Na pewnym portalu spolecznosciowym, dosyc znanym stworzyli cos w rodzaju randkowych profili. Szczerze to zalozylam to z nudy, nigdy nie myslalam zeby poznawac kogos przez internet a tym bardziej swoja milosc. W moim zyciu facetow zawsze bylo pelno, tylko ze to pelno wygladalo tak ze ja kazdego kopalam w tylek. Wczesniej bylam w zwiazku przez ktory bylam psychicznie wyczerpana i nie mialam ochoty by to sie powtorzylo.
No ale zalozylam juz ten profil i zaczelo sie...sama sie smiaalm do siebie jacy to faceci sa beznadziejni piszac mi jaka to ja slicznotka, albo to czy moze sie umowie na maly numerek, inni chcieli dodac do znajomych ale ja nie przyjmowalam. Nie odpisywalam nikomu.
Az pewnego dnia moj profil ogladal On...
Wystarczylo ze na niego spojzalam, przeczytalam co napisal i sama do niego napisalam. Jedyny facet na tych randkach do ktorego sie odezwalam i to jeszcze ja - pierwsza...
chwile wymienialismy sie wiadmosciami na portalu ale zaraz przenieslismy sie na gg. Rozmawialismy tam kilka dobrych godzin. Zalilismy sie o swoich przezyciach, o tym ze nie ufamy innym. Poniewaz bylam wtedy powaznie chora zakonczylam rozmowe i poszlam spac.Nastepenego dnia znowu na gadu wymienialismy poglady na temat swojego zycia. rozmawialalo sie nam tak dobrze jakbysmy znali sie od lat i byli wspanialymi kumplami. Tego wieczoru podalam Mu swoj numer telefonu. Skonczylismy pisac na gg i zaczelismy pisac smsy. Tej nocy snil mi sie taki smieszny sen: Wyznanie pisane na klawiaturze - Kocham Cie:)...sama sie z tego smialam. Obudzilam sie rano i juz na moim wyswietlaczu telefonu widnial sms od Niego. Pisalismy ze soba caly dzien. Wieczorem odwazylam sie go zapytac czy moglibysmy sie spotkac nastepnego dnia na spacer, porozmawiac, zobaczyc czy na zywo rowniez mamy wspolne tematy. Na poczatku on sie wykrecal, mowil ze ma uczuelnie, ze nie wie czy mu sie uda i da znac mi jutro rano. Rano sms byl na tak. Spotykamy sie, mowilam sama do siebie, spotykam sie z mezczyzna ktorego nie znam a juz jestem nim cholernie zauroczona.
Umowilismy sie w jednym z warszawskich parkow. o 15. Ja jak zwykle przyjechalam 30 min za wczesnie. I czekalam na Niego. Siedzac tak zaczelam sie zastanawiac jak dobrze usiasc zeby jak najlepiej wyjsc, moze wlosy jednak rozpuscic, nie jednak troche podepne do gory. i tak siedzialam i siedzialam i minela 15 a jego nie ma. Pomyslalam sobie - a masz babo placek, on nie przyjdzie. przenioslam sie na miejsce gdzie juz nie obserwowalam przechodniow tylko siedzialam nad woda i rozmyslalam jaka to ja glupia ze uwierzylam w jakies pozainternetowe spotkania. ale zaraz przyszedl sms - Przepraszam Cie K., stoje w wielkim korku, spoznie sie 15 minut. I wiecie te 15 minut bylo dla mnie jak cale zycie, dluzylo sie niesamowicie. Nadal siedzialam nad woda i nie patrzylam sie czy ktos idzie w moim kierunku ale w pewnej chwili cos mnie naszlo zeby jednak sprawdzic, odwrocilam sie a tam szedl on, smutny, troche przygarbiony i widac ze przerazony, usmiechnelam sie swoim szczerym usmiechem i wtedy w jego oczach pojawila sie nadzieja, taki promyczek. Poszlismy na spacer, rozmawialismy o wszystkim, przechodzilismy przez te same miejsca kilka razy, w pewnym momencie odwazylam sie wziac go pod reke, tak szarmancko wtedy postapil. Chodzilismy i chodzilismy az zaproponowal wycieczke w inne malownicze miejsce warszawy.
