Trudne pytania o chrześcijaństwo - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Trudne pytania o chrześcijaństwo

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 112 ]

1

Temat: Trudne pytania o chrześcijaństwo

Interesuje mnie spojrzenie katolików na podawane w wątku problemy, temat dla wszystkich.

1. Na Ziemi istniały jak do tej pory setki religii (dowód na to, że wierzyć można we wszystko). Zwykle przemijały razem z upadłymi cywilizacjami, z ich wyznawcami. Co się stało z Perunem? Zeusem? Quetzalcoatlem? Odeszli na emeryturę? No i w  czym monoteizm jest lepszy od politeizmu? Co stanie się z bogiem chrześcijańskim gdy jego ostatni wyznawcy kiedyś odejdą z tego świata?

2. Chrześcijaństwo narodziło się dopiero około 2 000. lat temu, rozumny gatunek ludzki pojawił się dziesiątki tysięcy lat wcześniej, a sama Ziemia istnieje od 4 700 000 000 lat. Sama religia na skali ziemskiego czasu wypada blado. Na co bóg czekał tyle czasu?

3. Bóg według chrześcijan stworzył świat i następnie życie na Ziemi. Dlaczego stworzył zwierzęta które zabijają inne zwierzęta? Czy nie przeszkadzał mu widok lwów zagryzających a następnie rozszarpujących umęczoną antylopę? Filmy dokumentalne nie pokazują wszystkiego, a jest to widok makabryczny, który niejednego katolika ścisnąłby za serce.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Trudne pytania o chrześcijaństwo

Nie nazwałabym siebie katoliczką, ale odpowiem big_smile.

Ad. 1. A co to kogo obchodzi, co się stanie? Wróżek tu nie ma, ani jak sądzę jasnowidzów, żeby wybiec w tak daleką przyszłość wink.

Ad. 2. On nie czekał. On jest. Wszystko jest bogiem, wszechświat, zwierzęta, rośliny, ludzie, nie ważne jaką religię kto wyznaje. Jest wiele dróg, ale cel ten sam. Nie ważne, którą drogą podążasz.

Ad. 3. Masz złe pojęcie o bogu. Patrzysz na niego oczami dziecka. Jak na starszego pana z brodą, który coś "robi". Pierwotna czysta rzeczywistość wszechogarniająca wszystko, transcendentna i transpersonalna (ponadosobowa) nie wykonuje czynności, to nie te kategorie. Nie patrzy. Nie widzi. On jest tym lwem i tą antylopą. Jest tobą, widzem. Jest tym, co się dzieje i tym, co ogląda. Działaniem. Tańcem. Życiem i śmiercią. Ewolucją, rozwojem. Nie staraj się stawać do niego w opozycji, tak jak nauczyła cię religia, z której wyrosłeś. Chrześcijaństwo, judaizm i wiele innych religii postrzega boga jako osobę stojącą na przeciw człowieka. "Bóg wychodzi człowiekowi na przeciw" - znasz to skądś? Na pewno. Ale to nie tak. On nie wychodzi. On jest. Wszędzie, przejawia się we wszystkich formach życia i nie tylko. Jeśli przestaniesz postrzegać go jako opozycję do świata i człowieka to twoje pytania staną się bezzasadne. Uznasz cierpienie, nie tylko swoje, za nieodłączną część życia. Zaakceptujesz to i przestaniesz zadawać pytania, które są godne osoby wyznającej średniowieczne postrzeganie świata (to nie zarzut, nie drwina, to fakt - chrześcijanie niemal wszystkich wyznań patrzą na świat tak, jak wymyślono, że należy patrzeć w tamtej epoce).

3

Odp: Trudne pytania o chrześcijaństwo

masz  racje   to trudne  pytania sad  poprosze   o inny  zestaw  pytań

4

Odp: Trudne pytania o chrześcijaństwo

Dzięki za odpowiedzi wink To pierwsze pytania, jakie nasunęły mi się na myśl. Jak pisałem, będą one trudne generalnie dla osób wierzących, dlatego też interesuje mnie, co one o tym myślą.

Ad.1 Ta odpowiedź niczego niestety nie wyjaśnia hmm Także czekam dalej wink

Ad. 2 Twoja odpowiedź ma sens w wymiarze religii monoteistycznej. A co z wielobóstwem? I podstawowe pytanie: skąd to wiesz?:)

Ad. 3 Niezwykle metaforycznie ujęte. Jeśli bogiem nazywasz proces, który mógł zapoczątkować nasz wszechświat to mógłbym sie zgodzić, choć nie nazywałbym tego bogiem, bo jest to słowo nierozerwalnie związane z religiami i wierzeniami. Co natomiast sądzi o tym osoba wierząca?

5

Odp: Trudne pytania o chrześcijaństwo

1
   Z punktu widzenia    KK  wczesniejsze religje były  przejawem podswiadomego wyczuwania  obecnosci  siły wyższej nazywana  róznymi  imionami  z racji braku dostepu  do   prawdziwej  wiary Nier  pytaj   mnie   skąd  wiadomo że to prawdziwa  wiara   bo  podaje  Ci punkt  widzenia KK  Z logiczne  punktu  widzenia   monoteizm  zakłada  różnice   cech  miedzy bogami  ten jest taki ten  inny  ten silniejszy  a ten mądrzejszy   zaprzecza to   opcji że bóg jest   wszechmocny   wiec  perawdziwy bóg moze być  tylko jeden Ostaniawątek perwszego  pytania  świadczy   o twojej  totalne niewiedzy    albo prowokacji  wiec  daruje  sobie   te wyjasnienia
2
na  co  onczekał  to mozesz się spytac  tylko  jego  , poprzez  modlitwe  lub  medytacje może Ci się uda..... Ja moge  podac   alternatywne przypuszczenia że byc  może  włąsnei  tyle  trwał proces przygotwania  ziemi do życia dla ludzi  i ich  rozwoju  społecznego aby  można  było zakorzenic   prawdziwą wiare

3

Bóg  stworzył system  zycia na ziemi taki  a ne inny  To  co jest  brutalne  a co nei  jest  kwestią naszej oceny  Jest  to kolejne   pytanie  które  nie ma odpowiedzi 

ogólnie   wydaje   mi się ze   twoje  pytania są  po prostu  prowokacją  z   twojej odpowiwedzi   na  post Emilia  widac że jesteś inteligentnym  facetem   ale poziom zadanym  pytań  jest naprawde ......
Jak  znam życie  nastepnym twoim  krokiem  bedzie     zadnie   bardziej szczegółowych  pytań   potem dalej  i tak  dalej  Ogólnmei bedzie   to wygladac   jak   Tyu stawiasz  "mądre"  pytania  z  inni  bedą sie plątać   aby  wyjaśnić to czy tamto  , całkowity sens   sie rozymyje  i nic  z tego nie wyniknie

6 Ostatnio edytowany przez Emilia (2012-11-10 14:09:43)

Odp: Trudne pytania o chrześcijaństwo
Matt87 napisał/a:

Dzięki za odpowiedzi wink To pierwsze pytania, jakie nasunęły mi się na myśl. Jak pisałem, będą one trudne generalnie dla osób wierzących, dlatego też interesuje mnie, co one o tym myślą.

Ad.1 Ta odpowiedź niczego niestety nie wyjaśnia hmm Także czekam dalej wink

Ad. 2 Twoja odpowiedź ma sens w wymiarze religii monoteistycznej. A co z wielobóstwem? I podstawowe pytanie: skąd to wiesz?:)

Ad. 3 Niezwykle metaforycznie ujęte. Jeśli bogiem nazywasz proces, który mógł zapoczątkować nasz wszechświat to mógłbym sie zgodzić, choć nie nazywałbym tego bogiem, bo jest to słowo nierozerwalnie związane z religiami i wierzeniami. Co natomiast sądzi o tym osoba wierząca?

Ad. 2. Polecam poczytać Genesis w oryginale, ze słownikiem w ręku wink. Elohim to jedno z imion boga, to wiesz, prawda? Końcówka -im oznacza wielość, wielorakość, różnorakość. Można to interpretować tym, że judaizm wywodzi się z politeizmu, ale można inaczej. Interpretacja jest tylko twoja, tu nikt ci niczego nie narzuca. Skąd wiem? Trudno odpowiedzieć na to pytanie. Myślę, że ty też wiesz, każdy człowiek ma w sobie odpowiedzi na te pytania.

Ad. 3. Tak, proces to dobre określenie. Każde jest dobre, ale masz rację, słowo "bóg" jest za bardzo nacechowane katolicyzmem i całym związanym z tym "folklorem", jest nieco wypaczone. Mówiąc, myśląc to słowo niejako z automatu widzisz osobę. Ale ja jestem wierząca. W to, co nazwałeś procesem, a ja nazywam rzeczywistością transpersonalną. W "boga", takiego jakim jest w istocie.


Dobrze, że pytasz. To znaczy, ze szukasz. Myślę, że odpowiedzi na swoje pytania możesz znaleźć w książkach Eckharta Tolle i Willigisa Jaegera. Szczególnie polecam "Fala jest morzem", to dobre na początek.

Edit!!!

"Jak  znam życie  nastepnym twoim  krokiem  bedzie     zadnie   bardziej szczegółowych  pytań   potem dalej  i tak  dalej  Ogólnmei bedzie   to wygladac   jak   Tyu stawiasz  "mądre"  pytania  z  inni  bedą sie plątać   aby  wyjaśnić to czy tamto  , całkowity sens   sie rozymyje  i nic  z tego nie wyniknie".

Nie ma co się bać odpowiadać na te pytania, nawet jeśli są prowokacją. Każde pytanie ma źródło w poszukiwaniach. Starajmy się traktować innych tu na forum poważnie i dojrzale. Jeśli moje odpowiedzi doprowadzą kogoś krok bliżej w stronę pełnej samoświadomości, to to dla mnie duży sukces. I wydaje mi się, że tak należy podchodzić do tego. Plątają się tylko ci, którzy nie wiedzą.

7 Ostatnio edytowany przez Matt87 (2012-11-10 14:20:39)

Odp: Trudne pytania o chrześcijaństwo

Wiesz, lubie sobie popisać z innymi na wymagające intelektualnie tematy i to jest główny powód tego wątku, niestety w otoczeniu ciężko byłoby mi znaleźć kogoś kto chciałby pleść o religii, nauce itd. Czasem rzeczywiście jest to świadoma prowokacja, czasem po prostu chęć poznania zdania drugiej strony, która pozostaje w opozycji. Nie zmuszam nikogo aby się wypowiadał, wtedy wątek umrze śmiercią naturalną i po kłopocie. Jest jeszcze jeden aspekt tematów takich jak ten: być może podobne pytania pomogą niektórym zacząć rozpatrywać pewne sprawy i uwolnić się z tej nakręcanej od narodzin maszynki religijnej indoktrynacji, w której wszyscy tkwimy. Jest wiele przypadków na to, że osoba wierząca dostrzega bezsens tego co robi, rzadko jednak można spotkać się z sytuacją odwrotną: ateista zaczyna wierzyć w siły nadprzyrodone, takie o jakich traktuje np. chrześcijaństwo.

1. Rozumiem tłumaczenie kk. Zastanawia mnie więc co z wiarą tysięcy osób, które wyznawały wielu bogów, a przez katolicyzm są pogardliwie określani jako poganie? Te same pogańskie obrządki, zostały jednak przyjęte do obrządku katolickiego. Hipokryzja? Jaki jest sens wiary skoro wierzyli w coś, co nie było prawdą? (to nie piorun jest bogiem a jakaś siła nadprzyrodzona). Pójdą do chrześcijańskiego nieba?

2. Wolę wykorzystywać swój czas w bardziej produktywny sposób. Rodzi się kolejne pytanie: Co z wszechmocą boga który potrzebuje miliardów lat na to, aby zakorzenić wiarę na Ziemi? Ten sam bóg jednocześnie potrafi robić rzeczy fizycznie niemożliwe, czyli np. zmartwychwstać do nieba.
Co do wieku Ziemi, nie przeszkadzało to jednak niektórym przedstawicielom kościoła (J.Ussher) określać wiek Ziemi na 4 tys. lat p.n.e. wzorując się na Biblii. Czym się kierowali?

3. Człowiek ma prawo i zdolność oceniania tego, co jest złe a co dobre. Świat jest brutalny, myśle że jest to dość jasne.
Rodzą się zatem pytania, które rzeczywiście pozostaną bez odpowiedzi: dlaczego np. nie powstał świat idealny, oparty na pobieraniu energii powszechnie dostępnej na świecie, energii gwiazd przez wszystkie żyjące organizmy bez tego całego zjadania się? (Nie znaczy to jednak, że nie możemy próbować dociekać jak to mogło być?). Wtedy w moim odczuciu mielibyśmy prawo sądzić, że tak idealne organizmy rzeczywiście zostały stworzone przez boga.
Brutalność tego świata na każdym jego poziomie idealnie tłumaczy ewolucja, z którą kościół katolicki się zgodził (co zatem z biblijnymi bajkami o zwierzątkach, które zostały stworzone jednego dnia i żyły sobie obok siebie w zgodzie?)
System obiegu materii w przyrodzie nie zna litości, moralności, to zwyczajny proces zjadania i wydalania, ukształtowany i wyspecjalizowany przez miliardy lat. Człowiek w tym procesie również bierze udział, w moim odczuciu nie ma w tym nic boskiego. To surowe reguły ukształtowane przez samo życie. Można w tej sytuacji odbić piłeczkę i stwierdzić, że bóg w rzeczywistości mógł jedynie dać początek życiu na Ziemi a ono potem samorzutnie się kształtowało. W końcu teksty religijne dają duże pole manewru w tłumaczeniu rzeczywistości, bo są pełne metafor i uogólnień, to wyobrażenia ludzi a nie informacje od boga. Tylko po co w takim przypadku się nimi kierować, skoro rzeczywistość lepiej tłumaczy nauka? Bo jesteśmy ofiarami indoktrynacji?

8

Odp: Trudne pytania o chrześcijaństwo

smile

Ad. 1. Hm... a gdybym ci powiedziała, że nie ma czegoś takiego jak niebo w powszechnym chrześcijańskim rozumieniu? Że po śmierci wchodzisz na poziom świadomości, który można określić jako zen, nirwanę czy właśnie niebo? Tam lądują wszyscy. Kościoły chrześcijańskie uzurpują sobie prawo do decydowania o losie osób, które dziś już od wielu wieków nie żyją. Dlaczego? Bo KK i reszta stworzyli boga na swój obraz i swoje podobieństwo. Boga, który po ludzku ocenia i karze. Wiara ma zawsze sens, nie ważne w co się wierzy, jakie się robi obrzędy itd. Równie dobrze można stwierdzić, że dwa tysiące lat wiary w osobowego boga nie miało sensu.

Ad. 2. Ale on nie jest czarodziejem, nie ma magicznej różdżki, nie przeleje ludziom w jeden dzień do głowy wiary. Zresztą po co. A gdybyś dowiedział się lub doświadczył, że on jest wszechświatem? Wszystkim, co nas otacza. Ciągle staram się w moim odpowiadaniu na twoje pytania unikać wizerunku boga jako osoby, bo on nią nie jest. To co decyduje o tym, że postrzegamy siebie jako osoby jest posiadanie przez nas ego. Ono jest natomiast wytworem mózgu. Skoro bóg mózgu nie ma, to jak może mieć ego? smile. Postrzegając go w ten sposób jesteś sam w stanie odpowiedzieć sobie na pytanie o czas. Co do zmartwychwstania - niektórzy twierdzą, że jego interpretacja przez wieki wałkowana ludziom do głowy jest wypaczona. A może chodziło o nadanie kierunku? Pokazanie, co my tak naprawdę możemy robić ze swoim ciałem? Skoro jesteśmy w stanie panować nad chorobą, skoro jesteśmy w stanie sami się do niej doprowadzić?
Nie wiem czym się ww. osoba kierowała. Nie jestem w stanie ogarnąć tej logiki. Jakieś obliczenia itp. Ale przecież Genesis to poemat, utwór literacki pisany w oparciu o jakąś konwencję i jako taki należy go interpretować. Ludzie wymyślili mnóstwo głupot traktując Biblię dosłownie.

