Potajemne związki księży - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Potajemne związki księży

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 83 z 83 ]

66 Ostatnio edytowany przez heathcliff (2011-08-21 18:35:09)

Odp: Potajemne związki księży

Kler o powołaniu mówi różnie, nie tylko o powołaniu do kapłaństwa. Powołanie zaś do kapłaństwa jest nazywane służbą, czyli nie całkiem się mieści w wynoszeniu się ponad innych. smile Dostrzegaj proszę obie strony!

Nie ma nic złego w tym, że jakiś człowiek czuje się powołany do kapłaństwa, nie potrzebuje seksu albo jest w stanie zrezygnować z części potrzeb, tych mniej ważnych, dla realizacji tych ważniejszych. To się dzieje ciągle w różnych sprawach, wybiera się lepsze kosztem dobrego, realizując ważniejsze kosztem ważnego. Tyle. Księża mówią o klerze, bo go stanowią. Jest normalne mówić o swojej grupie społecznej. Ja też wyróżniam grupę aktywnych czytelników o wiele wyraźniej niż wyróżniają ją media czy społeczeństwo. smile Ale czemu ktoś inny, kto jeszcze z klerem niewielki ma kontakt, miałby akurat tę grupę wyróżniać, gdy zjawisko jest logicznie niezależne (to znaczy: dla potajemnego związku nie trzeba być księdzem, a będąc księdzem nie trzeba mieć potajemnych ani innych związków)?

Dlatego tylko ja nie wyróżniam tej grupy - spowoduje to ataki na kler, ale nikomu nie będzie od tego lepiej. I z tego też względu podkreślam rolę osobistej świadomości - naprawdę dzięki temu będzie lepiej. smile

Masz rację, że zdarzają się księża, którzy postępują niezgodnie z tym, czego nauczają. Podobnie rodzice bywają przyłapani przez dzieci na robieniu tego, czego zabraniają i co krytykują, podobnie wychowawcy młodzieży (w szkołach, domach poprawczych) zachowują się różnie. Słyszałaś pewnie o konflikcie rodzinnym dwojga psychologów - krzywdzą dziecko wbrew wszystkiemu, co zaleca psychologia.

Pisałaś o wywaleniu ze szkoły złego matematyka. Gdyby tak wywalić z domów wszystkich złych rodziców, z placówek wychowawczych złych wychowawców, byłoby gorzej jeszcze, zamiast złego wychowania jego brak, zamiast zasad przekazanych przez nieszczerych ludzi - brak zasad. Dlatego zamiast wywalania proponuję ciągle uświadamianie. Myśl sokratejska - zło to owoc niewiedzy. Ludzie, którzy znają siebie, swoje potrzeby i ograniczenia, poradzą sobie z celibatem albo nie pójdą do seminarium. Świadome nastolatki nie zwiążą się z miłym, ale niedojrzałym księdzem, świadome ryzyka. Świadomi ludzie nie będą rozprzestrzeniać chorób wenerycznych. Świadomy matematyk doszkoli się. Świadomy wychowawca da dobry przykład lub zrezygnuje. Etc etc. Większość (jeśli nie całość) zła widzę w ograniczeniu horyzontów do prostej myśli, by brać pieniądze i się lenić, by innym zaszkodzić i mieć dużo seksu (popkultura promuje bardzo taki "zysk"). A szerzej patrzeć to i lepiej chcieć.

Księża wiedzą wcale dużo o życiu małżeńskim. To znaczy - dostatecznie dużo można wiedzieć nie biorąc ślubu. (Inaczej - czy chcesz się właśnie przyznać do ignorancji w kwestiach kleru, skoro nie jesteś księdzem? tongue) Człowiek nie staje się ornitologiem od tego, że w niego wleci startujący gołąb (czyli: nawet doświadczenie nic nie da komuś, kto nie umie z niego nauki wyciągnąć, a teoria da wiele komuś, kto potrafi ją zrozumieć i stosować).
Ile Ty wiesz o celibacie? Ile o homoseksualizmie? Ile o polityce? Ile o klerze? A jednak w wielu sprawach wiesz dość albo uważasz, że wiesz dość. Bo można wiedzieć, nie stosując samemu.

