Żona czy ta druga? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Żona czy ta druga?

Strony 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 258 ]

Temat: Żona czy ta druga?

Witam

Północ blisko - znowu wątpliwości i myśli nachodzą ... kogo wybrać ... A zaczynając od początku ...
Lat już ciut ponad 30, z tego 12 w małżeństwie ... trójka dzieci, do 3 do 10 lat ... i ta druga .... od 4 lat, i już nie wiem którą kocham a z którą jestem (lub chciałbym być) z przyzwyczajenia ... co mnie popchnęło do tego kroku? seks ... dostałem to co chciałem w nadmiarze od którego w głowie wiruje ... i obiecaliśmy sobie na początku że będzie tylko seks ... żadnego zakochiwania się ... a tu życie psikusa spłatało ... wyrosła miłość chyba większa niż z żoną ... a moze zauroczenie .... ale chyba mogę stwierdzić że pod wieloma względami jest znacznie lepiej niż z żoną ... nie tylko o seks chodzi ... mam wrażenie że znalazłem swoją drugą połówkę, tę prawdziwą  ... rozumiemy się bez słów, dajemy sobie to czego potrzebujemy, i widzimy siebie takim jakim drugie widzi ... choć "dajemy" to zła forma ... dawaliśmy ... po wakacjach ostatnich po raz ostatni "zerwaliśmy" ze sobą ... nie rozmawiamy już dwa tygodnie ... po raz ostatni bo tych zerwań już trochę było ... zawsze mówiłem "rozstańmy się bo będzie coraz gorzej, będzie bolało coraz bardziej" ... ale ani ja ani ona nie słuchaliśmy głosu rozsądku .... no i wyrosło ... ból który rozrywa serce... z jednej strony, rodzina, żona z drugiej ona ... cały czas o niej myślę, tej drugiej, nawet gdy kocham się z żoną mam ją przed oczami ... czy to oznacza że o zonie nie myslę? gdyby to było takie proste ... myśle, wiele razy gdy wychodziłem od niej powtarzałem sobie "stary, twoja noga więcej tu nie postanie"  .. i ydaje mi się że nie było to ot tak, w tych chwilach miałem taki NAPRAWDĘ SZCZERY zamiar ... gdy staneły mi twarze dzieci przed oczami, żony, serce mówiło "rodzinę kochasz ponad wszystko" ... ale po dwóch dniach serce już inaczej gadało ...  i teraz nie wiem, niby się rozstalismy, wiedząc że tak ciagnać dalej nie mozna, wszystko co jako kochankowie mogliśmy sobie dać - daliśmy ... dalej już tylko małżeństwo było ... a sowjego nie potrafiłem przerwać ..
jak więc jest w moim urzędowym małżeństwie, teraz ok, kłócimy się dość rzadko, rozmawiamy, śmiejemy, kochamy ... tylko cały czas jest myśl, że ja jestem z niewłaściwa kobietą, czy z tamta byłoby lepiej - seksualnie o niebo, a w innych kwestiach, pewnie też tak samo, raz lepiej raz gorzej, gdy tak myślę wydaje się to takie proste, rozwód, dalej utrzymuje dzieci, widzimy się co jakiś czas ... tylko wiem ze to bardzo złudne myslenie ... nie byłoby to proste delikatnie mówiąc .... czy da się zbudować jedno szczęście niszcząc drugie? czy muszę poświęcać się aby byc z rodziną? moge sobie wmawiać że seks to nie wszystko, że przecież myślę głową, wszyscy wokół uważają nas za idealne małżeństwo, ale ... gdy przychodzi noc, w ciszy i ciemności ... nie portafię juz sam przed sobą przyznać ze jest wszystko ok, że z tą kobietą która śpi obok - zoną, chciałbym spędzić resztę moich dni ... boję się że gdy dzieci odejdą przyjdzie przeraźliwa pustka ...
da się tak żyć dalej, da pewnie, przeczekać, samo przejdzie? wątpię, może i przycichnie ale tęsknota pozostanie ...
wiele pań pewnie nazwie mnie tutaj brzydkimi słowami .. cóż, moze i zasługuje, może i ją wykorzystywałem, tę drugą ... ale w równym stopniu co ona mnie ... dawalismy sobie ogień ... żar który nie zgasł przez 4 lata, to z nią poznałem i zasmakowałem czym jest orgazm mój i czym może być orgazm kobiety ...
a bez niej ... wszystko straciło smak ... żona się dopytuje czemu chodzę smutny ... wymiguje się kłopotami w pracy ...
ech .. pomóżcie, naprostujcie ... albo złamcie całkiem ... bo już nie wiem co lepsze ...

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez sonieczka123 (2010-09-14 00:35:07)

Odp: Żona czy ta druga?

Bądź z tą którą kochasz...a kochasz tą drugą...Moim zdaniem walcz o szczęście bo przeżyjesz resztę życia bardzo nieszczęśliwie. Życzę powodzenia i pozdrawiam serdecznie

3

Odp: Żona czy ta druga?

tylko czym jest dla mnie szczęście?

czy szczęściem będzie zostać z zoną i tęsknić do końca życia do drugiej?
czy szczęściem będzie zostać z drugą i tęsknić do rodziny? bo wiem że będę tęsknił ...
tylko jak tu dzieci uczyć o miłości, szacunku, prawdzie, odpowiedzialności ...

dlaczego to tak się zawsze układa bylejako ... w książkach cholera i na filmach zawsze szczęśliwy koniec ...

4

Odp: Żona czy ta druga?

podobno w życiu żałuję się tak naprawdę tylko niewykorzystanych sytuacji ... tego że się nie spróbowało ... tak bardzo boję się zrobić ten krok, bo boję się złamie mnie to do końca ... czy nie stracę szacunku do siebie samego? a moze ja go nigdy nie miałem skoro odważyłem się na kochankę?

5 Ostatnio edytowany przez sonieczka123 (2010-09-14 00:58:42)

Odp: Żona czy ta druga?

Nikt nie zabierze ci dzieci, pamiętaj o tym, kontakt z nimi to Twoja kwestia i jeśli będzie Ci zależeć to dzieci prędzej czy później zaakceptują tą sytuację. A z żoną już nigdy szczęśliwy nie będziesz.....A z Tamtą tak!!! Tylko śnij i miej odwagę zawalczyć o własne szczęście:) Nie odważyłeś się, po prostu odnaleźliście się szczęśliwie lub nie...to zależy od Ciebie.
Dlaczego większość ludzi uważa że podpisanie dokumentu o zawarciu małżeństwa jest ważniejsze
niż bycie szczęśliwym?Czy trwanie w związku - dla ludzi bądź bytu materialnego jest bardziej moralne niż uczciwość wobec siebie i osoby której już nie kochamy, a jesteśmy z nią z powodów czysto ekonomicznych lub fałszywej otoczki szczęśliwej
rodziny?

6

Odp: Żona czy ta druga?

A człowiek powinien mieć swoje zasady . Jeżeli się nie chce z kims być, bo Ci osoba nie odpowiada, to ok. , ale trzeba być  na tyle szczerym, by o tym mówić i rozmawiać ,  a nie szukać pocieszenia w ramionach innej . Dla mnie takie zachowanie jest chamskie . Zdradzałeś żonę przez 4 lata . Trzeba było się najpierw rozstać, a pózniej szukać sobie drugiej połówki . I nie zgodzę się z  moimi poprzedniczkami , że masz zostawić wszystko , bo chcesz być " szczęśliwy " . Życie to nie  jest bajka. Szczęśliwy chce być każdy .
Ja starałam się zrobić wszystko, aby moje dziecko miało pełną rodzinę  , bo chciałam je wychować na człowieka z wartościami  ( może mi się uda ? ) Niestety ratowanie małżenstwa  nie wyszło mi , bo jakaś kobieta zawróciła mężowi w głowie  i to na tyle mocno, by porzucić wszystko, co dotychczas budowaliśmy . Kobieta bez szacunku dla drugiego człowieka .

7

Odp: Żona czy ta druga?

Poniekąd bliższa jest mi myśl grandy ... byłem podły, wiec teraz muszę odpokutować, poświęcić uczucia, siebie .... tą drugą ... że łączył nas tylko seks, że nic więcej, ze zapomnimy z czasem ... ale sam w to nie wierze tak w głębi duszy ... zostawić wczesniej powiadasz grando, wcześniej nie było dla kogo, a wydaje mi się że nie jestem facetem który jak są jakieś problemy to mówi ot tak do widzenia, starałem się rozwiązywać problemy, niektóre się udawało, niektóre się pogłębiały ... zmieniałem pracę, miasta, aż wreszcie tu trafiłem na tę drugą ... ech i jak tu nie wierzyć w przeznaczenie ... teraz jesteśmy w czwartym mieście z kolei ...  mogłem wybrać wszystko inne ... wybrałem to ... tę firmę ... zupełnie przypadkowo można powiedzieć ...
powtarzam sobie że z tą drugą jest tak dobrze bo panna, bo nie ma dzieci, bo skupiona tylko na mnie, jakby przyszły dzieci byłoby tak samo, ale sami wiecie jak to jest przekonywać się samemu, gdy w głębi duszy widzi się że to nieprawda ...
no my właśnie ustaliśmy że nie można tak, że nie chcemy budować szczęścia nas dwojga na nieszczęściu innych ... wybraliśmy nasze nieszczęście ... czy da się z tym żyć? jak długo da się sobie wmawiać że wybraliśmy mniejsze zło ... do czego to doprowadzi ....? ech ech ech ...

8

Odp: Żona czy ta druga?

