Wierzycie w takie teorie? A może jakieś inne archetypy kobiet?
Jak kategoryzujecie kobiety?
Wierzycie w takie teorie? A może jakieś inne archetypy kobiet?
Jak kategoryzujecie kobiety?
Ale dokładnie o co ci chodzi?
Są kobiety o mrocznej osobowości, ale nie muszą być złe, po prostu są jakoś tajemnicze dla mężczyzn zbyt dla nich słabych. Natomiast te o cechach pożądanych dla pewnej grupy mężczyzn, czyli łagodne, spokojne, spolegliwe, są po prostu charakterologicznie nijakie, zdające sobie sprawę ze swoich słabości, ale jednocześnie umiejące je wykorzystać. Przecież nie brak na świecie aż tak słabych facetów, że tylko te nijakie są w ich zasięgu.
Zarówno te silniejsze jak i te słabsze przyciągają pewną, określoną grupę facetow. Każdy ma to, na co zaslużył ![]()
3 2025-11-27 22:36:58 Ostatnio edytowany przez Istotka6 (2025-11-27 22:40:29)
A może po prostu nie dawać się zamykać w jakiekolwiek Instagramowo pseudo psychologiczne ramy? Bleeeh
4 2025-11-27 22:50:55 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2025-11-27 22:52:09)
Natomiast te o cechach pożądanych dla pewnej grupy mężczyzn, czyli łagodne, spokojne, spolegliwe, są po prostu charakterologicznie nijakie, zdające sobie sprawę ze swoich słabości
Jest calkowicie odwrotnie.
W sumie gdyby pytac za kazdym razem Simpletonke o opinie i robic zupelnie odwrotnie to byloby sie madrym jak krol Salomon xD
Spokoj w zyciu, ktore zaskakuje, wymaga odwagi.
Slaby, nijaki i zalosny to jest maly piesek, ktory duzo szczeka i sie stroszy.
Zupelnie jak Ty xD
Nie ma bardziej nijakiej osoby od Ciebie na tym forum.
Zamykasz czolowke razem z Ela i Alessandro xD
Salomonka napisał/a:Natomiast te o cechach pożądanych dla pewnej grupy mężczyzn, czyli łagodne, spokojne, spolegliwe, są po prostu charakterologicznie nijakie, zdające sobie sprawę ze swoich słabości
Jest calkowicie odwrotnie.
W sumie gdyby pytac za kazdym razem Simpletonke o opinie i robic zupelnie odwrotnie to byloby sie madrym jak krol Salomon xDSpokoj w zyciu, ktore zaskakuje, wymaga odwagi.
Slaby, nijaki i zalosny to jest maly piesek, ktory duzo szczeka i sie stroszy.
Zupelnie jak Ty xDlNie ma bardziej nijakiej osoby od Ciebie na tym forum.
Zamykasz czolowke razem z Ela i Alessandro xD
Jesteś tak ograniczony, że Salomon kojarzy ci się tylko z jednym.
Głupi jak but, Jasiu, wiejski głupek próbuje zaistnieć i wylać swoje frustracje, bo pewnie żona ma okres
Spadaj przyglupie, bo Eli i Aleksandro do pięt nie sięgasz frustracie.
JohnyBravo777 napisał/a:Salomonka napisał/a:Natomiast te o cechach pożądanych dla pewnej grupy mężczyzn, czyli łagodne, spokojne, spolegliwe, są po prostu charakterologicznie nijakie, zdające sobie sprawę ze swoich słabości
Jest calkowicie odwrotnie.
W sumie gdyby pytac za kazdym razem Simpletonke o opinie i robic zupelnie odwrotnie to byloby sie madrym jak krol Salomon xDSpokoj w zyciu, ktore zaskakuje, wymaga odwagi.
Slaby, nijaki i zalosny to jest maly piesek, ktory duzo szczeka i sie stroszy.
Zupelnie jak Ty xDlNie ma bardziej nijakiej osoby od Ciebie na tym forum.
Zamykasz czolowke razem z Ela i Alessandro xDJesteś tak ograniczony, że Salomon kojarzy ci się tylko z jednym.
Głupi jak but, Jasiu, wiejski głupek próbuje zaistnieć i wylać swoje frustracje, bo pewnie żona ma okres
![]()
Spadaj przyglupie, bo Eli i Aleksandro do pięt nie sięgasz frustracie.
