Od czterech lat mieszkam w Warszawie. Ostatnie dwa lata miałam chłopaka i było świetnie samotność mi nie doskwierała. Teraz czwarty miesiąc jestem sama i czuje się strasznie. Nie chce mi się żyć. Nie potrafię się przestawić na tryb: samotna. Wchodzę do domu i chce mi się wyć. Ja chyba nie potrafię być sama. Wydaje mi się, że nigdy nikogo nie poznam. Nie mam tu w Warszawie wielu znajomych. Chodzę na uczelnie i wracam do pustego mieszkania, nie wiem co robić z resztą dnia.
Dlaczego nie sprobujesz "zakumplowac sie" z ludzmi z twojego roku?
Znajdz sobie jakies nowe hobby...moze jakies zajecia z fotografii, tanca, fitness, cokolwiek tylko ci przyjdzie do glowy. Tam poznasz nowych ludzi z ktorymi bedziesz fajnie spedzac czas.
Po prostu zajmij sie soba, otworz sie na ludzi i nie zamykaj sie w swoim pustym mieszkaniu. Musisz nauczyc sie sama spedzac czas, bo poki co to mam wrazenie, ze uzalezniasz sie od swojego partnera, co nie jest dobre. Wiem, ze w zwiazku robi sie wiele rzeczy razem, ale zebyscie sie nie udusili swoim towarzystwem, kazde z was musi miec wlasne zycie.
Pozdrawiam
Zapraszamy ![]()
http://www.netkobiety.pl/t23535.html
Jeszcze kilka osób i zrobimy kolejne spotkanie ![]()
Rozumiem co czujesz. Ja tak czuje od 10 lat. Od zawsze czułam się samotna, zwłaszcza po rozstaniach. Dzisiaj mam 29 lat, trochę się już przyzwyczaiłam i mniej boli, ale są dni jak święta, czy urodziny kiedy wszystko wraca.
Bycie singlem jest okej jak dla mnie.mieszkam sama,zyje sama i dobrze mi z tym.a gdy chce odmiany czasem to tu okazuja sie niezawodni moi znajomi.a to ze nie mam partnera nie przeszkadza mi w ogole.pozdrawiam.