Pozwolę sobie zauważyć, że kilka postów wyżej pojawiła się prośba, aby nie odchodzić od głównego tematu wątku. Przypomnę też, że główny temat dotyczy kolędy, czyli wizyt duszpasterskich w naszych domach. Od tej chwili wszystkie posty odbiegające od tego zagadnienia będą bez uprzedzenia usuwane, a ich autorzy otrzymają ostrzeżenie. Równocześnie bardzo proszę o zachowanie kultury dyskusji.
Nie przyjmuje ksiedza, nie widze powodu.
Ale wyobrazcie sobie moje zdziwienie kiedy dwa tygodnie temu w skrzynce na listy znalazlam ulotke ideologiczna nawolujaca do przyjecia ksiedza. W jezyku polskim!
Znalezli mnie... ![]()
Jaguar
mam ten sam zgryz. Kuzyn jak pojechal do Kanady to juz mieli o nim wszystkie dane.
Moze byc tak, ze informacje wyciekaja przez Urzad Skarbowy - nasze rozliczenia sa przesylane do jakiegos chyba kolo Poznania. Wystarczy jeden gorliwy urzednik.
69 2013-12-30 22:54:20 Ostatnio edytowany przez Joga (2013-12-30 22:55:11)
Nie przyjmuje ksiedza, nie widze powodu.
Ale wyobrazcie sobie moje zdziwienie kiedy dwa tygodnie temu w skrzynce na listy znalazlam ulotke ideologiczna nawolujaca do przyjecia ksiedza. W jezyku polskim!![]()
Znalezli mnie...
Ja byłam bardziej zdziwiona kiedy podczas kolędy wręczałam księdzu kopertę a on wręczył mi swoją
w mojej było 50PLN zgadnijcie co było w kopercie od księdza?
A wracając do tematu mam dylemat. Jesteśmy z mężem osobami wierzącymi, w rodzinie najbliższej mamy młodego księdza. Mamy ślub kościelny - dla nas było to ważne.
Stan umysłu na dziś - szczerze wątpiąca w autentyczność księży. Jakoś trudno mi się oprzeć wrażeniu, że dużo tutaj kłamstwa i hipokryzji. Jestem fanką ks. Bonieckiego - tak, tak tego który autorytetem wg biskupów być nie może, "zakochałam" się w ks. Janie Kaczkowskim i takich chciałabym spotykać na swej drodze.
Niestety Pan Bóg to nie złota rybka i i jak na razie od cystersów odwiedził mnie ten właśnie, który ma za kochankę sąsiadkę mojej koleżanki. I jak to się ma do całości ??? ![]()
70 2013-12-30 23:11:37 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2013-12-31 00:08:19)
Część postu usunięta ze względu na niezgodność z tematem.
Dziś był u nas ksiądz.Był uprzejmy, zapytał o Rosz Haszana,powiedział,że lubi chałkę i że w Stanach jadł gefilte fisz i bardzo mu smakowało:).Opowiadał,że miasteczko z którego pochodzi było przed wojną zamieszkane w 90 procentach przez Żydów i że jego dziadkowie z Żydami się przyjaźnili. No i w ogóle tak się nad moją nacją rozwodził...Ale generalnie miły człowiek:)
Ja wierzę w Boga, ale przyznam, że w wielu kwestiach nie zgadzam się z Kościołem i w wielu kwestiach według niego grzeszę np seks przedmałżeński i wiele innych. No, ale w Boga wierzę, jakoś to we mnie mimo niechęci do Kościoła jest. Moja mama wierzy w Boga za to i chodzi do Kościoła, mój tata też wierzy i chodzi, ale nie zawsze. Księdza przyjmujemy, nawet jak ja bym nie chciała, ze względu na moją niechęć do samej instytucji Kościoła, to przyjmują, a przecież mieszkam z nimi. Co do księży, którzy do nas przychodzą, to oni sami w sobie wydają się w porządku, to do instytucji KK i zasad np niewspółżycie przed ślubem mam zastrzeżenia po prostu i nie potrafię się z nimi zgodzić. No, ale wierzę w Boga, więc dla mnie żaden problemem powiedzieć "Szczęść Boże". Sama nie wiem co myśleć o powiedzeniu księdzu "Dzień dobry". Z jednej strony wydaje mi się to dziwne powiedzieć tak do księdza, ale z drugiej strony jak ktoś nie wierzy, to chyba jest to lepsze wtedy. Byle ta osoba nie mówiła np ciągle "proszę pana", zamiast "proszę księdza", bo to moim zdaniem większa przesada.