Ad. 3. A gdybym powiedziała ci, że to co rozumiesz jako dobro i zło, tak naprawdę jest dwoma stronami tego samego medalu? Przejawem tego samego procesu? Tańca boga? Ewolucją? Niemal każde nasze cierpienie duchowe bierze się z naszych potrzeb. Gdybyśmy ich nie mieli, nie cierpielibyśmy. Gdyby wszyscy ludzie żyli świadomie, to nie zabijaliby i nie robili by tych wszystkich strasznych rzeczy, które robią. Moje ciało jest tak skonstruowane, że starzeje się, boli, cierpi aż w końcu umiera. Moje ciało i moje ego. Ja to akceptuję jako część tego, co już nazwaliśmy wcześniej procesem. Jedno życie się kończy i zaczyna nowe. To jest piękne. A że brutalne? Gdyby świat był tylko piękny szybko przestalibyśmy doceniać jego walory. Teraz nasze życie przebiega według dualizmów. Widzimy zawsze dwie strony medalu. To jest banalnie proste, prawie idealne. Dobro i zło, życie i śmierć, ekstaza i cierpienie. A między nimi mnóstwo pośrednich stanów. To jest właśnie w życiu piękne.
Ja mam wrażenie, że ty to rozumiesz, ale problem rodzi się dopiero na poziomie akceptacji.
Dla mnie nauka to mistyka. One się obie doskonale uzupełniają, nawet zaryzykowałabym twierdzenie, że to dokładnie to samo.
Tak, mamy wyprane mózgi. Przez lata tłuczenia nam do głów na lekcjach religii i w kościołach rzeczy, które nie są dla nas intuicyjne, są sztuczne, wymyślone przez człowieka po to, by stadko trzymało się razem. By nas zniewolić i przejąć nad nami kontrolę.
Bajki biblijne - trafiłeś w sedno - należy je traktować jako utwór literacki, nigdy nie brać dosłownie, nie opierać się także na "jedynie słusznej interpretacji".

9 Ostatnio edytowany przez Matt87 (2012-11-10 21:22:42)

Odp: Trudne pytania o chrześcijaństwo

Ad. 1
Niebo w rozumieniu chrześcijańskim, podobnie jak czyściec i piekło są jakby nie patrzeć abstrakcją. Niestety podobnie w moim odczuciu może być z poziomami świadomości, o których piszesz (zen, nirvana). Niebo jest czym jednokierunkowym, podobno można się tam dostać ale jeszcze nikt stamtąd nie powrócił. Stan nirvany wydaje się czymś bardziej osiągalnym, skoro można go osiągnąć już za życia, niemniej z tego co przed chwilą doczytałem jej pełnia następuje dopiero po śmierci, czyli mamy podobny problem co z niebem chrześcijańskim- jak jest naprawdę dowiesz się dopiero wtedy, kiedy umrzesz.
Możesz podzielić się swoimi doświadczeniami w tych praktykach?

Ad. 2
Faktem jest, że ludzie zdając sobie sprawę z okresowości życia na Ziemi (każdy organizm żywy umiera) zadawali pytania o jego niejaką kontynuację, tyle że po śmierci. W religii chrześcijańskiej nieśmiertelność zapewnić miało posiadanie duszy. Wieki temu w kręgach kościelnych określono nawet jej wagę ;D.
Problem pojawia się wtedy, gdy nasze ciało krótko mówiąc kończy żywot. Wraz z zaprzestaniem pracy mózgu zmiany są nieodwracalne. Dla racjonalisty w tym miejscu kończy się ludzkie życie. Na ludzkich pragnieniach wyrosły jednak religie, w różny sposób ujmujące szanse życia po śmierci. Jak do tej pory chyba żadna w sposób przekonujący nie dała odpowiedzi na nurtujące nas pytania dotyczące życia pozagrobowego. Pokusa życia po śmierci jest tak wielka, że wszystkie liczące się religie świata obiecują życie wieczne, choć rozumieją je w odmienny sposób. Pewnie większość z nas chciałaby żyć wiecznie, więc wierzy w ten czy inny sposób na jego osiągnięcie, w myśl zasady: "co mi szkodzi spróbować?". Ale żeby je osiągnąć, trzeba spełnić szereg warunków, które określają religie. I tak się kręci ta maszynka.

Ad. 3
Przyznam, że argumentacja wyznawców religii Dalekiego Wschodu jest dużo bardziej zastanawiająca. Życie jest pełne dualizmów, ale czy tak jest naprawdę? Czy istnieje dobro i zło jako dwie strony medalu, czy zło jest tylko stanem w którym praktycznie nie ma dobra? Możnaby to porównać do pokoju z lampą posiadającą ściemniacz. Jeżeli w tym pokoju zapalimy a po chwili zgasimy oświetlenie, będzie to dualizm (jasność i ciemność), ale jeśli najpierw włączymy oświetlenie a następnie używając ściemniacza będziemy zmniejszać ilość światła wydobywającą się z żarówki aż do całkowitej ciemności, to będzie to ta druga rzeczywistość wink

10

Odp: Trudne pytania o chrześcijaństwo

Witajcie ciekawa dyskusja .
Chrzescijanstwo pierwotne bylo religia "dobra" ,wzniosla i szalenie opiekuncza wobec wyznawcow swoich.
Jednak bibila nie zawsze byla ,odbierana dobrze jako biblia jako piekna historia jest wspaniala lektura .
Jezus wzorowal sie na religi starozytnych essenczykow ,kosciol katolicki przeksztalcil prawdziwe chcrzescijanstwo ,ktore nakazywalo Boga szukac w sobie i swiecie.
Daltaego moim zdaniem mIal byc przekaz nieba piekla inny ,anizeli zostalo to odebrane przez ludzi.
Raczej wlasnie chodzi o poszukiwanie w sobie w wartosciach i poziomach swiadomosci ,niz u gory w niebie .Jednak Bibila pelna jest tajemniczych przekazow .

11

Odp: Trudne pytania o chrześcijaństwo
Matt87 napisał/a:

1. Na Ziemi istniały jak do tej pory setki religii (dowód na to, że wierzyć można we wszystko). Zwykle przemijały razem z upadłymi cywilizacjami, z ich wyznawcami. Co się stało z Perunem? Zeusem? Quetzalcoatlem? Odeszli na emeryturę? No i w  czym monoteizm jest lepszy od politeizmu? Co stanie się z bogiem chrześcijańskim gdy jego ostatni wyznawcy kiedyś odejdą z tego świata?

Wyznawcy Peruna i Zeusa z punktu widzenia Chrześcijan, Żydów czy Muzułmanów byli poganami. Ciekawe jest, że wzajemnie wyznawcy tych wielkich monoteistycznych religii nie nazywają się poganami, ponieważ mamy poczucie, że wierzymy w tego samego Boga, tylko inaczej. Co się stanie z Bogiem gdy na ziemi nie będzie ludzi? Będzie istniał tak, jak istniał przed powstaniem człowieka, przed powstaniem świata, bo to On jest Stwórcą wszystkiego.

Matt87 napisał/a:

2. Chrześcijaństwo narodziło się dopiero około 2 000. lat temu, rozumny gatunek ludzki pojawił się dziesiątki tysięcy lat wcześniej, a sama Ziemia istnieje od 4 700 000 000 lat. Sama religia na skali ziemskiego czasu wypada blado. Na co bóg czekał tyle czasu?

Bóg objawił się człowiekowi zaraz po stworzeniu (tak naucza Biblia), potem jednak człowiek odsunął się od Boga, ale Izraelici (czy raczej początkowo różne plemiona semickie) dzięki swoim prorokom np. Abrahamowi i Mojżeszowi  mieli możliwość poznać Boga. Chrześcijanie wierzą w tego samego Boga, tyle, że wierzymy, iż wypełniło się proroctwo w postaci Mesjasza, którym był Jezus, a Żydzi nie uwierzyli Jezusowi i nadal czekają na obiecanego Mesjasza. Tak więc Bóg był z człowiekiem cały czas od jego powstania, tylko człowiek Go od czasu do czasu opuszczał smile.

Matt87 napisał/a:

3. Bóg według chrześcijan stworzył świat i następnie życie na Ziemi. Dlaczego stworzył zwierzęta które zabijają inne zwierzęta? Czy nie przeszkadzał mu widok lwów zagryzających a następnie rozszarpujących umęczoną antylopę? Filmy dokumentalne nie pokazują wszystkiego, a jest to widok makabryczny, który niejednego katolika ścisnąłby za serce.

To jest trudne pytanie z punktu widzenia człowieka. Życie na ziemi rządzi się pewnymi prawami, które wyznaczył Bóg, a polegają one na przeplataniu się życia i śmierci. Życie na ziemi jest ulotne i choć bywa piękne, bywa też również okrutne. Doskonałe jest dopiero życie po śmierci, ale może żeby je docenić, zapragnąć go, człowiek musi też poznać smak cielesnego, "ułomnego" w pewnym sensie życia na ziemi z jego urokami i cieniami. Skoro śmierć (także gwałtowna) dotyczy człowieka, musi również dotykać inne stworzenia. Trudno to pojąć, ale nic dziwnego, w końcu gdybyśmy rozumieli całkowicie Boga, bylibyśmy Mu równi.

12

Odp: Trudne pytania o chrześcijaństwo

Kizia75

ad.1 Słowo pogaństwo nabrało przez wieki negatywnego wydźwięku. Co powiesz na to, że w związku z szalonym postępem techniki (zakładam, że wierzenia są warunkowane przez postęp nauki i techniki) za kilka wieków wyznawcy nowych religii związanych np. z tunelami czasoprzestrzennymi będą odnosić się z równą pogardą do wyznawców dzisiejszego chrześcijaństwa czy islamu, ironizując że wierzyli oni w jakiegoś tam boga, siłę nadprzyrodzoną która podobno stworzyła świat i jest wszystkim wokół nich, a oni już będą wiedzieć np. że żadnego boga nie ma, istnieją tylko niezliczone samoczynnie powstające multiwersa połączone tunelami czasoprzestrzennymi? Oni będą wierzyć, że po śmierci w stanie już niematerialnym uda im się do takiego tunelu dostać, i dzięki temu zapewnią sobie kolejne życie w innym świecie.
Zawsze zaskakuje mnie pewność osób wierzących, z jaką rzucają stwierdzenie odnośnie tego, czym jest bóg.

ad.2 Biblię traktuję jako ciekawą książkę zawierającą różne mity i zaskakujące historie. To o czym napisałaś dotyczy kwestii wiary, tworzonej religii, kiedy ludzie nie mieli jeszcze pojęcia o prawidłowościach tego świata. Jak to o czym piszesz ma się do liczb które podałem? Czy nie z tego powodu kościół przez wieki ograniczał szeroko pojęty rozwój nauki? Aby wiara jak najdłużej trwała w takim stanie w jakim jest i aby nauka czasem jej nie zagroziła?

ad.3

Myśle, że kwestie wiary nie mogą tłumaczyć rzeczywistości, skoro dotyczą rzeczy nie do potwierdzenia, niweryfikowalnych. Twoje tłumaczenie idealnie opisuje to, jak kościół wyjaśnia aspekty ziemskiego życia. Życie jest brutalne ale i piękne, przeplata się ze śmiercią, ale czy nie jest to właśnie wynikiem ewolucji i obiegu materii w przyrodzie? Naturalny obieg, którego naczelną zasadą (nie dotyczącą roślin) jest zjeść i jednocześnie nie dać się zjeść samemu. Nie ma w tym nic pięknego. Człowiek również musi zabijać, aby przeżyć. Człowieka tak jak i inne stworzenia dotyka śmierć gwałtowna, tyle że to dla człowieka jedynie jest zarezerwowane miejsce w niebie. A co z inteligentnymi, świadomymi swego bytu szympansami, czy delfinami? Ostatnie zdanie to najzwyklejszy komunał, jak możemy próbować się równać z bytem którego poziomu ani istnienia nie da sie potwierdzić? A może już przegoniliśmy boski intelekt? Człowiek potrafi zrobić tyle różnych rzeczy..

13 Ostatnio edytowany przez Kizia75 (2012-11-13 13:12:03)

Odp: Trudne pytania o chrześcijaństwo
Matt87 napisał/a:

To o czym napisałaś dotyczy kwestii wiary,

Matt, przecież pytałeś o punkt widzenia człowieka wierzącego, więc ci odpowiedziałam. Rozumiem twój tok myślenia, jest on całkowicie zrozumiały przez wzgląd na to,że jesteś niewierzący. Szanuję to. Mój punkt widzenia Boga i tego co stworzył jest całkowicie inny, więc nie usiłuj mnie przekonać, że  liczby udowadniają, że Boga nie ma, bo ja widzę to trochę inaczej.

14

Odp: Trudne pytania o chrześcijaństwo
Kizia75 napisał/a:
Matt87 napisał/a:

To o czym napisałaś dotyczy kwestii wiary,

Matt, przecież pytałeś o punkt widzenia człowieka wierzącego, więc ci odpowiedziałam. Rozumiem twój tok myślenia, jest on całkowicie zrozumiały przez wzgląd na to,że jesteś niewierzący. Szanuję to. Mój punkt widzenia Boga i tego co stworzył jest całkowicie inny, więc nie usiłuj mnie przekonać, że  liczby udowadniają, że Boga nie ma, bo ja widzę to trochę inaczej.

Szkoda, że nie ustosunkowałaś się do tego wszystkiego, o czym napisałem w całym poście, a tylko do tego, że wierzysz. Wiem, że masz potrzebę wiary i wierzyć będziesz zawsze, choćby to miało być lewitujące jabłko Adama. Rozumiem to. Nie rozumiem jednak i zgadać się z tym nie będę, że ktoś wiarą tłumaczy rzeczywistość. Moje pytania nie mają obrażać osób wierzących, ale wykazać im brak zasadności tłumaczenia wiarą rzeczywistości. Ktoś kiedyś napisał: "Szanuje się ludzi, a nie poglądy. One zawsze podlegają dyskusji."

15 Ostatnio edytowany przez Kizia75 (2012-11-13 14:41:05)

Odp: Trudne pytania o chrześcijaństwo

Matt, odpowiedziałam na to w sąsiednim temacie i nie chcę się powtarzać.
Twój temat zacząłeś od słów: "Interesuje mnie spojrzenie katolików na podawane w wątku problemy..." . Nie jestem co prawda katoliczką, ale sądziłam, że jako chrześcijanka mogę się wypowiedzieć, bo w tych kwestiach zdanie wszystkich chrześcijan są raczej zbieżne. Nie wiem czego oczekiwałeś od katolików, zadając takie pytania. Sądziłam, że interesuje cię po prostu ich punkt widzenia, ale widzę teraz, że chciałeś po prostu "udowodnić" jaki to ty jesteś niebywale światły, a wierzący w Boga to głupki, którzy uwierzyli by nawet w latającego potwora spaghetti.

16

Odp: Trudne pytania o chrześcijaństwo
Kizia75 napisał/a:

Matt, odpowiedziałam na to w sąsiednim temacie i nie chcę się powtarzać.
Twój temat zacząłeś od słów: "Interesuje mnie spojrzenie katolików na podawane w wątku problemy..." . Nie jestem co prawda katoliczką, ale sądziłam, że jako chrześcijanka mogę się wypowiedzieć, bo w tych kwestiach zdanie wszystkich chrześcijan są raczej zbieżne. Nie wiem czego oczekiwałeś od katolików, zadając takie pytania. Sądziłam, że interesuje cię po prostu ich punkt widzenia, ale widzę teraz, że chciałeś po prostu "udowodnić" jaki to ty jesteś niebywale światły, a wierzący w Boga to głupki, którzy uwierzyli by nawet w latającego potwora spaghetti.

Odpowiedź zawarłem w poprzednim poście. To Ty wystawiasz się na ośmieszenie starając się argumentować pewne rzeczy czymś, co argumentem nie jest, więc nie wmawiaj mi, że chce cokolwiek udowadniać. Zadałem w przedostatnim poście proste pytania, a ich celem jak wspomniałem było rzeczywiście ukazanie bezsensu tłumaczenia wiarą rzeczywistości. Temat jak pisałem dotyczy wierzeń chrześcijańskich i do nich się odnosiłem, gdy pisałem o wierze w tunele czy niebie dla delfinów.

