaktu żadnego ale jednocześnie swoimi działaniami, robi regularnie na złość prowokując kontakt. Jak się uodpornić?

21

Odp: Problem po zakończonej miłości.
marta.k.88 napisał/a:
pig-headed napisał/a:

Zgadzam się z wypowiedziami poprzedniczek! Nie unikaj go, nie udawaj, że go nie widzisz etc. To samo przejdzie, nawet jeżeli nie tak szybko jak byś chciała... ja swoją pierwszą miłość odchorowywałam kilka lat - nie przesadzam! Cierpiałam za każdym razem, gdy go spotykałam, dokładnie tak jak Ty! Jesteś zakochana, i Twoje uczucia są jak najbardziej zrozumiałe. Staraj się żyć normalnie i nie zadręczać sytuacją, w której się znalazłaś - po jakimś czasie zobaczysz, że spotykasz go, i jedyne co masz w głowie to sentyment do uczucia, które Was łączyło smile pozdrawiam i życzę szczęścia!!

To straszne.. przerazilaś mnie. Jesli ten moj stan potrwa kilka lat, to nie wiem jak to przeżyję... Mam takie wrażenie,że byla to taka wielka milość, której juz nie doświadcze w życiu..Mam wrażenie, że to po prostu koniec. czuje wielką pustkę i zawsze jak gdzieś wychodze, to czuje paniczny lęk przed ewentualnym napotkaniem go..Czesem zdarza sie, że widze kogoś podobnego i sie przerażam sad

Nie chciałam Cię przerazić... mam nadzieję, że u Ciebie odkochanie się przyjdzie szybciej, ale u mnie trwało długo i było dość bolesne... Poza tym mój pierwszy chłopak wywindował moje oczekiwania wobec mężczyzn tak, że trudno było mi się później zakochać - cały czas go idealizowałam, i zamiast dystansować się wpadałam w poczucie, że to on jest tym jedynym... ale nie był smile
To, co musisz teraz na pewno zrobić, to pokonać lęk i uwierzyć, że to nie koniec!

22 Ostatnio edytowany przez Agatka (2012-05-23 08:40:36)

Odp: Problem po zakończonej miłości.
kasienka111 napisał/a:

witam
Samotność to okropny stan.Mimo że mam dwoje wspaniałycch dzieci które wypełniaja moje dni brakuje kogoś bliskiego.Mam za sobą małżeństwo nieudane oraz kolejny związek który mnie dobił bardziej niż wszystko pozostałe.Ciężko sie żyje kiedy spędza sie samotnie wieczory,nie ma sie do kogo odezwać ponieważ z dziećmi to zupełnie inny poziom relacji jest.Tak sie zastanawiam czemu mam takiego pecha bo nie jestem ani jakaś brzydka ani niemiła.Podobno potrafie zajmować sie rodziną i dbać o faceta jak nikt inny.Przestałam też wierzyć w przyjażń bo na tym polu też mnie oszukano.Jestem jakaś kobieta fatalna.A samotnośc dobija każdego dnia

Czy to dalej ten sam stan jak w 2010 ? Czy już zaliczyłaś kolejny nieudany związek?
Tak sobie czytałem i ku przestrodze dział psychologia http://www.netkobiety.pl/t36541.html jak możesz to na ***** w dziale partnerstwo i seks znajdź post z 30.01 tego roku od atrgusia. Mam nadzieję, że podanie namiaru do innego forum jest akceptowalne. Ten drugi nie dotyczy mnie. Znalazła go moja koleżanka i podała. Przyznam się że zamarłem jak sobie poczytałem tych dwoje. Byłem świeżo po rzuceniu przez taką osobę i czytałem jakby o sobie. Drugi link to już ja.
Nie wiem ile masz lat, ale nie wpadnij przypadkiem w tę pułapkę, bo efekcie zostaniesz naprawdę sama.
A co do obecnej sytuacji. Rozumiem że ciężko ci idzie praca nad sobą. 2010 a 2012 to już trochę czasu. Ale dla własnego dobra tego czasu nigdy za wiele. Byle nie za dużo. Wierzę że będzie dobrze i trafisz go. Nie szukaj na siłę żeby zatkać samotność. Sam się znajdzie, bylebyś nie uciekała.

