Witam serdecznie.Mam na imię Iwona.Mam problem z facetem.Byliśmy do niedawna w nieformalnym związku.3 lata.Mamy 1,5 rocznego synka.Osiem miesięcy temu wyjechał do pracy do Anglii.Dwa miesiące temu powiedział mi że ma kogoś i że juz mnie nie kocha.Że w naszym związku coś się wypaliło.Pytałam go jak mógł zrobić mi coś tak potwornego.On na to że zakochał się a mnie nigdy nie kochał.Że nie może jej teraz zostawić bo ona zostawiła dla niego męża.Przez ten ostatni czas był dla mnie wyjatkowo podły i wulgarny.Usłyszałam od niego słowa których nigdy bym się nie spodziewała.Nigdy się tak nie zachowywał.Kochał mnie wiem to napewno.Kochał na długo przed naszym związkiem.Na długo przed tym zanim ja go bardzo mocno pokochałam.Chciałabym poznać wasze zdanie na ten temat.Chciałabym go odzyskać pomimo tego że czuje do niego obrzydzenie a jednocześnie bardzo go kocham.W tym wszystkim jest jeszcze mój syn który może stracić ojca.A ja tego niechce.Chce żeby był szczęśliwy.Walczyć o niego i próbować jakoś poukładać nasze życie i zacząc wszystko od nowa?Czy oddać go innej kosztem mojego dziecka?On przyjeżdża niedługo zobaczyć syna i spędzić z nim trochę czasu.Próbować??Bardzo dziękuję za porady.Mam nadzieję że dzięki wam podejmę słuszna decyzję.Przecież wiele kobiet jest lub było w podobnej sytuacji do mojej.Czy napewno tak łatwo jest zamknąć wszystko i zacząć nowy rozdział?POZDRAWIAM SERDECZNIE
Wg mnie nie warto. Skoro Cię nie szanuje, kłamał i w ogóle źle traktował i ledwie po trzech latach bycia razem zamienił Cię na nowszy model, to byłabym bardzo sceptyczna co do jego jakichkolwiek popraw. Nawet jeżeli tamta mu się znudzi i będzie chciał z podkulonym ogonem do Ciebie wrócić, to nie ma żadnej gwarancji, ze gdy jakaś nowa pojawi się na horyzoncie, to będzie powtórka z rozrywki.
Skoro wybrał tamtą i twierdzi, że nigdy Cię nie kochał, to niech idzie w diabły.
Iwona - właśnie dla Twojego dziecka puścić kolesia w niepamięć. Tym bardziej, że on wcale nie chce do Ciebie wracać. O co Ty chcesz walczyć? O to, żeby usłyszeć więcej przykrych słów, żeby przeżyć więcej upokorzeń? Przecież widzisz, że ona jest dla niego ważniejsza niż Ty i Wasz synek... Trudno - jego wybór. Nikogo nie zmusisz do miłości. A siebie nie zmusisz do zaufania. Nawet gdyby do Ciebie wrócił - po co Ci związek, w którym będziesz bacznie śledziła każdy jego ruch, dopatrywała się w każdym zachowaniu zdrady a każde miłe słowo będziesz przepuszczała przez filtr uslyszanego wcześniej "nigdy cię nie kochałem"?
Postaraj się więc zapomnieć o nim, wyrzucić go z myśli i z serca. I nie zasłaniaj się dzieckiem - dla dziecka lepiej jest nie mieć ojca niż mieć takie byle co, jakie Twojemu synkowi przypadło w udziale. A jeśli Twój szybko odkochujący się facet będzie chciał być ojcem to będzie - i lepiej mu ta rola może wypaść na odległość. Bo kiedy raz na jakiś czas zobaczy się z synem, to poświęci mu cały swój czas, za to oszczędzi mu widoku awantur między rodzicami, płaczącej mamy itp...
4 2010-07-18 08:57:26 Ostatnio edytowany przez Iwona 80 (2010-07-18 20:50:47)
A jeżeli nie spróbuje i pozwole mu odejść to póżniej bedę żałowała że tak mu ułatwiłam sprawe?Skad mogę mieć pewność że gdy wróci do mnie i nie będzie lepiej.Czasami myślę że sama się przyczyniłam do tego co teraz mam.Między nami nie było ławto.Każda rozmowa kończyła sie awanturą i moim płaczem.Do tego dochodziły problemy które on tam miał a ja dowiedziałam się o nich zupełnie niedawno.Zawiodłam go jako przyjaciel.Nie mówił mi o niczym bo był zmęczony moim ciągłym złym humorem.A jeżeli nie mógł na mnie liczyć to znalazł sobie ludzi którzy go rozumieją,akceptują takim jakim jest i nie oceniają.Każdy związek prędzej czy pózniej przechodzi taki kryzys.U nas niedobra jest odległośc ponieważ nie możemy nawet spokojnie porozmawiać.Dziewczyny czy wy naprawdę byście nie walczyły o wasze związki??O wasze rodziny??Wiem że to co zrobił jest podłe i obrzydliwe ale nic nie dzieje się bez przyczyny.Macie podobne odczucia co ja??