Co do kopert, to dużo raczej nie dajemy, ile możemy np 50 zł. Moja mama też często daje na tace, ale raczej w monecie, także też nie jakoś bardzo dużo- po prostu ile może, a w końcu jak im potrzebny każdy grosz, to liczy się każdy grosz
U nas w kościele widać, że pieniądze parafianów się przydają np zrobili niedawno wielki remont i bardzo dużo jest odnowione, posadzka inna, więcej ławek i inne. Jest naprawdę ładnie. Kościół ma ponad 100 lat, to wymagał dokładnego remontu. Źle nie wyglądał, ale pewnie nie było to wszystko już takie stabilne po tylu latach. No i zawsze kościół może wyglądać lepiej. Dla mnie wizyty księdza są krępujące, ale to dlatego, że nie znam go tak na co dzień, tylko na mszy, jak kiedyś chodziłam. A i nie każdy jest pazerny na kasę, moja babcia kiedyś miała sytuację, że miała remont, ale i tak przyjęła księdza, chciała dać kasę, ale sam powiedział, żeby nie dawać, że przyda się na ten remont chociażby. Wierzę, że nawet gdyby nie miała remontu, to też by zrozumiał, gdyby nie dała, bo ciężka sytuacja. Także raczej na miłych księży trafiam
No, ale oczywiście współczuję jak ktoś trafił inaczej.
Truskaweczka - dajesz fajny przykład, że można się nie zgadzać z pewnymi cechami instytucjonalnymi i jednocześnie zachować obiektywizm. Cóż moje doświadczenia z kolędą z ostatnich lat są ubogie - częste wyjazdy służbowe sprawiają, że raczej mnie nie ma wiec raczej to ja składam księżom wizytę duszpasterską i nie powiem żeby było im z tym źle.
W sumie chciałbym kiedyś spotkać "strasznego luda" jak tu opisywany ale jakoś nie miałem sposobności.
A ja od kilku lat mieszkam w Niemczech i jesli chodzi o spojrzenie ludzi na kosciol a raczej ksiezy to panuje tutaj o wiele mniejsze zaklamanie niz w Polsce.
Ludzie nie udaja,ze problem pedofilii tutaj nie istnieje,wiedza,ze ksieza od pokolen placa alimenty na swoje dzieci,ze odwiedzaja domy publiczne(i to nie w ramach koledy),nawet w swieta mozna sobie ludzi uczestniczacych we Mszy Sw. na palcach policzyc,bo ludzie wierza,ale nie chca praktykowac. Gdy tutaj przyjechalam nie moglam tego zrozumiec a teraz gdy ogladam te wszystkie reportage telewizyjne to otwieraja mi sie oczy i do kosciola chodze by pomodlic sie w samotnosci w Domu Bozym, ale juz nie na Msze,bo ksieza nie sa tego warci. Dla mnie to jedna wielka stojaca za soba murem mafia. Niemcy nie boja sie reportazy, nie boja sie ukazywac prawdy o ksiezach,nawet prostytutki wypowiadaja sie na ich temat z nieukrywanym obrzydzeniem,a to juz cos:-)
Poza tym co mniesiac Niemcy musza placic podatki na wspanialy Kosciol,we mo im przypadku to ponad 50?, pytanie na co ida te pieniazki? Tutejsze koscioly nie wygladaja tak jak te nasze polskie,czyli wylozone zlotem,sa przewaznie w srodku pomalowane na bialo,z wiszacym krzyzem na srodku oltarza i bez figurek roznych swietych. Nie jestem zwolenniczka tych wylozonych zlotem kosciolkow,ale z takich podatkow parafian mozna by troche zainwestowac chociazby w owe figurki a nie w luksusowe samochody i kochanki.
