Czy optymizm ułatwia wiarę, czy przysłania racjonalne spojrzenie? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Czy optymizm ułatwia wiarę, czy przysłania racjonalne spojrzenie?

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 69 ]

1

Temat: Czy optymizm ułatwia wiarę, czy przysłania racjonalne spojrzenie?

Optymizm (z łac. optimum - najlepiej), przeciwieństwo pesymizmu (najgorzej).

Wszyscy znamy słowa mówiące o szklance w połowie pełnej i do połowy pustej.

Optymizm jest cechą, która objawia się wiarą w pomyślność rozwoju wydarzeń. Optymiści w każdej sytuacji dostrzegają dobre aspekty. Podchodzą do życia z większą nadzieją.

Martin Seligman, amerykański psycholog, twórca pojęcia ?psychologia pozytywna? (dziedzina psychologii zajmująca się podłożem dobrego samopoczucia i szczęścia, a także męstwem oraz cnotami ludzkimi), powiedział:
?Optymistę spotyka w życiu tyle samo niepowodzeń i tragedii, co pesymistę, ale optymista znosi to lepiej.?

Według Wikipedii optymizm, to [Pogląd filozoficzny, według którego istniejący świat jest najlepszy z możliwych i racjonalnie urządzony, a życie jest dobre, można więc osiągnąć w nim szczęście i doskonałość moralną. Podkreśla stosunek do życia, w którym świat postrzegamy przede wszystkim jako pozytywne miejsce, jako coś dobrego.]
To samo źródło mówi, że u chrześcijan pozytywne nastawienie wobec życia jest wynikiem wiary, a nie ludzkiego charakteru lub uwarunkowań.

Czy pogodna i ukierunkowana na dobre oblicza nie zawsze komfortowych sytuacji życiowych postawa ułatwia rozwój duchowy?
Czy optymistom łatwiej pogodzić się z niepowodzeniami i prościej przejść z nich do porządku dziennego, a co za tym idzie zaufać wierze?

A może ich mentalność jest naiwna i przysłania prawdziwe oblicze świata?

Zobacz podobne tematy :
Odp: Czy optymizm ułatwia wiarę, czy przysłania racjonalne spojrzenie?
ewka3 napisał/a:

Optymizm (z łac. optimum - najlepiej), przeciwieństwo pesymizmu (najgorzej).

Wszyscy znamy słowa mówiące o szklance w połowie pełnej i do połowy pustej.

Optymizm jest cechą, która objawia się wiarą w pomyślność rozwoju wydarzeń. Optymiści w każdej sytuacji dostrzegają dobre aspekty. Podchodzą do życia z większą nadzieją.

Martin Seligman, amerykański psycholog, twórca pojęcia ?psychologia pozytywna? (dziedzina psychologii zajmująca się podłożem dobrego samopoczucia i szczęścia, a także męstwem oraz cnotami ludzkimi), powiedział:
?Optymistę spotyka w życiu tyle samo niepowodzeń i tragedii, co pesymistę, ale optymista znosi to lepiej.?

Według Wikipedii optymizm, to [Pogląd filozoficzny, według którego istniejący świat jest najlepszy z możliwych i racjonalnie urządzony, a życie jest dobre, można więc osiągnąć w nim szczęście i doskonałość moralną. Podkreśla stosunek do życia, w którym świat postrzegamy przede wszystkim jako pozytywne miejsce, jako coś dobrego.]
To samo źródło mówi, że u chrześcijan pozytywne nastawienie wobec życia jest wynikiem wiary, a nie ludzkiego charakteru lub uwarunkowań.

Czy pogodna i ukierunkowana na dobre oblicza nie zawsze komfortowych sytuacji życiowych postawa ułatwia rozwój duchowy?
Czy optymistom łatwiej pogodzić się z niepowodzeniami i prościej przejść z nich do porządku dziennego, a co za tym idzie zaufać wierze?

A może ich mentalność jest naiwna i przysłania prawdziwe oblicze świata?

To jest nadinterpretacja.
Stawianie znaku równości pomiędzy optymizmem a naiwnością jest nadużyciem.
Rozumiem to że optymistyczne podejście do życia kłóci się z chrześcijańskim kultem męczeństwa ale przedstawianie optymistów jako bezrefleksyjnych ludzi ze skrzywionym obrazem rzeczywistości to manipulacja.
W Taoizmie i Zen nie ma zakazów i nakazów. Są za to wskazówki. Jedną z nich jest twierdzenie że zmieniać należy tyle ile możemy zmienić i nie umartwiać się tym na co nie mamy wpływu. To jest podejście zdroworozsądkowe, prowadzące do homeostazy.
Jako optymistę i raczej ateistę, bardzo mnie rusza przedstawianie optymistów jako wioskowych głupków na zasadzie "w każdej wiosce musi być jakiś głupek (czytaj optymista) bo wtedy jest weselej.

Jeszcze kwestia podstawowa. Jak to się ma do słów "Bóg jest radością"?

Odp: Czy optymizm ułatwia wiarę, czy przysłania racjonalne spojrzenie?

"Jeszcze kwestia podstawowa. Jak to się ma do słów "Bóg jest radością"?"

To nie jest kwestia podstawowa poniewaz to co napisales jest Twoja teza (i kilku innych) w tym np. o. Pio, ktory pisze "A jeśli Bóg jest radością, to ja, zrodzony z Boga, jestem dzieckiem Jego radości. Tak, otrzymałem moje istnienie z wylania trynitarnej radości. Dlaczego? W jednym jedynym celu, a mianowicie: bym osobiście dzielił z Nimi Ich szczęście bez skazy, Ich radość bez granic, Ich życie bez końca. Zrodziłem się w akcie miłości totalnej, z serca przepełnionego radością. A zatem radość z poczęcia Jezusa, z Jego narodzin i z Jego nawiedzenia powinna rozświetlać każdy z tych pierwszych progów mojej ziemskiej egzystencji."

Nie rozumiem wogole na jakiej podstawie ludzie wymyslajac cos twierdza ze to jest podstawowe w domysle fundamentalne?

Odp: Czy optymizm ułatwia wiarę, czy przysłania racjonalne spojrzenie?
maniek_z_maniek napisał/a:

"Jeszcze kwestia podstawowa. Jak to się ma do słów "Bóg jest radością"?"

To nie jest kwestia podstawowa poniewaz to co napisales jest Twoja teza (i kilku innych) w tym np. o. Pio, ktory pisze "A jeśli Bóg jest radością, to ja, zrodzony z Boga, jestem dzieckiem Jego radości. Tak, otrzymałem moje istnienie z wylania trynitarnej radości. Dlaczego? W jednym jedynym celu, a mianowicie: bym osobiście dzielił z Nimi Ich szczęście bez skazy, Ich radość bez granic, Ich życie bez końca. Zrodziłem się w akcie miłości totalnej, z serca przepełnionego radością. A zatem radość z poczęcia Jezusa, z Jego narodzin i z Jego nawiedzenia powinna rozświetlać każdy z tych pierwszych progów mojej ziemskiej egzystencji."

Nie rozumiem wogole na jakiej podstawie ludzie wymyslajac cos twierdza ze to jest podstawowe w domysle fundamentalne?

A jak się to wszystko ma do wypowiedzi ewki, która ową wypowiedź rozbudowała tylko po to żeby potem zawęzić ją do pytania czy optymista = naiwniak?

Dla mnie to czy Bóg jest radością jest kwestią podstawową czy jak kto woli fundamentalną.
Jako człowiek małej wiary nie patrzę ze ślepą ufnością na kwestie dotyczące wiary w Boga, co pozwala mi zauważyć wiele sprzeczności.

Odp: Czy optymizm ułatwia wiarę, czy przysłania racjonalne spojrzenie?
Rumpelstiltskin napisał/a:
maniek_z_maniek napisał/a:

"Jeszcze kwestia podstawowa. Jak to się ma do słów "Bóg jest radością"?"

To nie jest kwestia podstawowa poniewaz to co napisales jest Twoja teza (i kilku innych) w tym np. o. Pio, ktory pisze "A jeśli Bóg jest radością, to ja, zrodzony z Boga, jestem dzieckiem Jego radości. Tak, otrzymałem moje istnienie z wylania trynitarnej radości. Dlaczego? W jednym jedynym celu, a mianowicie: bym osobiście dzielił z Nimi Ich szczęście bez skazy, Ich radość bez granic, Ich życie bez końca. Zrodziłem się w akcie miłości totalnej, z serca przepełnionego radością. A zatem radość z poczęcia Jezusa, z Jego narodzin i z Jego nawiedzenia powinna rozświetlać każdy z tych pierwszych progów mojej ziemskiej egzystencji."

Nie rozumiem wogole na jakiej podstawie ludzie wymyslajac cos twierdza ze to jest podstawowe w domysle fundamentalne?

A jak się to wszystko ma do wypowiedzi ewki, która ową wypowiedź rozbudowała tylko po to żeby potem zawęzić ją do pytania czy optymista = naiwniak?

Dla mnie to czy Bóg jest radością jest kwestią podstawową czy jak kto woli fundamentalną.
Jako człowiek małej wiary nie patrzę ze ślepą ufnością na kwestie dotyczące wiary w Boga, co pozwala mi zauważyć wiele sprzeczności.

Moim zdaniem stawiasz tezy bez poparcia w niczym. Zobacz o. Pio pisal "A jeśli...". Piszesz ze jestes malej wiary a jednoczesnie cos co sobie zalozyles jest dla Ciebie kwestia podstawowa, fundamentalna - to właśnie jest sprzeczność.

Tak się zastanawiam co jest właściwie przedmiotem dyskusji z Twojej strony, bo "pijesz" do autorki ale nie wiadomo po co, nie wiadomo o co Ci właściwie chodzi.

6

Odp: Czy optymizm ułatwia wiarę, czy przysłania racjonalne spojrzenie?
Rumpelstiltskin napisał/a:
maniek_z_maniek napisał/a:

"Jeszcze kwestia podstawowa. Jak to się ma do słów "Bóg jest radością"?"

To nie jest kwestia podstawowa poniewaz to co napisales jest Twoja teza (i kilku innych) w tym np. o. Pio, ktory pisze "A jeśli Bóg jest radością, to ja, zrodzony z Boga, jestem dzieckiem Jego radości. Tak, otrzymałem moje istnienie z wylania trynitarnej radości. Dlaczego? W jednym jedynym celu, a mianowicie: bym osobiście dzielił z Nimi Ich szczęście bez skazy, Ich radość bez granic, Ich życie bez końca. Zrodziłem się w akcie miłości totalnej, z serca przepełnionego radością. A zatem radość z poczęcia Jezusa, z Jego narodzin i z Jego nawiedzenia powinna rozświetlać każdy z tych pierwszych progów mojej ziemskiej egzystencji."

Nie rozumiem wogole na jakiej podstawie ludzie wymyslajac cos twierdza ze to jest podstawowe w domysle fundamentalne?

A jak się to wszystko ma do wypowiedzi ewki, która ową wypowiedź rozbudowała tylko po to żeby potem zawęzić ją do pytania czy optymista = naiwniak?

Dla mnie to czy Bóg jest radością jest kwestią podstawową czy jak kto woli fundamentalną.
Jako człowiek małej wiary nie patrzę ze ślepą ufnością na kwestie dotyczące wiary w Boga, co pozwala mi zauważyć wiele sprzeczności.

W wierze katolickiej np.bo taka znam, nie ma sprzeczności, jest tylko brak wiedzy i zrozumienia różnych prawda.
Bóg jest radoscia- czyli nadzieja, daje sile, wsparcie, jest przyjacielem, umie znaleźć rozwiazanie itd... A czasami dokonuje tego we łzach i smutku ...

7 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-03-17 16:24:33)

Odp: Czy optymizm ułatwia wiarę, czy przysłania racjonalne spojrzenie?
je veux napisał/a:
Rumpelstiltskin napisał/a:
maniek_z_maniek napisał/a:

"Jeszcze kwestia podstawowa. Jak to się ma do słów "Bóg jest radością"?"

To nie jest kwestia podstawowa poniewaz to co napisales jest Twoja teza (i kilku innych) w tym np. o. Pio, ktory pisze "A jeśli Bóg jest radością, to ja, zrodzony z Boga, jestem dzieckiem Jego radości. Tak, otrzymałem moje istnienie z wylania trynitarnej radości. Dlaczego? W jednym jedynym celu, a mianowicie: bym osobiście dzielił z Nimi Ich szczęście bez skazy, Ich radość bez granic, Ich życie bez końca. Zrodziłem się w akcie miłości totalnej, z serca przepełnionego radością. A zatem radość z poczęcia Jezusa, z Jego narodzin i z Jego nawiedzenia powinna rozświetlać każdy z tych pierwszych progów mojej ziemskiej egzystencji."

Nie rozumiem wogole na jakiej podstawie ludzie wymyslajac cos twierdza ze to jest podstawowe w domysle fundamentalne?

A jak się to wszystko ma do wypowiedzi ewki, która ową wypowiedź rozbudowała tylko po to żeby potem zawęzić ją do pytania czy optymista = naiwniak?

Dla mnie to czy Bóg jest radością jest kwestią podstawową czy jak kto woli fundamentalną.
Jako człowiek małej wiary nie patrzę ze ślepą ufnością na kwestie dotyczące wiary w Boga, co pozwala mi zauważyć wiele sprzeczności.

W wierze katolickiej np.bo taka znam, nie ma sprzeczności, jest tylko brak wiedzy i zrozumienia różnych prawda.
Bóg jest radoscia- czyli nadzieja, daje sile, wsparcie, jest przyjacielem, umie znaleźć rozwiazanie itd... A czasami dokonuje tego we łzach i smutku ...

Zupelnie mylisz pojecia. Zacytuje Ci def. slowa nadzieja ze slownika j. polskiego

1. oczekiwanie spełnienia się czegoś pożądanego i ufność, że to się spełni, urzeczywistni?

2. ?możliwość spełnienia czegoś?

Gdzie tu widzisz znak = z radoscia to ja nie mam zielonego pojecia? I w taki sposob powstaja pojecia, ktore sa wymyslone przez ludzi.