Iwonko, ja Ci daję gwarancję, że w tym związku już nie będziesz szczęśliwa. To cały zespół czynników, które dają pewność, że się nie uda. Najważniejsze z nich to:
- nie będziesz umiała mu zaufać
- wpadniesz w paranoję podejrzeń
- jeśli uważasz, ze to Twoja wina (o zgrozo!) to staniesz się jego popychadłem, płaszczącym się za najmniejsze własne i jego przewinienie
- będziesz rozczarowana, że on wcale nie okazuje skruchy lub okazuje za małą
- on stanie się bardzo pewny siebie - nie dość, że wybaczyłaś, to jeszcze sama podjęłaś walkę - znaczy, że cokolwiek by nie zrobił, Ty i tak będziesz na niego wiernie czekać
Ja walczyłam o mój związek, Iwonko. Tym bardziej wiem, o czym mówię. Też chciałam, żeby moje dziecko miało ojca. Niewiele brakowało, a moje dziecko nie miałoby tez matki, tylko znerwicowaną, chwiejną emocjonalnie i niezrównoważoną psychicznie wariatkę. Teraz moja córeczka ma 4 latka, szczęśliwą mamę, spokój i tatę, który czasem ją odwiedza i wtedy jest tylko dla niej.
A ja bym walczyła!!!! MOZE FACET JEST ZAUROCZONY TA NOWĄ? Moze mu przejdzie za pare tygodni?
Jak przyleci na urlop nie rób mu żadnych scen!! Nie rycz nie, wypytuj,nie zarzucaj go pytaniami -JAK MOGŁEŚ!!!......itp bo facet da nogi za pas i wiecej go nie zobaczysz.Od dziecka całkiem sie odzwyczai,bo nie bedzie miał ochoty przyjeżdzać.
Facet cie TERAZ nie kocha,bo sie zakochał w innej,ty go teraz będziesz drażniła,wiec unikaj wszystkiego co mogło by go drażnic,jakies pytania,płacze,branie na litość.....
Jak stworzysz mu miłą atmosferę [wiem ze to bedzie cholernie trudne!!!!!] to cześciej bedzie przyjeżdzał i moze uczucie mu wróci?!
Facet mysli portkami. Tamta moze jest na parę razy! Moze faktycznie jest mężatką,wiec dla Twojego faceta moze byc intrygująca,bo nie jego,niby nie dostępna,potajemne spotkania..... faceta to podnieca!!
Oooo!! dla mnie zstawiła męża....
A moze twój chłopak jej sie znudzi? Moze wróci do męża?
JA BYM WALCZYŁA!!! W sensie CICHEJ walki,tak jak wyżej napisałam. Przeczekaj!!!
Jak kocha to i tak będzie walczyła po cichu mimo ż ebedzie mówiła co innego....znam z autopsji to....kocham i ciho walczę mimo że nie wiem gdzie tu sens...spotykąłalm się z facetem po przejściach było cudownie nigdy nie byłam taka szczęsliwa ...w pewnym momencie zaczeło się psuś no lae odległość robiła swoje 350km...mimo ze widzielsimy sie cotydzien przynajmneij prawie zawsze tak. mówił że to co do mnie czuje to cos wyjatkowego ze jest wspaniala ze nigdy takiej kobiety nie poznał, w pewnym moemncie no ja zropbiłam coś nie tak to wiem ..ale nie do ogólnego forum...ale od tamtej pory zaczoł się odsuwac i stwierdzil że sie nim baiwę i z ejestem inna
bł coraz bardziej nie miły w tej chwili nie dzowni nie pisze i mowi ze to koniec....a ja nei moge tego przyjąc dow iadomosci bo kocham ale wczoraj padały takie słwoa juz meidzy nami ze nie wiem czy jest co zbierac...i ciągle mysle jka dwie tak bliskie sobie osoby w ciagu jedej chwili stac sie sobie obce poradzcie cos:(
Dziękuje wam moje drogie za miłe słowa.Dziękuje że żadna z was nie uważa mnie za idiotke i nienormalną.Za pózno zrozumiałam że zle go traktowałam on w końcu nie wytrzymał.Wszystko się tak strasznie nagromadziło.Miałam ciężką zagrożoną ciąże,bardzo trudny poród i na dodatek komplikacje po porodzie które ciagnęły się aż pół roku.To powaliło by nawet najmocniejszą kobietę.W tym wszystkim najgorsze jest to że wychodzą na jaw rzeczy o których nie miałam pojęcia.Jego siostra,mama i ojciec domieszali się delikatnie do całej tej sytuacji.Co mnie bardzo rozczarowała bo myślałam że nie są przeciw mnie.Nie potrafię cofnąć czasu i czasem ogarnia mnie paniczny lęk że nie straczy mi siły by być twardą babką.Taką jaką mnie pokochał.Jeszcze 6 dni i się spotkamy.ZACZYNAM PANIKOWAĆ.
