moniaCo, nie od dzisiaj wiadomo, że forum nasze jest kopalnią sentencji i złotych myśli wszelakich
.
He, he!
Co prawda to prawda ![]()
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Słownik doktora Burna.
Strony Poprzednia 1 2
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
moniaCo, nie od dzisiaj wiadomo, że forum nasze jest kopalnią sentencji i złotych myśli wszelakich
.
He, he!
Co prawda to prawda ![]()
A czym się Twoim zdaniem różni psycholog od terapeuty? Terapeuta to kolejny szczebelek w wykształceniu. Większość psychologów jest też terapeutami.
Bzdury drogie dziewczę. Psycholog to taki pan albo pani który odebrał bardzo ogólne wykształcenie w kwestii pomocy i jego specjalnością jest pomoc doraźna.
Psychoterapeuta i psychiatra są wyszkoleni w prowadzeniu głębokich i długoterminowych terapii, tylko takie terapie mają wartość ale w nich nie chodzi o ratowanie związku, nigdy.
Zgadzam się że sama motywacja pójścia na wizytę jest różna.
Motywacja jest zawsze ta sama - jak sprawić żeby druga strona chciała tak jak my chcemy albo robiła tak jak my chcemy, ludzie to wbrew pozorom nie są szwajcarskie zegarki.
bags napisał/a:Burn to zalatuje generalizacją
.
Panuje w społeczeństwie jakieś durne przekonanie, że psycholog jest jak mechanik czy Zbyszek Nowak. Popatrzy, pogada, podłubie i... eureka - naprawi. Multum ludzi ich omija szerokim łukiem, boPo pierwsze psycholog to człowiek bez rzetelnego wykształcenia - takie wykształcenie posiada dobry terapeuta albo dobry psychiatra. Gros społeczeństwa nie wie jak pobieżna i teoretyczna jest edukacja psychologów.
Po drugie jest to zawód zdominowany przez kobiety a kobiety z zasady nie potrafią wyłączyć emocji przez co praktycznie zawsze zajmują strony i obiektywizm szlag trafia przez co wartość takiej terapii staje się zerowa.
Kolejnym czynnikiem jest podstawa związku, albo zostałeś wydymany bo druga strona ma Cię w dupie a wtedy terapia nie pomoże bo związek i tak się posypie albo jesteś w jednej z tych niesamowicie rzadkich sytuacji gdzie ty albo druga strona popełniliście błąd a łączy was dojrzała miłość, wtedy po trzęsieniu świata pozbieracie się i będzie dalej razem.
W jednym i drugim wypadku terapeuta nie pomoże, jedyne co wizyta u psychologa potrafi dać to może pomóc zracjonalizować krzywdę czyli "zdradził mnie bo czegoś mu brakowało" a to już jest wysoce szkodliwe.
Szczerze widzę, że nie masz o tym bladego pojęcia i o tym jak działa terapia. Terapeuta nie ma prawa dokonoć oceny czy subiektywnej, czy obiektywnej, więc Twoje argumenty odnośnie kobiet i ich emocjonalności są zupełnie chybione. Jeśli terapeuta wyraża opinię to znaczy, że należy od niego uciekać gdzie pieprz rośnie. Terapeuta może miec swoje zdanie ale musi je zatrzymać dla siebie. Szczerze, to nie intere mnie zdanie terapeuty, bo to jest moja terapia.
Po tym co napisałeś widać ewidentnie, że nie masz bladego pojęcia o tym na czym polega terapia behawioralna. Co do nurtu jungowskiego mogę się zgodzić, to jest strata czasu.
Widzę, że lubisz generalizować nawet nie znając tematu, a to nie jest fajne. Twój słownik jest fajny bo obdziera pewne sprawy z tej oszukańczej otoczki ale odnośnie terapii sorry nie masz o tym pojęcia.
Szczerze widzę, że nie masz o tym bladego pojęcia i o tym jak działa terapia. Terapeuta nie ma prawa dokonoć oceny czy subiektywnej, czy obiektywnej, więc Twoje argumenty odnośnie kobiet i ich emocjonalności są zupełnie chybione. Jeśli terapeuta wyraża opinię to znaczy, że należy od niego uciekać gdzie pieprz rośnie. Terapeuta może miec swoje zdanie ale musi je zatrzymać dla siebie. Szczerze, to nie intere mnie zdanie terapeuty, bo to jest moja terapia.
Po tym co napisałeś widać ewidentnie, że nie masz bladego pojęcia o tym na czym polega terapia behawioralna. Co do nurtu jungowskiego mogę się zgodzić, to jest strata czasu.
Widzę, że lubisz generalizować nawet nie znając tematu, a to nie jest fajne. Twój słownik jest fajny bo obdziera pewne sprawy z tej oszukańczej otoczki ale odnośnie terapii sorry nie masz o tym pojęcia.
Jak czytam twoją krytykę tak moje dyplomy i nagrody jakoś blado wyglądają na ścianie i czuję że skrzywdziłem tylu klientów. Opowiedz mi jeszcze o mojej pracy, na przykład ze zdziwieniem przyjmuje że Jung jest stratą czasu. Kiedy skończysz mnie uczyć proponuje odwiedzić najbliższego dentystę i nauczyć go leczyć zęby ![]()
Ehdi napisał/a:Szczerze widzę, że nie masz o tym bladego pojęcia i o tym jak działa terapia. Terapeuta nie ma prawa dokonoć oceny czy subiektywnej, czy obiektywnej, więc Twoje argumenty odnośnie kobiet i ich emocjonalności są zupełnie chybione. Jeśli terapeuta wyraża opinię to znaczy, że należy od niego uciekać gdzie pieprz rośnie. Terapeuta może miec swoje zdanie ale musi je zatrzymać dla siebie. Szczerze, to nie intere mnie zdanie terapeuty, bo to jest moja terapia.
Po tym co napisałeś widać ewidentnie, że nie masz bladego pojęcia o tym na czym polega terapia behawioralna. Co do nurtu jungowskiego mogę się zgodzić, to jest strata czasu.
Widzę, że lubisz generalizować nawet nie znając tematu, a to nie jest fajne. Twój słownik jest fajny bo obdziera pewne sprawy z tej oszukańczej otoczki ale odnośnie terapii sorry nie masz o tym pojęcia.