Tak jak napisałeś   w życiu żałuje sie jedynie niepodjętych decyzji...
Ewentualny rozwód bierzesz nie  z dziećmi tylko z żoną --kontakt z nimi to jedynie kwestia Twoich chęci . Zastanów sie w którym zwiazku jest wiecej Ciebie ? takiego prawdziwego ? zycie to ciagłe wybieranie ... niestety ale tak jest !

9

Odp: Żona czy ta druga?

No to masz dylemat.
Nie powiem Ci niczego, czego nie wiesz.
Zona - kobieta ktora jest przy Tobie w kazdej chwili, zlej, dobrej, urodzila Ci dzieci, wychowala je...
Ta druga -  rozumiala Cie, byla dobra kochanka ( seks to nie wszystko, kiedys mija sprawnosc seksualna, fizyczna)
Z zona, zycie codzienne, rachunki, problemy, dzieci, szara rzeczywistosc jak to mowia.
Zadaj sobie tylko jedno pytanie, czy ta kochanka (inaczej nie umiem nazwac, chyba ze gorzej) czy wyobrazasz sobie ja jako matke swoich dzieci kiedys? np. Czy jestes gotowy zamienic zycie z rodzina dla niej? A jak kiedys Cie zostawi? Bedziasz mial do czego wracac?
Jesli jestes nieszczesliwy z zona to sie rozwiedz, a nie  oszukuj....
Zgadzam sie z Granda w 100% a te dziewczatka  wyzej chyba pojecia nie maja o zyciu za bardzo skoro mowia tylko o swoim egoistycznym pojeciu szczescia wink

10

Odp: Żona czy ta druga?

takiego prawdziwie prawdziwego, gdzie nie muszę nic udawać, udowadniać jest z tą drugą ... Ona wie o mnie takie rzeczy o których nikt inny nie wie ... 
ech ... widzę że jesteście ... niektóre przynajmniej ... bardziej odważne niż ja ... a może już więcej przeżyłyście i wiecie po prostu jak u mnie będzie w życiu ...

11

Odp: Żona czy ta druga?
marceli napisał/a:

czy da się z tym żyć?

Na pewno się da, pytanie tylko jaka będzie jakość tego życia.

marceli napisał/a:

jak długo da się sobie wmawiać że wybraliśmy mniejsze zło...

Myślisz że da się wmówić sobie coś do czego nie jesteś przekonany... Nie wiem co bym zrobiła na Twoim miejscu. W obu przypadkach chciałabym mieć Ciebie na wyłączność. A co będzie jeśli Twoja żona się dowie że ją oszukiwałeś??

12

Odp: Żona czy ta druga?

Bardziej popieram zdecydowanie wypowiedż GRANDY....przecież MARCELI tutaj nie pisze,że żony,nie kocha ,że mu się nie układa itd.tak?on jest zagubiony między jedną a drugą.Dla mnie wybor jest prosty żona i rodzina,z kąd wiesz,że jeśli wybierzesz tamtą to zawsze tak będzie?ty już kiedyś wybrałeś.....teraz zakochałeś się w tej drugiej,będziesz z nią,a co jeśli po latach znów kogoś poznasz i będzie jeszcze lepszy też się zakochasz?i odejdziesz?wydaje mi się ,że masz to na co zasłuzyłeś,piszesz,że na początku tylko był sex tak?jak to o tobie świadczy?dorosły facet mający rodzinę spotyka się z kimś dla sexu,nasuwa mi się tutaj pytanie czy ty po mimo swojego wieku byłeś gotowy na założenie rodziny?czy ty wogule umiesz byc wierny?ludzie jeśli się rozstaja to muszą mieć naprawde powody do tego,kiedy żeczywiście im się nie układa,kiedy dochodzi do przemocy itd.ale co jeśli każdy by się rozstawał z takich powodów,że się poprostu zakochał?nie powinieneś wogule pozwolić aby do tego doszło.ktoś wcześniej napisał,że nie rozwodzisz się z dziećmi tylko z żoną.Ok,ale czy wiesz jak to się na nich odbije?jaki im dajesz przykład?jak to zniosą.i jak to zniesie twoja żona?czy na to zasłuzyli?przecież to  twoja rodzina i to dla nich powinieneś chcieć jak najlepiej.Ale oczywiście zrobisz jak uwazas bo to jest twoje życie,my tylko tutaj możemy wyrażać swoje opinie,ale to ty podejmiesz decyzje tylko zastanów się lepiej dwa razy .

13

Odp: Żona czy ta druga?

Skoro jesteś emocjonalnie związany z inną kobietą to nie kochasz  żony. Daj sobie szansę na normalne życie, nie kochasz żony skoro masz takie dylematy. Może ona też z Tobą nie jest szczęśliwa skoro wie że od 4 lat masz kochankę!!

14

Odp: Żona czy ta druga?
sonieczka123 napisał/a:

Skoro jesteś emocjonalnie związany z inną kobietą to nie kochasz  żony. Daj sobie szansę na normalne życie, nie kochasz żony skoro masz takie dylematy. Może ona też z Tobą nie jest szczęśliwa skoro wie że od 4 lat masz kochankę!!

A zona wie o kochance???

15 Ostatnio edytowany przez Kobietka48 (2010-09-14 10:17:32)

Odp: Żona czy ta druga?

Marceli pewnie dziewczyny mnie zlinczuja za to co napisze,ale mam to w nosie.
Ja bym zostawiło wszytko tak jak jest.
Jak zostawisz zone i zamieszkasz ,powtarzam ZAMIESZKASZ z kochanką moze okazać sie ze czar prysnie!! Juz nie bedzie taka atrakcyjna,zacznie sie szare życie,zaczniesz miec co raz większe wyrzuty sumienia i powiesz ze to jednak byla pomyłka,ale do zony mozesz juz nie miec powrotu,a nawet jak cie przyjmie,to juz nie bedzie to samo zycie.
moze tez byc tak,ze jednak z kochanką utworzycie szczęśliwy zwiazek,ale teraz tego nie wiesz i sie nie dowiesz.

Rozstałeś sie z kochanką.Cierpisz katusze,myslisz o niej,jestes smutny,zona widzi ze coś jest nie tak i pewnie bedzie co raz gorzej.
Żona zacznie cie wkurzać,dzieci tez bo myslami jestes gdzie indziej i powoli stworzysz własne piekiełko.Stworzysz sobie i rodzinie.
ale moze tez byc tak,ze pocierpisz jeszcze miesiąc,dwa i powoli kochanka pozostanie miłym wspomnieniem?
Nie wiem na ile jestś uczuciowo zaangażowany,a ile jest w tym tylko seksu?

Czemu nie chcecie pozostawić tego tak jak jest? Moze za miesiąc moze za rok to uczucie do kochanki samo sie wypali?
Żona nie cierpi bo o niczym nie wie. Miała w domu fajnego,wesołego męża,szczęsliwe dzieci,fajna rodzine i mogło by tak pozostać,nie musisz rezygnować z kochanki i unieszczęsliwac TERAZ WSZYSTKICH.

Mam znajomoego który był w identycznej sytuacji.Żona,dziecko,następne w drodze i kochanka od paru lat [razem pracowali].Zostawił zone,przeprowadził sie do kochanki i po dwóch latach czar prysnął. Do domu,nie miał powrotu,bo odchodząc zrzekł sie domu,zatrzymał samochód,od kochanki musiał sie wyprowadzić,bo to było jej mieszkanie.
Rozmawialismy nie raz w gronie znajomych o tej sytuacji I KAZDY FACET powiedział ze mógł zostawić wszytko tak jak było.Żona w domu,kochanka w pracy i ja jestem tego samego zdania.
Wiem ze brzmi to strasznie,bo oszukujesz,bo to bo tamto,ale nikt nie ma prawa nam narzucać,nas oceniać jak powinnismy postąpić.
Kazdy ma swój rozum,swoje sumienie i czesto zycie kręci niesamowicie zawiłe scenariusze.
Życzę podjęcia jak najmądrzejszych decyzji,a jakie one bedą,to juz tylko od Ciebie zależy.
Pozdrawiam.

16

Odp: Żona czy ta druga?

marceli czy jakbys nie mial tej drugiej to bys odszedl od zony?? czy jest na tyle zle ze bys dla swojego"spokoju sumienia" abys zyl sam ze soba  wzgodzie czy umialbys odejsc od zony??
zapomnijmy na chwile o dzieciach, pytam o zone??
odpowiedz na to, ciekawa jestem odpowiedzi.

17

Odp: Żona czy ta druga?

Z tą drugą też chcę mieć szare życie, rozwiązywać problemy, wychowywać dzieci ...
Czy to znaczy ze nie kocham żony ... wg mnie to nie, nie znaczy ... czemu się zdecydowałem wiec na kochankę ... bo nie miałem seksu w ilości i jakości satysfakcjonującej ...
teraz jest lepiej ... była jedna burzliwa rozmowa z żoną pod koniec wakacji ... na wiele tematów, własnych oczekiwań też w łóżku i poza nim ....  nie pierwsza zresztą ... powoli się zmienia na lepsze ....
a tam miałem wszystko od razu .... ech ech ech wiem ze nie powinienem na to pozwolić ... przeklinam dzień w którym się spotkalismy ... z kochanką ... a jednocześnie nie załuje ani jednej chwili z nią spędzonej ....
no właśnie kiedy minie sprawność chciałbym byc z kimś z kim CHCE być całym sobą a nie ze względu na dzieci .... kto ma charakter z którym nie muszę walczyć a mogę zająć się "życiem" ..
ale czy to znaczy ze żona jest najgorsza? też nie .. .ma kilka wad które chcę zmienić ... chyba powoli mi się udaje ... z jednej strony się cieszę .. .z drugiej wiem że tak postępując nie będę miał za "chwile" powodów aby odejść ... dla samego seksu? ech ech ech ....
Czy jestem z żoną nieszczęśliwy? ... no na pewno nie jestem w pełni szczęśliwy ... ale robię sporo aby to zmienić ...  tylko ciągle w sercu jest druga ... a w drugiej części rodzina i żona ....
Kogo oszukuje? chyba wszystkich łącznie ze sobą ...

