yashminne napisał/a:... A wtedy gdy czegoś zabraknie.., najbardziej sie to docenia i poznaje prawdziwą jego wartość. Więc myśle..że jak wróci nasz związek bedzie silniejszy.
Ma któraś z Was takie kilku miesięczne rozstanie za sobą? Jak to potem jest...Czy isntnieje w ogóle taka możliwość, że coś zdąży w ludziach "wystygnąć" przez ten czas rozłąki czy wrecz przeciwnie uczucia jeszcze bardziej sie wzmagają..? to napewno zależy od siły uczucia..
Ale i tak ciekawa jestem Waszych doświadczeń..
Cos takiego bylo w moim zwiazku. Mysmy mieli kryzys, nie chwilowy i nie nagly, tylko wszystko sie powoli spietrzalo przez dluugi czas (w dodatku praktycznie cala wina lezy po mojej stronie-robilam mu jazdy przez zanizone poczucie wartosci). Niemal sie rozstalismy. Jednak obiecalam, ze bardzo nad soba popracuje. W duzej mierze dotrzymalam slowa.
Tyle jednak razy go ranilam, ze juz nie byl pewny co do mnie czuje. Na wakacje musial wyjechac do pracy, do miasta oddalonego o 200 km. Kiedy przez tydzien prawie sie nie odzywal (tylko wieczorami na gg), i nie blyo zadnych oznak czulosci, myslalam, ze to juz koniec. Ze nie ma sensu, ze nie ma co sklejac na sile i powinnam sie psychicznie przygotowywac na rozstanie.. W dodatku w ogole nie tesknil przez pierwsze pare dni (gdy ja juz pierwszego dnia). Nie chcialam sie skarzyc, robic wyrzutow. Gadalam jak z kolega. Plakalam w samotnosci. Jednak po tygodniu wszystko sie zmienilo. Powiedzial, ze od paru dni, gdy mnie nie ma, czegos mu bardzo brakuje i zrozumial, ze mnie kocha. I chyba teraz kocha mnie bardziej niz przedtem. Mowi ze za mna szaleje, ze jestem przecudowna, ze nie marzyl ze bedzie mial taka kobiete, ze jestem najcenniejsza dla niego - ogolnie czuje sie jak ksiezniczka
A to wszystko przez rozlake i przez to, ze sie troche zmienilam. Nie widzielismy sie na razie 2,5 tygodnia, za 6 dni go odwiedze
A jakie pozadanie jest, woohoo 
Co do drugiego pytania yashminne - mysle, ze nawet po bardzo dlugim rozstaniu ludzie szybko sie do siebie przyzwyczajaja. Przeciez tak dobrze sie znaja
Poczatkowo, przez jakies pol roku moj zwiazek byl wlasnie 'na odleglosc' (co prawda co ok. 2 tygodnie sie widywalismy, bo nie moglam wytrzymac dluzej) i zaraz po przyjezdzie wydawalo sie,ze juz spedzilismy razem wiele godzin, a zaraz po odjezdzie, ze juz kilka dni go nie widzialam ;P
PS Lepotica zadala ciekawe pytanie o seks
U mnie ejst tak, ze razem swintuszymy i sie zadowalamy jakos. W dodatku narzekamy, jak to nam zle i odliczamy dni do przyjazdu 