witam wszystkich:)
mam 36lat, moj partner 30.jestesmy ze soba prawie 3lata, mieszkamy razem, nie mamy dzieci,oboje pracujemy na pelne etaty. mam pewien dylemat, na ktory szukam rozwiazania i czasem mysle ze jestem glupia, ze w ogole nad tym mysle bo gdzies w srodku czuje, ze znam odpowiedz ale postanowilam anonimowo zapytac innych co mysla?
z moim partnerem jest juz tak se. jest juz zle.klocilismy sie od jakichs 2lat.moja zazdrosc i nieufnosc a jego obojetnosc i nic nie robienie dla nas, razem, nie staranie sie o zwiazek sa tym, co sobie zarzucamy. to jak bledne kolo: patrze na niego i mysle, ze mu juz nie zalezy bo sie nie stara, mysle ze interesuja go inne kobiety wiec mu nie ufam, jestem podejrzliwa i nie mila,awantura, a potem on jest obrazony i mowi mi, ze ma dosc scen i braku zaufania i znika.robi sobie swoje rzeczy, spotyka sie ze znajomymi, zyje poza domem. wiec ja czekam co zrobi, czy jakos podejdzie do mnie, a on nic. wiec po paru dniach ciszy zaczynamy rozmawiac. jesli tylko zejde na nasz temat on mowi, ze nie moze sie starac o kogos kto mysli o nim i zarzuca mu bycie kims kim nie jest, obrazanie go bo nie jest tego typu czlowiekiem. jakby kompletnie nie widzial powodu klotni, tego ze tak naprawde jego w tym zwiazku jakby nie bylo..ze czuje sie samotna i zaniedbana. jesli mu to mowie on znowu zaczyna mnie obarczac wina, ze to przez brak zaufania widze go zle. ale skad mam brac zaufanie jesli czuje sie opuszczona? skoro widze co sie dzieje i jak daleko jestesmy od siebie. chodzi tez o sex. od stycznia tego roku spalismy ze soba 9razy..nawet juz nie spimy w 1pokoju razem. kiedy zapytalam o te kwestie, ze wyglada na totalny rozpad naszego pozycia i skoro tak to co z seksem?czy juz powinnam szukac se nowego partnera to mi powiedzial, ze jesli tego ja potrzebuje to moge szukac, ale jesli mam zamiar sypiac z innymi to z nim moge zapomniec. i nic. zadnej zmiany w zachowaniu. kiedy zapytalam czy nie bedzie mu przeszkadzalo, ze pojade z nowo poznanym znajomym na wycieczke w wknd nawet nie drgnela mu powieka. tego wieczoru pojechal sobie gdzies na x godzin i nawet nie odebral mego tele. ja po prostu nie moge w tym zyc. i co mam zrobic?zaliczyc jakiegos goscia na imprezie w sobote? skoro najwyrazniej od 5mcy nie zalezy mu na jakimkolwiek pozyciu..i wlasciwie to tylko zyjemy pod jednym dachem a reszta osobno..mam zaczac randkowac i sypiac z innymi facetami? jakbym byla sama? od braku kontaktu fizycznego i nie mowie tu tylko o seksie!i od braku wspolnych rzeczy robionych razem ostatnio zlapalam sie na tym, ze poczulam pozadanie do znajomego..zaczynam ogladac facetow na ulicy i mysle o seksie z kims innym.pomyslalam, ze skoro ja tak mam to co z nim?moze on spotyka sie z kims innym i sypia z kims innym? skoro nawet w zlych czasach jeszcze rok temu kochalismy sie jakies 3-4razy w tygodniu..a teraz 2 razy w miesiacu!!
nie wiem czy jest tu jeszcze nad czym myslec skoro rzeczywistosc mowi mi, ze przeciez zyje jak singiel, w jakims chorym ukladzie jak z kuzynem, gdzie spotykamy sie o 7-9wieczor i te 3-5g po pracy jest czasem osobno.wkndy-osobno.noce-osobno. wiec mysle, ze jesli sie z kims umowie a moze i przespie nie bedzie to w tej sytuacji nic strasznego bo przeciez jego ze mna nie ma i nie czuje ze mu na nas zalezy. nie moge juz dluzej wisiec 50% jak singiel a 50%w jakims dziwnym zwiazku. mam udawac?klamac ze jest ok gdy nie jest ok?zadowolic sie 2 nocami razem w mcu i co?byc sfrustrowana?czy sypiac z innymi?dziewczyny, z 1str juz nie moge tak zyc, a z 2 czuje, ze jak to zrobie to juz nie bedzie tak samo, nic nie bedzie takie same..pomozcie.co byscie zrobily?
hmm może jakaś terapia dla par...
