Założyłam wątek abyście mogli podzielić się waszymi wrażeniami na temat wizyt duszpasterskich w domach, tego jak się do nich odnosicie itd.
Byłam wczoraj świadkiem i uczestnikiem bardzo niesmacznej sytuacji, w dodatku w moim własnym domu jakby tego było mało. W parafii jest nowy ksiądz. Ja nie byłam tym w żaden sposób zainteresowana, bo jestem ateistką i nie jest to dla mnie ważne. Moi rodzice nie są szczególnie wierzący, czy praktykujący, ale ojciec jednak stwierdził, że przyjmie księdza, chce go poznać itp. Ja w tym nie miałam nigdy żadnego udziału i u mnie w domu jest to norma - wszyscy wzajemnie się w sferze wyznaniowej szanują. Miałam parę rzeczy do zrobienia, więc jak wróciłam do domu to ksiądz już był. Nie zamierzałam się wdawać z nim w żadne dyskusje, przywitałam się z nim jak na kulturalnego człowieka przystało i wtedy się zaczęło. Najpierw był oburzony, że powiedziałam "dzień dobry" a nie "szczęść boże" i "oskarżył" mnie o ateizm jakbym się miała tego wstydzić. To już jest dla mnie zachowanie poniżej krytyki, bo ja od nikogo nie wymagam żeby się ze mną witał jakąś jedyną słuszną formułą i nie wypominam komuś wyznania. Zrobił straszny wjazd na moich rodziców, bo nie mają kościelnego ślubu, powiedział, że źle mnie wychowali, bo nie jestem wierząca, jak zaczął dyskusję ze mną to wszelkie argumenty zbywał tym, że ja myślę głupio, nie przeczytałam tego, czy owego i generalnie zachowywał się chamsko, na koniec jak brakło mu słów to postraszył nas wszystkich piekłem (poważnie!). Na dobrą sprawę zachował się jak kompletny pajac i nie potrafił kulturalnie porozmawiać, ani przyjąć do wiadomości, że mamy inny sposób na życie niż on aprobuje. Odnosił się też bardzo pogardliwie do wszystkich możliwych wyznań, nawet do protestantów. Oczywiście nikt mu się nie dał i jakby sam się nie pozbierał w porę do wyjścia, to zostałby zwyczajnie wyproszony.
To nie jest tak, że ja chcę robić jakiś wjazd na księży, bo znam kilku ludzi tej profesji, którzy są naprawdę inteligentni, sympatyczni i z wyczuciem. Po prostu uważam, że wypominanie moim rodzicom rzekomych błędów w wychowaniu mnie, straszenie piekłem i udowadnianie swoich racji w sposób prymitywny i chamowaty jest co najmniej nie na miejscu, zwłaszcza, że to on był gościem w naszym domu. Jakkolwiek bardziej nas to rozbawiło niż jakoś uraziło, to było blisko wyrzucenia gościa za drzwi.
Uważam, że przez takich ludzi jak ten ksiądz coraz więcej osób nie chce mieć z kościołem katolickim nic wspólnego. Ktoś taki nie powinien moim zdaniem być kapłanem i uczyć ludzi jak postępować skoro sam nie potrafi się zachować przyzwoicie u kogoś w domu. Myślę, że moi rodzice więcej księdza po kolędzie nie przyjmą, a już na pewno nie tego konkretnego.