Tak więc za bezcelowe uważam wprowadzanie celibatu (gdyby ktoś chciał tam, gdzie go nie ma) jak i likwidowanie. Jest i można go wybrać, a zarazem wybierać nie trzeba. Naprawdę celibat nikogo nie zmusza do niemoralnego życia. Zamiast tego powinno się uczyć wszędzie tam, gdzie wiedzy brakuje.

Jeśli ksiądz mówi o czymś, na czym się nie zna - rozmawiać z nim! A nie na forach krytykować go, obgadywać*, atakować przy tym kler, Kościół, system, wszystko, tylko nie osobistą tego człowieka niewiedzę. Tak samo rozmawiać z wychowawcami, z forumowiczami. Z każdym z osobna, kto popełnia błąd - by go nie popełniał. Rozwiązania systemowe są skrajnie złe, bo przestaje się dzięki nim myśleć. System organizuje wszystko, mniej trzeba zdecydować i rozważyć samemu. Poudawalibyśmy, że problem jest rozwiązany, a pojawiłby się problem potajemnych związków żonatych księży, potajemnych związków księży, którzy mogą być żonaci a nie chcą, bigamii księży i kto wie co jeszcze. smile

Kichać celibat, ludzi wychowywać! smile


-----

* - w tym momencie i w żadnym innym nie chcę powiedzieć, że Ty akurat to robisz. Pokazuję tylko przykłady różnych działań, które ludzie podejmują, a które będą nieskuteczne. Działania takie powodują agresję, gdy nie ma świadomości w społeczeństwie, wszelkie drobne ataki są wzmacniane przez nieoświecony tłum. Okropieństwo. Jeśli się ludzi nie uczy i nie wychowuje, trzeba nad nimi - dla porządku jako takiego - panować, czy to przy użyciu siły i manipulacji. (Przypomnę - to dawne dzieje Kościoła - decydować o nauczaniu, o wychowaniu, utrzymywać porządek przez kontrolę, a nie przez uświadomienie. Chciałabyś takie motywy powtarzać!? Lepiej uczyć, a nie konfliktować!)

Zobacz podobne tematy :

67

Odp: Potajemne związki księży

Wiele w tym prawdy, co piszesz...Uznając ją, pozostanę jednak przy stwierdzeniu:

Medice, cura te ipsum.

68

Odp: Potajemne związki księży

Tak się naczytałam, że aż mnie popchnęło do rejestracji. W każdym poście jakieś ziarnko prawdy jest. A w niektórych nawet sporo. Sama nie wiem czy zniesienie celibatu byłoby dobrym pomysłem. Zawsze im dłużej nad tym myślałam tym większe miałam wątpliwości. Pomimo iż sama jestem żoną księdza.

69

Odp: Potajemne związki księży

Internet mówi mi właśnie o austriackiej Inicjatywie Księży, między innymi postulującej zniesienie celibatu.

Religia to pewien światopogląd. Także rytuały, które mają go utrwalić czy ułatwić zrozumienie, ale jednak światopogląd. Można go zaakceptować albo nie akceptować, ale bardzo trudno jest go sensownie zmienić. Przecież to jeszcze większe zmiany niż rewizjonizm. Wierzymy niby w pewien kształt świata, w pewną historię, a nagle zaczynamy uważać, że lepiej by było wierzyć w inny kształt świata. O, zmieńmy sobie historię na bardziej chwalebną i uzasadniającą nasze słabości!

