Kler o powołaniu mówi różnie, nie tylko o powołaniu do kapłaństwa. Powołanie zaś do kapłaństwa jest nazywane służbą, czyli nie całkiem się mieści w wynoszeniu się ponad innych.
Dostrzegaj proszę obie strony!
Nie ma nic złego w tym, że jakiś człowiek czuje się powołany do kapłaństwa, nie potrzebuje seksu albo jest w stanie zrezygnować z części potrzeb, tych mniej ważnych, dla realizacji tych ważniejszych. To się dzieje ciągle w różnych sprawach, wybiera się lepsze kosztem dobrego, realizując ważniejsze kosztem ważnego. Tyle. Księża mówią o klerze, bo go stanowią. Jest normalne mówić o swojej grupie społecznej. Ja też wyróżniam grupę aktywnych czytelników o wiele wyraźniej niż wyróżniają ją media czy społeczeństwo.
Ale czemu ktoś inny, kto jeszcze z klerem niewielki ma kontakt, miałby akurat tę grupę wyróżniać, gdy zjawisko jest logicznie niezależne (to znaczy: dla potajemnego związku nie trzeba być księdzem, a będąc księdzem nie trzeba mieć potajemnych ani innych związków)?
Dlatego tylko ja nie wyróżniam tej grupy - spowoduje to ataki na kler, ale nikomu nie będzie od tego lepiej. I z tego też względu podkreślam rolę osobistej świadomości - naprawdę dzięki temu będzie lepiej. ![]()
Masz rację, że zdarzają się księża, którzy postępują niezgodnie z tym, czego nauczają. Podobnie rodzice bywają przyłapani przez dzieci na robieniu tego, czego zabraniają i co krytykują, podobnie wychowawcy młodzieży (w szkołach, domach poprawczych) zachowują się różnie. Słyszałaś pewnie o konflikcie rodzinnym dwojga psychologów - krzywdzą dziecko wbrew wszystkiemu, co zaleca psychologia.
Pisałaś o wywaleniu ze szkoły złego matematyka. Gdyby tak wywalić z domów wszystkich złych rodziców, z placówek wychowawczych złych wychowawców, byłoby gorzej jeszcze, zamiast złego wychowania jego brak, zamiast zasad przekazanych przez nieszczerych ludzi - brak zasad. Dlatego zamiast wywalania proponuję ciągle uświadamianie. Myśl sokratejska - zło to owoc niewiedzy. Ludzie, którzy znają siebie, swoje potrzeby i ograniczenia, poradzą sobie z celibatem albo nie pójdą do seminarium. Świadome nastolatki nie zwiążą się z miłym, ale niedojrzałym księdzem, świadome ryzyka. Świadomi ludzie nie będą rozprzestrzeniać chorób wenerycznych. Świadomy matematyk doszkoli się. Świadomy wychowawca da dobry przykład lub zrezygnuje. Etc etc. Większość (jeśli nie całość) zła widzę w ograniczeniu horyzontów do prostej myśli, by brać pieniądze i się lenić, by innym zaszkodzić i mieć dużo seksu (popkultura promuje bardzo taki "zysk"). A szerzej patrzeć to i lepiej chcieć.
Księża wiedzą wcale dużo o życiu małżeńskim. To znaczy - dostatecznie dużo można wiedzieć nie biorąc ślubu. (Inaczej - czy chcesz się właśnie przyznać do ignorancji w kwestiach kleru, skoro nie jesteś księdzem?
) Człowiek nie staje się ornitologiem od tego, że w niego wleci startujący gołąb (czyli: nawet doświadczenie nic nie da komuś, kto nie umie z niego nauki wyciągnąć, a teoria da wiele komuś, kto potrafi ją zrozumieć i stosować).
Ile Ty wiesz o celibacie? Ile o homoseksualizmie? Ile o polityce? Ile o klerze? A jednak w wielu sprawach wiesz dość albo uważasz, że wiesz dość. Bo można wiedzieć, nie stosując samemu.
Tak więc za bezcelowe uważam wprowadzanie celibatu (gdyby ktoś chciał tam, gdzie go nie ma) jak i likwidowanie. Jest i można go wybrać, a zarazem wybierać nie trzeba. Naprawdę celibat nikogo nie zmusza do niemoralnego życia. Zamiast tego powinno się uczyć wszędzie tam, gdzie wiedzy brakuje.
Jeśli ksiądz mówi o czymś, na czym się nie zna - rozmawiać z nim! A nie na forach krytykować go, obgadywać*, atakować przy tym kler, Kościół, system, wszystko, tylko nie osobistą tego człowieka niewiedzę. Tak samo rozmawiać z wychowawcami, z forumowiczami. Z każdym z osobna, kto popełnia błąd - by go nie popełniał. Rozwiązania systemowe są skrajnie złe, bo przestaje się dzięki nim myśleć. System organizuje wszystko, mniej trzeba zdecydować i rozważyć samemu. Poudawalibyśmy, że problem jest rozwiązany, a pojawiłby się problem potajemnych związków żonatych księży, potajemnych związków księży, którzy mogą być żonaci a nie chcą, bigamii księży i kto wie co jeszcze. ![]()
Kichać celibat, ludzi wychowywać! ![]()
-----
* - w tym momencie i w żadnym innym nie chcę powiedzieć, że Ty akurat to robisz. Pokazuję tylko przykłady różnych działań, które ludzie podejmują, a które będą nieskuteczne. Działania takie powodują agresję, gdy nie ma świadomości w społeczeństwie, wszelkie drobne ataki są wzmacniane przez nieoświecony tłum. Okropieństwo. Jeśli się ludzi nie uczy i nie wychowuje, trzeba nad nimi - dla porządku jako takiego - panować, czy to przy użyciu siły i manipulacji. (Przypomnę - to dawne dzieje Kościoła - decydować o nauczaniu, o wychowaniu, utrzymywać porządek przez kontrolę, a nie przez uświadomienie. Chciałabyś takie motywy powtarzać!? Lepiej uczyć, a nie konfliktować!)