"W wierze katolickiej np.bo taka znam, nie ma sprzeczności, jest tylko brak wiedzy i zrozumienia różnych prawd"

Czyzby? Teologia interesuje sie od wielu, wielu lat i moglbym na ten temat podyskutowac. Nie ma np. sprzecznosci z nauka, innymi "pojeciami", ktore przypisuje sie religii w celu jej
wyszydzenia. Natomiast, rzeczywiscie, poprawna interpretacja wyzbywa sprzecznosci, gdzyz w Prawdzie sprzecznosci nie ma. Pozostaje jednak pytanie jaka jest ta prawda, czy brak wiedzy, czy
zrozumienie roznych prawd, bo mysle ze jesli to nie jest poparte argumentami to sa to po prostu puste i nic nie znaczace hasla.

To moze zacznijmy od Genesis. Dlaczego napisane jest ze bogowie stworzyli czlowieka? Skad elementy opisu wystepujace u sumerow, ktore potem sa skalkowane w ST? Ktorym wierzyc, tym starszym sumeryjskim, czy tym wtornym zydowskim? albo jak wytlumaczyc to ze bog ST kazal mordowac, objawil sie cialem silujac sie patriarcha a jego aniolowie byli smiertleni a ten z NT jest juz Miloscia i Duchem a sam Jezus mowi do zydow, ze Prawdziwy jest tylko Ten Ktory mnie poslal, ktorego wy nie znacie. Wierzysz ze bog ST jest tym samym Bogiem, ktorego wyslannikiem jest Jezus?

Albo czy wiesz co oznacza Alleluja, ze oznacz to Alleu czyli Chwala Panu, Niech Zyje! natomiast drugi czlon wywodzi sie od Staromezopotamskiego Imienia boga Ksiezyca Yah, co zostalo dodane niewiadomo przez kogo, bo takie sformulowanie nie wystepuje w zadnym oryginale greckim, albo nie odpowiada zadnemu znanemu slowu. Oznacza ze wypowiadajac slowa Alleluja mowisz Chwala Panu Yah czyli oddajesz czesc bogowi ksiezyca?

Albo ze napisane jest ze nikogo nie nazywajcie swoim Ojcem, natomiast czesto wystepuje zwracanie sie do kaplanow terminem ojcze.

To nie przekresla wiary chrzescijanskiej ale jesli uwazasz ze "wszystko jest w porzadku" to raczej oddalasz sie do prawdy, niz sie do niej przyblizasz.

8

Odp: Czy optymizm ułatwia wiarę, czy przysłania racjonalne spojrzenie?
maniek_z_maniek napisał/a:
je veux napisał/a:
Rumpelstiltskin napisał/a:

A jak się to wszystko ma do wypowiedzi ewki, która ową wypowiedź rozbudowała tylko po to żeby potem zawęzić ją do pytania czy optymista = naiwniak?

Dla mnie to czy Bóg jest radością jest kwestią podstawową czy jak kto woli fundamentalną.
Jako człowiek małej wiary nie patrzę ze ślepą ufnością na kwestie dotyczące wiary w Boga, co pozwala mi zauważyć wiele sprzeczności.

W wierze katolickiej np.bo taka znam, nie ma sprzeczności, jest tylko brak wiedzy i zrozumienia różnych prawda.
Bóg jest radoscia- czyli nadzieja, daje sile, wsparcie, jest przyjacielem, umie znaleźć rozwiazanie itd... A czasami dokonuje tego we łzach i smutku ...

Zupelnie mylisz pojecia. Zacytuje Ci def. slowa nadzieja ze slownika j. polskiego

1. oczekiwanie spełnienia się czegoś pożądanego i ufność, że to się spełni, urzeczywistni?

2. ?możliwość spełnienia czegoś?

Gdzie tu widzisz znak = z radoscia to ja nie mam zielonego pojecia? I w taki sposob powstaja pojecia, ktore sa wymyslone przez ludzi.

"W wierze katolickiej np.bo taka znam, nie ma sprzeczności, jest tylko brak wiedzy i zrozumienia różnych prawd"

Czyzby? Teologia interesuje sie od wielu, wielu lat i moglbym na ten temat podyskutowac. Nie ma np. sprzecznosci z nauka, innymi "pojeciami", ktore przypisuje sie religii w celu jej
wyszydzenia. Natomiast, rzeczywiscie, poprawna interpretacja wyzbywa sprzecznosci, gdzyz w Prawdzie sprzecznosci nie ma. Pozostaje jednak pytanie jaka jest ta prawda, czy brak wiedzy, czy
zrozumienie roznych prawd, bo mysle ze jesli to nie jest poparte argumentami to sa to po prostu puste i nic nie znaczace hasla.

To moze zacznijmy od Genesis. Dlaczego napisane jest ze bogowie stworzyli czlowieka? Skad elementy opisu wystepujace u sumerow, ktore potem sa skalkowane w ST? Ktorym wierzyc, tym starszym sumeryjskim, czy tym wtornym zydowskim? albo jak wytlumaczyc to ze bog ST kazal mordowac, objawil sie cialem silujac sie patriarcha a jego aniolowie byli smiertleni a ten z NT jest juz Miloscia i Duchem a sam Jezus mowi do zydow, ze Prawdziwy jest tylko Ten Ktory mnie poslal, ktorego wy nie znacie. Wierzysz ze bog ST jest tym samym Bogiem, ktorego wyslannikiem jest Jezus?

Albo czy wiesz co oznacza Alleluja, ze oznacz to Alleu czyli Chwala Panu, Niech Zyje! natomiast drugi czlon wywodzi sie od Staromezopotamskiego Imienia boga Ksiezyca Yah, co zostalo dodane niewiadomo przez kogo, bo takie sformulowanie nie wystepuje w zadnym oryginale greckim, albo nie odpowiada zadnemu znanemu slowu. Oznacza ze wypowiadajac slowa Alleluja mowisz Chwala Panu Yah czyli oddajesz czesc bogowi ksiezyca?

Albo ze napisane jest ze nikogo nie nazywajcie swoim Ojcem, natomiast czesto wystepuje zwracanie sie do kaplanow terminem ojcze.

To nie przekresla wiary chrzescijanskiej ale jesli uwazasz ze "wszystko jest w porzadku" to raczej oddalasz sie do prawdy, niz sie do niej przyblizasz.

Bo katolicka 'radość' nie jest radością, jak zwykle przyjęło się przyjmować ten termin encyklopedia pwn. Katolicka 'radość' to przede wszystkim nadzieja na zmartwychwstał ie to jest etymologia tego słowa w tej wierze.

Itd, itd...
Stąd wielu ludzi widzi sprzeczności, gdzie ich nie ma. Proponuje poZagladac do słowników katolickich i biblijnych- do źródła, wtedy różne słowa na biorą innych pojęć i znaczeń.
Temat rzeka..
A ja mam koronkowa robotke...postaram się tutaj jeszcze zagladnac.., dobrego dnia smile

Odp: Czy optymizm ułatwia wiarę, czy przysłania racjonalne spojrzenie?
je veux napisał/a:
maniek_z_maniek napisał/a:
je veux napisał/a:

W wierze katolickiej np.bo taka znam, nie ma sprzeczności, jest tylko brak wiedzy i zrozumienia różnych prawda.
Bóg jest radoscia- czyli nadzieja, daje sile, wsparcie, jest przyjacielem, umie znaleźć rozwiazanie itd... A czasami dokonuje tego we łzach i smutku ...

Zupelnie mylisz pojecia. Zacytuje Ci def. slowa nadzieja ze slownika j. polskiego

1. oczekiwanie spełnienia się czegoś pożądanego i ufność, że to się spełni, urzeczywistni?

2. ?możliwość spełnienia czegoś?

Gdzie tu widzisz znak = z radoscia to ja nie mam zielonego pojecia? I w taki sposob powstaja pojecia, ktore sa wymyslone przez ludzi.

"W wierze katolickiej np.bo taka znam, nie ma sprzeczności, jest tylko brak wiedzy i zrozumienia różnych prawd"

Czyzby? Teologia interesuje sie od wielu, wielu lat i moglbym na ten temat podyskutowac. Nie ma np. sprzecznosci z nauka, innymi "pojeciami", ktore przypisuje sie religii w celu jej
wyszydzenia. Natomiast, rzeczywiscie, poprawna interpretacja wyzbywa sprzecznosci, gdzyz w Prawdzie sprzecznosci nie ma. Pozostaje jednak pytanie jaka jest ta prawda, czy brak wiedzy, czy
zrozumienie roznych prawd, bo mysle ze jesli to nie jest poparte argumentami to sa to po prostu puste i nic nie znaczace hasla.

To moze zacznijmy od Genesis. Dlaczego napisane jest ze bogowie stworzyli czlowieka? Skad elementy opisu wystepujace u sumerow, ktore potem sa skalkowane w ST? Ktorym wierzyc, tym starszym sumeryjskim, czy tym wtornym zydowskim? albo jak wytlumaczyc to ze bog ST kazal mordowac, objawil sie cialem silujac sie patriarcha a jego aniolowie byli smiertleni a ten z NT jest juz Miloscia i Duchem a sam Jezus mowi do zydow, ze Prawdziwy jest tylko Ten Ktory mnie poslal, ktorego wy nie znacie. Wierzysz ze bog ST jest tym samym Bogiem, ktorego wyslannikiem jest Jezus?

Albo czy wiesz co oznacza Alleluja, ze oznacz to Alleu czyli Chwala Panu, Niech Zyje! natomiast drugi czlon wywodzi sie od Staromezopotamskiego Imienia boga Ksiezyca Yah, co zostalo dodane niewiadomo przez kogo, bo takie sformulowanie nie wystepuje w zadnym oryginale greckim, albo nie odpowiada zadnemu znanemu slowu. Oznacza ze wypowiadajac slowa Alleluja mowisz Chwala Panu Yah czyli oddajesz czesc bogowi ksiezyca?

Albo ze napisane jest ze nikogo nie nazywajcie swoim Ojcem, natomiast czesto wystepuje zwracanie sie do kaplanow terminem ojcze.

To nie przekresla wiary chrzescijanskiej ale jesli uwazasz ze "wszystko jest w porzadku" to raczej oddalasz sie do prawdy, niz sie do niej przyblizasz.

Bo katolicka 'radość' nie jest radością, jak zwykle przyjęło się przyjmować ten termin encyklopedia pwn. Katolicka 'radość' to przede wszystkim nadzieja na zmartwychwstał ie to jest etymologia tego słowa w tej wierze.

Itd, itd...
Stąd wielu ludzi widzi sprzeczności, gdzie ich nie ma. Proponuje poZagladac do słowników katolickich i biblijnych- do źródła, wtedy różne słowa na biorą innych pojęć i znaczeń.
Temat rzeka..
A ja mam koronkowa robotke...postaram się tutaj jeszcze zagladnac.., dobrego dnia smile

Nic nie ujmuje tak bardzo jak "dżentelmenska" ucieczka od dyskusji smile Brawo!

10

Odp: Czy optymizm ułatwia wiarę, czy przysłania racjonalne spojrzenie?
maniek_z_maniek napisał/a:
je veux napisał/a:
maniek_z_maniek napisał/a:

Zupelnie mylisz pojecia. Zacytuje Ci def. slowa nadzieja ze slownika j. polskiego

1. oczekiwanie spełnienia się czegoś pożądanego i ufność, że to się spełni, urzeczywistni?

2. ?możliwość spełnienia czegoś?

Gdzie tu widzisz znak = z radoscia to ja nie mam zielonego pojecia? I w taki sposob powstaja pojecia, ktore sa wymyslone przez ludzi.

"W wierze katolickiej np.bo taka znam, nie ma sprzeczności, jest tylko brak wiedzy i zrozumienia różnych prawd"

Czyzby? Teologia interesuje sie od wielu, wielu lat i moglbym na ten temat podyskutowac. Nie ma np. sprzecznosci z nauka, innymi "pojeciami", ktore przypisuje sie religii w celu jej
wyszydzenia. Natomiast, rzeczywiscie, poprawna interpretacja wyzbywa sprzecznosci, gdzyz w Prawdzie sprzecznosci nie ma. Pozostaje jednak pytanie jaka jest ta prawda, czy brak wiedzy, czy
zrozumienie roznych prawd, bo mysle ze jesli to nie jest poparte argumentami to sa to po prostu puste i nic nie znaczace hasla.

To moze zacznijmy od Genesis. Dlaczego napisane jest ze bogowie stworzyli czlowieka? Skad elementy opisu wystepujace u sumerow, ktore potem sa skalkowane w ST? Ktorym wierzyc, tym starszym sumeryjskim, czy tym wtornym zydowskim? albo jak wytlumaczyc to ze bog ST kazal mordowac, objawil sie cialem silujac sie patriarcha a jego aniolowie byli smiertleni a ten z NT jest juz Miloscia i Duchem a sam Jezus mowi do zydow, ze Prawdziwy jest tylko Ten Ktory mnie poslal, ktorego wy nie znacie. Wierzysz ze bog ST jest tym samym Bogiem, ktorego wyslannikiem jest Jezus?

Albo czy wiesz co oznacza Alleluja, ze oznacz to Alleu czyli Chwala Panu, Niech Zyje! natomiast drugi czlon wywodzi sie od Staromezopotamskiego Imienia boga Ksiezyca Yah, co zostalo dodane niewiadomo przez kogo, bo takie sformulowanie nie wystepuje w zadnym oryginale greckim, albo nie odpowiada zadnemu znanemu slowu. Oznacza ze wypowiadajac slowa Alleluja mowisz Chwala Panu Yah czyli oddajesz czesc bogowi ksiezyca?

Albo ze napisane jest ze nikogo nie nazywajcie swoim Ojcem, natomiast czesto wystepuje zwracanie sie do kaplanow terminem ojcze.

To nie przekresla wiary chrzescijanskiej ale jesli uwazasz ze "wszystko jest w porzadku" to raczej oddalasz sie do prawdy, niz sie do niej przyblizasz.

Bo katolicka 'radość' nie jest radością, jak zwykle przyjęło się przyjmować ten termin encyklopedia pwn. Katolicka 'radość' to przede wszystkim nadzieja na zmartwychwstał ie to jest etymologia tego słowa w tej wierze.

