Tak bardzo bym chciała móc przebaczyć komuś komu zaufałam,a kto mnie zawiódł,okłamał.Trwa ten stan-niepewności-już 2 rok.Poczyniłam starania,pierwsza wyciągnęłam rękę na zgodę-niestety nie na wiele się,to zdało.Jaki jest Wasz sposób na przebaczenie sobie,innym?To takie niedzielne zatrzymanie przy duchowej rozterce.
ja przede wszystkim wiem jedno-wybaczyć się da, ale tak trudno jest zapomnieć... ludzie nie doceniają siebie nawzajem i coraz trudniej jest się odnaleźć.. wydaje mi się że wiele zalezy od człowieka, ja często pierwsza wyciągam rękę.. i potem ktoś beztrosko ją odtrąca.. wtedy brakuje sił.. jednak wiem że życie jest zbyt krótkie na żal i smutek.. warto walczyć o drugą osobę, bynajmniej dla faktu ukojenia sumienia, i tego że nie pozwoliło się tak sobie po prostu komuś odejść albo pozostać w naszym życiu ale już w innej relacji..
To prawda,że życie jest za krótkie na obrazę,żal.Tylko ,dlaczego ludzie są dla siebie tak mało wyrozumiali,życzliwi?Nie umiemy przebaczać,ani zapominać.Ja zrobiłam ten pierwszy krok-choć to mnie skrzywdzono.Ile razy można próbować,prosić?Oby nie brakło mi sił,oby starczyło czasu...
Seleno wspułczuję ci i w 100% rozumiem.Nie wiem jaką ty sytuację wybaczyłaś,jak cię zraniła ta osoba do której wyciągnełaś rękę a ona ją odrzuciła?Ja jestem w podobnej sytuacji.Zostałam zdradzona przez męża,poszedł do łóżka z inną kobietą,powiedziałam mu że jestem w stanie mu to wybaczyć bo bardzo go kocham,choć to bardzo boli i nie wiem jak nad tym zapanować.Czasami myślę by odejść.a więć wyciągnęłam do niego rękę a on jak widzę i czuję odrzucił ja bo nie stara się naprawić tego co zrobił.To trudne,ale mam nadzieje że w końcu coś do niego dotrze,choć myślę,że to walka z wiatrakami!!!
Zawsze powinno się dać człowiekowi drugą szansę.Każdy z nas popełnia przecież błędy.Jeżeli mąż przeprosił,żałuje swego czynu,to warto mu przebaczyć.Łączyło Was kiedyś uczucie,prawda?
6 2009-03-29 17:26:45 Ostatnio edytowany przez noelle87 (2009-03-29 17:37:30)
przebaczenie i owszem-przyjdzie z czasem, prędzej czy później ale co z zapomnieniem?? nawet gdy się wybaczy nie da się zapomnieć, odciąć od przeszłości.. od tego co raniło i wbiło sztylet w serce-i nie ważne czy chodzi o przyjaźń, miłość czy zwykłą znajomość, bo zawsze boli tak samo..
To prawda-nie zapomnę nigdy tej wyrządzonej krzywdy,bo pamięć mam doskonałą.Ale chciałabym zgody,podania ręki.
nic na siłę.. człowieka nie da się zmienić jeśli sam tego nie zapragnie.. ważne by żyć w zgodzie z własnym sumieniem.. które podpowiada nam co mamy robić i jak to robić, czasem wbrew woli czy zdaniu innych ludzi..
Ja przestałam już słuchać innych,bo nie zawsze się zgadzałam z ich zdaniem.W ludziach jest wiele zazdrości,zawiści.Od serca rzadko kto doradzi.Każdy tylko krytykuje i wymądrza się.
Zawsze powinno się dać człowiekowi drugą szansę.Każdy z nas popełnia przecież błędy.Jeżeli mąż przeprosił,żałuje swego czynu,to warto mu przebaczyć.Łączyło Was kiedyś uczucie,prawda?
Oczywiście Selenko,że łączyło i nadal go kocham,a to czy on tego żałuje nie wiem bo nie powiedział mi o tym,tylko że wie o tym ze bardzo mnie skrzywdził.ale mimo wszystko nie stara się tego naprawić ,mam wrażenieże jestem mu chyba już obojetna,choć mi mówi że to nie jest tak że on nic do mnie nie czuje.Ale w mojej głowie kłębią mi się myśli jak on mi mógł to zrobić.Przed oczami widzę ich razem choc w rzeczywistości tego nie widziałam.Jak mógł dotykać innej kobiety,pieścić ją,kochać się przytulać i całować.Jak z tym walczyć,jak to przegryść i dalej życ??
Nie rozpamiętuj tego faktu -zdrady.Wiem,że to boli,ale staraj się mężowi na powrót zaufać.
