Witam,
Mam 26 lat (jestem rozwódka z małym dzieckiem). Ponad rok temu zaczełam się spotykać z mężyczną starszym ode mnie o 13 lat, spodobaliśmy się sobie... chemia... seks... a ja potrzebowałam wtedy jakiejś bliskości. On też jest po rozwodzie, ma dwójkę dzieci. Dzieci mieszkaja z jego byłą żona i jej nowym facetem, on oczywiście się z nimi widzi, ale żona wszystko utrudnia. Prawda jest taka, że pomijając sam seks chyba się zakochałam. Lubię spędzać z nim czas, lubię jak się dopytuje o moje zdrowie, to jak się widzimy to odrazu wypytuje co się u mnie działo i czy wszystko jest wporządku i czy potrzebuje jakiejś pomocy. On jest dobrze ustawiony, ma swoje mieszkanie. A ja niedawno podniosłam się z gruzów w jakich zostawił mnie mąż. Jestem samodzielna, sama się utrzymuję oczywiście, pracuje. W zasadzie zależy mi tylko na jego bliskości. Pierwszy raz spotykam się z kimś o tyle starszym. Dobrze nam się rozmawia. Jednak szczerze nie wiem czy mam prawo na cokolwiek liczyć. Chciałabym poznać jego dzieci. Czasami czuję się jakby się może mnie wstydził, a raczej tego, że jestem tyle młodsza. Może boi się opini swoich rodziców? siostry? tego jak na mnie spojrzą? Czasami nie wiem jak o to spytać. Strasznie często wyjeżdża za granice, bo ma taka pracę, jak wraca, to oczywiście i w pełni zrozumiale poświęca czas dzieciom a potem mnie (jak się jeszcze znajdzie Ale chciałabym cos więcej dla niego znaczyc, jak się o tym przekonać? Szczerze nie chcę tego dalej ciągnac i robić sobie sama krzywdy, jeśli nie mam szans na nic, bo powoduje to tylko coraz większą przykrość a nie jestem masochistką, więc wolę z tego wtedy uciec jak najszybciej.
W jakim wieku jest twoje dziecko, a w jakim jego dzieci?
Nie wiem, czy to ma duże znaczenie. Moja córka kończy za 2 miesiące 3 lata. A jego dzieci maja 8 i 18 lat.
Uważam że wiek dzieci nie ma tu znaczenia.Znaczenie ma to czy się kochacie a wygląda na to że tak.Myślę że oboje jesteście ostrożni,to zrozumiałe.Możesz ew.delikatnie zapytać jak widzi waszą przyszłość itp.Też jestem kobietą"z przeszłością" ale zaryzykowałam wychodząc 2raz za mąż.Rozumiem Cię ale jeśli chcesz ułożyć sobie życie to różnica wieku nie musi mieć znaczenia
Uważam że wiek dzieci nie ma tu znaczenia.Znaczenie ma to czy się kochacie a wygląda na to że tak.Myślę że oboje jesteście ostrożni,to zrozumiałe.Możesz ew.delikatnie zapytać jak widzi waszą przyszłość itp.Też jestem kobietą"z przeszłością" ale zaryzykowałam wychodząc 2raz za mąż.Rozumiem Cię ale jeśli chcesz ułożyć sobie życie to różnica wieku nie musi mieć znaczenia
Ja nie uważam, żeby wiek miał znaczenie. Nie wiem jak zapytać i może się boję odpowiedzi typu "że on nie chce się angażować i jest mu dobrze tak jak jest teraz". A myśle, że ciężko byłoby mi nadal spędzać z nim czas gdyby się okazało, że nic więcej dla niego to nie znaczy. Wiem, że mu zależy, ale nie wiem jak bardzo. Nie wiem czy też nie zawcześnie jest na pytania i deklaracje. Ciężko mi z tym.
Jeśli Ci z tym ciężko to musisz zapytać,po co się gryzć? Masz do tego prawo,po ponad roku... Przynajmniej będziesz wiedziała na czym stoisz.Chyba że przestaniesz się tym martwić i zaczekasz,samo wyjdzie...
