2 miesiące temu zakończyłam toksyczny związek który wyniszczał mnie komórka po komórce. nawet nie cierpiałam po rozstaniu wręcz przeciwnie miałam więcej dni uśmiechu miałam więcej dni radości, niż wtedy kiedy byłam z nim przez 2 lata. Powiedziałam sobie dość i odeszłam, postanowiłam że chcę pobyć sama dojrzeć do tego czego chcę. Pojawił się on, przystojny miły czuły dobry trochę zwariowany i co najważniejsze NORMALNY. Ja wpadłam z panikę, ten chłopak podoba mi się i naprawdę czuje że tego właśnie szukałam że mogła bym być z nim szczęśliwa że dobrze by mnie traktował doceniał i kochał a co najważniejsze NIE ZDRADZAŁ MNIE Z MAŁOLATAMI. Boje się że nie pokocham go bo jestem na tyle głupia że lobię kiedy facet źle mnie traktuje, a to co dobre mnie nudzi szybko. Nie chcę tego !! Zależy mi na nim póki co jest dla mnie bardzo dobry i miły i podoba mi się to, to zupełnie coś nowego dla mnie. Czy ja mogę coś zrobić ?? Czy mogę sobie jakoś to przetłumaczyć że facet musi mnie dobrze traktować aby go pokochać ??
radzilabym Ci najpierw sama siebie pokochac
hmmm zastanawiająca odpowiedź ![]()
4 2010-07-24 09:34:47 Ostatnio edytowany przez Kami90 (2010-07-24 09:37:57)
coffini strzał w 10 ![]()
Be serca, jeśli sama siebie pokochasz, i zrozumiesz jak wiele jesteś warta to nie pozwolisz by ktoś źle Cię traktował i przestaniesz to lubić i nigdy nie pokochasz kogoś takiego...
A co do tego mężczyzny, cóż nikt nie da Ci gwarancji ze go pokochasz lub nie... nikt nie ma gwarancji w swoim życiu na miłość.
Uczucie się pielęgnuje, więc jesli masz odwagę i w razie co przekonać się ze nie dasz rady i przy tym go zranic to brnij w to
a jeśli nie masz to albo z nim porozmawiaj i rozmowa pomoże Ci podjąć decyzje, albo najpierw popracuj nad sobą i odsapnij po długim nieudanym związku...
A ni... pamiętaj... kocha się za nic, nie istnieje żaden powód do miłości. Dobre traktowanie to nie wyznacznik pokochania kogoś. To raczej wyznacznik akceptacji danej osoby.
Jeśli masz go pokochać to po mimo wszytko... jeśli Ci zaczyna zależeć to i tak nie jest źle...
Podpisuję się pod lakoniczna odpowiedzią coffini.
I rozpisuję ją:
Najpierw biegnij do księgarni (możesz też w necie poszukać) po tematykę:
1. o pewności siebie i sztuce budowania własnej wartości - zwykle tak jest, że kobiety wplątujące się w toksyczne związki maja wielki problem z poczuciem własnej wartości. Są w stanie zaakceptować nieakceptowalne zachowania partnera, bo wg nich na nic lepszego nie zasługują lub nikogo innego nie znajdą, kto by je chciał. Nie rozumieją, że mają prawo oczekiwać miłości, szacunku - i pozwalają na to, żeby partner traktował je tak, jak one podświadomie o sobie myślą - czyli jak nic nie znaczące zero...
2. O toksycznych związkach - zrozumienie mechanizmów tych relacji i uświadomienie sobie własnych cech i przyczyn, które powodują, że ciągnie Cię do niewłaściwych relacji
3. o partnerstwie, budowaniu zdrowych relacji międzyludzkich i zdrowego związku - w ten sposób poznasz zasady tworzenia normalnego związku opartego na miłości, zaufaniu, szacunku do drugiej osoby
Dopiero po długiej pracy nad sobą powinnaś angażować się w kolejny związek. Ciągnie Cie do toksycznych typów, bo oni dostarczają dużo wrażeń, emocji, iskrzenia, a Ty, jako istota nieświadoma tych schematów nie potrafisz trafnie zdiagnozować problemu i normalność chłopaka wydaje Ci się nudna i "bez iskrzenia".
