Co dalej? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 8 ]

Temat: Co dalej?

Dzień dobry
Mam 30 lat. Od 5 lat jestem mężatką, 3 lat mamą. Mąż jest moim pierwszym partnerem życiowym na poważnie.
Z moim mężem zakochaliśmy się od pierwszego wejrzenia. To było bardzo silne, obustronne uczucie. Wszystkie dalsze decyzje były konsekwencją tej miłości. Jednak od jakiegoś czasu dzieje się między nami coraz gorzej.
Mąż od dwóch lat zarabia bardzo dobre pieniądze. Ja mam własną działalność gospodarczą i w porównaniu do niego zarabiam może 1/15 tego co on, przy tym dojezdzam do pracy godzinę drogi i mam dyżury dwunastogodzinne więc wracam czasem późnym wieczorem. Ogólnie pracuje na 2/3 etatu od kiedy mamy córeczkę. Wydaje mi się że od kiedy on zaczął zarabiać dużo, pojawiły się problemy. Mąż totalnie nie szanuje mojej pracy, namawia mnie do zrezygnowania z niej. Praktycznie utrzymuje nas, ostatnio zmieniliśmy mieszkanie na wieksze. Kupił mi samochod. Ostatnio powtarza że chce drugie dziecko. Tymczasem ja chce rozwijać swój biznes i jak najszybciej wrócić do pracy na pełen etat. Od jakiegoś czasu pojawiło się z jego strony wypominanie np. "zapewniam ci byt, wspaniałe warunki do życia więc oczekuje od ciebie posłuszeństwa, tego że będziesz wdzięczna" itp. Ciężko to opisać ale ogólnie wymaga ode mnie np.calodobowego zajmowania się dzieckiem, podczas gdy on nie przykłada nawet palca do tego by w jakiś sposób mnie odciążyć. Zawsze to ja rezygnuje z pracy gdy córka jest chora. Staje się coraz bardziej roszczeniowy, porównuje mnie że "gdyby miał lepsza żonę to okazywałaby wdzięczność i lepiej gotowała". Jest wulgarny, czasem mnie wyzywa (głupia babo). Stosuje moim zdaniem formy szantażu np.jak mnie nie pomasujesz to nie dam ci spać. Ogólnie ja praktycznie nie podejmuje żadnych decyzji w domu, np.jest mi za zimno a on mówi że go to nie obchodzi i ustawia temperaturę na taką jak on chce. Wydaje mi się że ta kontrola.zaczela.sie od kiedy umocnił swoja pozycję i zaczął dużo zarabiac. On jest totalnie niesamodzielny w domu, nie gotuje, bez przerwy muszę go obsługiwać (przynieś to, tamto, daj jeść, pić kto.) Mąż pochodzi z domu gdzie matka wychowywała dzieci a ojciec zarabiał, ale zawsze mówił że nie szanował takiej decyzji. Twierdzi że chciałby żebym pracowała ale zarabiała godnie i miała pracę blisko domu.
Tymczasem jest to moja trzecia praca a on nadal jest niezadowolony.
Nie wiem czy ja przesadzam, czy tak ma.byc.  Z jednej strony oczywiście powinnam być wdzięczna za poczucie bezpieczeństwa finansowego które zapewnią naszej rodzinie. Z drugiej zaczynam się powoli w tym dusić. Zamiast jego pieniędzy wolałabym szacunek, zainteresowanie moimi potrzebami.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Co dalej?

Mąż nie zmienił się od czasu gdy się poznaliście. Wybrałaś takiego mężczyznę, a nie innego. Wiadomo było jak będzie. Tu nie ma co nas i siebie oszukiwać.
Sytuacja jest jasna on się nie zmieni. Skoro chcesz się rozwijać zawodowo, to nie rozumiem jak mogłaś wybrać władczego faceta, z takimi a nie innymi wzorcami rodzinnymi.

Odp: Co dalej?

Pieniądze szczęścia nie dają jak to się często mówi i sama to potwierdzasz w ostatnim zdaniu swojego posta. To co stosuje mąż wobec Ciebie to nic innego jak przemoc ekonomiczna. On próbuje Cię sprowadzić do roli służącej. Usiłuje Cię nakłonić do rezygnacji z pracy tylko po to, żeby Cie uzależnić finansowo. Dopóki masz swoje pieniądze to masz jeszcze coś do powiedzenia. Jeśli by się to zmieniło to Twoja pozycja w tym związku będzie żadna, a przemoc stosowana wobec Ciebie będzie eskalowała. Decydowanie się w tym momencie na dziecko to jak skok w przepaść.
Niestety, Twój błąd polegał na tym, że przez całe lata tolerowałaś sytuację, w której on poza pracą nie miał żadnych innych obowiązków tzn. nie pomaga w domu i przy dziecku. Przyzwyczaił się do tego i uznał to za obowiązujący stan rzeczy. Teraz będzie Ci bardzo trudno zmienić tę sytuację. Do tego dochodzą jeszcze wzorce jakie miał w domu tzn. mama za niego wszystko robiła. Trzeba jasno stawiać swoje żądania i oczekiwania. Terapia małżeńska była by tutaj jakimś rozwiązaniem, ale mąż Twój mąż jest raczej z tych typów co nie uznają tej formy pomocy.

4

Odp: Co dalej?

Musisz zacząć stawiać na swoim, postawić granice, bo on coraz bardziej będzie władczy, jak będzie miał Twoje przyzwolenie.

Drugie dziecko, owszem, ale nie w takim reżimie, dlatego porozmawiaj z nim szczerze co czujesz, bo inaczej, jak tak dalej będzie, psychika Ci siądzie.

Jeśli tego nie zrozumie, powinnaś rozważyć rozwód.