Jak kocha to i tak będzie walczyła po cichu mimo ż ebedzie mówiła co innego....znam z autopsji to....kocham i ciho walczę mimo że nie wiem gdzie tu sens...spotykąłalm się z facetem po przejściach było cudownie nigdy nie byłam taka szczęsliwa ...w pewnym momencie zaczeło się psuś no lae odległość robiła swoje 350km...mimo ze widzielsimy sie cotydzien przynajmneij prawie zawsze tak. mówił że to co do mnie czuje to cos wyjatkowego ze jest wspaniala ze nigdy takiej kobiety nie poznał, w pewnym moemncie no ja zropbiłam coś nie tak to wiem ..ale nie do ogólnego forum...ale od tamtej pory zaczoł się odsuwac i stwierdzil że sie nim baiwę i z ejestem inna
bł coraz bardziej nie miły w tej chwili nie dzowni nie pisze i mowi ze to koniec....a ja nei moge tego przyjąc dow iadomosci bo kocham ale wczoraj padały takie słwoa juz meidzy nami ze nie wiem czy jest co zbierac...i ciągle mysle jka dwie tak bliskie sobie osoby w ciagu jedej chwili stac sie sobie obce poradzcie cos:(
Droga zołzo.Wnioskuję z twojej sytuacji że jest identyczna jak moja choć nie znam szczegółów.I zastanawiam się dlaczego tak jest że najpierw się coś powie a potem przemyśli.Postaram się po moim spotkaniu z moim facetem doradzić ci coś.Wysunę jakieś wnioski i zobacze czy moje postępowanie przyniosło efekt.Narazie nie będę ci doradzała żebyś się trzymała bo to bez sensu.Jeszcze bardziej cię wkurzy bo nie można się trzymac gdy cały świat który kochałaś nagle ci się zawalił.Wiem że czasem ciężko wstać z łóżka i zacżąć nowy dzień.I ten ból który nie pozwala oddychać i bezradność.Bardzo bym chciała żebyś ,jeżeli masz życzenie,była ze mną w kontakcie.Ja niestety niemam się komu wypłakać bo wszyscy tylko krytykują że jestem głupia i że mam zaczać nowy rozdział.A to nie jest proste.
Iwono, nie twierdzę, że nie masz próbować - jak najbardziej, bo oprócz paru zapłakanych nocy i wściekłych uderzeń pięścią w ścianę nic nie ryzykujesz, wręcz odwrotnie. A nawet jeśli się nie uda, to nie będziesz mogła sobie zarzucić, że stałaś i biernie się przyglądałaś, jak twój luby odchodzi w siną dal.
Ale... zobacz, co napisałaś przed chwilą: JA miałam zagrożoną ciążę. JA miałam komplikacje. MNIE by to powaliło. A on co? Czekał, aż ci "przejdzie" jak czkawka i będziesz z powrotem taką, jaką ciebie pokochał? Wygląda na to, że nie było go obok ciebie (nie myślę o fizycznym byciu obok), i chyba z tym wsparciem też było krucho? Co się stanie, jeśli znów pojawią się jakieś problemy? Znów ty będziesz walczyła, a on się będzie przyglądał? I nawet jeśli wtedy nie będziesz najmilsza dla niego, to chyba nie w ucieczce do kogoś innego droga?
Na pewno Cię kochał - jeśli tak czujesz, to tak musiało być. I on nie ma prawa zabierać ci tej pewności. Ale jeśli faktycznie przestał, to czy na pewno chcesz walczyć za siebie i za niego?
Twardą babką na pewno umiesz być, Iwono. Nawet może sobie z tego nie zdajesz sprawy. Tylko czy chcesz być zawsze twarda za was dwoje?
Ale próbuj. Wiesz, jak się mówi... Lepiej zrobić coś, czego będziesz żałować, niż żałować, że nic się nie zrobiło.