Itd, itd...
Stąd wielu ludzi widzi sprzeczności, gdzie ich nie ma. Proponuje poZagladac do słowników katolickich i biblijnych- do źródła, wtedy różne słowa na biorą innych pojęć i znaczeń.
Temat rzeka..
A ja mam koronkowa robotke...postaram się tutaj jeszcze zagladnac.., dobrego dnia smile

Nic nie ujmuje tak bardzo jak "dżentelmenska" ucieczka od dyskusji smile Brawo!

A dziękuje wink
..poważniej, chętnie pownikam w meandry naszej religii, ale tym czasem, borem i lasem... Obowiązki wzywają smile

11

Odp: Czy optymizm ułatwia wiarę, czy przysłania racjonalne spojrzenie?
maniek_z_maniek napisał/a:

nie wiadomo o co Ci właściwie chodzi.

O ciekawą dyskusję.
Ależ Ty niecierpliwy jesteś. Dopiero zacząłeś dyskusję, a już chciałbyś wiedzieć o co chodzi. wink
Mamy czas. Historia ludzkości dopiero się zaczyna. wink

12

Odp: Czy optymizm ułatwia wiarę, czy przysłania racjonalne spojrzenie?
maniek_z_maniek napisał/a:

raczej oddalasz sie do prawdy, niz sie do niej przyblizasz.

"Prawda" to ulubione słowo Chrześcijan. Problem w tym że nikt z nich nie potrafi powiedzieć o co chodzi z tą prawdą.
Nie mogę się więc oddalać od czegoś, lub przybliżać do czegoś nieokreślonego co może być zarówno wszystkim jak i niczym.

13

Odp: Czy optymizm ułatwia wiarę, czy przysłania racjonalne spojrzenie?
je veux napisał/a:

nadzieja, daje sile, wsparcie, jest przyjacielem, umie znaleźć rozwiazanie itd... A czasami dokonuje tego we łzach i smutku ...

A to wszyscy tak mają, bez względu na to czy wierzą w Boga czy w niego nie wierzą.

14

Odp: Czy optymizm ułatwia wiarę, czy przysłania racjonalne spojrzenie?
maniek_z_maniek napisał/a:

Teologia interesuje sie od wielu, wielu lat

Ja także nie stronię od poznawania różnych religii, wierzeń, systemów filozoficznych. Miałem okres fascynacji kulturą i wierzeniami celtyckimi.
Na chwilę obecną oscyluję między szczątkową wiarą w Boga a ateizmem.

Teologia teologią ale polskich znaków mógłbyś używać, bo ich brak świadczy o braku szacunku dla tych z którymi piszesz.

15

Odp: Czy optymizm ułatwia wiarę, czy przysłania racjonalne spojrzenie?
Rumpelstiltskin napisał/a:
ewka3 napisał/a:

Optymizm (z łac. optimum - najlepiej), przeciwieństwo pesymizmu (najgorzej).

Wszyscy znamy słowa mówiące o szklance w połowie pełnej i do połowy pustej.

Optymizm jest cechą, która objawia się wiarą w pomyślność rozwoju wydarzeń. Optymiści w każdej sytuacji dostrzegają dobre aspekty. Podchodzą do życia z większą nadzieją.

Martin Seligman, amerykański psycholog, twórca pojęcia ?psychologia pozytywna? (dziedzina psychologii zajmująca się podłożem dobrego samopoczucia i szczęścia, a także męstwem oraz cnotami ludzkimi), powiedział:
?Optymistę spotyka w życiu tyle samo niepowodzeń i tragedii, co pesymistę, ale optymista znosi to lepiej.?

Według Wikipedii optymizm, to [Pogląd filozoficzny, według którego istniejący świat jest najlepszy z możliwych i racjonalnie urządzony, a życie jest dobre, można więc osiągnąć w nim szczęście i doskonałość moralną. Podkreśla stosunek do życia, w którym świat postrzegamy przede wszystkim jako pozytywne miejsce, jako coś dobrego.]
To samo źródło mówi, że u chrześcijan pozytywne nastawienie wobec życia jest wynikiem wiary, a nie ludzkiego charakteru lub uwarunkowań.

Czy pogodna i ukierunkowana na dobre oblicza nie zawsze komfortowych sytuacji życiowych postawa ułatwia rozwój duchowy?
Czy optymistom łatwiej pogodzić się z niepowodzeniami i prościej przejść z nich do porządku dziennego, a co za tym idzie zaufać wierze?

A może ich mentalność jest naiwna i przysłania prawdziwe oblicze świata?

To jest nadinterpretacja.
Stawianie znaku równości pomiędzy optymizmem a naiwnością jest nadużyciem.
Rozumiem to że optymistyczne podejście do życia kłóci się z chrześcijańskim kultem męczeństwa ale przedstawianie optymistów jako bezrefleksyjnych ludzi ze skrzywionym obrazem rzeczywistości to manipulacja.


Jeszcze kwestia podstawowa. Jak to się ma do słów "Bóg jest radością"?

Nie postawiłam znaku równość. Przytoczyłam definicje, cytat Martina Seligmana i postawiłam dwa znaki zapytania.

Człowiek dostrzegający jedynie dobre strony nigdy nie nazwie "kultem męczeństwa" chrześcijaństwa. Zauważy, że Chrystus nauczał dobra i poniósł ofiarę z miłości do człowieka. Jego życie i śmierć na krzyżu miały sens i radosny wymiar dla tych, dla których się poświęcił. Co więcej swoją postawą dał nadzieję, a odwagą, przyjmującą pokornie śmierć, dowód, że dążymy do lepszego życia, w którym On na nas czeka.
Kult męczeństwa kojarzy się z umartwianiem, a to nijak ma się do cech optymistycznych.

16 Ostatnio edytowany przez Rumpelstiltskin (2015-03-17 22:57:50)

Odp: Czy optymizm ułatwia wiarę, czy przysłania racjonalne spojrzenie?
ewka3 napisał/a:

Człowiek dostrzegający jedynie dobre strony nigdy nie nazwie "kultem męczeństwa" chrześcijaństwa. Zauważy, że Chrystus nauczał dobra i poniósł ofiarę z miłości do człowieka. Jego życie i śmierć na krzyżu miały sens i radosny wymiar dla tych, dla których się poświęcił. Co więcej swoją postawą dał nadzieję, a odwagą, przyjmującą pokornie śmierć, dowód, że dążymy do lepszego życia, w którym On na nas czeka.
Kult męczeństwa kojarzy się z umartwianiem, a to nijak ma się do cech optymistycznych.

Optymizm nie oznacza że nie dostrzega się żadnych negatywnych stron wielu zjawisk.

Powiedzmy że dostrzegam radosny wymiar śmierci Chrystusa na krzyżu. Jednak patrząc na Chrześcijaństwo kiedyś i dziś trudno dopatrzeć się w nim pozytywnego nastawienia do życia. W imię Boga zabito więcej ludzi niż z jakichkolwiek innych powodów. Nie widuję radosnych Chrześcijan, za to widzę ludzi w klasztorach, które nie kojarzą mi się z radością, ludzi którzy po wyjściu z kościoła utopili by bliźniego w łyżce wody, księży którzy nie są wzorem Chrześcijanina.
Ogólnie to co nie związane z religią kojarzy mi się pozytywnie. wink
Radość Chrześcijan wynika z faktu że mają nadzieję na lepsze życie po śmierci. Chrzescijanin czekając na to rzekome drugie życie w tym obecnym postępuje na zasadzie "hulaj dusza, piekła nie ma". Jest to dla mnie niezrozumiałe.
90% Polaków deklaruje że są katolkami. Na palcach prawej ręki pilarza można policzyć tych których można dać za przykład. Może więc selekcja byłaby wskazana? Benedykt XVI szedł w tą stronę ale mu nie wyszło.

17

Odp: Czy optymizm ułatwia wiarę, czy przysłania racjonalne spojrzenie?
Rumpelstiltskin napisał/a:

Chrześcijaństwo kiedyś i dziś trudno dopatrzeć się w nim pozytywnego nastawienia do życia. W imię Boga zabito więcej ludzi niż z jakichkolwiek innych powodów. Nie widuję radosnych Chrześcijan, za to widzę ludzi w klasztorach, które nie kojarzą mi się z radością, ludzi którzy po wyjściu z kościoła utopili by bliźniego w łyżce wody, księży którzy nie są wzorem Chrześcijanina.

A czy to są optymiści?

Rumpelstiltskin napisał/a:

Ogólnie to co nie związane z religią kojarzy mi się pozytywnie. wink
Radość Chrześcijan wynika z faktu że mają nadzieję na lepsze życie po śmierci. Chrzescijanin czekając na to rzekome drugie życie w tym obecnym postępuje na zasadzie "hulaj dusza, piekła nie ma". Jest to dla mnie niezrozumiałe.

To jest hipokryzja lub naiwność. Jakie hulaj piekła nie ma? Jeżeli jest niebo, to jest też piekło.

Rumpelstiltskin napisał/a:

90% Polaków deklaruje że są katolkami. Na palcach prawej ręki pilarza można policzyć tych których można dać za przykład. Może więc selekcja byłaby wskazana? Benedykt XVI szedł w tą stronę ale mu nie wyszło.

Benedykt XVI, w to w moim odczuciu taki uśmiechnięty gość, który przyciąga pogodą ducha.

Podsumowując Twoją wypowiedź, to gdyby w chrześcijanach było więcej radości, byłoby mniej przemocy.
Religię wprowadzano by na zasadzie wyrzucono mnie drzwiami, to wejdę oknem, a nie pójdę po miecz i pogadamy inaczej.
Pozostaje jeszcze pytanie, czy optymista ma w sobie więcej pokory? Czy umiejętność godzenia się z niepowodzeniami ma jakiś związek z szukaniem nowych, mniej dumnych sposobów, czy też jest wynikiem lekkodusznej natury i machnięcia ręką?

18 Ostatnio edytowany przez Rumpelstiltskin (2015-03-18 11:21:32)

Odp: Czy optymizm ułatwia wiarę, czy przysłania racjonalne spojrzenie?
ewka3 napisał/a:

Jeżeli jest niebo, to jest też piekło.

Obawiam się że ani niebo ani piekło nie istnieją, a już napewno nie takie jakimi przedstawia je religia i to bez względu na to która to religia.
Jednak człowiek jest zdolny do stworzenia piekła lub nieba na ziemi. Przynajmiej czasowo, ale nic nie jest dane raz na zawsze. Ta wieczna niezmienność błogostanu osobników, którzy trafią do nieba jest pociągająca dla tych, którzy nie potrafią się pogodzić z tym że wszystko jest zmienne. Religia od zawsze przyciągała tych którzy nie chcą się pogodzić z prawami natury, tych którzy nie dostrzegają pozytywnych stron tego że życie zatacza krąg, dziś jesteśmy my, potem robimy miejsce innym, którzy dostali coś co jest cudem nad cudami czyli życie i mogą cieszyć się tym wszystkim czym nam było dane się cieszyć, ale też poznają gorzki smak życia.
Poza tym niewiara w niebo ma tę zaletę że pozwala na to aby wielu osobników czekających na to drugie życie zrozumiało że życie trzeba przeżyć a nie przeczekać jak grypę albo katar.

19

Odp: Czy optymizm ułatwia wiarę, czy przysłania racjonalne spojrzenie?
ewka3 napisał/a:

Podsumowując Twoją wypowiedź, to gdyby w chrześcijanach było więcej radości, byłoby mniej przemocy.

Żeby nie brnąć w filozoficzne rozważania i dyskusje akademickie, które nie dadzą odpowiedzi na twoje pytanie, to pójdę ścieżką psychologii i fizjologii.

Odpowiedź brzmi więc TAK. Gdyby w chrześcijaństwie, islamie, judaizmie i innych religiach było więcej radości to zredukowałoby to liczbę agresywnych zachowań. Wiemy doskonale jak pozytywne nastawienie wpływa na ogólny stan psyche i soma.

20

Odp: Czy optymizm ułatwia wiarę, czy przysłania racjonalne spojrzenie?
ewka3 napisał/a:

Pozostaje jeszcze pytanie, czy optymista ma w sobie więcej pokory? Czy umiejętność godzenia się z niepowodzeniami ma jakiś związek z szukaniem nowych, mniej dumnych sposobów, czy też jest wynikiem lekkodusznej natury i machnięcia ręką?

A ty dalej kojarzysz optymistę z przygłupem.

"Człowiek, który w życiu doznał prawie wszystkich nieszczęść, potrafi się już tylko uśmiechać." Antoni Kępiński.

Optymizm, w prawdziwym tego słowa znaczeniu, wynika z doświadczenia, ze zdolności logicznego, konstruktywnego, analitycznego myślenia, z głębokiej refleksji, z lekcji jakie daje życie, z doświadczeń przykrych i miłych.... Z wszystkiego co niesie życie. Każdy optymista doświadcza tego wszystkiego, może tylko kolejność jest u każdego inna.

21 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-03-18 15:05:37)

Odp: Czy optymizm ułatwia wiarę, czy przysłania racjonalne spojrzenie?
Rumpelstiltskin napisał/a:
maniek_z_maniek napisał/a:

Teologia interesuje sie od wielu, wielu lat

Ja także nie stronię od poznawania różnych religii, wierzeń, systemów filozoficznych. Miałem okres fascynacji kulturą i wierzeniami celtyckimi.
Na chwilę obecną oscyluję między szczątkową wiarą w Boga a ateizmem.

Teologia teologią ale polskich znaków mógłbyś używać, bo ich brak świadczy o braku szacunku dla tych z którymi piszesz.