17

Odp: Trudne pytania o chrześcijaństwo

Drogi Matt, pomimo twego nieco pogardliwego tonu ustosunkuję się do twojej wypowiedzi. Mylisz moim zdaniem pewne pojęcia, czym innym jest tłumaczenie wiarą rzeczywistości, czyli na pytania dotyczące rzeczywistości doszukiwać się wyłącznie boskiej interwencji, a czym innym jest szukanie boskich zamiarów. W pierwszym przypadku człowiek nierozumiejący praw natury np. przyczyn choroby, wytłumaczy sobie wiarą, że np. jest to kara za grzech. W drugim przypadku wiedząc, że choroba jest spowodowana przez wirus człowiek będzie sobie zadawał pytanie, dlaczego Bóg stworzył wirusy. W tym drugim przypadku nie jest to jednak tłumaczenie wiarą rzeczywistości, bo przyjmujemy rzeczywistość taką, jaka jest i wierzący tłumaczy chorobę tak samo jak niewierzący.

18

Odp: Trudne pytania o chrześcijaństwo

W całej tej dyskusji nie ma miejsca na pogardę, co najwyżej na ironię wink
Pogardliwe będzie za to odnoszenie się w przyszłości wyznawców innych, nowszych religii względem obecnych, m.in. chrześcijaństwa. Ty uważasz, że poganie i ich wiara były prymitywniejsze, tak samo będzie za ileś tam wieków, tego jestem pewien. Nie myślisz chyba że aktualnie wierzenia odnośnie boga są ostateczne i się nie zmienią?

Ale przecież tak było przez wieki i jest po dziś dzień. Ludzie z braku dostatecznej wiedzy tłumaczą sobie rzeczywistość religią, bez znaczenia jest to czy robią to w odniesieniu do jakiejś choroby, czy zjawisk związanych z powstawaniem wszechświata. Masz z tego co widzę nieracjonalne spojrzenie na poruszane problemy. Wiemy co to są wirusy, ale gdybyśmy nie wiedzieli i gdybyśmy żyli w czasach nie oferujących szerszego dostępu do badań, wiedzy? Osoby wierzące oczywiście upatrywałyby w tym jakąś ingerencję boską, rodzaj kary czy plagi jak to było przed wiekami. Tak samo jest z wszechświatem i innymi problemami, na które jeszcze nia ma odpowiedzi. Gdy te odpowiedzi się znajdą, religie będą musiały to zaakceptować.

Tu nie chodzi o to abym to ja zadawał coraz to mądrzejsze pytania, ale aby m.in. pobudzić osoby wierzące do refleksji nad problemami, które one w tak prosty sposób sobie tłumaczą, jednocześnie sposób ten jest praktycznie bezwartościowy bo nic nie wyjaśnia poza tłumieniem w tych osobach racjonalnego osądu rzeczywistości, który powiniem mieć każdy człowiek.

19

Odp: Trudne pytania o chrześcijaństwo
Matt87 napisał/a:

Ad. 1
Niebo w rozumieniu chrześcijańskim, podobnie jak czyściec i piekło są jakby nie patrzeć abstrakcją. Niestety podobnie w moim odczuciu może być z poziomami świadomości, o których piszesz (zen, nirvana). Niebo jest czym jednokierunkowym, podobno można się tam dostać ale jeszcze nikt stamtąd nie powrócił. Stan nirvany wydaje się czymś bardziej osiągalnym, skoro można go osiągnąć już za życia, niemniej z tego co przed chwilą doczytałem jej pełnia następuje dopiero po śmierci, czyli mamy podobny problem co z niebem chrześcijańskim- jak jest naprawdę dowiesz się dopiero wtedy, kiedy umrzesz.
Możesz podzielić się swoimi doświadczeniami w tych praktykach?

To nie abstrakcja. To autentyczne doświadczenie. To praktyka medytacji, wszystko jedno czy chrześcijańskiej, czy modlitwy kontemplacyjnej, czy medytacji zen. Istotą tego doswiadczenia jest głębokie poczucie jedności z wszechsiwatem, z tym co nazywamy Bogiem, ze wszystkim, co nas otacza. Człowiek jest tak skonstruowany, że wytycza sobie sam granice. Tymczasem owoc medytacji to pewien stan ducha, w którym nie ma granic i różnic, wszystko to zaciera się i jest jedność. To nie jest kwestia wiary, lecz - powtórzę - doświadczenia. Po śmierci ciała jest to samo, tyle że ten stan będzie trwaniem. Tu i teraz, w życiu, nie da się tak "trwać", choć owoce tego doświadczenia widoczne są na codzień.

20

Odp: Trudne pytania o chrześcijaństwo

a która religia jest najstarsza ? Judaizm, a chrześcijaństwo jest jej kontynuacją. Islam powstał w 6 stuleciu naszej ery, buddyzm na kilkaset lat przed naszą erą? Biblia opisuje dzieje najstarszych cywilizacji, Starożytny Egipt, Babilonie

21

Odp: Trudne pytania o chrześcijaństwo
luk1407 napisał/a:

a która religia jest najstarsza ?

Judaizm jest najstarszą spośród monoteistycznych. Wcześniejsze religie kultywowały wielobóstwo, tak gwoli uściślenia.

22

Odp: Trudne pytania o chrześcijaństwo
Matt87 napisał/a:

Ty uważasz, że poganie i ich wiara były prymitywniejsze,

Gdzie tak napisałam? To nie chodzi o to czy były prymitywniejsze czy nie, tylko czy były prawdziwe.

Matt87 napisał/a:

Nie myślisz chyba że aktualnie wierzenia odnośnie boga są ostateczne i się nie zmienią?

Skoro wiara w Boga, w którego wierzę trwa od wielu tysięcy lat, nie mam powodu sadzić, że nie przetrwa kolejnych tysięcy, do końca ludzkości. Może zmieni się liczba wyznawców, więcej będzie niewierzących, ale sądzę, że chrześcijaństwo przetrwa, gdyż taki jest Boży plan.

Matt87 napisał/a:

Ale przecież tak było przez wieki i jest po dziś dzień. Ludzie z braku dostatecznej wiedzy tłumaczą sobie rzeczywistość religią, bez znaczenia jest to czy robią to w odniesieniu do jakiejś choroby, czy zjawisk związanych z powstawaniem wszechświata. Masz z tego co widzę nieracjonalne spojrzenie na poruszane problemy. Wiemy co to są wirusy, ale gdybyśmy nie wiedzieli i gdybyśmy żyli w czasach nie oferujących szerszego dostępu do badań, wiedzy? Osoby wierzące oczywiście upatrywałyby w tym jakąś ingerencję boską, rodzaj kary czy plagi jak to było przed wiekami. Tak samo jest z wszechświatem i innymi problemami, na które jeszcze nia ma odpowiedzi. Gdy te odpowiedzi się znajdą, religie będą musiały to zaakceptować.

Jeszcze raz ci powtarzam, że mnie wiara nie służy do tłumaczenia sobie otaczającego mnie świata. Do tego służy nauka, rozum, który mamy od Boga (takie jest moje zdanie). Być może gdybym, żyła w średniowieczu, to zarówno ja, jak i ty uważalibyśmy, że np. pioruny zsyła Bóg, ale jak widzisz pomimo postępu nauki i wiedzy nie zaszkodziło to jakoś specjalnie chrześcijaństwu, a może nawet pomogło. Dlaczego? Dlatego, że teraz właśnie religia chrześcijańska w cywilizowanym świecie nie służy do tłumaczenia zjawisk przyrody jak to w przypadku wielu ludzi bywało dawniej, tylko może się skupić na tym co duchowe, nieuchwytne. Ja wierzę, że Bóg w swojej nieskończonej mądrości stworzył prawidła rządzące światem (prawa fizyki, matematyki itd.) i "dopilnował", żeby wszystko powstawało i ewoluowało (miliony lat) w pewnym zaplanowanym przez Niego kierunku.
Uważam, że nie da się porównać chrześcijaństwa czy nawet judaizmu do np. wiary w pierzastego węża qetzalcoatla albo Zeusa czy Thora, bo to zupełni inny wymiar duchowości. Te wierzenia nie mogłyby przetrwać w wysokocywilizowanych społeczeństwach, a chrześcijaństwo może i trwa. Dlaczego? Czy wyobrażasz sobie fizyka atomowego wierzącego w Zeusa? Natomiast jest wielu fizyków czy astronomów deklarujących swoje chrześcijaństwo. To też o czymś świadczy.
Twoja teoria, że Chrześcijaństwo jest tylko jedną z wielu religii, które pojawiają się i znikają jest fałszywa.

Matt87 napisał/a:

Tu nie chodzi o to abym to ja zadawał coraz to mądrzejsze pytania, ale aby m.in. pobudzić osoby wierzące do refleksji nad problemami, które one w tak prosty sposób sobie tłumaczą, jednocześnie sposób ten jest praktycznie bezwartościowy bo nic nie wyjaśnia poza tłumieniem w tych osobach racjonalnego osądu rzeczywistości, który powiniem mieć każdy człowiek.

A ty jak sobie tłumaczysz jaki jest sens twojego istnienia? Skoro mój sposób jest jak uważasz bezwartościowy, to ciekawa jestem jaki jest twój pełnowartościowy osąd na tę kwestię.

23

Odp: Trudne pytania o chrześcijaństwo
Kizia75 napisał/a:

To nie chodzi o to czy były prymitywniejsze czy nie, tylko czy były prawdziwe.

Że słucham?

Kizia75 napisał/a:

Wyznawcy Peruna i Zeusa z punktu widzenia Chrześcijan, Żydów czy Muzułmanów byli poganami. Ciekawe jest, że wzajemnie wyznawcy tych wielkich monoteistycznych religii nie nazywają się poganami, ponieważ mamy poczucie, że wierzymy w tego samego Boga, tylko inaczej.

Bo to jest jeden i ten sam Bóg. Judaizm i Islam to dwa odłamy tej samej religii (zapoczątkowanej przez Abrahama). Z kolei Chrześcijaństwo stało się odłamem Judaizmu. Tak czy siak - wszyscy wierzą w jednego i tego samego Boga. To nie jest jakieś poczucie, tylko fakt. Chrześcijaństwo się rozwinęło dzięki narzucaniu go siłą - przy pomocy ognia i miecza.

Kizia75 napisał/a:

Uważam, że nie da się porównać chrześcijaństwa czy nawet judaizmu do np. wiary w pierzastego węża qetzalcoatla albo Zeusa czy Thora, bo to zupełni inny wymiar duchowości. Te wierzenia nie mogłyby przetrwać w wysokocywilizowanych społeczeństwach, a chrześcijaństwo może i trwa.

To jest podstawowe kłamstwo rozpowszechniane przez Kościół. Te cywilizacje były bardzo często lepiej rozwinięte od naszej. Pod kątem technologicznym niekiedy również. Dopiero dzisiaj zaczynamy poznawać niektóre niuanse i rozumieć ich motywy. Acz też nie zawsze, bo nie znamy odpowiedzi na pytania skąd znano układy gwiazd, których nie widać gołym okiem. Rzymianie mieli np wodoodporny beton - coś zapomnianego na niemal 2 tysiące lat, klimatyzowane domy itp. Na całym świecie stoją gigantyczne, monolityczne konstrukcje z bloków skalnych ważących dziesiątki i setki ton, a obrobionych z dokładnością lasera i diamentu. A nawet dzisiaj obróbka tak wielkich elementów nie byłaby możliwa. Inne wielotonowe bloki były transportowane na setki kilometrów. Coraz częściej badacze skłaniają się ku teorii iż było to możliwe dzięki technologii sonicznej, którą dzisiaj dopiero poznajemy - w warunkach laboratoryjnych unoszone są niewielkie piłeczki dzięki falom akustycznym (unoszone i dokładnie sterowane tj, obracane w dowolną stronę). Egipcjanie z kolei znali już elektryczność i mieli rozbudowany system pomocy medycznej. Okazało się, że to nie niewolnicy budowali piramidy, ale wyspecjalizowana klasa budowniczych. Znaleziono szczątki jednego człowieka potwierdzające, że przeszedł skomplikowaną operację czaszki, a zmarł dopiero kilka lat później. Wikingowie znali się nie tylko na astronomii, ale również potrafili nawigować bez widocznego nieba. Do tej pory nie specjalnie wiadomo jak. Znane są zatopione miasta u wybrzeży Indii (ale i nie tylko) sprzed ok 30 tysięcy lat. A więc są wielokrotnie starsze niż do tej pory uważane początki urbanizacji (czyli ok 10tyś lat). Niektóre ruiny noszą ślady działania ekstremalnie wysokich temperatur - niemożliwych do osiągnięcia w pożarze czy nawet w kowalskim piecu. Znaleziono bowiem ślady zeszklenia skał, z których były zbudowane mury wokół miast. Jakim cudem? Nikt nie wie, bo nawet dziś nie mamy technologii, która pozwoliłaby dać taki efekt na wolnym powietrzu. W grę wchodziłby jedynie piec hutniczy.

Pytań o technologię i motywy jest tak wiele, że wielu ludzi wierzy w pomoc 'obcych'. Bo inaczej nie jesteśmy w stanie tego wytłumaczyć, gdyż zbyt wiele rzeczy wykracza poza możliwości naszej technologii, choć ujarzmiliśmy moc atomu, byliśmy na księżycu itp. Stoi to w sporej sprzeczności o utrzymywanym (a zapoczątkowanym przez KK) prymitywizmie kultur przedchrześcijańskich. 


Dzięki KK niemal nic nie wiadomo o naszej, słowiańskiej kulturze sprzed chrystianizacji. A również była to kultura dość zaawansowana, znająca się m.in. na hydrotechnice, czy wysoko rozwiniętym ziołolecznictwie. KK po prostu przejął w tym zakresie metody rzymskie - Pax Romana polegał głównie na wycięciu w pień starszyzny, narzuceniu własnych bożków i świąt w dni, w które oni obchodzili własne, a reszta ich nie obchodziła za bardzo. Następowało szybkie załamanie własnej kultury i w przeciągu 2-3 pokoleń nikt już nie znał starych obrządków.

24

Odp: Trudne pytania o chrześcijaństwo
yoghurt007 napisał/a:
Kizia75 napisał/a:

Wyznawcy Peruna i Zeusa z punktu widzenia Chrześcijan, Żydów czy Muzułmanów byli poganami. Ciekawe jest, że wzajemnie wyznawcy tych wielkich monoteistycznych religii nie nazywają się poganami, ponieważ mamy poczucie, że wierzymy w tego samego Boga, tylko inaczej.

Bo to jest jeden i ten sam Bóg.

Zgadza się.

Kizia75 napisał/a:

Uważam, że nie da się porównać chrześcijaństwa czy nawet judaizmu do np. wiary w pierzastego węża qetzalcoatla albo Zeusa czy Thora, bo to zupełni inny wymiar duchowości. Te wierzenia nie mogłyby przetrwać w wysokocywilizowanych społeczeństwach, a chrześcijaństwo może i trwa.

yoghurt007 napisał/a:

To jest podstawowe kłamstwo rozpowszechniane przez Kościół. Te cywilizacje były bardzo często lepiej rozwinięte od naszej.

Od naszej ówczesnej pod niektórymi względami owszem. Ja mam jednak na myśli obecną cywilizację XXI wieku w porównaniu do cywilizacji starożytnych. Wybacz, ale cywilizacje ameryki płd. i środkowej to był przez wiele lat mój "konik", więc co nieco wiem o ich zaawansowaniu. Owszem wiadomości Majów czy Azteków w niektórych kwestiach są imponujące,  biorąc pod uwagę ich możliwości badawcze, ale nie porównujmy rzeczy nieporównywalnych.

yoghurt007 napisał/a:

Dzięki KK niemal nic nie wiadomo o naszej, słowiańskiej kulturze sprzed chrystianizacji. A również była to kultura dość zaawansowana, znająca się m.in. na hydrotechnice, czy wysoko rozwiniętym ziołolecznictwie.

No proszę cię. Ja wiadomości o wysokozaawansowanym ziołolecznictwie naszych słowiańskich przodków nie kwestionuję, nie kwestionuję też niechlubnej działalności Kościoła w bezwzględnym krzewieniu chrześcijaństwa, chociaż prawdą jest, że wraz z chrześcijaństwem przejęliśmy też parę dobrodziejstw jak chociażby nauka pisania i czytania. Słowianie nie pisali książek.

25

Odp: Trudne pytania o chrześcijaństwo

Owszem wiadomości Majów czy Azteków w niektórych kwestiach są imponujące,  biorąc pod uwagę ich możliwości badawcze, ale nie porównujmy rzeczy nieporównywalnych.

Owszem nie da się tego porównać, bo dalej nie wiemy jakim cudem udało im się stworzyć takie cywilizacje z takimi osiągnięciami, które trudne by było do skopiowania nawet dla dzisiejszych ludzi. Dlatego mówienie o ich prymitywizmie jest po prostu kłamstwem.