Nie wierze tez w bajki o przeznaczaniu pieniedzy na biedne dzieci z Afryki. Pewnie,moze jakies centy na nie ida a co z reszta pieniedzy?
Dobrze,ze mamy Papieza Franciszka bo cala nadzieja w tym czlowieku i w tej garstce moralnych ksiezy...
Acha, co do koledy to przynajmniej w moim miescie nie ma czegos takiego,tak mi sie wydaje bo nie slyszalam o zadnej koledzie, jakos sie nie dziwie,ze jej nie ma:-)
Aj,zapomnialam dodac,ze mieszkajac w Polsce mialam sasiada ministranta z ktorym przyjaznila sie moja siostra i chlopak raz sie pochwalil,ze koleda sie oplaca,bo pieniazki ze skarbonki sa dzielone pomiedzy ministrantow,a i ksiadz sie z nimi podzielil swoimi,ktore otrzymal,wiec napewno mysle,ze co jak co,ale oplaca im sie przejsc te wszystkie domki i posiedziec po 7min u kazdego naiwnego parafianina,ktory mysli,ze kasa pojdzie na szczytny cel:-)
Dobra napisze last time in this thread bo juz mi sie nie chce .
Adam to co piszesz oddaje sens tego co nazywam zgubnym wpływem religii .
Katolicyzm to religia ktora pochłania i niszczy wszystko co napotka na swej drodze.
Niszczy z rowna siła słabe i silne.
Zobaczcie sobie film Agora oddaje klimat w iscie hollywodzkim stylu.
Zreszta historia byla w podstawówce .
Dlatego nie cierpie nawiedzonych religijnie za brak odpowiedzialnosci i zadawania sobie pytan czy to co robie jest dobre.
Kupuja szajst i biora go takim jakim jest bez zadawania pytan .Milionek masz poglad na zycie zblizony do miss swiata "pokoju na swiecie i studni w afryce" .
Nie ma tu swiadomosci , moze jest ale to nie jest swiadomosc pytajaca czy wszystko jest ok .
Twoja sprawa jak tak czujesz dzieki temu swiat wydaje sie tak piekny jak na obrazie.
Wiesz to nie tak jak Ty to rozumujesz. Na Świecie nie jest wcale dobrze,ale mam świadomość tego że wiara ma siłę i mi pomaga. A ludziom Dobrej Woli również.
Wiesz pomimo problemów dnia codziennego,gdzie czasami mogłabym paść pod ich ciężarem... to właśnie Bóg ten tak powiedzmy delikatnie obcy dla innych z własnego wyboru , mi daje Siłę...:)
I tylko tyle Szanowny Kwadracie ,ja tylko napisałam jak odczuwam i w jaki sposób odbyła się Wizyta Duszpasterska w moim domu.I w jaki sposób ja sama podchodzę do tego,a to z racji wychowania. Dziękuję
I to by było na tyle w tym temacie.
Hmm... może teraz ja pochwalę się księdzu, że już od 4 lat jestem ateistą oraz że niedawno miałem pierwszy raz z prostytutką, hehehehe...
Tak na serio, to przywitam się z nim po świecku i zobaczę co z tego będzie. ![]()
Hmm... może teraz ja pochwalę się księdzu, że już od 4 lat jestem ateistą oraz że niedawno miałem pierwszy raz z prostytutką, hehehehe...