Na forum nie wstawiamy linków do stron komercyjnych i innych for.

23

Odp: Problem po zakończonej miłości.

Do klarek
Nie zycze sobie takich chamskich tekstów.Nie znasz mnie człowieku i nic o mnie nie wiesz a swoje debilne przemyslenia zostaw dla siebie

24 Ostatnio edytowany przez klarek (2012-05-22 19:08:07)

Odp: Problem po zakończonej miłości.
kasienka111 napisał/a:

Do klarek
Nie zycze sobie takich chamskich tekstów.Nie znasz mnie człowieku i nic o mnie nie wiesz a swoje debilne przemyslenia zostaw dla siebie

OK Przepraszam i życze powodzenia.
Najwyraźniej pomyliłem nicki, co mnie w niczym nie usprawiedliwia. Ale posty sobie przeczytaj.
Polecam dzisiaj Przepis na życie.

25

Odp: Problem po zakończonej miłości.

Klarek, daj znac odnosnie przepisu na zycie i nie przejmuj sie uzytkownikiem kasienka111 bo to chyba jakis nastolatek co uzywa wulgaryzmow smile

26

Odp: Problem po zakończonej miłości.
mario75 napisał/a:

Klarek, daj znac odnosnie przepisu na zycie i nie przejmuj sie uzytkownikiem kasienka111 bo to chyba jakis nastolatek co uzywa wulgaryzmow smile

Chodziło mi o serial we wtorek na tvn o 21.30 smile Ale przepis na życie podano mi kiedyś. Brzmiało to mniej więcej tak: "Dwie rzeczy są najważniejsze. Urodziny i śmierć. Cała reszta w środku to wbrew pozorom proch powstały z naszych wyobrażeń, którymi naprawdę nie należy się przejmować." Coś w tym stylu. Zapewne gdzieś przeczytane, wzięte z jakieś filozofii. Sęk w tym, że ten proch to my i nasze uczucia, decyzje itd. No ale jakby tak się na siłę zastosować? Czy nie wyjdzie z tego jakiś psychopata ? smile

27

Odp: Problem po zakończonej miłości.
klarek napisał/a:
mario75 napisał/a:

Klarek, daj znac odnosnie przepisu na zycie i nie przejmuj sie uzytkownikiem kasienka111 bo to chyba jakis nastolatek co uzywa wulgaryzmow smile

Chodziło mi o serial we wtorek na tvn o 21.30 smile Ale przepis na życie podano mi kiedyś. Brzmiało to mniej więcej tak: "Dwie rzeczy są najważniejsze. Urodziny i śmierć. Cała reszta w środku to wbrew pozorom proch powstały z naszych wyobrażeń, którymi naprawdę nie należy się przejmować." Coś w tym stylu. Zapewne gdzieś przeczytane, wzięte z jakieś filozofii. Sęk w tym, że ten proch to my i nasze uczucia, decyzje itd. No ale jakby tak się na siłę zastosować? Czy nie wyjdzie z tego jakiś psychopata ? smile

Stwierdzenie bardzo ciekawe,  serialu na tvn we wtorki nie ogladam, chociaz teraz mam juz akurat polska telewizje i ogladam ja czesto, chyba aby troche zabic swoje samopoczucie.  Samo stwierdzenie niestety sie nie sprawdza, malo kto sie niczym nie przejmuje, ja obecnie przejmuje sie zwiazkiem ktory sie zakonczyl, nie umiem sie pogodzic ze sie zakonczyl, probuje uczestniczyc jakos w zyciu swojej bylej, ale ilekroc cos zapytam jestem odpychany, w drobnych, nie tajemniczych sprawach. Urodziny i smierc sa dla mnie niezmiernie wazne i to chyba dwa najpiekniejsze wydarzenia w zyciu czlowieka, jednakze kupe rzeczy posrodku takze waznych, wiec chyba nie kwalifikuje sie do psychopaty.

28

Odp: Problem po zakończonej miłości.