Tylko sie nie zesraj od szczekania ![]()
7 2025-11-27 23:16:51 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2025-11-27 23:42:36)
Wierzycie w takie teorie? A może jakieś inne archetypy kobiet?
Według mnie korzystają na nich głównie jakieś pseudo psycholożki, czy - jak one się teraz często mianują - trenerki mentalne.
Oczywiście to nie jest tak, że te teorie są całkowicie z czapy.
Muszą być skonstruowane w ten sposób, żeby ludzie czytali i myśleli „o, to ja!”
Wtedy można zrobić warsztaty i zgarnąć kilka stówek za pomoc w odnalezieniu czyjegoś „true self”, czy sprzedaż metod pracy z kobiecą energią.
Zauważ, że w ostatnich latach mamy tego wysyp.
Wzbudzają we mnie podobne zaufanie jak rękodzielniczki, które wmawiają ludziom, że bransoletka z cytrynu przyciągnie pieniądze, a onyks wyposaży ich w odwagę.
Jak kategoryzujecie kobiety?
Tak szczerze, to… wcale.
Dla mnie ważne jest tylko, czy jakaś kobieta wydaje mi się fajnym człowiekiem.
Czasem oczywiście rozbijam kogoś na poszczególne cechy, ale to tak bez konkretnego schematu.
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:Wierzycie w takie teorie? A może jakieś inne archetypy kobiet?
Jak kategoryzujecie kobiety?Ale dokładnie o co ci chodzi?
Ano dokładnie o nas - o kobiety. Jest tysiąc wątków o nieszczęśliwych facetach, to dla odmiany porozmawiajmy o kobietach. Jakie jesteśmy.
Według mnie korzystają na nich głównie jakieś pseudo psycholożki, czy - jak one się teraz często mianują - trenerki mentalne.
Oczywiście to nie jest tak, że te teorie są całkowicie z czapy.
Muszą być skonstruowane w ten sposób, żeby ludzie czytali i myśleli „o, to ja!”
Wtedy można zrobić warsztaty i zgarnąć kilka stówek za pomoc w odnalezieniu czyjegoś „true self”, czy sprzedaż kilku metod pracy z kobiecą energią.
Zauważ, że w ostatnich latach mamy tego wysyp.
Wzbudzają we mnie podobne zaufanie jak rękodzielniczki, które wmawiają ludziom, że bransoletka z cytrynu przyciągnie pieniądze, a onyks wyposaży ich w odwagę.
To prawda, ale zauważ że tak samo działa całą psychologia. Mamy fobie społeczną, mamy osobowość borderline, to czemu nie osobowość famme fatale? Dużym problemem jest to co mówisz - te teorie nie powstają w procesie tworzenia nauki, rozwijania teorii żeby pomagać ludziom, ale na tik toku. Stąd pytanie czy mamy własne archetypy? Jak to intuicyjnie postrzegamy? Czy tym świadomie kierujemy?
10 2025-11-27 23:49:12 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2025-11-27 23:49:27)
A może po prostu nie dawać się zamykać w jakiekolwiek Instagramowo pseudo psychologiczne ramy? Bleeeh
Nie muszą być Instagramie i pseudo psychologiczne. Madonna i ladacznica to archetyp tak stary jak biblia
Temacik na luzie, rzuciłam hasło z tiktoka ale nie musimy iść w tym kierunku.
Na forum raczej Smart feminine się sprzedaje ![]()
Oczywiście to nie jest tak, że te teorie są całkowicie z czapy.
Muszą być skonstruowane w ten sposób, żeby ludzie czytali i myśleli „o, to ja!”
Wtedy można zrobić warsztaty i zgarnąć kilka stówek za pomoc w odnalezieniu czyjegoś „true self”, czy sprzedaż metod pracy z kobiecą energią.
To się chyba efekt horoskopowy nazywa.
Co do tematu, to nie, nie klasyfikuję się. Chyba że ... wrócę do horoskopów, że ze mnie jest bardziej strzelec niż skorpion.
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:Wierzycie w takie teorie? A może jakieś inne archetypy kobiet?
Jak kategoryzujecie kobiety?Ale dokładnie o co ci chodzi?
