Ciężko mi zrozumieć sytuacje w ktorej sie znalazłam.
Pod koniec marca otrzymałam na fb wiadmosc od nieznajomego,generalnie nigdy nie odpisywałam nieznajomym,tym razem zrobiłam wyjątek. On jest z tego samego miasta,w tym samym wieku...
Zaproponował spotkanie,wiec sie spotkalismy.Na drugim spotkaniu ,poporsił mnie do tańca i podczas obrotu pocałował mnie,było by to bardzo urocze...ale zdarzyło sie to za szybko ,byłam "oszołomiona" ,nastepnego dnia zaprosiłam go na impreze ...wyszło bardzo głupio...gdy juz pszyszedł zaczełam go unikac (wszystko przez ten pocałunek) zdystansował sie do mnie po tym incydencie,jednak 3 dni po imprezie napisałam do niego i przeprosiłam...poczułam ze brakuje mi jego obecnosci...i tak jest do dzisiaj. Spotyka sie ze mną,spędzamy ze sobą czas,dochodzi nawet do pocałunków i przytulania,jednak po imprezie wypowiedział słowa "nie umiem kochać,nie chce cie zranić ,szanuje cie wiec dlatego ci to mowie"...a jednak mnie całuje ,spotyka sie ze mna,prawi komplementy..najgorsze jest to ze zaczyna mi na nim zależeć..."najgorsze" w odniesieniu do slow ktore wypowiedział.Nie wiem co mam mysleć.Dodam jeszcze ze na poczatku naszej znajomosci sam pierwszy pisał etc,teraz tez pierwszym od czasu do czasu napisze,jesli sie spotykamy to inicjatywa spotkania wychodziz jego jak i zarówno z mojej strony,,,z kazdym spotkaniem zalezy mi na nim co raz bardziej. Co mam zrobić ? Mysle o nim,chciałabym by cos do mnie poczuł...ale w ciaz w moich myslac sa jego slowa:"nie umiem kochać,nie chce cie zranić ,szanuje cie wiec dlatego ci to mowie". Nie rozumiem jeszcze jednego,gdy do niego pisze jego odpowiedzi sa zdawkowe,czesto szybko uciana rozmowe...moze zbyt panikuje ,moze po prostu..nie lubi sms-ować:D nie mam pojęcia...zagubiłam sie w tym wszystkim..np od wczoraj nic nie odpisał.. Zaprosiłam go na wesele...powiedział że chętnie sie ze mną wybierze...ale czy moge liczyć na coś wiecej niz koleżeństwo...nie rozumiem jak moglam go wtedy na tej imprezie tak lekceważyć...tak bardzo chciałabym jego czułości i milości..Na dodatek jest to bardzo kulturalny i inteligentny czlowiek. Jest bardzo opiekuńczy. Rodzi sie we mnie uczucie...boje sie odrzucenia...zalezy mi na nim.
Autorko, mnie się wydaję, że ten PAN albo boi się angażować albo nie chce się angażować. Innego wyjścia nie ma.
Sugeruję Ci szczerą rozmowę, tym bardziej, że jak napisałaś, rodzi się w Tobie uczucie.
Poza tym pamiętaj, że faceci często nie wiedzą co znaczy słowo "kochać". Kobieta czuje sercem, mężczyzna rozumem. Tak już jest i nic tego nie zmieni. Być może on też coś czuje, ale samo słowo KOCHAĆ go przeraża, bo zdaje sobie sprawę, że dla kobiety znaczy baaardzo dużo.
3 2012-05-12 14:28:54 Ostatnio edytowany przez nikandra (2012-05-12 14:38:30)
W tym przypadku szczera rozmowa??
Przecież on już był szczery,powiedział autorce wątku "nie umiem kochać,nie chce cie zranić ,szanuje cie wiec dlatego ci to mowie".
Jeśli zechce sam opowie o przyczynach swojego postępowania.
Poza tym czy jesteś pewna ,że on jest stanu wolnego bądź w nieformalnym związku??
Skoro tak dziwnie ucina rozmowy ,zdawkowo odpowiada możliwe że jego myśli skupione w takich momentach są na czym innym bądź kimś innym.
Ja bym radziła szczere, ale z Twojej strony pytanie...czego oczekuje od Ciebie i jak widzi Waszą znajomość??
Będzie szczery to odpowie ![]()
EDIT: nie rozumiem jak moglam go wtedy na tej imprezie tak lekceważyć...tak bardzo chciałabym jego czułości i milości..