Kolejny dzień minął.Był burzliwy i nieprzyjemny.Wiele przemyśleń i niemiłych sytuacji związanych ze związkiem który minał.A zycie toczy sie dalej i coraz bardziej sie przekonuje ze nie byłam kochana ale tak naprawde nigdy.Patrze na to wszystko z perspektywy czasu i wiem teraz ze ktoś z kim byłam nie chciał stałego związku.W sumie powiedział mi to wprost mimo ze obiecał co innego na początku naszego 3 letniego związku.Samotnosć i żal towarzyszą mi każdego dnia.Może kiedyś bedzie lepiej.Mam dzieci które mimo że bardzo absorbują mój czas ale i są bardzo kochane.Kocham je bardzo i one są moim swiatem.Czasem sie boje co bedzie jak dorosna,że zostane sama bo dzieci bedą miały swój świat i obowiazki.Staram sie oddalać te myśli bo teraz są i ciesze sie bardzo.teraz jakoś żyje,funkcjonować sie staram normalnie żeby one nie widziały co czuje

29

Odp: Problem po zakończonej miłości.
mario75 napisał/a:

Stwierdzenie bardzo ciekawe,  serialu na tvn we wtorki nie ogladam, chociaz teraz mam juz akurat polska telewizje i ogladam ja czesto, chyba aby troche zabic swoje samopoczucie.  Samo stwierdzenie niestety sie nie sprawdza, malo kto sie niczym nie przejmuje, ja obecnie przejmuje sie zwiazkiem ktory sie zakonczyl, nie umiem sie pogodzic ze sie zakonczyl, probuje uczestniczyc jakos w zyciu swojej bylej, ale ilekroc cos zapytam jestem odpychany, w drobnych, nie tajemniczych sprawach. Urodziny i smierc sa dla mnie niezmiernie wazne i to chyba dwa najpiekniejsze wydarzenia w zyciu czlowieka, jednakze kupe rzeczy posrodku takze waznych, wiec chyba nie kwalifikuje sie do psychopaty.

Z byłym związkiem zupełnie jak u mnie. Znaliśmy się wcześniej wiele lat i nie chcę żeby ta znajomość się zakończyła. I mimo iż od rzucenia mineło już 5 miesięcy, może więcej; to ciężko mi z tym. Ale z każdym tygodniem coraz lepiej. I co jakiś czas próbuję na sms, maila (bo nie chcę jej widzieć i słyszeć) się odezwać, zagaić. Bez związku z naszym byciem razem. I odpowiedzi są w takim stylu, że jakbym z jakąś nastolatą korespondował a nie z prawie 50-letnią kobietą.

30

Odp: Problem po zakończonej miłości.
klarek napisał/a:
mario75 napisał/a:

Stwierdzenie bardzo ciekawe,  serialu na tvn we wtorki nie ogladam, chociaz teraz mam juz akurat polska telewizje i ogladam ja czesto, chyba aby troche zabic swoje samopoczucie.  Samo stwierdzenie niestety sie nie sprawdza, malo kto sie niczym nie przejmuje, ja obecnie przejmuje sie zwiazkiem ktory sie zakonczyl, nie umiem sie pogodzic ze sie zakonczyl, probuje uczestniczyc jakos w zyciu swojej bylej, ale ilekroc cos zapytam jestem odpychany, w drobnych, nie tajemniczych sprawach. Urodziny i smierc sa dla mnie niezmiernie wazne i to chyba dwa najpiekniejsze wydarzenia w zyciu czlowieka, jednakze kupe rzeczy posrodku takze waznych, wiec chyba nie kwalifikuje sie do psychopaty.

Z byłym związkiem zupełnie jak u mnie. Znaliśmy się wcześniej wiele lat i nie chcę żeby ta znajomość się zakończyła. I mimo iż od rzucenia mineło już 5 miesięcy, może więcej; to ciężko mi z tym. Ale z każdym tygodniem coraz lepiej. I co jakiś czas próbuję na sms, maila (bo nie chcę jej widzieć i słyszeć) się odezwać, zagaić. Bez związku z naszym byciem razem. I odpowiedzi są w takim stylu, że jakbym z jakąś nastolatą korespondował a nie z prawie 50-letnią kobietą.

