Problem z rodzicami - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 5 ]

Temat: Problem z rodzicami

Witajcie.
Jestem tu nowa i moja historia jest bardzo długa. Postaram się ją streścić.
Mam 21 lat, mój narzeczony ma 26 lat. Ja jestem studentką politechniki, on pracuje od 19 roku życia. Skończył zaoczne liceum bo dorabiał sobie.Jest geniuszem komputerowym( bez informatycznego doświadczenia) i pracuje w firmie zajmującej się elektroniką. Jesteśmy ze sobą 5 lat. Problem w tym, że moja mama i tata...go nienawidzą.
Sytuacja wygląda tak, że jestem osobą która w wieku lat 13 chorowała na anoreksje, mam dość ciężki, wybuchowy charakter. W szczególności gdy tracę kontrolę. W dzieciństwie przeżyłam piekło przez nadwagę, mama pewnego dnia powiedziała mi : "przestań jeść, jesteś gruba i masz rozstępy jak baba w ciąży". Miałam 12 lat. Zaczełam sie odchudzać...skończyło się na 38 kg i zagrożeniem wylądowania w szpitalu. Miałam jednego chłopaka (6 miesiecy) a potem poznałam mojego TŻ. Gdy mama dowiedziała się, że jest 5 lat starszy wezwała go na kozetkę, zrobiła mu 2 h wywiad. Bez mojej obecności. TŻ jest osobą nie uczęszczającą do kościoła. Moja mama jest wyolbrzymioną wersją mohera. Codzień o 6 rano siedzi w kościele, wymusza na mojej młodszej siostrze lat 9 ( też z nadwagą) wychodzenie do kościoła, babci mieszkajace u nad nie wychodzącej z domu z powodu choroby comiesieczną spowiedź. Z reszta na cała rodzinę jest nastawiona anty. Wujek jeden nie chodzi do kościoła( brat taty) coraz rzadziej do nich jeździmy. Moja ciocia wyszła drugi raz za mąż. Nie dość , że moja mama nie uznaje jej męża za część rodziny, w dodatku kompletnie pokłuciły sie kilka lat temu( są siostrami) i moją matkę chrzesną widzę 3 razy w roku.
Moja mama poza fanatycznym katolicyzmem jest osobą dominującą. Sprawuje władzę nad pieniędzmi i wszystkim w domu. Tata to tym introwertyk człowieka zchodząceco z drogi. Z resztą w wiekszości rozmów mama ma głos.
Sprawa rysuje się tak, że moja mama na samym początku związku podsyłąla mi facetów( jeden z nich jest teraz w seminarium) , robiła kompletnie pod górkę, zasiewała we mnie wieczne niepewności. W końcu ja oddaliłam się od chłopaka, poznał przyjaciółkę w internecie( nigdy się nie spotkali wcześniej, zwierzał się jej). Zerwałam z nim. Mama mim wcześniejszych obietnic i sztucznego co dało sie wyczuć akceptowania go , cieszyła się tak że otworzyła wino. Zeszliśmy się, następnie wyjechaliśmy na wakacje do IR do pracy. Mieszkaliśmy razem, kontakt z moja rodziną ograniczał sie do 15 min na skype( mimo ze próbowali rozmawiac ze mną codzien i wydzwaniali wiecznie). Świetnie się dogadywaliśmy, wszystko było niesamowicie. W końcu pewnego dnia, pewnej imprezy . Mój TŻ strasznie zdenerwował sie po alkoholu na taksówkarza, zachował sie dosyć agresywnie bo bardzo dużo policzył nam. Uspokoiłam go. Niestety moja mama trochę wcześniej zaczeła po powrocie z IR znów wsiewać swoje pnącza. Znów wielka akceptacja, a w pracy ( co sama słyszałam) potrafiła nie ladnie na niego mówić:
-Że się nie stara ( pomagał w przeprowadzce, remontach, z komputerami, składał nam szafy, na wigilie zawsze robił coś od sisebie)
-Że jest niewykształcony i leniwy ( mój tata także nie ma matury)
-Że nie wierzy w Boga i mnie odciagnie od kościoła i rodziny
i wiele wiele innych. Przy nim zachowując się inaczej. Po tej akcji z taksówkarzem, wykorzystałam to i ze złosci trochę wyolbrzymiłam, ze go pobił itd. Rodzice oczywiście znów zaczeli sie cieszyc bo zerwałam z nim( jest trochę uzależniony od komputera i czasami mam tego dość).
Oczywiście miedzy nami wszystko jest ok, moi rodzice nadal go nie akceptuja, wrecz nie ma wstępu do domu. Rzekomo przez to , że jest im głupio bo go tak potraktowali przez moje kłamstwa. Mama bada mnie ( hormony, tomografia komputerowa, rezonans, psychiatra, psycholog, eeg i niedługo usg tarczycy) szukajac przyczyny mojego charakteru. Psychiatra stwierdził zabudzenia postrzegania świata, skrajny tragizm i to , że swoją flustrację rozładowywuję przez agresję. Pod wływem mamy przepisał mi antydepresanty. Czułam sie jeszcze gorzej wiec przestałam brać, ale mamie bałam się powiedzieć. Boję sie w ogole z nia gadać, ona ma swoje zdanie i nigdy nie przyznaje się do błedów i nie zmienia zdania.
Co zrobić jak przekonać ich do niego, co robić aby nie miała takiego wpływu na zwiazek, co zrobić aby zobaczyła jaka jest( co widzi cała rodzina poza nia). Co zrobić, żeby 21 letnia dziewczyna nie bała się spytać mamy o wyjście na imprezę? Co zrobić jak moja mama chce kontrolować moje życie ( wliczając to w jaki sposób mam wydać pieniądze które zarabiam robiąc awantury ,że robie im prezent na święta) ?
Co zrobić by być szczęśliwą i przestać zyć między młotem a kowadłem?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Problem z rodzicami