Powodzenia! I jasnego umysłu :-)
Iwono, nie twierdzę, że nie masz próbować - jak najbardziej, bo oprócz paru zapłakanych nocy i wściekłych uderzeń pięścią w ścianę nic nie ryzykujesz, wręcz odwrotnie. A nawet jeśli się nie uda, to nie będziesz mogła sobie zarzucić, że stałaś i biernie się przyglądałaś, jak twój luby odchodzi w siną dal.
Ale... zobacz, co napisałaś przed chwilą: JA miałam zagrożoną ciążę. JA miałam komplikacje. MNIE by to powaliło. A on co? Czekał, aż ci "przejdzie" jak czkawka i będziesz z powrotem taką, jaką ciebie pokochał? Wygląda na to, że nie było go obok ciebie (nie myślę o fizycznym byciu obok), i chyba z tym wsparciem też było krucho? Co się stanie, jeśli znów pojawią się jakieś problemy? Znów ty będziesz walczyła, a on się będzie przyglądał? I nawet jeśli wtedy nie będziesz najmilsza dla niego, to chyba nie w ucieczce do kogoś innego droga?
Na pewno Cię kochał - jeśli tak czujesz, to tak musiało być. I on nie ma prawa zabierać ci tej pewności. Ale jeśli faktycznie przestał, to czy na pewno chcesz walczyć za siebie i za niego?
Twardą babką na pewno umiesz być, Iwono. Nawet może sobie z tego nie zdajesz sprawy. Tylko czy chcesz być zawsze twarda za was dwoje?
Ale próbuj. Wiesz, jak się mówi... Lepiej zrobić coś, czego będziesz żałować, niż żałować, że nic się nie zrobiło.
Powodzenia! I jasnego umysłu :-)
Droga pollyanno.Może zle się wyraziłam.On był przy mnie w sensie fizycznym i psychicznym.Ja poprostu tłumaczyłam swoje zachowanie wobec niego bo było naprawde podłe i próbowałam wytłumaczyć przyczynę.On był cierpliwy i wspierał mnie.W te wszystkie nieprzespane noce kiedy dostawałam histerii tylko z tego powodu że on spał a ja nie mogłam.Nie docierało do mnie że ciężko pracuje po 13 godzin dziennie do tego w delegacji z dala od domu.
witam...bedzie ciezko, ale pamietaj ze to wasz zwiazek i chyba przede wszystkim musisz wsluchac sie w siebie, on jest tego wart?
jezeli nawet masz zamiar walczyc to pamietaj ze ta druga spodziewa sie tego i za pewne uodporni jego na twoje proby, mysle ze warto porozmawiac, ah jakie do banalne ROZMOWA to bedzie klucz jesli uda sie wam spokojnie powiedziec co czujecie, powiedz ze kochasz ze potrzebujesz go i wasz syn tez
ale z drugiej strony (ktora jest mi blizsza) czy facet ktory ma rodzine i wyjezdza do pracy i bez problemu znajduje se kobiete jest godny zaufania?? czy to dobry przyklad dla dziecka? mowie z doswiadczenia, lzej jest przezyc okres rozpaczy i zlosci niz latami zachodzic w glowe za kazdym razem jak wychodzilby do sklepu po bulki czy tam nie wyrwie se jakiejs.
a poza tym takie gadki ze to przelotny romas czy ze czekac az on sie odcknie o nie!!!!!!!! a co ty jestes przystan ktora czeka mimo wszystko, NAJWAZNIEJSZE NIE ZAPOMINAJ SZACUNKU DO SIEBIE zaczniesz sie ponizac czy dasz pewnosc ze zawsze moze wrocic to nigdy nie bedzie cie szanowal, on wybral i ok. bedzie ciezko, bedzie cholernie bolec ale warto wytrzymac i jedynie co to sie dogadac zeby dziecko nie ucierpialo.
WIERZE ZE DASZ SE RADE
bede obserwowac twoje wpisy, zobaczymy jak to sie skonczy
trzymam kciuki
witam...bedzie ciezko, ale pamietaj ze to wasz zwiazek i chyba przede wszystkim musisz wsluchac sie w siebie, on jest tego wart?
jezeli nawet masz zamiar walczyc to pamietaj ze ta druga spodziewa sie tego i za pewne uodporni jego na twoje proby, mysle ze warto porozmawiac, ah jakie do banalne ROZMOWA to bedzie klucz jesli uda sie wam spokojnie powiedziec co czujecie, powiedz ze kochasz ze potrzebujesz go i wasz syn tez
ale z drugiej strony (ktora jest mi blizsza) czy facet ktory ma rodzine i wyjezdza do pracy i bez problemu znajduje se kobiete jest godny zaufania?? czy to dobry przyklad dla dziecka? mowie z doswiadczenia, lzej jest przezyc okres rozpaczy i zlosci niz latami zachodzic w glowe za kazdym razem jak wychodzilby do sklepu po bulki czy tam nie wyrwie se jakiejs.