U mnie nadal beznadziejnie i samotnie, od rozstania minelo 2 miesiace, do tego dzien byl bardzo nerwowy i klotnia z moja ex, zupelny brak porozumienia. Tez probuje zagaic, napisac smsa od tak poprostu ale to nic nie daje bo ona nic juz nie czuje i nie ma ochoty na kontakt. Ja jestem odpychany jakbym byl jakims potworem. Do tego dzisiaj moja byla zona skrocila mi widzenie o kilka godzin dzieci i w tym miesiacu zamiast widziec caly dzien bede widzial dzieci 6 godzin. Trudno dobre i to.

31

Odp: Problem po zakończonej miłości.

Doskonale Cie rozumiem, gdy spotykamy taką osobę wspomienia wracaja...
Najlepszym lekarstwem mysle ze bedzie nowa milosc.
Głowa do gory!

32 Ostatnio edytowany przez mario75 (2012-05-24 21:55:52)

Odp: Problem po zakończonej miłości.
stylle napisał/a:

Doskonale Cie rozumiem, gdy spotykamy taką osobę wspomienia wracaja...
Najlepszym lekarstwem mysle ze bedzie nowa milosc.
Głowa do gory!

Ja juz w zyciu nic nie oczekuje,zadnej milosci niczego. Moja byla zona tak mi ogranicza czas z dziecmi ze jak beda dorosle to one mnie juz nawet pamietac nie beda i pewnie umre w samotnosci a ludzie sie zorientuja dopiero wtedy jak cialo w mieszkaniu sie bedzie rozkladac i zacznie smierdziec.

Jestem wkurzony na max'a, do tego kolejna kobieta co fochy robi, tym z telewizji tvn, Pani Magda G. gdzie oczywiscie wszystko jest do d... co ludzie ugotuja. Najlepiej to wiecznie krytykowac mezczyzn za wszystko.

Ludzie, czemu ja sie cholera gejem nie urodzilem....

33

Odp: Problem po zakończonej miłości.

Myśle ze byc neutralnym i bardzo spokojnym ! (wiem ze czasem sie nie da )
Ale to na prawde dziala

34

Odp: Problem po zakończonej miłości.

witam. Mój problem dotyczy mojego małzenstwa.
Jestesmy rok po slubie. Mamy juz  2 miesieczne dziecko...
Z którym mąż żadko przebywa poniewaz trenuje koszykowe, i czesciej jest na treningach niż w domu. Bardzo sie liczy ze zdaniem swojego ojca. Bardziej niz z moim, za    bycie na treningu dostaje pieniadze... Ostatnio coraz gorzej mnie traktuje jest oschły... kłótliwy, obraza mnie...
Mało czasu spedza z nasza córeczka... Nie wiem juz sama czy to  skutek jego młodego wieku . Bo ma 21 laat a ja mam 20...
Jestesmy malzenstwem od roku... Mieszkamy razem, lecz z rodzicami... caly czas jestesmy zalezni od nich finansowo...
Mąż wiaze swoja przyszlosc z koszykowka... chce dobrze zarabiac w ten sposob... ja jestem temu przeciwna... bo ciagle go przez to nie ma w domu. Chce zeby mnial lepszy kontakt z naszym dzieckiem.
Najchetniej bym wyjechala z dala od tego towarzystwa! Jego rodzicow! Co robic??? Jak się odbic finansowo?
Czy moze jego zachowanie jest spowodowane w skutek tego ze nie chce dalej byc z nami?

35

Odp: Problem po zakończonej miłości.
stylle napisał/a:

Myśle ze byc neutralnym i bardzo spokojnym ! (wiem ze czasem sie nie da )
Ale to na prawde dziala

Spokojnym? Raczysz zartowac? Ja dzis walczylem ze swoimi dwiema ex i naprawde mam dosc. Teraz jestem sam ale jak kiedys zainteresuje sie jeszcze mna jakas inna kobieta to kopne w dupe, bo chce by sam. A zwiazki sa jak ten program w tvn co sie teraz konczy. Magda G. ma pochowale i wade. Kaczka super ale barszcz fatalny...