Nie uzywam i nie bede uzywal. Po prostu taki jestem, wiec Twoja uwaga jest nietrafiona. Na pewno z szacunkiem do rozmowcow nie ma to u mnie nic wpolnego, natomiast u rozmowcow jest to latwa furtka do offtopowania i swiadczy o rzeczywistym poziomie, w kwestii formy i tresci oraz jest pewnym kryterium oceny... Przyznam sie ze z taka uwaga na tej liscie spotkalem sie pierwszy raz, poniewaz jest to raczej lista na w miare poziomie. Avatar tez Ci sie nie podoba a moze masz problem z moim kolorem skory czy narodowoscia? Skad np. wiesz ze jestem bialym polakiem? Czy z tym powodow bedziesz ocenial sens wypowiedzi? Zastanow sie smile

A optymizm. Z niczego nie wynika. Jest to tak samo poglad filozoficzny, jak i stosunek do zycia. Jestes wiec przykladem tego, jak uzywajac polskich znakow mozna pisac glupoty. Samo doswiadczenie zycia, o ktorym piszesz uczy nas wielu innych rzeczy, ale optymizm raczej sie do nich nie zalicza. Optymizmu nie mozna sie naczyc przez doswiadczenie, gdyz to on determinuje odbior tego wlasnie doswiadczenia a nie odwrotnie. Pomyliles wiec pojecia wogole.

>"Bo katolicka 'radość' nie jest radością, jak zwykle przyjęło się przyjmować ten termin encyklopedia pwn. Katolicka 'radość' to przede wszystkim nadzieja na zmartwychwstał ie to jest etymologia tego słowa w tej wierze."

Z powyzszym sie zgodze z tym ze mamy wtedy na mysli radosne oczekiwanie w tym o czym piszemy smile

>" W imię Boga zabito więcej ludzi niż z jakichkolwiek innych powodów. Nie widuję radosnych Chrześcijan...Radość Chrześcijan wynika z faktu że mają nadzieję na lepsze życie po śmierci. "

I tu sie mylisz calkowicie. Zupelnie przekrecasz sens znaczen. Jesli ja np. zabije w imie Macka, to bedziesz oskarzal Macka i jego wyznawcow o moje zbrodnie? Wszystko to robili ludzie, a ludzie, jak to ludzie, podaja nawet pokretne, bezsensowne tlumaczenia. Co do radosci to wynika ona z wewnetrznego stanu ducha a nie myslenia o tym co bedzie po smierci (chyba ze ten staly stan wynika i z tego). A skoro Ci ludzie, ktorych spotykasz nie maja tej radosci, to znaczy ze "nie zyja", tak samo jak wiekszosc. Zamiast wiec szukac zlych przykladow, poszukaj tych dobrych bo ja akurat znam wielu radosnych, pelnych ducha zarowno chrzescijan jak i kaplanow. Moge ew. podyskutowac ilu ich jest %, ale sa i tacy i tacy.

> "Obawiam się że ani niebo ani piekło nie istnieją,"

No tak, bo sobie tak zalozyles. Wiesz, mi sie wydaje ze raczej bladzisz niz poszukujesz. Zwykle swoje wywody zaczynasz od niczym nie popartych twierdzen, a stawiane tezy, zaprzeczaja istniejacym i przytaczanym faktom.

22

Odp: Czy optymizm ułatwia wiarę, czy przysłania racjonalne spojrzenie?
maniek_z_maniek napisał/a:

> "Obawiam się że ani niebo ani piekło nie istnieją,"

No tak, bo sobie tak zalozyles.

A ty sobie założyłeś że niebo i piekło istnieją.
I tak sobie przez lat wiele możemy dyskutować o tym czy istnieje coś co jest tylko w wyobraźni wielu ludzi.
Możemy rozszerzyć tę dyskusję o to czy istnieje UFO i sasquatch. Albo wstąpię do kościoła latającego potwora spaghetti. Nie będę mógł się wtedy zasłaniać ateizmem i będzie szansa na dialog ekumeniczny.

23

Odp: Czy optymizm ułatwia wiarę, czy przysłania racjonalne spojrzenie?
Rumpelstiltskin napisał/a:
maniek_z_maniek napisał/a:

> "Obawiam się że ani niebo ani piekło nie istnieją,"

No tak, bo sobie tak zalozyles.

A ty sobie założyłeś że niebo i piekło istnieją.
I tak sobie przez lat wiele możemy dyskutować o tym czy istnieje coś co jest tylko w wyobraźni wielu ludzi.
Możemy rozszerzyć tę dyskusję o to czy istnieje UFO i sasquatch. Albo wstąpię do kościoła latającego potwora spaghetti. Nie będę mógł się wtedy zasłaniać ateizmem i będzie szansa na dialog ekumeniczny.

Widzisz, przypisujesz mi opinie, ktore nie wynikaja z moich postow poniewaz np. do samej kwestii istnienia piekla i nieba sie nie odnosilem. To jest ogolnie Twoj "problem", ktory zaczernia Ci obraz rzeczywistosci, ze nie umiesz sluchac ze zrozumieniem i analizowac ze zrozumieniem. To co czytasz odbierasz nie jako informacje ale jako bodzce. W tym daleko jest od swiadomego zycia. Pewnie taki masz "program", "czysto doswiadczalny".

24

Odp: Czy optymizm ułatwia wiarę, czy przysłania racjonalne spojrzenie?
maniek_z_maniek napisał/a:

Avatar tez Ci sie nie podoba a moze masz problem z moim kolorem skory czy narodowoscia? Skad np. wiesz ze jestem bialym polakiem?

Tym pytaniem nieco mnie zaskoczyłeś. Twoje dylematy związane z nadmiarem melaniny to nie mój problem.

25

Odp: Czy optymizm ułatwia wiarę, czy przysłania racjonalne spojrzenie?
maniek_z_maniek napisał/a:

Pewnie taki masz "program", "czysto doswiadczalny".

Bo ja taki niewierny Tomasz jestem ;]

26

Odp: Czy optymizm ułatwia wiarę, czy przysłania racjonalne spojrzenie?
Rumpelstiltskin napisał/a:
ewka3 napisał/a:

Pozostaje jeszcze pytanie, czy optymista ma w sobie więcej pokory? Czy umiejętność godzenia się z niepowodzeniami ma jakiś związek z szukaniem nowych, mniej dumnych sposobów, czy też jest wynikiem lekkodusznej natury i machnięcia ręką?

A ty dalej kojarzysz optymistę z przygłupem.

Nie utożsamiam optymizmu z głupotą. Zadaję dwuznaczne pytania, a Ty się skupiasz na tylko jednym aspekcie (moim drugim "czy").
Nawet nie rozważam, czy optymizm jest cechą wrodzoną, czy ukształtowaną przez wiarę, bo znam odpowiedź.

Rumpelstiltskin napisał/a:

"Człowiek, który w życiu doznał prawie wszystkich nieszczęść, potrafi się już tylko uśmiechać." Antoni Kępiński.

Optymizm, w prawdziwym tego słowa znaczeniu, wynika z doświadczenia, ze zdolności logicznego, konstruktywnego, analitycznego myślenia, z głębokiej refleksji, z lekcji jakie daje życie, z doświadczeń przykrych i miłych.... Z wszystkiego co niesie życie. Każdy optymista doświadcza tego wszystkiego, może tylko kolejność jest u każdego inna.

Według Twojej teorii wszyscy optymiści, to światli i rozsądni ludzie, którzy uczą się na własnym doświadczeniu.
Fajna teoria, bardzo pochlebna.
Niestety rzeczywistość jest "odrobinę" inna. Tak jak pesymizm nie wpływa na umiejętność niepowielania przykrych doświadczeń, tak optymizm nie ma nic wspólnego z kreowaniem tylko dobrych.
Jedni i drudzy mają skłonności w lepszym zapamiętywaniu tych, na które są ukierunkowani.

Optymista dostrzega dobre strony, przez co przykre doświadczenia są dla niego mniej wyniszczające. Nie znaczy to, że ich nie doświadcza. Po prostu szybciej się z nich otrząśnie dzięki zauważaniu pozytywnych aspektów.
Dla wiary taki wyznawca to skarb;) A jak umie jeszcze innych przekonać do swojego postrzegania, to sukces murowany.

27 Ostatnio edytowany przez Qrsywa (2015-03-19 08:26:16)

Odp: Czy optymizm ułatwia wiarę, czy przysłania racjonalne spojrzenie?
Rumpelstiltskin napisał/a:

Odpowiedź brzmi więc TAK. Gdyby w chrześcijaństwie, islamie, judaizmie i innych religiach było więcej radości to zredukowałoby to liczbę agresywnych zachowań. Wiemy doskonale jak pozytywne nastawienie wpływa na ogólny stan psyche i soma.

Zgadzam się z tym podejściem. Niestety na ziemi brakuje nam oświecenia, stąd prymitywne rozwiązywania konfliktów. Optymista to człowiek spoglądający na siebie do wewnątrz i czerpiący radość z każdej chwili życia, z każdego doświadczenia nawet tego złego. To jakby powiedzieć w skrócie..cieszący się nawet z grzechu.
Niestety katolicyzm zakładając kajdany swoim wyznawcom nakazuje im pod groźbą kary śmierci wiecznej wykonywać rozkazy zgodnie z jakimiś doktrynami. Jeśli jesteś prowadzony jak cielak na rzeź trudno być optymistą, trudno nazywać się człowiekiem szczęśliwym i trudno się rozwijać. Stąd tyle w katolicyzmie zgorzkniałości. Zobaczcie gdzie tu optymizm choćby na pierwszej lepszej Mszy?
Nie ma w KK pojęcia wolnej woli, nie ma w nim pojęcia łaski. Tam są tylko zakazy i nakazy.

28

Odp: Czy optymizm ułatwia wiarę, czy przysłania racjonalne spojrzenie?
Qrsywa napisał/a:
Rumpelstiltskin napisał/a:

Odpowiedź brzmi więc TAK. Gdyby w chrześcijaństwie, islamie, judaizmie i innych religiach było więcej radości to zredukowałoby to liczbę agresywnych zachowań. Wiemy doskonale jak pozytywne nastawienie wpływa na ogólny stan psyche i soma.

Zgadzam się z tym podejściem. Niestety na ziemi brakuje nam oświecenia, stąd prymitywne rozwiązywania konfliktów. Optymista to człowiek spoglądający na siebie do wewnątrz i czerpiący radość z każdej chwili życia, z każdego doświadczenia nawet tego złego. To jakby powiedzieć w skrócie..cieszący się nawet z grzechu.
Niestety katolicyzm zakładając kajdany swoim wyznawcom nakazuje im pod groźbą kary śmierci wiecznej wykonywać rozkazy zgodnie z jakimiś doktrynami. Jeśli jesteś prowadzony jak cielak na rzeź trudno być optymistą, trudno nazywać się człowiekiem szczęśliwym i trudno się rozwijać. Stąd tyle w katolicyzmie zgorzkniałości. Zobaczcie gdzie tu optymizm choćby na pierwszej lepszej Mszy?
Nie ma w KK pojęcia wolnej woli, nie ma w nim pojęcia łaski. Tam są tylko zakazy i nakazy.

KK jest bardzo dużo o wolnej wolibi o lasce...
Zapraszam do ponownej lektury.
Jeśli ktoś w katolicyzmie widzi same nakazy tzn, ze nie zrozumiał... Ale ogolniecrzecz biorąc, katolicyzm, jeśli potraktować go jako kolejną gałąź nauki, ma swój język, wiec kod, którym się posługuje, co z kolei zakłada wsobne( czyli sobie tylko właściwe) rozumienie itd itd...
Ciepło pozdtawiam

29 Ostatnio edytowany przez Qrsywa (2015-03-19 08:44:42)

Odp: Czy optymizm ułatwia wiarę, czy przysłania racjonalne spojrzenie?
je veux napisał/a:
Qrsywa napisał/a:
Rumpelstiltskin napisał/a:

Odpowiedź brzmi więc TAK. Gdyby w chrześcijaństwie, islamie, judaizmie i innych religiach było więcej radości to zredukowałoby to liczbę agresywnych zachowań. Wiemy doskonale jak pozytywne nastawienie wpływa na ogólny stan psyche i soma.

Zgadzam się z tym podejściem. Niestety na ziemi brakuje nam oświecenia, stąd prymitywne rozwiązywania konfliktów. Optymista to człowiek spoglądający na siebie do wewnątrz i czerpiący radość z każdej chwili życia, z każdego doświadczenia nawet tego złego. To jakby powiedzieć w skrócie..cieszący się nawet z grzechu.
Niestety katolicyzm zakładając kajdany swoim wyznawcom nakazuje im pod groźbą kary śmierci wiecznej wykonywać rozkazy zgodnie z jakimiś doktrynami. Jeśli jesteś prowadzony jak cielak na rzeź trudno być optymistą, trudno nazywać się człowiekiem szczęśliwym i trudno się rozwijać. Stąd tyle w katolicyzmie zgorzkniałości. Zobaczcie gdzie tu optymizm choćby na pierwszej lepszej Mszy?
Nie ma w KK pojęcia wolnej woli, nie ma w nim pojęcia łaski. Tam są tylko zakazy i nakazy.

KK jest bardzo dużo o wolnej wolibi o lasce...
Zapraszam do ponownej lektury.
Jeśli ktoś w katolicyzmie widzi same nakazy tzn, ze nie zrozumiał... Ale ogolniecrzecz biorąc, katolicyzm, jeśli potraktować go jako kolejną gałąź nauki, ma swój język, wiec kod, którym się posługuje, co z kolei zakłada wsobne( czyli sobie tylko właściwe) rozumienie itd itd...
Ciepło pozdtawiam

Jasne że jest pojecie wink szkoda że tylko wygłaszane. Skoro człowiek został stworzony przez Boga na Jego obraz i podobieństwo jako istota doskonała w swej istotowosci i nadał jej Bóg wolną wolę to po co miałby poprzez KK człowiekowi temu wspaniałemu stworzeniu narzucać jakieś ograniczenia?
Jesli mamy prawo łaski? to czemu KK wyklucza ze swojego grona ludzi rozwiedzionych? Czyżby byli wyjęci spod prawa?
Religia to biznes jak kazdy inny. Po to narzuca kajdany strachu by wierni jak niewidome barany szły posłusznie składając kasę na rzecz odkupienia grzechów. Wiara jest darmowa niestety KK to najdroższy z możliwych dostęp do wiary wink
Zresztą nie o tym dyskusja.
Wiesz kiedy zaczęłam się duchowo rozwijać? Kiedy przełamałam przekonania-zrzuciłam kajdany katolicyzmu. Dzięki temu jestem optymistą i akceptuję świat takim jaki jest a nie takim jakim chciałabym go widzieć.