Zaufalam mu, wsiadlam do samochodu wtedy tak naprawde obcego faceta, i poczulam spokoj i cisze w sobie, niczego sie nie balam, patrzyl na mnie tak jakby dziekowal za to ze swiat jest taki kolorowy dzieki mnie. Bedac juz na tym drugim spacerze tego samego dnia stanelismy na tarasie widokowym i przytulilismy sie do siebie. Wtedy zaczelismy mowic sobie o uczuciach jakie sa miedzy nami. o Tym jak nam dobrze. Wieczor zaczal sie konczyc wiec trzeba bylo wrocic do domu. zaproponowal ze mnie odwiezie. Zgodzilam sie, naprawde mu ufalam, juz wtedy czulam ze to jest ten jedyny, ten wyjatkowy z ktorym chce spedzic zycie. Jechalismy i ciagle przez przypadek naszle dlonie sie dotykaly, ksiezyc oswietlal nam droge, odwazylam sie dotkan jego wlosow, tak miekkich i pachnacych. Podjechalismy po bolk a On wtedy zadalmi pytanie czy jest szans ana kolejne spotkanie. Spojzalam sie na niego, usmiechnelam i powedzialam ze nie wyobrazam sobie zebysmy mieli sie nie spotkac. I od tego dnia spacerowalismy prawie ze codziennie zabierajac ze soba mojego psa, po tygodniu naszej znajomosci poznal moich rodzicow, ja jego po miesiacu. Slowa kocham Cie pierwszy raz wypowiedzial mi po 23 dniach naszej znajmosci, ale nie zrobil tego od tak sobie....to byl najcudowniejszy moment w moim zyciu, kazal mi zamknac oczy, usmiechnac sie i oddychac...pozniej kazal oczy otworzyc, spojzal w nie i powiedzial ze sa piekne, szczere ale pelne bolu, obiecal ze da im powod do usmiechu...szepnal na uszko dwa piekne slowa a ja mu je odpowiedzialam bo czulam to juz od samego poczatku. Kilka miesiecy pozniej oswiadczyl sie, zamieszkalismy razem, budujemy dom, podobno w moim brzuszku rosnie nasze malenstwo(a bynajmniej moj ukochany tak twierdzi) a w czerwcu mamy slub:)...
Gdyby nie internet i to ze sie nudzilam nigdy bym nie poznala mezczyzny ktory daje mi tyle szczescia i milosci, dzieki ktoremu jest piekniejsza, ktory podarowal mi siebie,ktory ufa mi i jest przy mnie zawsze...
Kazdemu zycze takiej milosci...takie uczucia jakie jest u Nas...
2 2010-02-13 00:45:13 Ostatnio edytowany przez a_normalna (2010-02-13 00:45:31)
Gdybym sama nie trafiła na moje cudo, to pewnie bym Ci zazdrościła tej miłości ![]()
Może warto zrobić teścik żeby wszystko było jasne? ![]()
Kiedy Narzeczony nie pozwala, mowi mi ze On wie ze juz tam jest bobo, ze testy sa do bani, ze mam isc do lekarza bo maly(ten w srodku) napewno namiesza(pewnie po tatusiu)...ostatno wyskoczyl mi z tekstem ze odkad jestem w ciazy to inaczje pachne:) Tylko ze to kobieta to czuje ze tam cos jej rosnie a ja nawet zadnych objawow nie mam no ale tamten uparty wiec w poniedzialek badanie lekarskie:D
Powiem Ci, że ja raz miałam taki moment, że zastanawiałam się czy nie jestem w ciąży, ale kobieca intuicja z całą stanowczością mówiła mi, że nie jestem. I oczywiście nie byłam.