36

Odp: Problem po zakończonej miłości.
mario75 napisał/a:

U mnie nadal beznadziejnie i samotnie, od rozstania minelo 2 miesiace, do tego dzien byl bardzo nerwowy i klotnia z moja ex, zupelny brak porozumienia. Tez probuje zagaic, napisac smsa od tak poprostu ale to nic nie daje bo ona nic juz nie czuje i nie ma ochoty na kontakt. Ja jestem odpychany jakbym byl jakims potworem. Do tego dzisiaj moja byla zona skrocila mi widzenie o kilka godzin dzieci i w tym miesiacu zamiast widziec caly dzien bede widzial dzieci 6 godzin. Trudno dobre i to.

Cholera współczuję. Niestety babole potrafią z dzieciaków zrobić broń przeciwko byłym. Rzecz jasna dla dobra dzieci. No i to zerwanie. Masz faktycznie diabielskie koło.
Co do ostatniego związku. Dwa miesiące to strasznie krótko. Ja jeszcze w drugim walczyłem, szalałem, starałem się, miałem nadzieję, tym bardziej że i ona dziwne teksty wtedy rzucała. Ale skończył się drugi miesiąc i po smsie żebym jej nie męczył bo ma tego dość dałem sobie "spokój". Jednak łatwo nie jest. Ciągle siedzi w głowie, chociaż już nie męczy wieczorami, czy nad ranem. Ale siedzi. Coraz słabie, ale siedzi. No i zachowuje się jak głupia nastolata. Teksty takie mi śle w odpowiedzi na proste koleżeńskie pytania typu: jak się czujesz (ma po wypadku problemy z kręgosłupem), jak idzie małemu matura, że aż lodem wieje. Więc chyba po prostu trzeba zamilknąć i już. I tobie radzę to samo. A czas zasklepi rany.

37

Odp: Problem po zakończonej miłości.
klarek napisał/a:
mario75 napisał/a:

U mnie nadal beznadziejnie i samotnie, od rozstania minelo 2 miesiace, do tego dzien byl bardzo nerwowy i klotnia z moja ex, zupelny brak porozumienia. Tez probuje zagaic, napisac smsa od tak poprostu ale to nic nie daje bo ona nic juz nie czuje i nie ma ochoty na kontakt. Ja jestem odpychany jakbym byl jakims potworem. Do tego dzisiaj moja byla zona skrocila mi widzenie o kilka godzin dzieci i w tym miesiacu zamiast widziec caly dzien bede widzial dzieci 6 godzin. Trudno dobre i to.

Cholera współczuję. Niestety babole potrafią z dzieciaków zrobić broń przeciwko byłym. Rzecz jasna dla dobra dzieci. No i to zerwanie. Masz faktycznie diabielskie koło.
Co do ostatniego związku. Dwa miesiące to strasznie krótko. Ja jeszcze w drugim walczyłem, szalałem, starałem się, miałem nadzieję, tym bardziej że i ona dziwne teksty wtedy rzucała. Ale skończył się drugi miesiąc i po smsie żebym jej nie męczył bo ma tego dość dałem sobie "spokój". Jednak łatwo nie jest. Ciągle siedzi w głowie, chociaż już nie męczy wieczorami, czy nad ranem. Ale siedzi. Coraz słabie, ale siedzi. No i zachowuje się jak głupia nastolata. Teksty takie mi śle w odpowiedzi na proste koleżeńskie pytania typu: jak się czujesz (ma po wypadku problemy z kręgosłupem), jak idzie małemu matura, że aż lodem wieje. Więc chyba po prostu trzeba zamilknąć i już. I tobie radzę to samo. A czas zasklepi rany.