Religia nie jest programem w tv, by realizować najpłytsze nawet potrzeby widzów. Wiąże się z systemem wartości i nie może pozwolić sobie na zaprzeczanie temu systemowi wartości. Możemy wybierać religię, która nam odpowiada (choć to też jak wybieranie tej wersji historii, która wydaje się nam najlepsza, a nie najprawdziwsza), ale wymuszać na religii zmiany dlatego, że jest się samemu za słabym (z punktu widzenia tej religii), to raczej absurd.
Gdybym grzeszył, lubił grzech, to przecież nie wymagałbym od Kościoła, by zmienił doktrynę, uznał mój grzech za normę i pozwolił mi realizować swoją potrzebę bycia katolikiem bez zmiany mojego grzesznego życia! Jeśli grzeszę, to znaczy, że mój system wartości jest niezgodny z tym proponowanym przez religię, najpewniej mój światopogląd jest niezgodny z tym konkretnym religijnym, widać nie jestem religijny i nie muszę siebie mieć za katolika, a na innych katolikach wymuszać zmian.

Światopogląd katolicki nie jest dziś popularny. Z rozpędu jeszcze wiele osób deklaruje katolicyzm rzymski, ale postawy są bardzo różne od tych proponowanych przez Jezusa czy Kościół (mniejsza o to, czy to te same postawy). Nie trzeba zmieniać Kościoła - można do niego nie należeć.

O biblijnym Bogu można rozmawiać na ławce w parku. Jeśli się dużo wie - można nawet znaleźć grupkę słuchających. Dlaczego trzeba łączyć życie małżeńskie akurat z byciem księdzem? Można mówić o Bogu jak ja - nie będąc katolikiem. Można Pismo czytać. A jednak iluś ludzi chce wymusić na całym Kościele takie zmiany, jakie im odpowiadają, dopasować religię do siebie, pozostać w kapłaństwie, a cieszyć się seksem i życiem świeckim. Zmienić kształt religii, zamiast po prostu zrezygnować z funkcji, którą się ma za mniej ważną. Pomyślałem, że bycie księdzem jest ciekawą pracą pod kątem zarobków - fajnie by było z niczego nie rezygnować, a zbierać z tacy. smile

Księdzu, który poświęca swoje życie religii, potrafię zaufać. Misjonarze narażają się na śmierć, rezygnują z typowego, wygodnego życia. A człowiek, który odbębnia tylko kazania (widywałem takich) i idzie żyć wygodnie, zarabiać pieniądze, bawić się, pić i uprawiać seks, powinien się zastanowić, czy go religia jeszcze interesuje.

70

Odp: Potajemne związki księży

znam księży co mają dzieci a z tacowego dom wystawił.. i co ja mam im dawać kasę tak a z mojej kasy  czy innych ludzi dom wystawia dla dzieci i kochanki....

71

Odp: Potajemne związki księży
heathcliff napisał/a:

Księdzu, który poświęca swoje życie religii, potrafię zaufać. Misjonarze narażają się na śmierć, rezygnują z typowego, wygodnego życia. A człowiek, który odbębnia tylko kazania (widywałem takich) i idzie żyć wygodnie, zarabiać pieniądze, bawić się, pić i uprawiać seks, powinien się zastanowić, czy go religia jeszcze interesuje.

Stosujesz uproszczenie, które powoduje, że mijasz się z prawdą. Poświęcenie życia Bogu nie polega na rezygnacji z seksu a małżeństwo nie polega jedynie na uprawianiu go. Mam żywy przykład tego, że można się poświęcać Bogu i parafianom mając jednocześnie żonę i dzieci - to mój ksiądz proboszcz z mojej luterańskiej parafii. Nigdy nie odmówił mi pomocy czy spotkania i zawsze odpisuje na moje maile. Zarówno on jak i jego żona bardzo się angażują w życie parafii, a ponieważ sami mają dwoje dzieci, to rodziny z dziećmi mogą liczyć na zrozumienie proboszcza (np. gdy była prośba o zmianę godziny nabożeństwa ze względu na dzieci).
Niech katolicy sobie mają swój celibat, skoro chcą, ale argument, że rodzina przeszkadza w pełnieniu posługi księdza jest nietrafiony.