Są kobiety o mrocznej osobowości, ale nie muszą być złe, po prostu są jakoś tajemnicze dla mężczyzn zbyt dla nich słabych. Natomiast te o cechach pożądanych dla pewnej grupy mężczyzn, czyli łagodne, spokojne, spolegliwe, są po prostu charakterologicznie nijakie, zdające sobie sprawę ze swoich słabości, ale jednocześnie umiejące je wykorzystać. Przecież nie brak na świecie aż tak słabych facetów, że tylko te nijakie są w ich zasięgu.
Zarówno te silniejsze jak i te słabsze przyciągają pewną, określoną grupę facetow. Każdy ma to, na co zaslużył
Ciekawe spojrzenie. Zarówno wersja dark jak i light są umownym zlepkiem jakichś cech. Utożsamiasz dark z siłą a light ze słabością. W ogole tego tak nie widze. Nie da sie tak sztywno podpiąć. No I oczywiscie obie grupy kobiet sa świadome. No i dark przerażające dla słabych mężczyzn a light to ochłapy dla tych którzy nie dają rady. Że tak sobie powtórzę Twoj post
Jest tysiąc wątków o nieszczęśliwych facetach, to dla odmiany porozmawiajmy o kobietach. Jakie jesteśmy.
Ciekawy temat.
Jakie jesteśmy?
Na pewno inne niż jeszcze kilkadziesiąt lat temu. Jestesmy bardziej niezależne, świadome swoich możliwości i potrzeb, które realizujemy czy się to komuś podoba czy nie. Swiadomie wybieramy swoją ścieżkę życiową, zawody, pracę i karierę. Świat współczesnych kobiet jest pełen wyzwań, ale również możliwości do wyrażania siebie i realizacji swoich marzeń.
Choć życie mnie nie rozpieszczalo, to jednak jestem wdzięczna losowi, że urodziłam się we wspólczesnym świecie. Wykorzystałam wszystko co dał mi los do maksimum. Dziś mogę z pełną satysfakcją powiedzieć, że mam prawie wszystko o czym marzyłam w życiu i co wydawalo mi się nieosiągalne (nie mam jeszcze jachtu oceanicznego, a o tym też marzę
).
Więc jakie jesteśmy?
Nie do zatrzymania ![]()
To prawda, ale zauważ że tak samo działa całą psychologia. Mamy fobie społeczną, mamy osobowość borderline, to czemu nie osobowość famme fatale? Dużym problemem jest to co mówisz - te teorie nie powstają w procesie tworzenia nauki, rozwijania teorii żeby pomagać ludziom, ale na tik toku.
Jak słusznie zauważyłaś, psychologia jest konkretną dziedziną nauki, studenci uczą się latami, zanim otrzymują uprawnienia do przyjmowania pacjentów, a ich edukacja odbywa się w warunkach dużo bardziej kontrolowanych, niż jakichś tam trenerek, które często zaczynają swoją karierę mentorską dlatego, że kiedyś same miały depresję, czy inne problemy i chodziły na terapię, po zakończeniu której doszły do wniosku, że są już na tyle obeznane w temacie i świadome, że mogą samodzielnie nauczać kobiety, jak radzić sobie z trudnościami. Często grany motyw.
Albo trafiają w sieci na reklamę super kursu na trenera emocji za jedyne kilkanaście tysięcy, po którym zdobędą "zawód przyszłości" i będą mogły realnie zmieniać ludzkie życia.
Niektóre prywatnie śmieją się z udostępnianych przez siebie treści, ale "pelikany łykają", kasa się zgadza, więc trzeba cisnąć temat.
Korzystanie z usług kogoś takiego jest moim zdaniem bardzo ryzykowne i może narobić więcej szkód niż pożytku.
Zdecydowanie rozsądniej jest pójść do specjalisty.
Tyle że ludzie zawsze potrzebowali jakiegoś takiego drogowskazu - pasterza, który ich poprowadzi przez życie. Kiedyś tę potrzebę spełniała w dużej mierze religia, ale jak wiadomo, pozycja kościoła mocno osłabła, więc na rynku rozpanoszyła się w najlepsze wszelkiej maści konkurencja.
Tarot, czy "szamanki" sprzedające magiczne czaszki albo bransoletkę, która ochroni przed złymi ludźmi.
No i trenerki mentalne.
Stąd pytanie czy mamy własne archetypy? Jak to intuicyjnie postrzegamy? Czy tym świadomie kierujemy?
