Hej mam 22 lata mam męża i córcie ,mieszkam 5 kilometrów od mojej rodziny,już mówię o co chodzi. Otóż jak żył mój ojciec to moja mama miała ciężką sytuacje materiaoną brakowało jej na wszystko,no ja oczywiście z mężem pomagaliśmy jej jak tylko mogliśmy był to normalny odruch pomocny,mama nieraz prosiła mnie abym zaopiekowała się moją najmłodsza siostrą(2 latka) to ja wsiadałam na rower i jechałam,a moja siostra ma 19 lat nie pracuje,niechodzi do pracy no nigdzie nie wychodzi z domu,jak żył tata to ona przyjeżdżała do mnie pomóc mi w domu albo zaopiekować się moją córcią jak ja gdzieś pojade,oczywiście odwdzięczałam sięjej za to,dawałam jej buty na obcsasi które były dla mnie za małe po ciąży kosmetyki, ubrania to była moja najlepsza przyjacióka. :-((Problem zaczoł się jak rok temu zmarł mój ojciec wtedy ona już nie chiała tu jedzcić myśle sobie no dora może je coś odbiło i jej przejdzie ale nic . Z 4 miesiące temu moja mała zachorowałą u nich ,dzwoniłam do siostry(jest chrzestną mojej córci) przyjedz mi pomóc bo ja mam jeszce obowiązki domowe a wiadomo chore dziecko chce być noszone na rękach ,przytulane i w tedy nie przyjechała,odmówiła pomocy. Z 2 miesiące temu zmarł mój teść wiadomo jest robota trzeba pojechać pozałatwiać, potem stypa itp. dzwonie do mamy,siostry żeby mi przyjechały pomóc mama umie zrobić pyszny bigos czy tam kotlety, ale i mama nie przyjechałą i oczywiście siostra odmówili mi pomocy to wtedy bardzo zabolało:-((Tera pare dni temu wysąłam siostrze sms-a żeby przyjechałą mi pomóc że jestem taka zmęczona zle się czuje itp.napisałąm żeby okazałą serce rodzonej siostrze,a ona odpisałą że widocznie nie ma serca bo mi nie pomoże :-(( to było koniec naszej znajomoścci choć tak bardzo mnie to boli usunełam ją z życia. Powiedzcie co z nimi jest nie tak że tak zle podtępują chopdza co niedzele do kościła a nie wiedza co to pomoc blizniemu:-(((
Powiedzcie co z nimi jest nie tak że tak zle podtępują chopdza co niedzele do kościła a nie wiedza co to pomoc blizniemu:-(((
Coś się musiało stać, że mama z siostrą tak się zmieniły, wyglądają na obrażone. Czy po śmierci ojca nie było jakichś rozmów o majątku po nim? Może coś na tym tle?
Drugie co mi przychodzi do głowy - to przeczytaj uważnie swój post. Cały czas piszesz, że domagasz się tej pomocy dla siebie - czy nie nazbyt często UPRZEDNIO jej żądałaś, np. codziennie?
Najprościej byłoby się zapytać wprost o co im chodzi zamiast snuć domysły ![]()
Wiesz, ja to zrozumiałam tak. Że dużo pomagałaś mamie, gdy potrzebowała kiedyś (np. materialnie). Potem zmarł ojciec, może od pogrzebu nie pomagasz już im w sposób materialny, ale może tez nie pytasz mamy jak się czuje po śmierci, czy nie chce wsparcia "psychicznego" a może i fizycznej pomocy. Myślę, że mama i siostra odebrały to tak, że interesowałaś się nimi do czasu, jak ojciec żył, a potem to tylko ich o pomoc prosiłaś? Może pojedź kiedyś do mamy i porozmawiaj, nie ograniczaj się tylko do sms-ów i kontaktu przez telefon. Jedno dziecko to nie masakra. Ja miałam dwójkę, jedno jeszcze nie chodziło jak urodziło się drugie i mama mi tez nie pomagała (za pilnowanie dzieci musiałam jej płacić, ale tylko 8 godzin się zgadzała, gdy byłam w pracy). Jednak ja nie oczekiwałam niczego specjalnego od mamy, bo ona zawsze taka była.
Jednak w Twoim przypadku może też być tak, że teraz też potrzebują pieniędzy, a ty urwałaś źródełko"? Bo skoro mama czy też siostra wcześniej Ci pomagały, to znaczy, że były chętne do pomocy i nagle się coś zmieniło.
Od nas tego się nie dowiesz, musisz porozmawiać z mamą i siostrą.
Rowniez jestem za rozmowa ,tak mozesz sie tylko domyslac co sie mogło stac .Spokojna rozmowa z mama i siostra bedzie najleszym rozwiazaniem problemu:)
Rozmowa, rozmowa i jeszcze raz rozmowa. Jakiś powód muszą mieć, przeciez z dnia na dziemn tak się nie da odwrócic i to bez zadnego powodu. Może niechcący coś kiedyś zrobiłaś, powiedziałaś? nieświadomowie? i one sobie to zapamiętały. Teraz to już tylko musisz z nimi pogadac, bo innego wyjscia nie widze. Jeśli Ty nie zrobisz pierwszego kroku, to wątpie, żeby to zrobiły one i będziecie zyły dalej, tak jak zyjecie, a w koncu jestescie rodzina i mimo wszuystko powinniscie sie wspierac.