30 Ostatnio edytowany przez Rumpelstiltskin (2015-03-19 09:04:54)

Odp: Czy optymizm ułatwia wiarę, czy przysłania racjonalne spojrzenie?
ewka3 napisał/a:

Optymista dostrzega dobre strony, przez co przykre doświadczenia są dla niego mniej wyniszczające. Nie znaczy to, że ich nie doświadcza. Po prostu szybciej się z nich otrząśnie dzięki zauważaniu pozytywnych aspektów.

Nawet gdybym chciał rozpatrywać tę kwestię tylko w wymiarze filozoficznym czy religijnym to się tak nie da.
Pestmistyczne podejście jest sprzeczne z tym jak ukształtowała nas natura. Nie uciekniesz od rozważań tego pod kątem psychofizjologii bo mamy rok 2015.
Optymizm to nie tylko dostrzeganie jasnych stron ale i sztuka zapominania.
Ludzie nie mający zdolności zapominania tego co było przykre w ich życiu, rozpamiętujący krzywdy jakich doznali są dobrym materiałem na męczenników. Kiedy taki stan trwa długo, to nawet znajdują w tym coś w rodzaju przyjemności. Tacy ludzie szukają sobie podobnych braci i sióstr w męczeństwie.
Jeśli pesymizm utrzymuje się długo to psyche w pływając na soma powoduje schorzenia psychosomatyczne, ponieważ jesteśmy zaprogramowani przez naturę na pozytywne podejście do zadań jakie stawia przed nami życie. Objawia się to brakiem napędu i nie ma w tym żednej filozofii, bo to psyche kieruje tym czy działać czy nie działać.
A jak to jest w naturze. Ano tak - antylopa skubie sobie trawkę, nagle wyskakuje lew i w ułamku sekundy uaktywnia się u antylopy mechanizm "walcz lub uciekaj". Antylopa ucieka, jesli ma możliwość to nawet przyłoży lwu tylnymi kopytami. Kiedy już ucieknie to po chwili znów skubie trawę.
Wszystkie zwierzątka (w tym człowiek) są wyposażone w mechanizm "walcz lub uciekaj" i w umiejętność szybkiego zapominania. Jeśli z jakichś powodów te mechanizmy są zaburzone to zwierzątko ginie bo stres utrzymujący się nienaturalnie długo wyniszcza organizm. Widać to bardzo dokładnie u ludzi cierpiących na nerwice, fobie, depresję.

31 Ostatnio edytowany przez Rumpelstiltskin (2015-03-19 09:27:14)

Odp: Czy optymizm ułatwia wiarę, czy przysłania racjonalne spojrzenie?
je veux napisał/a:
Qrsywa napisał/a:
Rumpelstiltskin napisał/a:

Odpowiedź brzmi więc TAK. Gdyby w chrześcijaństwie, islamie, judaizmie i innych religiach było więcej radości to zredukowałoby to liczbę agresywnych zachowań. Wiemy doskonale jak pozytywne nastawienie wpływa na ogólny stan psyche i soma.

Zgadzam się z tym podejściem. Niestety na ziemi brakuje nam oświecenia, stąd prymitywne rozwiązywania konfliktów. Optymista to człowiek spoglądający na siebie do wewnątrz i czerpiący radość z każdej chwili życia, z każdego doświadczenia nawet tego złego. To jakby powiedzieć w skrócie..cieszący się nawet z grzechu.
Niestety katolicyzm zakładając kajdany swoim wyznawcom nakazuje im pod groźbą kary śmierci wiecznej wykonywać rozkazy zgodnie z jakimiś doktrynami. Jeśli jesteś prowadzony jak cielak na rzeź trudno być optymistą, trudno nazywać się człowiekiem szczęśliwym i trudno się rozwijać. Stąd tyle w katolicyzmie zgorzkniałości. Zobaczcie gdzie tu optymizm choćby na pierwszej lepszej Mszy?
Nie ma w KK pojęcia wolnej woli, nie ma w nim pojęcia łaski. Tam są tylko zakazy i nakazy.

KK jest bardzo dużo o wolnej wolibi o lasce...
Zapraszam do ponownej lektury.
Jeśli ktoś w katolicyzmie widzi same nakazy tzn, ze nie zrozumiał... Ale ogolniecrzecz biorąc, katolicyzm, jeśli potraktować go jako kolejną gałąź nauki, ma swój język, wiec kod, którym się posługuje, co z kolei zakłada wsobne( czyli sobie tylko właściwe) rozumienie itd itd...
Ciepło pozdtawiam

Mam zbliżone poglądy do tych jakie ma Qursywa. Co wcale nie oznacza że nie patrzę na to wszystko obiektywnie.
Miałbym opory przed generalizowaniem i nazywaniem ogółu chrześcijan baranami idącymi na rzeź, bo wiem że wśród "postępowych" jest wiele lemmingów. Efekt ten sam.

Napisałem że liczę na ciekawą rozmowę. Ciekawą w dosłownym znaczeniu a nie podgrzewanie atmosfery poprzez  obrzucanie się inwektywami. Chociaż prowokacje mańka z maniek są nawet zabawne, mimo że wynikają z frustracji, ale może się mylę? wink

32 Ostatnio edytowany przez Qrsywa (2015-03-19 10:47:51)

Odp: Czy optymizm ułatwia wiarę, czy przysłania racjonalne spojrzenie?

Odniosłam się do chrześcjan jednak "barany" odnoszą się do ludzi ślepo wierzacych w doktryny nie wazne jakiej religii
Apropos relgii. Wklejam tu fragment ksiązki napisanej przez jezuitę Anthony De Mello wspaniałego mistyka
wink
" Niebezpieczenstwo, jakie ze soba niesie religia, bardzo trafnie ujmuje anegdota opowiedziana przez kardynala Martiniego, arcybiskupa Mediolanu. Historia dotyczy wloskiej pary zawierajacej zwiazek malzenski. Umówili sie z proboszczem parafii, ze urzadza male przyjecie na dziedzincu, poza kosciolem. Poniewaz padal deszcz, poprosili, by ksiadz zgodzil sie na przeniesienie tej uroczystosci do kosciola. Ojciec wielebny nie byl tym zbytnio zachwycony, ale argumentowali w ten sposób: - Zjemy troche ciasta, pospiewamy chwile, wypijemy kieliszek wina i pójdziemy do domu. Po namysle ojciec wielebny ulegl. A ze byli to kochajacy zycie Wlosi, wypili troche wina, pospiewali, potem wypili troche wiecej wina i zaspiewali troche wiecej piesni, tak, iz w ciagu pól godziny mala uroczystosc przerodzila sie w wielkie wesele. Wszyscy bawili sie swietnie, wesolo i swawolnie. Ojciec wielebny chodzil caly spiety tam i z powrotem po zakrystii, bardzo niezadowolony z powstalego rabanu i halasu. W pewnym momencie wchodzi zakrystianin i stwierdza: - Widze ojcze, ze jestes zdenerwowany. - Oczywiscie, ze jestem. Prosze posluchac, jaki harmider robia w Domu Bozym. Na milosc boska! - Masz racje, ojcze, ale oni naprawde nie mieli gdzie pójsc. - Wiem o tym. Ale czy musza byc tacy glosni? - Nie zapominajmy, ze Jezus takze obecny byl kiedys na weselu. Na to ojciec wielebny: - Wiem, ze Jezus byl na weselu. Nie musisz mi tego przypominac! Ale, oni tam nie mieli Najswietszego Sakramentu. Tak juz czasami bywa, ze Przenajswietszy Sakrament staje sie wazniejszy niz sam Jezus Chrystus. Religijnosc staje sie wazniejsza od milosci. Kosciól wazniejszy od zycia, wazniejszy od sasiada. I tak dalej. Tkwi w tym niebezpieczeństwo. "

33

Odp: Czy optymizm ułatwia wiarę, czy przysłania racjonalne spojrzenie?
Qrsywa napisał/a:

Odniosłam się do chrześcjan jednak "barany" odnoszą się do ludzi ślepo wierzacych w doktryny nie wazne jakiej religii
Apropos relgii. Wklejam tu fragment ksiązki napisanej przez jezuitę Anthony De Mello wspaniałego mistyka
wink
" Niebezpieczenstwo, jakie ze soba niesie religia, bardzo trafnie ujmuje anegdota opowiedziana przez kardynala Martiniego, arcybiskupa Mediolanu. Historia dotyczy wloskiej pary zawierajacej zwiazek malzenski. Umówili sie z proboszczem parafii, ze urzadza male przyjecie na dziedzincu, poza kosciolem. Poniewaz padal deszcz, poprosili, by ksiadz zgodzil sie na przeniesienie tej uroczystosci do kosciola. Ojciec wielebny nie byl tym zbytnio zachwycony, ale argumentowali w ten sposób: - Zjemy troche ciasta, pospiewamy chwile, wypijemy kieliszek wina i pójdziemy do domu. Po namysle ojciec wielebny ulegl. A ze byli to kochajacy zycie Wlosi, wypili troche wina, pospiewali, potem wypili troche wiecej wina i zaspiewali troche wiecej piesni, tak, iz w ciagu pól godziny mala uroczystosc przerodzila sie w wielkie wesele. Wszyscy bawili sie swietnie, wesolo i swawolnie. Ojciec wielebny chodzil caly spiety tam i z powrotem po zakrystii, bardzo niezadowolony z powstalego rabanu i halasu. W pewnym momencie wchodzi zakrystianin i stwierdza: - Widze ojcze, ze jestes zdenerwowany. - Oczywiscie, ze jestem. Prosze posluchac, jaki harmider robia w Domu Bozym. Na milosc boska! - Masz racje, ojcze, ale oni naprawde nie mieli gdzie pójsc. - Wiem o tym. Ale czy musza byc tacy glosni? - Nie zapominajmy, ze Jezus takze obecny byl kiedys na weselu. Na to ojciec wielebny: - Wiem, ze Jezus byl na weselu. Nie musisz mi tego przypominac! Ale, oni tam nie mieli Najswietszego Sakramentu. Tak juz czasami bywa, ze Przenajswietszy Sakrament staje sie wazniejszy niz sam Jezus Chrystus. Religijnosc staje sie wazniejsza od milosci. Kosciól wazniejszy od zycia, wazniejszy od sasiada. I tak dalej. Tkwi w tym niebezpieczeństwo. "

Wszystko to fajne ale mam jedną prośbę. Wiem że kilka osób piszących w tym temacie ma awersję do polskich znaków, ale można się przemóc i pisać po polsku. Miło się wtedy czyta taki tekst. Poza tym nie będzie takich kwiatków jak "na miłość boska!" z których wynika że wola boska jest tym czego chciał bosek.

34

Odp: Czy optymizm ułatwia wiarę, czy przysłania racjonalne spojrzenie?

Przepraszam za ten tekst ale go kopiowałam z wydania zapisanego w notatniku wink Nie pisałam tego odręcznie.
Pozdrawiam

35

Odp: Czy optymizm ułatwia wiarę, czy przysłania racjonalne spojrzenie?
Qrsywa napisał/a:

Przepraszam za ten tekst ale go kopiowałam z wydania zapisanego w notatniku wink Nie pisałam tego odręcznie.
Pozdrawiam

W takim razie jesteś rozgrzeszona córko wink

36 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-03-19 14:17:31)

Odp: Czy optymizm ułatwia wiarę, czy przysłania racjonalne spojrzenie?
Qrsywa napisał/a:

Odniosłam się do chrześcjan jednak "barany" odnoszą się do ludzi ślepo wierzacych w doktryny nie wazne jakiej religii
Apropos relgii. Wklejam tu fragment ksiązki napisanej przez jezuitę Anthony De Mello wspaniałego mistyka
wink
" Niebezpieczenstwo, jakie ze soba niesie religia, bardzo trafnie ujmuje anegdota opowiedziana przez kardynala Martiniego, arcybiskupa Mediolanu. Historia dotyczy wloskiej pary zawierajacej zwiazek malzenski. Umówili sie z proboszczem parafii, ze urzadza male przyjecie na dziedzincu, poza kosciolem. Poniewaz padal deszcz, poprosili, by ksiadz zgodzil sie na przeniesienie tej uroczystosci do kosciola. Ojciec wielebny nie byl tym zbytnio zachwycony, ale argumentowali w ten sposób: - Zjemy troche ciasta, pospiewamy chwile, wypijemy kieliszek wina i pójdziemy do domu. Po namysle ojciec wielebny ulegl. A ze byli to kochajacy zycie Wlosi, wypili troche wina, pospiewali, potem wypili troche wiecej wina i zaspiewali troche wiecej piesni, tak, iz w ciagu pól godziny mala uroczystosc przerodzila sie w wielkie wesele. Wszyscy bawili sie swietnie, wesolo i swawolnie. Ojciec wielebny chodzil caly spiety tam i z powrotem po zakrystii, bardzo niezadowolony z powstalego rabanu i halasu. W pewnym momencie wchodzi zakrystianin i stwierdza: - Widze ojcze, ze jestes zdenerwowany. - Oczywiscie, ze jestem. Prosze posluchac, jaki harmider robia w Domu Bozym. Na milosc boska! - Masz racje, ojcze, ale oni naprawde nie mieli gdzie pójsc. - Wiem o tym. Ale czy musza byc tacy glosni? - Nie zapominajmy, ze Jezus takze obecny byl kiedys na weselu. Na to ojciec wielebny: - Wiem, ze Jezus byl na weselu. Nie musisz mi tego przypominac! Ale, oni tam nie mieli Najswietszego Sakramentu. Tak juz czasami bywa, ze Przenajswietszy Sakrament staje sie wazniejszy niz sam Jezus Chrystus. Religijnosc staje sie wazniejsza od milosci. Kosciól wazniejszy od zycia, wazniejszy od sasiada. I tak dalej. Tkwi w tym niebezpieczeństwo. "

Mysle ze te przypowiastke powinien przeczytać sobie R. w odniesieniu do...polskich znakow wink

37

Odp: Czy optymizm ułatwia wiarę, czy przysłania racjonalne spojrzenie?

big_smile istne wojny religijne

38

Odp: Czy optymizm ułatwia wiarę, czy przysłania racjonalne spojrzenie?
maniek_z_maniek napisał/a:

Mysle ze te przypowiastke powinien przeczytać sobie R. w odniesieniu do...polskich znakow wink

Jak powiedział profesor Bralczyk, jest różnica pomiędzy "robić komuś łaskę" a "robić komuś laske".