Jak czytam twoją krytykę tak moje dyplomy i nagrody jakoś blado wyglądają na ścianie i czuję że skrzywdziłem tylu klientów. Opowiedz mi jeszcze o mojej pracy, na przykład ze zdziwieniem przyjmuje że Jung jest stratą czasu. Kiedy skończysz mnie uczyć proponuje odwiedzić najbliższego dentystę i nauczyć go leczyć zęby
Szczerze nie zamierzam uczyć leczyć nikogo zębów bo się na tym nie znam. Jesli jednak jesteś psychoterapeutą czy psychiatrą to szczerze współczuję Twoim pacjentom, chyba że rozładowujesz swoje "frustracje" na forum, a w rzeczywistości jesteś profesjonalny. Mogę traktować Twoje zachowanie jako prowokacje i nic więcej, dlatego szkoda mojego czasu.
Dr.Burn ma racje, rozroznijmy profesjonalnego terapeute od psychologa po ogolnej szkole ktora przelecial na sciagach. psycholog to pomoc dorazna, wyslucha i powie zeby sie nie martwic, zeby pomyslec , uspokoic bla bla bla. najczesciej sluzy do usprawiedliwienia siebie " chodze do psychologa wiec ja jestem ok to on/ona ma problem , ja walcze".
jezeli chcemy zawalczyc to o siebie, jesli chcemy zrozumiec swoje emocje to tylko profesjonalista. psycholog to moze dzieciom w liceum pomagac radzic sobie ze stresem na kartkowce
Byla kochanka mojego bylego meza , byla psychologiem - stad moja mala wiara w psychologow .
Jej walka o cudzego meza wygladala jak idiotyzm rodem z brazylijskiego serialu.
Specjalistka od zwiazkow .
MOim zdaniem kluczem jest wziecie prawdziwej doglebnej odpowiedzialnosci za swoje zycie , osobisty rozwoj .
Wtedy kiedy sie zyje , dba o siebie rozwija , odejscie partnera nie jest dramatem.
Dr.Burn ma racje, rozroznijmy profesjonalnego terapeute od psychologa po ogolnej szkole ktora przelecial na sciagach. psycholog to pomoc dorazna, wyslucha i powie zeby sie nie martwic, zeby pomyslec , uspokoic bla bla bla. najczesciej sluzy do usprawiedliwienia siebie " chodze do psychologa wiec ja jestem ok to on/ona ma problem , ja walcze".
jezeli chcemy zawalczyc to o siebie, jesli chcemy zrozumiec swoje emocje to tylko profesjonalista. psycholog to moze dzieciom w liceum pomagac radzic sobie ze stresem na kartkowce
Hmmm.... nie do końca łapię, bo wszyscy psychologowie, z którym mam obecnie do czynienia są jednocześnie terapeutami. Każdy z nich miał odpowiednie szkolenia. Psychologowie tylko po studiach magisterskich, którzy są w trakcie uzyskiwania uprawnień przyjmują jako stażyści i to jest jasno zaznaczane.
Czyli jak mówię chodzę do psychologa to jest dupa (choć prawda) ale jak mówię chodzę do terapeuty to już lepiej (co też jest prawdą). No normalnie, aż człowiek zgłupieć może to psychologa to nie ale do terapeuty już tak. Matko i córko gdzie ja znajdę terapeutę co nie jest psychologiem. Mój psycholog skończył szkołę dla terapeutów, ma certyfikat ale chlera jest psychologiem. No cóż muszę się z nim rozstać skoro Dr Burn twierdzi, że nie pomaga to on wie lepiej
.
Szczerze nie zamierzam uczyć leczyć nikogo zębów bo się na tym nie znam. Jesli jednak jesteś psychoterapeutą czy psychiatrą to szczerze współczuję Twoim pacjentom, chyba że rozładowujesz swoje "frustracje" na forum, a w rzeczywistości jesteś profesjonalny. Mogę traktować Twoje zachowanie jako prowokacje i nic więcej, dlatego szkoda mojego czasu.
Ehdi swoją drogą skąd tyle złości? W którymś miejscu nie wyrobiłaś na zakręcie? Mogę Ci z odrobiną dumy przyznać że bywały sytuacje kiedy dostawałem kwiaty od dawnych klientów, swoją drogą mogłybyście raz w życiu zamiast chwastów przynieść człowiekowi zgrzewkę piwa.
Nie drogie dziewczę, psycholog jest terapeutą ale to nie znaczy że ma uprawnienia psychoterapeuty. Psychoterapia i psychologia to dziedziny pokrewne ale absolutnie inne.
Odpowiadając na twoje wcześniejsze pytanie, jestem psychiatrą z uprawnieniami psychoterapeuty. Szkolenie psychoterapeuty trwa cztery lata i jest całkowicie odrębnym podmiotem w stosunku do medycyny czy psychologii.
Możliwe że chodzi Ci o rozmaite marginalne kursy różnych terapii, chyba każdy kto ma ambicje w zawodzie i któremu zależy na swoich pacjentach robi kursy specjalizacyjne i wspomagające ale psychologia sama z siebie nie daje Ci praktycznie żadnych uprawnień.
Oczywiście są psychologowie którzy są dobrzy ale ze względu na naturę ich dziedziny jest ich statystycznie bardzo niewielu i prywatnie poleciłbym psychoterapeute, przy czym psychoterapia związku równie często może skończyć się rozwodem bo ludzie w sposób dość nagły dochodzą do porządku ze swoimi głęboko skrywanymi oczekiwaniami a te potrafią być drastycznie inne niż ich dotychczasowy światopogląd dlatego zawsze należy ostrzec pacjenta że psychoterapia oznacza nieraz totalne przewartościowanie.
Ps. popsułem opcję quote.
Ja też nie miałam nigdy doczynienia z psychologiem który nie miałby uprawnień psychoterapeuty. Jak poszłam do poradni było jasno powiedziane: ci państwo mają takie a takie uprawnienia i takie a takie doświadczenie, ci są w trakcie robienia uprawnień, a ci są w trakce jakiejś tam praktyki. Było dla mnie oczywiste że nie pójdę do psychologa rok po studiach, tylko do terapeuty z dużym doświadczeniem.