Twoje myślenie totalnie mnie przeraża !! Czyli co?? Uważasz że gdybyś go nie lekceważyła i oddała się w całej swej okazałości...on byłby Twój?!!
Otóż mylisz się ...nie pierwszy raz wiadome iż facet zabiega koło tego na czym mu najbardziej zależy...w tym przypadku może to być seks z Tobą.
Chcesz takiej znajomości?? Chcesz aby facet Cię wykorzystywał ....pamiętaj on z góry zakłada iż kochać CIE NIE MOŻE !!!
Więcej rozwagi i nie nakręcaj się uczuciowo bo będziesz cierpieć a chyba tego nie chcesz.
Boje sie szczerej rozmowy,wiem to glupie...boje sie ze on mnie odrzuci..i jednoczesnie trace kolege..ale z drugiej strony...caly czas o nim mysle..moze powinnam przestać do niego pisać.."dać mu zatęsknić.." sama nie wiem..mysle o nim caly czas
Wydaje mi się, że podobasz mu się, nie jesteś mu obojętna, ale istnieją jakieś względy, które nie pozwalają mu się z Tobą związać. Może ma inne zobowiązania, jakiś problem itp. Jednakże nie radziłabym Ci dalej to drążyć. Jeżeli tak postawił sytuacje już od samego początku to znaczy, że nie będzie chciał jej zmieniać. Dla Twojego dobra radziłabym Ci się od niego odseparować, przestać pisać, nie przebywać w miejscach gdzie on jest. To uchroni Cię od bolesnego zranienia.
ale z drugiej strony...caly czas o nim mysle..moze powinnam przestać do niego pisać.."dać mu zatęsknić.." sama nie wiem..mysle o nim caly czas
Nakręcasz się dziewczyno i już widać tego pierwsze skutki...on ma to gdzieś Ty zaczynasz cierpieć.
Po co ci to??
Staraj się go lepiej poznać,dowiedz się coś więcej na jego temat...jak już wspominałam ,możliwe że on kogoś ma!
Wszystkie macie racje...najbardziej drastyczna będzie "separacja"...najwiecej będzie ode mnie wymagać..ale..kurcze..nawet jesli zdecydowała bym na szczera rozmowe..to jak ja zaczac. Wiem wiem pomyslicie "przesadna panikara" ale...kurde pierwszy raz mi na kimś tak bardzo zależy..
Boje sie szczerej rozmowy,wiem to glupie...boje sie ze on mnie odrzuci..i jednoczesnie trace kolege..ale z drugiej strony...caly czas o nim mysle..moze powinnam przestać do niego pisać.."dać mu zatęsknić.." sama nie wiem..mysle o nim caly czas
Jedyne co mogę Ci doradzić - to nie naciskaj go, ciesz się swoim szczęściem i nie zadręczaj pytaniami na które na tym etapie i tak nie może Ci odpowiedzieć.
Czas pokaże, czy w końcu się przełamie i powie to na co czekasz - albo się rozstaniecie. Znacie się zbyt krótko aby padały tak duże wyznania...
Jak dla mnie gorzej byłoby gdyby powiedział, że Cię kocha a tak na prawdę tego nie czuł. Słowa to tylko słowa, ważne że jesteście ze sobą szczęśliwi.
Sama też boisz się angażować .. rozumiem, że wynika to ze strachu przed bólem gdyby się nie udało... eh
Przyjmij do wiadomości, że nikt nie daje gwarancji na udany związek - nigdy.
Ciesz się tym co jest i dbaj o rozwijanie się uczuć codziennie a będziesz żyła szczęśliwym życiem. Bądź otwarta na nowe przeżycia a nie tylko słowa.
Myślenie "co by było gdyby" , zamykanie się w sobie - do niczego dobrego nie prowadzi.. nawet jeśli się nie uda - to co z tego? jeśli jesteś teraz szczęśliwa-to będziesz miała miłe wspomnienia.
Aż Ci zazdroszczę
powodzenia
"Myślenie "co by było gdyby" , zamykanie się w sobie - do niczego dobrego nie prowadzi.. nawet jeśli się nie uda - to co z tego? jeśli jesteś teraz szczęśliwa-to będziesz miała miłe wspomnienia. "
Masz racje alfaalfa-dziękuje;)
Chyba nie będzie szczęśliwa jak zostanie odsunięta przez tego chłopaka...