39

Odp: Czy optymizm ułatwia wiarę, czy przysłania racjonalne spojrzenie?
Qrsywa napisał/a:

big_smile istne wojny religijne

To raczej krucjata przeciwko niewiernym wink

40

Odp: Czy optymizm ułatwia wiarę, czy przysłania racjonalne spojrzenie?
Rumpelstiltskin napisał/a:
maniek_z_maniek napisał/a:

Mysle ze te przypowiastke powinien przeczytać sobie R. w odniesieniu do...polskich znakow wink

Jak powiedział profesor Bralczyk, jest różnica pomiędzy "robić komuś łaskę" a "robić komuś laske".

Moim zdaniem powinieneś raczej skupic się na temacie niż offtopowac i trollowac dyskusje. Profesorem się nie podpieraj bo to nie potrzebne jeśli masz cos sensownego do powiedzenia. Ale nie masz sad

41 Ostatnio edytowany przez je veux (2015-03-19 18:06:40)

Odp: Czy optymizm ułatwia wiarę, czy przysłania racjonalne spojrzenie?
Rumpelstiltskin napisał/a:
je veux napisał/a:
Qrsywa napisał/a:

Zgadzam się z tym podejściem. Niestety na ziemi brakuje nam oświecenia, stąd prymitywne rozwiązywania konfliktów. Optymista to człowiek spoglądający na siebie do wewnątrz i czerpiący radość z każdej chwili życia, z każdego doświadczenia nawet tego złego. To jakby powiedzieć w skrócie..cieszący się nawet z grzechu.
Niestety katolicyzm zakładając kajdany swoim wyznawcom nakazuje im pod groźbą kary śmierci wiecznej wykonywać rozkazy zgodnie z jakimiś doktrynami. Jeśli jesteś prowadzony jak cielak na rzeź trudno być optymistą, trudno nazywać się człowiekiem szczęśliwym i trudno się rozwijać. Stąd tyle w katolicyzmie zgorzkniałości. Zobaczcie gdzie tu optymizm choćby na pierwszej lepszej Mszy?
Nie ma w KK pojęcia wolnej woli, nie ma w nim pojęcia łaski. Tam są tylko zakazy i nakazy.

KK jest bardzo dużo o wolnej wolibi o lasce...
Zapraszam do ponownej lektury.
Jeśli ktoś w katolicyzmie widzi same nakazy tzn, ze nie zrozumiał... Ale ogolniecrzecz biorąc, katolicyzm, jeśli potraktować go jako kolejną gałąź nauki, ma swój język, wiec kod, którym się posługuje, co z kolei zakłada wsobne( czyli sobie tylko właściwe) rozumienie itd itd..

Ps.weź do reki KK i zobacz ile tam o radości i lasce... smile
.
Ciepło pozdtawiam

Mam zbliżone poglądy do tych jakie ma Qursywa. Co wcale nie oznacza że nie patrzę na to wszystko obiektywnie.
Miałbym opory przed generalizowaniem i nazywaniem ogółu chrześcijan baranami idącymi na rzeź, bo wiem że wśród "postępowych" jest wiele lemmingów. Efekt ten sam.

Napisałem że liczę na ciekawą rozmowę. Ciekawą w dosłownym znaczeniu a nie podgrzewanie atmosfery poprzez  obrzucanie się inwektywami. Chociaż prowokacje mańka z maniek są nawet zabawne, mimo że wynikają z frustracji, ale może się mylę? wink

Hmmm..
Może trochę powtórzenia, ale jak wyżej. Każda dziedzina ma swój język i kod. I tylko nauczenie się go, zrozumienie itd, pozwoli na zrozumienie daje dziedziny... smile
Tak samo jest w katolicyzmie.
A ciezko mi uczestniczyć w rozmowie ze wzgledu na brak internetu w domu, pisze z telefonu.
Mogę o tylko napisać, ze katolicyzm jest piękna religia, pod warunkiem, ze właściwie zrozumiana ... smile
Wiesz, temat nie tyle rzeka, co się ocean, to jest dopiero koronkowa praca wink
Weź do reki KK i zobacz ile tam o lasce i radości i jak ja katolicy pojmować powinni- jak jest, inna sprawa.

42

Odp: Czy optymizm ułatwia wiarę, czy przysłania racjonalne spojrzenie?
Rumpelstiltskin napisał/a:
ewka3 napisał/a:

Optymista dostrzega dobre strony, przez co przykre doświadczenia są dla niego mniej wyniszczające. Nie znaczy to, że ich nie doświadcza. Po prostu szybciej się z nich otrząśnie dzięki zauważaniu pozytywnych aspektów.

Nawet gdybym chciał rozpatrywać tę kwestię tylko w wymiarze filozoficznym czy religijnym to się tak nie da.
Pestmistyczne podejście jest sprzeczne z tym jak ukształtowała nas natura. Nie uciekniesz od rozważań tego pod kątem psychofizjologii bo mamy rok 2015.
Optymizm to nie tylko dostrzeganie jasnych stron ale i sztuka zapominania.
Ludzie nie mający zdolności zapominania tego co było przykre w ich życiu, rozpamiętujący krzywdy jakich doznali są dobrym materiałem na męczenników. Kiedy taki stan trwa długo, to nawet znajdują w tym coś w rodzaju przyjemności. Tacy ludzie szukają sobie podobnych braci i sióstr w męczeństwie.
Jeśli pesymizm utrzymuje się długo to psyche w pływając na soma powoduje schorzenia psychosomatyczne, ponieważ jesteśmy zaprogramowani przez naturę na pozytywne podejście do zadań jakie stawia przed nami życie. Objawia się to brakiem napędu i nie ma w tym żednej filozofii, bo to psyche kieruje tym czy działać czy nie działać.
A jak to jest w naturze. Ano tak - antylopa skubie sobie trawkę, nagle wyskakuje lew i w ułamku sekundy uaktywnia się u antylopy mechanizm "walcz lub uciekaj". Antylopa ucieka, jesli ma możliwość to nawet przyłoży lwu tylnymi kopytami. Kiedy już ucieknie to po chwili znów skubie trawę.
Wszystkie zwierzątka (w tym człowiek) są wyposażone w mechanizm "walcz lub uciekaj" i w umiejętność szybkiego zapominania. Jeśli z jakichś powodów te mechanizmy są zaburzone to zwierzątko ginie bo stres utrzymujący się nienaturalnie długo wyniszcza organizm. Widać to bardzo dokładnie u ludzi cierpiących na nerwice, fobie, depresję.

Nie uciekam od łączenia doznań z odruchami. Nie uważam też, że pesymizm jest wbrew naturze. Przeciwnie, uważam, że rodzimy się ze skłonnością do optymizmu bądź pesymizmu.

Czy optymizm jest sztuką zapominania? ? osobiście bym polemizowała.

Optymista po prostu nie roztrząsa przykrych doświadczeń. Przyjmuje je do wiadomości, wyciąga z nich naukę i stara się unikać. Żeby czegoś uniknąć, należy o tym pamiętać.

Pamiętając o tym, że grzech, niewłaściwe zachowanie, niesie za sobą ofiarę, niejednokrotnie życia innych, powinniśmy go unikać jak ognia (w przypadku chrześcijaństwa - piekielnego;). Człowiek już raz ukrzyżował Syna Bożego.

Naukowe spojrzenie na wyznawców i utożsamianie danej religii z upodobaniem do męczeństwa, jest cokolwiek krzywdzące. Co więcej, piszesz o rozpamiętywaniu własnych (doznanych przez daną jednostkę) niesprawiedliwości, a chrześcijanin nie skupia się na sobie, przynajmniej nie powinien. Nauka Chrystusa jest, miedzy innymi, nauką wybaczania, a jak wiadomo człowiekowi łatwiej wybaczyć krzywdy, których sam doznał, niż te zadane wobec bliskich mu osób.

Wspomniany przez Ciebie brak napędu w działaniu, przypisałabym ludziom bez nadziei, nie takim, którzy znajdują otuchę w wierze. Skoro wiara rekompensuje im doznania, dzięki nim punktują, to owszem, znajdą się i tacy, którzy będą szukać męczeństwa. Jednak uważam, że to zły kierunek. 
Gdy postrzega się swoją wiarę jako kultywowanie radości, to nie ma możliwości zapatrywania się w cierpienie. Bez względu na to jak bardzo chcielibyśmy przypisywać wyznaniu winę za upajanie się stanem bólu, to jest on jedyne indywidualną predyspozycją jednostki.

Tak samo jak w całym społeczeństwie występują pesymiści i optymiści, tak samo mamy ich wśród katolików, islamistów, buddystów i innych. Tak jak jedno smętne dziecko nie popsuje zabawy na całym placu zabaw, tak we wspólnocie religijnej osoby z upodobaniem do męczeństwa, nie powinny wpływać na całokształt. Jeżeli tak jest, to popsuło się coś w całym społeczeństwie, nie tylko w wierze.
Prawidłową postawą byłoby zachęcenie smutasa do zabawy. Zaproszenie go do własnego grona i piaskownicy. Niestety społeczeństwo brnie w kierunku samoizolacji i zamyka się na problemy innych.
Fajnie byłoby móc powiedzieć, że kilku optymistów zaraża swoją pogodą ducha innych, przez co ich wiara zdąża w kierunku radości. Niestety, nawet Ci optymiści zajmują się swoją piaskownicą, bo dobrze się w niej czują sami ze sobą.

No i wybiegłam poza własny temat. Mam nadzieję, że tym razem w uzasadnionym celu;)

Co do zachowania zwierząt, mam całkowicie odmienne zdanie, ale nie czas i miejsce na własne refleksje w tym temacie.

43

Odp: Czy optymizm ułatwia wiarę, czy przysłania racjonalne spojrzenie?
ewka3 napisał/a:

Nie uciekam od łączenia doznań z odruchami. Nie uważam też, że pesymizm jest wbrew naturze. Przeciwnie, uważam, że rodzimy się ze skłonnością do optymizmu bądź pesymizmu.

To stwierdzenie jest prawdziwe. Pesymistyczne lub optymistyczne nastawienie jest w dużej mierze uwarunkowane genetycznie. Udowodniono to poprzez badania naukowe z udziałem bliźniąt jednojajowych, wychowanych w skrajnie różnych warunkach.

44

Odp: Czy optymizm ułatwia wiarę, czy przysłania racjonalne spojrzenie?
ewka3 napisał/a:

Czy optymizm jest sztuką zapominania? ? osobiście bym polemizowała.

Optymista po prostu nie roztrząsa przykrych doświadczeń.

Ależ Ewciu, to jest to samo. Z czym więc chcesz polemizować? Z tym czy woda jako para bądź lód to też H2O?

45

Odp: Czy optymizm ułatwia wiarę, czy przysłania racjonalne spojrzenie?
ewka3 napisał/a:

Tak samo jak w całym społeczeństwie występują pesymiści i optymiści, tak samo mamy ich wśród katolików, islamistów, buddystów i innych. Tak jak jedno smętne dziecko nie popsuje zabawy na całym placu zabaw, tak we wspólnocie religijnej osoby z upodobaniem do męczeństwa, nie powinny wpływać na całokształt. Jeżeli tak jest, to popsuło się coś w całym społeczeństwie, nie tylko w wierze.
Prawidłową postawą byłoby zachęcenie smutasa do zabawy. Zaproszenie go do własnego grona i piaskownicy. Niestety społeczeństwo brnie w kierunku samoizolacji i zamyka się na problemy innych..

Tak, to trafne spostrzeżenie. Pacholęciem jescze będąc widziałem że wtedy ludzie o coś walczyli, o coś im chodziło, mieli jakiś cel w życiu.
Potem kiedy przyszła wooność to bardzo wielu ludzi nie miało pomysłu co z nią zrobić. Nikt ich nie nauczył tego jak funkcjonować w innym systemie. Skutki tego są odczuwalne do dziś i jeszcze długo będą.

Widzę że wciągneła Cię polemika z ateistą. wink

46

Odp: Czy optymizm ułatwia wiarę, czy przysłania racjonalne spojrzenie?
Rumpelstiltskin napisał/a:

Optymizm, w prawdziwym tego słowa znaczeniu, wynika z doświadczenia

vs

Rumpelstiltskin napisał/a:

Pesymistyczne lub optymistyczne nastawienie jest w dużej mierze uwarunkowane genetycznie

Nie zebym się czepial ale lubie wylapywac tego typu rzeczy. Ale jaki profesor uczy takiego "lawiranctwa"? Razi Cie brak polskich znakow, a czy razi Cie kompletna sprzeczność Twoich wypowiedzi?

47

Odp: Czy optymizm ułatwia wiarę, czy przysłania racjonalne spojrzenie?
maniek_z_maniek napisał/a:
Rumpelstiltskin napisał/a:

Optymizm, w prawdziwym tego słowa znaczeniu, wynika z doświadczenia

vs

Rumpelstiltskin napisał/a:

Pesymistyczne lub optymistyczne nastawienie jest w dużej mierze uwarunkowane genetycznie

Nie zebym się czepial ale lubie wylapywac tego typu rzeczy. Ale jaki profesor uczy takiego "lawiranctwa"? Razi Cie brak polskich znakow, a czy razi Cie kompletna sprzeczność Twoich wypowiedzi?

A widzisz w którejś z wypowiedzi stwierdzenie "u wszystkich pesymizm jest uwarunkowany genetycznie" albo "u wszystkich wynika z doświadczenia"?

48 Ostatnio edytowany przez ewelinaL (2015-03-19 22:38:58)

Odp: Czy optymizm ułatwia wiarę, czy przysłania racjonalne spojrzenie?
Rumpelstiltskin napisał/a:
ewka3 napisał/a:

Czy optymizm jest sztuką zapominania? ? osobiście bym polemizowała.

Optymista po prostu nie roztrząsa przykrych doświadczeń.

Ależ Ewciu, to jest to samo. Z czym więc chcesz polemizować? Z tym czy woda jako para bądź lód to też H2O?