Kochane, jestem mężczyzną. Uważam, że jeśli ktoś zdradzi, to musi ponieść konsekwencje, musi pokazać skruche, żal, i odpracować to co uczynił, mam tu na myśli męża Kasimruczek1.
Jestem osobą, która zraniła, i która była zraniona. Kiedyś podróżowałem na łodzi która była zbudowana z elementów które zebrałem w życiu, ale w ważnym dla mnie czasie, doświadczyłem huraganu, i ta łódź okazała się nie dość dobrą, i rozbiłem się o wielkie fale, Dzięki Bogu przeżyłem, trzymając się resztek łodzi, elementów, które były dobre, trafiłem na zieloną wyspę, i tam dużo rozmyślałem nad sobą, i badając mądrości min. Chrystusa, wziąłem się za budowę Nowej Łodzi, takiej, która będzie odporna choćby na Potop, aż opuściłem wyspę, i powróciłem na wody, teraz chociaż wciąż doskonaląc budowę, w tym co do tego gdy ktoś dopuści się grzechu, gdy ktoś np. zdradzi, co jest obrzydliwe, i ktoś taki kto zdradzi powinien być wdzięczny Bogu, że przyszedł ziom Chrystus i wprowadził do ludzi Przebaczanie, i ja Dziękuje, bo sam tego potrzebowałem, i zajebiaszczo, ALE jak Chrystus pokazał powinność: Wyraźnie jest to przedstawione, że Chrystus Przebaczał, ale DOPIERO WTEDY GDY ten ktoś uniżył się, i prosił o przebaczenie, nie inaczej. I ja z tą zasadą zgadzam się, tak powinno być dla słuszności, żeby ten kto zgrzeszył, i jeśli zależy temu komuś na przebaczeniu jemu jego winy, musi szczerze pokazać Pokorę, Uniżenie, musi pokazać że Żałuje, inaczej nie ma sensu. Takie rozwiązanie uważam za Odpowiednie.
Kasiumruczek1 polecam Medytację techniką Vipassana. Jest to Ogromna rzecz, Cudowna rzecz, Dzięki której człowiek może nauczyć się Przebaczać, i uwolnić się z bolesnych wspomnień, i nie tylko. Aby do tego przystąpić polecam książkę Czcigodnego Henepola Gunaratana dostępną na stronie
(ponieważ nie mogę jeszcze wstawiać linków, co wydaje mi się ograniczające, wstawiłem link czyniąc odstępy pomiędzy znakami). Powodzenia
Edycja:Usunięcie linku
ponowne złamanie pkt 7 regulaminu
7. Nie zamieszczaj na forum linków do innych forów, linków do zdjęć, reklam lub filmów pornograficznych. Nazwa Twojego profilu nie może mieć formy linku do strony internetowej, nie może być nazwą własną produktu lub firmy. Stopka nie może zawierać aktywnych linków prowadzących na inne strony internetowe, chyba, że są to prywatne, niekomercyjne strony użytkowników (w żaden sposób nie obrażające użytkowników tego forum)
Bożena
Nie rozpamiętuj tego faktu -zdrady.Wiem,że to boli,ale staraj się mężowi na powrót zaufać.
Wiem Seleno,że tak powinnam zrobić,ale cóż zrobic mam skoro on nie umie wykorzystać tej szansy która mu dałam.Mam wrażenie że traktuje mnie jak powietrze i to skarzone.Niewiem mam wyrzuty sumienia,może to co sie stało stało sie również z mojej winy.Może nie byłam kobietą ta która potrafiłaby mu wszystko ofiarować, to czego pragnął i to popchnęło go w ramiona innej kobiety.Może czas pokarze,zaleczy rany ale mimo to blizny zostaną na zawsze:( Dziekuję też tobie kjmb bo to co napisałeś jest również prawda bo kiedys usłyszałam od mężczyzny wypowiedż:"zrobił raz to zrobi i drugi",ty również jesteś mężczyzna więc pewnie ta wypowiedż doskonale rozumiesz.
Nie jest powiedziane,że jak ktoś raz popełni błąd-zrobi to kolejny raz.Wiem,to z własnego doświadczenia.Jeżeli się jest dobrym człowiekiem,to naprawimy ,to co zepsułyśmy i postaramy się żyć lepiej,uczciwiej. Uczymy się przez całe życie.A błądzić -rzecz ludzka.Proszę daj mu szansę.Jeżeli oczywiście cokolwiek do niego czujesz.
Nie jest powiedziane,że jak ktoś raz popełni błąd-zrobi to kolejny raz.Wiem,to z własnego doświadczenia.Jeżeli się jest dobrym człowiekiem,to naprawimy ,to co zepsułyśmy i postaramy się żyć lepiej,uczciwiej. Uczymy się przez całe życie.A błądzić -rzecz ludzka.Proszę daj mu szansę.Jeżeli oczywiście cokolwiek do niego czujesz.