Chyba nie będzie szczęśliwa jak zostanie odsunięta przez tego chłopaka...
ano raczej nie bardzo ![]()
dlatego zamiast się łudzić lepiej emocje ostudzić i na spokojnie podejść do znajomości ![]()
Nie widzę powodu dlaczego miałoby się im nie udać. Znają się dopiero 2 miesiące.
Uczucia jednak nie da się poskromić czy zagwarantować: ono się pojawia albo nie. Czasem to grom z nieba, a czasem dojrzewa jak roślina.
Gdybym miała się już nigdy nie zakochać ze strachu przed porzuceniem, to tak jakbym nigdy nie żyła ze strachu, że umrę.
No bo właśnie tutaj koleżanka z forum każę być autorce wątku być szczęśliwą. Ale jak ona ma budować swoje szczęście wiedząc, że chłopak, w którym jest zauroczona z góry przekreśla ich jako parę. Droga autorko tego postu! Mówiąc te słowa nie mam zamiaru Cię zranić, chce tylko żebyś zeszła na ziemię, bowiem później, im bardziej będziesz w to brnęła zostaniesz jeszcze bardziej skrzywdzona i upokorzona. Może żebyś zrozumiała bardziej powagę sytuacji w jakiej się znalazłaś opowiem Ci moją, która do złudzenia przypomina Twoje położenie w tej chwili. Kiedyś przez rok czasu spotykałam się z facetem, który był 8 lat starszy. Spotykałam się z nim o tak, nie tworzyliśmy pary, ale miło było nam przebywać w swoim towarzystwie. Ja zawsze dążyłam do poważnego i stałego związku. Wiedziałam, że on nie chciał ze mna być, bo mi dawał to jasno do zrozumienia a jednak ciągnęło mnie do niego. I to był błąd z mojej strony. Powinnam była to przerwać w momencie gdy zorientowałam się, że on sobie ze mna pogrywa. Powiedział mi kiedyś: "Bardzo mi się podobasz, może nawet się w Tobie zakochałem, jednak stać Cię na lepszego, szanuję Cię, bo mi imponujesz pod każdym względem i nie chce żebyś cierpiała". Zastanawiałam się przez rok czasu o co mu chodziło, miałam wtedy 17 lat, dopiero zaczynałam pierwsze kroki w relacjach damsko-męskich, więc nie miałam pojęcia dlaczego tak mówi, skoro jak sam twierdził, zakochał się, co go powstrzymywało?? I wiecie co, po roku wysypało się, że jest żonaty i dzieciaty...Chcę Cię tylko przestrzec żebyś nie musiała cierpieć jak ja. Bo ja przez niemal pół roku dochodziłam do siebie. Czułam się jak szmata. Więc proszę Cię, ucz się na błędach innych, nie swoich, bo szkoda twojego życia na takie przykre przygody.
Nie bede szczegolnie odkrywcza tym bardziej ze juz sporo osob wypowiedzialo sie, i ja przychylam sie do tych wypowiedzi.
Sadze ze chlopak ten jako ze sam zainicjowal znajomosc byl/jest Toba zainteresowany ale....mozliwe ze nie tak jak Ty bys tego oczekiwala....byc moze chodzilo mu o znajomosc na pocztaku niezobowiazujaca, ktora mialaby sie dopiero rozwinac, gdybyscie sie poznali i gdyby wsyztsko gralo...Moze tez ma jakies blokady wewnatrzne ktore skutecznie go ograniczaj,co w efekcie wyglada tak ze facet robi krok w przod i 2 w tyl, byc moze wreeszcie, jest cos co moze Cie zniechecic do niego, a nie potrafi tego wyartykulowac, a moze zwyczajnie gra na dwa fronty.
Wiem jedno; mocno sie w to zaangazowalas, zbyt mocno jak na to stadium znajomosci, dlatego musisz to "odchorowac" , wiem ze boli...doskonale Cie rozumiem, i napisze cos co Cie wkurzy ale minie...daj sobie czas...a mozliwe ze w tzw miedzy czasie chlopak sie "obudzi" albo podejmie meska decyzje...Nie podoba mi sie tylko jedno, ze tak sie staral asekurowac gaszac Twoje emocje w brzydki sposob, i budujac do tego jeszcze ideologie pt "jestem taki fair wobec Ciebie, UPRZEDZALEM, docen to". Moze tez chcac nawiac luzna znajmosc dostrzegl Twoje zaangazowanie i przystapil do szybkiego zdlawienia w zarodku czegos, co moglo by miec pozniej znacznie gorsze konsekwnecje...ech....trudno orzec,daj sobie czas, uszy do góry
)
Hmm...może poprostu jest zagubiony w tym co czuje, nie chce Cię zranić, napewno wie co oznacza słowo Kocham ze tego słowa nie mowi sie od tak. Ja miałam sytuacje kiedy chlopak kłamał mi w żywe oczy że mnie kocha. Widzisz jego zainteresowanie, pisze, chce sie spotykać... to o czymś świadczy, na pewno nie robi tego z nudów. Daj mu czas poprostu.
