Zraniona... po raz kolejny... lecz chcę walczyc... Pomóżcie!! - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zraniona... po raz kolejny... lecz chcę walczyc... Pomóżcie!!

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 9 ]

Temat: Zraniona... po raz kolejny... lecz chcę walczyc... Pomóżcie!!

Witam ponownie.

Od mojego ostaniego postu; w którym opisywałam swój nieudany związek wiele w moim życiu się zmieniło, ale tak na prawdę mam wrażenie, że moje życie zatoczyło pętle i jestem w tym samym momencie, co miesiąc temu.  K'woli wprowadzenia; Moje życie emocjonalne przypomina telenowelę brazylijską. Znam smak łez, bólu, poznałam na własnej skórze smak miłości chorej- obsesyjnej. Obawiam się, że ciązy nade mną klątwa ;P. W tym roku zakończyłam dwa związki i prawdopodobnie jutro zakończy się nagle mój trrzeci związek.

Pierwszy zakończyłam po 4 latach spotykania się; praktycznie tuż przed zaręczynami, jednakże uważam, że to była słuszna decyzja ;D

O drugim związku pisałam niespełna... miesiąc temu na forum. Pokochałam miłością, która zakrawała na miłośc obsesyjną, jednakże udało mi się pozbierac dośc szybko; m.in. dzięki nieocenionej pomocy netbabeczek, które pozwoliły mi zrozumiec istotę  działan byłego uświadamiając mi, że chłopak cierpiał na borderline. To uchroniło mnie przed błędem, który mogłam popełnic wracając do niego (za co dziękuję serdecznie wszystkim jeszcze raz ;*) post ten pisąłam już w momencie, gdy pogodziłąm się ze stratą tego mężczyzny, co swoje przepłakałam i mogłam inaczej spojrzec na temat uczuc i z podniesioną głową ruszyc dalej.

jak wiadomo; życie pisze najbardziej zwariowane scenariusze. W momencie, gdy polubiłąm soją samotnośc i doceniłam walory samotności pojawił się on... Znałam go wcześniej, gdyż środowisko, w którym się obarcam jest dośc hermetyczne... W najmniej oczekiwanym momencie  dostałam od niego propozycję spotkania.  W zasadzie stwierdziłam, że nic nie zaryzykuję spotykając się z nim na małą kawkę ;P. Spotkaliśmy się jakiś tyddzień później... Pierwsza "randka" była bajeczna. Już wtedy postanowilismy spróbowac się "oswoic", a już od drugiej randki staliśmy się nierozłączni. Nigdy z żądnym facetem nie było mi tak dobrze ;D. O ile przez ostatnie pół roku prawie codziennie płakałam z powodu mężczyzn, to gdy wracałam po spotkaniu z nim; siadałam na dywanie i płakałam ze szczęścia. Wspieraliśmy się na arenie zawodowej, w życiu prywatnym. Moi znajomi z poza "środowiska"  wprost za nim przepadają. ja zdążyłam wkupic się w łaski jego kumpli. mam wrażenie, że on bardziej zaangażował się w to wszystko jak ja, gdyż nauczona doświadczeniem nie chciałam znów rozczarowac się po raz kolejny. We wtorek ON dostał awans. gdy tylko zakończył spotkanie jak na skrzydłach przybiegł do mnie z szampanem świętowac sukces. Oczywiście nowe stanowisko wymaga od niego poświęcenia, co ja doskonale rozumiem, bo o ironio; pracujemy w jednej branży i doskonale rozumiem brak czasu. Cieszę się z jego sukcesu, daje mu do zrozumienia, że doceniam jego pracę, że może ZWASZE na mnie liczyc, pomagam mu na tyle ile mogę. Oczywiście nowe obowiązki bardzo wpłynęły na częstotliwośc naszych spotkań i widywaliśmy się rzadziej. Nowa sytuacja zmusiła mnie do rezygnacji z moich potrzeb emocjonalnych; co było dla mnie nieprzyjemną koniecznością- dla jego dobra... dla jego kariery, jednakże dalej czułam się ważna dla niego. W sobotę- wczoraj sytuacja się diametralnie zmieniła. Pojechaliśmy do domów. Umówiliśmy się, że skontaktujemy się przez gadu, lecz jego nie było. Wysłałąm mu jednego smsa, bo on w ogóle się nie odzywał, więc stwierdziłam, że jednen sms, nie zaszkodzi. On odpisął tylko; Dobranoc =*. Drugiego dnia, znów ten schemat się powtórzył, cały dzień nie pojawił się na necie, mimo, że obiecał.