Czy żona wie o kochance? Wiedzieć nie wie ale domyśla się ... Podczas tej rozmowy ostatniej odważyła się wreszcie zapytać czy mam kogoś innego .. zaprzeczyłem ... można powiedzieć że "przekreślając w tym momencie szanse na bycie z drugą" ... ale widzi przecież to że się zmieniłem ... wszyscy zresztą powtarzają że jakiś taki przygaszony się stałem .... nie prosto jest wybierać pomiędzy rozumem i sercem ... i to jeszcze zależy którą połówką serca ...

Co do ewentualnego rozwodu ... no właśnie nie wiem jak miałbym to powiedzieć żonie ... dzieciom ... zwłaszcza tym starszym ... jak żyć i być szczęśliwym z drugą gdy wiem że dzieci płaczą wieczorem za mną ... i nie tylko one ...

U mnie właśnie doszliśmy do wniosków że nie da sie tak dalej, że już nie chcemy po kryjomu, albo w te albo we wte .. no i z mojego powodu ... jest małżeństwo na pierwszym miejscu .... czy to dobry wybór ... dziś wydaje mi sie że żaden wybór nie bedzie dobry ... już zdecydowanie za późno na dobry wybór ...

czy uczucie do kochanki się wypali? nie chciałbym nigdy ... i chciałbym aby jak najszybciej ...

pozostawić tak jak jest ... no właśnie tak robię ... tylko ze juz nie mam nawet namiastki tej drugiej ... pozostała pustka, dzieci i żona w części tylko ją wypełniają ...

czasem sie zastanawiam po co my sie spotkaliśmy? bo podobno każdy człowiek którego spotykamy na swojej drodze jest nam dany aby się czegoś nauczyć? czego ja sie więc nauczyłem ... nie wiem czy czegokolwiek ... za wcześnie chyba o tym mówić .... o wyciąganiu jakichkolwiek wniosków ...

18 Ostatnio edytowany przez Czerepach (2010-09-14 11:03:46)

Odp: Żona czy ta druga?

No ja popieram zdanie  sonieczka123 w 1000%.
Choć u mnie jest prawie tak samo jak u ciebie z małymi wyjątkami ( ja rozwiedziony ona mężatka ( matka)). To domyślam się co ty możesz czuć.
Zacznę od dzieci bo to najważniejszy aspekt wszystkiego. Jeżeli bodziesz chciał utrzymywać kontakt z swoimi dziećmi. To nikt Ci tego nie zabroni. Dzieci zapewne z czasem zrozumieją i zaakceptują tą sytuację ( moje córy szybko zaakceptowały nową partnerkę taty i jest ok.). Nawet mi kibicują jeżeli coś jest nie tego z moją partnerką ( próbują godzić) smile

Co do żony to tutaj powiem tak:
Powiedz jej o wszystkim i zakończ ten związek. Bo wcześniej czy później ona się o zdradzie dowie. A wtedy nawet nie będzie chciała cię wysłuchać co masz do powiedzenia. Zaoszczędź tego jej i sobie a przede wszystkim swoim dzieciom. Według mnie zachowujesz się jak dupek. Przepraszam. Ale albo jedna albo druga. Nie pochwalam trójkątów. Pamiętaj że trzeba mieć odwagę powiedzieć nawet te słowa przykre. Powielasz stereotyp że faceci to dziwkarze itp. Skoro jesteś pewien że szczęście spotkało cie przy tej drugiej. To pakuj manele i już cię nie ma. Chyba że masz wahania?! Bo według mnie 4 lata to nie jest mało. I o zauroczeniu to raczej tu już nie powinno być mowy.
Decyzja należy do ciebie.

Zastanów się czy taki stan nie doprowadzi do tego ze to żona kopnie cie w tyłek. A za nią zrobi to kochanka. I wtedy zostaniesz sam.

Z tego co powyżej napisałeś dla mnie wynika że sam nie wiesz co chcesz. Chcesz trzymać dwie sroki za ogon. A w takim przypadku zazwyczaj obie uciekają.

19 Ostatnio edytowany przez maja 84 (2010-09-14 11:13:29)

Odp: Żona czy ta druga?

Mam pytanie po co się ozeniłeś skoro miedzy Wami jest tak ogromna różnica temperamentów?  Seks w małżeństwie jest bardzo ważny a wychowanie wcale dzieci nie oznacza poswięcania dla nich i rezygnowania z jakości życia intymnego. Skoro brakowało Tobie seksu trzeba było o tym rozmawiać z zoną i tu szukać rozwiązania a nie dojadać na mieście, rozmawiałeś o tym z zoną?
Małżestwo mojej koleżanki rozpadło się po urodzeniu dziecka dokładnie z tego samego powodu, facet przekroczył granicę, której nigdy nie powinien przekraczać i poznał czym jest dobry seks a tyle mówił o milosci do tej jedynej tak byli dumni ze swojego długiego zwiazku,ona tak była go pewna,porzucił ją bo przecież będąc z jedną kobietą przecież nie wiedział jak to jest z inną, dramat tej dziewczyny i dziecka jest ogromny.
Seks to najwyższy stopień miłości i ostatnia jej faza, jeżeli coś się zaczyna od seksu to na seksie jest zbudowane a to bardzo słabe i niepewne fundamenty, zbyt niepewne by zostawiać rodzine.Tamta wie o Tobie rzeczy o których nie wie żona? A to dlaczego? Dlaczego nie otworzysz się przed zoną? Co Cie blokuje? Myslisz,że Ciebie nie zrozumie?  Poczytaj na forum o dramacie kobiet, które zostawił mąż,żaden z nich nie rozmawiał.
Ktoś Ci napisał ,że masz słuchać serca i zyć dla siebie, zdeptać w imie własnego egoizmu największą wartość jaką posiadasz, rodzinę, facet myśl tu głową a nie...nikt Ci nie dał prawa by w tak potworny sposób krzywdzić zonę i dzieci, Twoje małżeństwo nie jest złe a przekraczając granicę, której nie powinieneś przekraczać, smakując zakazanego owocu sam siebie skrzywdziłeś a Twoja rodzina nie jest temu winna.Skrzywdziłeś i zonę i siebie bo się oddaliłeś i już nigdy żona nie będzie Cie krecić tak jak kochanka, bedziesz sie zamyslał, tęsknił, ale trudno, trzeba wypić piwko, które się naważyło.
Nie jesteś gotowy by porzucić rodzinę, kochasz rodzinę i masz duże poczucie odpowiedzialnosci,jeżeli odejdziesz to Cię całkiem rozwali i nie bedziesz z kochanką szczęśliwy bo Cie zjedzą wyrzuty sumienia i tęsknota.Z takiego związku nic nie będzie.Nie wiesz czy w momencie gdy przyjdzie codzienność, pojawią się dzieci Twoje i kochanki , kochanka nie popełni tego błędu co zona, skupi się na domu i dzieciach zapominając o własnej kobiecości,o tym za co ją właściwie pokochałes, tego nie wiesz.Jedyna rada dla Ciebie to szczera rozmowa z zoną, nie o zdradzie ale o Twojej chęci opuszczenia rodziny,o Twoich potrzebach,  daj zonie szansę daj Wam jeszcze szansę, to straszne,że Twoja zona nawet nie wie co sie z Toba dzieje, porozmawiaj z zoną szczerze do bólu,skończ z tym swoim tchórzostwem i egoizmem, nawet jak bedą łzy ma prawo wiedzieć a Ty nie masz prawa tak dłużej jej oszukiwać bo to podłe.
Fakt będziesz miał poczucie poswięcenia i długo będziesz chodził " tyłem" ale z czasem zaczniesz zapominać bo i wspomnienia się zacierają, tu rzeczywiście powinieneś wybrać mniejsze zło bo jesteś mężem i ojcem a rodzine powinieneś chronić a nie niszczyć.
Nie jestem żadną zdradzoną zoną a wręcz odwrotnie i powiem Ci,że rodzina to dobry wybór pod warunkiem ,że zdobędziesz się na szczerość i przestaniesz z tchorzostwa mydlić oczy zonie ,że masz klopoty w pracy a, że z kochanką to trwa 4 lata? Po prostu tak Ci bylo wygodnie i tyle.

20

Odp: Żona czy ta druga?

Marceli,jezeli wiesz ze od żony nie odejdziesz TO JEJ NIE MÓW NIC O ZDRADZE!!! Po co masz ja jeszcze bardziej skrzywdzić!! On juz cos czuje,juz pewnie płacze po kontach,juz ma nieprzespane noce,wiec nie dodawaj jej bólu.

21

Odp: Żona czy ta druga?

o tym że różnimy się temperamentem w seksie nie wiedziałem, pochodzimy z tzw katolickich domów i przed ślubem nie było seksu ... żona była pierwszą kobietą z którą poszedłem do łóżka  ... i zupełnie nie żartuje w tym momencie ...

toteż ja nie chcę zadeptać ... wybrałem świadomie rodzine ... tylko nie wiem czy to dobry wybór ... czy kiedys nie wytrzymam i zostawię wszystko ...

moze i było wygodnie ...

powiem wam że myślałem nawet przez chwile żeby szukac pocieszenie w ramionach kolejnej ... ale  ... zupełnie już mnie to nie pociąga ... inne kobiety stały się właściwie obojętne ... sądzę że tego jednego się nauczyłem ... nie bedzie juz żadnej innej ... to nie ma sensu ... będzie żona .. .i eks kochanka jako ... cóż ... wspomnienie raju na ziemi ... oby tylko nie stało się to piekłem ... tylko skąd tu siły zdobyć?