Nie zastanawiałam się nad tym, a nie chcę tu wymyślać na poczekaniu, więc póki co odbijam pytanie.
Co myślisz o poruszonym przez siebie temacie?
Masz jakieś własne archetypy?
Muszą być skonstruowane w ten sposób, żeby ludzie czytali i myśleli „o, to ja!”
Fajny fikołek "żeby ludzie myśleli". Powiedzmy wprost - kobiety. Większość facetów ma na to wyjebane. Podoba mi się - biere. Nie podoba - nie bierę.
Jest jeszcze masa aspołecznych odszczepieńców, wyznawców pua czy innych pilli, które przecież działają dokładnie tak samo.
Można poczytać, można się pośmiać, ale czy warto sobie tym dupę zawracać jakoś szczególnie? No raczej nie.
Wtedy można zrobić warsztaty i zgarnąć kilka stówek za pomoc w odnalezieniu czyjegoś „true self”, czy sprzedaż metod pracy z kobiecą energią.
Zauważ, że w ostatnich latach mamy tego wysyp.
Oj nawet nie wiesz jak bardzo cyniczne i pełne hipokryzji są takie babki, które w tej branży siedzą. Co komiczniejsze - im dłużej nie ruchają tym komiczniejsze teorie tworzą. Jak dobrze poruchają - zmieniają front. Widziałem to tyle razy, że palców mi brakuje ![]()
Fajny fikołek "żeby ludzie myśleli". Powiedzmy wprost - kobiety. Większość facetów ma na to wyjebane. Podoba mi się - biere. Nie podoba - nie bierę.
Jest jeszcze masa aspołecznych odszczepieńców, wyznawców pua czy innych pilli, które przecież działają dokładnie tak samo.
Właśnie dlatego napisałam "ludzie", ponieważ mężczyźni mają swoich odpowiedników trenerek mentalnych.
Można poczytać, można się pośmiać, ale czy warto sobie tym dupę zawracać jakoś szczególnie? No raczej nie.
Też tak uważam, ale gdyby to nie działało, rynek szybko by ich zweryfikował.
Oj nawet nie wiesz jak bardzo cyniczne i pełne hipokryzji są takie babki, które w tej branży siedzą.
Zdaję sobie z tego sprawę. Choć są wśród nich również takie, które szczerze wierzą w to, co głoszą.
***
Nie da się już edytować, a właśnie do mnie dotarło, że nawiązujesz chyba do fragmentu o biżuterii z magicznymi właściwościami.
Fajny fikołek "żeby ludzie myśleli". Powiedzmy wprost - kobiety. Większość facetów ma na to wyjebane. Podoba mi się - biere. Nie podoba - nie bierę.
Jest jeszcze masa aspołecznych odszczepieńców, wyznawców pua czy innych pilli, które przecież działają dokładnie tak samo.
Mężczyźni też nabierają się na różne sztuczki i manipulacje. W kwestii cudownych mocy kamieni przodują kobiety, ale to nie znaczy, że jesteście odporni na wszystko.
Wierzycie w takie teorie? A może jakieś inne archetypy kobiet?
Jak kategoryzujecie kobiety?
Nie kategoryzuję kobiet, ponieważ niekiedy można się pomylić zaliczając je do określonej kategorii.
Dark i Light to dwa przeciwieństwa, które kojarzą mi się z bohaterkami "Przeminęło z wiatrem "Scarlett O'Hara i Melanie Hamilton Wilkes.
Nawiązując do współczesnych kobiet mamy mnóstwo takich wojowniczek. Promują się kobiety, które chcą zaistnieć, coś zdobyć i nie boją się przeciwności. Ciekawe, że po osiągnięciu sukcesu, wyciszają się i uspokajają jak gdyby chciały odcinać kupony od wcześniejszych sukcesów.
Light to dla mnie znaczy kobieta cicha, spokojna, pokorna, zdawałoby się, że ta, która nie ma większych wymagań, nie ma aspiracji. Otóż bywa, że tylko pozornie.
19 2025-11-28 10:25:14 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2025-11-28 10:29:26)
Korzystanie z usług kogoś takiego jest moim zdaniem bardzo ryzykowne i może narobić więcej szkód niż pożytku.
Zdecydowanie rozsądniej jest pójść do specjalisty.
