Witam!
Według mnie najbardziej udane wyprawy, wycieczki - to te spontaniczne i te które dostarczyły nam niesamowitych doznań i przygód...
Takie podczas których czujemy jednocześnie strach i przerażenie - ale przede wszystkim wielki zachwyt i radość...
Doznałyście czegoś podobnego?
Ja miałam takie uczucia kilka razy...
Ostatnio - w maju - byliśmy ze znajomymi jak co roku nad jeziorkiem pośród dzikich lasów...
A ponieważ zabrałam ze sobą rower - chciałam wykorzystać jak najlepiej czas tam spędzony na dokładnym "zbadaniu" tych rejonów właśnie rowerem i to samotnie - jak to zazwyczaj robię ![]()
Jezioro, które się tam znajduje - jest znacznych rozmiarów z urozmaiconą linią brzegową i bujnym lasem wokół...raj dla takiej wielbicielki lasów jak ja ![]()
Wyruszyłam z myślą szybkiego powrotu...jednak objechanie tego jeziora okazało się nie takiego proste jak mi się wcześniej wydawało...stare szlaki rowerowe i piesze okazały się zupełnie nieaktualne i kończące się w najbardziej nieoczekiwanych miejscach...niejednokrotnie wielkie bagna czy niepozorne potoczki przeszkadzały mi w wyprawie...do tego niezwykle tajemniczy las, który jakby "patrzył" na moje potknięcia i "śmiał" się z mojej nieporadności
były momenty zwątpienia czy na pewno jadę w dobrym kierunku i mysli czy już się zgubiłam czy jeszcze mam jakąś orientację w terenie...podróżowanie przy samym jeziorku było niestety niemożliwe ze względu na duże zabagnienie terenu i ogromną ilość zwalonych drzew przy brzegu...
Słyszałam tylko niezwykłe odgłosy ptaków i swój oddech...momentami czułam właśnie strach i przerażenie - sama w środku dzikiego lasu na ścieżkach, które co chwile się urywały, gdzie w każdym momencie mogły wybiec zwierzęta...z drugiej strony mój zachwyt nad pięknem tego miejsca był tak ogromny, że mimo wszystko nie chciałam szybko stamtąd wracać ![]()
Ta moja wyprawa trwała ponad 2 a może nawet 3h...ale udało mi się
![]()
To była fantastyczna wyprawa!
Podzielcie się także swoimi przeżyciami z wypraw !
Pozdrawiam