22

Odp: Żona czy ta druga?

Małżeństwo to oprócz szczęścia także odpowiedzialność, której u Ciebie brakuje. Pamietaj tez, ze upojne chwile z kochanka skończa sie, kiedy będziecie już "legalnie" razem, wtedy codzienność dopadnie i was.

23

Odp: Żona czy ta druga?

Duzo osób pisze zebys zostawil zone i wybral kochanke,tylko ciekawe czy tak samo by myslalay gdyby to one byly taka,,żoną,,.To co piszesz bardzo przypomina mi zachowanie mojego ojca.Tez zdradzal moja mame ,bo brakowalo mu kobiety z wiekszym temperamentem,tylko niewiem czy jest to jednak wporzadku wobec żony.Zona zajmowala sie dziecmi a Ty spelniales swoje fantazje seksualne,przepraszam ale to jest zwykly egoizm, i swinstwo.Nie tedy jednak droga.,,Na nieszzcesciu ,szczescia nie zbudujesz,,.

24

Odp: Żona czy ta druga?

Marceli minie pewnie jeszcze z tydzień i nie wytrzymacie. Jezeli to jest milość,a nie czysty seks,to wrócicie do siebie. nie wierzę ze bedziecie sie tak katować!! chyba ze Ona nie jest az tak zaangażowana tak jak Ty i wytrzyma.Jezeli On cierpiała z powodu tego ze sypiasz z żoną,to faktycznie może milczeć i nie chcieć tego ciągnąć. Jakos nie mogę uwierzyć,ze On z ciebie tak szybko zrezygnowała,tylko dla tego ZEBY NIE RANIC TWOJEJ ZONY .Kochanki raczej nie sa takie wspaniałomyslne. Moze to ty jesteś bardziej w tym "związku"?

25 Ostatnio edytowany przez maja 84 (2010-09-14 12:24:08)

Odp: Żona czy ta druga?

Zawsze czulam dziwny lek przed tzw. prawiczkami i nie dlatego,że nie wierzę, tylko dlatego,że milosć oznaczała dla mnie coś zupelmie innego i zawsze taki związek  byl niepełny. Prawdziwa milość miedzy kobieta i meżczyzną to akt dusz i ciał i pełna jednosć i nie zasłaniaj sie  wartościami katolickimi bo dawno je podeptałeś a czas by sie wyszumieć mialeś zanim podjałeś decyzję o małżeństwie.
Skąd Twoja zona ma wiedzieć czym jest dobry seks skoro jej tego nie nauczyłeś? Sam tego nie wiedziałeś, ale już wiesz. Oboje tu w pewnym sensie jesteście skrzywdzeni i tylko szczera do bolu rozmowa o twoich potrzebach, jedna , dziesiąta, dwudziesta może dać efekt.
Naucz ja tego czego sam się nauczyłeś, mów co lubisz,jak Ciebie piescić, pomyslałeś co by bylo jakby to żona poznała czym jest dobry seks z innym?Może to nie różnica temperamentów a fakt ,że jej nie rozbudziłeś seksualnie bo sam nie byłeś dobry w te klocki. Wrzuć trochę pieprzu do swojego związku, nie blokuj się.
Ciągle mówimy o seksie, bo niestety związek o którym opowiadasz ma podstawy w seksie a to zdecydowanie za mało, mimo,że odwróciłeś sie od wartości katolickich jakieś jednak w Tobie zostały,wartości na których opiera się twoja rodzina są zbyt silne byś bez oglądania sie za siebie wybrał tą drugą,  dla zony jesteś tym jedynym  najważniejszym meżczyzną na świecie, wybór czekania do slubu byl błędem ale to Wasz wspólny wybór, nie każ jej za to,że była Ci oddana i wierna, nie każ za swoja zdradę.
Nigdy nie powinieneś przekraczać granicy, którą przekroczyłeś bo sam sie tylko skrzywdziłeś , wyrwij sie z tego układu i wspólnie z zoną staraj się zmienić swój związek,naucz ja czym jest prawdziwa milość mężczyzny i kobiety , daj jej szansę.

26

Odp: Żona czy ta druga?

czy wrócimy ... no nie wiem, od dwóch lat nie pracujemy w jednej firmie ... wiec się nie widzimy na co dzień ...

27

Odp: Żona czy ta druga?

w polsce w ogóle  wkrajach tak bardzo katolicjkich wlasnie zdaje mi sie ze sex nie jest tak waznym aspektem jak inne sprawy, wszyscy mowia ze trzeba dopasowac sie pod wzgledem charakteru zainteresowan, a nikt nie mowi o potrzebach fizycznych o sexie  ktory wedlug mnie jest tak samo wazny jak i dopasowanie sie charakteru, zeby zarowno dzien i noc bylo tak samo wspaniale ze soba spedzac...CO BYS NIE ZROBIL TO BEDZIESZ JUZ ZAWSZE ZALOWAL. i to jest pewne!
nie licz tez na to ze ktos ci powie: "jestem pewny widze twoja przyszlosc ze jak wybierzesz kandydatke numer 1 to bedziesz szczesliwy do konca zycia"
ktos powiedzial tu na forum ze zapominanie wszytskiego takze bolu tesknoty zalu trwa polowe czasu pycia ze soba, czyli w twoim przypadku 2 lata...wytrzymasz??
a teraz czy wytrzymasz?? poodjelisci edecyzje i co nie skontraktujecie sie?? ja mysle ze jakbys ja kochal to bys zrobil cos dla niej, tzn albo bys zostawil zeby panna se zycie ulozyla, zeby miala szanse na rodzine, dzieci, meza albo odszedl bys od zony jzu z 3lata temu zeby byc z nia, a tak ktwisz w tym. czym sie zmienia twoja sytulacja z przed tych 3lat, gdy znales ja juz rok?? rok kogos znac to mozna juz cos o nim wiedziec i wiedziec czy sie kocha czy sie chce z nia byc, mysle ze ja jednak wykozystujesz tak jak napisal Dunkis w temacie czy zdrade mozna usprawiedliwic, kochanka jest od tego zebys ty czuls ie lepiej, zeby podobudowywala twoje ego, ona przeciez poglaszcze cie po glowie gdy bedziesz mowil jak ci sie z ona nie uklada. napewno milo miec kochanke i dostawac poprostu to co sie chce...
choc nie potepiam cie wierze ze i ci jest trudno...
tak an zdrowy rozum, to bardzo madrze postapiles zrywajac znajomosc z ta druga. wybrales rodzine, nie jest zle bo sam mowisz ze o zone sie starasz, ze starasz sie poprowic wasze stosunki i nie jestes lodem wobec niej bo sam mowisz ze chyab kochasz wiec wedlug mnie jest jeszcze sznasa ratowac was.

zadam swoje pytanie jeszcze raz. gdyby nie bylo kochanki czy bys odszedl od zony? tak sam dla siebie??

obawiam sie ze myslis zodejsciu tylko dlatego ze masz do kogos isc a co bedzie jak wam sie nie uda? bedziesz zalowac okropnie.
powiem ci na moim przykladzie, ja odeszlam z w ciazy z  tym ze mysmy prkatycznie nigdy nei byli malzenstwem i bylo bardzo zle, odeszlam rezygnujac z jakiegos tam statusu materialnego i narazajac sie na plotki niezrozumienie, odeszlam i poczulam jak si eoddycha pelna piersia, odeszlam byc moze do kochanka, choc to znim wychowywalam dziecko bo "maz" mial mnie w d...
tak czy siak minelo 4lata i nie zaluje, nie zaluje ze nie jestem z dupiem ktorego jestem pewna ze nie kocham, mimo ze mam teraz z terazneijszym mezem problemy takie same jak ty chodzi o lozko ja mysle o zdradzie to jednak wiem ze meza kocham a zdrada...tak jak mowisz jest skutkiem poszukiwania tego co brakuje poza malzenstwem...
mysle ze nie jestes gotowy odejsc od zony, wasz przypadek nie jest beznadziejny, wiec moze odetnij sie od tej drugiej, walcz o zone, wylacz myslenie o nie(nie wiem jak to zorbisz) i walcz...wiem ze czasem sil brakuje, tez to mam ale wtedy usiadz i pobadz sam ze soba, wsluchaj sie w siebie co ty tak wlasciwie czujesz??
a ci powiem banal ale jak prawdziwy-czas-czas ci wszystko rozjasni w glowie i w sercu a jesli teraz nie wiesz co robic to moze zostaw tak jak jest, bo goniac na slepo przed siebie mozesz sobie zrobic kzywde

28

Odp: Żona czy ta druga?

Własnie,powinienes wiedzieć,że związek nie polega tylko na sexie.Jesli z kochanką nie będzie ci się układać w życiu codziennym to sam sex tutaj nie wystarczy.Też mnie dziwi,że wiele os.popycha cie w ramiona kochanki.Jestem ciekewa,gdyby były na miejscu twojej zony czy swojego męża tez by popychały do innej.

29

Odp: Żona czy ta druga?
enni napisał/a:

Własnie,powinienes wiedzieć,że związek nie polega tylko na sexie.Jesli z kochanką nie będzie ci się układać w życiu codziennym to sam sex tutaj nie wystarczy.Też mnie dziwi,że wiele os.popycha cie w ramiona kochanki.Jestem ciekewa,gdyby były na miejscu twojej zony czy swojego męża tez by popychały do innej.