Jeśli Ci z tym ciężko to musisz zapytać,po co się gryzć? Masz do tego prawo,po ponad roku... Przynajmniej będziesz wiedziała na czym stoisz.Chyba że przestaniesz się tym martwić i zaczekasz,samo wyjdzie...
Nie wiem czy potrafię czekać. Jak wyjeżdża to ciagle nad tym rozmyślam, a jak się widzimy to staram się tak naprowadzać rozmowę, żeby czegoś się dowiedzieć. Ale rozmowy zawsze schodzą na teamty dzieci i jego problemów z byłą i ogrniczania mu kontaktu z nimi. A boję się, że jak zapytam wprost, to będzie koniec. Rozumiem, że to taki wóz albo przewóz... konieczność dowiedzenia się. Ale czy po jakimś zachpowaniu nie można czegoś odgadnąć? Czy jest coś innego co może mi wskazać odpowiedź?
Raczej nie... ja myślę, że Twój facet jeszcze nie do końca zamknął temat swojego rozwodu i ciągle coś go dręczy. Przy Tobie czuje się dobrze, dlatego chętnie wraca do Ciebie. Zależy mu na Tobie dlatego pyta. Nie redukuj jego zamiarów wobec Ciebie tylko do seksu, bo pomyśl, że seks mógłby mieć wszędzie, szczególnie za granicą, a jednak wraca do Ciebie. Z drugiej strony nie pozwalaj mu na schodzenie z tematu- jak zaczynasz mówić, to dokańczaj. Zwróć mu uwagę, że jeszcze nie skończyłaś, albo kontynuuj swoją wypowiedź, aż powiesz co chciałaś powiedzieć. Może on zwyczajnie boi się poruszać tak delikatnego tematu, spróbuj wyjść mu naprzeciw. Na wal mu prosto w oczy pytań, ale z kobiecą przebiegłością owiń ładnie w bawełnę, tylko tak żeby do niego dotarło.
Na podstawie Twojego postu nie robiłabym sobie wielkich nadziei. Gdyby mu zależało na głębszym związku z Tobą - nie miałabyś teraz takich wątpliwości, bo po roku sytuacja powinna być w miarę jasna (jakieś deklaracje, wspólne plany). Jego zainteresowanie Tobą w tym momencie jest poprawnie koleżeńskie - przecież skoro uprawiacie seks to wypada mu jakieś zainteresowanie wykazać.
Facet ma prawie 40 lat. Za sobą wieloletnie małżeństwo. Może w ogóle nie chce związku, a może niekoniecznie chce się pakować z związek z kobietą niewiele starszą od jego dziecka i brać na siebie odpowiedzialność za współudział w wychowaniu Twojego malucha, który jeszcze przynajmniej 15 lat będzie z Tobą mieszkał...
Dla mnie nie wygląda to dobrze. Nie wiem, gdzie Diana znalazła tu objawy miłości z jego strony - ja nic takiego nie widzę. Obawiam się, że pytając o jego plany uzyskasz odpowiedź taką, jakiej się obawiasz: "jest dobrze tak jak jest".
Na podstawie Twojego postu nie robiłabym sobie wielkich nadziei. Gdyby mu zależało na głębszym związku z Tobą - nie miałabyś teraz takich wątpliwości, bo po roku sytuacja powinna być w miarę jasna (jakieś deklaracje, wspólne plany). Jego zainteresowanie Tobą w tym momencie jest poprawnie koleżeńskie - przecież skoro uprawiacie seks to wypada mu jakieś zainteresowanie wykazać.
Facet ma prawie 40 lat. Za sobą wieloletnie małżeństwo. Może w ogóle nie chce związku, a może niekoniecznie chce się pakować z związek z kobietą niewiele starszą od jego dziecka i brać na siebie odpowiedzialność za współudział w wychowaniu Twojego malucha, który jeszcze przynajmniej 15 lat będzie z Tobą mieszkał...
Dla mnie nie wygląda to dobrze. Nie wiem, gdzie Diana znalazła tu objawy miłości z jego strony - ja nic takiego nie widzę. Obawiam się, że pytając o jego plany uzyskasz odpowiedź taką, jakiej się obawiasz: "jest dobrze tak jak jest".