Hmm...no wałsnie ,sama nie wiem moze juz to wszystko zbyt wyolbrzymiam..ale moze on wlasnie pisze gdy sie nudzi...mimo ze wczoraj wysłalam mu trzy smsy na zaden nie odpisał...do tej pory...hmm
Może zajęty, pracuje, no albo woli zadzwonic albo się spotkać, nie wszyscy lubią pisać smsy poprostu. Poczekaj. Czas jest najlepszym doradca. Ja też czekam na rozwuj mojej znajomości ale tylko do czasu.
Ja podobnie:) mam nadzieje ze przelomowym mometem mojej znajomosci bedzie wypad na wesele o ktroym wspomniałam w poście. zobaczymy...jak narazie czekam na jego ruch
Nie w każdej znajomości jest od razu jakieś uczucie głebsze, czasami jest przyjaźn, osoby muszą sie bliżej poznać, chce być ok bo widzisz nie chce mówić słów na wiatr, woli sceptycznie, a kiedyś gdy Ci wyzna miłość to bedzie to dla Ciebie wielka radościa i szczęściem czego Ci życze z całego serca.
Dziekuje:)
Dziewczyny! Proszę Was, dlaczego Wy jesteście takie łatwowierne ?? Rozumu własnego nie macie ?? Nie wiem czy Wy tak mówicie dlatego, że nie chcecie znać prawdy i sobie wmawiacie, czy po prostu ta Wasza miłość przysłoniła Wam oczy. Jeżeli chłopakowi zależy na dziewczyny to zabiega o jej względy póki jej nie zdobędzie, robi wszystko dla Was, dosłownie wszystko. A oni Wam nie odpisują na smsy cały godzinami, ba, nawet dniami, a Wy ich jeszcze tłumaczycie?? Ogarnijcie się ! Postawcie się w miejscu faceta, dziewczyna, na której Wam zależy pisze smsa a Wy nie odpisujecie. To jest znak, że Was lekceważy. Zajęty, zapracowany ?? Dajcie już spokój, bo się tylko upodlacie...Jak się chce to się potrafi. Napisanie smsa to nie godzina tylko niecała minuta, więc już proszę, przestańcie się tak zachowywać, bo Wasze tłumaczenie ich zachowania jest żenujące. Szanujecie się dziewczyny ?? To odpuście, nie zamieniajcie się rolami z facetami i pozwólcie aby to oni o Was zabiegali a nie Wy o nich...Ja bym się czuła upokorzona gdybym to ja ciągle biegała za facetem...
Hmm...no wałsnie ,sama nie wiem moze juz to wszystko zbyt wyolbrzymiam..ale moze on wlasnie pisze gdy sie nudzi...mimo ze wczoraj wysłalam mu trzy smsy na zaden nie odpisał...do tej pory...hmm
Nie pisz mu już nic. Niech sam się teraz wysili i wytłumaczy
Odrobina tajemniczości nie zaszkodzi .. natarczywość tak.
Kasiaa masz 1% racji.. ale wyluzuj - przecież każdy człowiek jest inny.
Twój facet/przypadek też jest inny od faceta/przypadku terrorist - nie wiesz co temu facetowi mu siedzi w głowie. Jest 50% szansy że im się uda i 50% szansy że się nie uda, wszystko zależy od nich oboje.
Nie będę się kłóciła, bo to nie ma sensu. A ta dziewczyna sama niedługo poczuje gorzkie rozczarowanie. Nie ma tutaj tłumaczenia, że coś mu chodzi po głowie, ma barierę. To są tylko głupie, puste i denne wymówki. Zapamiętajcie sobie dziewczyny: faceta zakochany=facet zabiegający o względy . Koniec, kropka. Jeżeli wolicie sobie wmawiać i siebie oszukiwać to w porządku. Będziecie na własne zawołanie i przez własną głupotę cierpieć. Facet nie jest zainteresowany, nie daje żadnych sygnałów, a Wy brniecie w to. Nawet jeżeli Wam się uda, to i tak posypie się w krótkim czasie, bo jak chłopak na samym początku nie jest skory aby zachęcić do swojej osoby dziewczynę to krucho widzę ich przyszłość.
