witam
mój problem polega na tym od 5 lat jestem w związku z moim narzeczonym mamy razem wspaniałego synka który ma juz 3 latka
co muszę się przyznać że nie była to ciąża planowana miałam 19 lat jak wpadliśmy sobie po pół roku bycia ze sobą.
na początku naszego związku było idealnie chcieliśmy wziąć ślub mieszkać razem i tak dalej lecz z do ślubu nie doszło bo chcieliśmy poczekać aż nasz synek się urodzi i w tedy zrobimy nasze wymarzone wesele.Kiedy byłam w ciąży pozwalałam mu żeby mógł z znajomymi wyjść gdzieś do knajpy bo nie chciałam mu zabraniać ,,nic na siłę'' lecz później już przestało mi się to podobać wracał pijany nad ranem kiedy prosiłam go żeby ze mną został to mówił że jedzie tylko coś załatwić i zaraz wraca po czym nie było go kilka godzin ,kiedy zauważyłam jak jechał samochodem i nie sam tylko z kolegami i jakimiś młodymi dziewczynami mina uśmiechnięta jakby był wolny strasznie mnie to bolało ale wybaczyłam mu to i każdą inna rzecz, później kiedy nasz synek się urodził to myślałam że wszystko się ułoży ale problem był znów ,miał pretensje że nie może się wyspać w nocy ,że jest zmęczony po pracy i nie chce mu się, lecz kiedy przyszedł weekend to miał sił na tyle żeby imprezowac do rana nie mówię bo zajmował się naszym synkiem ale nie zawsze i w ogóle mówił że jest dumny z niego i tak dalej tak samo w domu cieszy go żeby nasz dom jakoś wyglądał remontuje itp. Kiedy nasz synek skończył rok poszłam do pracy w której poznałam wiele osób miłych i życzliwych cieszyłam się że mam tą prace bo zawsze to dwie wypłaty a nie jedna i w końcu miałam kontakt z kimś innym nie tylko z znajomymi mojego narzeczonego no i znów problem bo dowiedział się że pracują tam też mężczyźni i to mu nie odpowiadało zaczął wydzwaniać do mnie co 5 minut sprawdzać podjeżdżać pod firmę wydzwaniać do firmy kiedy ja naprawdę nie mogłam odbierać co chwilę od niego telefonów tym badziej że byłam kelnerką i musiałam być w ruchu kiedy już któryś raz mój szef mnie upominał że tak nie może być to zrobiłam mu awanture w domu i w tedy zaczeło się piekło ubzdurał sobie że mam tam kogoś zaczął pić robić z siebie ofiare do wszystkich znajomych rodziny opowiadał że ja nie jestem w pracy tylko z swoim kochankiem a ja dość że pracowałam do godziny 23 to jeszcze kiedy przyjeżdżałam z pracy musiałam ogarnąć dom ,synkowi poświęcić trochę czasu po roku takich awantur nie wytrzymałam i żuciłam go lecz to nie był koniec przyjeżdżał do mojej pracy robił awantury kelnerom barmanom później przyjechał do mnie zrobił mi awanturę ale nie zwracałam na to uwagę kiedy się już uspokoiło poznałam fajnego faceta który był starszy odemnie był ułożony nie przeszkadzało mu to że mam dziecko brał nas wszędzie zawsze z moim synkiem lecz z nów gdy mój były się dowiedział groził że popełni samobójstwo a ja żeby uratować go wróciłam do niego bo wmawiał mi że to ja wszystko zniszczyłam iże poświęciłam się wszystkiemu tylko nie jemu i dziecku w tedy stwierdziłam że może ma rację może coś przeoczyłam . jesteśmy już od niecałe 3 lat razem ale ja wiem że już go nie kocham mam do niego żal ale poświęciłam się zwolniłam z pracy żeby to wszystko spróbować naprawić niechce znów przez to przechodzić i niechce go zranić i co najważniejsze naszego synka ale niewiem czy to jest dobra decyzja żyć z kimś kogo się nie kocha czy tym bardziej nie komplikuje nam życia tym bardziej że to życie nigdy nie bedzie wyglądało tak jak z początku................