Chociaż nie zawsze się to sprawdza, bo ile jest przypadków gdy kobieta jest w 2/3 miesiącu i nagle się dowiaduje ![]()
jawatoczysen - gratuluję odnalezienia swojej połowy w tak wyjątkowy sposób- choć chyba jednak coraz bardziej popularny
Bardzo szybko to wszystko się u Was potoczyło, ale na pewno gdybyście nie byli pewni swoich uczuć, nie byłoby szans na zaręczyny po kilku miesiącach
Podczas pierwszego spotkania człowiek wie na ile może się odważyć, intuicja ma wtedy sporo do powiedzenia
Dlatego dobrze, że czasem jej słuchamy ![]()
Życzę powodzenia ![]()
świetna historia miłosna ,która nadaje się na ekrany kinowe...
Życzę wam wszystkiego dobrego i aby ta miłość przetrwała wieki
pozdrawiam
Ansja..to prawda, coraz wiecej ludzi poznaje sie przez internet tylko czesto popelniaja straszny blad...dlugo sie ze soba nie spotykaja, tylko ze soba pisza w tej cyberprzestrzeni. piszac ze soba mozemy mowic o sobie wszystko w jak najlepszych obrazach. Niesety pozniej sie spotykaja i to juz wyglada inaczej. Na zywo zawsze jest ciezko.
Wiecie dziewczyny, moze to smieszne ale naprawde u mnie wystarczylo ze spojzalam na jego jedno zdjecie a juz wiedzialam ze to czlowiek z ktorym chce spedzic zycie. Jego oczy byly takie dobre i lagodne, usmiech taki szczery...i jak tu nie wierzyc w milosc od pierwszego wejrzenia;)
Bylismy ze soba od razu, po tej pierwszej randce:) ostatnio sie nawet ze mnie smial ze nie musial mnie nawet podrywac:)
Pamietam jak kiedys mi powiedzial ze bal sie do mnie wtedy napisac, ogladal moj profil kilka razy ale nie sadzil ze taka dziewczyna jak ja(nie wiem o co mu chodzilo) moglaby zauwazyc takiego faceta jak on...dlatego tak bardzo bal sie ze mna spotkac:) Zawsze bylam bardzo cicha, nie robilam nigdy pierwszego kroku a jednak uczucie moze z czlowiekiem zrobic wiele:).
Wiecie co w tym wszystkim bylo najpiekniejsze, on nic nie robil na sile, bal sie mnie dotknac bo nie wiedzial jak zareaguje:), pytal sie o pozwolenie:)
Moze to dziwne ale do tej pory nie poklocilismy sie ani razu...nie umiemy na siebie wrzeszczec, gdy cos sie dzieje to po prostu rozmawiam, wszystko na spokojnie...
Wokol podziwiaja Nasza milosci, jedni zazdroszcza.
Dodam jeszcze maly szczegol w Naszym zwiazku. Od samego poczatku bylo Nas 2+1, tzn. moje kochanie niecaly miesiac przed naszym spotkaniem zostalo porzucone przez dziewczyne...ona nie mogla przebrnac tego ze On znalazl sobie nowa kobiete. robila rozne rzeczy, gadala na Nas znajomym, mowila o mnie takie rzeczy ze troche w sercu bylo przykro. Zrobila nawettaki numer ze pdczepila moj profil do pewnej strony erotycznej. najgorsze w tym wszystkim bylo to ze pracowali razem,dodatkowo jej matka byla jego kierowniczka. Kiedys dostalam wiadomosc na pewien portal spolecznosciowy - od niej. Wtedy mnie nie obrazila mnie...napisala wrecz cos takiego jakby mnie chciala przestrzec, wspolczula mi:)...a ja wspolczulam jej. Czego ona nie robila byleby tylko rozbic nasz zwiazek. Najbardziej przezyla to ze poprosil mnie o reke. Ale to Nas bardzo wzmocnilo, utrwalilo w naszych uczuciach. Nadal sie czasami pojawia w naszym zyciu ale my sie jedynie usmiechamy i zyczymy jej szczescia.
