Witam Stokrotki
Dobrze,że Kropek dał znak ,że żyje i pewnie nas czyta.
Czyli jest na dobrej drodze.
Też nie wrzucam do jednego worka ,ani mężczyzn,ani kobiet.
Gochnia
pewnie masz tak zimno w domu,że często go opuszczasz i ciepło przez ten czas ucieka.
ja z sadzonkami,to właśnie szukam potem jak najzimniejszego miejsca w domu,zeby mi sie nie wyciągały,bo brak światła.
Ile metrów ma Twoja szklarnia ?
Ogrzewana ?
Czytuniu
Pisałas ,że znowu córka ciężko przechodzi ciążę.
Pamiętam,że w poprzedniej była ciągle na kroplówkach.Miejmy nadzieję,że teraz nie będzie tak źle.
Chyba w pracy pójdzie na L4.
A teraz do rzeczy ,czyli do odchudzania.
Napiszę jak wyglądało moje.
Nigdy nie jadłam ziemniaków,chleba i innych wypełniaczy,nawet warzyw.
Dlatego dalej tego nie jadłam a dodatkowo zrezygnowałam ze wszelkich słodyczy.
Wyjątek był na imieniny,urodziny i inne uroczystości.
Średnio to było raz na 2 tygodnie.
Jadłam tak jak zawsze przede wszystkim ryby,ale już nie w panierce ,tylko piekłam albo w folii,albo w naczyniu żaroodpornym z papryką ,cukinią i pomidorami.
Żeby nie było to monotonne ,to zmieniałam dodatki na np kalafior,kapustę ,czy inne warzywo i inne przyprawy.
W zasadzie nie jadłam owocu,bo w nich jest też cukier.
jedynie maliny i poziomki,bo rosły w ogrodzie.
Zaczęłam dużo pić wody,ale z cytryną.
Wydaje mi się ,że mozna jeść wszystko ,co nie jest z zasady tuczące,bo ograniczenie kalorii,to tylko jedna ze składowych mojego odchudzania.
Druga rzecz ,to ruch.
jestem za leniwa na jakiekolwiek ćwiczenia,tak jak robiła to np. Sandra.
Wyczytałam,że łatwo schudnąć robiąc 1000 kroków dziennie.
Pomyslałam,co za problem,jak cały dzień się trochę łazi.
Ale to trzeba iść przez conajmniej 40 minut w bardzo szybkim tempie.
Kupiłam sobie krokomierz i ruszyłam.
Okazało się ,że wyrabiam tylko 20 minut i robię ok 3 tys kroków.
Ale od czegoś trzeba zaczac.
gdybym była młodsza i sprawniejsza,czyli nie zasiedziała na fotelach,to pewnie bym więcej chodziła.
Ten chód musi być tak szybki,jak tylko potrafimy przebierać nogami.
Niestety trzeba się zmęczyć i co ważne spocić,ale nie na tyle,żeby potem padać.
Ja po jakimś miesiącu i ubytku 3,5 -4 kg wagi,chodziłam bez problemu te 40-50 minut ,robiąc 6-7 tys kroków.
Nigdy nie zrobiłam dziennie tych przepisowych 10 tys.
Raz próbowałam iść przez godzinę ,ale potem byłam zbyt zmęczona.
W sumie schudłam ok 10 kg. teraz tylko utrzymuję wagę.
Jest jeszcze bardzo ważna ,a może i najważniejsza trzecia rzecz.
Ale o niej napiszę na maila tylko tym Stokrotkom,które będą zainteresowane moją metodą odchudzania.
Dlatego chciałam ,żeby Basia spróbowała,w jakim czasie ona zrzuci tłuszczyk.
Te co mieszkają w mieście,to najprościej robić to idąc na zakupy.
Prędko kupić kilka rzeczy i wracać do domu.
Najśmieszniejsze wyjdzie ,że wszędzie macie najwyżej 10 minut drogi,a tu trzeba iść ok 40 minut.
Ja myslałam,że mam np aptekę i pocztę daleko i zawsze jechałam tam samochodem.
Okazało się ,że tym bardzo szybkim krokiem szłam tam ok 7 minut.
Po za tym nikt na ulicy nie będzie dziwnie patrzył na osobę szybko idącą,bo każy może sie bardzo spieszyc.
Nie wolno biec.
To było na tyle.
Aha,ja nie chodziłam codziennie,tylko jak nie padał deszcz,czyli średnio 4-5 razy w tygodniu.
o tej trzeciej najważniejszej rzeczy zaraz napiszę Basi na maila.