Siemka Stokrotki 
Możecie już kciuki puścic 
Jestem żywa, cała i zdrowa 
Bardzo dziękuję wszystkim za trzymanie, za wsparcie duchowe i telepatyczne.
Pomogło 
Niby się nie bałam, wszystko było ok, do czasu...
Siedzimy na korytarzu, ludzi z 10 osób i właśnie nadchodzi moja kolejka.
Nagle zza drzwi rozlega się głośne : aaaaaaa, aaaaaa, aaaaaa.
Myślę sobie, to już po mnie, skoro to tak boli.
A do gabinetu były dwie pary drzwi.
Ja miałam akurat wchodzic w te pierwsze drzwi, z których było słychac te krzyki.
Więc, mówię do męża, że ja tam nie wchodzę. Ja wejdę, jak będą prosic z tych drugich.
Siedzimy, drzwi pierwsze się otwierają, wychodzi facet koło 40. Mąż patrzy na mnie, ja mówię nic z tego 
Dobra, no to wszedł mąż.
Facet, który wyszedł, stwierdził, że mało czuł znieczulenia.
W końcu otwierają się drugie drzwi, wchodzę.
Tam niespodzianka, są dwa fotele, ale jeden dentysta. To sobie myślę, że on mnie wraz dorwie.
Ale siedzę, przyszedł dał mi znieczulenie. Niezbyt delikatnie, ale myślę, że to pryszcz.
W końcu podchodzi do mnie z takim hm..niby drutem. Zaczął mi grzebac w tym zębie, znaczy podważał go pewnie.
Ja nie czuję nic, ale nie minęło nawet dwóch minut, a on ma mój ząb
Duży, trzy korzenie, ale nawet krew nie leciała.
Odetchnęłam, nic nie bolało.
Za to mąż ma szwy. Pytam ile, ale on nie wie
Pytam ile ma to nosic. A on mówi, że z wrażenia zapomniał zapytac 
Może gdzieś coś się dowiem.
Przyjeżdżamy do domu, mąż głodny jak wilk. Wziął się za kanapkę, stwierdził, że delikatnie zje.
W końcu przychodzi do mnie, krew leci z wargi, mówi, że się ugryzł
No i zostawił te kanapki.
Muszę odpocząc 
Pozdrówka dla wszystkich Stokrotek .