Widzę Kasiu ,że maglujesz temat tyle że autorka nie bardzo słucha ![]()
Ja osobiście zgadzam się z Tobą
Bo na tym forum nie bez kozery wystarczająca ilość podobnych przypadków.
To prawdą jest Zapamiętajcie sobie dziewczyny: faceta zakochany=facet zabiegający o względy . Koniec, kropka.
Dodam od siebie ,że znam wiele przykładów gdy zabiegający ,zabiega również intensywnie o to aby zdobyć kobietę na raz...a potem kopnąć w przysłowiowe 4 litery ![]()
Także nie rozumiem wielkiego zaangażowania autorki w tą dziwną relację.
Owszem można chcieć i marzyć o wspaniałym uczuciu ...tyle żeby takowy zaistniał potrzeba dwóch stron nie tylko jednej.
Nikinda, oczywiście, że są takie przypadki, że facet na początku zabiega a potem rzuca. Znam nawet taką parę. Ale jeżeli od samego początku nie jest dobrze to później będzie już tylko gorzej, takie jest moje zdanie.
Dziewczyny za bardzo się starają, podają się na srebrnej tacy, a tak nie powinno być, to my mamy być zdobywane, nie odwrotnie. Śmieszą mnie takie kobiety, byle tylko go dorwać, zatrzymać dla siebie, ale jeżeli facet nie jest wystarczająco zaangazowany taki związek prędziej czy później się posypie.
Tak jak juz ujełam to w poscie,on proponuje mi spotkania,za kazdym razem wymysla cos innego by spotkania nie były monotonne. Tylko cały czas siedza mi w głowie te jego słowa..dlatego jestem taka zdezorientowana
Najlepiej będzie jak z nim porozmawiasz. Powiedz mu otwarcie, że dręczą Cię te słowa, które wypowiedział. Poproś o wytłumaczenie, co przez nie miał na myśli. I jakie ma zamiary wobec Ciebie skoro skreślił Was już na samym początku. Dla mnie to jest gra z jego strony, aczkolewiem mogę się mylić, bowiem nie znam całej sytuacji. Ale w Twojej intencji jest wybadanie go, musisz pokierować rozmową tak aby jak najwięcej z niego wyciągnąć.
Męczy mnie jeszcze jedno... wczoraj normalnie pisaliśmy...aż tu nagle kontakt sie urwał...nie odpisał juz potem na zaden z moich smsów..to nie tragedia..ale z jednej strony martwie sie czy wszystko z nim ok..a zdrugiej nie chce dzis pisac..chce zeby dał mi jakis znak...moze przesadzam?? moze faktycznie nie ma reguly ze to facet powinien odezwac sie pierwszy,wiem ze wszelkie bariery i granice sa sztuczne ale obawiam sie ze jesli dzis wysle smsa,a nie dostalam jeszcze zadnej odpowiedzi na wczorajsze trzy to on odbierze to jako formę narzucania sie. dlatego milcze.
Dla jasności - przeczytałem tylko pierwszy post w tym wątku...
To jest facet z problemami emocjonalnymi i co ważne zdaje sobie z nich sprawę, więc istnieje szansa na zmianę jego stanu. Powiedział Tobie o nieumiejętności kochania dlatego, że liczy na pomoc w tej kwestii. Mężczyzna mówi o takich trudnych sprawach tylko osobom, którym bardzo ufa i darzy szacunkiem, więc myślę że powinnaś się czuć wyróżniona, tym bardziej jeśli Tobie na nim zależy. Powinnaś z nim poważnie porozmawiać o tej sytuacji, sprowokuj go do jej wyjaśnienia lub po prostu powiedz wprost o co chodzi. On został poważnie zraniony/skrzywdzony, ale jego męski honor nie pozwala się do tego przyznać wprost, jednak jeśli chcecie myśleć o poważnym związku to będzie musiał się zwierzyć. Postaraj się być wyrozumiała, nawet jeśli jego problemy wynikają z jego winy. Być może on nie będzie chciał być z Tobą szczery i opowiedzieć o swojej przeszłości, jednak bądź stanowcza. Bez rozwiązania tego problemu nie stworzycie związku, no chyba że patologiczny...
Jestem mężczyzną od 33 lat, sporo czasu spędziłem w męskim towarzystwie, więc sporo na ten temat wiem.
Upadamy po to, aby nauczyć się wstawać...
