Siemka Stokrotki.
U mnie to samo co u Czytki, czyli zachmurzone i deko chłodniej.
Chatę mam wolną, mąż w pracy, mały w szkole.
Córka u babci.
Bo u nas gimnazjum ma wolne, dopiero idą w czwartek, ponieważ trzecie klasy piszą egzaminy.
Ja siedzę i budzę się przy kawie i dumam, co by tu dzisiaj robic.
Z pracą u mnie na razie stanęło w miejscu.
Z ostatniej firmy przysłali mi odpowiedz, że niby są zainteresowani moim CV, więc przetrzymają je w swojej bazie danych i tyle.
To na razie czekam, w sumie przyzwyczaiłam się już trochę, choc wcześniej to było dla mnie jak nagłe zamknięcie mnie w klatce.
Teraz mąż mówi, że po to łapie każdą pracę, żebym ja nie pracowała.
Ale...ja nie planuję tak na wieki, w końcu gdzieś się załapię.
Lucynko, pięknie masz w ogrodzie. Ale jak wszystko razem zakwitnie to będzie jeszcze piękniej.
Wczoraj też byłam z mężem na spacerze. Na stawie w naszej miejscowości zadomowiły się dwa łabędzie.
Ale mięli dziwne głowy, bo takie trochę żółtawe, a nie białe.
Z moim mężem to najlepiej jest chodzic do lasu, bo on wtedy mi wszystko opowiada i tłumaczy jak dziecku 
Basiu słuchałam Twoje wczorajsze piosenki.
Też mi się bardzo podoba ta pierwsza.
Ją często słucham jak jadę autem i wykręcam nieraz na full.
Chociaż deko się z tym już wstrzymuje, żeby słyszec w razie czego inne odgłosy na zewnątrz.
Kiedyś już mnie gonili smerfy, bo jechali po cywilu i nie słyszałam, że wyją za mną.
A disco-polo też jak najbardziej, czasem coś mi w uszy wejdzie i cały dzień lata.
A Zenek jest ok 
Miłego dnia wszystkim 