3 2012-05-03 20:58:05 Ostatnio edytowany przez semiramida (2012-05-03 21:06:41)
Rritta, nakręciłaś się bardzo we wszystkim dopatrując winy partnera...jeśli chcesz, żeby ten związek miał jeszcze szanse, nie wystarczy czekać, aż się coś zmieni, a przede wszystkim należy nauczyć się słuchać, bo chyba zapomniałaś, jak się to robi..
mu nie ufam, jestem podejrzliwa i nie mila,awantura, a potem on jest obrazony i mowi mi, ze ma dosc scen i braku zaufania i znika.robi sobie swoje rzeczy, spotyka sie ze znajomymi, zyje poza domem. wiec ja czekam co zrobi, czy jakos podejdzie do mnie, a on nic.
Ty czekasz? dlaczego? może jeszcze oczekujesz od niego przeprosin? przeczytaj jeszcze raz to zdanie i się postaw w sytuacji swojego partnera...to on robi Ci awantury, wywołuje codzienne scysje, od których uciekasz z domu..Ty po czymś takim wyciągałabyś pierwsza rękę? czujesz się samotna i zaniedbana...czyja to wina? partnera, który ucieka od awantur, czy Twoja, która te awantury prowokuje?
czy juz powinnam szukac se nowego partnera to mi powiedzial, ze jesli tego ja potrzebuje to moge szukac, ale jesli mam zamiar sypiac z innymi to z nim moge zapomniec. i nic. zadnej zmiany w zachowaniu.
i czy taka reakcja partnera Cię naprawdę dziwi? bo mnie zupełnie nie dziwi..ma Cię błagać, żebyś go nie zostawiała i dalej poniżała brakiem zaufania i kłótniami? kolejny raz to Ty oczekujesz, że to on się zmieni...że to on coś zrobi, żeby ratować Wasz związek..a co Ty robisz w tym kierunku?
i co mam zrobic?
odpowiedz sobie na pytanie, co powoduje, że nie ufasz partnerowi? czy masz jakieś powody? bo chyba ta Twoja zazdrość (według niego nieuzasadniona) spowodowała to, że Wasz związek jest w rozsypce..
jeśli chcesz coś zmienić, zacznij od siebie..
jeśli partner, pomimo tych wojen domowych nie uciekł jeszcze, jest szansa, że naprawicie swój związek..i tego Ci życzę..jeśli Ci oczywiście na tym zależy, bo tak naprawdę nie wiem, co tam w środku sobie myślisz i jaką decyzję podjęłaś..równie dobrze możesz szukać pretekstu do zdrady..
Jak długo Rita chcesz tak czekać?? I na co??
Pozwól mu trochę zawalczyć o siebie....wyprowadź się albo niech on to zrobi.
Po jaką cholerę chcesz mu cos na siłę udowadniać?
On nie widzi problemu jak sama zauważyłaś...mimo iż zbliżenia u Was rzadkością.
Ty podejrzliwa, no w sumie rozumiem bo skoro nie mnie.. to kogo ?
Zanim jednak podejmiesz decyzję o przespaniu sie z kimkolwiek...proponuję rozwiązanie obecnej sytuacji z mężem ![]()
Dobry wieczor,
Masz tylko 36 lat, to wiek, gdy najpiekniejsza kobiecosc jest rozwinieta. To wiek, gdy
mezczyzni ogladaja sie na ulicy, gdy jest sie pomiedzy mloda kobieta a ta dojrzala.
To niepowtarzalny wiek, chyba najbardziej prawdziwy i fascynujacy!!!
Wiec, doszlas juz sama do pewnych wnioskow, opisujac szczerze i prosto twoje zycie z partnerem.