Jestes w zwiazku z nim tylko dlatego, ze zagrozil, ze sie zabije. Niestety nie na tym buduje sie rodzine. Jesli faceta nie kochasz to po prostu odejdz. To on zachowywal sie jakby byl kawalerm bez zadnych zobowiazan. Z tego co piszesz to nie zrobilas nic zlego, poza opiekowaniem sie wlasna rodzina. Ten facet wymusil na tobie powrot i jeszcze wmowil ci, ze wasz zwiazek rozpadl sie z twojej winy. Nie jestes szczesliwa, wiec zadbaj o siebie, czyli pozbac sie tego goscia. Poza tym pomysl, czy chcesz aby twoj synek wychowywal sie w domu gdzie dorosli sie kochaja, czy w zwiazku w ktorym teraz tkwisz?
no tak wiem tylko nie potrafię zebrać w sobie siły żeby znów się rozstać nie chce go mimo wszystko skrzywdzić i boje się że sobie sama nie poradzę tym bardziej że zrezygnowałam z pracy ....z jednej strony nie potrafię żyć z nim ,,już nie'' a z drugiej strony boje się jakie będą tego konsekwencje ......najgorsze jest to że każdemu potrafię pomóc tylko nie sama sobie ....;(((ale dziękuje za rade
Dziewczyno, po tych wszystkich akcjach Ty jeszcze do niego wróciłaś?! Facet trzymał Cię na smyczy, był zazdrosny o każdego mężczyznę, którego możesz spotkać, a ona sobie z laluniami mógł iść na imprezę? I jaki on biedny, że jego własne dziecko nie dało mu pospać, no przecież to Twoja wina, w końcu to Ty dzieciaka urodziłaś, on do tego w ogóle ręki nie przyłożył... I wystarczyło, że powiedział "wróć do mnie albo się zabiję", a Ty rzuciłaś pracę i nowego partnera, by znowu być przez niego poniżana? Chyba jesteś masochistką... Powiedz mi: po co do niego wróciłaś? Po co z nim jesteś? Nie kochasz go przecież, dziecku to na pewno dobrze nie zrobi, Tobie też nie. Więc po co?
bo powiedział że zniszczy mi życie i nigdy mi spokojnie nie da odejść ...a po nim tego można siię spodziewać jest mściwym człowiekiem .....i bałam się a teraz żyje z nim i niby się trochę zmienił ale teraz to jest za późno nic do niego nie czuje ...a ja co dzień obiecuje sobie że odejdę zakończę to ...ale nie mogę zebrać w sobie sił boje się znów przezywać to samo .......czuje się okropnie
jeszcze jedna rzecz która mnie w nim denerwuje to jak mnie sprawdza byłam od ponad roku nie widzenia się z swoją przyjaciółką na kawkę u niej byłam może dwie godziny i za te dwie godziny było aż 25 połączeń od niego jak odebrałam to wydarł się że ja mam dziecko a nie chodzenie po jakiś koleżankach i że mam zaraz być w domu później co 5 minut dzwonił czy już jadę
...moja przyjaciółka powiedział mi że ona by tego psychicznie nie wytrzymała....no ale jemu nie da się nic powiedzieć
A teraz to on Ci może życia nie niszczy? Dopiero będziesz mogła odetchnąć jak od niego odejdziesz. Wiadomo, że będzie Ci się naprzykrzał, ale to w razie czego na policję dzwoń, że Cię nachodzi. I co może takiego strasznego Ci zrobić, skoro teraz na co dzień okropnie Cię traktuje? A tak nawet jak będzie Cię nachodził, to będziesz i tak miała dużo czasu w spokoju tylko dla siebie. To Twoje życie, nie daj mu o sobie decydować! Tym bardziej, że masz dziecko. I nie daj mu sobie nic wmówić, po prostu odejdź i mu się nawet nie tłumacz. Nie słuchaj jego gadania, bądź uparta i w końcu się odczepi.