Co do pisania itp to akurat wynalazek przedchrześcijański.

26

Odp: Trudne pytania o chrześcijaństwo
yoghurt007 napisał/a:

Dlatego mówienie o ich prymitywizmie jest po prostu kłamstwem.

Cywilizacje prekolumbijskie były wysoko-cywilizowane JAK NA  TAMTE CZASY, ale porównując je ze współczesną cywilizacją były PRYMITYWNE. To nie jest kłamstwo tylko obiektywna prawda.  Pomimo wielkiego podziwu dla ich zdobyczy w dziedzinie astronomii, matematyki czy inżynierii nie można nie zauważyć, że w innych dziedzinach nie wyszli poza poziom istniejący w średniowiecznej Europie.

yoghurt007 napisał/a:

Co do pisania itp to akurat wynalazek przedchrześcijański.

Zgadza się, ale na ziemie słowiańskie przybył wraz z chrześcijaństwem dzięki mnichom z zachodniej Europy.

27

Odp: Trudne pytania o chrześcijaństwo

Cywilizacje prekolumbijskie były wysoko-cywilizowane JAK NA  TAMTE CZASY, ale porównując je ze współczesną cywilizacją były PRYMITYWNE.

Tak - pomijając kilka kwestii o których wspominałem - że nawet przy użyciu dzisiejszej technologii nie jesteśmy w stanie skopiować ich dzieł nawet w skali 10krotnie mniejszej. Faktycznie - prymitywy...


Średniowieczna Europa to wręcz zaprzeczenie wcześniejszych osiągnięć - nawet tych europejskich. I chodzi zarówno o rozwiązania architektoniczne, metalurgię czy wojaczkę. Niemal w każdej dziedzinie nastąpił regres. Wspomniani rzymianie mieli kanalizację, ogrzewanie podłogowe, brukowane ulice, klimatyzację, miejskie szalety. W średniowieczu królowało błoto na ulicach, a ścieki były z wiadra wywalane wprost na ulice. Faktycznie - postęp. Dopiero w wieku XIX i XX zaczęliśmy dorównywać starożytności. W niektórych aspektach ich wyprzedziliśmy, ale jedynie nieznacznie, bo dopiero teraz zaczynamy odkrywać i rozumieć pewne rzeczy. Owszem - mamy technologię na miarę naszych czasów, która jest nie do porównania - ale wciąż okazuje się, że odkrywamy rzeczy, o których starożytni wiedzieli. Jednakże rozwój jaki nastąpił w wieku XIX i XX nie wiązałbym z Kościołem, a raczej z odejściem od zwierzchnictwa tej instytucji i wojną (która jest motorem postępu).

Zgadza się, ale na ziemie słowiańskie przybył wraz z chrześcijaństwem dzięki mnichom z zachodniej Europy.

I tak i nie. Już wcześniej byli na naszych ziemiach wspomniani rzymianie. Chrzest przyjęty przez Mieszka nie wyplenił pogaństwa, które było silnie zakorzenione. To o czym mówisz to nie pismo samo w sobie, ale kronikarstwo w rozumieniu współczesnym. Wcześniej nie było ono potrzebne i nikt nie widział takiej potrzeby. Niektóre plemiona Indian w Ameryce Północnej wciąż nie spisują swoich legend i podań, a ich kultura plemienna jest bardzo silna i nie została wyparta przez KK. Zdobyczą może być jedynie wynalazek druku, a fakt, że pierwszą drukowaną książką było biblia była raczej przejawem strachu i zapobiegliwości niż aktem wiary. W ówczesnych czasach technologia i rozwój naukowy był potępiany przez KK jako dzieło szatana, magii/czarownic itp.

28

Odp: Trudne pytania o chrześcijaństwo

Średniowieczna Europa to było zadupie świata - taka post apokaliptyczna pustka po upadku "cywilizacji rzymskiej". Administarcja cywilna i technika wojskowa powróciły do czasów przed rzymskich. Jedyną organizacją zwierającą swe szeregi i korzystającą z całej sytuacji był KK. Paradoksalnie gdyby nie krucjaty i poprzez nie szeroki kontakt z "cywilizacją arabską" a potem dzięki konkwistadorom i podpojowi Ameryk to wielu historyków jest zdania, że Renesans rozkwitłby dopiero w połowie XVIII wieku.

29

Odp: Trudne pytania o chrześcijaństwo
yoghurt007 napisał/a:

fakt, że pierwszą drukowaną książką było biblia była raczej przejawem strachu i zapobiegliwości niż aktem wiary.

No z tym jednym zdaniem się nie zgadzam, Biblię wydrukowano jako pierwszą nie ze strachu, tylko dlatego, że dla ówczesnych ludzi w Europie była to po prostu najważniejsza księga. Strach nie miał tu nic do rzeczy i pierwszy raz muszę przyznać spotkałam się z taką argumentacją smile.  Mam wrażenie, że zbaczamy z tematu. Ja się zgadzam z tym co napisałeś, ale to wszystko nie zmienia faktu, że dla człowieka żyjącego w dobie internetu, podboju kosmosu, badań genetycznych itp. nie wydaje mi się możliwa wiara w boga Zeusa żyjącego na górze Olimp czy Thora miotającego piorunami. Bóg w wydaniu chrześcijańskim czy judaistycznym nie ma przymiotów ludzkich, w przeciwieństwie do wszelkich bóstw pogańskich. Nie ma żon, dzieci, konkretnego mieszkania, nie miota piorunami, nie wzbudza fal trójzębem, nie żywi się krwią ofiar. To moje osobiste zdanie, ale uważam, że to dość istotna różnica wyróżniająca chrześcijaństwo i judaizm od wszelkich kultów pogańskich (nawet jeśli ci poganie mieli niebywałe umiejętności w dziedzinie astronomii czy matematyki).

30

Odp: Trudne pytania o chrześcijaństwo

A kto za przeproszeniem roz....rzył Sodomę i Gomorę. Albo czyja ekipa aniołów zabójców miała zarzynać synów pierworodnych :"...Tej nocy przez Egipt przechodzi anioł śmierci, zabierając ze sobą wszelkie pierworodne potomstwo. Omija tylko te domy, których wejścia oznaczono krwią baranka. Na chwałę Boga i pamiątkę owej nocy spędzonej w "domu niewoli", Izraelici po dziś dzień obchodzą święto Paschy, czyli "ominięcia...".

31

Odp: Trudne pytania o chrześcijaństwo

Bullitt  widze że nei potrafisz   zrozumiec   rzeczy które dzieją sie  na pewnych płaszczyznach  poza  twoim zasięgiem  Mówie  tu  o  WIERZE  a nie  nauce , każdy ma prawo  wierzyc  w co  chce    nawet  w przytaczane   różowe słonie  Jest  to po PROSTU WIARA  A   ona sama z  założenia  dopuszcza  wszelkie możlkiwości  nawet te  całkowicie niewytłumaczalne   bawi mnie dziecinne  traktowanie   starego  testamentu   nawet przez wierzących  , a  w  szczególności   przez  ataistów  którzy  chlubią się  jak  bardzo  są postepowi  i nowoczesni   Ale  chyba że   masz jakiś  argument  i potrafisz mi udowodnic że  sodome i gomore roz...li  aniołowie smile
   A tak swoją drogą  jesteś na dobrej  drodze   w anioły  już wierzysz ....

32

Odp: Trudne pytania o chrześcijaństwo
Emilia napisał/a:

Ad. 1
To nie abstrakcja. To autentyczne doświadczenie. To praktyka medytacji, wszystko jedno czy chrześcijańskiej, czy modlitwy kontemplacyjnej, czy medytacji zen. Istotą tego doswiadczenia jest głębokie poczucie jedności z wszechsiwatem, z tym co nazywamy Bogiem, ze wszystkim, co nas otacza. Człowiek jest tak skonstruowany, że wytycza sobie sam granice. Tymczasem owoc medytacji to pewien stan ducha, w którym nie ma granic i różnic, wszystko to zaciera się i jest jedność. To nie jest kwestia wiary, lecz - powtórzę - doświadczenia. Po śmierci ciała jest to samo, tyle że ten stan będzie trwaniem. Tu i teraz, w życiu, nie da się tak "trwać", choć owoce tego doświadczenia widoczne są na codzień.

Myśle że mam duże poczucie jedności ze wszechświatem, wiem że jestem tylko cząstką składającą się na cały ekosystem na Ziemi, a Ziemia jest tylko niewielką kulą materii w stale poszerzającym się wszechświecie. Wiem, że jestem częścią środowiska, w którym się znajduję. To o czym piszesz to na pewno pewien stan świadomości. Nie napisałaś jakie masz doświadczenia z tym wszystkim.
A gdybym powiedział Ci, że wszystko o czym piszesz jest tylko wytworem Twojej zdolności abstrakcyjnego myślenia, te wszystkie odczucia i obrazy to tylko impulsy przekazywane przez neurony i tak naprawdę nic się nie dzieje poza tym, że o tym myślimy, że się w to intelektualnie zagłębiamy?
Czy sam fakt myślenia o czymś sprawia, że to istnieje? I skąd masz pewność, że pewien stan świadomości, odczuwania jakichś doznań sprawi, że problematyka upływu czasu i śmierci przestanie Cię dotyczyć?

33

Odp: Trudne pytania o chrześcijaństwo
Matt87 napisał/a:
Emilia napisał/a:

Ad. 1
To nie abstrakcja. To autentyczne doświadczenie. To praktyka medytacji, wszystko jedno czy chrześcijańskiej, czy modlitwy kontemplacyjnej, czy medytacji zen. Istotą tego doswiadczenia jest głębokie poczucie jedności z wszechsiwatem, z tym co nazywamy Bogiem, ze wszystkim, co nas otacza. Człowiek jest tak skonstruowany, że wytycza sobie sam granice. Tymczasem owoc medytacji to pewien stan ducha, w którym nie ma granic i różnic, wszystko to zaciera się i jest jedność. To nie jest kwestia wiary, lecz - powtórzę - doświadczenia. Po śmierci ciała jest to samo, tyle że ten stan będzie trwaniem. Tu i teraz, w życiu, nie da się tak "trwać", choć owoce tego doświadczenia widoczne są na codzień.

Myśle że mam duże poczucie jedności ze wszechświatem, wiem że jestem tylko cząstką składającą się na cały ekosystem na Ziemi, a Ziemia jest tylko niewielką kulą materii w stale poszerzającym się wszechświecie. Wiem, że jestem częścią środowiska, w którym się znajduję. To o czym piszesz to na pewno pewien stan świadomości. Nie napisałaś jakie masz doświadczenia z tym wszystkim.
A gdybym powiedział Ci, że wszystko o czym piszesz jest tylko wytworem Twojej zdolności abstrakcyjnego myślenia, te wszystkie odczucia i obrazy to tylko impulsy przekazywane przez neurony i tak naprawdę nic się nie dzieje poza tym, że o tym myślimy, że się w to intelektualnie zagłębiamy?
Czy sam fakt myślenia o czymś sprawia, że to istnieje? I skąd masz pewność, że pewien stan świadomości, odczuwania jakichś doznań sprawi, że problematyka upływu czasu i śmierci przestanie Cię dotyczyć?

Widzisz  Matt  Twój problem  to taki że nie potrafisz myślec  abstrakcyjnie   dla ciebie liczy sie  to co możesz dotknąc  i zrozumić  , wszystko inne  nie istnieje  Ale niektórzy potrafia  dostrzec  cos wiecej , dla niektóych liczy sie  intuicja  , pragnienie, wewnetrzna  refleksja Rozmowa  z Toba  o  wierze  to tak jak  opisywanie slepemu kolorów  Aby  to zrozumieć  trzeba w ieśc sie na troche inne płaszczyzny  egzystencji  ,dostrzec to co  jest  ulotne   i niedostrzegalne Chwali się ze próbujesz  to zrozumieć  ale  wiedzą nigdy  nie zrozumiesz  wiary , przykro mi.....

34

Odp: Trudne pytania o chrześcijaństwo
Kizia75 napisał/a:

Ja się zgadzam z tym co napisałeś, ale to wszystko nie zmienia faktu, że dla człowieka żyjącego w dobie internetu, podboju kosmosu, badań genetycznych itp. nie wydaje mi się możliwa wiara w boga Zeusa żyjącego na górze Olimp czy Thora miotającego piorunami. Bóg w wydaniu chrześcijańskim czy judaistycznym nie ma przymiotów ludzkich, w przeciwieństwie do wszelkich bóstw pogańskich. Nie ma żon, dzieci, konkretnego mieszkania, nie miota piorunami, nie wzbudza fal trójzębem, nie żywi się krwią ofiar. To moje osobiste zdanie, ale uważam, że to dość istotna różnica wyróżniająca chrześcijaństwo i judaizm od wszelkich kultów pogańskich (nawet jeśli ci poganie mieli niebywałe umiejętności w dziedzinie astronomii czy matematyki).

Zasadniczo, wbrew pozorom niewiele różni się Bóg w ujęciu chrześcijańskim, judaistycznym czy islamskim od bogów wcześniejszych. Odpowiada bowiem na te same pytania. W wielu kwestiach Biblia jest bardziej dosłowna - o ile wróci się do pierwotnych znaczeń słów - czyli nie spaczonych jedynie słuszną interpretacją KK. Dla przykładu - mamy Adama i Ewę żyjących w Edenie. Raczej niewielu księży wie, że w przekładach sumeryjskich słowo Adam oznacza ludzi zajmujących się uprawą roli. Ewa oznacza rodzicielkę, co w kontekście Adama interpretuje się jako rodzinę, plemię. Eden to z kolei żyzna równina. I tak składa się to w logiczną całość, bowiem mityczny Eden znajdował się tam, gdzie obecnie jest Zatoka Perska, a Sumerowie twierdzili, że wywodzą się z morza - z obecnej zatoki. Kiedy zerkniemy w kalendarz to wszystko mniej więcej się zgadza - bo Sumerowie pojawili się w dolinie Eufratu i Tygrysu po epoce zlodowacenia. Czyli już po zalaniu pierwotnej kolebki.

Zasadniczo w Biblii - podobnie jak i w innych religiach Bóg ma swoich posłańców, ma swoje niemal równe przeciwieństwo, również zachodzi interakcja pomiędzy ludźmi, a demonami, aniołami, czy samym Bogiem.

35

Odp: Trudne pytania o chrześcijaństwo
Tango napisał/a:

Widzisz  Matt  Twój problem  to taki że nie potrafisz myślec  abstrakcyjnie   dla ciebie liczy sie  to co możesz dotknąc  i zrozumić  , wszystko inne  nie istnieje  Ale niektórzy potrafia  dostrzec  cos wiecej , dla niektóych liczy sie  intuicja  , pragnienie, wewnetrzna  refleksja Rozmowa  z Toba  o  wierze  to tak jak  opisywanie slepemu kolorów  Aby  to zrozumieć  trzeba w ieśc sie na troche inne płaszczyzny  egzystencji  ,dostrzec to co  jest  ulotne   i niedostrzegalne Chwali się ze próbujesz  to zrozumieć  ale  wiedzą nigdy  nie zrozumiesz  wiary , przykro mi.....

Widzisz, do około 17 roku życia byłem katolikiem praktykującym jak to się nieraz mówi, wiem co to znaczy wierzyć i mam pewne doświadczenia z tym związane. Trzeba to przynać, nie lubię gadać do siebie, więc rozmowa z bogiem mi nie szła, bo były to monologi. Im więcej dowiadywałem się o chrześcijaństwie, im bardziej czytałem o religiach, o nauce, tym bardziej odchodziłem od wiary. Zrozumiałem, że to nie ma sensu poza kilkoma oczywistymi aspektami wiary, jak otrzymywanie wewnętrznej motywacji i siły, czy upraszczanie sobie światopoglądu. Motywować potrafię się sam, siłę wewnętrzną czerpię z chęci życia i rozwijania się, a światopogląd kształtuje w oparciu o wiedzę, religia więc stała się zbędna.

36

Odp: Trudne pytania o chrześcijaństwo
Kizia75 napisał/a:

Gdzie tak napisałam? To nie chodzi o to czy były prymitywniejsze czy nie, tylko czy były prawdziwe.

Nie wiem co miałaś na myśli.