Selena ma rację, powinnaś dać mu szansę, może się zmieni.
Każdemu powinno się dać czas,szansę na poprawę.
Też tak uważam , powinnaś dać mu szansę ,nie zawsze życie układa nam się tak jak byśmy tego pragnęły . Umiejętność przebaczania jest czymś pięknym nie każda z nas ma taką siłę by wybaczyć . A jak mówią czas goi rany i te najgorsze . Powodzenia.
a co jak osobie której sie wybaczyło i nic z tego nie wywnioskowała?nic sobie z tego nie zrobiła??po prostu zraniła ja przebaczyłam i dalej jest tak jak jest i dalej rani .. żadnej nauki po tym co sie zrobiło... niektórzy by powiedzieli odpuść itd.. a ja dalej wierze że ludzie sie zmienią że będzie ok..ehh chyba czas sie z tym po prostu pogodzić że tak będzie innego rozwiązania nie widze(?) i przez to czuję sie wszystkiemu winna ja..chyba za miękkie serce mam i inni to wykorzystują a ja nie potrafię być dla innych nie miła każdemu pomogę w miarę możliwości..ale tak jak gdzieś już pisałam "kto pomaga i ma miękkie serce powinien mieć i twardą dupę"
Sztuka przebaczania jest bardzo trudno.Potrzebna jednak,ze względu na samooczyszczenie duszy i serca.Czas,to najlepszy nasz nauczyciel....
ale to sie wlecze i wlecze a ja że osobo wrażliwa nie umiem sobie z tym poradzić bo cały czas wierze że będzie ok a tu za chwile znów zawiedziona. dodam że to osoba bliska(rodzina) nie da sie jej i całej tej sytuacji obejść bokiem ![]()
Ja też zostałam skrzywdzona przez kogoś bliskiego.Stałam się,uczę powoli-przebaczać.To długi proces ,ale warto...
Moje serce też zostało zranione ale wybaczyłam i to nie ja żyję z winą na duszy .
Ale wybaczenie nie u każdego -przebiega jednakowo.Zależy od stopnia i wrażliwości,okoliczności.
ja nauczyłam się przebaczać, bo dziei temu zyje mi sie znacznie łatwiej...
przebaczyłam rodzicom ze byli alkoholikami, przebaczylam im ze przez nich mialam utrudniony start w dorosle zycie, ze teraz nie potrafie czasami poradzic sobie sama ze soba... przebaczylam to ze musze sie nimi zajowac czasami bo nikt inny im nie zostal....
przebaczylam bylym przjaciolkom za ktore kiedys je uwazalam a zrobily mi wielka krzywde, przebaczylam ludziom ktorym pomoglam a ktorzy tego nie docenili..... czytam duzo artykułów psychologicznych i ucze sie nie zyc w gniewie, staram sie przebaczac wszystko zeby nie zyc w poczuciu zalu i wyrzutów sumienia...
ale ludzie nie potrafią docenic magii przebaczenia, wolą się obrażać i zyc w gniewie... ale ja wiem ze warto przebaczac, przynajmniej ja czuje sie tym znacznie lepiej.... i przebaczyłąm wielu osobom ktore nawet o tym nie wiedzą....
i chcialabym prosic o wybaczenie osoby ktorym ja wyrządziłam krzywde , nie zpremedytacji tylko dlatego ze tak poprostu wyszlo... ale nie potrafie...
To piękny,choć bardzo złożony,trudny gest-przebaczenia.Ja starałam się móc to uczynić-niestety osoba,która mnie skrzywdziła,nie wyraża jakiejkolwiek chęci ku temu.A jest,to ksiądz.Ciężko mi tak żyć,ale staram się.Może kiedyś...uda mi się przebaczyć,zapomnieć o złym...kto wie.
ja mam podobnie, tyle tylko ze u mnie chodzi o byłą przyjaciółke, ale u ciebie widze jest to znacznie bardziej złożona historia....
Moja historia jest opisana na Forum"Zakazana miłość"-poczytaj,dowiesz się więcej o moim problemie-braku przebaczenia.
Powoli uczę się przebaczać,dojrzewam....Mnie wybaczono,zatem i ja muszę.To konieczny proces z przejścia ze stanu smutku,bólu-do normalności,tj uśmiechu,radości.Szanuję ludzi,bo tak mnie uczono.Ponoć dobro wraca do człowieka,staram się uczciwie żyć.
Proszę nie gniewajcie się na siebie...szkoda na to czasu i nadal za krótkiego -życia.
Przebaczenie,to trudna sztuka,ale możliwa i oczyszczająca nas wewnętrznie-duchowo.