Musisz zaakceptować prosty fakt: twoja mama już nigdy się nie zmieni. Nigdy nie będzie cię kochać tak jakbyś sobie tego życzyła, nigdy cię nie zaakceptuje taką jaką jesteś, nigdy nie zaakceptuje twojego chłopaka, czy tego, czy każdego kolejnego. Zawsze będzie usiłowała cię kontrolować. Ona taka po prostu jest. Być może nieświadomie wpędziła cię w anoreksję, może to był wyraz jej troski o ciebie, ale mimo wszystko sama się tak nie spasłaś, przecież to ona gotowała, ona cię karmiła. Skoro twoja siostra też ma nadwagę, to znaczy tylko, że to wina matki. Myślę, że twoja matka jest skrajną dewotką i przynajmniej częściowo jest winna twoim problemom z emocjami. Tylko wiesz, to nie jest tak, że ona cię nie kocha, tylko to jest toksyczna miłość. Religia (bo nie wiara, jej zachowania przeczą prawdziwej wierze) przesłoniła jej cały świat, być może ma jakieś lęki, kompleksy i braki emocjonalne i religia jej to po prostu kompensuje.

Zastanawiam się, jak to jest możliwe, żeby 21-letnią dorosłą osobę zaciągnąć do psychiatry i na jakieś badania. Przyczyną twojego zachowania jest toksyczna relacja z matką i nieumiejętność rozsądnego, dojrzałego radzenia sobie z problemami. Bez terapii się chyba nie obejdzie. Poszukaj więc dobrego terapeuty i zacznij do niego chodzić.

Jest taka fajna książka, którą ci z całego serca polecam: "Toksyczni rodzice" Susan Forward. Myślę że jej lektura jest prawie tak dobra jak terapia.

Jedyną rzeczą, którą możesz w tym momencie zrobić, jest znalezienie sobie pracy i wyprowadzka od rodziców, najlepiej do innego miasta. Ogranicz kontakty z nią, bo cię zniszczy, tak jak już raz to zrobiła. Niestety, nie każdy ma fajnych, dobrych rodziców. Jest taka bajka o zamienionej zygocie, może ona choć trochę ci pomoże. Poniżej wklejam jej treść i źródło cytatu:

"Urodziłyśmy się takie, jakie jesteśmy, i w tych przypadkowych rodzinach, ponieważ:(1)tak wyszło (prawie żadna w to nie wierzy), (2)Jaźń ma swój nieodgadniony plan, a nasze małe móżdżki są zbyt wątłe, aby to ogarnąć (wielu kobietom dodaje to otuchy); (3)z powodu Syndromu Zamienionej Zygoty (tak, być może...ale co to takiego?).
Rodzina uważa cię za wyrodka. Ty masz pióra, oni łuski. Ty cenisz lasy, przyrodę, życie wewnętrzne, majestat wszechświata. Oni wolą równiutko skladac ręczniki. Jeśli tak jest w twojej rodzinie, to jesteś ofiarą Syndromu Zamienionej Zygoty.
Twojej rodzinie czas powoli przecieka przez palce, ty pędzisz jak wicher; oni są krzykliwi, ty wrażliwa i cicha, albo odwrotnie-oni milczą, ty śpiewasz. Ty wiesz, bo wiesz. Oni chcą dowodów i trzystu stron dysertacji. Tak,to z pewnością Syndrom Zamienionej Zygoty.
Nigdy o nim nie słyszałaś? Posłuchaj więc: pewnej nocy nad twoim miastem przelatywała Zygotowa Wróżka, a w jej koszyczku małe zygotki podskakiwały z podniecenia. Ty byłaś przeznaczona dla rodziców, którzy umieliby cię zrozumieć, ale Zygotowa Wróżka dostała się w silny wir powietrza i - hop! wypadłaś z koszyka do całkiem innego domu. Koziołkując, stoczyłaś się do całkiem innej rodziny, która nie była przeznaczona dla ciebie. Twoja prawdziwa rodzina mieszka trzy mile dalej. To dlatego zapałałaś miłością do innej rodziny, która mieszkała o trzy mile dalej. Zawsze marzyłaś, żeby pan i pani X byli twoimi prawdziwymi rodzicami. Możliwe, że tak miało być.
To dlatego tanecznym krokiem mkniesz przez korytarz, chociaż twoja rodzina wegetuje przed telewizorem. To dlatego twoi rodzice wpadają w popłoch, kiedy przychodzisz lub dzwonisz. Zamartwiają się: "Co ona jeszcze wymyśli? Ostatnio narobiła nam wstydu. Bóg jeden wie, co jej teraz wpadnie do głowy". Kiedy cię widzą, zasłaniają oczy, i to bynajmniej nie dlatego, że oślepia ich bijąca od ciebie światłość.
Ty pragniesz miłości, oni chcą spokoju.
Z roznych przyczyn (z powodu swoich upodobań, niewiedzy, urazów, stanu zdrowia, zaburzeń psychicznych lub kultywowanej ignorancji) członkowie twojej rodziny nie mają tak spontanicznego kontaktu ze sferą nieświadomą, a twoja wizyta oczywiście wyczarowuje archetyp trikstera-psotnika, który burzy ustalony porządek rzeczy. Zanim wiec zdążycie przełamać się chlebem, zaczyna on szalony tan, usiłując wrzucić włos do rodzinnej potrawki.
Choć wcale nie masz zamiaru denerwować rodziny, to i tak wyprowadzisz ich z równowagi, wszystko staje na głowie.
Jeśli rodzice cały czas czują się dotknięci, a dzieci są traktowane tak, jakby nigdy nic nie robiły jak należy, to nieomylny znak, że w rodzinie znalazła się "dzika zygota".
Przyzwoita rodzina chce tylko jednego, ale zamieniona zygota nigdy nie pojmie, co to takiego, a jeśli byłaby do tego zdolna,to włosy zjeżyłyby się jej na głowie. Przygotuj się, bo mam zamiar wyjawić wielka tajemnice. Oto, czego od ciebie chcą, oto ta najdonioślejsza rzecz.
Przyzwoici ludzie chcą, byś postępowała logicznie i konsekwentnie.
Chcą, żebyś dziś była dokładnie taka sama, jak wczoraj. Chcą, żebyś się nie zmieniała z każdym dniem, żebyś była taka sama, jak na Początku Czasu.
Zapytaj rodziny, czy chcą od ciebie konsekwencji, a odpowiedzą twierdząco. We wszystkim? Nie, powiedzą, tylko w znaczących sprawach. Cokolwiek się liczy w ich systemie wartości, najczęściej jest przekleństwem dla natury dzikiej kobiety. Na nieszczęście, ich "znaczące sprawy" są sprzeczne ze sprawami znaczącymi dla spontanicznego dziecka.
Konsekwencja i logika w postępowaniu to dla Dzikiej Kobiety zbyt wysoki wymiar kary, wyrok nie do przyjęcia, bo jej największa siła polega na umiejętności przystosowania do zmian, pomysłowości, nieustannym tańcu, wyciu, pomrukiwaniu, poleganiu na instynkcie, na jej twórczym ogniu. Jej konsekwencja i logika nie objawiają się w postaci uniformizmu,ale w twórczym życiu; jej logika jest logika zmysłów i doznań, bystrego patrzenia na świat, elastyczności i zwinności..."
Clarissa Pinkola Est?s "Biegnąca z wilkami"

Ja też jestem taką zamienioną zygotą smile. Poradziłam sobie jednak i w wieku 26 lat (niestety dopiero) wyprowadziłam z domu. Po dwóch latach musiałam tam wrócić, ale tylko na 3 miesiące. Teraz mieszkam 50 km od rodziców i nie zamierzam wracać. Odkąd z nimi nie mieszkam, to nasze stosunki są w miarę poprawne. Nie wpędzają mnie już swoimi jadowitymi uwagami w kompleksy, depresję, nie stresują mnie, nie mówią jak mam żyć i co robić, nie podcinają mi skrzydeł. Kiedy odeszłam od eks męża, oni jako katolicy nie mogli tego przeżyć, do dziś przebąkują coś o unieważnieniu małżeństwa kościelnego, ale każdy taki tekst ucinam krótkim "nie życzę sobie rozmawiać na ten temat" - krótko i zdecydowanie, a w razie potrzeby też ostro. Mimo ich przewidywań dałam sobie świetnie radę, mam pracę, narzeczonego, wkrótce swoje mieszkanie. Ty też staniesz na nogi, ale musisz się emocjonalnie uniezależnić od opinii matki na twój temat i wykazać dużo samodzielności, a w razie potrzeby - znaleźć dobrze płatną pracę i się wyprowadzić.

3

Odp: Problem z rodzicami

Na pytania na początku książki. W dzieciństwie 4/8. W dorosłym życiu.5/10. A w obecnych relacjach 8/9...

4

Odp: Problem z rodzicami

To dość dużo. Ja z pierwszej części mam 5/10, z drugiej 2/10, z trzeciej 3/9. Tylko że ja jestem po terapii, jestem starsza i emocjonalnie i fizycznie zdystansowana do rodziców. Czytaj dalej. Pierwsza cześć jest ok, druga to emocjonalny hardcore, ale jak przez nią przebrniesz do końca, to będziesz silniejsza.

Posty [ 5 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024