Nieroztrząsanie i zapomnienie, to dwa różne pojęcia.
Pomimo że mam dobrą pamięć, nie będę rozważać Twojej wypowiedzi, bo szkoda czasu i miejsca w temacie;)

Jednak z uporem maniaka, wciąż będę obstawać, że optymizm nie ma podłoża w sklerozie;)
Chrześcijanie doskonale pamiętają wyprawy krzyżowe, inkwizycję i początki chrześcijaństwa, jak również prześladowania. Zrobią wszystko, przynajmniej Ci, którym wiara otwiera oczy na dobro, żeby historie się nie powtórzyły. Gdyby doznali amnezji z powodu optymizmu, to broń nas Panie przed pogodną naturą. Należałoby podpalać średniowieczne stosy pod podejrzanymi nie o czary, a o optymizm.

49

Odp: Czy optymizm ułatwia wiarę, czy przysłania racjonalne spojrzenie?

Hm..
Może jak dorwe komputer wink
I nie, by dyskusja była nudna, ale sami rozumiecie - priorytety ... O_o

50 Ostatnio edytowany przez Rumpelstiltskin (2015-03-20 08:17:15)

Odp: Czy optymizm ułatwia wiarę, czy przysłania racjonalne spojrzenie?
ewka3 napisał/a:
Rumpelstiltskin napisał/a:
ewka3 napisał/a:

Czy optymizm jest sztuką zapominania? ? osobiście bym polemizowała.

Optymista po prostu nie roztrząsa przykrych doświadczeń.

Ależ Ewciu, to jest to samo. Z czym więc chcesz polemizować? Z tym czy woda jako para bądź lód to też H2O?

Nieroztrząsanie i zapomnienie, to dwa różne pojęcia.
Pomimo że mam dobrą pamięć, nie będę rozważać Twojej wypowiedzi, bo szkoda czasu i miejsca w temacie;)

Jednak z uporem maniaka, wciąż będę obstawać, że optymizm nie ma podłoża w sklerozie;) .

Znów się niezrozumieliśmy wink
Żeby nie roztrząsać trzeba zapomnieć a w zasadzie odsuwać negatywne myśli na bok, zepchnąć je głębiej. Jednak nie oznacza to sklerozy czy amnezji. To wszystko co się nam przykrego zdarzyło jest przechowywane w pamięci długotrwałej i musi tak być, ponieważ na tym opiera się proces poznawczy. Dzięki temu wiemy że ogień parzy ale nie myślimy o tym z lękiem przez cały czas, nawet wtedy kiedy siedzimy przy ognisku.
Pesymizm i fobie to dostrzeganie ciemnych stron i zagrożenia tym gdzie ich nie ma. Jest to reakcja nieprawidłowa, nie pozwalająca organizmowi na utrzymanie homeostazy i wyniszczająca ciało oraz umysł.

51 Ostatnio edytowany przez Qrsywa (2015-03-20 08:24:48)

Odp: Czy optymizm ułatwia wiarę, czy przysłania racjonalne spojrzenie?
Rumpelstiltskin napisał/a:

Znów się niezrozumieliśmy wink
Żeby nie roztrząsać trzeba zapomnieć a w zasadzie odsuwać negatywne myśli na bok, zepchnąć je głębiej. Jednak nie oznacza to sklerozy czy amnezji. To wszystko co się nam przykrego zdarzyło jest przechowywane w pamięci długotrwałej i musi tak być, ponieważ na tym opiera się proces poznawczy. Dzięki temu wiemy że ogień parzy ale nie myślimy o tym z lękiem przez cały czas, nawet wtedy kiedy siedzimy przy ognisku.
Pesymizm i fobie to dostrzeganie ciemnych stron i zagrożenia tym gdzie ich nie ma. Jest to reakcja nieprawidłowa, nie pozwalająca organizmowi na utrzymanie homeostazy i wyniszczająca ciało oraz umysł.

Optymista zwyczajnie wybacza. To wcale nie jest tak skomplikowane smile Przyjmuje rzeczywistość taką jaką ona jest a nie taką jaką chciałby ją widzieć. Posiada ogromną skalę akceptacji wszystkich i wszystkiego smile uwielbia różnorodność i stąd jego nastawienie do świata z zachwytem i miłością. big_smile

52

Odp: Czy optymizm ułatwia wiarę, czy przysłania racjonalne spojrzenie?

A propo tematu, wiara nie zależy od optymizmu czy pesymizmu..
A ogolnie- dzisiaj straciłam wiarę... Została tylko ta w Boga...ale to dobrze ... smile

53 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-03-21 14:17:32)

Odp: Czy optymizm ułatwia wiarę, czy przysłania racjonalne spojrzenie?
Rumpelstiltskin napisał/a:
maniek_z_maniek napisał/a:
Rumpelstiltskin napisał/a:

Optymizm, w prawdziwym tego słowa znaczeniu, wynika z doświadczenia

vs

Rumpelstiltskin napisał/a:

Pesymistyczne lub optymistyczne nastawienie jest w dużej mierze uwarunkowane genetycznie

Nie zebym się czepial ale lubie wylapywac tego typu rzeczy. Ale jaki profesor uczy takiego "lawiranctwa"? Razi Cie brak polskich znakow, a czy razi Cie kompletna sprzeczność Twoich wypowiedzi?

A widzisz w którejś z wypowiedzi stwierdzenie "u wszystkich pesymizm jest uwarunkowany genetycznie" albo "u wszystkich wynika z doświadczenia"?

hmm, nie ma to jak być trawa na wietrze i zmieniac poglądy w zaleznosci od sytuacji. Dla mnie twoja wiarygodność, w tym co mówisz, jest zerowa. Polecam bardziej odejście od interetu, pojscie na spacer, wyciszenie się, odnalezienie spokoju i wtedy może jakiego ułamka madrosci. Bo to co prezentujesz ma swoja nazwe w określeniu OBLUDA.

ewka3 napisał/a:
Rumpelstiltskin napisał/a:
ewka3 napisał/a:

Czy optymizm jest sztuką zapominania? ? osobiście bym polemizowała.

Optymista po prostu nie roztrząsa przykrych doświadczeń.

Ależ Ewciu, to jest to samo. Z czym więc chcesz polemizować? Z tym czy woda jako para bądź lód to też H2O?

Nieroztrząsanie i zapomnienie, to dwa różne pojęcia.
Pomimo że mam dobrą pamięć, nie będę rozważać Twojej wypowiedzi, bo szkoda czasu i miejsca w temacie;)

Jednak z uporem maniaka, wciąż będę obstawać, że optymizm nie ma podłoża w sklerozie;)
Chrześcijanie doskonale pamiętają wyprawy krzyżowe, inkwizycję i początki chrześcijaństwa, jak również prześladowania. Zrobią wszystko, przynajmniej Ci, którym wiara otwiera oczy na dobro, żeby historie się nie powtórzyły. Gdyby doznali amnezji z powodu optymizmu, to broń nas Panie przed pogodną naturą. Należałoby podpalać średniowieczne stosy pod podejrzanymi nie o czary, a o optymizm.

Nie bierz "na klate" tego z czym się nie zgadzasz. Wielokrotnie w historii jednostki dla uzyskania korzyści braly na sztandar religiie, ale te działania z religia nie miały nic wspólnego. Religie wykorzystywano jako narzedzie, a reszta szla za tym, ponieważ podlegali władzy. Robienie bowiem czegos co jest sprzeczne z wiara i sankcjonowanie tego wiara, jest tylko narzędziem argumentacji pokrętnej i obłudnej. Jednak żeby to pokazac w 100% jasnym swietle trzeba by było przyznać ze pewne działania nie miały z wiara nic wpolnego ale były narzędziem w rekach sprawujących władze.

54

Odp: Czy optymizm ułatwia wiarę, czy przysłania racjonalne spojrzenie?
maniek_z_maniek napisał/a:

Polecam bardziej odejście od interetu, pojscie na spacer, wyciszenie

To brzmi co najmniej dziwnie, kiedy pisze to ktoś kto wysmarował blisko 2000 postów na tym forum w ciągu pięciu miesięcy. wink
Świadomie lub podświadomie przypisujesz innym swoje cechy, zachowania, które ci ciążą. To coś w rodzaju przeniesienia na kogoś swoich cech, które uważa się za negatywne. Nie rozwiązuje to jednak twojego problemu, choć pozwala ci na chwilę poczuć się lepiej i odsuwa problem w czasie.
To jest jak Freudian slip, przejęzyczenie tylko innego typu, które zdradza to co naprawdę myślisz. wink

55

Odp: Czy optymizm ułatwia wiarę, czy przysłania racjonalne spojrzenie?
Rumpelstiltskin napisał/a:
maniek_z_maniek napisał/a:

Polecam bardziej odejście od interetu, pojscie na spacer, wyciszenie

To brzmi co najmniej dziwnie, kiedy pisze to ktoś kto wysmarował blisko 2000 postów na tym forum w ciągu pięciu miesięcy. wink
Świadomie lub podświadomie przypisujesz innym swoje cechy, zachowania, które ci ciążą. To coś w rodzaju przeniesienia na kogoś swoich cech, które uważa się za negatywne. Nie rozwiązuje to jednak twojego problemu, choć pozwala ci na chwilę poczuć się lepiej i odsuwa problem w czasie.
To jest jak Freudian slip, przejęzyczenie tylko innego typu, które zdradza to co naprawdę myślisz. wink

No tak, ktoś kto twierdzi ze optymizm wynika z doświadczenia i ze jest uwarunkowany genetycznie, czyli prezentuje sprzeczne poglądy, i to w jednym watku!, wie co mysle, czuje, jaki mam problem, itp. Brawo! Musisz wiec do swoich cech dodac jasnowidztwo. I co to za przytyk na temat ilości postow? Moim ojcem nie jestes wiec czemu wogole usiłujesz kogokolwiek poprawiac? Zacznij od siebie i będzie dobrze smile Skup się na treści a nie na formie. Wtedy może będziesz miał cos wartościowego do powiedzenia. Bo na razie nie masz. Zauwaz ze nikogo tutaj nie obchodzi Twój odbior czy forma wypowiedzi, która ty akceptujesz lub nie. Brakuje Ci tzw. inteligencji społecznej. Niestety ale wiele razy się z tym spotkałem, gdzie dyskusje na temat formy, offtopowaly dyskusje odnośnie treści. Zaluje ze dalem się w to wciagnac.

Co do tematu "dyskusji" to warto zauwazyc ze niebezpieczeństwo "optymisty" może tkwic w slepym, bezkrytycznym dazeniu do celu, czy postepowaniu "wbrew" przeciwnościom. Jednak postepowanie "bezkrytyczne" może dotyczyc zarówno optymisty jak i pesymisty smile

56

Odp: Czy optymizm ułatwia wiarę, czy przysłania racjonalne spojrzenie?
maniek_z_maniek napisał/a:

Zauwaz ze nikogo tutaj nie obchodzi Twój odbior czy forma wypowiedzi, która ty akceptujesz lub nie.

Hmm... Nikogo czyli kogo? Dlaczego wypowiadasz się za innych? Chcesz w ten sposób nadać większą wagę swojemu stwierdzeniu? Brzydko tak chować się za plecami innych i krzyczeć na kogoś że jest be. wink

Tutaj to znaczy gdzie? Tutaj w sensie tutaj czy tutaj w sensie tam? wink

57

Odp: Czy optymizm ułatwia wiarę, czy przysłania racjonalne spojrzenie?
maniek_z_maniek napisał/a:

Co do tematu "dyskusji" to warto zauwazyc ze niebezpieczeństwo "optymisty" może tkwic w slepym, bezkrytycznym dazeniu do celu, czy postepowaniu "wbrew" przeciwnościom.

No ty to potrafisz dodać otuchy, zachęcić do działania , nie ma co. Nic tylko się położyć i nic nie robić, czekając na wskazówkę z gorejącego krzewu. wink

58 Ostatnio edytowany przez Qrsywa (2015-03-22 14:51:16)

Odp: Czy optymizm ułatwia wiarę, czy przysłania racjonalne spojrzenie?
maniek_z_maniek napisał/a:

Nie bierz "na klate" tego z czym się nie zgadzasz. Wielokrotnie w historii jednostki dla uzyskania korzyści braly na sztandar religiie, ale te działania z religia nie miały nic wspólnego. Religie wykorzystywano jako narzedzie, a reszta szla za tym, ponieważ podlegali władzy. Robienie bowiem czegos co jest sprzeczne z wiara i sankcjonowanie tego wiara, jest tylko narzędziem argumentacji pokrętnej i obłudnej. Jednak żeby to pokazac w 100% jasnym swietle trzeba by było przyznać ze pewne działania nie miały z wiara nic wpolnego ale były narzędziem w rekach sprawujących władze.

Maniek religia sama w sobie jest obłudna i pokrętna. Jesteś jej potrzebny jak i wszystkim innym organizacjom by mogła czerpać z ciebie energię na korzyści dla siebie. Wszystko co ci narzuca swoje deklaracje czy doktryny zniewala cię. Zniewolenie nie ma nic wspólnego z duchowością. Zniewolony poprzez narzucenie sobie prawd innych sam siebie skazujesz na śmierć duchową.

59

Odp: Czy optymizm ułatwia wiarę, czy przysłania racjonalne spojrzenie?
Qrsywa napisał/a:
maniek_z_maniek napisał/a:

Nie bierz "na klate" tego z czym się nie zgadzasz. Wielokrotnie w historii jednostki dla uzyskania korzyści braly na sztandar religiie, ale te działania z religia nie miały nic wspólnego. Religie wykorzystywano jako narzedzie, a reszta szla za tym, ponieważ podlegali władzy. Robienie bowiem czegos co jest sprzeczne z wiara i sankcjonowanie tego wiara, jest tylko narzędziem argumentacji pokrętnej i obłudnej. Jednak żeby to pokazac w 100% jasnym swietle trzeba by było przyznać ze pewne działania nie miały z wiara nic wpolnego ale były narzędziem w rekach sprawujących władze.

