Witam poświątecznie 
Na początek 
Marysiu wszystkiego najlepszego dla Ciebie i męża:) i za pięciotysięczny post 
Basiu dla ciebie za ten szesnastotysięcznik
Wiem, nie chcecie na razie jeść słodyczy, ale może później to chyba czemu nie 
Sandro, fajnie że się odezwałaś, pisz będzie Ci milej czas leciał, a i choroby jakoś się rozmyją w ty naszym chorowitym środowisku:). Każdy weźmie coś do siebie, każdy coś podaruje i jakoś to będzie
W kupie to nawet mniej boli
. a co chodzi o potrawy na stół w wigilię to u mnie nigdy nie było 12 - tu potraw, nawet jak bym serwetki dołożyła jako danie:), ja mam barszcz z uszkami, rybę smażoną z ziemniakami i kapustą zasmażaną i ciasto, kompot i to wszystko, a czasami śledź marynowany jako przegryzka, ale tylko czasami i tylko tak dla tego co chce, chociaż przeważnie nikt nie chce
.
Nanusiu, teściowie twojego syna w ilości potraw pobili chyba wszystkich, nawet jak 3 gospodynie to przygotowywały to pracy włożyły dużo
Kropko, jak tam twoje oko, przykładaj jak na razie, zanim pójdziesz do lekarza, okład do oka z zimnej mocnej herbaty,
Teraz taka pora że choróbska łażą po ludziach, mnie kaszel i duszności wykończyły przed świętami nie mogłam sobie poradzić i nie miałam siły nic robić, a tu goście zaproszeni więc trzeba, w piątek dostałam na dokładkę zapalenia pęcherza, bo jak chorować to na dwie strony. Wysłałam męża po jakieś lekarstwa na pęcherz i jakoś przetrzymałam. Mam nadzieję, że u Klaudynki, Czytki, Morawki też lepiej,chociaż jak czytam to wczoraj Strzałka przejęła w chorowaniu pałeczkę
.
Babostacha przeganiaj ten kaszel, bo jak będziesz tańczyć i śpiewać w Sylwestra 
Wifa gdzie spędzasz Sylwestra z Czarusiem, bo ja ze swoja Liną i Kicią w łazience, bo tam jest najciszej, Moje zwierzaki bardzo boją się wystrzałów i grzmotów, siedzę w łazience tak już od 6 lat , ze zwierzakami przytulonymi do mnie 
Poznałam rodzinkę w postaci mamy i brata naszego przyszłego zięcia, ślub będzie jednak w zaplanowanym terminie, zmarł co prawda ojciec, ale on nie dbał o rodzinę i nie utrzymywał z nimi kontaktu tak jak powinien utrzymywać mąż i ojciec, chociaż mieszkali w jednym domu tylko na różnych poziomach to traktowali się jak obcy lokatorzy. Niestety nie chciał na miłości żony i dzieci, wódka była mu bliższa. Bardzo miła kobieta i bardzo sympatyczny młody człowiek i obydwoje tacy otwarci, tak jak mój przyszły zięć. Po tych świętach nie mogę dojść do siebie, muszę do spanka bo jutro 4.45 trzeba wstać. Musze kończyć, pozdrawiam Was wszystkich bez wyjątku i miłej nocy Wam wszystkim życzę 