72

Odp: Potajemne związki księży
Kizia75 napisał/a:

Stosujesz uproszczenie, które powoduje, że mijasz się z prawdą. Poświęcenie życia Bogu nie polega na rezygnacji z seksu a małżeństwo nie polega jedynie na uprawianiu go. Mam żywy przykład tego, że można się poświęcać Bogu i parafianom mając jednocześnie żonę i dzieci - to mój ksiądz proboszcz z mojej luterańskiej parafii. Nigdy nie odmówił mi pomocy czy spotkania i zawsze odpisuje na moje maile. Zarówno on jak i jego żona bardzo się angażują w życie parafii, a ponieważ sami mają dwoje dzieci, to rodziny z dziećmi mogą liczyć na zrozumienie proboszcza (np. gdy była prośba o zmianę godziny nabożeństwa ze względu na dzieci).
Niech katolicy sobie mają swój celibat, skoro chcą, ale argument, że rodzina przeszkadza w pełnieniu posługi księdza jest nietrafiony.

Stosuję uproszczenie, ale moja sytuacja to "jasne kryteria sprawdzenia, czy kapłan poświęca się Bogu", a Twoja to "nie ma kryteriów, ale ja mówię, że się poświęca". Pozostaje mi uwierzyć, że to dobry kapłan.

Pisałem jednak o swoim zaufaniu - dla mnie uczciwe jest katolickie uzasadnienie celibatu. Wiem, że celibat nie jest wymuszony przez Pismo Święte, po prostu podoba mi się, gdy człowiek, który rozpowszechnia ideę - żyje nią. Nie zaufam teoretykowi socjalizmu, gdy żyje z majątku rodziców, mniej też ufałbym księdzu, gdybym wiedział, że życie codzienne mu się podoba. Nie mam ochoty szpiegować takiego by ocenić, w jakim stopniu jest oddany Sprawie, a w jakim tylko wybrał sobie bardziej dochodową pracę. smile Dlatego nie chcę tu oceniać nieznanych mi kapłanów a tak całkiem teoretycznie stwierdzić, że łatwiej zaufam człowiekowi, który rezygnuje z zysków, a służy innym.

(Analogia: póki władza wiąże się z dużymi dochodami, nie uwierzę w żadne zapewnienie, że ktoś chce rządzić by ludziom było lepiej. Póki ktoś zyskuje na działaniu - tłumaczę jego działanie zyskiem. Dlatego gdy kapłan nic nie traci z życia świeckiego, a zyskuje jeszcze na byciu kapłanem, mam podejrzenia. Nie chcę rzucać oskarżeń, raz jeszcze powtórzę, że to tylko kwestia mojego własnego zaufania do człowieka)

73

Odp: Potajemne związki księży
heathcliff napisał/a:
Kizia75 napisał/a:

Stosujesz uproszczenie, które powoduje, że mijasz się z prawdą. Poświęcenie życia Bogu nie polega na rezygnacji z seksu a małżeństwo nie polega jedynie na uprawianiu go. Mam żywy przykład tego, że można się poświęcać Bogu i parafianom mając jednocześnie żonę i dzieci - to mój ksiądz proboszcz z mojej luterańskiej parafii. Nigdy nie odmówił mi pomocy czy spotkania i zawsze odpisuje na moje maile. Zarówno on jak i jego żona bardzo się angażują w życie parafii, a ponieważ sami mają dwoje dzieci, to rodziny z dziećmi mogą liczyć na zrozumienie proboszcza (np. gdy była prośba o zmianę godziny nabożeństwa ze względu na dzieci).
Niech katolicy sobie mają swój celibat, skoro chcą, ale argument, że rodzina przeszkadza w pełnieniu posługi księdza jest nietrafiony.

Stosuję uproszczenie, ale moja sytuacja to "jasne kryteria sprawdzenia, czy kapłan poświęca się Bogu", a Twoja to "nie ma kryteriów, ale ja mówię, że się poświęca". Pozostaje mi uwierzyć, że to dobry kapłan.

