Lucynko , wczoraj wieczorem nie zauważyłam Ciebie, gdybym widziała to pogadałabym ale jak mnie zauważysz to mocno krzycz a na pewno odpowiem.
Będę, aż ochrypnę. Dawno nie uskuteczniałyśmy nocnych rozmów.
Mój już ze sto razy chciał zmienić samochód.
A ja nie.
Na moje jeżdżenie 2 do 3 razy w tygodniu po parę kilometów,to mi żadna wypasiona bryka nie jest potrzebna.
Szpanować nie muszę.
Przyznaję się bez bicia, że jestem/bywam rozrzutna.
Na szczęście mąż jest oszczędny i mnie skutecznie hamuje ![]()
Ale bryki wypasionej mieć nie muszę. Oboje mamy już nieco wiekowe samochody. Dobrze, że toyoty są długowieczne.













