Dobry-wieczór Stokroty 
Basiu bardzo często jest tak, że nie można dodzwonić się do przychodni, jak jest wolny sygnał to nie odbierają, a za chwile jak się ponownie dzwoni to zajęte, raz poszłam do przychodni ( zwolniłam się u szefa i pobiegłam tam) stanęłam z boku i obserwuję rejestratorki, a one owszem zajęte przy rejestrowaniu ale jest ich trzy i jeden czytnik dyskietek wiec stoją i czekają aż przyjdzie ich kolej do tego czytnika dyskietek, a telefon dzwoni i dzwoni, jak ktoś tam wreszcie rozłączył się to podeszła jedna z nich do telefonu i odłożyła słuchawkę. Pytam się czy na tym ma polegać ta ich rejestracja telefoniczna, ze ludzie tracą czas na dzwonienie, a jak przyjdą wreszcie do przychodni to i tak nie załatwią, bo rejestracja jest dopiero na dwa lub trzy dni do przodu. Powiedziały mi ...my tu mamy urwanie głowy, kiedy mamy rejestrować telefonicznie, a ja mówię do nich, właśnie wtedy gdy czekacie w kolejce z kartą. Nic się nie odezwały tylko poprawiły słuchawkę i ktoś miał szczęście i dodzwonił się przez tę chwilę. Ja musiałam zwolnic się z pracy, przejść dwa kilometry aby zarejestrować się na wizytę za trzy dni.
strzała napisał/a:Azbi kiedyś próbowałam oswoić się z bólem i pracowałam nadal. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że to siada mi kręgosłup:
Oj znam to , praca na sie z bólem doprowadziła do tego, że straciłam czucie w nogach i dzisiaj choć odzyskałam możliwość chodzenia i czucie w nogach to w stawie skokowym zostało uszkodzenie do dzisiaj i już nie ustąpi. Mi neurochirurg powiedział, że w stanie ostrym nie wolno chodzić, trzeba koniecznie iść i leczyć, a rehabilitacja później to jest podstawa i na rehabilitacje trzeba chodzić właśnie wtedy gdy nie ma bólu, bo wtedy organizm najlepiej reaguje. Tylko szkoda, że ta rehabilitacja musi być odpłatna, bo u nas tylko trzy zabiegi raz do roku można dostać
Strzałko jak nie dasz rade pracować, to zawsze możesz odejść z racy i znowu szukać, ważne aby być wśród ludzi, bo później po pracę łatwiej, bo to działa..... ja tobie, ty mnie
. Gratuluję wygranej, ja w kinie nie byłam już chyba ze 20 lat.
Mystique71 napisał/a:też mam zaproszenie do Londynu wink Kuzynka mojego ex mieszka w samym centrum, przy Tower Bridge,
Mysti ta rodzina od twojego ex męża jest super,rzadko tak się dzieje, u mnie jak pokłóciłam się z teściami i zerwałam z nimi kontakt, to pozostali tez odcięli się ode mnie, pomimo, że miałam z nimi wcześniej dobry kontakt, powiedzieli że nie chcą się wtrącać, a jednak ich postawa wskazała jakie stanowisko zajęli. Oj jak ten czas szybko leci, ledwo wróciłaś do domu, a już znowu musisz wyfrunąć
.
Nanusia napisał/a:Szukam pieska ze schroniska.
Myslałam,że znalazłam,ale okazało się ,że piesek jest w Augustowie. Mogą go przywieźć za 2 tygodnie. Rozwożą tamtejsze schroniska po całej Polsce,bo tam podobno nikt nie chce adoptować piesków,chyba ,że do budy. Straszne,bo nawet małe biorą.
Takie schroniskowe pieski bardzo kochają, mój jako że ja byłam tą pierwsza co go wzięła na ręce i się nim zajęłam, to wręcz uwielbia mnie, wszędzie za mną chodzi, a taka radość pokazuje jak wita mnie po pracy, że aż człowiekowi milej na duszy. Nie wiem jakim człowiekiem trzeba być, aby wiązać te pieski na łańcuchu, później dziwią się, ze pies rzuca się na właściciela, ale za co on ma go kochać, za łańcuch? Nanusia piesek bardzo fajny, jeszcze nie wie jakie ma szczęście 
Wifa piękny ten hotel 
Morawko próbuj z tym octem winnym, tylko woda ma być lekko zakwaszona, a próbowałaś z wit D3, bo brak tej witaminy również źle wpływa na układ nerwowy. Koleżance lekarz (ona w naszym wieku) bo często chorowała, bez przerwy miała jakieś lęki, zawały (wyimaginowane) i Bóg wie co jeszcze a to na brać witaminę D3 i to 4000 jednostek i jak zaczęła brać to po jakimś czasie lęki ustały i od tego czasu nie wzywała pogotowia. Ja tez zaczęłam kupować do domu i teraz zażywamy razem z mężem, ale ja kupuję wit. D3 2000. Jak będziesz u lekarza skonsultuj to ze swoim lekarzem, ale wcześniej poczytaj.
Luc dobrze, że już wracasz do świata zdrowych.
Czytko życzę zdrowia, to pewnie jakiś wirus, bo wcześniej malutka Zosia chyba tez wymiotowała. Pozostałe nieobecne pewnie też chorują, u mnie w pracy dużo osób chorych.
Pozdrawiam i te chorujące i te zdrowe 