Maniek religia sama w sobie jest obłudna i pokrętna. Jesteś jej potrzebny jak i wszystkim innym organizacjom by mogła czerpać z ciebie energię na korzyści dla siebie. Wszystko co ci narzuca swoje deklaracje czy doktryny zniewala cię. Zniewolenie nie ma nic wspólnego z duchowością. Zniewolony poprzez narzucenie sobie prawd innych sam siebie skazujesz na śmierć duchową.

Tylko czesciowo sie zgadzam bo od czegos trzeba zaczac. Gdzie sa te wskazowki, ktore sa podstawa do jakiegos kierunku? Moze wyjasnieniem na to jest to, ze kosciol w ktorym uczestnicze od dziecka, ktory "pokazal mi" modlitwy, ktore byly dla mnie czesciowo "psute", dzis sa pelne dopiero od kiedy sa moim wlasnym wyborem, kiedy sa podbudowane inna teza, ale tresc i sens ich jest taka sama. To potwierdza tylko moje spostrzezenie, ktore mam od dawien, dawna, ze to nie tresci sa obarczone bledem ale ze brak jest wytlumaczenia powodow wielu rzeczy i dzialan. Stad tez moze sie brac brak motywacji u innych ludzi. Bo powiedziec ze rob tak i tak, jest latwo, ale powiedziec dlaczego, jest bardzo, bardzo trudno. Mowic hasla, tego sie mozna nauczyc, a dac przyklad, co oznacza samemu zyc wg. tego co sie glosi, tego nie mozna sie wyuczyc bo to trzeba robic. Sa i tacy i tacy. Dla mnie to religii jako samej w sobie nie przekresla. Chcac bowiem poznac np. zasady dzialania organizmu, biologii nie odrzucam. Nie jestem w stanie do tej calej wiedzy dojsc sam, opisac tego, zbadac, okreslic mechanizmow. Religia je pokazuje, ale to ze do zycia jest potrzebne jedzenie, nie oznacza ze to musi byc koniecznie mieso z kurczaka. Odrzucajac religie a jednoczesnie konieczne praktyki do rozwoju duchowego, ktore ta religia "narzucala" (modlitwe, konteplacje, medytacje) odrzucamu mechanizmy rozwoju duchowego same w sobie. Rozumiesz te roznice?

60

Odp: Czy optymizm ułatwia wiarę, czy przysłania racjonalne spojrzenie?
maniek_z_maniek napisał/a:

Tylko czesciowo sie zgadzam bo od czegos trzeba zaczac. Gdzie sa te wskazowki, ktore sa podstawa do jakiegos kierunku? Moze wyjasnieniem na to jest to, ze kosciol w ktorym uczestnicze od dziecka, ktory "pokazal mi" modlitwy, ktore byly dla mnie czesciowo "psute", dzis sa pelne dopiero od kiedy sa moim wlasnym wyborem, kiedy sa podbudowane inna teza, ale tresc i sens ich jest taka sama. To potwierdza tylko moje spostrzezenie, ktore mam od dawien, dawna, ze to nie tresci sa obarczone bledem ale ze brak jest wytlumaczenia powodow wielu rzeczy i dzialan. Stad tez moze sie brac brak motywacji u innych ludzi. Bo powiedziec ze rob tak i tak, jest latwo, ale powiedziec dlaczego, jest bardzo, bardzo trudno. Mowic hasla, tego sie mozna nauczyc, a dac przyklad, co oznacza samemu zyc wg. tego co sie glosi, tego nie mozna sie wyuczyc bo to trzeba robic. Sa i tacy i tacy. Dla mnie to religii jako samej w sobie nie przekresla. Chcac bowiem poznac np. zasady dzialania organizmu, biologii nie odrzucam. Nie jestem w stanie do tej calej wiedzy dojsc sam, opisac tego, zbadac, okreslic mechanizmow. Religia je pokazuje, ale to ze do zycia jest potrzebne jedzenie, nie oznacza ze to musi byc koniecznie mieso z kurczaka. Odrzucajac religie a jednoczesnie konieczne praktyki do rozwoju duchowego, ktore ta religia "narzucala" (modlitwe, konteplacje, medytacje) odrzucamu mechanizmy rozwoju duchowego same w sobie. Rozumiesz te roznice?

To wytłumacz mi dlaczego ani Budda ani Jezus nie potrzebowali nikogo by rozwinąć swą duchowośc do rangi bóstwa? Jezus wręcz prszyszedł by religię złamać, wskazując że nie tradycje ani obrzędy, nie klepanie bezmyślnych modlitw a relacje z innymi podszyte miłością są wyznacznikiem rozwoju duchowego.

61

Odp: Czy optymizm ułatwia wiarę, czy przysłania racjonalne spojrzenie?
Qrsywa napisał/a:
maniek_z_maniek napisał/a:

Tylko czesciowo sie zgadzam bo od czegos trzeba zaczac. Gdzie sa te wskazowki, ktore sa podstawa do jakiegos kierunku? Moze wyjasnieniem na to jest to, ze kosciol w ktorym uczestnicze od dziecka, ktory "pokazal mi" modlitwy, ktore byly dla mnie czesciowo "psute", dzis sa pelne dopiero od kiedy sa moim wlasnym wyborem, kiedy sa podbudowane inna teza, ale tresc i sens ich jest taka sama. To potwierdza tylko moje spostrzezenie, ktore mam od dawien, dawna, ze to nie tresci sa obarczone bledem ale ze brak jest wytlumaczenia powodow wielu rzeczy i dzialan. Stad tez moze sie brac brak motywacji u innych ludzi. Bo powiedziec ze rob tak i tak, jest latwo, ale powiedziec dlaczego, jest bardzo, bardzo trudno. Mowic hasla, tego sie mozna nauczyc, a dac przyklad, co oznacza samemu zyc wg. tego co sie glosi, tego nie mozna sie wyuczyc bo to trzeba robic. Sa i tacy i tacy. Dla mnie to religii jako samej w sobie nie przekresla. Chcac bowiem poznac np. zasady dzialania organizmu, biologii nie odrzucam. Nie jestem w stanie do tej calej wiedzy dojsc sam, opisac tego, zbadac, okreslic mechanizmow. Religia je pokazuje, ale to ze do zycia jest potrzebne jedzenie, nie oznacza ze to musi byc koniecznie mieso z kurczaka. Odrzucajac religie a jednoczesnie konieczne praktyki do rozwoju duchowego, ktore ta religia "narzucala" (modlitwe, konteplacje, medytacje) odrzucamu mechanizmy rozwoju duchowego same w sobie. Rozumiesz te roznice?

To wytłumacz mi dlaczego ani Budda ani Jezus nie potrzebowali nikogo by rozwinąć swą duchowośc do rangi bóstwa? Jezus wręcz prszyszedł by religię złamać, wskazując że nie tradycje ani obrzędy, nie klepanie bezmyślnych modlitw a relacje z innymi podszyte miłością są wyznacznikiem rozwoju duchowego.

Z tego co czytalem w NT Jezus nie odrzucil religii, ani obrzedow, np. placil podatek swiatynny, dyskutowal z rabinami, wykonal czytanie jak kazdy zyd, natomiast zwrocil uwage na relacje z Ojcem, pokazal droge zycia oraz cechy Krolestwa Bozego. W zadnej mierze, nie byly to TYLKO relacje z innymi, ale PRZEDE WSZYSTKIM post i modlitwa. Poniewaz, jak sam mowil, jest to jedyna droga do radzenia sobie z pewnym rodzajem duchow zlych. Nie wykonujac tych praktych jestesmy na to narazeni. Z tym samym spotkal sie Budda, ktory przed samym oswieceniem, musial walczyc ze zlym duchem, ktory go chcial z tej drogi zawrocic. W zaden tez sposob Jezus nie unosil sie do rangi bostwa, gdyz ciagle i systematycznie podkreslal iz jest tylko SAM JEDEN BOG, maja na mysli Ojca, Boga Duchowego, Stworce Wszechrzeczy. Natomiast w PS spotykamy pojecie boga w roznym ujeciu, np. kiedy Jahwe mowi do Mojrzesza, ze bedziesz bogiem dla Faraona, albo kiedy jest mowa o stworzeniu czlowieka w Genesis, przewodzeniu radzie bogow w Piesniach nad Piesniami, czy mocy czlowieka, w sensie podaludzkich mozliwosci w NT.

62 Ostatnio edytowany przez Matt87 (2015-04-07 23:53:22)

Odp: Czy optymizm ułatwia wiarę, czy przysłania racjonalne spojrzenie?

.

63

Odp: Czy optymizm ułatwia wiarę, czy przysłania racjonalne spojrzenie?

Wiara daje optymizm i nadzieję, z niej wynikają różne dobra. Niektórzy ludzie mają w sobie dużo pokładów dobra i pozytywnego spojrzenia na życie, ludzi i świat bo akurat zostało im to przekazane w domu rodzinnym. Ale to trzeba mieć szczęście w taki domu się urodzić.....:)

64

Odp: Czy optymizm ułatwia wiarę, czy przysłania racjonalne spojrzenie?

Wyciąłem poprzedni post, a edytować się już nie da, więc wklejam poniżej. Oliwko, postawy które reprezentujemy w dużej mierze kształtują nasze doświadczenia i wiedza. Na pewnym poziomie świadomości ciężko jest już być optymistą:

"Według Wikipedii optymizm, to [Pogląd filozoficzny, według którego istniejący świat jest najlepszy z możliwych i racjonalnie urządzony, a życie jest dobre, można więc osiągnąć w nim szczęście i doskonałość moralną. Podkreśla stosunek do życia, w którym świat postrzegamy przede wszystkim jako pozytywne miejsce, jako coś dobrego.]
To samo źródło mówi, że u chrześcijan pozytywne nastawienie wobec życia jest wynikiem wiary, a nie ludzkiego charakteru lub uwarunkowań."

W takim ujęciu optymizm zdecydowanie ułatwia wiarę i przysłania racjonalne spojrzenie. Nie będzie tu nic o teologii, czy innym bajkopisarstwie- zwykłem rzeczy nazywać po imieniu. Czy życie, które powstało na drodze ewolucji może budzić pozytywne odczucia? Może, choć zdecydowanie częściej u mnie budzi te negatywne. Od kiedy ten świat istnieje, jedno zjadało, zabijało drugie. Krążenie materii w ekosystemie opiera się na zjadaniu, zabijaniu. Proszę sobie obejrzeć w popularnym serwisie z filmikami, jak niedźwiedź polarny zabija i zjada morsa (jak to konkretnie wygląda). Animizując ewolucja zawsze propagowała zachowania, które można by określić jako destrukcyjne. Zabij, aby przeżyć- to prawo obowiązuje do dzisiaj i jest podstawą pewnie nie tylko ziemskiego życia. Może dlatego do tej pory jeszcze się nam nie udało z żadną pozaziemską formą życia skontaktować, bo formy te same się unicestwiają? Jak pokazują wydarzenia, my również powoli ku temu zmierzamy. Można mieć dom, dziecko, dobrą pracę, wierzyć w Boga i patrzeć optymistycznie w przyszłość, a pewnego dnia jedna "atomówka" czy nawet zwykły granatnik RPG jakiegoś fanatyka obróci waszą wiarę i życie w drobny pył, ukazując racjonalnie jak ten świat faktycznie wygląda i jakimi prawami się rządzi.

Mamy XXI wiek, czasy wiedzy i technologii, a jednocześnie miliardy wierzą w Boga, toczą się wojny religijne i polityczne, kilkaset milionów żyje we względnym dobrobycie, podczas gdy kilka miliardów żyje na skraju nędzy i śmierci głodowej. Zabawne, że tyle już osiągnęliśmy, ale tej jednej kluczowej kwestii przeskoczyć nie możemy. Nie, to nie jest zapowiedź apokalipsy czy innych wydarzeń, jakimi religie straszą niepokornych wyznawców. To tylko destrukcyjne mechanizmy ewolucji, nic więcej.

Ostatnio w Scientific American czytałem ciekawy artykuł o zależnościach między mimośrodowością orbit planet a szansami na powstanie życia, i trzeba to napisać, że wiedza o tych prawidłowościach to tylko kolejna cegiełka do ogródka opisanego zdaniem "planeta na której powstało nasze życie jest tylko jednym z tych ciał niebieskich, gdzie zaistniały wszystkie niezbędne do powstanie tego życia czynniki?. That?s all. Jak ktoś chce, może w tym widzieć Boga, czy bogów, ale co to za bóg który kreuje życie na planecie, wiedząc że w przyszłości zostanie ona i tak spalona przez gwiazdę, która to życie podtrzymywała? Przykładów na bezsens współczesnych religii jest mnóstwo. Nasze mity chrześcijańskie w zderzeniu z wiedzą o wszechświecie po prostu kupy się nie trzymają.

Te miliardy z wiary w jednego boga jednak nie powinny rezygnować, bo nie ma dla nich ani pracy ani miejsca w społeczeństwie dobrobytu, a co im da wiedza o religiach, wszechświecie? Pozostaje więc im, jak to nazywam, ?znieczulanie rzeczywistości?. Życie z bogiem jest proste i przyjemne.
Bogaci z kolei w Boga nie wierzą, bo to darmowe opium dla ludu, a ci co osiągnęli wszystko nie muszą się oszukiwać, że jeszcze gdzieś może być lepiej.
Współczesne religie pełnią więc jedną bardzo ważną, nadrzędną nad innymi funkcję: utrzymują olbrzymie ilości biedoty przy życiu, mamiąc ich życiem wiecznym i tym, że będą kiedyś przed tymi, którzy tu na Ziemi są przed nimi. Marzyć zawsze można, a znać prawdy o rzeczywistości nie trzeba. Przecież i tak wiele rzeczy można załatwić jednym słowem: Bóg, i o ironio zająć się wszystkim tym, czego oczekuje od nas ewolucja.

65

Odp: Czy optymizm ułatwia wiarę, czy przysłania racjonalne spojrzenie?

Matt jestem pod wrażeniem długości i dużej treści Twojego postu. Niestety nie jestem w stanie tego dokładnie zrozumieć, ja życie biorę bardzo prosto, może zbyt prosto. Bardziej na doświadczenie .....

Posty [ 1 do 65 z 69 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Czy optymizm ułatwia wiarę, czy przysłania racjonalne spojrzenie?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024