dobry wieczór wszystkim
sandro dobrze pamiętasz, dużo pisałam wtedy o domku, bo przeprowadziliśmy się rok wcześniej (nadal wynajmujemy, jeszcze nic nie kupiliśmy) i zaczęliśmy z błogosławieństwem właściciela cywilizować ogród, który przez wcześniejszych najemców był strasznie zapuszczony
teraz już mamy ładny kawałek warzywniaka, trochę nowego trawnika, na którym posadzimy kilka owocowych drzewek i krzewów
w planach jest śliwka węgierka, wiśnia, czarna porzeczka... chciałabym jeszcze dziką różę i malinę, ale na malinę maż się burzy, bo tu jeżyny od sąsiadów przełażą, więc i malina, jak się rozpleni, to wojny z nimi nie wygramy
mam taki pomysł, żeby kilka jeżyn i kilka malin wsadzić do jakiejś skrzynki i ustawić ją na kawałku betonu, wtedy szans nie będzie na rozplenienie, ale cały pomysł sączę powolutku małżowi do ucha, żeby któregoś dnia uznał, ze to jego pomysł, wtedy radośnie i ochoczo weźmie się za jego realizację
a czy ja Wam pokazywałam nasze nowe koty? chyba nie
a więc proszę bardzo, oto one:

na akwarium siedzi Millly, najmniejsza z trójcy, kompaktowa koteczka,
na oparciu fotela Billy, średni wielkościowo ale najbardziej puchaty
na kolanach małża Sąsiad, największy, nasz kot dochodzący, stąd jego imię, na stałe mieszka w szopce na ogrodzie, ale na noc chętnie przychodzi do łóżka
no i tyle chyba na dziś, może jeszcze posiedzę chwilę, ale zaraz pora do łóżka, pracuję w ten weekend, więc dopiero w poniedziałek więcej wolnego będzie, ale próżne nadzieje na odpoczynek, bo lista spraw do załatwienia ciągnie się aż do wtorku hihi
no i pospały się już wszystkie no
więc kołderkę podrzucam, bo jakieś wystające stopy widzę:
