Ciekawi mnie zawsze co inni wędrowcy mają w plecaku do jedzonka. Bo chodzi o to by się nie nadźwigać, a mieć dużo siły. Ja w każdym razie zawsze biorę gorzką czekoladę Wedla, pasztet sojowy, serki w plasterkach Hochland, i albo zwykły chleb albo pieczywko chrupkie. Do picia zawsze Muszynianka:))) a jak jest z Wami???
2 2007-07-27 22:10:53 Ostatnio edytowany przez emanuelle (2007-07-27 22:14:11)
no tak Hochland, i albo jakaś szynka w plastikowym opakowaniu albo pasztet sojowy , zwykle Sante czasem chlebek Wasa, bo jest lżejszy od zwykłego chleba, ale właśnie tam w górach ma się ochotę właśnie na takie zwykłe pieczywo, na pierwszy dzień mam zwykle jakąś wypasioną kanapkę, niekiedy biorę jakiegoś pomidora albo ogórka, no i zupki chińskie Vifon, to już podstawa!!!ale zwykle połowę makaronu zjadam zanim zaleję go wodą, hi hi
mniam mniam
ja kiedyś też jadłam Vifon, ale potem przerzuciłam się na Knorra ,np, Diabolo Pomidoro czy Ser w ziołach:)jakoś mi tak bardziej podchodzą po całodziennym wędrowaniu:)z batonów to preferuję Snickersa, czasem dla odmiany Marsa.
4 2007-07-30 00:29:38 Ostatnio edytowany przez Madzia (2007-07-30 00:33:56)
Obowiązkowo batoniki Corny z muesli, jako przekąska na cały dzień, na drugie lekkie śniadanko biorę zawsze serek homogenizowany i Petitki w czekoladzie, co do dań głównych to ostatnio jakoś tak zamiast nosić swoje wolę zamawiać sobie w schronisku, smaczny i porządny posiłek. A nic lepiej nei smakuje jak fasolka po bretońsku przepita piwkiem po całodziennej wędrówce a na śniadanko gorąca jajecznica:)mniam mniam
Madzia masz racje z tym piwem i jajecznicą
no ja dodałbym jeszcze słynne szarlotki ze schronisk tatrzańskich...W tym roku bylem na festiwalu podroznikow 3 zywioly
http://podroze.onet.pl/3zywioly/2007_oimprezie.html
w ostatnim dniu imprezy byly tzw. opowiesci z jajem i jeden chlopak opowiadal o swojej wedrowce po schroniskach tatrzanskich, gzdie probowal szarlotek, ktore tam mozna kupic, zrobil fajny ranking, no i wynika z tego ze najlepsze szarlotki sa w schronisku na pieciu stawach...
Za tydzień jadę w góry i zastanawiam się co jest lepsze na szlaku? Zabrać gotowe kanapki zrobione wcześniej, czy wziąć tylko składniki (chleb, ser itp) a jedzenie przygotowywać na postojach. A może jakieś pieczywo lekkie...
Góry, super
Ja najczęściej robię sobie rano kanapki przed wyjściem, żeby jak zgłodnieję coś zjeść, ale nie robić za dużego postoju. Oprócz tego biorę jakieś przekąski czekoladę, żeby nie zabrakło sił
Jeżeli chcesz koniecznie jakiś lekkie pieczywko, to polecam, np. wafle ryżowe z czekoladą (np. z Good Food), lekkie, poręczne i dodają energii. Napisz jak było?
Na taki upał najlepiej nie obciążać się nie potrzebnie. Jajka ugotowane na twardo, bułka pełnoziarnista posmarowana masłem.
Albo bułka z serem (żółty, topiony). Pomidor do przegryzki ( nie kroję bo taki zmolestowany wcale mi nie smakuje).
Do picia woda niegazowana. Albo herbata gorzka z termosu. Czekolada jak najbardziej.
Kanapki, ciasteczka zbożowe, batoniki typu corny. W kanapkach żółty ser, sałata, trochę majonezu. Do picia mineralna niegazowana i powerade. To zawsze biorę w góry. W skałki jako że bardziej stacjonarnie, to mam to samo bez kanapek, z chlebem takim w suchych kromkach i dżem oraz puszka śledzi w pomidorach
.
zalezy jak dluga wyprawa
jak krotsza to kabanosy np Meastro, jakas czekolade na wzmocnienie, pieczywo ryzowe i duzo duzo wody
no a jak dluzsza to wiadomo, ze musza dojsc kanapki i jeszcze wiecej wody ;P
Ja muszę mieć kanapki - bez tego się nie ruszam.
Przygotowuję zawsze w pensjonacie, w którym przebywamy.
Fajnie, bo jest taka możliwość.
Dobrze mieć jeszcze jakiś batonik, ale raczej bez czekolady.
Temperatury sprawiają, że wszystko się topi.
Moim zdaniem bardzo dobrą opcją są batoniki i inne tego typu przekąski. Chyba, że wyprawa trwa cały boży dzień...
Podstawa, to solidne, na prawdę solidne śniadanie.
Gdy byliśmy w Szczawnicy to zazwyczaj trafiały się jakieś knajpy po drodze, gdzie można było zjeść dobrą kwaśnicę ;]