a poza tym takie gadki ze to przelotny romas czy ze czekac az on sie odcknie o nie!!!!!!!! a co ty jestes przystan ktora czeka mimo wszystko, NAJWAZNIEJSZE NIE ZAPOMINAJ SZACUNKU DO SIEBIE zaczniesz sie ponizac czy dasz pewnosc ze zawsze moze wrocic to nigdy nie bedzie cie szanowal, on wybral i ok. bedzie ciezko, bedzie cholernie bolec ale warto wytrzymac i jedynie co to sie dogadac zeby dziecko nie ucierpialo.WIERZE ZE DASZ SE RADE
bede obserwowac twoje wpisy, zobaczymy jak to sie skonczy
trzymam kciuki
Dziękuje sylu za miłe słowa.Napisałaś że facet który z łatwościa znajduje inną.Wiesz co mnie najbardziej dziwi?Byłam jego pierwszą.Pomyślisz sobie skąd wiem.Wiem takie rzeczy się poprostu wyczuwa.Nie miał nikogo przedemną ponieważ dla niego ważniejszy był alkohol i koledzy.Miał poważny problem z alkoholem.Teraz już niema.Najbardziej boli mnie że to ja walczyłam o to jaki teraz jest.Pokochałam go bardzo mocno chociaż nie dawałam naszemu związkowi duzych szans.I teraz mam tak bez walki oddać go innej??Choć znała go wcześniej nie zwróciła na niego uwagi.A cała ta sytuacja trwa dopiero dwa miesiące więc mam nadzieje że powiedział mi że mnie nie kocha tylko dla tego żeby mi dokopać.Tak jak ja kiedyś jemu.Że tak całkiem to uczucie nie wygasło.
tak jak myslalam...widzisz ty juz podjelas decyzje walki, rozumiem kochasz go i dla tego bedziesz walczyc, moze i dobrze bo nie bedziesz miala czego zalowac gdy powiesz ze zrobilas wszystko albo wiele zeby wasz zwiazek uratowac, tylko uwazaj zebys przy tej walce sie nie wypalila...mi latwo mowic bo nie ma uczucia ale ty jestes stronnicza, a wiec walcz, tylko madrze pamietajac o swojej godnosci.
a poza tym w razie nawet najgorszego pamietaj ze samotna kobieta z dzieckiem tez moze ulozyc sobie zycie (patrz ja:P)
a jesli to nie tajemnica to ile masz lat?
Mam 30 lat
aj to ty mloda, pamietaj ze rozstanie to nie koniec lecz poczatek.
kiedy przyjezdza ten mezczyzna do waszego synka??
a moze cos sie zmienilo miedzy wami?
Olej tego faceta! Masz synka i to na nim sie teraz skoncentruj a nie na jakims dupku który po 3 latach bycia razem nagle daje ci kopa w samo serce bo znalazł sobie inna.Czy on wogóle chociaż przez chwile pomyślał o waszym synku,co on będzie czuł za kilka lat jak sie dowie jakiego ma "kochanego" tatusia?
aj to ty mloda, pamietaj ze rozstanie to nie koniec lecz poczatek.
kiedy przyjezdza ten mezczyzna do waszego synka??
a moze cos sie zmienilo miedzy wami?
W niedziele będzie w Polsce a na poniedziałek jesteśmy umówieni na spotkanie.Od niedawna zaczyna się między nami poprawiać.Jak dzwoni zapytać o syna to już się nie kłócimy.Ale pare razy było tak że nasza rozmowa zakończyła się dobrze a za dzień lub dwa zadzwonił pod byle pretekstem i zaczął awanture.Jestem przekonana że to ona tak go namawia na mnie.Może czegoś się obawia?W przyszłym tygodniu wszystko będzie jasne.
