Czytam,że Wasze dzieci po świecie rozrzucone. Cieszę się że moje w Polsce.
Moje dzieci póki co też w Polsce (córka z Erasmusa wraca za 3 miesiące, więc to przejściowe). Ale nastawiam się na to, że tak nie będzie zawsze.
Nie będę rozpaczać. Najważniejsze żeby im się poukładało dobrze w życiu. Ja sobie radę daję, syndromu pustego gniazda nie będzie.
Najwyżej do nich gdzieś tam dojadę/dojedziemy na stare lata ![]()
w dzisiejszych czasach wszędzie sie doleci
Strach przed lotem to juz inna sprawa i koszty
Latać nie lubię. Trochę już polatałam, pewno kilka razy okrążyłam kulę ziemską, a nadal nie lubię. Nawet nie lubię coraz bardziej
Jednak co zrobić jeśli inaczej się nie da, a lubię jeździć w nowe miejsca? Trochę nerwów jeszcze zniosę ![]()