No niestety klarek, a starszego tak obróciła przeciwko mnie że on rozłącza telefony. Mam faktycznie piekiełko, staram się o tym nie myśleć, poprostu akceptuję to,że 6 godzin widzenia sie z dziecmi i koniec. Ale generalnie zdaje sobie sprawe z tego iz po ilus latach dzieci nie beda mnie juz pamietac.Co do ostatniego zwiazku no coz faktycznie kaszana, ona mnie tak nienawidzi ze by w piecu spalila, szkoda gadac. To dosyc swieze ale nic sie nie zrobi. Siedzi mi ona tak jak i Tobie w glowie, generalnie jak mam problem to ide walnac kilka piw chociaz to nie rozwiazanie. Ty przynajmniej masz jakies proste relacje kolezenskie bo moja to sie boi mi powiedziec o " chociazby o pogodzie". Mam nadzieje ze czas leczy rany bo inaczej zwariuje.

38

Odp: Problem po zakończonej miłości.

Kolejny dzień za mną i kolejne niemiłe niespodzianki. Próba negocjacji 2 godzin więcej czasu z własnymi dziećmi zakończona fiaskiem. Teraz to mi się związki kojarzą tylko ze stwierdzeniem ze sie mam dostosowac, takie wlasnie  argumenty padly na moja prosba abym widzial dzieci chwile dluzej. A pozniej kolejne niespodzianki, auto szlag trafil, szykowane do drogi przez ostatnie dwa tygodnie. Dobrze jedynie ze ludzie wymyslili telewizje inaczej chyba z samotnosci bym umarl.

39

Odp: Problem po zakończonej miłości.
mario75 napisał/a:

Kolejny dzień za mną i kolejne niemiłe niespodzianki. Próba negocjacji 2 godzin więcej czasu z własnymi dziećmi zakończona fiaskiem. Teraz to mi się związki kojarzą tylko ze stwierdzeniem ze sie mam dostosowac, takie wlasnie  argumenty padly na moja prosba abym widzial dzieci chwile dluzej. A pozniej kolejne niespodzianki, auto szlag trafil, szykowane do drogi przez ostatnie dwa tygodnie. Dobrze jedynie ze ludzie wymyslili telewizje inaczej chyba z samotnosci bym umarl.

Tylko nie szalej/ Może jakies bungi smile Mi w takich naprawdę wkurzających momentach pomagał sport. Nie żebym był jakimś super hero. Ale po prostu jak się zaczniesz regularnie, najlepiej wieczorem, męczyć to i organizm zacznie lepiej pracowac. A masz naprawdę problemy i głowa zostawiona z nimi daje ci popalić. I jeszcze samochód się zepsuł. Hmm może też kobieta smile

40 Ostatnio edytowany przez mario75 (2012-05-26 22:52:08)

Odp: Problem po zakończonej miłości.

Bunga bunga nie dla mnie, nie mam zbyt dobrego zdania o kobietach smile . Mieszkam w Czechach od 4 lat więc dobrym bunga bunga jest biesiada piwna w typowo czeskim gronie męskim smile Co do sportu to faktycznie, ostatnio mialem kilka propozycji i generalnie chce cos zmienic pod tym katem w zyciu wiec mysle ze 2-3 dni w tygodniu moglbym na to poswiecic. Unikam juz komputera w takiej ilosc jak kiedys bowiem dosyc duzo chodze. Głowa faktycznie wariuje, mysle o mojej ex kazdego dnia,w dodatku sie sni, jedyne w ten weekend dobre to że moja była żona którą nazwałem "pirania" mowi zebym wzial starszego syna tez jutro na 2-3 godziny bo mlodszy bedzie na lekcji pianina.  Chociaz wiem ze to nie pomysł babola tylko mojego syna który staje się nastolatkiem i nie pozwala sobie powoli w kaszę dmuchać smile A z moja ex z ostatniego zwiazku staralem sie dzisiaj nie miec kontaktu, bo nasze relacje to jak las i zapałki, chociaz mi szkoda tego nadal, jednakze jak napisalem cos a dostalem spowrotem odpowiedz to sie wlos na glowie jezy. Szkoda tego bardzo ale nic sie nie zrobi, fajna babka z niej byla. Kobiety jednakze wypatrzyly sobie ideały a każdy facet to ma wady.

Posty [ 41 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Problem po zakończonej miłości.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024