Wifciu ten syn sąsiada nie ma telefonu.
A jest w moim wieku.
I nie ma prawa jazdy.To ten sąsiad i ten syn sąsiada o którym wam opowiadałam,
że facet nie ma opieki.
Jeszcze teraz przyszedł żeby zadzwonić czy faktycznie tego ojca zostawili w szpitalu.
Jeszcze raz mąż go powiózł.
Co jest, że jak coś komuś to musimy zawsze my ?
Jest jeszcze kilka domów w naszej miejscowości, gdzie można pójśc i poprosić o pomoc.
Ten facet tyle szkód mi wyrządził, tyle złorzeczył na mnie, a my mu pomagamy.
Wyobrażcie sobie, że ja wszystkie telefony do różnych firm handlujących żywcem, mechaników,
rzeżni, i wielu wielu innych osób mam zapisane w dużym zeszycie.
Tych osób nie ma w książce telefonicznej.
Nie mogę ich również zapisać w telefonie.
Każdy telefon i osobę muszę dokładnie w zeszycie opisać, bo inaczej bym się nie połapała.
W telefonie tych opisów nie pomieszczę.
Bo np ten facet coś dotoczy, ten naprawi prasę, ten naprawi kombajn, inny przyjedzie po chore zwierzę,
jeszcze inny dowiezie dobry żwir, tamten zrobi wyroby wędliniarskie, a ten przywiezie olej napędowy, albo nawozy, czy zboże, albo
kupi małą jałoszkę, drugi kupi byczka.
I tych telefonów z opisami jest całe mnóstwo.
A każdy ze wsi przychodzi do mnie po numerek telefonu.
Dzisiaj mu dam, więc powinien zapisać.
Ale następnym razem znów się pojawia po ten sam numer.
Podam jeszcze inny przykład.
Sianie trawy w czystym siewie jest bardzo trudne, bo ile wyjdzie trawy zależy od ustawienia siewnika
i od jakości trawy.Nam z mężem jakoś się udaje to sianie.
Mam rozpiskę w zeszycie jak ustawić siewnik, szyberki itp.
Do mnie , do kobiety przyjeżdżają faceci siewnikiem i ja im pokazuję jak mają ustawić siewnik.
Bo rozpiska na kartce to dla nich czarna magia.
W pięciu gospodarzy mamy kupioną dużą beczkę do szamba, tzw szambiarkę.
Ta beczka kupiona była gdzieś daleko w Polsce.
Sprawna była kilka lat i wysiadła pompa, droga część.
Zebrali się wszyscy i się naradzają : kupić nową pompę to drogi interes.
Wszyscy ustalili żeby zadzwonić do faceta, od którego kupiona szambiarka.
Ale ani nazwy firmy, ani nazwiska faceta nikt nie pamięta.
Nawet nie pamiętają miejscowości, bo to facet nam beczkę przywoził.
Ta narada była na naszym podwórku, więc i ja tam stałam.
Oni tam się naradzali, a ja przyszłam do domu.
Poszperałam w swoim przepastnym zeszycie i znalazłam numer do faceta.
Kiedy beczka była kupowana ja ten numer sobie zapisałam.
Zadzwoniliśmy do faceta i wymienił nam pompę w beczce bez żadnej zapłaty.
I takich telefonów mam całe mnóstwo.
Każdy mówi, że ten mój zeszyt jest na wagę złota.
A ja lubię każdy jakiś ważny numer zapisać i opisać do kogo, od czego i po co można
tam zadzwonić.
I możecie mi wierzyć lub nie, ale codziennie ktoś do mnie dzwoni z pytaniem :
B..ka masz może numer do tego i do tego, albo tam co coś sprzedają lub kupują.
Nawet jak światła nie ma to każdy czeka, bo B..ka tam zadzwoni.
Do mnie dzwonią tylko po to, aby zapytać kiedy to światło włączą.