Wczoraj wreszcie dojrzałam do tego,aby przebaczyć....jest mi z tym lżej.Napisałam,że wybaczam-tylko nie otrzymałam odpowiedzi.Z mojej strony poczyniłam duży krok,a co do drugiej osoby-to już sprawa jego sumienia.Mnie oddycha się teraz lżej...
Chciałabym odnowić temat bo uważam go za ważny.
Czy przebaczacie? Jak przebaczacie?
Temat bardzo ciekawy tylko dlaczego w tym dziale? Co ma przebaczanie do religii?
Sztuka przebaczania jest bardzo trudna i największe moim zdaniem znaczenie ma wychowanie wyniesione z domu. Jeżeli nasi rodzice nam wybaczali różne przewinienia to i nam łatwiej wybaczać innym.
Hm... oczywiście nie trzeba być ani osobą religijną, ani wierzącą by spotkać się z zagadnieniem przebaczania; doświadczyć tego 'zjawiska'
Aczkolwiek uważam, że przebaczanie dość solidnie uderza w... coś takiego jak sumienie.
Gdy myślę o przebaczaniu, jakoś od razu przychodzi mi na myśl Bóg, Jezus.... być może Autorce tego wątku również przebaczenie kojarzy się z życiem duchowym, życiem wewnętrznym.
Hm... oczywiście nie trzeba być ani osobą religijną, ani wierzącą by spotkać się z zagadnieniem przebaczania; doświadczyć tego 'zjawiska'
Aczkolwiek uważam, że przebaczanie dość solidnie uderza w... coś takiego jak sumienie.
Gdy myślę o przebaczaniu, jakoś od razu przychodzi mi na myśl Bóg, Jezus.... być może Autorce tego wątku również przebaczenie kojarzy się z życiem duchowym, życiem wewnętrznym.
Zaręczam, ze ludzie niereligijni bardziej zdolni są do przebaczania. Mam prawie 50 lat życia za sobą i jako takie doświadczenie więc wiem co piszę.
To generalizowanie.
A, no i "religijni" tak, może i tak. Natomiast ludzie szczerze kochający Boga ... hm.... raczej poszukują higieny duchowej poprzez wybaczanie między innymi.
..... ludzie szczerze kochający Boga ... hm....
Tylko jak ich poznać?
36 2013-02-03 22:13:41 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2013-02-03 22:14:08)
Gdy to co mówią jest w zgodzie z tym co robią, a to, co robią jest podyktowane jasnymi intencjami.
Gdy nie czujesz od takiego człowieka poczucia wyższości, pychy, braku pokory, braku.... miłości.
Znam takich ludzi. Jest to mniejszość spośród ludzi, których znam, ale są. Mam nadzieję, że mogą powiedzieć to samo o mnie. Chociaż....
Hm... oczywiście nie trzeba być ani osobą religijną, ani wierzącą by spotkać się z zagadnieniem przebaczania; doświadczyć tego 'zjawiska'
Aczkolwiek uważam, że przebaczanie dość solidnie uderza w... coś takiego jak sumienie.
Gdy myślę o przebaczaniu, jakoś od razu przychodzi mi na myśl Bóg, Jezus.... być może Autorce tego wątku również przebaczenie kojarzy się z życiem duchowym, życiem wewnętrznym.
Sumienie, moralność czyli nasz system wartości, a czyn przebaczania wynika z ludzkiego charakteru. Im bardziej ktoś jest mściwy, tym mniejsza szansa że będzie w stanie przebaczyć. Im bardziej ktoś jest ugodowy, tym łatwiej będzie mu przebaczyć.
Ale wybaczania również człowiek się uczy. To nie jest tak, że od dziecka masz tak ugodowy charakter, że ktoś cię dźgnie nożem, czy zatłucze ci matkę, ty mu z miejsca wybaczysz.
Wybaczanie ma swoje próby; inaczej nie byłoby wybaczaniem a co najwyżej pogodzeniem z losem.
Wybaczanie to można powiedzieć: potraktowanie siebie samego pod włos, pójście pod prąd, gdy chciałbyś na skróty, załatwić to inaczej.
Tak samo jak uczy się tolerancji względem inności, uczy się walczyć z nałogami. Wszystko to jest tylko aspektem ludzkiej psychiki. Nie widze w tym nic boskiego.
Nie musisz widzieć w tym niczego boskiego. Ja wiem jednak, że gdyby nie Bóg i Jego miłość, nie byłabym w stanie żyć bez goryczy i żalu.
Rozumiem, ja z kolei wiem że moja umiejętność przebaczania nie jest uzależniona od żadnego boga. Przebaczam lub nie, a wpływ na to ma wiele czynników natury ludzkiej.
Nie musisz widzieć w tym niczego boskiego. Ja wiem jednak, że gdyby nie Bóg i Jego miłość, nie byłabym w stanie żyć bez goryczy i żalu.
Świetnie to ujęłaś ![]()
Ja wiem, że to Bóg daje mi siłę do przebaczenia. Jakiś czas temu czytałam o badaniach pewnego amerykańskiego profesora, który udowodnił, że osobom, które potrafią przebaczyć żyje się o wiele łatwiej i są przy tym szczęśliwsi. Dla mnie to oczywistość, ale miło, że badania to potwierdzają.
Ale ten profesor nie stwierdził, że przebaczanie uzależnione jest od boga?;)
Ale ten profesor nie stwierdził, że przebaczanie uzależnione jest od boga?;)
Chyba nie brał tego pod uwagę przy badaniach, ale poszukam ich, bo to było w którymś z numerów Charakterów z zeszłego roku ![]()
Zresztą ja wcale nie uważam, że jest uzależnione od Boga, ale on daje do tego siłę według mnie. Czasem są takie sytuacje życiowe, że po ludzku nie da się przebaczyć.
Z tym się zgodzę, że pojęcie boga niektórym ludziom daje siłę m.in. w przebaczaniu. Jeśli jednak osoba niewierząca potrafi przebaczać to nie jest to raczej efekt tego, że bóg za tym stał.
Chciałabym odnowić temat bo uważam go za ważny.
Czy przebaczacie? Jak przebaczacie?
Bardzo trudne i ciężkie pytanie.
Wiem na pewno ,wybaczyłam sobie. Przez większą częśc swojego życia to właśnie siebie obwiniałam za wszystko. Myślałam ,że to ja jestem głównym powodem zła ,które mnie spotykało. Nawet sama to sobie wmówiłam,że gdyby nie to ,lub tamto ,to wszystko byłoby inaczej.
Dzisiaj wiem ,że to nieprawda, nie miałam szans życ inaczej, nie wśród tych ludzi .Ja nawet nie wiedziałam o tym ,że można inaczej. Każde moje odkrywanie tych lepszych stron życia było dla mnie dosłownie, jak szok.
Nie powiem,że osiągnęłam już wszystko ( nie chodzi tu o nic materialnego) i nadal uczę się szukac tych lepszych stron życia.
Nigdy nie będę ideałem, ale staram się iśc do przodu , staram się pozbywac zła ,które jeszcze mnie w życiu spotyka.
Nie jestem już tą osobą co kiedyś, nie jestem w stanie znosic krzywdy ze strony drugiego człowieka. Kiedyś to było pestką , dzisiaj mój wewnętrzny głos podpowiada mi -dośc.
Jest osoba, której na dzień dzisiejszy przebaczyc nie potrafię. Pomijając moją matkę , bo tutaj całkowicie też nie potrafię określic ,co to dla mnie znaczy.
Nie wiem ,jak przebaczyc, jeśli ktoś nie wyraził nawet odrobiny skruchy. TU nie chodzi przecież o drobnostkę , tylko o całokształt mojej osoby, całe moje pogmatwane życie.
I powiem szczerze, kiedyś wmawiałam sobie,że jest ok, było, minęło. Przecież jestem wierząca , przecież nawet sam Jezus wybaczał.
Potem nawet sama psycholog pomagała mi się z tym uporac. Mam życ tak, jakby on już nie żył, mam go w myślach już pochowac.
Gryzło mnie to długo, nawet byłam z tym u spowiedzi,że nie potrafię wybaczyc. Ksiadz prosił mnie o modlitwę ,o dar wybaczenia. Modliłam się , ale to wszystko we mnie zostało. Sumienie zostało uśpione , nie wiem, czy i kiedy to się jeszcze zmieni.