Pisałem jednak o swoim zaufaniu - dla mnie uczciwe jest katolickie uzasadnienie celibatu. Wiem, że celibat nie jest wymuszony przez Pismo Święte, po prostu podoba mi się, gdy człowiek, który rozpowszechnia ideę - żyje nią. Nie zaufam teoretykowi socjalizmu, gdy żyje z majątku rodziców, mniej też ufałbym księdzu, gdybym wiedział, że życie codzienne mu się podoba. Nie mam ochoty szpiegować takiego by ocenić, w jakim stopniu jest oddany Sprawie, a w jakim tylko wybrał sobie bardziej dochodową pracę. smile Dlatego nie chcę tu oceniać nieznanych mi kapłanów a tak całkiem teoretycznie stwierdzić, że łatwiej zaufam człowiekowi, który rezygnuje z zysków, a służy innym.

(Analogia: póki władza wiąże się z dużymi dochodami, nie uwierzę w żadne zapewnienie, że ktoś chce rządzić by ludziom było lepiej. Póki ktoś zyskuje na działaniu - tłumaczę jego działanie zyskiem. Dlatego gdy kapłan nic nie traci z życia świeckiego, a zyskuje jeszcze na byciu kapłanem, mam podejrzenia. Nie chcę rzucać oskarżeń, raz jeszcze powtórzę, że to tylko kwestia mojego własnego zaufania do człowieka)

Problem w tym, że celibat to rezygnacja z założenia rodziny, związku z kobietą ale nie z innych aspektów świeckiego życia. Księża katoliccy gromadzą majątki, kupują dobre samochody, jeżdżą na wakacje, znam nawet przypadek księdza, który nałogowo gra w kasynach (oczywiście jest wtedy "po cywilnemu". Nie znam natomiast protestanckiego księdza, który by żył w ten sposób a wiesz dlaczego? Bo protestanci sami decydują kto będzie ich księdzem, więc gdy któryś się źle prowadzi to parafianie go odwołują. Moim zdaniem mój proboszcz mający żonę bardziej pasuje do twego stwierdzenia: "podoba mi się, gdy człowiek, który rozpowszechnia ideę - żyje nią"  niż mój dawny katolicki katecheta, który miał najlepsze auto w mieście, a z ambony potępiał materializm.  Nie twierdzę, że wszyscy katoliccy księża są tacy, ale osobiście znam tylko jednego faktycznie oddanego temu co głosi i kilku takich którzy więcej myślą o własnym majątku niż o potrzebach i problemach swych parafian.

74

Odp: Potajemne związki księży

Zgadzam się, że kapłaństwo wciąż pozwala na luksusy. Dlatego bardziej cenię zakonników, którym reguła zabrania luksusów, misjonarzy, którzy z własnej woli pakują się w dżungle i niebezpieczeństwa.
Potem są przykłady z Twojego życia, tu "nie znam", tam "znam tylko jednego". Wybacz, nie chcę opierać na Twoich doświadczeniach moich poglądów. Gdy mam oceniać jednostki - muszę sam je znać. Dlatego w tym wątku jedynie reguły oceniam, nie mam czasu ani ochoty bawić się w dogłębne poznawanie kolejnych kapłanów.

Poruszasz tu inny temat - odwoływania kapłana. To by się bardziej niż zniesienie celibatu przydało rzymskim katolikom - gdyby tak ludzie mogli się uciążliwego kapłana pozbyć, gdyby przeróżnych pojedynczych głosicieli rasizmu czy innego zacofania można było przegonić.