Myślę, że masz racje i najbardziej dobijająca jest świadomość tego. Jest mu po prostu wygodnie tak i mamy relacje przyjacielskie. Nie wiem po prostu czy potrafię coś zaczynać od nowa. Niby jestem młoda, ale mam już dość. A z dzieckiem nie jest łatwo. A on akurat jest osoba z którą jest mi dobrze i z którą już się jakiś czas spotykam i byłoby mi łatwo gdybym miała taką szansę. Ale nie ma pewnie co się łudzić.
Po prostu go zapytaj, bo z takiej krótkiej relacji trudno stiwerdzić jakie on ma wobec ciebie zamiary.
Po prostu go zapytaj, bo z takiej krótkiej relacji trudno stiwerdzić jakie on ma wobec ciebie zamiary.
Wiem... to śmieszne, najprościej się zapytać. Tyle, że jak usłyszę tą zła odpowiedź to nie będę potrafiła zachowywać się jak wcześniej i wszystko się skończy. Dlatego chyba jak idiotka wolę żyć z nadzieją i złudzeniem, że może się coś zmieni. Postanowiłam napisać, bo liczyłam na to, że może ktoś miał podobnie idiotyczną sytuacje i jakoś sobie z nia poradził.
Oszukiwanie samej siebie to chyba jest ten rodzaj kłamstwa, który wyrządza człowiekowi najwięcej krzywdy...
Normalnie nie jestem zwolenniczką inicjowania przez kobietę rozmowy na temat wspólnej przyszłości. Ale w tym przypadku radziłabym Ci po prostu go zapytać. Żebyś wiedziała na czym stoisz. Żebyś mogła ŚWIADOMIE podejmować decyzje.
Ja "zaczynałam od nowa" w wieku 28 lat. Z 3-letnim dzieckiem. Moim zdaniem bardzo łatwo zauważyć, kiedy facet chce związku a kiedy ma inne zamiary. W tym momencie zadowalasz się namiastkami. Czy naprawdę nie chcesz być kochana i tworzyć z kimś normalny dom? Pomyśl też o swoim dziecku. Teraz jest małe i nierozumne. A jak mu wytłumaczysz rolę tegoż pana za kilka lat (zakładając, że za kilka lat nadal mu będzie "tak wygodnie")? Odważ się na tę rozmowę. Zakładam czarny scenariusz, ale może akurat się mylę?
Oszukiwanie samej siebie to chyba jest ten rodzaj kłamstwa, który wyrządza człowiekowi najwięcej krzywdy...
Normalnie nie jestem zwolenniczką inicjowania przez kobietę rozmowy na temat wspólnej przyszłości. Ale w tym przypadku radziłabym Ci po prostu go zapytać. Żebyś wiedziała na czym stoisz. Żebyś mogła ŚWIADOMIE podejmować decyzje.
Ja "zaczynałam od nowa" w wieku 28 lat. Z 3-letnim dzieckiem. Moim zdaniem bardzo łatwo zauważyć, kiedy facet chce związku a kiedy ma inne zamiary. W tym momencie zadowalasz się namiastkami. Czy naprawdę nie chcesz być kochana i tworzyć z kimś normalny dom? Pomyśl też o swoim dziecku. Teraz jest małe i nierozumne. A jak mu wytłumaczysz rolę tegoż pana za kilka lat (zakładając, że za kilka lat nadal mu będzie "tak wygodnie")? Odważ się na tę rozmowę. Zakładam czarny scenariusz, ale może akurat się mylę?
Mysle, ze masz racje. Przy najblizszej okazji po prostu spytam. Chyba potrzebowalam kopa do tego kroku. Moze glupio to brzmi, ale boje sie, ze nie zaznam juz takiego prawdziwego szczescia i nie poznam odpowiedniej osoby dla mojego dziecka. Niby mnostwo osob z podobnymi problemami, ale nie kazdemu sie udaje. Po prostu boje sie byc sama, choc teraz w zasadzie jestem nie liczac niezobowiazujacych spotkan.