Kizia75 napisał/a:

Skoro wiara w Boga, w którego wierzę trwa od wielu tysięcy lat, nie mam powodu sadzić, że nie przetrwa kolejnych tysięcy, do końca ludzkości. Może zmieni się liczba wyznawców, więcej będzie niewierzących, ale sądzę, że chrześcijaństwo przetrwa, gdyż taki jest Boży plan.

To też nie jest żaden argument. Zrozum, że w pioruny ludzie nie wierzyli 30 lat, to też trwało tysiąclecia. Współczesne religie monoteistyczne to tylko kolejny etap w rozwoju religii na świecie. W przyszłości ludzie przestaną wierzyć w jednego boga, zaczną czcić inne niepojęte dla nich zjawiska. Myślę, że przy dzisiejszym tempie rozwoju nauki i techniki te zmiany mogą nastąpić szybciej niż zakładam.

Kizia75 napisał/a:

Jeszcze raz ci powtarzam, że mnie wiara nie służy do tłumaczenia sobie otaczającego mnie świata. Do tego służy nauka, rozum, który mamy od Boga (takie jest moje zdanie). Być może gdybym, żyła w średniowieczu, to zarówno ja, jak i ty uważalibyśmy, że np. pioruny zsyła Bóg, ale jak widzisz pomimo postępu nauki i wiedzy nie zaszkodziło to jakoś specjalnie chrześcijaństwu, a może nawet pomogło. Dlaczego? Dlatego, że teraz właśnie religia chrześcijańska w cywilizowanym świecie nie służy do tłumaczenia zjawisk przyrody jak to w przypadku wielu ludzi bywało dawniej, tylko może się skupić na tym co duchowe, nieuchwytne. Ja wierzę, że Bóg w swojej nieskończonej mądrości stworzył prawidła rządzące światem (prawa fizyki, matematyki itd.) i "dopilnował", żeby wszystko powstawało i ewoluowało (miliony lat) w pewnym zaplanowanym przez Niego kierunku.
Uważam, że nie da się porównać chrześcijaństwa czy nawet judaizmu do np. wiary w pierzastego węża qetzalcoatla albo Zeusa czy Thora, bo to zupełni inny wymiar duchowości. Te wierzenia nie mogłyby przetrwać w wysokocywilizowanych społeczeństwach, a chrześcijaństwo może i trwa. Dlaczego? Czy wyobrażasz sobie fizyka atomowego wierzącego w Zeusa? Natomiast jest wielu fizyków czy astronomów deklarujących swoje chrześcijaństwo. To też o czymś świadczy.
Twoja teoria, że Chrześcijaństwo jest tylko jedną z wielu religii, które pojawiają się i znikają jest fałszywa.

Gdyby tak było przyznałabyś, że nie wierzysz w to, że bóg stworzył świat (co de facto jest jedynie kwestią wiary, niczym co można by nazwać prawdopodobnym) a to jest tłumaczenie rzeczywistości wiarą.
Gdybyśmy żyli w średniowieczu Ty przyznawałabyś, że pioruny zsyła bóg, a ja zastanawiałbym się co to za cholerstwo i jaka jest tego natura? Z czego to jest zbudowane? Ktoś mądrzejszy odkryłby wreszcie, że to tylko wyładowanie elektryczne i Twoje wierzenia wzięłyby diabli a moją ciekawość zjawiska początkowo zaspokoiłyby jedynie te właśnie doniesienia, że to wyładowanie atmosferyczne.
Ty wierzysz, to wszystko tłumaczy..ja szukam przyczyn, odpowiedzi, to jest tłumaczenie rzeczywistości nauką a nie wiarą, niestety pomyliłaś pojęcia.
Chrześcijaństwo jak pisałem to tylko kolejny etap. Starożytni Egipcjanie również byli przekonani, że ich cywilizacja, religia przetrwa długo. Niestety bogowie odeszli razem z nimi..

Kizia75 napisał/a:

A ty jak sobie tłumaczysz jaki jest sens twojego istnienia? Skoro mój sposób jest jak uważasz bezwartościowy, to ciekawa jestem jaki jest twój pełnowartościowy osąd na tę kwestię.

Podstawowy sens istnienia tłumaczy biologia: rozmnażać się, przekazać geny, zamknąć obieg materii. Wokół tego rdzenia narosła cała masa innych celów będących jedynie wynikiem abstrakcyjnego myślenia, odwołujących się do naszej motywacji itd. Ale nie będę się tu rozpisywać o swoich planach, motywacjach wink

37

Odp: Trudne pytania o chrześcijaństwo

Tak z kompletnie innej brochy, ale koncepcja wydaje mi się być ciekawą. Otóż jak wiadomo energia jest wartością stałą. Jeśli przyjmiemy, że ludzie maja jakąś tam energię - manę, duszę, siłę swojej wiary, ducha czy jak to nie nazwiemy, to czy ilość ludzi będzie wpływać na ową energię? W sensie Energia musi się zgadzać - a skoro jest nas więcej, to i czy owa energia, która jest w nas, będzie w konsekwencji słabsza?

Wiele by to wyjaśniało prawdę mówiąc, bo kiedyś ktoś (nazwiska nie pamiętam) wpadł na pomysł, aby zmierzyć energię grup ludzi modlących się w pewnym sanktuarium słynnym z cudów. Wyniki były zadziwiające, bowiem wytworzoną energię nie dość, że można było zmierzyć, to wyniki były względnie powtarzalne.

38

Odp: Trudne pytania o chrześcijaństwo
Matt87 napisał/a:

Ty wierzysz, to wszystko tłumaczy..ja szukam przyczyn, odpowiedzi,

Nie Matt, ja też szukam odpowiedzi i przyczyn. Nie przeszkadza mi to wierzyć, że za "projekt" odpowiada Bóg, a ty, że nie ma żadnego projektu.

Matt87 napisał/a:

Podstawowy sens istnienia tłumaczy biologia: rozmnażać się, przekazać geny, zamknąć obieg materii. Wokół tego rdzenia narosła cała masa innych celów będących jedynie wynikiem abstrakcyjnego myślenia, odwołujących się do naszej motywacji itd. Ale nie będę się tu rozpisywać o swoich planach, motywacjach wink

Spodziewałam się takiej odpowiedzi smile. Mój cel biologiczny jest taki sam, ale mam też poczucie, że jestem kimś więcej i moje istnienie ma jakiś dodatkowy cel, którego jeszcze nie odkryłam.

39

Odp: Trudne pytania o chrześcijaństwo
yoghurt007 napisał/a:

Tak z kompletnie innej brochy, ale koncepcja wydaje mi się być ciekawą. Otóż jak wiadomo energia jest wartością stałą. Jeśli przyjmiemy, że ludzie maja jakąś tam energię - manę, duszę, siłę swojej wiary, ducha czy jak to nie nazwiemy, to czy ilość ludzi będzie wpływać na ową energię? W sensie Energia musi się zgadzać - a skoro jest nas więcej, to i czy owa energia, która jest w nas, będzie w konsekwencji słabsza?

Ciekawa teoria. Biorąc pod uwagę, że według teologii dusza jest nieśmiertelna i nie ma początku ani końca, to jeśli był by to rodzaj energii, to po prostu część energii nie znajdujący się dawniej w nas, bo było nas mniej, była wtedy gdzieś indziej. Gdzie jest "zmagazynowana" energia, gdy nie jest w człowieku? Może stoi za tym Bóg? smile.

40

Odp: Trudne pytania o chrześcijaństwo
Kizia75 napisał/a:
Matt87 napisał/a:

Ty wierzysz, to wszystko tłumaczy..ja szukam przyczyn, odpowiedzi,

Nie Matt, ja też szukam odpowiedzi i przyczyn. Nie przeszkadza mi to wierzyć, że za "projekt" odpowiada Bóg, a ty, że nie ma żadnego projektu.

Matt87 napisał/a:

Podstawowy sens istnienia tłumaczy biologia: rozmnażać się, przekazać geny, zamknąć obieg materii. Wokół tego rdzenia narosła cała masa innych celów będących jedynie wynikiem abstrakcyjnego myślenia, odwołujących się do naszej motywacji itd. Ale nie będę się tu rozpisywać o swoich planach, motywacjach wink

Spodziewałam się takiej odpowiedzi smile. Mój cel biologiczny jest taki sam, ale mam też poczucie, że jestem kimś więcej i moje istnienie ma jakiś dodatkowy cel, którego jeszcze nie odkryłam.

Czyli jednak tłumaczysz powstanie wszechświata religią. A to jest nic innego tylko tłumacznie rzeczywistości wiarą, bo za tym idzie stworzenie życia przez boga, jego ingerencja we współczesny świat itd.

Też nie uważam, że jestem jedynie kupą komórek i wody. Mam rozum i to jest dla mnie czymś wyróżniającym organizm ludzki, możliwość tworzenia jakiej nie posiadają inne istoty na Ziemi. Celu dodatkowego się nie doszukuje, bo pomimo tego, że fajnie jest żyć z taką świadomością to tak naprawdę do niczego to nie prowadzi, nie widzę w tym sensu.

41

Odp: Trudne pytania o chrześcijaństwo
Matt87 napisał/a:

Czyli jednak tłumaczysz powstanie wszechświata religią. A to jest nic innego tylko tłumacznie rzeczywistości wiarą, bo za tym idzie stworzenie życia przez boga, jego ingerencja we współczesny świat itd.

Ja wierzę, ty nie i co w tym złego? Nie rozumiem tylko dlaczego usilnie starasz się mi udowodnić, że w związku z tym jestem od ciebie głupsza. Chcesz swoje ego podbudować, czy jak?

Matt87 napisał/a:

Też nie uważam, że jestem jedynie kupą komórek i wody. Mam rozum i to jest dla mnie czymś wyróżniającym organizm ludzki, możliwość tworzenia jakiej nie posiadają inne istoty na Ziemi. Celu dodatkowego się nie doszukuje, bo pomimo tego, że fajnie jest żyć z taką świadomością to tak naprawdę do niczego to nie prowadzi, nie widzę w tym sensu.

A ja widzę ten sens -  życie wieczne, w które ty nie wierzysz i taka jest różnica, która nie powoduje, że ty jesteś mądrzejszy (albo ja).

42

Odp: Trudne pytania o chrześcijaństwo
Kizia75 napisał/a:
Matt87 napisał/a:

Czyli jednak tłumaczysz powstanie wszechświata religią. A to jest nic innego tylko tłumacznie rzeczywistości wiarą, bo za tym idzie stworzenie życia przez boga, jego ingerencja we współczesny świat itd.

Ja wierzę, ty nie i co w tym złego? Nie rozumiem tylko dlaczego usilnie starasz się mi udowodnić, że w związku z tym jestem od ciebie głupsza. Chcesz swoje ego podbudować, czy jak?

Matt87 napisał/a:

Też nie uważam, że jestem jedynie kupą komórek i wody. Mam rozum i to jest dla mnie czymś wyróżniającym organizm ludzki, możliwość tworzenia jakiej nie posiadają inne istoty na Ziemi. Celu dodatkowego się nie doszukuje, bo pomimo tego, że fajnie jest żyć z taką świadomością to tak naprawdę do niczego to nie prowadzi, nie widzę w tym sensu.

A ja widzę ten sens -  życie wieczne, w które ty nie wierzysz i taka jest różnica, która nie powoduje, że ty jesteś mądrzejszy (albo ja).

Ja od początku tej dyskusji zwracam jedynie uwagę na fakt, że tłumaczenie rzeczywistości wiarą nie jest właściwe. Sam fakt wiary ma wiele pozytywnych skutków dla człowieka (negatywnych też), ale osobiście nie akceptuje gdy ktoś mi tłumaczy nią rzeczywistość. Oczywiście mogę sobie wierzyć, że wszechświat stworzył bóg i to może mi wystarczać, ale nie ma to nic wspólnego z rzeczywistością. Rzeczywistość tłumaczy nauka w całej swojej rozciągłości, wiara jest tym aspektem który w przeciwieństwie do nauki nie wymaga weryfikacji, zbadania.

Na Twoją odpowiedź mam jedno proste uzasadnienie: jak dla mnie wszelkie te wyobrażenia o życiu wiecznym, bogu itd. są tylko abstrakcją, wytworem umysłu myślącego abstrakcyjnie. Skoro potrafimy rozważać pewne problemy to naturalną koleją rzeczy są dywagacje o sensie życia i jego kontynuacji po śmierci. Wszak pokusa życia wiecznego to chyba to, o czym najczęściej się marzy poza pieniędzmi i szczęściem. Nie dziwie się więc, że religie mamią swoich wyznawców obietnicami życia wiecznego. Problem w tym, że wiara w życie wieczne nie przybliża Cię do niego ani o krok bliżej niż mnie.

Jak podejrzewałem, na większość zadanych przeze mnie pytań nie otrzymałem odpowiedzi, wszak nie każdy wierzący musi być teologiem.

43

Odp: Trudne pytania o chrześcijaństwo
Matt87 napisał/a:

Rzeczywistość tłumaczy nauka w całej swojej rozciągłości, wiara jest tym aspektem który w przeciwieństwie do nauki nie wymaga weryfikacji, zbadania.

Nauka nie odpowiada na wszystkie pytania. Zarówno wiara, jak i nauka wymagają ciągłych studiów.


Matt87 napisał/a:

Na Twoją odpowiedź mam jedno proste uzasadnienie: jak dla mnie wszelkie te wyobrażenia o życiu wiecznym, bogu itd. są tylko abstrakcją, wytworem umysłu myślącego abstrakcyjnie.

Podobną abstrakcją było założenie, że Ziemia jest okrągła. Zarówno z wiarą jak i nauką jest ten sam problem: im dalej w las - tym więcej drzew. Im więcej wiemy, tym więcej pytań zadajemy. Na pewnym poziomie zaawansowania mamy do czynienia z rzeczami niewytłumaczalnymi - zarówno przez wiarę jak i naukę.

Matt87 napisał/a:

Skoro potrafimy rozważać pewne problemy to naturalną koleją rzeczy są dywagacje o sensie życia i jego kontynuacji po śmierci. Wszak pokusa życia wiecznego to chyba to, o czym najczęściej się marzy poza pieniędzmi i szczęściem. Nie dziwie się więc, że religie mamią swoich wyznawców obietnicami życia wiecznego. Problem w tym, że wiara w życie wieczne nie przybliża Cię do niego ani o krok bliżej niż mnie.

Nie każda wiara zakłada życie wieczne. A nawet jeśli, to ta obietnica jest obostrzona wieloma zobowiązaniami. Poza tym, życie po życiu to najmniejszy problem. Bardziej frapujące pytania są zupełnie inne - jak? Skąd? Dlaczego? Kto i po co? To są pytania o nasze pochodzenie, o nasze miejsce we wszechświecie i sposób rozwoju poszczególnych cywilizacji i przyczyny ich upadku. Nasza wiedza jest bardzo nikła, a sposób postrzegania ograniczony technologią.

Zakładasz, że nie ma boga czy bogów, nie ma wyższej siły. Ok - zatem co pchnęło prymitywne ludy do gwałtownego rozwoju, że w ciągu kilku raptem pokoleń zmieniły się od prymitywnych plemion zbieraczy do rozwiniętych cywilizacji znających zaawansowaną matematykę, fizykę, astronomię, hydrotechnikę. Skoro byli tak prymitywni, to skąd rozwinęło się u nich abstrakcyjne myślenie? Czy to zasługa ewolucji? To czemu oddzielone w czasie i przestrzeni cywilizacje wykazywały aż tak ogromną ilość cech wspólnych? Nie rozumieli czemu rzeki wylewają, skąd się biorą błyskawice? Ok - ale czemu przez tysiące lat nikogo to nie obchodziło, ani nie dziwiło, aż nagle zaczęło? Ewolucja? No nie bardzo, bo na przestrzeni ostatnich kilkunastu tysięcy lat nie zmieniliśmy się pod tym kątem prawie wcale.

44

Odp: Trudne pytania o chrześcijaństwo

ad. 1 nie zmienia to tego, o czym napisałem, a co zacytowałeś.

ad. 2 niestety nie to samo, w przypadku Ziemi kwestią czasu było zweryfikowanie jakiego ona jest kształtu. Zagadnienie boga to po prostu uproszczenie (tak to dzisiaj nazwiemy) określające proces którego nie rozumieli ludzie próbujący opisać właściwości tego świata przed wiekami na potrzeby religii. Nie mieszajmy jednego z drugim- w wierze niczego nie da się udowodnić- to sfera nie wymagająca weryfikacji i wątpliwa.

ad.3 Co w tym wszystkim o czym napisałem zmienia fakt, że obietnica ta jest obostrzona wieloma zobowiązaniami? Dla mnie to nadal obietnica bez pokrycia, pozostająca w sferze wytworów naszego umysłu, a będąca narzędziem religii w zarządzaniu, bo tak to trzeba nazwać, rzeszami wiernych.