Nie zgadzam się. Nie każdy ma problemy które chcę zgłębiać. Czasem to może być coś lajtowego. Na myśl przychodzi doradca zawodowy. Nie jest po to żeby naprawić twoje traumy, ale realizuje konkretny cel. W jaką pracę celujesz, co mówić czego unikać na rozmowach kwalifikacyjnych, co podkreślić w CV.
Moim zdaniem coach randkowania- bo w tym kontekście light i dark można rozpatrywać- jak najbardziej ok. Masz fajna pracę, znajomych, jesteś ogarnięty/ta ale chcesz postawić kropkę nad i.
Inna metoda pracy u coacha. Psycholog nie może powiedzieć ogarnij się i przestań marudzić. Coach już tak. To taka wersja psychologa, który może więcej ingerować w twoje decyzje.
Wada teorii naukowych jest czas ich powstawania oraz globalny charakter psychologii. Tu coach ma przewagę. Widzi nisze i działa na żywym organizmie.
Wracając do głównego tematu.
Dla mnie taki najmocniejszy typ to matka cierpietnica. Jej celem życiowym jest rodzina i mąż i jest to w stanie osiągnąć kazdym kosztem. Wszystko dla dobra dzieci, nawet zebranie lepy na twarz od partnera, czy przykrywanie latami alkoholizmu. Cechy rozpoznawcze to wypielęgnowane, zadbane dzieci kontrastujące z zaniedbana mamą.
Inna stereotypowa to humanistka z wielkiego miasta. Czarny protest, bulwersuje ja sytuacja na bliskim wschodzie, prawa kobiet w jemenie nawet na pogrzebie dziadka będzie debatować z każdym kto podważy tezę o nierównościach płacowych. Na gadaniu się z reguły kończy. To rodzaj wrażliwości na pokaz, virtue signaling , nie prawdziwe zaangażowanie społeczne.
Też tak uważam, ale gdyby to nie działało, rynek szybko by ich zweryfikował.
Horoskopy wciąż się publikuje nie bez przyczyny
ludzie lubią żyć złudną niekiedy nadzieją. Czasem tu chodzi o możliwość poznanania innych osób w swoim położeniu, pewnego rodzaju solidarność.
Mężczyźni też nabierają się na różne sztuczki i manipulacje. W kwestii cudownych mocy kamieni przodują kobiety, ale to nie znaczy, że jesteście odporni na wszystko
Ależ skąd - nie jesteśmy odporni. Też się nabieramy, tylko na inne rzeczy.
Wracając do głównego tematu.
Dla mnie taki najmocniejszy typ to matka cierpietnica.(...)
Inna stereotypowa to humanistka z wielkiego miasta.
Ja to często widzę takie wycofane emocjonalnie i zdystansowane wobec ludzi i niejako obrażone na mężczyzn. Skupione na pieniądzu i karierze, a de facto samotne, skrzywdzone i pielęgnujące w duchu swoje traumy. Tak te prawdziwe jak i urojone.
I ratowniczki, które robią sobie projekty, a potem wiecznie narzekają i marudzą na swoich partnerów.
Pseudopsycholożki, które odbyły kilka spotkań z couchami i były w terapii i teraz uważają się za specjalistki.
I mój ulubiony, który widzę najczęściej - samotna mama po rozwodzie, która narzeka na niskich lotów facetów, którzy kłamią, a sama ma fotki na portalach sprzed 15lat i 22kg i ciągle ma niezamknięty rozdział pod tytułem "dziecko z ex partnerem". To prawie połowa moich "koleżanek".
23 2025-11-28 14:35:45 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2025-11-28 16:05:55)
Nie zgadzam się. Nie każdy ma problemy które chcę zgłębiać. Czasem to może być coś lajtowego. Na myśl przychodzi doradca zawodowy. Nie jest po to żeby naprawić twoje traumy, ale realizuje konkretny cel. W jaką pracę celujesz, co mówić czego unikać na rozmowach kwalifikacyjnych, co podkreślić w CV.
Moim zdaniem coach randkowania- bo w tym kontekście light i dark można rozpatrywać- jak najbardziej ok. Masz fajna pracę, znajomych, jesteś ogarnięty/ta ale chcesz postawić kropkę nad i.
Doradcą zawodowym też nie zostajesz z dnia na dzień, musisz zdobyć konkretne uprawnienia, by móc wykonywać ten zawód.