Tak, ty chcesz czegos innego dzis, a on nie opowiada lub ignoruje twoje sygnaly
o zlym funkcjonowaniu waszej pary..
Zadaj sobie pytanie, co moglabys mu zaproponowac by zmienic bieg tego zwiazku?
Byc moze jakis specjalista od par, ale nie wiadomo jak on do tego podejdzie,
bo do seansow musza byc dwie osoby... a i seanse sa dluga droga i nie zawsze pomagaja, ale jakas szansa jest!
Jezeli cie wysmieje, zrob sobie przerwe! Przerwe od wszystkiego co jego dotyczy.
Nie wywoluj juz spiec, nie stawiaj sie, nie krzycz, nie dzwon, sprobuj, obrac inna
linie twojego zycia, wiedzac jednakze, ze on jest obok, nie z toba, lecz obok.
Wiem, niestety bardzo to trudne, ale zalezy to od twojej odpornosci i obrony
przed czyms, czego juz dzis nie akceptujesz!
Wyciagnij wiec ta ostatnia "karte", i walcz dla ciebie, po prostu dla ciebie o ciebie.
Musisz poczekac, az to on w koncu zaproponuje rozmowe, az on sie znajdzie po tej stronie, po
ktorej dzis ty jestes... BY CIE ZROZUMIEC I BY BYLA MOZLIWA ROZMOWA NIE TAKA JAK ZAWSZE;
Nie rob nic na sile w poznawaniu kogos na boku, chyba ze mialaoby ci to naprawde ulzyc, ale to bedzie i tak na krotko,
bo twoj stan psychologiczny jest wlaczony w urazony narcysyzm i chcesz sie troche
wyroznic tym by on zwrocil na ciebie uwage... Ale to nie jest do konca dobry pomysl.
Najbardziej konkretnym pomyslem jest panowanie nad soba nawet w takiej sytuacji..
Zaluz sobie, ze twoja ignorancja nie bedzie trwac wiecznosc, to test! Ostatni wysilek jaki chcesz zrobic.
Pozniej zobaczysz efekt, jesli twoj spokoj i symboliczna cisza nic w nim nie poruszy, wtedy
mozesz podjac decyzje, a jakiej zapewne myslisz.
Ale pisze to wszystko z zastrzezeniem, ze chcesz dac wam szanse, ze na nim ci nadal zalezy.
Pozdrowienia
Leszczynek
Włączę się do tematu, aczkolwiek tylko popierając słowa, jakie napisała Leszczynek.
To bardzo mądra rada, dająca szansę na ostudzenie trawiących Was negatywnych emocji i znalezienie porozumienia...
bardzo dziekuje wszystkim za odpowiedzi..minal miesiac, kolejny:/ a ja doszlam do wniosku ze to nie ma sensu..nic nie daly rozmowy ani milczenie..zyjemy jak kuzyni w 1domu, jestem zniechecona, znudzona, rozczarowana i na wielkim cisnieniu..czasem nie ma sensu czekac, ani sie starac bo po prostu nie mozna wygrac z brakiem pozadania tej drugiej strony..i faktycznie zajelam sie soba..i to tez nic nie zmienilo..nic juz od niego nie dostane ani nic tu sie nie zmieni..nie mam sily wiecej o to walczyc ani czekac.
ide na randke..
a potem na nastepna i nastepna..
i znajde w koncu nowego partnera i w koncu znow sie zakocham w kims innym:)
nie mam zamiaru dluzej sie meczyc..on sie nie meczy:) wiec dlaczego ja mam?
wszystkim dziewczynom i facetom w mojej sytuacji lub podobnej zycze duzo sily, pozytywnego myslenia i mowie wam: nie musimy tkwic w nieudanych relacjach!!!
choc ciezko i boli to warto wybic sie z czarnej studni i rozejrzec wokol bo tam wszedzie sa inni ludzie!!!:)
Witam,
Jestem dziennikarką i robię program dotyczący nowopoznanych par i braku zaufania w nowym związku. Jeśli masz problem z nowopoznanym pratnerem, spotykacie się krótko i chcesz wiedziec czy Cie nie okłamuje napisz swój e mail napewno odpiszę!