zołza..25 napisał/a:Jak kocha to i tak będzie walczyła po cichu mimo ż ebedzie mówiła co innego....znam z autopsji to....kocham i ciho walczę mimo że nie wiem gdzie tu sens...spotykąłalm się z facetem po przejściach było cudownie nigdy nie byłam taka szczęsliwa ...w pewnym momencie zaczeło się psuś no lae odległość robiła swoje 350km...mimo ze widzielsimy sie cotydzien przynajmneij prawie zawsze tak. mówił że to co do mnie czuje to cos wyjatkowego ze jest wspaniala ze nigdy takiej kobiety nie poznał, w pewnym moemncie no ja zropbiłam coś nie tak to wiem ..ale nie do ogólnego forum...ale od tamtej pory zaczoł się odsuwac i stwierdzil że sie nim baiwę i z ejestem inna
bł coraz bardziej nie miły w tej chwili nie dzowni nie pisze i mowi ze to koniec....a ja nei moge tego przyjąc dow iadomosci bo kocham ale wczoraj padały takie słwoa juz meidzy nami ze nie wiem czy jest co zbierac...i ciągle mysle jka dwie tak bliskie sobie osoby w ciagu jedej chwili stac sie sobie obce poradzcie cos:(Droga zołzo.Wnioskuję z twojej sytuacji że jest identyczna jak moja choć nie znam szczegółów.I zastanawiam się dlaczego tak jest że najpierw się coś powie a potem przemyśli.Postaram się po moim spotkaniu z moim facetem doradzić ci coś.Wysunę jakieś wnioski i zobacze czy moje postępowanie przyniosło efekt.Narazie nie będę ci doradzała żebyś się trzymała bo to bez sensu.Jeszcze bardziej cię wkurzy bo nie można się trzymac gdy cały świat który kochałaś nagle ci się zawalił.Wiem że czasem ciężko wstać z łóżka i zacżąć nowy dzień.I ten ból który nie pozwala oddychać i bezradność.Bardzo bym chciała żebyś ,jeżeli masz życzenie,była ze mną w kontakcie.Ja niestety niemam się komu wypłakać bo wszyscy tylko krytykują że jestem głupia i że mam zaczać nowy rozdział.A to nie jest proste.
pwoiem Ci Iwonko tak nie wiem czemu się dzieje tak że człowiek cos mówi i robi a pózneij myśliw sumie usłyszałam od swojego faceta że tak robie notorycznie , ze najpierw krzycze a pzoenij mysle ze nie powinnam była, tak rozumeim cie nie chche mi sie spac , wstawać bo pierwszy raz poczułam się jak kobieta którąs wkońcu ktoś kocha tak szczerze i było mi znim jalepij pod słońcem a tu koniec....bo ma mi żal moich kłotni tez wiecznego placzu i słówże mnei rani narazie ma czas... myśli niech , on nie wie jeszcze że za 2 tyg bd tam gdzie mieszka bo jade ze znajmymi na urlop...mam nadzieje ze do tej pory się coś zmeini w tej chwili nei amm siły na nic, nie martw się mnei krytykuja tez wszyscy że jak mogę być z facetem po przejściacvh który ma dziieci masz mojego możemy siew ymienić mailami czy numerami gg jak cchhesz
20 2010-07-31 17:59:38 Ostatnio edytowany przez Iwona 80 (2010-07-31 18:01:36)
Witam dziewczyny.Już jest po wszystkim.Nie ma szans na powrót i naprawę związku.Sama może bym go odzyskała ale jego rodzina się wmieszała i okropnie namieszała.Zacznę może od tego że jego ojciec był na początku wobec mnie ok.Dogadywaliśmy się.Odkąd się dowiedział że synuś ma inną zmienił swój stosunek o 180 stopni.Prowokował mnie do kłótni.Na początku nie dawałam się prowokować.Miałam szacunek do niego.Pewnego dnia (dodam że nadużywa alkoholu) zaczął mnie wyzywać od ku***,dzi**,szm**.Powiedział mi że traktowałam jego syna jak psa.Nie odpowiedziałam nic tylko spakowałam siebie i dziecko i chciałam wyjechać.Matka mojego byłego mi na to nie pozwoliła.Nie chciała oddać mi dzieciaka.Zostałam.Miałam jechać na drugi dzień.Ale na drugi dzień było jeszcze gorzej.Czuł niedosyt.Wyzwał mojego syna od bachora.Wtedy mnie poniosło.Niezła była zadyma.NIE POZWOLE ŻEBY KTOŚ WYZYWAŁ MOJE DZIECKO.Mój były dowiedział się o tym.Zrobił mi awanturę.Jego matka potrafiła mi powiedzieć prosto w oczy że raczej już nie uda mi się odzyskać jej syna.Chociaż dzień wcześniej obiecała mi pomoc i powiedziała że zrobi wszystko żeby wrócił do nas.Tymczasem on nawet nie przyjechał zobaczyć syna.Rozmawiałam z nim.O tym wszystkim.Znał wersje jednej strony.Że to ja jestem podła i wszczynam awantury.Jego babcia zrobiła mi awanture że chce go złapać na drugiego dzieciaka i życie mu zmarnować.Jego nie było przy tej "rozmowie".Gdy mu powiedziałam obiecał mi że zwróci jej uwagę.Rozmawialiśmy jak za dawnych czasów.Myślałam już że da się przekonać.Jednak nie.Gdy tylko wyjechałam nagadali mu tak na mnie że szok.Już nie mam siły walczyć.Nie słucha nikogo poza swoją rodzinką.Ich jest czworo a ja sama.Nie dam rady.Przepraszam może moja opowieść jest trochę chaotyczna ale jestem zdenerwowana i nie potrafię tego dobrze poskładać.Byłam dla nich dobra.Chciałam żeby mimo wszystko mój syn utrzymywał kontakt z jego rodzicami.Popełniłam błąd.Lepiej było traktować ich jak obcych.Najgorsze jest to że przez ich intrygi mój syn naprawde stracił ojca.Bo on nie odszedł odemnie.Zostawił NAS!!!Dosłownie.Sterują nim jak lalką i śmieją się z niego.Szkoda mi go że jest taki głupi.Ale głową muru nie przebije.Nie pokonam jego rodziny.