Mentorem z kolei może być dosłownie każdy, bo nikt tego nie kontroluje.
Gdyby ograniczali się tylko do poruszania błahych kwestii, to bym się nie czepiała, ale niektórzy proponują usługi przypominające terapię.
A dla mnie to tak, jakby ktoś chciał otworzyć praktykę lekarską po zrobieniu kursu pierwszej pomocy.
Czy ja prowadząca warsztaty DDA, bo wychowała mnie matka alkoholiczka.
Wiedza nie wiadomo skąd, nierzadko będąca zlepkiem treści wyczytanych w necie, osobistych przeżyć i wątpliwej jakości szkoleń.
Intencje też niejasne, bo czasem przez wypowiedzi mentorek ewidentnie przebija uraz do mężczyzn i nakręcają inne kobiety, że źródłem wszelkich problemów są ich partnerzy, czym mogą zniszczyć komuś wieloletni związek.
Także gwiazdeczki instagrama, które opublikują rolkę o energiach kobiecych w ramach przyciągnięcia obserwatorów chodliwym tematem, nie są jakoś szkodliwe społecznie.
Ale już coach, który bierze się za "pomoc” osobom z nieprzepracowanymi traumami, fobiami społecznymi, głęboko zakompleksionym i generalnie z poważnymi problemami, taką szkodliwość wykazuje, bo robi z ludzi króliki doświadczalne, by zarobić parę groszy. Uczciwy przekierowałby takich podopiecznych do specjalisty.
Ten forsujący na siłę własne przekonania, bez zastanowienia, czy mają one przełożenie na cudze życie, również rzadko komukolwiek pomaga.
Przynajmniej w mojej opinii.
Żeby nie było, nie twierdzę, że każdy z tego środowiska jest do niczego.
Czasem potrafią mówić całkiem do rzeczy, ale sporo tam zwykłych naciągaczy i warto być tego świadomym.
24 2025-11-28 16:35:40 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2025-11-28 16:54:31)
Zakładasz że coach musi być zły i na tym opierasz argumenty. A psycholog musi być dobry bo skończył studia i nie może odwalić fuszerki. Czyli dr facto jesteś scientystą.
A co powiesz na to, że od kilkudziesięciu lat skala zapobiegania samobójstwu stoi w psychoterapii? Człowiek idąc na terapię w latach 70 miał taką samą szansę, że terapia zapobiegnie samobójstwu co ten co idzie dziś.
Moim zdaniem człowiek 50+ z doświadczeniem menadżerskim, towarzyski, ogarnięty może być równie dobrym doradcą psychologicznym co kiepski psycholog świeżo po studiach. Szczególnie dla osoby starszej, która ma większe doświadczenie życiowe.
To że trudno uzyskać dostęp do takiego środowiska, to jedyna przewaga psychologa.
No ale to off top.
Przyjmując że coach jest uczciwy, nie bierze klientów z problemami psychicznymi to nie da się obronić twojej argumentacji. Nie widzę różnicy między doradca zawodowym, który zrecenzuje ci CV i coachem który pomoże ci stworzyć profile w socialach i da kilka openerow i strategii na pierwsze randki.
25 2025-11-28 17:30:31 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2025-11-28 17:35:41)
Zakładasz że coach musi być zły i na tym opierasz argumenty.
Zakładam, że coś z nim nie tak, jeśli proponuje usługi podobne do terapii, nie mając odpowiedniego wykształcenia. Tym bardziej, gdy sam ze swoim problemem poszedł kiedyś do specjalisty, a nie kogoś z branży, ale ludzi przekonuje, że coach po kilkumiesięcznym kursie jest wystarczająco kompetentny, by im pomagać.
Jak ogranicza się do błahych spraw, typu wspomniana strategia randkowania, albo motywacja przy osiąganiu celów zawodowych, to nic mi do tego. O czym zresztą wspominałam już w poprzednim poście.
Miłosz Brzeziński jest przykładem trenera mentalnego, którego dobrze mi się słucha, nawet jak nie ze wszystkim się zgadzam. Przy czym on skończył również psychologię, więc w moich oczach jest wiarygodniejszy, niż randomowa osoba, która pewnego dnia obudziła się z myślą, że od teraz będzie prowadzić innych ludzi przez życie.
A psycholog musi być dobry bo skończył studia i nie może odwalić fuszerki. Czyli dr facto jesteś scientystą.