Co do motywacji pacjentów, chyba nie ma sensu sie nad nią rozwodzić. Motywacja tych idących do psychiatry jest taka diametralnie inna? Chyba tylko wtedy jak kotoś szuka rozwiązań farmakologicznych, albo ma jakieś dziwne obawy przed psychologiem.
Ja też nie miałam nigdy doczynienia z psychologiem który nie miałby uprawnień psychoterapeuty. Jak poszłam do poradni było jasno powiedziane: ci państwo mają takie a takie uprawnienia i takie a takie doświadczenie, ci są w trakcie robienia uprawnień, a ci są w trakce jakiejś tam praktyki. Było dla mnie oczywiste że nie pójdę do psychologa rok po studiach, tylko do terapeuty z dużym doświadczeniem.
Ludzie nie załamujcie mnie, nie po to się siedzi prawie 12 lat włącznie ze specjalizacją a obok tego robi czteroletni kurs psychoterapeuty żebyście porównywali profesjonalistów do ludzi którzy po pięciu latach studiów robią na przykład 3 miesięczny kurs terapii rodzinnej i wieszają go z dumą na ścianie.
Co do motywacji pacjentów, chyba nie ma sensu sie nad nią rozwodzić. Motywacja tych idących do psychiatry jest taka diametralnie inna? Chyba tylko wtedy jak kotoś szuka rozwiązań farmakologicznych, albo ma jakieś dziwne obawy przed psychologiem.
Psychiatra to człowiek który zaczął swoje studia kiedy psycholog skończył swoje. Psychologowie to ludzie którzy uczą się odrobiny teorii po czym wychodzą z tytułem magistra, robią jakieś tygodniowe czy miesięczne kursy uzupełniające i już.
Psychiatra to człowiek które po czterech latach teorii zaczyna osiem lat praktyki, dziedziny których dotyka psychiatria to olbrzymie rozwinięcie tego czym jest psychologia, używając metafory: psycholog to człowiek któremu powiedziano jak się jeździ na rowerze, psychiatra w momencie kiedy zaczyna leczyć jest już doświadczonym kolarzem.
Między innymi z tego powodu na zachodzie ludzie chodzą praktycznie tylko do psychiatrów i psychoterapeutów, psychologowie są zatrudniani głównie w szkołach publicznych, fabrykach i miejscach których nie stać na prawdziwego specjalistę.
Motywacja tych idących do psychiatry jest taka diametralnie inna? Chyba tylko wtedy jak kotoś szuka rozwiązań farmakologicznych, albo ma jakieś dziwne obawy przed psychologiem.
No coż...będąc świadkiem przez całe dzieciństwo, jak moja mama walczy z depresją dwubiegunową, powiem Ci czego mogła szukac u psychiatry!
Hm..może pomocy? Może ratunku, przed natarczywymi myślami samobójczymi? Może rozpaczliwie pragnęła żyć normalnie?
Może zwykły psycholog mógłby narobić więcej szkody niż pożytku?
Hmmm... a Czy Ty Dr. Burn, straciłeś pracę, że masz tyle czasu o każdej porze siedzieć na tym forum i usprawiedliwiać lub tłumaczyć się po każdej docince ze strony osób, które Cię w żaden sposób nie popierają w działaniu? Jak to jest, że człowiek po 12 latach wchodzi na jakieś, pierwsze z brzegu forum i próbuje być specjalistą? Może napisz do admina i zacznij świadczyć profesjonalną usługę za drobną opłatą? Chyba zabrnąłeś trochę za daleko i powiem Ci szczerze, że odwiedzając to miejsce w postaci zwykłego użytkownika wykazałeś się brakiem profesjonalizmu. Chyba, że Twoje dyplomy na ścianach to zwykłe kartki A4, które sobie wypisałeś, oprawiłeś w ramki i przybiłeś gdzieś koło zdjęć swoich rodziców. Tyle w temacie ![]()
Hmmm... a Czy Ty Dr. Burn, straciłeś pracę, że masz tyle czasu o każdej porze siedzieć na tym forum i usprawiedliwiać lub tłumaczyć się po każdej docince ze strony osób, które Cię w żaden sposób nie popierają w działaniu?
Od kiedy odpowiadanie ludziom na ich pytania to tłumaczenie czy usprawiedliwianie?
Wokół nas jest sporo mitów więc odpowiadam. Ba! Nawet Ci się wytłumaczę i usprawiedliwię że rozwaliłem się na rowerze i siedzę sobie zagipsowany w domu.
Jak to jest, że człowiek po 12 latach wchodzi na jakieś, pierwsze z brzegu forum i próbuje być specjalistą?
Całkiem normalnie, włączam komputer, odpalam Mozillę, następnie google i wpisuje sobie tematy które mnie interesują.
Może napisz do admina i zacznij świadczyć profesjonalną usługę za drobną opłatą? Chyba zabrnąłeś trochę za daleko i powiem Ci szczerze, że odwiedzając to miejsce w postaci zwykłego użytkownika wykazałeś się brakiem profesjonalizmu. Chyba, że Twoje dyplomy na ścianach to zwykłe kartki A4, które sobie wypisałeś, oprawiłeś w ramki i przybiłeś gdzieś koło zdjęć swoich rodziców. Tyle w temacie
Ja już bym prędzej powiedział że wykazałem się brakiem profesjonalizmu będąc kolokwialnym wobec ludzi bo to że się zalogowałem jako użytkownik to chyba całkiem naturalne, nie da się tutaj pisać nie będąc zalogowanym : )
Swoją drogą Mallevs spróbuje być specjalistą, nie złość się na mnie że napisałem Ci że kobieta o tobie już nie pamięta, nie mam z twoim nieudanym związkiem nic wspólnego, ba! Nawet gdybyś do mnie przyszedł jako klient i pacjent kiedy się rozpadał powiedziałbym Ci że nic z tego.
ja bardzo przepraszam, ale ten wątek nie jest kampanią na rzecz psychologów. i zgodze się z dr burnem - że ludzie robią studia magisterskie i uwazają się za terapeutów i czesto czynią więcej szkody niż pozytku
faktem jest tez dążenie do racjonalizowania kryzysów i zdrad wszelakich - zdradził mnie bo... skrzywdził mnie bo...