Catwoman, dla mnie jesteś bardzo wartościową osobą ![]()
Witam Was kobietki:)
W maju zeszłego roku,moje 5letnie małżeństwo legło w gruzach.Po wielu miesiącach niezrozumiałych dla mnie, na tamtym etapie sytuacji,wyszło szydło z worka.Mąż mnie zdradził.Do dziś pamiętam tamo niedzielne przedpołudnie,w ciągu godziny spakowałam Jego rzeczy i z całym impetem wyrzuciłam je za drzwi.Później przyszły pierwsze refleksje-zaczęłam żałować pochopnej decyzji i zaproponowałam porozumienie.Znów spotkałam się z odrzuceniem-odmówił.Miotałam się parę tygodni i postawiłam na swój wewnętrzny egoizm.W ciągu kilku tygodni zawarłam parę znajomości internetowych.Teraz strasznie się tego wstydzę.Pod koniec lipca,mąż zaczął się odzywać-widać musiało minąć trochę czasu żeby się ogarnął.Pierwsze próby rozmów były dramatyczne.Emocje,które we mnie buzowały nie pozwalały mi spojrzeć na sytuację obiektywnie.Nie poddawał się-nigdy nie widziałam,żeby facet płakał jak małe dziecko,klękał błagał.Coś we mnie pękło-po dziesiątkach nocy spędzonych na rozmowach,zaczęliśmy budować jakąś nić porozumienia.Bywało,że prosiłam,żeby został na noc,żeby czuwał...po kilku minutach odsyłałam Go gdzie pieprz rośnie.Wreszcie nadszedł czas,kiedy podjęłam decyzję-mąż się wprowadził.Uczęszczamy na terapię małżeńską.Ustaliliśmy zasady,których zabrakło na samym początku.Okazuje się,że często rzeczy nie wypowiedziane,stają się początkiem nieporozumień.Od tego czasu minęło pół roku.Bywają dni,kiedy emanuję pogodą ducha,potrafię wytłumaczyć wiele mechanizmów,tego co się stało i brnę przed siebie,cieszę się każdym dniem.Bywa też tak,że nie jestem w stanie podnieść się z łóżka,brakuje mi chęci do życia i najchętniej rozstałabym się z Nim w ciągu kilku sek.Najważniejsze to uświadomić sobie,że wybaczenie nie jest usłane różami,że ciężar z nim związany to ciągła walka ze swoim JA...ze swoimi emocjami.Jeżeli decydujecie się przebaczenie,musicie dać sobie czas-pozwolić sobie na emocje,one muszą wyjść.W budowaniu relacji po zdradzie ważne żeby osoba,która nas zdradziła uświadomiła sobie,że cierpliwość to jedyny klucz do "uzdrowienia relacji.Przebaczenie to proces...trzeba przepracować emocje,przeżyć je.Nie wystarczy słowo "wybaczam" to nie bajka...Mam nadzieję,ze mój dłuuugi post pomoże komuś,kto boryka się z kryzysem,w zrozumieniu,ze nic nie dzieje się za pomocą czarów.Związek to okres trwania od kryzysu do kryzysu,to ciągła walka,a najważniejsze jest wsparcie drugiej osoby.Nie ważne co będzie za rok,za dwa...ważne jest TU i TERAZ
Ale wybaczania również człowiek się uczy. To nie jest tak, że od dziecka masz tak ugodowy charakter, że ktoś cię dźgnie nożem, czy zatłucze ci matkę, ty mu z miejsca wybaczysz.
Wybaczanie ma swoje próby; inaczej nie byłoby wybaczaniem a co najwyżej pogodzeniem z losem.
Wybaczanie to można powiedzieć: potraktowanie siebie samego pod włos, pójście pod prąd, gdy chciałbyś na skróty, załatwić to inaczej.
Chyba lepiej nie można tego ująć...
strzała Bardzo Ci dziękuję za te słowa, mam nadzieję być wartościową osobą z myślą o innych przede wszystkim. Dziękuję za to, że napisałaś coś bardzo, bardzo, bardzo ważnego: wybaczanie samemu sobie.
To tak samo ważne, jak wybaczanie komuś.
Bez wybaczenia samemu sobie nie ruszymy nigdy z miejsca. Nie zaczniemy niczego nowego, bo przeszłość będzie nas trzymać jak psa na smyczy. Etap wybaczenia sobie również mam za sobą; był strasznie ciężki, co chwila cofałam się trzy kroki, a do przodu robiłam jeden, to była walka ze sobą. Nie ukrywam, że wezwałam tu boskie posiłki; wtedy wszystko pękło, niczym tama, a ja odetchnęłam wreszcie pełną piersią a ilekroć próbuję spojrzeć "do tyłu", to jakby mega reflektor raził moje oczy - patrzę już tylko przed siebie ![]()
Allegra Czytałam ten sam artykuł
"Przebaczenie nie jest ani łatwe, ani szybkie, wymaga wiele wysiłku. Warto jednak podjąć je, bo przebaczając, możemy zmienić świat - uważa Everett L. Worthington, amerykański badacz przebaczenia."
--- Tak sądzę, że z natury RACZEJ dążymy do zgody, harmonii, zrozumienia, poczucia bezpieczeństwa, jednym słowem: dobrych relacji z innymi. Przebaczanie jest tym, czego wolelibyśmy uniknąć bo poprzedza je jednak krzywda. Jednak jeśli już do tej krzywdy dojdzie, warto sięgnąć do najgłębszej i chyba najszlachetniejszej cechy swojego jestestwa i szczerze przebaczyć. W końcu nigdy nie wiadomo, kiedy my będziemy potrzebowali wybaczenia, prawda?
