Może ta wypowiedź pogodzi niektórych z Was.
Wielokrotnie słyszałam określenie ?białe małżeństwo". Proszę o wyjaśnienie tego określenia bliżej. Czy ludzie którzy żyją ze sobą w tzw. "białym małżeństwie", którzy mają dzieci, ślub cywilny, tworzą rodzinę w społecznym określeniu tego słowa mogą przyjmować Komunię?
Magda W.
Dziękuję za pytanie. W odpowiedzi postaram się najpierw naszkicować ogólnie problem, potem przytoczę fragmenty adhortacji apostolskiej ?Familiaris consortio? (wydanej przez Jana Pawła II po zakończeniu Synodu Biskupów poświęconego rodzinie, który odbył się w Rzymie w 1980 roku), które wprost odnoszą się do wspomnianego problemu.
Bywa, że ludzkie drogi się bardzo pokrzyżują, pogmatwają. Dzieje się tak z różnych przyczyn: z powodu lekkomyślności, nieodpowiedzialności, czasem na skutek piekła, jakie mąż alkoholik zgotował swojej rodzinie? Rozwód, wejście w ponowny cywilny związek małżeński ? to wszystko na początku wydaje się proste. Komplikacje i ból przychodzą później? Kościół broniąc świętości sakramentu małżeństwa podtrzymuje praktykę (potwierdzoną podczas ostatniego synodu w 2005 r.) niedopuszczania osób żyjących w konkubinatach (związkach niesakramentalnych) do sakramentu pokuty i Eucharystii. Przyczyna: niemożność udzielenia rozgrzeszenia z powodu braku postanowienia poprawy i rezygnacji z nieprawidłowej relacji.
Nieraz, szczególnej przy okazji wizyty kolędowej, księża podejmują ten temat. Nie są to łatwe rozmowy. Niemożność przystępowania do Komunii św. powoduje ogromny ból, poczucie opuszczenia, wyobcowania. Dochodzi do tego poczucie skrzywdzenia np. przez męża alkoholika. Z drugiej strony - trudno powiedzieć komuś, kto w takim związku przeżył np. 20 ? 30 lat, gdy są w nim dzieci, gdy rodzina jest szczęśliwa, aby odszedł w siną dal. To byłoby też jakimś podeptaniem dobra, które się przez te lata zrodziło. Życie jest życiem i pewnych sytuacji nie da się cofnąć.
Bywa, że podczas takich rozmów pada wtedy propozycja tzw. białego małżeństwa. Jest to jakieś wyjście z sytuacji ? niełatwe, związane z pewnymi ograniczeniami, ale stanowiące pewną alternatywę. Na czym ono polega? Polega na tym, że mężczyzna i kobieta żyjąc dalej razem w związku niesakramentalnym, wychowując dzieci etc. rezygnują świadomie z prawa do współżycia seksualnego. Postanawiają żyć na zasadzie: brat ? siostra. Są razem, nadal wspierają się wzajemnie, ale nie wchodzą ze sobą w grzeszne relacje.
Po podjęciu takiej decyzji - mówiąc o tym jasno na spowiedzi ? warunkowo mogą otrzymać rozgrzeszenie i przystąpić do Komunii św. Wtedy też razem ze spowiednikiem ustalają warunki swoich praktyk sakramentalnych.
Jest jeszcze jeden problem: kwestia zgorszenia. Żyjąc w jednym blok, w jednej wiosce, na jednej ulicy są znani sąsiadom, współmieszkańcom. Także znany jest ich status i znana jest - co by nie mówić, jednak dość surowa - praktyka Kościoła w tym względzie. Sytuacja, gdy nagle zaczynają oni przystępować do Komunii św. w swojej parafii - kiedy na zewnątrz nic się nie zmieniło - mogłaby wywołać zgorszenie, zdziwienie, niezrozumienie. Sąsiedzi nie muszą przecież wiedzieć o ich intymnym postanowieniu. Dlatego też proponuje się zwykle takim osobom, aby uczestniczyli w Eucharystii tam, gdzie nie są znani, gdzie ich postawa nie będzie wzbudzać kontrowersji. Uprzedzając pytanie odpowiadam: nie jest to hipokryzja - Pan Bóg wie, co się kryje w ludzkim sercu i to jest najważniejsze.
Podjęcie decyzji o ?białym małżeństwie? nie jest łatwe. Jeszcze trudniej jest wytrwać. Ale jest to jakieś sensowne rozwiązanie w tej obiektywnie trudnej sytuacji.