Tak na serio, to przywitam się z nim po świecku i zobaczę co z tego będzie.
A po co? ![]()
Ktos zauwazyl, ze sa pewne formy przyjete w kontaktach z ksiezmi, m.in sposob zwracania sie. Owszem, tylko to powinno dzialac w druga strone.
Tak samo jak formy grzecznosciowe gdy ksieza przebywaja w budynku. Sa juz w tej chwili miejsca gdzie koledy nie przyjmuje wiekszosc mieszkancow, wiec mysle ze argument z wiekszosci juz sie zdeaktualizowal.
Wiec po pierwsze - bez spiewow na korytarzu. Jak chca pospiewac to niech spiewaja w mieszkaniach. Bez dzwonkow (mam na mysli dzwoki ktore maja ministranci) Tez - niech dzwonia w mieszkaniach.
Bez dobijania sie do drzwi ludzi ktorzy tego sobie nie zycza. Maja w koncu kartoteki wiernych, niech dzwonia do "swoich". Albo wierni niech trzymaja otwarte drzwi, dadza jakkis napis czy cos.
W budynku mieszkaja ludzie. Wiec normalne jest ze korzystaja z windy. W moim polskim mieszkaniu uwazane bylo za nietakt korzystac z windy gdy ksiadz byl w budynku. Jak ktos musial, to lecial po cichu na piechote.
Ludzie robia remonty, wyprowadzaja psy, maja gosci. Nie musza sie z tym dostosowywac.
Widzialam instrukcje wg, ktorej mieszkancy mieli sie przygotowac do koledy. Wymagane bylo m.in. zamkniecie psow i kotow w lazience. Nawet sie zastanawialam, czemu w lazience? Planowany obchod mieszkania?
Jakbym byla wierzaca to bym powiedziala, ze psy sa absolutnie nieagresywne . Ale ich nie zamknelam. Nie bede zamykac domownikow, bo gosc sobie tak zyczy.
Ksiadz moze wejsc lub nie.
Widzialam ladne haslo - powinnam je sobie notowac. Bylo to po angielsku, wiec tlumaczenie moje.
Jezeli wymagasz, bym sie do Ciebie zwracala z rownym szacunkiem i miloscia jak do swoich psow - badz choc w jednej dziesiate tak tego godny jak one.
Jaguar
mam ten sam zgryz. Kuzyn jak pojechal do Kanady to juz mieli o nim wszystkie dane.
Moze byc tak, ze informacje wyciekaja przez Urzad Skarbowy - nasze rozliczenia sa przesylane do jakiegos chyba kolo Poznania. Wystarczy jeden gorliwy urzednik.
To byl pierwszy raz kiedy takie cos w skrzynce znalazlam a siedze tu juz 8 lat. Zwiazkow podatkowych z Polska nie mam juz od 6 lat. Od 7 lat nie powinny nikogo w Polsce obchodzic moje podatki bo nie mam w Polsce zadnych dochodow. Wiec czemu teraz im sie przypomnialo?
Co do zwracania sie do ksiedza...najlepiej ich omijac wtedy nie potrzeba sie do nich wcale zwracac.
No a skoro juz tak to skoro ja do ksiedza mam mowic "szczesc boze" to on do mnie na stojaco, czapka na glowie i z tytulem "pani oficer"
Tego wymaga etykieta.
Jaguar
nie wiem, jak jest teraz w UK. Ale dunskie podatki sa raportowane do Polski. Jest jakis specjalny Urzad Skarbowy. To jest od dwoch - trzech lat. Ludzie mowia, ze po to, zeby nas jeszcze w Polsce opodatkowac, Ile w tym prawdy nie wiem. Tj, ile prawdy w tym, ze jest planowane opodatkowanie dodatkowe. Co do przesylania danych do Polski to pewne, ja nawet mialam jakies pisma ze skarbowki w Polsce.
