Postaram się w skrócie. 6 lat razem, 4lata w zawieszeniu ( 3,5 roczny syn). Zawieszenie, trochę z mojej winy, parcie na ślub a ona nie była gotowa, zagubiła się, ciąża nie planowana, a ja cisnąłem, wypominałem, potem przeprosiłem zrozumiałem ale to już nie to, ona po ciąży chyba wysoki poziom oksytocyny ale do dziecka a nie do mnie, traktowała mnie jak brata, dziecko to cały jej świat mówiła. ( żyliśmy osobno, tylko moje regularne wizyty na weekendy od 4 lata ). Od 6 mc coś ruszyło, znalazła pracę wyszła z marazmu, ale i poznała kogoś. To raczej nie wielka miłość, spotkania nieregularne ,czasami uda mi się ją pogłaskać czule, złapać za rękę, dotknąć czule, dać buzi w policzek - nie protestuje - od 6 tyg zabiegam bardzo mocno, co zrobiłem: wyznałem, że ja kocham, zwróciłem pierścionek zaręczynowy, którego mi on oddała przed 3 laty, przyjęła ale nie nosi, poprosiłem, żeby założyła jak będzie gotowa, regularne miłe smsy, codzienne telefony, kwiaty itd. po prostu rarytas, na co nie mam głosów sprzeciwu. Na moje pytanie: czyli masz kogoś i już nie mamy szans być razem, odpowiedź,że nie wie, na razie ma coś innego i nie wyklucza, że możemy być razem. Ja idę za ciosem, wynajmuje mieszkanie bardzo blisko i niebawem się okaże, czy uda mi się.
Moje pytanie jest do was Drogie Panie, czy tutaj czas musi minąć ? Czy jestem testowany, gdyż uchodzę za zazdrośnika ? Jak mocno pomoże mi dziecko w tym wszystkim, które bardzo mnie kocha i mamę ? Czy wskazane jest robienie niedźwiedziej przysługi, jak z dzieckiem a ona z chłopakiem dzień w dzień, bo teoretycznie będzie miała więcej czasu ? Czy po ciąży i w trakcie jest możliwa tak zmiana hormonalna, że zostałem odrzucony na amen, i cała miłość spłynęła na dziecko a ja już historia ?
Jak drogie Panie to rozegrać, żeby nie zepsuć ? Dalej tak trzymać.
PS Jestem osobą, która była zawsze wierna, druga połówka też.