75

Odp: Potajemne związki księży

A wiec z tymi zwiazkami jest tak ze biblia nie zabrania miec zone i dzieci i jednoczesnie byc kaplanem (ksiedzem), problem nie polega na tym co robia ksieza ..to sa faceci z potrzebami ..wiec moze czas na to by kosciol zniosl ten "zakon" i dal mozliwosc zakladac im normalne rodziny a nie zyc z ukrytymi rodzinami .. a czy na to pojdzie kosciol .. ? nie.. a dlaczego ..bo by stracil caly majatek..dlaczego .. ? bo rodzina by roscila sobie prawa po smierci duchownego.. wiec kosciol sie bogaci a ksieza zyja w nieczystosci ..

76

Odp: Potajemne związki księży

Yarick - bardzo ładna teoria, że Kościół robi coś przeciw duchowieństwu. smile

77

Odp: Potajemne związki księży

Dlatego wolałbym być pastorem - oni mogą mieć żony i dzieci.
A księża tuaj są pokrzywdzeni jako mężczyźni moim zdaniem.

Odp: Potajemne związki księży
girl90 napisał/a:

U nas w miescie stary proboszcz tez chodzil do clubow nocnych.. Tez jestem za zniesieniem celibatu bo bardzo podoba mi się religia tzw. protestancka. Wierza w Boga ale pastorzy maja swoje rodziny. I to jest fajne. Ale jednak nasi księża zobowiazali się do życia w celibacie i jesli uprawiaja seks, maja partnerki i tym samym łamią przysięgę która dali Bogu! Byli swiadomi na co się decyduja! bo to jest ich obowiązek i na takie zycie sie zdecydowali z pelna swiadomościa, nikt ich nie zmuszał do niczego. Wiedzieli jak to ma wygladac dlatego jestem tym zniesmaczona że księża chodzą do prostytutek (jesli sa w "normalnym" zwiazku to jeszcze pol biedy chodziac tez nie jest to dobre jesli dalej bedzie celibat bo nie mozna sie nigdzie pokazac jako para a ja nie chcialabym byc w takim zwiazku). Jesli zniosa celibat to ok. Nie mam nic przeciwko, a nawet jestem za. Może chociaz niektorzy ksieza nie chodziliby do nocnych clubow...

Odp: Potajemne związki księży

tak czytam i uważam ,że to tak jak zdarza się niedojrzałość emocjonalna w związkach ,tak i w tym przypadku wielu przyszłych księży,podejmuje taką decyzję z wielu powodów nam nie znanych.Może niedojrzałość przecież niektórzy męrzczyżni,są dziećmi przez całe życie.Ksiądz to zwykły człowiek i nie chcę ich bronić,ale mają prawo kochać ,każdy popełnia błędy większe, lub mniejsze,czasami nie do końca przemyślana decyzja,nieraz zwykły strach przed potępieniem ,że jesteś w seminarium i nagle się wycofujesz to też wiąże się z presją jaką wywiera rodzina i społeczeństwo...
tak więc nie nam oceniać i potępiać............
ja też jestem za zniesieniem celibatu, który tak naprawdę z tego co wiem wymyślił kościół

Odp: Potajemne związki księży
dayzi napisał/a:
motylek79 napisał/a:

Tak samo jak z zawieraniem malzenstwa przez b. mlodych ludzi - to jest czas na poznanie siebie i innych a nie na decyzje do konca zycia.

Ślub powinno się brać  np. na 5 lat ...z możliwością przedłużenia ;D

Odp: Potajemne związki księży

może znajdzie się ktoś mądry i wymyśli coś takiego :-)

82

Odp: Potajemne związki księży

Moj wikary po mszy o 12.00 chodził do knajpy z karnisterkiem 5 l. po piwo. Raz pijany wjechał motorem w dłużycę która wiozła drzewo z lasu. Na tej dłużycy świecily się światła z przodu i z tyły, a jemu się wydawało, że mija dwa motory i wpierdzielił się w środek. Rozwalił motocykl, a sam ledwo się uratowal. I to jest wiara w BOGA. Czy można jemu się spowiadać i prosić o wybaczenie grzechów? Myślę,że nie. Powinni ich opodatkować najwięcej jak się da.

Posty [ 66 do 83 z 83 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Potajemne związki księży

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024