nie ma znaczenia
w zakresie poradzenia sobie z traumą NIE MA ZNACZENIA przycvzyna traumy.. fakt, że zdradził mnie mąż nie umniejszy się dlatego, że akurat zrobił to bo zaswędział go fiut, albo zrobił to, bo ja się rzadko osttanio usmiechałam
ZROZUMIENIE - racjonalizacja traumy - nie ZMNIEJSZA bółu, nie ułatwia przejścia przez nią
EMOCJE-to zupełnie inny świat -świat, przez który trzeba przejść, który trzeba uszanować i zaakceptować
jeżeli przyjąć za wyjasnienie -że mój mąż zdradził mnie, ale nie chciał, padło mu na mózg, nie pomyslał... to czy mój bol jest mniejhszy??
ja i tak musze przez to przejść, przez żal, nienawiśc, złość, smutek i tak dalej....
i wróćmy do tematu:::
kocham cię, nie chcę żebys odchodził
ta suka go nie dostanie
uważam, że mamy szansę na wspólne zycie
Jeżeli sądzisz gnojku, że cię puszczę, a ty teraz będziesz latał szczęsliwy to się mylisz.....
chcę byc z tobą, jesteś najważniejszy dla mnie, jesteś częscią mnie
nie po to poświęciłam tobie tyle lat, żebys teraz odkrywał uroki zycia z młodą dupą... zapłacisz za wszystko...
chcę, żebys mnie kochał.. kochaj mnie
spóbuj mnie lekcewazyć, popamiętasz...
nie kontaktuj się z nią, nie rań mnie
jeśli to zrobisz, pokaże ci, co to znaczy piekło...
ufam ci, nie będe cię sprawdzać, śledzić, mam nadzieję, że zrozumiałeś, co jest wazne
sprawdzę każdy twój telefon, każdą torbę i każdą kieszeń, będę szukac i zbierac wszystkie haki na ciebie
to przeszłość, zapomnijmy, nie wracajmy do tego
mam w szafie dowody twojego koorestwa - zrobisz coś nie tak, to bede walczyć w sądzie o udupienie cię
Hehe faktycznie odpisałeś coś w moim temacie. Dopiero teraz zauważyłem, że ta osoba, która kazała mi sobie dać siana to Ty
Nie napisałem jednak postu tutaj w odpowiedzi na tamten komentarz, bo o nim zwyczajnie zapomniałem,a Ty jak widzę musiałeś się jednak przypomnieć
Brawo!
. Napisałem kilka słów do Ciebie, bo uważam, że nie powinieneś tutaj siedzieć jako człowiek z wyższym wykształceniem i certyfikatami. Chyba, że rozmowa z ludźmi w tym miejscu jest terapią dla Ciebie i tak jak każdy psychoterapeuta, zwyczajnie masz ze sobą problem
Tak to bywa z ludźmi na tym kierunku i powie Ci o tym każdy profesor wyższej uczelni, na psychologie idą ludzie z problemami natury psychicznej/emocjonalnej. W każdym razie ja i tak tu bywam raz na miesiąc, więc jak dalej chcesz uczyć innych, to sobie tutaj siedź i lecz swoje niedoskonałości.
Po tym wszystkim, co Ci zrobiłem Ty mnie jeszcze kochasz?
Jesteś żałosną idiotką!
Witam !!!
Ale dlaczego naskakujecie na człowieka ,który chce pomóc.
Ja jestem wdzięczna Dr.Burn że wyjasnił jaka jest róznica między psychologiem ,terapeutą a psychiatrą .Ja nie wiedziałam zawsze wysy łali mnie do psychologa i nic mi nie pomógł tylko doradzał ze powinnam być twardsza silniejsza i sie tak tym wszystkim nie przejmować .Zrobił jakis tam test i stwierdził że jestem emocjonalnie rozkojazona czy jakoś tak ale gdyby było było inaczej to bym do niego nie poszła.
Więc chyba dobrze ze ten pan Dr.Burn sie połamał i ma czas bo nigdy byśmy sie nie dowiedzieli o różnicach.
Dlaczego sie czepiacie za bystrość umysłu i spostrzeżeń jakie posiada.
Ja mam zamiar skorzystać z jego rad nawet jak prawda okaże się bolesna .Po co sie oszukiwać i dalej myśleć że nic się nie dzieje jak się dzieje .
Mój mąż wyjechał na trzy tyg. choć bardzo chciałam by mnie nie zostawiał samej i cała masą obowiązków i budową na głowie .
On uciekł od obowiązków i ode mnie niestety trzeba powiedzieć sobie to jasno -Nie ma już usprawiedliwiania i szukania plusów takiego wyjazdu .
Jęśli na 50 pracowników wyjechało 8 to znaczy że chciał jechać a nie że musiał jechać .
Nie mogę sobie poradzić z myślą że właśnie prosiłam ,błagałam jak nigdy by został a on postawił na swoim i wyjechał nie ważne były dla niego budowa firma dom dzieci .
Liczył się wyjazd ,bez względu na wszystko straciliśmy dużo kasy przez to że wyjechał .Syndrom Piotrusia Pana .
Jak mam go tłumaczyć nie da się go wytłumaczyć koniec kropka
Nie jestem zazdrosna do tej pory wyjeżdżał i było o.k a teraz że względu na budowe nie chciałam zostać sama z tymi wszystkimi odbiorami i w ogóle całym bałaganem.To chyba zrozumiałe człowiek to nie maszyna nie da sie jej zaprogramować .Mógł sobie odpuścić ten wyjazd
dla mnie bo go o to prosiłam i nie zgodziłam się ..... ale on to olał czuje jak mnie olał.
Dlatego szukam odpowiedzi .
I Zgodzę się z jednym warto mieć przyjaciół i rodzinę bo inaczej zostajemy sami jak kołek w płocie.
Napisałem kilka słów do Ciebie, bo uważam, że nie powinieneś tutaj siedzieć jako człowiek z wyższym wykształceniem i certyfikatami.
Dlaczego?
Chyba, że rozmowa z ludźmi w tym miejscu jest terapią dla Ciebie i tak jak każdy psychoterapeuta, zwyczajnie masz ze sobą problem
Tak to bywa z ludźmi na tym kierunku i powie Ci o tym każdy profesor wyższej uczelni, na psychologie idą ludzie z problemami natury psychicznej/emocjonalnej. W każdym razie ja i tak tu bywam raz na miesiąc, więc jak dalej chcesz uczyć innych, to sobie tutaj siedź i lecz swoje niedoskonałości.