W końcu stanowczo, acz dyplomatycznie powiedziałam mu, że mimo, że rozumiem jego obecną sytuację, że ma moje wsparcie, to chciałabym, żeby mi poświęcił więcej uwagi. Odpisął po 9 godzinach (oto treśc maila) masz racje- problem jest we mnie, nie w Tobie. Dosc długo byłem sam. Pojawiłaś się Ty- nie zdążyłem Cię poznac i się do Ciebie przyzwyczaic i oswoic a już w trybie hiper mega natychmaistowym byliśmy "związkiem" i w ciągu kilku dni wywróciłaś moje życie do góry nogami. We wtorek moja sytuacja zawodowa zmieniła się i nadszedł czas, gdy muszę się skoncentrowac na projekcie, spręzyc i dac z siebie wszystko to co najlepszetaka szansa może się nie powtórzyc! To kolejne obciążenie psychiczne a Ty mi piszesz z pretensjami. Nagłe zmiany zawodowe, nagłe zmiany prywatne- nie wytrzymuję już tego! Jeśli wszystkie moje myśli skupiają się wokół projektu i nawet nie wybiegają w Twoją stronę- to nie jest to dobry znak. Tęsknię do pracy, nie do Ciebie. Przepraszam

Napisałam mu, ;Myślę, że to nie jest temat, który powinien byc rozwiązany przez sms i musimy przeanalizowac wszystkie aspekty tego problemu.Wiesz, że jestem z Ciebie dumna i trzymam kciuki za Twój sukces. Chyba nie muszę mówic, jak bardzo bolą mnie słowa, które napisałaś w drugim smsmem. Jakkolwiek uważąm, że absorbujące życie zawodowe nie wyklucza udanego życia uczuciowego
Przepraszam, że piszę w ten sposób. Nie powinnam Cię teraz stresowac dodatkowo. Wierzę, że damy sobie rady, ale musimy zainwestowac w to wszystko trochę wysiłku. na mnie możesz liczyc.

Nie odpisał nic. To tylko trzy tygodnie, ale ja chcę jakoś to naprawic. Chcę walczyc. Pomóżcie!!! Po raz kolejny zlitujcie się nade mną biedną uwikłaną w te ch%$%rne meandry uczuc...  Mam nadzieję, że znów znajdę na tej stronce pomoc, jak znalazłam przy okazji ostatniego rozstania.

Pozdrawiam wszystkie netbabeczki.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Zraniona... po raz kolejny... lecz chcę walczyc... Pomóżcie!!

Moja Droga

Wiążąc się z kimś, bierzemy odpowiedzialność za drugą osobę, za jej uczucia do nas, również za to co się z nią dzieje...Wydaje mi się że On nie był jeszcze gotowy, a Ty całą swoją miłość , tą wcześniejszą, odrzuconą przelałaś na niego ze straszną siłą...być może wystraszył się tego i cała ta sytuacja go przerosła, zwłaszcza że jego życie zawodowe również się zmieniło...

Nie martw się na zapas, musisz z nim szczerze porozmawiać, o tym co Was łączy, o Waszych obawach...Jeśli jest mu tak ciężko to musisz okazać mu że po prostu jesteś...

Tylko pamiętaj że w tym wszystkim to Ty jesteś najważniejsza, bo to Tobie jest źle i to Ty cierpisz...a przecież ofiarowujesz mu to co masz najcenniejszego, swoje uczucie...

Zawsze jestem z Tobą :* Pamiętaj o tym..

3

Odp: Zraniona... po raz kolejny... lecz chcę walczyc... Pomóżcie!!