Nie słyszałem o ludach które by w ciągu kilku pokoleń przeszły metamorfozę od prymitywnych zbieraczy do rozwiniętych cywilizacji znających matematykę czy fizykę. Faktem jest że rozwój człowiekowatych na Ziemi trwał przez miliony lat. Przez ten czas ewolucja miała możliwość wykształcić pewne korzystne dla nas cechy. Kluczowa była zmiana trybu życia, propagowanie pewnych zmian w zachowaniu. Chyba się za dużo naoglądałeś odysei kosmicznej wink

45

Odp: Trudne pytania o chrześcijaństwo

1) Tylko twoim zdaniem. Ale jesteś w błędzie. Nauka i religia odpowiadają na te same pytania tylko w różny sposób. Nauka daje ci odpowiedź na pytanie 'jak?', natomiast wiara 'dlaczego?'.

2) Twoje postrzeganie wiary jest naprawdę bardzo płytkie.

3) Zmienia to to, że religie różnią się między sobą określonymi założeniami, a obietnica wiecznego życia nie jest dana każdemu. Nawet katolik, jeśli będzie grzeszył, to nie zazna raju. Posłużyłeś się nieprawdziwą tezą do udowodnienia swojego "prawdziwego" twierdzenia. Religia czy nie, to mamy tendencje do ustalania pewnych zasad, które porządkują nasz świat. Równie dobrze mógłbym to samo napisać o konstytucji czy poszczególnych ustawach.


Wiesz, jest takie powiedzenie, które jak nic pasuje do ciebie: "Wiedza daje pokorę wielkiemu, dziwi przeciętnego, nadyma małego.". Zachłystujesz się pustymi frazesami ufny w swoją mądrość. Tymczasem nie możesz udowodnić, że boga (takiego czy innego) nie ma. Nie da się tego udowodnić. Podobnie jak nie da się jednoznacznie udowodnić, że bóg (taki czy inny) istnieje.

Co do ewolucji - cóż - teoria Darwina cieszy się coraz mniejszym powodzeniem, bo w wielu wypadkach nie tłumaczy niczego. Tak jest np w przypadku homo sapiens. Człowiek żył w tym samym czasie co inne humanoidy. Nawet biologicznie lepiej dostosowane do warunków naturalnych niż człowiek. Mimo wszystko to my odnieśliśmy sukces, to my zaczęliśmy budować miasta itp. Co ciekawe w biblii i wielu innych tekstach mówi się o półbogach, innych rasach - czy to wielkoludów, czy wyjątkowo małych ludzi itp. No i okazało się to w sumie prawdą - bo mieliśmy z nimi styczność, choć nie do końca w taki sposób. Czyli pamięć o tych wydarzeniach przetrwała przez tysiąclecia w plemiennych historiach. Cechą wspólną wszystkich religii jest jedno - przyszedł bóg (lub bogowie) z nieba i dał ludziom wiedzę i umiejętności. I tuż po tym następował wielki, cywilizacyjny rozkwit.

Jako człowiek światły spróbuj zinterpretować teksty religijne na sposób naukowy - o czym one wtedy mówią? Przypominają trochę opisy opisy urządzeń i zjawisk, które starali się opisać ludzie, dla których wykraczało to poza ich zdolność rozumowania. Bo jak wyglądałby współczesny smartfon dla człowieka sprzed 3 tysięcy lat jak nie lampa Aladyna? wink

I tutaj zaczynają się dopiero schody Matt87 - jeśli boga/bogów nie ma, a prości ludzie próbowali sobie religią odpowiedzieć na pytanie o ich jestestwo i opisywali wprost to co widzą, to jak to zinterpretować? Siejąca śmierć i zniszczenie Arka Przymierza, rozstąpienie się Morza Czarnego, plagi egipskie, opisy aniołów (szczególnie polecam zwrócić ci uwagę na opis zjawisk jakie temu towarzyszyły i co obecnie to przypomina) nagle nabierają zupełnie innego wymiaru - nie duchowego, ale realnego i namacalnego. Jeśli takie były choć w połowie, to powstaje pytanie "co u licha?". Jeśli zaś była to czysta abstrakcja, to skąd ona się wzięła? Jakie ma podstawy? Skąd powtarzające się z wieku na wiek objawienia, wizje, cuda? Objaw tej samej, niezmiennej przez tysiąclecia choroby psychicznej, której nie potrafimy zdiagnozować?

46

Odp: Trudne pytania o chrześcijaństwo
Matt87 napisał/a:

Ja od początku tej dyskusji zwracam jedynie uwagę na fakt, że tłumaczenie rzeczywistości wiarą nie jest właściwe. Sam fakt wiary ma wiele pozytywnych skutków dla człowieka (negatywnych też), ale osobiście nie akceptuje gdy ktoś mi tłumaczy nią rzeczywistość.

No właśnie, nie akceptujesz, i to jest problem, bo nie potrafisz zrozumieć, że ktoś może myśleć inaczej niż ty, mieć inny punkt widzenia. Jesteś tak zaślepiony swoją wizją świata i pewny swojej racji, że nie możesz się pogodzić z faktem, że ktoś może się z tobą nie zgadzać.

Matt87 napisał/a:

Nie dziwie się więc, że religie mamią swoich wyznawców obietnicami życia wiecznego. Problem w tym, że wiara w życie wieczne nie przybliża Cię do niego ani o krok bliżej niż mnie.

Nie wątpię, że taki jest właśnie twój punkt widzenia. Rozumiem go i szanuję, ale nie mogę pojąć dlaczego cały czas próbujesz mi wmówić, że mam myśleć tak jak ty. Żadnymi argumentami mnie nie przekonałeś, a wiedzę na temat religii masz bardzo płytką, więc nie wiem jak chciałeś to osiągnąć a przede wszystkim PO CO.

Matt87 napisał/a:

Jak podejrzewałem, na większość zadanych przeze mnie pytań nie otrzymałem odpowiedzi, wszak nie każdy wierzący musi być teologiem.

Pozostawię bez komentarza smile

47

Odp: Trudne pytania o chrześcijaństwo
Kizia75 napisał/a:
Matt87 napisał/a:

Ja od początku tej dyskusji zwracam jedynie uwagę na fakt, że tłumaczenie rzeczywistości wiarą nie jest właściwe. Sam fakt wiary ma wiele pozytywnych skutków dla człowieka (negatywnych też), ale osobiście nie akceptuje gdy ktoś mi tłumaczy nią rzeczywistość.

No właśnie, nie akceptujesz, i to jest problem, bo nie potrafisz zrozumieć, że ktoś może myśleć inaczej niż ty, mieć inny punkt widzenia. Jesteś tak zaślepiony swoją wizją świata i pewny swojej racji, że nie możesz się pogodzić z faktem, że ktoś może się z tobą nie zgadzać.

Kizia75 - nie chcesz chyba powiedzieć, że ktokolwiek wierzy, że to Bóg ciska piorunami...?

48

Odp: Trudne pytania o chrześcijaństwo

Yoghurt, czytając Twój post wzrósł mój poziom endorfiny smile

ad. 1 hehe no nie wiem co napisać, naprawdę tak uważasz? ;D

ad. 2 To jest argument na miarę katolika wink Znam wszystkie aspekty wiary, nie będe się o tym tutaj teraz rozpisywał. W przeciwieństwie do wypowiadających się w temacie katolików znam obie strony medalu: wiary i wiedzy. Wiem, o czym piszę.

ad. 3 To nadal nie zmienia tego o czym napisałem wcześniej. Napisałem że faktem jest, iż obietnica życia wiecznego to obietnica bez pokrycia, pozostająca w sferze wytworów naszego umysłu, a będąca narzędziem religii w zarządzaniu, bo tak to trzeba nazwać, rzeszami wiernych. Ile razy mam to jeszcze powtórzyć, aby dotarło?

Oczywiście, że wiedza daje mi pokorę, stwarza świadomość tego jak niewiele jeszcze wiem. Skoro nie da się udowodnić obecności istnienia bądź nieistnienia boga to jak można twierdzić, że to bóg stworzył świat, życie na Ziemi, że słucha naszych modlitw? W to można tylko wierzyć, a z wiarą każdy wie jak jest.

Przestudiuj lepiej rozwój humadoindalnych na Ziemi, które gatunki gdzie wędrowały, teorie i fakty, i potem coś napisz.

Haha, a nie napisałem czasem wcześniej, że naoglądałeś się za dużo Odysei Kosmicznej?

Starałem się, aby ta dyskusja nie schodziła poniżej pewnego poziomu. Do ostatniego akapitu jednak naprawdę trudno się odnieść. Ty zaraz mi napiszesz, że anioły naprawdę istnieją ;D Niekoniecznie musieli opisywać to co widzieli. Na dobrą sprawę nie jesteśmy w stanie zweryfikować w jak dużym stopniu te teksty mogą być wymyśloną bajką, a na ile próbą opisu dawnych zdarzeń. Problematyka wiarygodności biblii to temat na kolejny taki forumowy wątek.

Kizia, ja zawsze przyjmuję do wiadomości zarówno krytykę konstruktywną jak i sensowne argumenty. Niestety w naszej wymianie zdań głównie uciekałaś od odpowiedzi na zadawane pytania, próbując bronić stanowisko komunałami, jakimiś ogólnikami bo tak wszyscy mówią, bo tak ktoś kiedyś napisał. Niestety skończyło się jak zwykle to bywa w dyskusji z katolikami- indoktrynacja zbiera swoje żniwo, nie bez powodu wpaja się ludziom od małego takie rzeczy jak bóg w trzech osobach czy zmartwychwstanie. Już tu jednemu forumowiczowi starałem się uzmysłowić, że gdyby zaproponował jakiemukolwiek zdrowemu na umyśle dorosłemu człowiekowi, aby uwierzył w boga w trzech osobach wiszącego na drzewie, zrodzonego z dziewicy i zmartwychwstałego po trzech dniach to by parsknął śmiechem i nazwał mnie idiotą.

49 Ostatnio edytowany przez yoghurt007 (2012-11-17 23:49:18)

Odp: Trudne pytania o chrześcijaństwo

Matt87 - widzisz, cały problem w dyskusji z tobą jest taki, że okopałeś się na swojej pozycji "wiedzy" i "nauki" w mocno tradycyjnym i konserwatywnym ujęciu tych pojęć. Prosty przykład - założyłeś, że boga nie ma. Na dokładnie tej samej zasadzie, co przeciętna osoba wierząca zakłada istnienie boga. To wygląda tak, jakbyś się obraził na KK.

Wiesz, tak się akurat składa, że jestem osobą niewierzącą. Nigdy nie byłem. Zawsze szukałem i byłem otwarty na różne hipotezy. Jedne pasowały mi bardziej, a inne mniej. Ale nie znalazłem takiej, która zadowalałaby mnie w całości. Bo wciąż więcej zadajemy pytań niż uzyskujemy odpowiedzi. Zwłaszcza o naszą przeszłość. I ani wiara, ani nauka nie jest w stanie dostarczyć odpowiedzi.

50

Odp: Trudne pytania o chrześcijaństwo

Co to za nowa moda? Wszystkim nagle upierdziało się udowadniać istnienie lub nie istnienie Boga. W Boga powinno się wierzyć lub nie. Wszystkie wojny religijne mają podłoże w próbach udowadniania swoich racji światopoglądowych, których udowodnić się nie da.

51

Odp: Trudne pytania o chrześcijaństwo
yoghurt007 napisał/a:
Kizia75 napisał/a:
Matt87 napisał/a:

Ja od początku tej dyskusji zwracam jedynie uwagę na fakt, że tłumaczenie rzeczywistości wiarą nie jest właściwe. Sam fakt wiary ma wiele pozytywnych skutków dla człowieka (negatywnych też), ale osobiście nie akceptuje gdy ktoś mi tłumaczy nią rzeczywistość.

No właśnie, nie akceptujesz, i to jest problem, bo nie potrafisz zrozumieć, że ktoś może myśleć inaczej niż ty, mieć inny punkt widzenia. Jesteś tak zaślepiony swoją wizją świata i pewny swojej racji, że nie możesz się pogodzić z faktem, że ktoś może się z tobą nie zgadzać.

Kizia75 - nie chcesz chyba powiedzieć, że ktokolwiek wierzy, że to Bóg ciska piorunami...?

Może gdzieś ktoś wierzy, np. w Indiach czy Afryce. Niewykluczone.

52

Odp: Trudne pytania o chrześcijaństwo
Matt87 napisał/a:

Kizia, ja zawsze przyjmuję do wiadomości zarówno krytykę konstruktywną jak i sensowne argumenty. Niestety w naszej wymianie zdań głównie uciekałaś od odpowiedzi na zadawane pytania, próbując bronić stanowisko komunałami, jakimiś ogólnikami bo tak wszyscy mówią, bo tak ktoś kiedyś napisał. Niestety skończyło się jak zwykle to bywa w dyskusji z katolikami- indoktrynacja zbiera swoje żniwo, nie bez powodu wpaja się ludziom od małego takie rzeczy jak bóg w trzech osobach czy zmartwychwstanie. Już tu jednemu forumowiczowi starałem się uzmysłowić, że gdyby zaproponował jakiemukolwiek zdrowemu na umyśle dorosłemu człowiekowi, aby uwierzył w boga w trzech osobach wiszącego na drzewie, zrodzonego z dziewicy i zmartwychwstałego po trzech dniach to by parsknął śmiechem i nazwał mnie idiotą.

Po pierwsze jak już wspomniałam, nie jestem katoliczką. Po drugie ty masz w zasadzie jeden argument: "Boga nie ma, bo ja tak uważam, a każdy kto myśli inaczej jest niespełna rozumu. " Tymczasem ludzie posiadający wiedzę nieporównywalnie większą od twojej, potrafią okazać więcej pokory i przyznać, że nauka nie wyjaśnia wszystkiego, a wielu z nich to nawet ludzie wierzący.

53

Odp: Trudne pytania o chrześcijaństwo
Kizia75 napisał/a:

Może gdzieś ktoś wierzy, np. w Indiach czy Afryce. Niewykluczone.

Nie tu w Polsce i nie są to bynajmniej wyznawcy Asatru czy rodzimowiercy słowiańscy tylko bogobojne owieczki z trzódki KK. Ustaw sobie częstotliwość rozgłośni toruńskiej i posłuchaj od czasu do czasu rozmówców bądź ojców prowadzących, wiele się dowiesz.

54

Odp: Trudne pytania o chrześcijaństwo
Bullitt napisał/a:
Kizia75 napisał/a:

Może gdzieś ktoś wierzy, np. w Indiach czy Afryce. Niewykluczone.

Nie tu w Polsce i nie są to bynajmniej wyznawcy Asatru czy rodzimowiercy słowiańscy tylko bogobojne owieczki z trzódki KK. Ustaw sobie częstotliwość rozgłośni toruńskiej i posłuchaj od czasu do czasu rozmówców bądź ojców prowadzących, wiele się dowiesz.

Nie chcę tego słuchać, bo uważam, ze rozgłośnia toruńska kompromituje chrześcijaństwo, a w szczególności Kościół Katolicki. Na podstawie prezentowanych tam poglądów, wiele osób wyrabia sobie pogląd na temat chrześcijan (niestety, bo w Polsce chrześcijaństwo jest identyfikowane z katolicyzmem) jako agresywnych, nietolerancyjnych i zacofanych.

55 Ostatnio edytowany przez Matt87 (2012-11-22 13:54:40)

Odp: Trudne pytania o chrześcijaństwo
yoghurt007 napisał/a:

Matt87 - widzisz, cały problem w dyskusji z tobą jest taki, że okopałeś się na swojej pozycji "wiedzy" i "nauki" w mocno tradycyjnym i konserwatywnym ujęciu tych pojęć. Prosty przykład - założyłeś, że boga nie ma. Na dokładnie tej samej zasadzie, co przeciętna osoba wierząca zakłada istnienie boga. To wygląda tak, jakbyś się obraził na KK.