Po co ty mnie szczypiesz młody?
Dr.Burn ma kilka cennych uwag, ale nie rozumiem dlaczego okopał się na stanowisku "wiem wszystko najlepiej".
Są ludzie, którzy potrzebują psychologa i są tacy którzy potrzebują psychiatry. Nie rozumiem dlaczego dyskredytujesz rolę tego drugiego. Ja u psychologa otrzymałam bardzo konkretną pomoc, otworzyły mi się oczy na wiele spraw. Znam innych ludzi z podobnym doświadczeniem.
Rozumiem, że Ci żal, bo się dłużej uczyłeś, a ludzie zamiast biec do Ciebie jak po ogień, czasem wybierają psychologów
Cóż, może czas przyjąć do wiadomości że nie masz monopolu na wiedze i prawde.
To wolny kraj i na forum wolno pisać każdemu, bez względu na wykształcenie, status społeczny czy materialny!
Podbijam prośbę, aby kontunuować myśl przewodnią tego wątku :-)
Dr.Burn ma kilka cennych uwag, ale nie rozumiem dlaczego okopał się na stanowisku "wiem wszystko najlepiej".
Pewnie dlatego że jestem straszliwym egocentrykiem : )
Są ludzie, którzy potrzebują psychologa i są tacy którzy potrzebują psychiatry.
Gdybyś napisała że są ludzie którzy marnują czas i pieniądze i tacy którzy potrzebują psychiatry to bym się zgodził : )
Nie rozumiem dlaczego dyskredytujesz rolę tego drugiego.
Bo pięć lat ogólnej edukacji to o wiele za mało żeby podejmować się operacji na czyimś mózgu.
Ja u psychologa otrzymałam bardzo konkretną pomoc, otworzyły mi się oczy na wiele spraw. Znam innych ludzi z podobnym doświadczeniem.
Co mnie bardzo cieszy ale zdania na temat profesji psychologa nie zmienię.
Rozumiem, że Ci żal, bo się dłużej uczyłeś, a ludzie zamiast biec do Ciebie jak po ogień, czasem wybierają psychologów
Cóż, może czas przyjąć do wiadomości że nie masz monopolu na wiedze i prawde.
A skąd! Przeciętny psychiatra w dużym mieście ma kolejkę klientów od pierwszego dnia, przeciętny psycholog musi się męczyć miesiącami jeśli nie latami żeby utrzymać prywatny gabinet. Co więcej ludzie którzy chodzą do psychiatrów zostają u nich na dłużej bo widzą efekty, wizyty u psychologów są często jednostkowe ze względu na brak pomocy.
Jeśli chodzi aspekt stricte zarobkowy i kariery to psychiatra w momencie rozpoczęcia praktyki jest w miejscu na które psycholog musi pracować latami, nie mi bardziej żal ludzi którzy oddają swoją prywatną sferę w ręce partaczy.
Jeśli chodzi o Ciebie nie wiem czy faktycznie otrzymałaś pomoc czy po prostu usłyszałaś to co chciałaś usłyszeć ale cieszę się że jesteś usatysfakcjonowana.
Oglądam się za kobietami, bo to odruch bezwarunkowy. My mężczyźni tak mamy. Przecież wiesz, że to ty jesteś dla mnie najpiękniejsza.
Gdyby ta blondynka w mini zaproponowała mi seks, to bym się nie zawahał. Ale jak się nie ma, co się lubi... to się mam ciebie.
Wszyscy faceci oglądają porno. Wiem, że cię to rani, ale musisz to zrozumieć.
Co z tego, że cię krzywdzę, sprawiam ból i depczę twoje uczucia? Ja sobie muszę zwalić, nie?
Nie czuję się gotowy na ślub.
Poczekam, może znajdzie się jeszcze jakaś ładniejsza od ciebie.
Wierzę, że się zmienisz. Będę cię w tym wspierała.
Nie zostawiaj mnie, bo nikt inny mnie nie zechce!
Kochanie, czy wyglądam w tym grubo?
Spróbuj powiedzieć, że tak, a będziesz zbierał zęby z podłogi.
duzapanna napisał/a:Dr.Burn ma kilka cennych uwag, ale nie rozumiem dlaczego okopał się na stanowisku "wiem wszystko najlepiej".
Pewnie dlatego że jestem straszliwym egocentrykiem : )
duzapanna napisał/a:Są ludzie, którzy potrzebują psychologa i są tacy którzy potrzebują psychiatry.
Gdybyś napisała że są ludzie którzy marnują czas i pieniądze i tacy którzy potrzebują psychiatry to bym się zgodził : )
duzapanna napisał/a:Nie rozumiem dlaczego dyskredytujesz rolę tego drugiego.
Bo pięć lat ogólnej edukacji to o wiele za mało żeby podejmować się operacji na czyimś mózgu.
duzapanna napisał/a:Ja u psychologa otrzymałam bardzo konkretną pomoc, otworzyły mi się oczy na wiele spraw. Znam innych ludzi z podobnym doświadczeniem.
Co mnie bardzo cieszy ale zdania na temat profesji psychologa nie zmienię.
duzapanna napisał/a:Rozumiem, że Ci żal, bo się dłużej uczyłeś, a ludzie zamiast biec do Ciebie jak po ogień, czasem wybierają psychologów
Cóż, może czas przyjąć do wiadomości że nie masz monopolu na wiedze i prawde.
A skąd! Przeciętny psychiatra w dużym mieście ma kolejkę klientów od pierwszego dnia, przeciętny psycholog musi się męczyć miesiącami jeśli nie latami żeby utrzymać prywatny gabinet. Co więcej ludzie którzy chodzą do psychiatrów zostają u nich na dłużej bo widzą efekty, wizyty u psychologów są często jednostkowe ze względu na brak pomocy.
Jeśli chodzi aspekt stricte zarobkowy i kariery to psychiatra w momencie rozpoczęcia praktyki jest w miejscu na które psycholog musi pracować latami, nie mi bardziej żal ludzi którzy oddają swoją prywatną sferę w ręce partaczy.
Jeśli chodzi o Ciebie nie wiem czy faktycznie otrzymałaś pomoc czy po prostu usłyszałaś to co chciałaś usłyszeć ale cieszę się że jesteś usatysfakcjonowana.