Tez sie dziwie ;/

30

Odp: Żona czy ta druga?

Wy się dziwicie ... a ja? napisałem tu po to żeby niejako uzyskać potwierdzenie że dobrze wybrałem, pomimo mojego bólu dobrze, i żebym łaził po ścianach muszę wytrzymać ... żebym nie myślał o moim i jej bólu ... że to minie ...
a tu odejdź .. .spróbuj .... nie mówię że nie czyta sie przyjemnie takich podszeptów ... to jest to na co czekam ... mówię sobie ... skoro inni potwierdzają że warto spóbowac to może warto naprawdę ... przecież jestem hmmm "w porządku", nowej żony bym nie zdradzał bo miałbym to czego oczekuję ... że przecież nie tylko seks nas łączy, wiele już razem przeszliśmy .. .z drugą ... wiele kłótni ... ale przecież zawsze znajdywaliśmy siłę aby się pogodzić ... zapomnieć o tym co dzieli ...
ale gdzieś zimno się robi na plecach ... ot tak pstryk, i nie ma żony ... ale ona jest i będzie nawet po rozwodzie ... jak niektórzy zauważają nie jest u mnie tak że już mogiła całkowicie w małżeństwie ....
staram się aby nie spać obok obcej mi kobiety ... różnie wychodzi ale staram się ...
czy wytrzymam dwa lata ... nie wiem ... na razie nie widzę siebie za dwa lata z tym wszystkim ...
czy jestem złym człowiekiem, drań? pewnie tak, nie oszukuje się że to nic co robię ... co robiłem ...
ech ech ech cięzko to ogarnąć myślą ...
aha i nie zgadzam sie że ona mnie nie kocha .... ta druga .. że to jej jakies wyrachowanie ...
rozmawialismy nie raz ... że nie chcemy oboje budowac na nieszczęściu... że tak dalej nie można ... że mam mieć przed oczami zawsze swoje dzieci ... to jej słowa ... mówicie że kochanka nie dba o żonę ... moze ta dba? tym bardziej myślę że ideał ... ech ech ...
nigdy jej nie obiecywałem że zostawię żonę ... zawsze pytałem "czy wiesz co robisz, czy naprawde tego chcesz?" ... zawsze słyszałem w odpowiedzi "kocham cię mój draniu" ...
ech ech ech ...

31

Odp: Żona czy ta druga?

aha, czy bym odszedł od żony sam dla siebie ... nigdy ... zanim nie spotkałem drugiej nawet nie powstała taka myśl we mnie ... ot myślałem będzie czasem słońce czasem deszcz ... nie ja pierwszy nie ostatni ...

32

Odp: Żona czy ta druga?

Marceli właściwie sam sobie juz odpowiedziałeś co masz zrobić. WYBRALEŚ ZONE,wiec niech tak pozostanie. Jezeli czujesz sie zle z tym ze zdradzasz,jezeli Cie to męczy,to lepiej że zerwaliście. Jestem pełna podziwu dla tak rozsądnej i wyrozumiałej kochanki,ze wybrała dobro Twoje,Twojej żony i waszych dzieci,a ona cierpi.
Marceli,jezeli wiesz,ze jesteś na tyle silny,zyby dalej wytrwać w separacji z kochanką [nie lube tego określenia,ale nie wiem czym zastąpić ten zwrot],to nie rozpamiętuj fajnych chwil. Nie wracaj wspomnieniami do Niej,do tego jak wam było fajnie,bo bedzisz jeszcze bardziej cierpiał.
Zrobiliście ostre cięcie i nich tak pozostanie jezeli uważacie ze tak jest lepiej.

33

Odp: Żona czy ta druga?

Zgadzam sie z Kobietka48  Niech tak zostanie..
Ale nie zgadzam sie ze stwierdzeniem ze kochanka dbala o zone.
Jak dbala? Sypiajac z jej mezem???
Trzymaj sie swojej decyzji i nie spotykaj w iecej ze swoj "przyjaciolka".
A ja mam jeszcze takie pytanie do Ciebie : Czy kochasz swoja zone?

34

Odp: Żona czy ta druga?

wydaje mi się ze tak ... właśnie się zbieram do domu i cieszę się że mam do kogo iść, że dzieci czekają, że żona czeka ... 
pozdrawiam wszystkich serdecznie!

35

Odp: Żona czy ta druga?

Wmawiasz sobie że się cieszysz, a związek z żoną zakończył się w momencie zdrady.

36

Odp: Żona czy ta druga?

Zgadzam się z mają, powinieneś 4 lata temu zanim zdecydowałeś sie na podwójne życie w kłamstwie, porozmawiać z żoną o Waszych sypialnianych potrzebach, co zmienić, co ulepszyć, jak może byc jeszcze lepiej, jeżeli nie wiedzieliście trzeba było kupić sobie kamasutrę, druga rzecz która mi się nasuwa to - rodzina dla Ciebie to rutyna, dzieci,szare życie, obowiązki, kłopoty, rachunki, jakieś drobne radości zapewne też są, to co Cię trzyma w tamtym związku to adrenalina, bo zawsze co zakazane smakuje najbardziej, zawsze co tajemnicze pociąga najbardziej. Dreszcze namietnego romansu nie dadzą się porównać z niezmąconą pogodą stabilnego związku.. Aby ta fascynascja przerodziła się w trwałą więź potrzebne są wspólne zainteresowania, cele i wartości oraz umiejetność przebywania ze sobą. Ale gdy z czasem fascynacja przechodzi w trwały związek w którym mamy i bezpieczeństwo i oparcie i stabilizację nagle stwierdzamy gdzie się podziała namietność? Bo jest spokojnie, ciepło, przyjemnie ale nie ciągnie nas do partnera jak kiedyś. I tak źle i tak niedobrze, małżeństwo Twoje po latach to stabilny i uporządkowany związek a Twój romans to własnie namiętność plus adrenalina, zastanów się która szala ma wyzszą wartość?

37

Odp: Żona czy ta druga?
marceli napisał/a:

wydaje mi się ze tak ... właśnie się zbieram do domu i cieszę się że mam do kogo iść, że dzieci czekają, że żona czeka ... 
pozdrawiam wszystkich serdecznie!

Odnoszę wrażenie,że przekonujesz sam siebie,że dobrze wybrałeś-żona,rodzina,dzieci.... Obym się myliła

38

Odp: Żona czy ta druga?

ok, wmawiam, to co mam nie wmawiać? jednak przekreślić? podjąłem decyzję ... staram się żyć z nią ... a zeby się udało musze jakoś sam sobie pomagać ... ok, zrobiłem źle, wiem, i nie wymagam aby mnie ktoś pochwalil ...   
nie wiem czy wmawiam czy tak jest naprawdę, nie wracam każdego dnia z udręczonym sercem ... i łzami w oczach ... boli cholera ale podjąłem decyzję ostateczną ... taką samą jak wiele razy już próbowałem ... nie szufladkujcie mnie że juz na straconej pozycji ... troszke jednak sam siebie znam ... i wiem że gdy podejme decyzję to staram się jej trzymać ...
podjąlem decyzję o zdradzie - straszną ... ale się jej trzymałem
przyszła wreszcie poraz na koniec - boli jeszcze bardziej ale trzymam sie tego ...
bo inaczej zwariuje ... a na to jeszcze pora nie przyszła ...
gdybym zdecydował rozwód też nie byłoby odwrotu - też bym racjonalizował tę decyzję ...
mam momenty załamania ... i mysli aby zakończyć małżeństwo ... ale chwilkę potem ogromną automotywację aby wytrzymać .. że nie jestem taki jak inni ...
a co do szal to są one nieporównywalne ... zwłąszcza dla mnie ... gdybym wiedział co jest właściwe już dawno byłoby "po sprawie" ...  powiecie zaraz ze było mi wygodnie ... bylo ...
rozmawiałem nie raz, i 6 i 4 i dwa lata temu ... może za słabo .. może teraz żona zobaczyła ze jest naprawdę groźnie i zrozumiała ..ja tez wiele zrozumiałem ... uczę się cały czas siebie ...

39

Odp: Żona czy ta druga?

Kazdemu jest łatwo oceniać,doradzać,bo nikt nie jest na Twoim miejscu.Pytaj swojego serca,swojego rozumu,co jest lepsze,czego chcesz i pamietaj,NIGDY NIE MA ZŁYCH DECYZJI. Nawet jak nam sie wydaje,ze cos poszło nie ta,ze mogłem zrobic tak czy siak,to widocznie musiało tak byc jak jest. Musiałeś doswiadczyć tego,czego doswiadczasz. Każde dobre doswiadczenie jest fajne,ale te "złe",te bolesne nas czegoś uczą. Po to one sie pojawiają,zeby człowiek cos zrozumiał,zeby cos przemyślał,zeby wyciagnał wnioski.

40

Odp: Żona czy ta druga?

... przecież jestem hmmm "w porządku", nowej żony bym nie zdradzał bo miałbym to czego oczekuję ...