Na koniec chciałbym przytoczyć fragmenty adhortacji apostolskiej Jana Pawła II ?Familiaris consortio?. Zobowiązuję ona Kościół do pasterskiej troski wobec ?wszystkich rodzin, a szczególnie wobec tych, które znajdują się w sytuacjach trudnych czy nieprawidłowych.?(FC. 65) Obszernie na temat związków niesakramentalnych i ich miejsca w Kościele papież wypowiada się w pkt. 82 - 84 FC: ?Coraz więcej jest takich przypadków, że katolicy ze względów ideologicznych lub praktycznych wolą zawrzeć tylko ślub cywilny, odrzucając lub przynajmniej odkładając ślub kościelny. Sytuacji tych ludzi nie można stawiać na równi z tymi, którzy współżyją bez żadnego związku, tu bowiem istnieje przynajmniej jakieś zobowiązanie do określonej i prawdopodobnie trwałej sytuacji życiowej [?] Chociaż osoby te trzeba traktować z wielką miłością i zainteresować je życiem wspólnot kościelnych, to jednak, niestety, pasterze Kościoła nie mogą ich dopuścić do sakramentów. [?]Kościół ustanowiony dla doprowadzenia wszystkich ludzi, a zwłaszcza ochrzczonych, do zbawienia, nie może pozostawić swemu losowi tych, którzy - już połączeni sakramentalną więzią małżeńską - próbowali zawrzeć nowe małżeństwo. Będzie też niestrudzenie podejmował wysiłki, by oddać im do dyspozycji posiadane przez siebie środki zbawienia.
Niech wiedzą duszpasterze, że dla miłości prawdy mają obowiązek właściwego rozeznania sytuacji. Zachodzi bowiem różnica pomiędzy tymi, którzy szczerze usiłowali ocalić pierwsze małżeństwo i zostali całkiem niesprawiedliwie porzuceni, a tymi, którzy z własnej, ciężkiej winy zniszczyli ważne kanonicznie małżeństwo. Są wreszcie tacy, którzy zawarli nowy związek ze względu na wychowanie dzieci, często w sumieniu subiektywnie pewni, że poprzednie małżeństwo, zniszczone w sposób nieodwracalny, nigdy nie było ważne.
Razem z Synodem wzywam gorąco pasterzy i całą wspólnotę wiernych do okazania pomocy rozwiedzionym, do podejmowania z troskliwą miłością starań o to, by nie czuli się oni odłączeni od Kościoła, skoro mogą, owszem, jako ochrzczeni, powinni uczestniczyć w jego życiu. Niech będą zachęcani do słuchania Słowa Bożego, do uczęszczania na Mszę świętą, do wytrwania w modlitwie, do pomnażania dzieł miłości oraz inicjatyw wspólnoty na rzecz sprawiedliwości, do wychowywania dzieci w wierze chrześcijańskiej, do pielęgnowania ducha i czynów pokutnych, ażeby w ten sposób z dnia na dzień wypraszali sobie u Boga łaskę. Niech Kościół modli się za nich, niech im dodaje odwagi, niech okaże się miłosierną matką, podtrzymując ich w wierze i nadziei.
Kościół jednak na nowo potwierdza swoją praktykę, opartą na Piśmie Świętym, niedopuszczania do komunii eucharystycznej rozwiedzionych, którzy zawarli ponowny związek małżeński. [?]Pojednanie w sakramencie pokuty, które otworzyłoby drogę do komunii eucharystycznej, może być dostępne jedynie dla tych, którzy żałując, że naruszyli znak Przymierza i wierności Chrystusowi, są szczerze gotowi na taką formę życia, która nie stoi w sprzeczności z nierozerwalnością małżeństwa. Oznacza to konkretnie, że gdy mężczyzna i kobieta, którzy dla ważnych powodów ? jak na przykład wychowanie dzieci ? nie mogąc uczynić zadość obowiązkowi rozstania się, ?postanawiają żyć w pełnej wstrzemięźliwości, czyli powstrzymywać się od aktów, które przysługują jedynie małżonkom? [?] Postępując w ten sposób, Kościół wyznaje swoją wierność Chrystusowi i Jego prawdzie; jednocześnie kieruje się uczuciem macierzyńskim wobec swoich dzieci, zwłaszcza tych, które zostały opuszczone bez ich winy przez prawowitego współmałżonka.
Kościół z ufnością wierzy, że ci nawet, którzy oddalili się od przykazania pańskiego i do tej pory żyją w takim stanie, mogą otrzymać od Boga łaskę nawrócenia i zbawienia, jeżeli wytrwają w modlitwie, pokucie i miłości.?
Ks. Paweł Siedlanowski