No i prawidłowo nie narzucaj się, teraz jest jego kolej na działanie. Jeżeli nie odpisuje jeden dzień i to na trzy smsy to spodziewaj się niczego więcej z jego strony. Tak jak pisałam odpisanie na smsa to chwila.
Aro7 cieżko mi go rozgryśc,boje sie ze gdy bede sie byt czesto odzywac odbierze to jako narzucanie sie..dlatego jestem powsciagliwa i raczej czekam na jego ruch..owszem spotykamy sie..on na tych spotkanaiach zachowuje sie tak jakby dosłownie bał sie mego dotyku..a czasem sam prowokuje pocałunki itp..nie mam kompletnie pomysłu co zrobic by stac sie mu blizsza...nie chce sie narzucac i jesli trzeba bedzie to nie bede kontynowała tej znajomosci...ale czuje ze tak jak juz wspomniaąłm rodzi sie we mnie uczucie do niego...wiem ze rozmowa wiele by dała..ale ja nieuleczalnie choruje na strach przed odrzuceniem..wiem wiem..powinnam z tym walczyc a jednak nie umiem,noje sie ze po takiej rozmowie on wprost by powiedział ze to co mowili wczesiej ze nie umie kochac itp to prawda..nie wiem,naprawde kompletnie nie wiem co robic Aro7,pomoz mi go zrozumiec...bo ja trace siłe..a mimo rodzacego sie jeszcze uczucia ,powoli zaczynam tracic tez checi..
Słuchaj uważnie, co mówią faceci, wyciągaj wnioski. Jeśli mówi, że się nie chce angażować, to znaczy, że nie chce i tyle. Jeśli chodzi o przytulanie, to który nie chce, każdy. Bądź ostrożna i szybko się nie angażuj.
My_little_sweet_terrorist]
Ja uważam, że nie warto się bać na zapas. Ryzyko jest wpisane w życie ludzkie i wręcz musimy ryzykować. Z twojego najnowszego posta wynika, że nie wierzysz w to co powiedział, że nie umie kochać. Radzę Ci jak najszybciej w to uwierzyć. Skoro facet tak mówi to znaczy, że przełamał wrodzony opór, coś takiego jest dla mężczyzny trudne, więc należy brać jego wypowiedź na poważnie.
Ale tak jak już napisałem, jego stan można zmienić, potrzeba do tego dwojga, a najlepiej jeszcze psychologa lub seksuologa. Raczej wątpię, że poradzicie sobie z tym problemem sami. Ale jeśli on nie będzie chciał współpracować to jako dorosła osoba będziesz musiała podjąć konkretną decyzję i albo zerwiesz ten związek albo będziecie się męczyć. Szkoda twojego czasu i nerwów na kogoś tak pokręconego, kto nie chce nad sobą pracować...
P.S. W jakim jesteście wieku?
Obydwoje mamy 19 lat
Obydwoje mamy 19 lat.
No to do boju, dziewczyno. Miłość sama nie przychodzi, trzeba o nią walczyć. Twój facet niech też nie użala się nad sobą i niech nie jęczy jak to on nie potrafi kochać, tylko niech weźmie się za jaja i pracuje nad sobą. Samo jeszcze nic nigdy nie przyszło. Użalanie się nad sobą jest w stanie utrudnić każdy aspekt naszego życia. Zależy wam na sobie to spędzajcie ze sobą czas, jedźcie w góry, nad morze, na wycieczkę rowerową, chodźcie na różnego rodzaju imprezy. Jeśli nie zaskoczy to będziecie musieli to zaakceptować, a jeśli zaskoczy to tym lepiej. Generalnie jesteście jeszcze bardzo młodzi, niejeden związek przed wami, ale nie warto się tym przejmować, korzystajcie z tego co jest i dawajcie z siebie tyle ile możecie bez zbędnego strachu. Strach paraliżuje, nie warto mu ulegać...
Mam nadzieję że chociaż trochę skorzystasz z tego co napisałem, ale to czy się uda zalezy głównie od was.
Pozdrawiam, Aro7
Aro7,jak myślisz moge pokazywać to ze sie o niego np. martwie,mimo ze nie jestesmy razem,boje sie ze moze zaczac to odbierac jako przesadne narzucanie sie z mojej strony.
Autorko wątku...jestem w szoku...Jakbym czytała o sobie
jestem w IDENTYCZNEJ sytuacji. Kropka w kropkę...
szkoda ze wciaz nie wiem jak rozwiązać tą sprawe,co robić..