Usłyszałam to, czego zdecydowanie nie chciałam usłyszeć, ale od tego zaczął się mój rozwój.
Co do "opercji na mózgu" - ludzie mają nie tylko fizycznie mózg, mają też psychikę, duszę.
Co do reszty, nie zamierzam Ciebie do niczego przekonywać, pewnie się nawet nie da. Mógłbyś tylko wypowiadać się czasem w sposób mniej autorytarny.
Witajcie,
Dr. Burn,
czytając Twoje wypowiedzi (piszę Twoje, jako że jeszcze w szkole podstawowej nauczono mnie że zwracając się do kogoś "ad personam" w formie pisemnej należy używać dużych liter na początku, co jak sądzą człowiek z tyloma dyplomami doskonale wie i tylko przez niedopatrzenie i roztargnienie wielkiego umysłu, zapomniał o tej formie przez ostatnie 3 strony
), dowiedziałem się jak jest różnica pomiędzy terapeutą i psychologiem, za co jestem Ci wdzięczny ![]()
Zastanawia mnie dlaczego tak epatujesz tymi dyplomami, doświadczeniem, etc, etc??
Chcesz się uwiarygodnić??, stwarzasz wobec adwersarzy dystans??
Twój słownik jest interesujący i szacuneczek za kreatywność ![]()
Nie kwestionuję Twojej wiedzy, doświadczenia, bo nie mam do tego podstaw, czy argumentów, chodzi mi o formę.
Może masz dosyć pacjentów, codziennie gderających o tym samym i pławiących się w cieplutkim i bezpiecznym poczuciu bezradności i tutaj dajesz temu upust?? Nie wiem, gdybam...
Z Twojej oceny kobiet terapeutów/psychologów przebija się pewna nutka szowinizmu??
Niemniej, na własnej skórze miałem okazję się przekonać, że psycholog to osoba kończąca studia tego kierunku chyba własnie po to by pomóc samemu sobie.
Miałem zaś wcześniej przekonanie, że skoro ktoś kończy psychologię i chce pomagać innym, chociaż może to pozytywistyczne założenie jest mylne, to powinien przede wszystkim poukładać się ze sobą i swoim życiem, cóż zostałem brutalnie sprowadzony na ziemię ![]()
Dlatego też miałem podobne przekonanie do Twojego, czy też Pati odnośnie kobiet psychologów, ale na szczęście znalazłem faceta terapeutę, któremu trochę czasu zeszło z poskładaniem mnie po tym wszystkim do kupy.
I ku pokrzepieniu Twojego serca, na koniec dostał ode mnie dużą flachę, dobrej czystej ![]()
Tak wrzucając kolejne hasło do Twojego słownika, zapożyczone z Twojej wypowiedzi:
Jak czytam twoją krytykę tak moje dyplomy i nagrody jakoś blado wyglądają na ścianie i czuję że skrzywdziłem tylu klientów
Co Ty mi tu będziesz pier...lić maleńka...
Ehdi,
chyba przeceniasz możliwości racjonalnej oceny specjalisty, do którego trafiają osoby po pomoc. Bo de facto, ktoś trafiając czy to do terapeuty, czy do psychologa szuka pomocy i jest już zapewne na tyle rozczłonkowany emocjonalnie, że nie jest stanie ocenić czy jest to dobry fachowiec, czy też "paprok".
Prawdę mówiąc rynek, tego typu usług?? dopiero raczkuje w Polsce, dlatego też trudno jest jeszcze odsiać "ziarno od plew"
Zgadzam się natomiast z Wami, co do motywacji potencjalnych pacjentów, najczęściej lądują oni u terapeuty/psychologa w wyniku jakichś zawirowań w życiu prywatnym i to jest główna motywacja, zaś terapia, to nie jedna z tabletek reklamowanych w telewizji, pójdziesz, pogadasz, czyli inaczej zażyjesz i przejdzie...
Większość osób tak do tego podchodzi, zapewne dlatego też spora część "usługodawców" dostosowała się do oczekiwań "rynku"...
Tak naprawdę chodzi o siebie i zmianę postrzegania siebie, rzeczywistości wokół, przepracowania własnych przeżyć, emocji, doświadczeń z dzieciństwa, traum. A niektóre są naprawdę bardzo głęboko wyparte i trzeba naprawdę nieźle się natrudzić i przede wszystkim długo, by do tego dotrzeć, a czasami jeszcze więcej czasu i sił potrzeba by to przepracować.
Bywajcie ![]()
EDIT:
Przepraszam Dr. Burn się poprawił z literami. zwracam honor!!
W sumie to fajny watek, wiec szkoda miejsca na osobiste wycieczki.
***
MUSIMY POROZMAWIAĆ (on do niej)
Naprawdę musimy porozmawiać
MUSIMY POROZMAWIAĆ (ona do niego)
Będę truła cały wieczór w Ty przytakuj; jak nie to, jutro powtórka
BĄDŹ ZE MNĄ SZCZERA (on do niej)
Jestem durniem, ale Cie kocham.Kupie każdą ściemę.
BĄDŹ ZE MNĄ SZCZERY (ona do niego)
Proszę, wymyśl jakieś wiarygodne kłamstwo
WYTŁUMACZ MI TO (on do niej)
Wiem więcej niż myślisz, chętnie posłucham jak się motasz
WYTŁUMACZ MI TO (ona do niego)
Gadaj co chcesz i tak zaraz wybuchnę
Musimy porozmawiać jak przyjedziesz...
Przyjedź po swoje fatałaszki, są spakowane.
Moja mama nie chce dla Nas źle, to gdzie chciałbyś mieszkać???
Spier... mi stąd, ślubowałam/em Ci, że Cię nie opuszczę tak szybko, ale nigdy nie wyprowadzę się od mamci!!!
[...] i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość... oraz że Cię nie opuszczę aż...
Sorry Winetou, ja kocham innego "motylka" ![]()
Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela / Z tyt. urzednika USC ogłaszam Was "M" i "Ż"
Mieliśmy się razem zestarzeć... ale nie sądziłem/am że to tak szybko nastąpi. Fast and furious ![]()
Mieli być na Zawsze, lecz doczekali końca...