Nie wiem, czy akurat ten chłopak wytrzyma proces Twojej edukacji. Ale warto to zrobić dla następnego. Po toksycznym związku prawdopodobieństwo, że ten facet też jest toksyczny jest duże. Zajmij się na razie sobą. Jemu nic nie obiecuj, ani nie składaj szumnych deklaracji, które potem trudno ci będzie odkręcić. Powiedz mu, że potrzebujesz czasu po poprzednim związku na określenie swoich uczuć i jego roli w Twoim życiu. Jeśli jest mądrym chłopcem to zrozumie. Jeśli nie - znaczy, że nie warto było się nim interesować.
Witam Bez serca. Ja uważam że powinnaś spróbować z tym mężczyzną, dać mu szanse i sobie, miłość nie przychodzi z dnia na dzień, trzeba wielu miesięcy. Kiedyś byłam w takiej samej sytuacji jak ty, w moim życiu byłam z facetami którzy mnie nie szanowali, zdradzali, nadużywali alkohol i inne używki, a ja byłam traktowana jak lalka którą można się bawić, takie traktowanie weszło mi w krew i ciężko było mi znaleść porządnego faceta, aż w końcu on sam mnie znalazł. Był inny niż wszyscy z którymi byłam, wyjątkowy.. traktował mnie z szacunkiem, moje zdanie dla niego się liczyło, traktował mnie jak księżniczkę
Dałam mu szanse i sobie również, poznałam co to prawdziwa miłość. Przy nim poznałam siebie, swoje pragnienia, zaakceptowałam i pokochałam siebie. Także nie strać takiej szansy, a może ten mężczyzna okaże się miłością Twojego życia i zupełnie Cię odmieni tak jak było w moim przypadku
nie przekreślaj go od razu mówiąc sobie że go nie pokochasz, jak nie spróbujesz nie będziesz wiedziała.
Daj mu szanse, moze akurat trafilas na fajnego, wartosciowego faceta:) nic nie tracisz , a mozesz zyskac i zmien nastawienie. Szanuj sie i faceci musza Cie szanowac i dbac o ciebie.
8 2010-07-24 11:10:28 Ostatnio edytowany przez bez serca (2010-07-24 11:13:28)
vinnga chyba coś w tym jest
ale on wydaje mi się atrakcyjny i ciągnie mnie coś dziwnego do niego. ciągle patrze na komórkę czy napisał smska, oglądam jego zdjęcia.rozmawiamy na wszystkie tematy , znam go krótko a czuje się jakbym znała go od dawna.
Prawda jest taka że nigdy nie poznałam odcieni normalnej miłości nie toksycznej, tzn miałam kiedyś normalnego chłopaka ale to było kiedy miałam 18 lat i byliśmy razem 3 lata. ale zapomniałam jak to jest kiedy ktoś się o ciebie troszczy i dba ........
Kobieto, więc ewidentnie daj Wam czas. Ale wykorzystaj ten czas na poznawanie siebie, swoich uczuć, pragnień. To co o nim piszesz na razie powinno wystarczyć. Ja mam za sobą długi, toksyczny związek. Jak poznałam mojego obecnego faceta to nie wierzyłam, ze mogę się z nim zakochać. Ale po pewnym czasie tłumaczenia sobie, że na logikę to jest idealny i że nigdy nie dostarczy takich emocji jak poprzedni toksyczny facet w końcu jego czułość, zaangażowanie, łatwość dogadywania się sprawiły, że znalazłam też w nim te "iskierki" i "motylki"...
właśnie ja też sobie teraz tłumacze to że nie chcę znów płakać po nocach że nie chcę martwić się o swoją przyszłość itp. dziękuje wam dziewczyny
dam nam czas poznamy się lepiej powolutku
bez zbędnych pośpiechów. ale terapie też sobie ufunduje. kupiłam sobie książkę o coachingu relacji między ludźmi. bardzo ciekawa lektura, faktycznie pozwala poznać swoje wnętrze i wystarczy zwyczajnie inaczej zacząć myśleć, nastawić swoje myśli na inny program. póki co czuje dziwny przypływ energii kiedy się pojawił, uśmiecham się i chce mi się znów żyć.
