Często wyjeżdżając do większych miast w nadziei na znalezienie dobrze płatnej pracy zaczynamy właśnie od pracy "na słuchawkach". Nie dla wszystkich jednak jest to dobre rozwiązanie ponieważ trzeba mieć dużo cierpliwości do jej wykonywania. Wiadomo klienci są różni... Jeśli oprócz podstawy pracodawca oferuje prowizje od sprzedaży można nawet sporo zarobić. Niestety jak to w życiu bywa nie zawsze sprzedaż jest wysoka i wtedy zaczynają się problemy, człowiek się stresuje że nic nie zarobi, pracodawca nie jest zadowolony. Moim zdaniem najlepiej pracować jako konsultant w instytucjach finansowych bo tam najwięcej płacą.
Praca na słuchawkach jest bardzo ciężka. Tak zaczynałam pracę w swojej karierze w wielkim mieście
Było to duże call center - wielki open space, kilkadziesiąt ludzi, jeden przy drugim na telefonach. Masakra
Niemniej, zarobki nie były złe jak dla mnie, świeżo po studiach. Gorzej było z atmosferą. Ten kklimat sprzedażowy, ciągłego podnoszenia wyników - jakiś obłęd. Mieliśmy na tej "hali" taką tablicę i były tam rozpisane nasze imiona i nazwiska i przy nich znaczki : gwiazdy i młotki. Tak, dokładnie młotki ! I każdego dnia, każdy dopisywał ile sprzedał. Jak sprzedałeś poniżej zakładanego na dany dzień poziomu dostawałeś symbol młotka. Oczywiście niby to wszytsko było zabawą. Ale pomyślcie jak się człowiek czuł jak był takim młotkiem przez tydzień? A normy były wyśrubowane ! Taki mieli system motywacji sprzedażowej
Także rotacja w takiej pracy konsultanta na słuchawkach jest ogromna. Zwłaszcza jak musimy sprzedawać. Ludzie u mnie średnio pracowali max 3 miesiące. Ja przepracowałam 6 i wiem - nigdy więcej ![]()
3 2011-04-10 05:42:26 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-04-10 05:46:24)
Do takiej pracy na pewno trzeba mieć anielską cierpliwość. Powiem szczerze, że ja z góry odrzucam takie oferty - po prostu wiem, ze w takiej pracy nie dalabym sobie rady i jest to tez mocno stresujace. A jak pracuje sie na sluchawkach by zachecac do jakis uslug, to licza sie tez prowizje i to znacznie, a przykro mi nie jestem dobra w "wciskaniu ludziom kitu" bo ja tak taka prace odbieram.
Kolezanka ze studiow pracowala jako konsultant telefoniczny pol roku chyba w erze. No,. ale ona to zdolna kobitka, nie to co ja
Tam byla podstawowa pensja i prowizje, fakt faktem jak jestes w tym dobry, to mozesz dujzo wyciagnac. No, ale przyznala, ze bardzo ciezko jest, ze ledwo sobie daje rade, ze naprawde to nielatwa robota. pewnym plusem byl tylko elastyczny grafik, ale coz z tego... a w swieta nawet musiala pracowac
w koncu zrezygnowala, teraz chyba nie pracuje jak na razie.
No i jak pisze pola rotacja na pewno duza.. ja pewnie bym popracowala pare dni i juz by mnie nie chcieli
nie umiem tak ludzi do czegos przekonywac, tzn umiem, ale nie tak przez telefon obcych i jeszcze w takiej atmosferze rywalizacji . to nie dla mnie.. ja to pracowalam miesiac i tez musialam doradzac klientom, powiem , ze czasem wolalam kolezanke bo nie wiedzialam co doradzic.. to latwa fucha nie jest
w takiej pracy chodzi im glownie o zyski, dlatego co z tego ze nawet bedziesz sie staral jesli np zyski bedziesz mial male i wywala Cie.
nie oszukujmy sie moze tez byc osoba by w tym dobra, lecz trafiac na ludzi zupelnie tym niezainteresowanych i co wtedy zarobi ? no wlasnie..
ja wiem po sobie, jak dzwonia do mnie by cos zaproponowac albo zagaduja na ulicyu.. od razu ide dalej.