Hej.
Tak, ja też jestem tą którą ktoś kiedyś zostawił, rzucił o podłogę i zamknął drzwi. Tak, ja też robiłam wiele głupot związanych z tym i czasami wstydzę się tego, że wyszło jak wyszło.
Do tej pory uważałam, że to moja wina. Tylko i wyłącznie. Że ja jestem tą złą. BA! Chciałam go nawet przperaszać za to wszystko co mu powiedziałam.
Ktoś mnie ( huraaa!) powstrzymał od tego skutecznie i jestem mu dozgonnie wdzięczna.
ALe przechodząc do meritum. W środę poszłam z moją przyjaciółką na kawę. Oczywiście plotki ploteczki plotunie.
Nagle w drzwiach jest on. ...;/ nie sadziłam, że przyjdzie akurat tego cholernego dnia, akurat w to miejsce...;/ Odechciało mi się jeść i pić i wszystko na raz. Patrzyliśmy na siebie i żadne z nas nie wydusiło ani jednego słowa. Oczywiście, jak wróciłam do domu, pierwsze co to się popłakałam. Jak desperatka..;/ Jak mi było wstyd. Wykasowałam przecież go z telefonu, gaduu, nk..;/ Wyrzuciłam zdjęcia, listy i sms-y. Prezenty oddałam. Nie było nic co mogło mi go przypominac. A wyłam jak oszalała. Kiey rano wstałam pomyslalam sobie - głupia. Ok, nigdy pewnie już go nie dotkniesz i dobrze to się równa z tym, że nie będziesz musiała znowu płakać. Pewnie nigdy się do Ciebie nie uśmiechnie ok, Ty też wcale nie musisz i nie rób tego... Pewnie przez najbliższy tydzien będziesz o nim myślała - ok to chyba normalna reakcja. ALe skoro powiedziałaś sobie, że nie bedziesz go juz więcej przepraszać - w sumie juz wyczerpałam limit przepraszania za to, że zyję - to zrób wszystko, żeby to ON ŻAŁOWAŁ, ŻE JUŻ NIGDY Z TOBĄ NIE BEDZIE MOGŁ ROZMAWIAC, NIGDY CIE NIE DOTKNIE I NIGDY NIE ZOBACZY TWOJEGO PIEKNEGO USMIECHU - to troche egoistyczne podejscie, ale cóz...
I tu jest problem... co powinnam zrobic, żeby własnie tak było? uważam, że zrobiłam i tak duzo jak na jedną mnie wiec mogę być smiało z siebie dumna, ale potrrzebuje jeszcze czegoś - zakupy też juz były i fryzjer również. ..:))
Pomożecie?
Pozdrawiam, Ewa.