Droga gurdian95 czytajac Twojego posta stwierdzam że on zachowal sie bardzo egoistycznie , bo tak sie nie robi ze , gdy przychodzi awans to odsuwa sie od siebie kochaną osobe.Nie wieerze ze nie mozna polaczyc pracy ze zwiazkiem.Nie moze byc tak ze praca jest wazniejsza od milosci , bo w takim razie to nie milosc.Wkurza mnie takie podejscie facetów, bo jak tak wogle mozna sie zachowac.Jak on pisze ze teskni za praca a nie za Toba , to niech spada bo nie jest wart milosci Twojej .Owszem moze i bym walczyla o ten zwiazek jakbym byla wczesniej szczesliwa tak jak TY, ale pamietaj to co napisala poprzedniczka TO TY Jestes Najwazniejsza i tego sie trzymaj :-)

4

Odp: Zraniona... po raz kolejny... lecz chcę walczyc... Pomóżcie!!

zgadzam się z poprzedniczkami. Musisz myśleć przede wszystkim o sobie. Skoro dla niego kariera i życie zawodowe jest ważniejsze od miłości, to może znaczyć, że on nie dojrzał emocjonalnie do poważnego związku. Trudno uwierzyć w to, że praca pochłania go do tego stopnia, że nie znajdzie chwilki dla ukochanej osoby. Jeżeli ten związek nie trwa jeszcze zbyt długo, może spróbuj się pogodzić z rozstaniem. Ale jeśli chcesz walczyć to... odsuń się od niego, pozwól mu zatęsknić za sobą. Nie pisz, nie dzwoń (wiem, że będzie ciężko, ale wytrzymaj to dla dobra sprawy!!!). Wkrótce zrealizuje projekt w pracy i będzie miał mniej obowiązków, a tym samym wolny czas, który wcześniej poświęcał tylko i wyłącznie pracy, ale nagle okaże się, że on nie ma co z tym czasem zrobić. Jeżeli traktował Cię poważnie (czego Ci życzę z całego serca) to wtedy sobie przypomni o Tobie. Jeżeli się nie odezwie, niestety prawdopodobnie będzie znaczyło to tyle, że albo nie był i nie jest gotowy na związek, albo szukał pretekstu do rozstania, którym okazał się awans i nowe obowiązki.
pamiętaj o jednym: nie narzucaj się. to bardzo częsty błąd popełniany przez nas, zakochane kobietki. Niestety pokazując facetowi, że może na nas liczyć, że będziemy czekać itp., utwierdzamy go w przekonaniu, że jesteśmy i będziemy na jego każde zawołanie. A facet nie może być za pewny, bo wtedy przestanie się starać. Bo po co ma się starać o coś, co jest mu podane na tacy?
pozdrawiam i życzę wytrwałości.

5

Odp: Zraniona... po raz kolejny... lecz chcę walczyc... Pomóżcie!!

Jest naprawdę wielkim egoistą. I przemyśl sobie zwiazek z nim bo w zyciu mozecie miec wiele sytuacji, gorszych, w których zostaniesz potraktowana jeszcze gorzej.
Te zdanie... że jego mysli ani na chwilę nie wybiegają w Twoją stronę... Aż uwierzyc nie moge, że mogł tak napisać. Mi się własnie wydaje, znaczy się, jesli mam dużo nauki, w którą ja również jestem zaangazowana, żeby skonczyc studia, czy jakiejkolwiek innej rzeczy, która mi czas pochłania, cały czas mysle o tym jak wspaniale byłoby mieć teraz czas wolny i siedzieć z moim facetem. I wtedy myslę o tym jak o takiej 'oazie która daje mi siłę do działania'. Dlatego też nie jestem w stanie zrozumiec jego zachowania.
Mysle, że gdy już znajdzie czas dla Ciebie, powinnas z nim porozmawiać. Bo w tym co on napisał gołymi oczyma widać u niego zrezygnowanie. Zapytaj jak on to sobie wyobraża. Bo jesli chce zrezygnować z Ciebie dla kariery- to jego strata. Niedojrzały jest i tyle...

6

Odp: Zraniona... po raz kolejny... lecz chcę walczyc... Pomóżcie!!