Marceli...a jesli Ci tego zabraknie???Różne rzeczy się zdarzają ,zdrowotne np...i co nastepną zostawisz dla namiętnego sexu???
Dlaczego faceci są tacy egoistyczni....Jesteś egoistą wiesz??Myślisz tylko nad swoim DOBREM,że tak pragnę zauwazyć.Naprawdę nie interesuje Cie ile łez wyleje Twoja rodzina, dzieci w poduszkę i żona.Nie zdajesz sobie ile krzywdy wyrządzasz. Jak każdy pusty zdrajca...Wybacz te ostre słowa ,ale nikt Cie tu nie otrzeźwia.Przecież piszesz ,ze z żona układało Ci sią dobrze, że Ją kochasz...że zależy Ci na dzieciach...To co Ty do choroby wyczyniasz???Napiszę Ci pewna historie na faktach autentycznych...przeczytaj ją dokładnie.Jeśli przemówię do Ciebie w jakis sposób,będę szczęśliwa ,że dzieki mojej opowieści, uratuję Twoja kochającą kobietę(żonę),od łez, wizyt u psychologa,załamań nerwowych , być może od targnięcia się na własne życie.Urodziła Ci 3 dzieci,a Ty chcesz Ją zostawić dla kobiety która mimo,że miałes rodzinę umawiała i zgodziła siś wyłącznie na sexspotkania??Tej drugiej tak naprawdę nigdy nie skrzywdzisz ,więc nie miej skrupułów ją zostawić.Doskonale wiedziała co robi i czym to się skończy w efekcie końcowym.
......Gdy przeczytałam Twój 1 post,to jakbym czytała mojego męża.Małe szczegóły tylko się nie zgadzają.Nie mamy 3 ,a 1 dziecko.Nasz sex zawsze był górnych lotów,od momentu mojej przejsciowej choroby trochę się pogorszyło...ale zwalał to na przepracowanie.Też bylismy zgodnym małżeństwem ze stażem 15 lat.Nigdy praktycznie sie nie kłóciliśmy,i czesto słyszałam jak mu na mnie zalezy.Byliśmy uwazani ze wzorowe małżeńswo...jak i Wasze.Do momentu gdy odkryłam 2 dno mojego męża, dałabym się za niego pokroić,,,tak był mi bliski.Okazało się ,że na boku żyje sobie z 23-latką,w której jest utopiony po uszy.Kochaja się i chcą być razem...świat mi sie wtedy zawalił.płakałam 3 miesiące praktycznie non stop.Schudłam 15 kg.Myslałam ze umieram.Facet któremu ufałam na 105%...zdradził mnie ,oszukiwał,był aktorem....i co najgosze sypiał z nami obiema....brzydze się nim.Ukrywałam łzy przed dzieckiem wiele miesiecy.Po 15 latach małzenstwa dostałam od ukochanego męża łzy...złamaną wiare w ludzi ,pokrwawione serce.Bo komu w swiecie ufać???gdy najbliższa osoba tak pokaleczy?Wyobraź sobie łzy swoich dzieci....pomyśl jak gdy podrosną nie beda chciał z Tobą nawet rozmawiac,za to że zostawiłes mamę .Myslisz ,ze bedziesz je zabierał na wekendy z nową kobietką,a one bedą happy bo tatus zabrał je nad morze????Beda sie dusic,a ją nienawidzieć.Sracisz waszych wspólnych przyjaciół ,rodzina tez się odwróci..Zostaniesz SAM Z TYM SWOIM SEXEM..Po pewnym czasie zapragniesz wrócić...zatesknisz tak mocno,a z kochanką kiedy zamieszkasz,wszystko bedzie inaczej...bedzie jak zona...nie zawsze rano uczesana bo dzieci krzyczą ,że są głodne...W kłótniach bedziesz jej wykrzykiwał,że ona cos tam...a Ty dla niej zostawiłes rodzine...
Ocknij się póki nie jest za późno....tylko nie mów żonie co zrobiłes.....bo moze tego nie przegrysc.Zapomnij o kochane......pamiętaj...że to wszystko bardzo zaboli i pokaleczy INNYCH na lata.Czy Twój sex jest tego wszystkiego wart???????
Sam sobie na to odpowiedz...

41

Odp: Żona czy ta druga?

Czy Tobie uda się ożywienie własnego związku tego nie wiem. Rozumiem, że napotkałeś coś pięknego w swoim życiu, ale czy to jest powód do łamania tego, co komuś przysiągłeś kiedyś? Ja jestem pewna, że istnieje wiele kobiet, z którymi mógłbyś się lepiej porozumieć i osiągnąć porozumienie dusz i ciał niż ze swoją żoną. Jednak to jej świadomie obiecałes miłość i ona powinna ją dostać. Dostaną ją również Twoje dzieci, a Ty będziesz miał z tego o wiele większą radość niż gdybyś znalazł sobie "lepszą" partnerkę, a zostawił po sobie zgliszcza rodziny.

42

Odp: Żona czy ta druga?

Nie moge uwierzyc w to ,co napisales, twoja kochanka mysli o twojej zonie??? Sypiajac z toba przez 4 lata?Karze ci myslec o dzieciach,a kiedy jesli mozna spytac ? W trakcie tych upojnych chwil skradzionych swojej rodzinie? Piszesz ,ze z ta druga duzo przeszliscie, ale zapewniam cie ,ze w czasie wspolnego pomieszkiwania ,takiego ciaglego, wychodzi wiele wad drugiego czlowieka, zycie juz nie jest takie barwne. Oczywiscie nie mozna wykluczyc,ze stworzycie udany zwiazek,jednak w tle zawsze bedzie twoja rodzina, problemy z dziecmi, wywiadowki, przedstawienia,choroby i bedziesz w tym uczestniczyl i nigdy nie wiadomo czy nie uslyszysz,ze za duzo czasu poswiecasz rodzinie ,nie wspominajac o kwestiach finansowych.Nie jestem akurat zdradzana zona, ale potrafie sobie wyobrazic ,co czuja te kobiety. Tak wiec pilnuj rodziny ,dopoki ja masz , sam powiedziales ,ze nie myslales o odejsciu od zony, dopoki n ie pojawila sie ta druga.A ta pani powinna sobie znalezc jakiegos wolnego faceta, a nie rozwalac rodzine.

43 Ostatnio edytowany przez sonieczka123 (2010-09-14 23:26:33)

Odp: Żona czy ta druga?

Nie zgadzam się!! Nie zawsze tak jest że miłość trafia się tak od razu. Może właśnie pojawić się w postaci kochanki, a żona też ma prawo być pożądana i kochana a on najwyraźniej jej po prostu nie chce. Dlaczego większość ludzi myślą że przysięga jest aż tak ważna, a słowa mówione kochance niby nie??

44

Odp: Żona czy ta druga?

Marceli,
jestem chyba ostatnia osoba,ktora moze Ci cos doradzic......
Czytajac wszystkie odpowiedzi na Twoj post,przychodzi mi do glowy tylko jedno-raz jeszcze przeczytaj wszystko,co pisze KOBIETKA 48.
Obiektywna,nie ocenia,nie krytykuje Twojego postepowania. Stara sie zrozumiec sytuacje,w ktorej sie znalazles.
Madra kobieta.
Powodzenia.Pamietaj,zycie mamy tylko jedno.
Zycze Ci decyzji,ktora skrzywdzi jak najmniej osob( z Toba wlacznie)

45

Odp: Żona czy ta druga?

Wiesz, ludzie tu wchodzą z różnych powodów. Jedni żeby pokazać swoją moralną wyższość, drudzy, żeby innym dowalać i kierować na drogę cnoty, bo zostali strasznie skrzywdzeni. Nie ich życiem żyjesz, to nie oni będą za Ciebie żyli, tylko to Twoje życie.

46 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2010-09-15 08:13:40)

Odp: Żona czy ta druga?
marceli napisał/a:

nie miałem seksu w ilości i jakości satysfakcjonującej ...
teraz jest lepiej ... była jedna burzliwa rozmowa z żoną pod koniec wakacji ... na wiele tematów, własnych oczekiwań też w łóżku i poza nim ....  nie pierwsza zresztą ... powoli się zmienia na lepsze .....

WOW!
No to Twoja kochanka miala chyba lepszego nauczyciela przed Toba.
Twierdze tak stanowczo, bo skoro do erotycznego pobudzenia zony stosujesz cyt  "burzliwa rozmowe" to jestes seksualnym geniuszem.
Na mysl takiej rozmowy az mi sie chce seksu... Ty to masz talent!

Nie wierze zeby istnial facet, ktory nie potrafi rozgrzac kobiety jesli chce...
Zapewniam, ze kazda kobieta, ktorej zapewnisz nieudawany orgazm zechce go szybko powtorzyc.

Nie rob z siebie meskiej heroiny....
Dales slowo,zlozyles przysiege, to nie rob z geby cholewy...
Idz do psychoterapeuty....
Jak Ty to uargumentowales..(?) miales za malo seksu wiec znalazles sobie kochanke.... ha ha ha
Mam kolege co z checia rozpali Twoja zone...
Nie poznasz jej taka bedzie napalona...
Przeslij mi jej numer telefonu na maila a ja ich skontaktuje...
Zreszta panowie zagladajacy tu na forum chetnie tez pomoga przy rozpalaniu Twojej zony.
... i nie bierz tego osobiscie do serca.. wszak w zyciu chodzi glownie o wlasciwa ilosc seksu...

i nie mowie tego tak, bo zostalam skrzywdzona albo zeby pokazac wyzszosc moralna, czy cokolwiek
Nie mam oporow by krzywo patrzec na siebie... bo i czasem krzywo postepuje. ( nie mowie wtedy, ze inni mnie prchneli do tego czynu. Jestem dorosla i sama decyduje co robie) Nie jestem Jezusem, nie chce nikogo umoralniac.
Odpowiadam tylko wtedy gdy ktos mnie zainspiruje do myslenia, albo zirytuje falszem, glupota etc
Nie znam Cie i nie mam zadnych personalnych pobudek by Ci dowalic. Czepiam sie tylko braku logiki w Twoiej wypowiedzi.
Dla matematcznego porzadku. 2+2=4 ( a nie, ze 4 mozesie objawic w postaci kochanki)

47

Odp: Żona czy ta druga?
sonieczka123 napisał/a:

Może właśnie pojawić się w postaci kochanki

Milosc pojawila sie w postaci zony, ktora tak kochal, ze az ja rozmnozyl do trzech sztuk wiecej...
Kochanka nie miala sie prawa pojawic....juz w chwili gdy byl to tylko czysty seks bylo to niegodziwe, nieuczciwe i podle.
Trwanie w takim ukladzie i rozpalenie w sobie milosci (co nie wiadomo czy nia jest naprawde bo o tym to mozna pogadac za 12 lat i po urodzeniu przez nia jego kolejnych dzieci) to glupota, nieodpowiedzialnosc i.... ech!

sonieczka123 napisał/a:

a żona też ma prawo być pożądana i kochana a on najwyraźniej jej po prostu nie chce.