Na ekrany filmowe...moze lepiej nie:)
Z tymi oswiadczynami to byla smieszna sprawa:). Spedzalismy sylwestra rok temu tylko we dwoje. Stalismy na balkonie rowno o godz 12 zeby zobaczyc sztuczne ognie i leciala piosenka Lady Pank - stacja warszawa... sa tam slowa "kiedys powiesz mi tak" i po tych slowach moj ukochany wyciagnal z kurtki taki malutki pakunek...i powiedzial: wiesz, pamietam jak mowilas ze Ty takie rzeczy chcesz najpierw przedyskutowac ale ja nie potrafie sie powstrzymac, jestem w tobie zakochany jak szaleniec, po same uszy, jesli sie nie zgodzisz zrozumiem ale jesli tak to bede najszczesliwszym facetem pod sloncem:)...zgodzilam sie:) rozplakalismy sie oboje:) slub mial byc jeszcze w tamtym roku ale terminow nie bylo zeby i slub i wesele tego samego dnia bylo:) wiec czerwiec tego roku zostal przyjety
. Szybko sie to dzialo, ale powiem Wam ze to Nasze uczucie to jest cos wspanialego...to nie chodzi o to zeby tylko kochac...to trzeba czuc wszedzie...w kazdym miejscu nawet gdy nie ma tej drugiej osoby trzymajacej cie za reke. To takie cudowne Gdy On zasypia a ja moge na Niego patrzec, i lzy same plyna mi z oczu...naprawde jest najcudowniejszym Skarbem jakiego moglam spotkac:)
I zycze Wam wszystkim tego samego:)....milosci ktora plynie w Waszych zylach, umyslach...ktora wypelnia Was calych...ktora do niczego nie zmusza, do niczego nie namawia...ktora sie nie przekrzykuje...takiej ze nawet jak sa problemy to We Dwoje zdolamy zdizalac wszystko:)
<<<<<Piekna historia jak z romansu, Zycze wam duzo duzo SZCZESCIA do konca<<<<<
Bardzo romantyczna historia. Nigdy nie byłam jakoś fanką tych wszystkich portali randkowych - ale jak widać, to nie miejsca są ważne ale ludzie. Ale na pewno masz rację - wiele dziewczyn za bardzo zwleka z tym pierwszym spotkaniem. Jak już kogoś poznają powinny od razu si spotykać a nie pisać rok czy dwa i potem się dziwić ,że w rzeczywistości ktoś okazał się inny. ... To chyba podstawowy błąd i ryzyko właśnie. A tak , jak się ktoś spotka z tą drugą osobą bo jawi mu się interesująca w ciągu miesiąca czy dwóch tygodni - zostaje w razie niepowodzenia mniejszy ból i rozczarowanie ... A czasem : udaje się tak jak Tobie
życzę szczęścia
!
Piękna historia
Ja mojego narzeczonego też poznałam przez internet i jestem szczęśliwa, ze zalogowałam się na tej stronie, dzięki której się poznaliśmy. Nie wierzyłam, ze nam się uda a tu za rok będzie nasze wesele ![]()
Życzę Ci, aby Twoje szczęście trwało jak najdłużej. ![]()
jawa, nie tylko Wy nigdy się nie kłócicie ![]()
świetna historia
życze dalszych sukcesów
:)
a_normalna, wiem ze jest wiele par ktore sie nie kloca ale ponie ktorzy uwazaja to za dziwne, wedlug nich to tak jakbysmy nie umieli ze soba rozmawiac...a przeciez tak nie jest, nietrzeba wrzeszczec zeby dojsc do porozumienia. Kazdy czlowiek uczy sie czegos nowego beda z partnerem.
Skoro opisuje swoja historie to dodam jeszcze kilka slow o moim tzw "poprzednim zyciu".