81 2014-01-03 11:59:22 Ostatnio edytowany przez weroique (2014-01-03 12:00:37)
Ja mam duży dylemat co do wizyty duszpasterskiej, która niedługo odbędzie się w moim domu. Studiuję, mieszkam z rodzicami, którzy są bardzo wierzący. Ja jestem osobą wierzącą w Boga, ale kompletnie nie popieram Kościoła Katolickiego oraz jego działań, również zachowania i postawy księży (zdarzają się wyjątki, bo znam księdza z powołaniem i jest to naprawdę wspaniały, dobry i inteligentny człowiek).
Chciałabym po prostu w tej wizycie duszpasterskiej nie uczestniczyć, tym bardziej, że bardzo źle wspominam postawę księdza, który brzydko wypowiadał się o młodych rodzinach parafian, którzy nie dają pieniędzy na ofiarę oraz remonty. Strasznie mnie to zniesmaczyło. Boję się też reakcji rodziców, którzy twierdzą "że póki tu mieszkam mam obowiązek chodzić do kościoła".
weroique a mnie zniesmacza to, ze ktoś uważa się za katolika i nie dba o kościół (budynek), z którego ma prawo korzystać w nieograniczonym zakresie. Ogrzanie takiego budynku to średnio 80.000 - 100.000 złotych. Remonty też trzeba zrobić itd. Niestety każdy chciałby korzystać ale dokładać się nie ma komu.
femte - to jest urząd skarbowy w Koninie. I gwarantuję Ci, że pozyskanie danych jest bardzo trudne. Nawet dla ABW.
Witam kolede mam 27 stycznia a zyje w konkubinacie....oj bedzie sie dzialo.....:)
Adam12 - ja nie uważam się za katoliczkę, co wyraźnie podkreśliłam. Jestem osobą wierzącą w istnienie Boga ale nie czuję się przynależna do jakiejkolwiek religii.
Zdaje się, że zwrot: młodych rodzian parafian - odnosi się do katolików - w uwagach księdza nie widać nic bulwersującego.
Sposób w jaki wypowiedział to ksiądz, przynajmniej mi osobiście się nie spodobał. Ksiądz uważa, że jeśli nie składają się na ofiary, to jego zdaniem nie mają po co przychodzić do kościoła i są niepotrzebni w parafii. Ja rozumiem, że utrzymanie kościoła to też bardzo duży wydatek, ale np. ksiądz posyła wysłannika z zeszytem, który zapisuje ile i kto wpłacił, oczekiwana kwota to około 100 zł. Taki zeszyt krąży dwa-trzy razy w roku. Do tego jeszcze kolęda, gdy też trzeba dać pieniądze.
AAAAA to jednak troszeczkę inaczej. Jak tak uważa to całkiem słusznie, że Ci się to nie spodobało.
Często ludzi nie stać, aby dawać za każdym razem, a mają taki przymus bo wszyscy się znają, parafia jest mała - i sam rozumiesz. Spora ilość mieszkańców to takie młode rodziny z dziećmi albo samotne starsze osoby.
Wiesz zdaje się, że zabawa polega na tym, że daje kto ile może. Inna sprawa, że są tacy co na prawdę mogą, a nie dają. No i kwestia jak ta kasa jest dzielona. Ale z tego co piszesz to ksiądz może rzeczywiście trochę przegina.
Założyłam wątek abyście mogli podzielić się waszymi wrażeniami na temat wizyt duszpasterskich w domach, tego jak się do nich odnosicie itd.