50 2013-02-04 11:03:27 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2013-02-04 11:03:43)
Związek to okres trwania od kryzysu do kryzysu,to ciągła walka,a najważniejsze jest wsparcie drugiej osoby.Nie ważne co będzie za rok,za dwa...ważne jest TU i TERAZ
Tak właśnie jest. Łatwo coś spieprzyć, a naprawianie to cały proces. Jednak to, co napisałaś: "ważne jest TU i TERAZ" - Jutro nie jest obiecane nikomu.
strzała Bardzo Ci dziękuję za te słowa, mam nadzieję być wartościową osobą z myślą o innych przede wszystkim. Dziękuję za to, że napisałaś coś bardzo, bardzo, bardzo ważnego: wybaczanie samemu sobie.
To tak samo ważne, jak wybaczanie komuś.
Bez wybaczenia samemu sobie nie ruszymy nigdy z miejsca. Nie zaczniemy niczego nowego, bo przeszłość będzie nas trzymać jak psa na smyczy. Etap wybaczenia sobie również mam za sobą; był strasznie ciężki, co chwila cofałam się trzy kroki, a do przodu robiłam jeden, to była walka ze sobą. Nie ukrywam, że wezwałam tu boskie posiłki; wtedy wszystko pękło, niczym tama, a ja odetchnęłam wreszcie pełną piersią a ilekroć próbuję spojrzeć "do tyłu", to jakby mega reflektor raził moje oczy - patrzę już tylko przed siebieAllegra Czytałam ten sam artykuł
"Przebaczenie nie jest ani łatwe, ani szybkie, wymaga wiele wysiłku. Warto jednak podjąć je, bo przebaczając, możemy zmienić świat - uważa Everett L. Worthington, amerykański badacz przebaczenia."
--- Tak sądzę, że z natury RACZEJ dążymy do zgody, harmonii, zrozumienia, poczucia bezpieczeństwa, jednym słowem: dobrych relacji z innymi. Przebaczanie jest tym, czego wolelibyśmy uniknąć bo poprzedza je jednak krzywda. Jednak jeśli już do tej krzywdy dojdzie, warto sięgnąć do najgłębszej i chyba najszlachetniejszej cechy swojego jestestwa i szczerze przebaczyć. W końcu nigdy nie wiadomo, kiedy my będziemy potrzebowali wybaczenia, prawda?
Myślę Catwoman, że mamy ze sobą trochę wspólnego ![]()
Rudzik1122, miejmy nadzieję, że Twoje świadectwo da jakiemuś forumowiczowi światełko w tunelu.
A pamiętacie co najtrudniej było wam wybaczyć?
Najtrudniej było mi przebaczyć rzeczy, których nie żałował krzywdziciel.
Najtrudniej było mi przebaczyć rzeczy, których nie żałował krzywdziciel.
To w takim razie Cat , jak Ty sobie z tym poradziłaś?
Jak to zaakceptowac w środku, jeśli wewnętrzny głos mówi:
Dla mnie już umarłeś , zniszczyłeś mi życie itp
Nie ma żadnego usprawiedliwienia.
Catwoman napisał/a:Najtrudniej było mi przebaczyć rzeczy, których nie żałował krzywdziciel.
To w takim razie Cat , jak Ty sobie z tym poradziłaś?
Jak to zaakceptowac w środku, jeśli wewnętrzny głos mówi:
Dla mnie już umarłeś , zniszczyłeś mi życie itpNie ma żadnego usprawiedliwienia.
Na przebaczenie trzeba zasłużyć. Nie widzę nic złego w tym, że się nie przebaczyło temu kto nie żałuje złego czynu.
strzała pomógł mi w tym Bóg. Wiedziałam, że umiejętność przebaczania jest mi potrzebna, by móc bez hipokryzji powiedzieć, że kocham ludzi. Nie ma miłości bez przebaczenia.
I gdy z zaciśniętymi zębami prosiłam Boga by nauczył mnie przebaczać, jak film zobaczyłam w swojej głowie sytuacje, gdy to JA potrzebowałam przebaczenia - nawet gdy o nie nie prosiłam.
Wymiękłam w obliczu tego największego; Bożego przebaczenia mi... wszystkiego.
Nie mogłam dłużej stawiać się wyżej niż Bóg.
Cat ,tylko zasadniczą różnicą w momencie ,gdy to my potrzebujemy przebaczenia, jest ogrom zła .
Przebaczenie mnie miałoby się bez porównania do rozmiaru krzywdy ,którą wyrządzono MI .
Dążysz do doskonałości, podziwiam Cię.
Rozumiem wszystko co piszesz, gdzieś to krąży koło mnie, ale nie może dotrzec.
"Nie mogłam dłużej stawiać się wyżej niż Bóg." W tym momencie poczułam to samo ,ale to budzi lęk.