Wiesz, tak się akurat składa, że jestem osobą niewierzącą. Nigdy nie byłem. Zawsze szukałem i byłem otwarty na różne hipotezy. Jedne pasowały mi bardziej, a inne mniej. Ale nie znalazłem takiej, która zadowalałaby mnie w całości. Bo wciąż więcej zadajemy pytań niż uzyskujemy odpowiedzi. Zwłaszcza o naszą przeszłość. I ani wiara, ani nauka nie jest w stanie dostarczyć odpowiedzi.

Hej, trochę mnie nie było, postaram się odpowiedzieć na te inwektywy. Moją potrzebę wiedzy i poszukiwania odpowiedzi na liczne pytania sprowadziłeś do poziomu obrażania się na jakąś instytucję, to niesprawiedliwe smile

Okopałem się, tzn. mam wyrobione zdanie, poparte wieloma latami lektury i przemyśleń. Stwierdzam, że boga nie ma, bo założyłem że bujanie w obłokach do niczego konkretnego nie prowadzi. Pojęcie boga jest uproszczeniem utworzonym tysiące lat temu przez ludzi którzy nie mogli pojąć prawidłowości tego świata. Nie ma żadnych dowodów na to że bóg istnieje, oczywiście ten rozumiany przez wszystkie religie od tych politeistycznych po monoteistyczne. To jest problem wiary, nie może się to równać z nauką. Nie jestem ignorantem i dopuszczam do siebie możliwość, że wszechświat mógł powstać wskutek działania nieznanej nam energii, jednak jest to problematyka tak niejasna, że religie które wyewoluowały z prostych wierzeń animistycznych nie mogą tu nic wyjaśnić. Pojęcie boga znów się powtórze, stało sie komunałem. Każdy interpretuje je na swój własny sposób. Co dzięki temu można wyjasnić? Nic.
To że osoba wierząca zakłada, ze bóg istnieje jest już założeniem innej natury. Problem wiary pozostaje niezmienny, nie do wyjaśnienia. To natomiast, że ja zakładam że wszechświat powstał w taki a nie inny sposób to problem do wyjaśnienia na przestrzeni następnych dekad czy stuleci.

Jestem otwarty na różne poglądy, ale akurat w materii religii sporo przebywałem i uznałem, że szkoda na to czasu. Religia ma wartość w wymiarze psychologicznym, kulturowym i w żadnym więcej. Jak wspominałem nie akceptuje tłumaczenia rzeczywistości uproszczeniami opartymi na wierze. Życie jest krótkie i aby do czegoś dojść trzeba eliminować warianty najmniej prawdopodobne a szukać odpowiedzi w tych, które mają jakieś szanse powodzenia. Szeroko pojęta nauka jest dla mnie dzisiaj tym, co może taką odpowiedź dać. Religia, mając na uwadze całą jej ziemską ewolucję, pochodzenie i motywy, na nic konkretnego odpowiedzi nie da.

Ktoś stwierdził, że nauka nie zagraża religii, nie wypiera jej. Ja uważam, że nauka wyjaśnia to, co religia upraszcza w wielu płaszczyznach. Proste przykłady to tzw. cuda. Odniosę się do tych z obszarów Polski, tematyki mi najbliższej. Ludzie wierzą w cuda jasnogórskie, nad Wisłą itd. Żadnych cudów bynajmniej nie było. Określenie tych zdarzeń cudami oczywiście wzięło się z jednej strony z ludzkiej niewiedzi a z drugiej strony to celowa polityka kk w tamtych czasach, aby wszystko co ważne, kluczowe dla Polski i ludności wiązać z religią. Ogłupienie ludu było tu tylko czymś sprzyjającym. Warto poczytać o tym, aby zmienić swoje nastawienie do tego typu spraw. Jeden doktor podczas zajęć na moim kierunku ładnie skwitował tego typu wierzenia: powiedział że cud nad Wisłą to po prostu biegunka żołnierzy rosyjskich, którzy w takim stanie nie mogli skutecznie walczyć z przeciwnikiem.

Dotarła do mnie równie przerażająca myśl, mianowicie przeciętni zjadacze chleba są zbyt głupi, aby nauka mogła wyprzeć religię w ich życiu. Czemu? Na przestrzeni wieków odkrycia wyjaśniały to co religia upraszczała, ale nie wiązało się to ze wzrostem świadomości wśród pospolitego tłumu. Podobnie jest dzisiaj, gdyby stwierdzono że boga nie ma musiano by to ogłosić w wiadomościach, ale pewnie i tak większość ludzi wierzących dalej by wierzyła w to, w co wierzy. Tu kluczowa wydaje się indoktrynacja, czyli wpajanie religii tłumowi od małego. Dzięki temu stopień ignorancji można utrzymać na takim poziomie, aby religia i jej władze miały zapewniony sowity byt.
Ktoś stwierdził, że wiarę w boga utożsamiam z czyjąś głupotą. Napisze tak: jeśli ktoś jest głupi, to fakt że wierzy w boga bądź nie niczego nie zmienia. Tak samo, jeśli jest inteligentny.
Wiara w boga to dla mnie ignorancja postępu nauki, która nie wyjaśnia oczywiście wszystkiego, ma jeszcze wiele przed sobą, ale jest jedynym źródłem wiedzy, która może dać odpowiedzi na kluczowe dla tej myślącej części ludzkości pytania.
Moim marzeniem jest, aby dożyć kiedyś chwili, kiedy urządzenia wzorowane na LHC lub któryś z wybitnych intelektów tego świata dadzą odpowiedź na pytanie dotyczące tego, jak powstał wszechświat, jak narodziło się życie na Ziemi. Który szary zjadacz chleba marzy o takich rzeczach? Tacy ludzie to trzon wyznaniony każdej z wielkich religii.
Znając życie, spece od watykańskiego dostosowywania religii do postępu nauki stwierdzą wtedy, że..tak chciał bóg, to o czym powiedział ten naukowiec, co wykazała ta maszyna jest w gruncie rzeczy bogiem ;D Czyż to nie religijne uproszczenie?

56

Odp: Trudne pytania o chrześcijaństwo

cenie   Twoje  dążenia  do poznania prawdy  ale  według mnie   Ale   zrozumienie  wiary za pomocą  nauki  jest  z góry skazane na niepowidzenie  To podobnie jak z miłoscia  trudną ją zrozumieć  dlaczego jedni  w jej imię  potrafią oddac życie  a inni potrafią zabić Są  w naszym życiu  sfery których nei da się zmierzyć okreslić  opisac   za pomoca wzoru matematycznego
  cała  siła   wierzy  leży   jej  naturze  , Powiedz  jaka  by  była  zasługa  wiary  w  Boga  gdyby każdy mogł  wziąść miernik , menzurke i jakieś  odczynniki i za pomocą   doświadczenia  stwierdzić że Bóg  istnieje ? Pewnie wiesz że  najtęższe umysły  naszych  stuleci   wcale nie byli  ateistami Oni potrafili oddzielić jedno  od  drugiego
  Czy nauka  wyprze  wiare  ? Mysle że nie  , wiara   nie jest wzorem świata  nie jest  opisem  i  wytłumaczeniem napisałeś ze  może kiedyś ktoś  odkryje  jaka siła   stworzyła świat  i może  jest  to tylko kwestia semantyczna i okażae sie ze  to włąsnie ta siła  jest Bogiem   My ludzi mimo woli  opisujemy to tak troche po ludzki  na  bazie naszej wyobraźni
  Tak wiec nie  próbuj napisać  wzoru  na  wiarę ,a jak już  chcesz tak uparcie   coś  udowodnić   to może   spróbuj  od czegoś prostszego  , napisz  wzór   czy  udowodnij  naukowo  czym jest   wspomniana wczesniej miłość...
Wierzący są  trochę  w tej konfortowej sytuacji ze tak  naprawde nie muszą niczego  udowaniać  Mogą  głośić   teorie  istnienia   Boga  ale chcą  aby  w to  wierzyć  i nie muszą  popierać tego  empirycznymi dowodami, oczywiście  mówie  o  wierzących  którzy  charakteryzują sie  szacunkiem  tolerancją  i zrozumieniem  ze  inni ludzi moga i mają prawo  do innych  poglądów  a nie  o  wierzących  szowinistycznych  wojownikach

57

Odp: Trudne pytania o chrześcijaństwo

Zgadzam się z Tobą, co nie zmienia cały czas faktu, że rzeczywistości nie można tłumaczyć wiarą, opisywaną przez religie. Nauka przecież wie, co to jest wiara, każdy z nas jest w stanie w prosty sposób określić na czym się ona opiera.
Zresztą jak wyobrażasz sobie świat w którym to religia kształtuje światopogląd a nauka jest tylko dodatkiem? To już znamy z historii, dominacja religii niesie głupotę i ciemnotę. Wiek XXI to wiek nauki i technologii.

Widzisz, miłość z naukowego punktu widzenia jest czymś bardzo klarownym, jest tylko grą zwiazków chemicznych. Nie mając tej świadomości będzie czymś niesamowitym, danym przez boga itd. Mając świadomość jej mechanizmu możesz kochać ale będziesz też rozumieć, że zadaniem tego mechanizmu jest nic innego tylko utrwalanie związku dwóch bytów w celu skutecznego odchowania potomstwa. Miłość nie jest wyjątkowa, dana przez boga, przecież zwierzęta też kochają i to uczucie potrafią sobie okazywać. To jeden z ewolucyjnych mechanizmów.

Wiem, że wiara daje siłę. To jedna z jej podstawowych funkcji. Mogę śmiało zaryzykować stwierdzenie, że większość środowiska naukowego na świecie to ateiści, nie ma w tym nic dziwnego. Część to osoby wierzące, motywujące to na pewno w różny sposób. Pamiętaj że naukowiec to zwykle specjalista, może być geniuszem w fizyce a o religiach nie mieć zielonego pojęcia. Taka osoba jest katolikiem z prostego powodu: była indoktrynowana. Z tego też niewielu z tych, którzy tak się szczycą tym że część środowiska naukowego to osoby religijne, zdaje sobie sprawę.

Racja, mogą sobie wierzyć i mogą to nawet głosić ale muszą pojąć jedno: to jest wiara nie nauka. Nie mogą stwierdzać, a jedynie zakładać że tak może być. To jest właśnie wiara. Stwierdzanie, że tak jednak jest, to już typowo katolicka ignorancja.
Ja nie twierdzę, że świat powstał w sposób który stara się wyjaśnić nauka, bo to na razie teorie stale weryfikowane, ja twierdzę że sposób powstania świata głoszony przez religie to tylko domysły które NIGDY NIE ZOSTANĄ POTWIERDZONE, bo nie będzie możliwe wykazanie w sposób satysfakcjonujący, że tak było. Na straży tego stoi właśnie zagadnienie wiary-ZAKŁADANIE ŻE COŚ SIĘ WYDARZYŁO, CHOĆ NIE DOSZUKUJEMY SIĘ W TYM POTWIERDZENIA ANI DOWODÓW. W taki sposób nie można tłumaczyć rzeczywistości.

58 Ostatnio edytowany przez Tango (2012-11-23 14:45:09)

Odp: Trudne pytania o chrześcijaństwo

nauka   wie  co  to wiara ?? troche  to  zbyt pochopne stwierdzenie Owszem może  stworzyła  definicje   co  to jest  wiara   ale  sens tej  wiary   jest    dla niej całkiem  obcy  Bo przeciez chyba widzisz różnice w  wiare  dziecka  w świętego mikołaja  a wiare  dorosłego  w  Boga  Ale powiem Ci że  zaskoczyłes mnie  stwierdzeniem  że  w prosty sposób można okreslić na czym  opiera sie wiara

   Chyba  już  dawno  religia  odeszła   od  okreslania swiatopoglądu   materialnego  nauka  poszła swoją  drogą  A  czy  wiekszośc naukowców jest  ataistami  to  bym polemizował Nawet  Einstein  mimo ze   kategorycznie nie zaprzeczył  istnieniu    Boga  jest  uważany za  gnostyka   czyli  była na tyle swiadomy  aby  jednak  ani nie zaprzeczać  ani potwierdezać   bo chyba miał wątpliwości
  Zreszto hołdowana  przez Ciebie nauka  jest bardzo niepewna , zawodna, czasami  zdradliwa  Jak to tej pory nie potrafi  poradzic  sobie  z  podstawowymi problemami tego swiata  Zastanów się dlaczego  np   gdy niekiedy   zawiedzie  medycyna  ludzie  zaczynają się modlić  bo  wtedy  została  im tylko wiara.....
  Jak sam  zauważyłeś  wiara  dodaje  sił   nie da się tego zaprzeczyć(i  tu już  Twoja   opinia  potwierdza istnienie Boga)  chociaz nie moge Ci podać  linków  na  potwierdzenie   Ale  to  nie sama  czynność  wiary  dodaje sił  ale  idea  w którą się wierzy  Chodźbym nie wiem jak wierzył  w  rózowe słonie   nie pomorze mi ta wiara przezwycieżyc  problemów
  Jak  widze  lubisz  słowo "ignorancja"   Ja   nie  wątpie  w osiągniecia  i mozliwości  nauki  chociaż zdaje sobie sprawe z jej niedoskonałości  ale to  ataiści  ignoruja   mozliwości  wiary

Polecam    obejrzec pierwsza  cześc  DEKALOGU  Kieslowskiego   film  bardzo związany z tematem

59 Ostatnio edytowany przez Matt87 (2012-11-23 15:15:52)

Odp: Trudne pytania o chrześcijaństwo
Tango napisał/a:

nauka   wie  co  to wiara ?? troche  to  zbyt pochopne stwierdzenie Owszem może  stworzyła  definicje   co  to jest  wiara   ale  sens tej  wiary   jest    dla niej całkiem  obcy  Bo przeciez chyba widzisz różnice w  wiare  dziecka  w świętego mikołaja  a wiare  dorosłego  w  Boga  Ale powiem Ci że  zaskoczyłes mnie  stwierdzeniem  że  w prosty sposób można okreslić na czym  opiera sie wiara

   Chyba  już  dawno  religia  odeszła   od  okreslania swiatopoglądu   materialnego  nauka  poszła swoją  drogą  A  czy  wiekszośc naukowców jest  ataistami  to  bym polemizował Nawet  Einstein  mimo ze   kategorycznie nie zaprzeczył  istnieniu    Boga  jest  uważany za  gnostyka   czyli  była na tyle swiadomy  aby  jednak  ani nie zaprzeczać  ani potwierdezać   bo chyba miał wątpliwości
  Zreszto hołdowana  przez Ciebie nauka  jest bardzo niepewna , zawodna, czasami  zdradliwa  Jak to tej pory nie potrafi  poradzic  sobie  z  podstawowymi problemami tego swiata  Zastanów się dlaczego  np   gdy niekiedy   zawiedzie  medycyna  ludzie  zaczynają się modlić  bo  wtedy  została  im tylko wiara.....
  Jak sam  zauważyłeś  wiara  dodaje  sił   nie da się tego zaprzeczyć(i  tu już  Twoja   opinia  potwierdza istnienie Boga)  chociaz nie moge Ci podać  linków  na  potwierdzenie   Ale  to  nie sama  czynność  wiary  dodaje sił  ale  idea  w którą się wierzy  Chodźbym nie wiem jak wierzył  w  rózowe słonie   nie pomorze mi ta wiara przezwycieżyc  problemów
  Jak  widze  lubisz  słowo "ignorancja"   Ja   nie  wątpie  w osiągniecia  i mozliwości  nauki  chociaż zdaje sobie sprawe z jej niedoskonałości  ale to  ataiści  ignoruja   mozliwości  wiary

Polecam    obejrzec pierwsza  cześc  DEKALOGU  Kieslowskiego   film  bardzo związany z tematem

Wiara, sens wiary, jej właściwości, to wszystko można zdefiniować. Chętnie poznam jednak aspekty wiary, które są nie do opisania. Ja cały czas mam na myśli wiarę związaną z religią.

Nie wiemy co tak naprawdę siedziało w głowie Einsteina, jaką miał psychikę, siłę woli itd. To wszystko poza inteligencją kształtuje nasze poglądy. Mając na uwadze fakt idealnej struktury pewnych zjawisk zostawił sobie niejako furtkę lub nie chciał być w pełni stanowczy w soich osądach, co jednak niczego nie dowodzi.

Wolę wiedzę i naukę niż wiarę w rzeczy nieweryfikowalne, choć to drugie niesie za sobą pewne korzyści.