5

Odp: Co dalej?

uczenczarnoksieznika : idealnie opisujesz sytuacje. O terapii rozmawiałam i dokładnie takie ma zdanie, że to strata kasy i on nie zamierza w tym brać udziału bo w to nie wierzy.


Słuchajcie, zawsze staram się też patrzeć na to z drugiej strony. Mąż który dba o rodzinę, zapewnia jej godne warunki życia, to przecież tak naprawdę coś dobrego. Nie mogę uwierzyć w to że jest on złym człowiekiem. Naprawdę zakochaliśmy się w sobie i on nadal mnie kocha. To co robi nie wynika z jego złej woli. Mi się wydaje że on nie do końca świadomie może mnie krzywdzi, bo nie wie że to okazywanie miłości i troski nie opiera się tylko na obrzucaniu pieniędzmi. Byc może w ten sposób wyraża swoje uczucie, bo jest materialistą. Z tego co czytałam "przemoc ekonomiczna" polega na tym że ktoś np.pozbawia kogoś środków, racjonuje pieniądze itp. Nie ma takiej sytuacji u nas. Ja mam praktycznie wszystko czego zapragnę, mamy wspólne konto.
Ale jego wypominanie że w związku z tym powinnam okazywać wdzięczność, być posłuszna itp.jest dla mnie niepokojące. Bo np. co mi z jego pieniędzy gdy nie mam wsparcia w swojej karierze w pracy albo w opiece nad dzieckiem? Cena jaką płacę za tą stabilnosc finansowa i dobre warunki życia jest bardzo duża. Mam wrażenie że ta ceną jest moja wolność, godność, moje marzenie o spełnianiu się zawodowo. Moja możliwość współdecydowania w związku a nie tylko brania tego co on mi daje.

Jak poprowadzić rozmowę z nim na ten temat? Zawsze gdy zaczynam o tym jak się czuję, co mnie boli - on zbacza z tematu na to jak to on czuje się pokrzywdzony gdy np.ja nie zajmuję się domem i pracuje, nie poświęcam jemu wystarczająco dużo czasu, nie spełniam jego oczekiwań idealnej, usluznej żony. Kończy się na wspólnym wytykaniu sobie żalów, jest to bezproduktywne.

6 Ostatnio edytowany przez Legat (2022-01-09 12:20:06)

Odp: Co dalej?
peggy_sue napisał/a:

To co robi nie wynika z jego złej woli. Mi się wydaje że on nie do końca świadomie może mnie krzywdzi, bo nie wie że to okazywanie miłości i troski nie opiera się tylko na obrzucaniu pieniędzmi.

peggy_sue napisał/a:

Jak poprowadzić rozmowę z nim na ten temat?

Obawiam się, że jesteś już w takim stanie - osoby poddanej manipulacji, konstruktywnie z nim rozmawiać. Ratuj się i idź sama na terapię. Na dzień dzisiejszy nie jesteś w stanie podjąć jakiekolwiek decyzji dobrej dla siebie. Terapeut6a zapewne zaleci izolacje od manipulanta, zatem pewnie separację.

7

Odp: Co dalej?

"nie poświęcam jemu wystarczająco dużo czasu, nie spełniam jego oczekiwań idealnej, usluznej żony"

Widać, że spełniasz, z tego co piszesz tongue
Czyżbyś była jego służącą? Bo do tego to się sprowadza.
Nie usprawiedliwiaj go, bo sama widzisz, że to nie o to Ci chodzi, co on oferuje.

Dokładnie to jest manipulacja. Nie da się spełniać wszystkich oczekiwań, do tego wyimaginowanych.

8 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2022-01-09 13:03:55)

Odp: Co dalej?
peggy_sue napisał/a:

Tymczasem jest to moja trzecia praca a on nadal jest niezadowolony.
Nie wiem czy ja przesadzam, czy tak ma.byc.  Z jednej strony oczywiście powinnam być wdzięczna za poczucie bezpieczeństwa finansowego które zapewnią naszej rodzinie. Z drugiej zaczynam się powoli w tym dusić. Zamiast jego pieniędzy wolałabym szacunek, zainteresowanie moimi potrzebami.

I zadowolony raczej nie będzie, bo - jak sama słusznie zauważyłaś - on po prostu Cb i Twojej pracy nie szanuje oraz nie liczy się z Twoimi potrzebami.

Są tacy faceci, którzy kobiety potrzebują do rozmnożenia się i jako domowe urządzenie wielofunkcyjne. Twój mąź na takiego mi wygląda. Cóż, może i Wasz związek zaczął się od potężnej fascynacji i wzajemnego zakochania, ale teraz jego miłości, przyjaźni i partnerstwa w Waszej relacji nie widzę.


peggy_sue napisał/a:

Jak poprowadzić rozmowę z nim na ten temat? Zawsze gdy zaczynam o tym jak się czuję, co mnie boli - on zbacza z tematu na to jak to on czuje się pokrzywdzony gdy np.ja nie zajmuję się domem i pracuje, nie poświęcam jemu wystarczająco dużo czasu, nie spełniam jego oczekiwań idealnej, usluznej żony. Kończy się na wspólnym wytykaniu sobie żalów, jest to bezproduktywne.

To może przestań wytykać mu swoje żale, a na jego pretensje odpowiadaj, że taka właśnie jesteś, byłaś wcześniej i nie zamierzasz się zmieniać wbrew sobie tylko po to, aby go zadowolić, więc lepiej niech to zaakceptuje.
Wydaje mi się, że problem tkwi w tym, że Ty sama do końca siebie nie akceptujesz, nie jesteś pewna kim jesteś i być może starasz się być idealna wg cudzych wzorców, a to jest droga donikąd.

Posty [ 8 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024