Byłam wczoraj świadkiem i uczestnikiem bardzo niesmacznej sytuacji, w dodatku w moim własnym domu jakby tego było mało. W parafii jest nowy ksiądz. Ja nie byłam tym w żaden sposób zainteresowana, bo jestem ateistką i nie jest to dla mnie ważne. Moi rodzice nie są szczególnie wierzący, czy praktykujący, ale ojciec jednak stwierdził, że przyjmie księdza, chce go poznać itp. Ja w tym nie miałam nigdy żadnego udziału i u mnie w domu jest to norma - wszyscy wzajemnie się w sferze wyznaniowej szanują. Miałam parę rzeczy do zrobienia, więc jak wróciłam do domu to ksiądz już był. Nie zamierzałam się wdawać z nim w żadne dyskusje, przywitałam się z nim jak na kulturalnego człowieka przystało i wtedy się zaczęło. Najpierw był oburzony, że powiedziałam "dzień dobry" a nie "szczęść boże" i "oskarżył" mnie o ateizm jakbym się miała tego wstydzić. To już jest dla mnie zachowanie poniżej krytyki, bo ja od nikogo nie wymagam żeby się ze mną witał jakąś jedyną słuszną formułą i nie wypominam komuś wyznania. Zrobił straszny wjazd na moich rodziców, bo nie mają kościelnego ślubu, powiedział, że źle mnie wychowali, bo nie jestem wierząca, jak zaczął dyskusję ze mną to wszelkie argumenty zbywał tym, że ja myślę głupio, nie przeczytałam tego, czy owego i generalnie zachowywał się chamsko, na koniec jak brakło mu słów to postraszył nas wszystkich piekłem (poważnie!). Na dobrą sprawę zachował się jak kompletny pajac i nie potrafił kulturalnie porozmawiać, ani przyjąć do wiadomości, że mamy inny sposób na życie niż on aprobuje. Odnosił się też bardzo pogardliwie do wszystkich możliwych wyznań, nawet do protestantów. Oczywiście nikt mu się nie dał i jakby sam się nie pozbierał w porę do wyjścia, to zostałby zwyczajnie wyproszony.
To nie jest tak, że ja chcę robić jakiś wjazd na księży, bo znam kilku ludzi tej profesji, którzy są naprawdę inteligentni, sympatyczni i z wyczuciem. Po prostu uważam, że wypominanie moim rodzicom rzekomych błędów w wychowaniu mnie, straszenie piekłem i udowadnianie swoich racji w sposób prymitywny i chamowaty jest co najmniej nie na miejscu, zwłaszcza, że to on był gościem w naszym domu. Jakkolwiek bardziej nas to rozbawiło niż jakoś uraziło, to było blisko wyrzucenia gościa za drzwi.
Uważam, że przez takich ludzi jak ten ksiądz coraz więcej osób nie chce mieć z kościołem katolickim nic wspólnego. Ktoś taki nie powinien moim zdaniem być kapłanem i uczyć ludzi jak postępować skoro sam nie potrafi się zachować przyzwoicie u kogoś w domu. Myślę, że moi rodzice więcej księdza po kolędzie nie przyjmą, a już na pewno nie tego konkretnego.
Dobra.... mimo tego iż Cię nie ciepię... to powiem Ci co pewnie ja bym zrobił w podobnej sytuacji:
Otóż gdyby mi wpadł taki kacyk do domu i gadał mi to samo co Tobie to przede wszystkim bym mu uświadomił, że to przez takich jak on jestem ateistą. Po czym wytknąłbym wszystkie grzechy(najdelikatniej mówiąc), które dopuścił się KK na przełomie wieków(dla zainteresowanych odsyłam na inne strony internetowe na ten temat) pokazując mu, kto tak naprawdę powinien "trafić do piekła".
Na deser pochwaliłbym mu się jeszcze swoimi przygodami z prostytutkami(specjalnie by go wyprowadzić z równowagi) że tego nie żałuję itp.
Na koniec jeszcze zaoferowałbym mu pomoc w wyjściu z mego domu ![]()
No... nic nie poradzę na to, iż stałem się ostatnimi laty taki złośliwy i okrutny a ogień zwalczam ogniem.
W sumie dziwię się, że sama go własnoręcznie nie wywaliłaś za drzwi... a no tak, już wiem...