To już sobie dodajesz, bo nigdzie nie napisałam, że psycholog jest zawsze dobry.
A co powiesz na to, że od kilkudziesięciu lat skala zapobiegania samobójstwu stoi w psychoterapii? Człowiek idąc na terapię w latach 70 miał taką samą szansę, że terapia zapobiegnie samobójstwu co ten co idzie dziś.
Mogłabyś podać jakieś źródło tych danych? Chętnie się zapoznam.
Moim zdaniem człowiek 50+ z doświadczeniem menadżerskim, towarzyski, ogarnięty może być równie dobrym doradcą psychologicznym co kiepski psycholog świeżo po studiach. Szczególnie dla osoby starszej, która ma większe doświadczenie życiowe.
To że trudno uzyskać dostęp do takiego środowiska, to jedyna przewaga psychologa.
W jakim sensie trudno?
Chodzi o brak refundacji?
Jack, Smutna, dlaczego podajecie same negatywne typy? ![]()
Wracając do głównego tematu.
Trochę nad tym myślałam, więc jakieś tam wnioski mam, ale napiszę je po ugotowaniu obiadku i wstawieniu kolejnego prania.
Być kobietą...
![]()
28 2025-11-28 17:47:38 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2025-11-28 18:21:32)
Mentorem z kolei może być dosłownie każdy, bo nikt tego nie kontroluje.
I tak i nie.
https://www.mentoringassociation.org/
https://associationofbusinessmentors.org/
Coaching, a mentoring to nie jest to samo.
Obie wrzucacie do jednego worka te trzy różne zagadnienia (coaching, mentoring i psychologię). A to są kompletnie inne rzeczy i dziedziny.
Dobry coaching to może być wstęp, aby potem poszukać sobie dobrego terapeutę lub mentora w zależności nad jakim aspektem życia będziemy chcieli popracować. Równie dobrze może okazać się to krok w pełni wystarczający aby poprawić to i owo kiedy nie ma większych problemów i chodzi jedynie o pewne dopracowanie szczegółów.
Jack, Smutna, dlaczego podajecie same negatywne typy?
Taki kraj. Tu się marudzi i tu się pije ![]()
29 2025-11-28 20:47:07 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2025-11-29 00:33:35)
I tak i nie.
Nie przeglądałam wszystkich dokładnie, ale w tym polskim nie ma żadnych informacji, jakie kryteria trzeba spełniać, by stać się częścią "elitarnego stowarzyszenia". Z kolei pod linkiem numer trzy piszą wprost, że członkostwo jest płatne. Trzeba tylko wypełnić formularz zgłoszeniowy, który oni rozpatrzą.
A skoro w grę wchodzi kasa, to chyba się domyślamy, jak to wygląda.
Płacisz i masz.
W jednym kursie, który sprawdzałam, oferowali dopisanie do swojej listy certyfikowanych trenerów po zakończeniu nauki.
Także tego.
„NOWA/-Y Ty w 6 miesięcy?”
„Zdobądź Zawód Przyszłości!”
To wszystko za jedyne 25 koła
ALE… otrzyj swe łzy, bo w gratisie są bonusy o wartości kilkunastu tysięcy.
Przynajmniej wiadomo tyle, że znają techniki manipulacji stosowane w marketingu.
Choć mnie osobiście odrzuca, gdy ktoś pisze, że sprzedaje coś za kwotę x, choć wartość jest rzekomo znacznie wyższa. Jeśli to prawda, to z jakiego powodu sprzedajesz taniej?
I co masz do zaoferowania w kwestii metod pracy nad samooceną, skoro oferujesz własny produkt za, jak twierdzisz, ułamek jego wartości?
No właśnie.
Coaching, a mentoring to nie jest to samo.
Rzeczywiście, masz rację. Choć dla mnie trochę jeden pies.
Dla niektórych z nich chyba też, skoro piszą w bio na insta "coach/mentor".
Dobry coaching to może być wstęp, aby potem poszukać sobie dobrego terapeutę lub mentora w zależności nad jakim aspektem życia będziemy chcieli popracować. Równie dobrze może okazać się to krok w pełni wystarczający aby poprawić to i owo kiedy nie ma większych problemów i chodzi jedynie o pewne dopracowanie szczegółów.
DOBRY - słowo klucz.