Trzeba bylo ja zostawic w spokoju i sie nie zenic. Znalazlaby kogos kto by ja pozadal, rozpalil. Moze teraz z innym bylaby wulkanem erotyzmu i nosilby ja na rekach....
a teraz gnije z takim co jej "najwyrazniej nie chce" nie pozada i nie kocha ajak chce cos zmienic to robi na wakacjach burzliwe rozmowy zamiast wziac ja gdzies na falochronie...

sonieczka123 napisał/a:

Dlaczego większość ludzi myślą że przysięga jest aż tak ważna,

To dobrze, ze wiekszosc bo to znaczy, ze jednak wiekszosc jest normalna
..ano dlatego, ze jak cos obiecujesz (jest przysiega) to dotrzymujesz.... a jesli jestes niedojrzala lub niedojrzaly to mowisz "jestem jeszcze taka infantylna ze nie moge nic przysiegacc i nic obiecac wiec slubu nie biore"
Jesli czlowiek zaklada, ze bedzie z drugim czlowiekiem tak dlugo az mu sie bedzie chcialo... to nie bierze slubu i nie sklada obietnicy, ze dolozy wszelkich staran by malzenstwo bylo udane az po grob
Jesli bierze slub i sklada taka obietnice to musi dotrzymac slowa.

sonieczka123 napisał/a:

Nie zawsze tak jest że miłość trafia się tak od razu.

Nie zawsze ... ale to nie powod by sie z kazda po kolei zenic dla sprawdzenia
Teraz bedzie nastepna kochanka co pokaze mu jeszcze inny swiat... wiec znowu odejdzie bo mu sie odechce???? bo dojdzie do wniosku ze ta milosc to jest dopiero MILOSC?
TO PO CO SLUB.
Mam wrazenie, ze ludzie mysla, ze slub to tylko wielkie party a przysiega malzenska to wierszyk- fraszka na frajera.

sonieczka123 napisał/a:

a słowa mówione kochance niby nie??

ano nie, bo kochanka biorac sobie za partnera takiego palanta, ktory przez sam zwiazek z nia dal dowod jak nic nie znacza jego slowa i obietnice, chyba przewiduje waznosc slow mowionych wlasnie jej.

48

Odp: Żona czy ta druga?

Nie rozumiem.

Dziwię się wszystkim, którzy doradzają Marcelowi zostawienie żony. Popieracie zdradę? Uważacie, że to coś dobrego? Że człowiek ma szukać swojego szczęścia kosztem innych ludzi, teoretycznie najważniejszych w jego życiu?

Ten facet od 4 lat zdradza swoją żonę z inną- nie mówi przy tym, że jest z nią nieszczęśliwy, wręcz przeciwnie- po paru rozmowach z żoną sam przyznał, że jest lepiej. Czyli do tej pory nie potrafił/nie próbował z nią rozmawiać? Czyją stronę wy trzymacie? Faceta, który chciał rozbijać rodzinę, nie mógł powstrzymać popędu seksualnego dla dobra rodziny, nie dotrzymywał przysięgi małżeńskiej, nie kierował się zasadami moralnymi. Zdrada to największa krzywda, jaką można wyrządzić drugiej osobie; osobie, która powinna być dla niego NAJWAŻNIEJSZA. I jeszcze ma się jej przyznać?! Żeby ją zniszczyć? Żeby oczyścić własne sumienie? Niech sam się nauczy żyć z piętnem ladacznika, który nie potrafił uszanować żadnej z wyżej wymienionych wartości.

I niech boli. Mam nadzieję, że po czasie zrozumiesz, że to nie Ty jesteś w tym układzie ofiarą, ale winowajcą.
Poradziłabym Ci rozstać się z żoną, bo prawdopodobnie na nią nie zasługujesz.

Tak, to Twoje życie, zrobisz co uważasz, ale to też forum, i to jest moje zdanie.

49

Odp: Żona czy ta druga?

Ależ ja absolutnie nie uważam się za ofiarę całego zamieszania ... Jak najbardziej za sprawcę, tym gorszego że świadomego tego co robiłem .... Dowaliliście mi porządnie ... bo i zasłużyłem sobie jak mało kto.
Troszkę tylko źle odczytaliście niektóre moje słowa ... nie "rozgrzewam" żony burzliwą rozmową .... rozmowy miały na celu ... hmmm ...powiedzenie sobie co oboje oczekujemy od partnera, tak ogólnie, w życiu codziennym.
Seks jest dla mnie bardzo ważny - może nawet zbyt ważny ... ale jest tylko kropką nad i. Jeśli wszystko się wali to i dobry seks nie pomoże ... a jeśli wszystko idzie ku dobremu to i seks też się poprawi ... A największe szczęście gdy i szare codzienne życie i nocne łóżko jest super ... Robiłem co robiłem, może byłem głupi ... czasem człowiek mądrzeje na szczęście ... Poczytałem troszkę innych dyskusji, jeszcze mocniej zrozumiałem ... Co nie znaczy że od tak wyrzucę tamtą z głowy i z serca, nie da się tak. Jednym pstryknięciem nie wyrzuciłem żony, jednym pstryknięciem nie wyrzucę tamtej. Co nie znaczy że do niej wrócę i do poprzedniego życia ... A do pań które uważają że moje małżeństwo skończyło się wraz z moją zdradą powiadam: nie szufladkujcie nas, nie każdy jest taki sam. Ani mnie ani swoich mężów. To nie jest równanie matematyczne zdrada = koniec miłości. To nie działa tak. Życie to nie matematyka. Nikt jeszcze cudownego wzoru na udane małżeństwo nie wymyślił. I na jego rozpad też. Pewne sprawy mogą być przyczynkiem, ale nie determinują niczego, to od nas zależy co będzie dalej.
Ja nie szukam winy w innych, moją podstawowa zasadą zwykle jest: najpierw szukaj winy w sobie. No jak życie pokazuje nie zawsze mi to wychodzi. Ale staram się ... a że 4 lata ... no jak mówię wiele razy już się tak rozstawaliśmy ... tyle że tak na niby zawsze wychodziło ... gdy widziałem łzy w oczach tamtej gdy słyszałem "ty to zawsze takie ostateczne decyzje podejmujesz" ... nie potrafiłem odejść ... mówiłem sobie "będzie dobrze" ... i dla mnie ... egoistycznie ... było dobrze ... łechtało to męską próżność ... że taka laska nadal chce być ze mną ... tylko ze "wpadałem" coraz bardziej ...
Nie zamierzam mówić żonie o tym, bo wiem że nie zasłużyła na to. Będzie to moje cierpienie ... mam zamiar je znieść ...
I z innymi stwierdzeniami też się nie zgadzam ale to już dla siebie zachowam przemyślenia ...

50

Odp: Żona czy ta druga?
Zazdrosc napisał/a:

WOW!
No to Twoja kochanka miala chyba lepszego nauczyciela przed Toba.
Twierdze tak stanowczo, bo skoro do erotycznego pobudzenia zony stosujesz cyt  "burzliwa rozmowe" to jestes seksualnym geniuszem.
Na mysl takiej rozmowy az mi sie chce seksu... Ty to masz talent!

Nie wyciągaj pochopnych wniosków na żaden z tych tematów, nie zazdrość tego co przeżyłem ... i nie szufladkuj ...

51

Odp: Żona czy ta druga?
Zazdrosc napisał/a:

Mam kolege co z checia rozpali Twoja zone...
Nie poznasz jej taka bedzie napalona...

Moze ty z niego skorzystaj to ci troszkę jadu ubędzie ... nie musisz mnie obrażać ... ani nikogo innego ...