Nadal ignorujesz to, czym jest nauka. Fakty, które można wytłumaczyć naukowo przypisujesz czemuś paranormalnemu tylko dlatego, że albo nie masz dostatecznej wiedzy w tym problemie, albo indoktrynacja działa w sposób sobie właściwy. Zakładasz że siła wiary jest dowodem istnienia boga całkowicie ignorując to, że możliwości ludzkiego mózgu nie są do końca znane, cały czas nas zaskakuje, a to za jego sprawą dochodzi do przemian określanych jako boskie, samouzdrowień organizmu. Zauważ, że są w świecie zwierząt organizmy, które same potrafią odtwarzać utracone części ciała. To też ingerencja boga i siła ich wiary?

Jak pisałem wiara niesie pewne korzyści, ma swoje plusy dla psychiki ale na tym jak dla mnie kończy się jej rola.

60 Ostatnio edytowany przez Tango (2012-11-23 16:00:27)

Odp: Trudne pytania o chrześcijaństwo

tak  dla twojej  wiadomości  jestem   typowym rasowym technokratą ,  nie dość  że  w pracy  to   w domu po godzinach  musze  analizowac  sledzić i poznawac   nowe  aspekty   aby nei zostać w tyle  Ale powiem Ci że jak  w tym siedze  od poczataku dnia  do zmierzchu prez tyle lat  to  stwierdzam że  nie ma nic  bardzije zawodnego jak technka  którą  jest pewnym  zobrazowaniem nauki
  tak swoją drogą nasze  dyskusja  podsuneła mi pewną reflekcje  TY  potrafisz udowodnić  każdy  mój   argument   wytłumaczeniem naukowym  ja każdy Twój  zasadami wiary  ale  obydwaj nei przyjmujemy tego  do wiadomości
   Troche   można  by powiedziec że  nauka jest   twoją religją  wiec  chyba   zauważyłęś jak  bardzo   ta nauka Cię oszukuje....
  Npisałeś że  waira może wywoływać  pewne   działania naszego  umysłu któe powodują  np  uzdrowienia  ale   ja także napisałem   że chodzbym nie wiem jak wierzył  w  różowe słonie   to  nic mi  to w niczym nie pomoże Wiec jak to jest   wiara  w  boga  wyzwala siły  wiara  w tego  słoinia  nie  powoduje nic  , dlaczego ?

61 Ostatnio edytowany przez Matt87 (2012-12-03 22:39:19)

Odp: Trudne pytania o chrześcijaństwo

Skoro technika i nauka są zawodne, to co może w sposób bardziej racjonalny tłumaczyć otaczającą rzeczywistość? Doskonale rozumiem, że nauka na wielu polach ledwie raczkuje, ale na chwilę obecną nie widzę innej alternatywy. Problematyka opierania światopoglądu na nauce jest dużo bardziej stabilna niż na wierze i religii. Mogę być zwolennikiem jednej z teorii naukowych starających się objaśniać dany problem, po czym po latach okaże się że była ona błędna, bo inna teoria wyjaśni wszystko, a ja po prostu to zaakceptuję, dlatego że zagadnienie to ma wymiar racjonalny, odnosi się do inteligencji, wiedzy itd. Podziały religijne natomiast to problematyka dużo bardziej prymitywna, co jak pokazuje historia przyniosło wiele złego na świecie. Po dziś dzień walka o zabobony i słuszność jednej wiary nad drugą trwa. Podział Sudanu na dwa niezależne państwa jest tego przykładem. Religia w tym aspekcie jest złem, archaizmem z zamierzchłych czasów coraz bardziej kontrastującym z postępem naukowo-technicznym. Coś co odnosi się do wiary ma wymiar irracjonalny, coś takiego nie może ukształtować stabilnego światopoglądu, bo jak pewnie sam nieraz zauważyłeś osoby którym nagle zdaje się że ich wierzenia przestają mieć sens reagują w sposób niekontrolowany.  Nie chce zresztą wiedzieć jak mogłoby  wyglądać życie ludzi wierzących w świecącego boga wszechmogącego, który okazałby się jedynie kulą gazu.
Zauważ, że choć świat nauki również jest podzielony to podziały te można by porównać do klastrów przemysłowych, gdzie poszczególne komórki konkurują ze sobą ale robią to w celu nie wyniszczania się ale napędzania własnego rozwoju. W nauce podział również ma działanie konstruktywne. Podziały religijne natomiast mają działanie destruktywne.
Ludzie z natury lubią się dzielić, nie zawsze te podziały mają sens bo walka o to czyj bóg jest bardziej prawdziwy ma tyle samo racji, co walko o to czy Legia jest lepsza niż Polonia. Zresztą jak wspomniałem podziały na tym najwyższym, naukowym szczeblu nie są niczym złym. Im jednak prostsze są motywy tych podziałów, tym bardziej niedorzeczny  mają one wymiar.

Co do różowych słoni, można to dość prosto wyjaśnić na gruncie racjonalnym. Zauważ, że wiara w różowe słonie jest tylko śmiesznym zwrotem bez większej wartości, nikt przecież nie wierzy w różowe słonie. Choćbyś nawet nie wiem jak próbował w nie uwierzyć mózg doskonale rozumie, że są to brednie. Wiara w boga jako coś nadprzyrodzonego to dużo poważniejsza problematyka obrosła wiekami różnych mitów i niejasności, dodatkowo zagadnienie siły nadprzyrodzonej jest czymś poważniejszym niż różowe słonie, często przerastającym intelektualne możliwości poznawcze osoby wierzącej. Kluczowa tu znowu jest indoktrynacja i to, aby zagadnienie wiary nie kontrastowało śmiesznie niczym różowy słoń.
Chyba nie sądzisz, że uwierzyłbyś w syna boskiego w trzech osobach zrodzonego z dziewicy i zmartwychwstałego po trzech dniach gdybyś nie miał do czynienia z indoktrynacją. Gdybyś wychowywał się i dorastał w środowisku pozbawionym religii to potem po uzyskaniu dojrzałości intelektualnej propozycję takiej wiary najnormalniej wyśmiałbyś, bo byłaby ona oczywiście irracjonalna i niedorzeczna. Jednak nie po to wymyślono indoktrynację od momentu narodzin, aby nie miała być ona skuteczna. W szablonowy ale i skuteczny sposób kształtuje młode rzesze wyznawców, którym potem w dorosłości takie niedorzeczności już nie przeszkadzają. Tacy wyznawcy będą się spierać, że zachowują trzeźwość umysłu, a tymczasem są ofiarami szablonu w który ich wpakowano tuż po urodzeniu. Tylko część z nich będzie się w stanie z tego szablonu wyłamać.
Myśle że wiara w boga, silne przekonanie o pewnych jej aspektach może wyzwalać w mózgu procesy które prowadzą w konsekwencji do zdarzeń potocznie określanych jako cudowne uzdrowienia, cuda. Mnie takie przypadki zadziwiają równie mocno jak te, w których ktoś potrafi złożyć 5 kostek Rubika jedna za drugą z zamkniętymi oczami szybko i bez pomyłek. Wiem jednak, że zdarzenia te są tylko i wyłącznie wynikiem pracy mózgu, który jest najmniej poznanym z ludzkich organów. Nie ma w tym bynajmniej nic boskiego, bo inaczej trzebaby przyznać, że bóg ludzki nie jest zbyt wszechmocny skoro nie potrafi zrobić tego, co zwykła jaszczurka odtwarzająca utraconą częśc ciała. To jest dopiero zadziwiające jak gad z mózgiem proporcjonalnie wielokrotnie mniejszym do reszty ciała niż ma to miejsce w przypadku człowieka robi takie rzeczy? A może on też wierzy w jakiegoś boga, dużo silniejszego?

62

Odp: Trudne pytania o chrześcijaństwo

widzisz  raczej sie nie zgodze  z tym ze światopogląd naukowy jest  stabilniejszy niż  religijny Możemy dyskutować czy jest  wiarygodniejszy  ale nie  o tym  ze jest stabilniejszy Nauka  sie  zminia  dziśjest tak jutro  jest  inaczej  dziś za cos świetego uważa się ze   prędkość swiatła jest najszybszą możliwa do  uzyskania  a sam wiesz że ta teoria chyli się  ku  upadkowi  Natomiast  teoria  religijna jaka jest  ale jest  stała  i niezmienna  Paradoksalnie  jakbyś  wstecz  nie sięgał   w teori powstania świata  zawsze  bedzie czegos brakować   dziś mówimy  o wielkim  wybuchu ale nie ma odpowiedzi  co go spowodowało natomiast  teoria być może  dla Ciebie śmieszna  że Bóg  istniał wiecznie   nie  ma tego  dylematu smile
  masz racje  indokrynacja  to potega  ale  zauważ   ze  jest  wielu katechumenów czyli  ludzi dorosłych którzy jednak  zaczynają wierzyć OD  dzieciństwa   rodzice  szkoła  ,znajmomi, media  mówią nam  abyśmy nie kradli , nie  kłamiali , nie oszukiwali , zabijali  a  co lrobia ludzie ?? W tym momencie być może jestem  uformowany ale równoczesnie  osoba  totalnie niezależna  samodzielną  i mam totalnie wolną wole  i nic  w swiecie nie byłoby w stanie przeszkodzić mi przejść na  np  ataizm   Jak pewnie  czytałeś moje  niektóre posty  potrafie dostrzec  i przyznać racje  że KK jest taki  a nie inny , potrafie  dostrzec  jakieś  mankamenty  w tresciach teologicznych  ale  dla mnie wiara  to cos więcej 
Jesteś  zachłysniety  techniką i  cywilizacja ale  w czaqsach  gdy pierwszymi  cudami techniki  był  łuk czy koło  to  wiara już dawno  istniała   i uwierz mi  jeżeli kiedys ten świat  się rozpie.... i zostanie  garstka  ludzi  to oni nadal  bedą wierzyć  A   wiesz  co najprawdopodobniej  rozp.. ten świat ?? prawdopodobnie  włąsnie ta Twoja technika.....

A zlożenie  5 kostek rubika jest banalnie proste smile  wszystkie  układają się tak samo  tylko przesuniete są  o jedną ,dwie lub trzy  sekwencje

63

Odp: Trudne pytania o chrześcijaństwo

Zwróć jednak uwagę na to, że choć światopogląd religijny nie ulega tak różnorodnym przemianom jak ten naukowy, bo w boga można będzie wierzyć jeszcze nawet przez setki lat dopuki wreszcie nie dowiemy się jak powstają wszechświaty, wcześniejsze wierzenia w siły natury trwały przez tysiąclecia, a teorie naukowe rzeczywiście dużo częściej są obalane lub potwierdzane, to procesy te jak pisałem w przypadku nauki są bezbolesne i mają charakter najczęściej konstruktywny, a w przypadku religii przełomy muszą się wiązać z wielkimi tragediami jakkolwiek by one miały wyglądać i wiążą się z destrukcją, co ładnie opisałem wcześniej przy podziałach religijnych. Przełom w religii to po prostu koniec jednego wierzenia i początek następnego.
Nie uważam też, że mogłyby one tłumaczyć wierniej niż nauka rzeczywistość właśnie przez to, że tak rzadko podlegają zmianom. Przez to właśnie wierzenia i religie muszą niejako gonić za nauką, nie odwrotnie. Znowu trzeba tu przywołać hierarchię potrzeb Maslova, aby wszystko układało się w logiczną całość. Zdecydowana większość ludzi nie ma potrzeby wiedzy, wystarczają im religijne uproszczenia kultywowane od wieków. Mniejsza część osób z tą potrzebą jednak będzie kierować się w stronę zagadnień dużo bardziej złożonych, opartych na badaniu, doświadczeniu.

Jestem perfekcjonistą, więc mogę spoglądać na te problemy ze swojego wyidealizowanego położenia, ale wiem że gatunek ludzki jest ułomny, posiadamy wiele mankamentów. Religijne szablony rzeczywiście potrafią "trzymać w ryzach" ludzkie niedoskonałości poprzez system zasad zwanych np. przykazaniami, choć równie dobrze taką samą funkcję spełnia etyka, zasady moralne które mamy zakodowane w genach. Zabijają jednak racjonalne myślenie i postęp z powodów, które określiłem we wcześniejszym akapicie.
Wiara trwa od początku istnienia człowieka rozumnego, tu nie chodzi o to aby ją eliminować bo nie jest możliwym aby wszyscy ludzie odrzucili religijne uproszczenia w imię bardziej złożonych zagadnień z prostych powodów: granicą podziału są tu najzwyklejsze w świecie intelektualne ograniczenia, posiadanie bądź nie potrzeby wiedzy itp. Staram się jednak zwracać uwagę na to, że niektórzy tymi religijnymi uproszczeniami próbują tłumaczyć rzeczywistość, choć nie ma to większego sensu bo nigdy uproszczenie nie będzie bardziej wiarygodne niż szczegół.

Banalnie proste jest złożenie z sześciu rozsypanych zapałek figury płaskiej przypominającej domek. Składanie kilku kostek rubika z zamkniętymi oczami gdy są one pomieszane w różnorodny sposób i ma się kilka chwil na zapamiętanie ich układu to zdolność którą posiadają nieliczni.
Jak się tego spodziewałem, przemilczałeś część stwierdzeń, które dla osoby wierzącej są problematyczne o ile niemożliwe do wytłumacznie.

64

Odp: Trudne pytania o chrześcijaństwo

Chętnie się dołaczę do dyskusji bo ostatnio wiele o tym myślę.

Ale z myślenia mam tylko więcej wątpliwości.

1. Faktem jest, że od wieków ludzie mieli tendencję do tłumaczenia tego, czego nie rozumieli w sposób magiczny. Nie wiedzieli skąd się bierze grzmot to wymyślili gromowładnego Zeusa, nie wiedzieli skąd się wzięło zycie na ziemi to wymyślali różne teorie stworzenia. Teraz wiemy więcej, więc oczywiście smiejemy się z gromowładnego, ale co z powstaniem ziemi? Wiemy już dużo ale nie wszystko więć wciąż potrzebujemy stwórcy. Ale to, że czegoś nie umiemy jeszcze naukowo wyjaśnić nie znaczy że się nie mogło naukowo wydarzyć...

2. Biblia podaje nam obraz stworzenia przypominający brodatego Dumbledora który magiczną różdżką machał i stwarzał morza, góry, drzewa, zwierzęta. Na dzień dzisiejszy wiemy już tyle o początkach ziemi, że nawet kk już nie zaprzecza że opis powstania ziemi z księgi genesis jest metaforą. Czyli, nie jest prawdziwy.

3. Powstanie człowiek - podobnie, wiemy już dzisiaj że człowiek powstał w wyniku ewolucji, że był to proces wieloetapowy a nie żadne czary mary buch jest Adam i Ewa. Następna gigantyczna metafora. Czy po prostu historyjka podobna do Ateny wyskakującej z głowy Zeusa.
Ale rodzą się pytania: na którym etapie ewolucji bóg 'uznał' że to już człowiek? Musiało to już być dość późno bo jeśli wierzyć Biblii były to już istoty bardzo rozwinięte. A wiemy,że na etapie istot rozwiniętych było ich na ziemi duzo więcej niż 1 para. Coz pozostałymi? czy we wstępnym planie boskim nie mieli być ludźmi w ogóle? Raj? Życie ludzi 6 tys lat temu i wcześniej mało przypominało raj. No i dożycie 50-tki to był sukces. A gdzie tam 900+.

4. Zaczełam ostatnio czytać stary testament i przyznam że to dość krwawa księga. Bóg dość często wkurzał się na człowieka i go zalewał, palił, uśmiercał...

5. Podobno Bóg jest miłosierny. To dlaczego potrzebuje cierpienia,może być nawet niewinnego (nawet lepiej) człowieka żeby wybaczyć złemu. To raczej ślepa mściwość nie miłosierdzie.

6. Z obiektywnego punktu widzenia każda religia jest równie nieprawdopodobna. Z subiektywnego punktu widzenia każda religia jest najprawdziwsza na świecie.

I tak mozna w nieskończoność...

65

Odp: Trudne pytania o chrześcijaństwo

A wniosek końcowy -skoro w biblii tyle ewidentnej nieprawdy to czy cokolwiek jest tam prawdą?

Cały trokpolegana tym, że nigdy się tego nie dowiemy bo nie ma żadnej wiarygodnej dokumentacji.
No i nigdy nie dowiemy co dzieje się po śmierci dopóki nie umrzemy i nie będzie odwrotu.

Posty [ 1 do 65 z 112 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Trudne pytania o chrześcijaństwo

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024