Teraz wypadałoby zawalczyć ale...o siebie. Jak możesz nawet zastanawiać się czy walczyć o faceta, który tak Cię traktuje!!
Dziewczyno ocknij się!!! Facet ma 30lat, wyjechał, zdradzał cię, zakochał się w innej, naubliżał ci, a ty chcesz do niego wracać?! Do tego macie synka co nie przeszkadzało mu znależć sobie inną. I myślisz, że potem się poprawi? Może na chwilke o ile wogóle. Lepiej zacznij myśleć o sobie i dziecku bo nieszczęśliwi rodzice to nieszczęśliwe dziecko i nie łudz się że twoje dziecko tego nie będzie widziało. Załóż sprawę w sądzie o alimenty i Ty jako kobieta zapomnij o nim i zacznij sobie życie układać na nowo bo będziesz nieszczęśliwa i za 20lat nagle cię oświeci że zmarnowałaś sobie życie i to na własne życzenie. Twój syn nie traci ojca! Ty powinnaś się rozejść z nim, a nie on z dzieckie. Jeśli będzie dobrym ojcem i zależy mu na synu, to będzie chciał się z nim spotykać, a ty nigdy mu nie broń. A jeżeli nie będzie chciał to prędzej czy póżniej znowu zostawi was oboje. Dlaczego kobiety same chcą pchac się w takie bagno i na dodatek dobrze o tym wiedzą. Życie masz jedno, jest wielu mężczyzn którzy będą wspaniali dla ciebie i twojego syna a nie taki facet. Dopóść w końcu zdrowy rozsądek!
Nie zamierzam o niego walczyć.Ten fecet już dla mnie nie istnieje.Nie będę marnowała czasu dla gnoja który olał własne dziecko i nawet się z nim nie spotkał.Nie utrudniałam mu tego.Wręcz przeciwnie.Wydzwaniałam jak głupia żeby zobaczył syna.On odszedł od nas.Już dość wycierpieliśmy przez niego.
Iwonko, trzymam kciuki za to byś miała tyle odwagi by wytrwać w swoim postanowieniu i nie dążyła ponownie do kontaktów z tym facetem
Iwonko, trzymam kciuki za to byś miała tyle odwagi by wytrwać w swoim postanowieniu i nie dążyła ponownie do kontaktów z tym facetem
Dziękuję za twoje miłe słowa.Nie wybaczę nigdy i nikomu krzywdy mojego dziecka.Nawet jego ojcu.Od jutra biorę się za siebie.I zaczynam żyć od nowa.Dla mojego kochanego synusia.
Pewnie, że dziecko jest 100x ważniejsze niż facet, który jest dorosły i świadomy swojego zachowania. Czasem nawet lepiej jest dla dziecka jak ma mniej kontaktu z jednym z rodziców, który nie spełnia dostatecznie swojej roli. Ja miałam w dzieciństwie żal do matki myślałam, że to ona nie chciała bym miała kontakt z ojcem, ale to on się na nas w bardzo podobny sposób wypiął. Bynajmniej teraz z perspektywy czasu rozumiem ją i jej decyzje, iż nie chciała by ranił mnie ojciec swoim postępowaniem.
Teraz powinnaś bardzo dużo robić dla samej siebie i dla synka, spędzać z nim jeszcze więcej czasu. Sama wybierz się może na jakieś zakupy czy też do fryzjera ![]()
Najpierw skorzystam z pomocy psychologa.Za dużo się stało aby tak poprostu wstać i zacząć nowy dzień.Za dużo mam w sobie złości i bólu.Żeby więcej nie ranić mojej słodkiej dziecinki.Pozałatwiam wszystkie sprawy urzędowo,znajdę pracę i zacznę w końcu zyć.Tak jak kiedyś.Zanim go poznałam i o mały włos mnie nie zniszczył.