Jak 13 no prawie 14 latka zaczelam chodzic z pewnym chlopakiem o 4 lata starszym. Przez kilka pierwszych miesiecy moje zycie wygladalo bardzo dobrze. Bylam szczesliwa. Niestety on zaczal sie bardzo zmieniac. Chcial zawladnac nade mna. Nie moglam sie z nikim spotykac kogo on nie znal, a jesli juz znal to nie mogli byc to mezczyzni. Zawsze mialam wychodzic z nim. Do szkoly mnie zawozil i z niej odbieral a gdy on nie mogl tego zrobic robili to jego koledzy. Telefon sprawdzal mi ciagle, do kogo dzwonilam i do kogo pisalam...z gg bylo to samo. Nie mialam zycia, nie potrafilam zlapac oddechu. Chcialam odejsc...i wtedy zaczelo sie najgorsze...uderzyl mnie pierwszy raz. Powiedzial ze naleze tylko do niego i tylko on moze byc moim chlopakiem. gdy mialam 16 lat w walentynki(przez to wszystko nienawidze tego swieta) bylismy razem gorach. Poprosil mnie o reke a raczej nie pytal sie mnie o zdanie tylko poinformowal mnie ze sie zareczylismy,pierscionek zalozyl mi w nocy. Juz wczesniej kupil nam obraczki - ale nie srebne tylko zlote by wszyscy mysleli ze jestesmy malzenstwem. Wygladalam zawsze na starsza wiec nikogo to nie dziwilo ze na moim palcu widnieje obraczka. Brzydzilam sie go, jego dotyku, kontakt fizyczny z nim nie byl przyjemnoscia a zwyklym przymusem...robilam to bo on tego chcial...czasami czulam sie tak brudna jakby mnie zgwalcil...bil mnie coraz czescie a pozniej przychodzil, i plakal - doslownie plakal, mowil ze mnie bardzo kocha i nie widzi swiata, ze nie chce by ktos mi zrobil krzywde dlatego mnie tak pilnuje, a bicie, bicie bylo dla niego jak to on nazywal odruchem ktorego on nie potrafi powstrzymac. kupowal mi drogie prezenty na przeprosiny i jak czegos nie nosilam to bylo zle. robilam co mi kazal. Czulam sie okropnie. Czulam sie jak zwykla szmata.
Gdy mialam lat 17 moj swiat narodzil sie na nowo w obliczu tragedii. On zginal w wypadku motocyklowym. Z jednej strony czulam cierpienie a z drugiej ulge. Ale bylam tak wyniszczona od srodka ze chcialam umrzec. Nic sie dla mnie nie liczylo. Zaczeli sie obok mnie krecic rozni faceci ale ja nie chcialam zadnego zwiazku. kazdy wydawal mi sie taki sam, czulam ze kazdy chce mi zrobic krzywde. Kochalam tematego...i choc tak mnie krzywdzil to teraz juz mu wybaczylam.Nauczyl mnie wielu rzeczy. Mysle ze to w pewnym sensie dzieki niemu jestem teraz taka jaka jestem. Ze posiadam w sobie tyle milosci ktora chce okazac mojemu Ukochanemu. Tamtemu tej milosci okazywac nie umialam bo sie balam...zylam z nim tylko dlatego ze nie moglam sie uwolnic a tutaj zyje nareszcie dlatego ze chce, ze czuje sie bezpiecznie, ide przez zycie z usmiechem.
Zycie potrafi kopac w tylek ale jestem mu za to wdzieczna bo dzieki temu ja to zycie cenie bardziej. Nie potrafie byc msciwa, nie potrafie zrobic krzywdy bo wiem jak ona boli...nawet taka slowna.
a_normalna, wiem ze jest wiele par ktore sie nie kloca ale ponie ktorzy uwazaja to za dziwne, wedlug nich to tak jakbysmy nie umieli ze soba rozmawiac...a przeciez tak nie jest, nietrzeba wrzeszczec zeby dojsc do porozumienia. Kazdy czlowiek uczy sie czegos nowego beda z partnerem.
Proponuje przeglądnąć ten temat: http://www.netkobiety.pl/t7970.html
A co do Twojej przeszłości, to zawsze mnie dziwi jak kobieta pozwala żeby ją bić i niszczyć psychicznie. Ale najważniejsze, że to już za Tobą.