Napewno warto prubowac,nigdy nie wiadomo,a może to ten.......Ja była w identycznej sytuacji,najpierw wielka miłosc,facet egoista,babiar itd...jego wady mogła bym tak wymieniać i wymieniać,a zaraz pojawił się ktoś bardzo dobry,troskliwy i świata a mna nie widący,wmuwilam sobie,że musze go pokochać,w pewnym sensie te mi się podobal,tak bardzo chcialam odwajemnić jego uczucie ale.....cas leciał,oooon angarzował się coraz bardziej,planował naszą wspulną pryszłość,a ja......nie miała cienia wątpliwości,że nigdy go nie pokocham,że dusę się w tym zwązku i muszę to zakońcyć jak najszybciej,aby go nie ranić,pózniej wiem,e po nasym rozstaniu bardzo cierpiał,ale minoł czs i poznał kogoś kto odwajemnił jego miłośc i terz jest w scęśliwym związku.Chociaż ja nie byłam z siebie adowolona,że mimo to dałam mu nadieje,a jednak nie potrafiłam go pokochać........
jeśli chodzi o sprawę z tym chłopakiem to jest też inny problem. Mianowicie chodzi o to że on kręcił przez 3 miesiące z moją znajomą. Nie byli razem, oboje postanowili że będą na luźnych relacjach. Ona jednak do niego coś poczuła i zaczęła go osaczać kontrolować jemu to się nie spodobało i powiedział jej że chce urwać kontakt i że z tego nic nie będzie bo nie jest dla niego.
Potem zaczął pisać do mnie ..... teraz ona ma do mnie pretensje że "gdybym była w porządku to bym z nim nie pisała i urwała z nim kontakt" nie wiem też czy dobrze robię. Nie chcę się z nią kłócić ale i kontaktu też nie chcę zrywać bo to fajny facet ...... eh życie
Wczoraj wieczorem odbyłam z moim adoratorem poważną rozmowę. Słuchał mnie uważnie kiedy mówiłam między innymi o tym że potrzebuje czasu by poczuć do niego coś więcej, że ja sama nie widzę nic dobrego w moim życiu ale chcę sobie dać szansę na wyleczenie swojej duszy. Że nie potrzebnie mi tak szybko powiedział że się zakochał bo teraz czuje się winna że ja tego samego nie czuję. Prosiłam go aby zbastował trochę z tym tempem które narzucił i by dał mi czas. Powiedziałam też że dla mnie to jeszcze nie jest związek, bo związek to dla mnie dwie osoby które się wzajemnie kochają i chcą tworzyć razem przyszłość, a ja jednak go nie kocham. Ogólnie chodziło by dał mi czas na ogarnięcie swojej głowy i na to by poznawać się spotykać itp. Powiedziałam też że przez to wszystko jak on się zachowuje w stosunku do mnie to czuje się w OBOWIĄZKU jego pokochać, a nie chce czuć takiej presji.
zdołował się popłakał, ale potem po paru godzinach powiedział że było mu to chyba potrzebne, taki zimny prysznic na ochłodę, że nigdy się tak nie czuł jak przy mnie i nigdy nie zakochiwał się tak szybko a był kiedyś w związku 3 i 2 letnim. Powiedział też że chce spróbować od nowa i by dać sobie więcej czasu na "zabieganie o siebie" na takie zwykłe flirty które rozpalą nas oboje, a tym bardziej mnie.
Mam nadzieję że wszystko z biegiem czasu się ustatkuje w końcu spotykamy się dopiero 3 miesiące a nie chcę go kłamać i mydlić oczu