Dr. Burn - do swoich pacjentów prywatnie również jesteś tak bezpośredni? Czy delikatniej się obchodzisz?
do swoich pacjentów prywatnie również jesteś tak bezpośredni? Czy delikatniej się obchodzisz?
Co zrobic zeby ci dosrac?
do swoich pacjentów prywatnie również jesteś tak bezpośredni? Czy delikatniej się obchodzisz?
Co zrobic zeby ci dosrac?
Co zrobić, żeby Ci dosrać?
Co zrobić, żeby Ci dosrać?
Co zrobić, żeby Ci dosrać?
Co zrobić, żeby Ci dosrać?
...
Jak zwykle tworzycie swoje zasrane targowisko próżności.
Nie drogie dziewczę, psycholog jest terapeutą ale to nie znaczy że ma uprawnienia psychoterapeuty. Psychoterapia i psychologia to dziedziny pokrewne ale absolutnie inne.
Odpowiadając na twoje wcześniejsze pytanie, jestem psychiatrą z uprawnieniami psychoterapeuty. Szkolenie psychoterapeuty trwa cztery lata i jest całkowicie odrębnym podmiotem w stosunku do medycyny czy psychologii.
Możliwe że chodzi Ci o rozmaite marginalne kursy różnych terapii, chyba każdy kto ma ambicje w zawodzie i któremu zależy na swoich pacjentach robi kursy specjalizacyjne i wspomagające ale psychologia sama z siebie nie daje Ci praktycznie żadnych uprawnień.
Oczywiście są psychologowie którzy są dobrzy ale ze względu na naturę ich dziedziny jest ich statystycznie bardzo niewielu i prywatnie poleciłbym psychoterapeute, przy czym psychoterapia związku równie często może skończyć się rozwodem bo ludzie w sposób dość nagły dochodzą do porządku ze swoimi głęboko skrywanymi oczekiwaniami a te potrafią być drastycznie inne niż ich dotychczasowy światopogląd dlatego zawsze należy ostrzec pacjenta że psychoterapia oznacza nieraz totalne przewartościowanie.
Ps. popsułem opcję quote.
Dr Burn i to jest racjonalna wypowiedź, z którą mogę się zgodzić. Szczerze, nie ma we mnie złości tutaj ZONK. Moja terapeutka jest osobą po szkole terapeutycznej, a jednocześnie magistrem psychologii. Szczerze sama miałam z psychiatrią sporo do czynienia ale nie będę tutaj rozwijać, bo moja ścieżka zawodowa poszła ostatecznie w innym kierunku.
Powiem Ci też, że jest wielu terapeutów po szkole terapeutycznej z certyfikatem, którzy są do bani... bez względu na płeć. Odnośnie terapii par zgadzam się, że to trudny temat. Sama byłam na terapii związku i skończyło się jak się skończyło. Ważne jest aby trafić na odpowiedniego człowieka w terapii.
Ja miałam to szczęście, że idąc na terapię tym razem dokładnie wiedziałam czego chcę i nad czym chcę pracować. Robiłam to dla siebie, a nie dla związku. Wiele osób jednak chodząc do terapeuty mówi, że chodzi do psychologa. Ja ze swojej terapeutki jestem zadowolona i nie zamieniłabym jej na nikogo innego.
Mówiąc o szkole terapeutycznej nie mówię o 3 miesięcznym kursie ale o kilkuletniej szkole, którą skończył każdy terapeuta/psycholog w przychodni do której chodzę. Innych tam nie ma.
Ehdi,
chyba przeceniasz możliwości racjonalnej oceny specjalisty, do którego trafiają osoby po pomoc. Bo de facto, ktoś trafiając czy to do terapeuty, czy do psychologa szuka pomocy i jest już zapewne na tyle rozczłonkowany emocjonalnie, że nie jest stanie ocenić czy jest to dobry fachowiec, czy też "paprok".
Prawdę mówiąc rynek, tego typu usług?? dopiero raczkuje w Polsce, dlatego też trudno jest jeszcze odsiać "ziarno od plew"Zgadzam się natomiast z Wami, co do motywacji potencjalnych pacjentów, najczęściej lądują oni u terapeuty/psychologa w wyniku jakichś zawirowań w życiu prywatnym i to jest główna motywacja, zaś terapia, to nie jedna z tabletek reklamowanych w telewizji, pójdziesz, pogadasz, czyli inaczej zażyjesz i przejdzie...
Większość osób tak do tego podchodzi, zapewne dlatego też spora część "usługodawców" dostosowała się do oczekiwań "rynku"...
Tak naprawdę chodzi o siebie i zmianę postrzegania siebie, rzeczywistości wokół, przepracowania własnych przeżyć, emocji, doświadczeń z dzieciństwa, traum. A niektóre są naprawdę bardzo głęboko wyparte i trzeba naprawdę nieźle się natrudzić i przede wszystkim długo, by do tego dotrzeć, a czasami jeszcze więcej czasu i sił potrzeba by to przepracować.
Wiesz nie wiem jak to jest ale jak cztery lata tamu pierwszy raz pomyślałam o psychoterapii, a nie był to dla mnie dobry okres to prześwietliłam swoją Panią terapeutkę. Miała ona dyplomy, certyfikaty i była zatrudniona w lokalnym szpitalu psychiatrycznym. Wieloletnie doświadczenie psychoterapeutyczne, uprawnienia psychoterapeuty po szkole i wiesz co ?? Większej idiotki i kretynki nie spotkałam w życiu. Wywaliłam masę kasy bo właśnie myślałam, że taka zacna Pani to pomoże. W sumie nie wiem za co brała pieniądze ale skończyłam spotkania z tą Panią jak poradziła mi, żebym zaszła w ciąże to problem mojego związku się rozwiąże bo będę miała mniej czasu na myślenie.
Gdyby ta zacna certyfikowana, kształcona i nagradzana Pani wtedy podsunęła mi kilka lektur. Gdyby wtedy powiedziała mi kilka brutalnych ale prawdziwych rzeczy pewnie nie straciłabym czterech lat życia. Jednak dzięki tej Pani uwierzyłam, że tak już być musi !!! Dlatego sorry ale nie szkoła, ani nie szkolenie, ani wykształcenie. Ważne jest co nam pozwala zmieniać się i ulepszać swoje życie.