Gratuluje dobrej decyzji. Zycze Wam dużo szczęścia
i ułożenia sobie życia z kochającymi was ludźmi. Pozdarwiam ![]()
Witam kobietki.Wczoraj zaliczyłam pierwszą sesje u psychologa.Diagnozę wstępną postawiła.Depresja związana z obecnymi wydarzeniami w moim życiu.Zaleciła wizytę u psychiatry po leki bo ona nie może mi nic przepisać.Tak na jakiś czas.Za tydzień mamy następne spotkanie.Ale niewiem czy pójdę do tego psychiatry bo będę to miała w papierach a niewiem czy ON później nie będzie walczył ze mną o dziecko i nie spróbuje użyć tego przeciwko mnie.Może sama rozmowa z psychologiem mi pomoże.
Z tego co slyszalam to sa informacje poufne, ze odbywasz sesje i po zakonczonych spotkaniach niwelowane sa dokumenty. Podobno jak nie jest to odgórnie zlecone to nie jest odnotowane w papierach.
31 2010-08-04 17:38:47 Ostatnio edytowany przez Iwona 80 (2010-08-09 12:29:35)
Witam was dziewczyny.W sobotę odezwał się do mnie na NK mąż tej "pani" która odebrała ojca mojemu synowi.Chce porozmawiać ze mną na temat całej tej sytuacji i tego co się stało.Czeka na mój sygnał.Odezwać się do niego?O czym własciwie z nim pogadać?Czy powiedzieć mu wprost żeby spadał?Co o tym myślicie?
Przepraszam moderatorki jeżeli popełniłam jakiś błąd pisząc posta ale zrobiłam to naprawdę nie specjalnie.
witaj Iwona. wspaniale sobie radzisz, bardzo dobry krok z tym psychologiem, pomoze ci fachowo. mysle ze nie masz co sie bac psychiatry ale skoro czujesz sie na silach byc bez lekow to wesprzyj sie psychologiem, dzieczynami z forum, znajomymi i dzieciem i powodzenia:*
a co do tego meza...mysle ze spotkanie ci nie zaszkodzi, on pewnie chce ratowac swoje malzenstwo i pewnie liczy ze ty tez i bedziecie wspolnie ich rozdzielac, a moze wlasnie chce poznac twoja sytulacje, co ty zamierzasz zrobic. sama musisz poczuc czy to ci jest potrzebne. ewentualnie mozesz z nim rozmoawiac przez portal tak jak i sie z toba skontaktowal.... tylko ze ta rozmowa juz chyba nic nie zmieni, on za pewnie czuje sie bezradny i szuka wszelkiego ratunku dla swojego malzenstwa, albo...to tez mozliwe, moze chce szybkiego rozwodu i chce ciebie na swiadka(on przy rozwodzie tez by ci sie przydal)
zastanow sie spokojnie, rozmowa nic nie tracisz, chyba warto sie dowiedziec co ma ci do powiedzenia.
powodzenia i aby tak dalej bo naprawde super se radzisz
pozdrawiam
witaj Iwona. wspaniale sobie radzisz, bardzo dobry krok z tym psychologiem, pomoze ci fachowo. mysle ze nie masz co sie bac psychiatry ale skoro czujesz sie na silach byc bez lekow to wesprzyj sie psychologiem, dzieczynami z forum, znajomymi i dzieciem i powodzenia:*
a co do tego meza...mysle ze spotkanie ci nie zaszkodzi, on pewnie chce ratowac swoje malzenstwo i pewnie liczy ze ty tez i bedziecie wspolnie ich rozdzielac, a moze wlasnie chce poznac twoja sytulacje, co ty zamierzasz zrobic. sama musisz poczuc czy to ci jest potrzebne. ewentualnie mozesz z nim rozmoawiac przez portal tak jak i sie z toba skontaktowal.... tylko ze ta rozmowa juz chyba nic nie zmieni, on za pewnie czuje sie bezradny i szuka wszelkiego ratunku dla swojego malzenstwa, albo...to tez mozliwe, moze chce szybkiego rozwodu i chce ciebie na swiadka(on przy rozwodzie tez by ci sie przydal)
zastanow sie spokojnie, rozmowa nic nie tracisz, chyba warto sie dowiedziec co ma ci do powiedzenia.
powodzenia i aby tak dalej bo naprawde super se radzisz
pozdrawiam
Dziękuję sylu za twoje wsparcie.To fajnie przeczytać tak miłe słowa.Cieszę się że napisałam na to forum.Jesteście naprawdę super babeczkami.Wiem że z waszą pomocą dam sobie radę.Pozdrawiam