52

Odp: Żona czy ta druga?

bardzo trudne jest to malzenstwo.
przeciez kazdy kto bierze slub mysli ze to ta jedyna, ze z nia bedziemy juz na zawsze a zdrada...napenwo nikt o niej nie mysli odczas slubu...
ale przeciez czlowiek sie zmienia i on i ona i z czasem bywa roznie, wychodza problemy ktore nie zawsze jestesmy w stanie przewidziec(w przypadku marcelego jest to np sex)... i nie zawsze w momencie slubu wogole myslelismy ze takie problemy beda, ze ta druga polowa tak sie zmieni, poprostu nie wszytsko jest sie w stanie przewidziec i tu z pomoca przychodzi milosc, ponoc z nia wiele wiecej rozmiemy znosimy i jestesmy w stanie walczyc o zone/meza...
a co jesli problem przerasta?: jest przewleklu i nawet tao milosc sie conajmniej oslabia...
jednak przed slubem nie poznalismy wszystkich ludzi na swiecie zeby stwierdzic ze ktos nie bedzie lepszy, ze ktos z kims nie bedzie lepiej, ze kogos bardziej bedziemy kochac niz zone/meza(w momencie slubu zadawalo sie nam ze polwoek kcohamy najbardziej na swiecie) i tak wychodzi kochanka...
i co robic?? zyc w zgodzie z przysiega dana Xlat temu czy zyc w zgodzie z wlasnym sercem??
marceli jeszcze nie jest "najgorszym przyadkiem" on stara sie walczyc o zone, walczyc o ta przyesiege dana na slubie, tylko czy ona jest w ciaz ta kobieta z ktora bral slub?? a moze zmienila sie na tyle ze to zupelnie inna soba??
niektore zeczy jestesmyw stanie przewidziec, ze sie zestarzejmy bedziemy grubsi, chudsi ze z czasem mozemy stac sie zgoszkniali czy chrzy ale wiele rzeczy nas zaskakuje i nie radzimy sobie z tym i dlatego chyba sie zdradzamy...
moje pytanie brzmi ktore chyba i marceli se zadaje:
ZYC W ZGODZIE Z PRZYSIEGA DANA X LAT TEMU CZY Z SERCE I ZE SOBA??
wydaje mi sie ze z czasem samo sie okazuje jak bedzie, sam marceli bedziesz wiedzial czy wytrzymasz...

53

Odp: Żona czy ta druga?

Marceli zycze ci abys wytrwal w swojej decyzji, bo jednak  darzysz zone uczuciem,wiec warto to ratowac. Nie bedzie latwo,ale dasz rade. Wszystkiego dobrego dla twojej rodziny.

54

Odp: Żona czy ta druga?

Zauważmy że nie wszystko sprowadza się do seksu... nie tylko on ich połączył, gdyby chodziło tylko o seks to znudziłby się i tą drugą po pewnym czasie,
mamy takie same prawo do błędów jak i do szczęscia, każdy żyje dla siebie i dla innych ale to że żyjemy dla innych nie znaczy, że siebie mamy stawiać na szarym końcu,
czy lepiej aby dzieci dorastały w kłamstwie czy w prawdzie ???

i czy wy jako kobiety chciałbyście żyć w nieświadomości że wasz mężczyzna was zdradza i czuje cos do kobiety z którą od 4 lat się spotyka? chciałbyście żyć w takim kłamstwie czy wolałybyście poznać prawdę za wszelką cene?????

Może na Twoją żonę również czeka gdzieś mężczyzna który jest jej pisany? bo nigdzie nie jest powiedziane że jesli byś od niej odszedł to już do końca życia byłaby nieszczęśliwa, a być może wolałaby poznać prawdę i sama zdecydować czy walczyć o ten związek czy może zasługuje na kogoś lepszego....

nie oceniajmy zbyt pochopnie bo każdy ma prawo się pomylić nawet biorąc ślub...

55

Odp: Żona czy ta druga?
kasian833 napisał/a:

każdy ma prawo się pomylić nawet biorąc ślub...

za wszelką cenę staram się tak nie myśleć ....

56

Odp: Żona czy ta druga?
marceli napisał/a:
kasian833 napisał/a:

każdy ma prawo się pomylić nawet biorąc ślub...

za wszelką cenę staram się tak nie myśleć ....

ale to prawda... smutna,bolesna ale prawda

57

Odp: Żona czy ta druga?

I znowu podszepty..
Jeżeli mowimy o błedzie to blędem była  zdrada cała reszta to lawina  konsekwencji.

58

Odp: Żona czy ta druga?

marceli Ty nawet jakbys bardzo chcial to nie odejdziesz od zony bo jestes tchorzem, nigdy nie odwazylbys sie na taki krok wiec juz nie zawracaj sobie tym glowy. zostaw tamta biedna kobiete w spokoju, co ja mowie w spokoju...pewnie niezle sie przez Ciebie naplacze i lec do domu zgrywac dobrego tatusia i meza...
ej faceci gdzie wy macie glowy...szkoda gadac

59

Odp: Żona czy ta druga?

Marceli,wydaję mi się ze tutaj nikt konkretnie Ci  nie powie co zrobić.Miałam bardzo podobny dylemat...Zastanów sie i działaj,byle szybko.Nie wystarczy już kłamstw?

60

Odp: Żona czy ta druga?

12 w małżeństwie ... trójka dzieci, do 3 do 10 lat ... i ta druga .... od 4 lat


Boże..jest gorzej  z Tobą niż zauważyłam wcześniej....Jeśli pykałeś się z kochanicą od 4 lat...to po cholere robiłeś kolejne dziecko???Po to by doszła następna maleńka duszyczka do cierpienia?????
Jessu jak żal mi Twojej zony....gdy nosiła Twoje maleństwo pod sercem i potrzebowała Ciebie, Ty ucinałeś sobie sex zabawy z jakąś babą! Ona z resztą też jest obrzydliwa,jeśli zdawała sobie z tego sprawę.Napisałabym:Nie zasługujesz na żonę,odejdz....i daj jej szansę na kogos wartosciowego,ale tu są 3 MALUCHY!!! Czemu tego nie widziałes i nie widzisz....jesteś nie tyko mężem ale przede wszystkim OJCEM.Nie przyjmuje do wiadomosci postów typu"jest 21 wiek".One zawsze będą miały do Ciebie ogromny żal...jesteś im potrzebny...Myslę ,że kochana żona odciążała Cię od obowiazków w domu...i miałes zbyt duzo czasu na głupoty....masz 3 dzieci!!!!!TO OBOWIĄZEK BYŚ UCZESTNICZYŁ W ICH WYCHOWANIU,ALE NIE NA ODLEGŁOść I W WEKENDY! Zauwaz wreszcie szczęście które przecieka Ci przez palce.A babę która dawała Ci tyłka gdy żona urabiała się w domu z dzidziusiem pod sercem powinienes kopnąć w 4 litery...bo nie jest tak samo warta niczego ...jak i Ty.
Życzę wszystkiego dobrego Twojej rodzinie.....i dużo siły...bo będzie im potrzebna.

61

Odp: Żona czy ta druga?
Kobietka48 napisał/a:

Kazdemu jest łatwo oceniać,doradzać,bo nikt nie jest na Twoim miejscu.Pytaj swojego serca,swojego rozumu,co jest lepsze,czego chcesz i pamietaj,NIGDY NIE MA ZŁYCH DECYZJI.

Niestety......tu nie ma i nie będzie dobrych decyzji...co nie zrobisz.....będzie źle...bo juz jest tragicznie i ktoś będzie boleśnie to przechodził.Kwestia raczej jest w tym....kto świadomie popełniał tu pewne błędy,wiec liczył się z bólem w przyszłosci...wiec niech ponosi konsekwencje swoich czynów.

62

Odp: Żona czy ta druga?
sonieczka123 napisał/a:

Nie zgadzam się!! Nie zawsze tak jest że miłość trafia się tak od razu. Może właśnie pojawić się w postaci kochanki, a żona też ma prawo być pożądana i kochana a on najwyraźniej jej po prostu nie chce. Dlaczego większość ludzi myślą że przysięga jest aż tak ważna, a słowa mówione kochance niby nie??

Załoze się ,ze występujesz tu w roli podobnej kochanicy.....lub nie miałabyś problemów w rozwaleniu rodziny na rzecz własnego szczęścia....
Pamietajcie..NIGDY NIKT NA ŚWIECIE NIE BYŁ SZCZĘŚLIWY KOSZTEM BÓLU I CIERPIENIA INNYCH...tak to już jest.Życie prędzej czy później się mści.Jako ludzie powinniśmy mieć swoje zasady i się ich trzymać.Wolni są dla wolnych, a małzonkowie są nietylalni.Takie jest moje zdanie.Jesli komuś jest w małzenstwie źle...niech najpierw sie rozejdzie,a potem szuka nowego partnera.Tak jest uczciwiej.

Odp: Żona czy ta druga?

zgadzam sie z batrix..szkoda tylko tych maluszków masakra,a ja myślałm ze tylko ja mam problem z mężem kóry pije w wekeendy ale on przy tobie to [pikuś.

64

Odp: Żona czy ta druga?
malina5512 napisał/a:

Marceli,
jestem chyba ostatnia osoba,ktora moze Ci cos doradzic......
Czytajac wszystkie odpowiedzi na Twoj post,przychodzi mi do glowy tylko jedno-raz jeszcze przeczytaj wszystko,co pisze KOBIETKA 48.
Obiektywna,nie ocenia,nie krytykuje Twojego postepowania. Stara sie zrozumiec sytuacje,w ktorej sie znalazles.
Madra kobieta.
Powodzenia.Pamietaj,zycie mamy tylko jedno.
Zycze Ci decyzji,ktora skrzywdzi jak najmniej osob( z Toba wlacznie)

Malina:):)

65

Odp: Żona czy ta druga?

Nie rozumiem ZDRADY ! Dlaczego czlowiek, kiedy jest mu zle z zona, mezem nie rozwiedzie sie tylko zachowuje egoistycznie i oszukuje?????
Marceli, jesli jeszcze myslisz o tamtej, to pozwol tez zonie ulozyc sobie zycie i daj jej szanse na bycie z kims wartosciowym, ktory ja doceni. A tej Twojej "pani do towarzystwa" to to jest mi poprostu zal... za glupote, egoizm itd.
Dala Ci tylko seks, rozmowe towarzystwo a zona dala Ci troje wspanialych dzieci, byla w trudnych chwilach.
A nie miales wyrzutow sumienia????? Po tych schadzkach z "panienka"??

Posty [ 1 do 65 z 258 ]

Strony 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Żona czy ta druga?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024