Teraz chodzę do psychologa z uprawnieniami psychoterapeuty i widzę ogromną różnice. Ważne jest aby trafić na swojego człowieka i próbować zrozumieć i naprawić siebie.
Szczerze to uważam już temat za wyczerpany i nie ma sensu o tym dyskutować.
Mogę i ja zabrać głos? Mogę? Proszę? Mogę? ![]()
Bardzo fajnie czyta mi się słownik dr Burna, cenię jego błyskotliwy humor, wysoką inteligencję (jednak
, cięte riposty. Nie, nie ze wszystkimi się zgadzam, czasem zniesmacza mnie zbytnia dosłowność (ale rozumiem - takie czasy i język się zmienia: dosadność, a nie poetyckość czy ten z Trylogii w dobie śmiesznych zaświadczeń o różnego rodzaju dysgrafiach już nie wrócą
natomiast - nasz doktorek rzeczywiście świetnie ujmuje wiele zachowań.
I - wierzę w jego praktykę i dyplomy, bo ten słownik właśnie pokazuje że ma sporą wiedzę na temat zachowań...
Natomiast - sprawdziło się piękne powiedzenie rosyjskie: Tisze jedziesz, dalsze budziesz.
Czy nasze: Mowa srebrem, a milczenie złotem.
Bo wiele z mej sympatii do doktora straciłem, gdy wdał się w tę pyskówkę (?): potraktował niektóre opinie wybitnie ad personam; dał sie ponieść emocjom (niepotrzebne skreślić lub wstawić własną interpretacje)
Oczywiście, jestem człowiekiem i nic co ludzkie nie jest mi obce, więc oczywiście nie dziwię się, a na pewno nie potępiam.
Ale...ciutkę żałuję, że...nie jest taki bez skazy jak miałem nadzieję ![]()
Natomiast - Amerykanie z kolei mają powiedzenie: Nie patrz na kandydata, patrz na jego czyny.
Więc - z rozdziawioną zachwytem (?) gębę będę nadal czytał Pański słownik, panie doktorze (jak również cięte komentarze w innych wątkach), udając że nie czytałem niektórych wypowiedzi tutaj ![]()
Z wyrazami szacunku
A.
kocham cię, nie chcę żebys odchodził
ta suka go nie dostanieuważam, że mamy szansę na wspólne zycie
Jeżeli sądzisz gnojku, że cię puszczę, a ty teraz będziesz latał szczęsliwy to się mylisz.....chcę byc z tobą, jesteś najważniejszy dla mnie, jesteś częscią mnie
nie po to poświęciłam tobie tyle lat, żebys teraz odkrywał uroki zycia z młodą dupą... zapłacisz za wszystko...chcę, żebys mnie kochał.. kochaj mnie
spóbuj mnie lekcewazyć, popamiętasz...nie kontaktuj się z nią, nie rań mnie
jeśli to zrobisz, pokaże ci, co to znaczy piekło...ufam ci, nie będe cię sprawdzać, śledzić, mam nadzieję, że zrozumiałeś, co jest wazne
sprawdzę każdy twój telefon, każdą torbę i każdą kieszeń, będę szukac i zbierac wszystkie haki na ciebieto przeszłość, zapomnijmy, nie wracajmy do tego
mam w szafie dowody twojego koorestwa - zrobisz coś nie tak, to bede walczyć w sądzie o udupienie cię
A to moje:
wydzwania kochanka męża
zapomniałam dodać, że wcześniej zadzwoniłam i przejechałam się po niej jak po suce
ona już nie dzwoni
co ta su...a kombinuje, gdzie on schował drugi telefon
zaczynam węszyć, wroga lepiej mieć na oku
siedzi błagając o przebaczenie
ale mu dopierdzieliłam, znów będzie chodził na smyczy
zaczął się bardzo starać, pracujemy nad związkiem
grunt pod tyłkiem mu się zapalił, uff, znowu trzymam go za jaja, mam nadzieję, że sąsiedzi nie słyszą jak walę w niego garami po nocach
zwyczajnie możesz rzucić wszystko w diabły i odejść
byłam u prawnika, wniosek o alimenty złożony, nieruchomości, konta i samochody zabezpieczone,jestem obstawiona dziećmi, a rozwód dam jak będę chciała, bo wczoraj mnie bzyknąłeś
zmienił nr telefonu, żeby się od niej odciąć
gdzie ten padalec schował drugi telefon, a może ma tylko kartę dodatkową, muszę obstawić komputer (czy ktoś wie jak się instaluje oprogramowanie szpiegujące? help!)
ona to z zemsty Kochanie, bądź mądra
tiaaa
byliśmy takim dobrym małżeństwem
chodził na smyczy, a teraz cholera się zbiesił
klęczy, błaga, płacze
przeczytałam "Chińską sztukę wojny" i ją zastosowałam
myślę, że gdyby mąż chciał odejść zrobiłby to
święta prawda
Prehistoryczny wątek napisany półżartem-półserio, na poprawę humoru jak znalazł, przyjemnej lektury.
Podobało mi się, pośmiałam się i czegoś dowiedziałam... ![]()
Będzie jeszcze?
O chyba znalazłam mojego terapeutę ![]()
Świętnie się zaczęło, a potem wparowała jakaś banda kompleksów, bez cienia dystansu do siebie i swoich (niezaleczonych) historii.
Niech wisi, może jakiś autor wątku dozna olśnienia- skoro na poważnie nie działa to może pół-żartem ![]()
Oj święta racja, jednak czuję ze to konkurencja
Psychologowie od siedmiu boleści
Prowadząc moją autoterapię pozwolę sobie na kilka zdań:
WYSYŁA MI SPRZECZNE SYGNAŁY
Ma mnie gdzieś, ale nie chcę w to uwierzyć
MĘŻCZYŹNI SĄ SKOMPLIKOWANI (rzekła wzdychając)
Ma mnie gdzieś, ale nie chcę w to uwierzyć
NIE ROZUMIEM DLACZEGO ON NIE DOSTRZEGA JAK ŚWIETNIE DO SIEBIE PASUJEMY
Ma mnie gdzieś, ale nie chcę w to uwierzyć
"Ciekawe czy mimo to nadal mamy szansę, jak pan myśli doktorze?" ![]()
Strony Poprzednia 1 2
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Słownik doktora Burna.
Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2024