Jakieś błahe sprawy codzienności spływają po mnie prędzej czy później tak, że nie zaprzątam sobie nimi głowy. Jednak mam pytanie do tych duchowo i intelektualnie oświeconych jak daleko sięga u nich ta granica przebaczania?, a może jej nie ma i są w stanie wybaczyć absolutnie wszystko dzięki wpływowi Boga albo Rozumu. Jestem ciekawa.
TwilightSparkle odpowiem za siebie o ile mogę się nazywać wg Twojej definicji "oświeconą duchowo"
Nie wiem. Wybaczyłam wiele, bo tak łatwiej jest mi żyć. Skrywany żal gryzie jak robak od środka a przeszłości i tak już się nie zmieni. Skoro można wybrać zdrowie psychiczne, czemu nie?
Wydaje mi się, że jestem w stanie wybaczyć wszystko ale muszę widzieć szczery żal winowajcy. No i oczywiście potrzebny jest czas by opadły emocje.
TwilightSparkle odpowiem za siebie o ile mogę się nazywać wg Twojej definicji "oświeconą duchowo"
![]()
Nie wiem. Wybaczyłam wiele, bo tak łatwiej jest mi żyć. Skrywany żal gryzie jak robak od środka a przeszłości i tak już się nie zmieni. Skoro można wybrać zdrowie psychiczne, czemu nie?
Ja się pytam czy jesteś w stanie wybaczyć absolutnie wszystko każdą winę i żyć dalej jakby to wszystko nigdy się nie wydarzyło.
A ja odpowiadam: nie wiem
"Tyle wiemy o sobie na ile nas sprawdzono" - to wyznaję. Wiem, że z Bogiem można wszystko, nie ma granic wybaczania.
Ojciecpiotr podaje przykład idealny: gdy "krzywdziciel" żałuje; wtedy też jestem w stanie wybaczyć wszystko.
Nie zawsze tak bywa. Znam ofiarę pedofila, który to śmieje się ze swojej winy, wręcz wyśmiewa. Ale "ofiara" wybaczyła, jest to za nią, dzięki temu nie jest już ofiarą.
Aby przebaczyć trzeba wyzbyć się negatywnych uczuć, przestać pragnąć zemsty, uwierzyć, że każdy ma taki los jak mieć powinien. Trzeba pamiętać wszystko i niczego nie starać się zapomnieć. Nie wyciągać ręki o ile się nic złego samemu nie zrobiło. Los (Bóg) sam wynagradza lub karze za moralne/niemoralne postępowanie w ciągu kilku lat (a nie dopiero po śmierci).
Nie jestem przekonany, że zdrada jest krzywdą wymierzoną w stronę męża/żony. Zdrada dzieje się poza związkiem i jest to nielojalność, złamanie przysięgi, ale w wymaganie takiej lojalności (seksualnej) jest dyskusyjne w kwestii moralnego postępowania.
63 2013-02-05 17:54:59 Ostatnio edytowany przez TwilightSparkle (2013-02-05 17:58:36)
Ojciecpiotr podaje przykład idealny: gdy "krzywdziciel" żałuje; wtedy też jestem w stanie wybaczyć wszystko.
Życzę Ci aby Twój bóg nie wpadł na pomysł poddać Cię próbie w tej materii.
Nie zawsze tak bywa. Znam ofiarę pedofila, który to śmieje się ze swojej winy, wręcz wyśmiewa. Ale "ofiara" wybaczyła, jest to za nią, dzięki temu nie jest już ofiarą.
W to akurat nie wierzę bo znam adekwatną historię tyle, że z mordercą w tle.
Los (Bóg) sam wynagradza lub karze za moralne/niemoralne postępowanie w ciągu kilku lat (a nie dopiero po śmierci).
Bogów jest wielu i różne są ich pryncypia.
Znam ofiarę pedofila, który to śmieje się ze swojej winy, wręcz wyśmiewa. Ale "ofiara" wybaczyła, jest to za nią, dzięki temu nie jest już ofiarą.
Chętnie poznam losy i poczucie szczęścia tego pedofila.
Catwoman napisał/a:Ojciecpiotr podaje przykład idealny: gdy "krzywdziciel" żałuje; wtedy też jestem w stanie wybaczyć wszystko.
Życzę Ci aby Twój bóg nie wpadł na pomysł poddać Cię próbie w tej materii.
Czyli życzysz mi, by mnie poddał
Nie wiem co przede mną. Ale wierzę w obietnicę Boga, że daje siłę na miarę wyzwania. Nigdy mnie w tym nie zawiódł.
Co do drugiej części Twojego postu; nie wierzysz, bo nigdy nie widziałaś ludzi poddanych woli Boga i pod Jego wpływem.