Ja już rozmawiałam z nimi no do mamy mam zal tylko za ten pogrzeb, bo ona sama ma jeszce dzieci a siostra kiedyś przyjezdzała do mnie co tydzień co dwa,ale zawsze za tą pomoc coś dostała.Jeśli chodzi o pomoc po pogrzebie ojca to nie była już im potrzebna bo dostali kupe kasy od ubiespieczenia ,wtedy to mama nawet do mnie nie dzwoniła ,tylko sporadycznie. A jeśli pytam tera moją siostre czemu mi nie chce pomóc to mówi bo nie i tyle a płacić też jej chciałam uwierzecie mi chętnie zapłąciłabym komuś aby zaopiekował się moim dzieckiem abym ja mogła coś porobić bez obawy że coś jej się stanie.Obrażeni chyba nie są bo ja jezdziłam do mamy pocieszałam ją rozmawiłam radziłam i to by było nas tyle.
7 2011-05-15 16:21:35 Ostatnio edytowany przez sandra.sandra (2011-05-15 16:23:28)
Może im nie chodzi o pomoc materialną (nie musi Ciebie byc na to stać), to może tak jest, ze Ci zazdroszczą. Masz męża i dziecko i chyba materialnie też OK. U nich (nie wiem czy siostra mieszka z mamą) jest nieco gorzej. Jest mama i małe 2-letnie dziecko (nie wiem czy dobrze zrozumiałam?) i niepracująca 19-latka. Ale to nie oznacza, że musisz im dawać.
Ja tez pomagałam mojej mamie zawsze i często dług oddawała w ratach (np. 200 zł potrafiła oddać w ratach a część szło w zapomnienie). Potem ja straciłam pracę i zostałam na zasiłku. Pożyczyła mi mama 500 zł i niestety za 2 tygodnie spytała kiedy oddam (zasiłek raz w miesiącu w tejże kwocie). No i oddalam od razu i zostałam bez pieniędzy (mogła mi to rozłożyć na raty bo u mamy wszyscy pracują a u mnie 1 dochód na 4 osoby). Więc tak czasami jest, że ludzie mają żal, sami nie wiedzą dlaczego, często niesłuszny i nie doceniają pomocy.
Skoro porozmawiałaś...to ciężko coś poradzić. Myślę, że to raczej taka zawiść. Ja też się z tym spotkałam "masz męża, który ci pomoże i jakoś sobie radzisz bo masz auto" - tak słyszałam. A że auto za miastem niezbędne i warte pewnie 1500zł to nieistotne. A auta przecież nie zjem, jak będę godna. Mama mnie nie odwiedzi jak jej nie przywiozę i odwiozę - bo przecież jestem bogata ![]()
Dzięki za zrozumienie sandra sandra. Myślisz że to zawiść lub zazdrość wiesz ja mam 3 pełnoletniego rodzeństwa które nie pracują i 5 młodocianych to pełnoletnie nie pracuje.No w tedy im pomagałam jak mogłam nie jestem bogata ale jak mogłam tak pomogłam w tedy nie miałam nic przeciwko że siostra siedzi w domu , bo pomagałą mamie przy dziecku lub chorym ojcu,no ale tera skoro ma tyle wolnego czasu to niech znajdzie sobie jakaś robote,albo sezonową,mój mąż raz jej wspomniała że jest praca że ludzie przebierają marchew na siedziąco i tak zarabiają a ona się wyśmiała,a u mnie też by mogła pracować.druga siostra pracowała ale ją zw0olnili tera nie pracuje.co mam dalej zrobić tęsknie za mama jej pewnie też jest przykro bę tęskni za wnuczką ,ale niechce tam jechać bo niechce jej spotkać.Z nowu mój mąż niechce przywieść mojej mamy jeśli ta mu nie zapłaci a ona nie ma kasdy żeby marnować i tak zle i tak nie dobrze co robić?
Jedź sama do mamy. Nie patrz na siostrę. Musisz pojechać, bo widzę, że Cię to męczy. Dla dziecka i dla mamy i reszty rodzeństwa. Siostra najpewniej ma "lenia" na wszystko (moja jest podobna). To albo taki charakter, albo taki wiek.
Więc pojedź do mamy. A szkoda, ze mąż nie mąż jej przywieźć, mógłby to zrobić jadąc z pracy.
i jak sprawa teraz wyglada ? po takim czasie ?
11 2012-10-09 18:28:51 Ostatnio edytowany przez małgosia1989 (2012-10-09 18:33:20)
Różnie był moment że siostra była u mnie pare razy,w ciągu tych dwóch lat jak tata zmarł ale ostatnio znowu jej się odwidziało, mój synek jest chory a nieraz trzeba na zakupy pojechaś , gdzieś z domu wógule bo ileż mozna siedzieć tylko w czterech ścianach, tera na cmentarzm by trzeba było by jechać porządki zrobić, a ona odmawia przyjazdu do mnie bo jej się pytałam na reszte siostr nie mam co liczyć , jedna uczy się, a dróga młodsza ma padaczke ,więc dno.
Nieraz brakuje mi sił ale co zrobić, zaciskam zęby i idę dalej.