Dziękuje wszystkim za cenne rady ;***

Przeanalizowałam wszystko jeszcze raz i stwierdziłam, że teraz najlepszym wyjściem będzie wycofanie się na jakiś czas. Mam tutaj na myśli to, że nie będę dzwonic, wysyłac maili, smsów. Poczekam na jego ruch. Czuję, że kiedyś w końcu zadzwoni, napisze i przylezie do mnie, a ja wtedy "ŁASKAWIE" wyciągnę dłoń do całowania XD w myśl zasady; Jeśli kogoś kochasz, daj mu wolność. Jeśli Ciebie kocha naprawdę... wróci. Myślę, że potrzebuje trochę czasu....
Trzymajcie za mnie kciuki!!!

7

Odp: Zraniona... po raz kolejny... lecz chcę walczyc... Pomóżcie!!

i bardzo dobrze, myślę, że podjęłaś słuszną decyzję. Tylko postaraj się wytrwać w swoim postanowieniu, więc nie kontaktuj się z nim pierwsza, a na smsy i maile odpisuj z pewnym opóźnieniem. niech poczuje się trochę niepewnie... 3mam kciuki, żeby zatęsknił za Tobą jak najszybciej!!! A Ty kochana zajmij się sobą i swoimi sprawami, żeby nie myśleć za często o nim. powodzenia!!! smile

8

Odp: Zraniona... po raz kolejny... lecz chcę walczyc... Pomóżcie!!

Minął już tydzień... Moje uczucia do Niego straciły już na sile... Ale jednak coś mnie do niego ciągnie... Jutro ON przychodzi do mnie, by zakończyć(???) to wszystko jak dorosły człowiek... Ale....

Jak sobie obiecałam, tak i się stało... Nie odzywałam się aż do środy (dla mnie to i tak długo), ale w środę wieczorem wysłąłam mu buźkę smsem... On odpisał dość wyczerpująco, ale ten sms dotyczył jego spraw zawodowych, ani słowa o mnie, o nas. Odpisałam; Kochanie, kiedy Cię zobaczę, ponieważ muszę przyznać,że brakuje mi Ciebie...

Nie odpisał... To mnie tak rozwścieczyło, że postanowiłam dać sobie spokój z typem. Wykasowałam go z list znajomych na facebooku, jego numer te, jego gadu... Jednakże teraz on się odezwał... w niedzielę poprosił mnie, bym włączyła TV na program X, o godzinie ...

Nie opisałam. Dopiero po programie jakiś czas Wysłałam mu smsa o treści; poznałam Cię po opuszkach palców (wiem, że jest bardzo próżną osobą i chciałam mu dać małego pstryczka w nos).

Wczoraj natomiast napisał mi, że cholernie mu mnie brakuje.  Jak na Zawodową zołzę przystało odpisałam z 4 godzinnym opóźnieniem; Potwór jesteś tongue, na co on Napisał; Nie uda Ci się mnie ujarzmić, nie jesteś w stanie mnie poskromić, choć doskonale wie, że ja takie sentencje potraktuję jako wyzwanie...

Powinnam dodać, że ON ma 21 lat, ja 23. Jestem jego pierwszą dziewczyną po... dość długim czasie. Nie jest to osoba, z którą mogłabym spędzić resztę życia, ale ciągnie nas do siebie w sposób niemożliwy ;P

Nie chcę kończyć tej relacji i chciałabym teraz prosić Was po raz kolejny o radę, jak się zachować, by go przy sobie przytrzymać.

Jego słabą stroną jest próżność. Wiem, że on mnie uwielbia( ale jeszcze on tego sobie nie uświadomił tongue). Jest pracoholikiem, a ja dałam mu się poznać jako osoba pełna ciepła, troskliwa i delikatna, jednakże Jego zachowanie obudziło we mnie drapieżną naturę. Należy do tych mężczyzn, którzy reagują na brak kontaktu.

Niestety jesteśmy od siebie zależni zawodowo, więc zerwanie kontaktów nie wchodzi w grę, nie mówiąc już o zemście, czy innych akcjach tego typu.

Jutro się spotykamy; chcę go potraktować maksymalnie obojętnie, ale nie chcę, by ode mnie odszedł... Co robić???


Bardzo liczę na podpowiedzi, a także na zimną ocenę tej sytacji.

Z góry dziękuję za wszelkie porady

Pozdrawiam I Całuje wszystkie netkobitki ;******

Posty [ 9 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zraniona... po raz kolejny... lecz chcę walczyc... Pomóżcie!!

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024