Wiesz...bo to nie jest prosto tak po prostu odejsc. Jestes tak zastraszona ze boisz sie wykonac jaki kolwiek ruch. Majac swiadomosc ze on potrafi cie uderzyc i slyszac zdanie ze jesli odejdziesz to cie zabije co masz zrobic...jestes nikim...nie masz szans ucieczki. Zgloszenie na policje niestety w naszym kraju nic nie daje. Nie masz gdzie sie ukryc. On znal wszystkie moje ruchy. U swoich rodzicow nie moglam szukac pomocy bo ich w rzeczywistosci nie bylo. mozna powiedziec ze wychowywalam sie sama. nie zauwazali tego ze cos sie dzieje. U mnie nie bylo tego problemu ze tak bardzo go kochalam ze po prostu mu wybaczalam tylko sie go balam. bylam wtedy jeszcze dzieckiem...zagubiona nastolatka ktora uwazala ze widocznie taki jej los zeby cierpiec.
cudowna historia !
Aby wasza miłość trwała do końca życia i ... dzień dłużej ! ![]()
Wiecie Dziewczyny:) Muszę się z tym z Wami podzielić. Mój Ukochany miał racje:) Spodziewamy się dzidziusia:D...dopiero drugi miesiac ale to takie wspaniałe uczucie mieć świadomość, że z Naszej dwójki, dzięki Naszej miłości powstaje ktoś trzeci:) Można powiedzieć, że latam ze szczęścia choć troche przeraża mnie to, że teraz nie będę tylko dbać o Nas ale jeszcze o maleństwo które jest takie bezradne, delikatne:)...Nie wiem jak mój mężczyzna to wykrył u mnie:) Nie mam objawów, nie przytyłam, wręcz przeciwnie schudłam a tu takie o:)
Super
gratuluję z całego serca ![]()
A jednak ![]()
Gratulacje ![]()
Także gratuluję:):)
i jak najwięcej miłości życzę:))
Dziękuję Wam Kochane:*
I to się nazywa prawdziwa miłość
cudownie !!! gratuluję Wam z całego serca.
jawatoczysen- z zazdrością czytam Twoje pełne ciepła i szczęścia posty ![]()
współczuję Ci z powodu tego co się działo w Twojej młodości- ale to chyba dało ci siłę do nowego życia, z góry patrzyłaś na mężczyzn a ten jedyny sprawił, że Twoje serce zabiło szybciej i się stało mięciutkie
Każda kobieta chciałaby chyba przeżyć to co Ty- ja bardzo ![]()
Powodzenia i niech dzidziuś dopełni wasze szczęście ![]()
24 2010-04-22 18:28:59 Ostatnio edytowany przez La Que Sabe (2010-04-22 18:32:16)
Życzę Wam dużo pięknych dni, energetyzująca historia
czuć, że kochasz.
Niesamowita jest Wasza historia! Chyba każdy chciałby przeżyć coś takiego:) Widać ze to miłość na całe życie:) Życzę Wam wszytskiego dobrego!
:)
ehh przepiękna historia... kto by nie chciał przeżyć tego co Wy... życzę szcześcia ![]()
Kochana jawatoczysen:
Widzę, że już znalazłaś połówkę swojej duszy:
"MÓWIĄ, ŻE KIEDY RODZI SIĘ CZŁOWIEK Z NIEBA SPADA DUSZA I ROZPADA SIĘ NA DWIE CZĘŚCI ....
JEDNA Z NICH TRAFIA DO KOBIETY, A DRUGA DO MĘŻCZYZNY....
NATOMIAST CAŁE ŻYCIE POLEGA NA ODNALEZIENIU TEJ DRUGIEJ POŁOWY....
POŁOWY SWOJEJ DUSZY....
POŁOWY SAMEGO SIEBIE....."
Cieszę się ogromnie, i gratuluję DZIDZIUSIA ![]()
aż sama do siebie się uśmiechałam, jak to czytałam
)