Jeśli ktoś pracuje uczciwie i faktycznie pomaga, to mu kibicuję.
Taki kraj. Tu się marudzi i tu się pije
Żonę masz i dobrze się o niej wypowiadasz. Jakim ona jest typem?
30 2025-11-28 22:34:47 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2025-11-28 22:53:34)
To ja dla odmiany skupię się na pozytywach.
Od paru miesięcy mam regularny kontakt z rękodzielnikami i jestem pod dużym wrażeniem, ile naszych rodaczek potrafi tworzyć piękne rzeczy, jakie są kreatywne, cierpliwe, pełne pasji. Nawet gdy nie ma z tego żadnej sensownej kasy.
Na grupach licytacyjnych dla chorych dzieci przeważają kobiety, które często całkowicie bezinteresownie angażują się w zbiórkę obcych ludzi.
Jesteśmy różne, dlatego nie potrafię wskazać jednego typu osobowości, ponieważ równie wartościowa może być spokojna, poukładana dziewczyna, jak i charyzmatyczna, ciut roztrzepana.
Natomiast cenę sobie w nas starania.
A potrafimy dać z siebie naprawdę dużo.
Żeby dziecko miało pożywny obiad, zamiast odgrzewanych gotowców z marketu, mimo że wróciłyśmy po nocnej zmianie w fabryce i mamy za sobą ledwo kilka godzin snu.
Żeby rodzina cieszyła się z prezentów pod choinką, które zaczynamy kompletować na dwa miesiące przed świętami.
Żeby w natłoku obowiązków nie zapomnieć o chwili dla siebie i ukochanej osoby.
Żeby osiągnąć wyznaczony cel, nawet gdy nikt nie wierzy, że nam się uda.
Tymczasem, podsumowując moją niezbyt odkrywczą wypowiedź, kobiety są fajne!
Rzecz jasna, nie wszystkie, ale wystarczająco wiele.
Jack, Smutna, dlaczego podajecie same negatywne typy?
Słuszna uwaga.
To taki duży pozytywny typ to matka i żona z powołania. Wyznacznik to serdeczny, otwarty dom, gdzie po prostu czuję się dobrą energię. Dobra relacja z dzieciakami, ale nie maminsynko/córkowanie tylko taka prawdziwa przyjaźń najpierw z nastolatkami, a potem dorosłymi dziećmi.
Ogladaliscie rodzinę zastępczą? Tam mama była właśnie taką pozytywną matką. Uśmiechnięta, ma swoje życie poza domem, ale też dba o dzieciaki i po wielu latach dużo serdeczności do męża.
32 2025-11-28 23:01:48 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2025-11-29 00:21:55)
Mogłabyś podać jakieś źródło tych danych? Chętnie się zapoznam.
Trust me
33 2025-11-28 23:08:30 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2025-11-28 23:08:47)
.
34 2025-11-28 23:17:29 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-11-28 23:18:42)
Wydaje mi się ze nie da sie wartościowac ze cos jest lepsze czy gorsze - dark czy light. Raczej powiedziałbym "po owocach ich poznacie".
Dark - władcza ale racjonalna i sprawiedliwa to siła, zdecydowana i nieustepliwa ale kiedy ma racje to siła, bezpośrednia ale szczera to siła.
Light. Życzliwa ale nie sztuczna to siła, zgodna ale nie uległa wbrew sobie to siła, opiekuńcza w rodzinie to sila
35 2025-11-29 00:21:11 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2025-11-29 00:24:32)
Forum mi nie działa ![]()
Ok Bert nie nadążasz. Już uznaliśmy dawno że light to bajt z tiktoka. Teraz pora na poważną rozmowę
nie znasz przebiegu wątków? Tak to działa na forum.
Forum mi nie działa
Ok Bert nie nadążasz. Już uznaliśmy dawno że light to bajt z tiktoka. Teraz pora na poważną rozmowę
nie znasz przebiegu wątków? Tak to działa na forum.
Troche nie na czasie jestem
Musiałem wygooglowac co to bajt.
Trust me
Takie sztuczki to nie ze mną, Brunner ![]()
To taki duży pozytywny typ to matka i żona z powołania. Wyznacznik to serdeczny, otwarty dom, gdzie po prostu czuję się dobrą energię. Dobra relacja z dzieciakami, ale nie maminsynko/córkowanie tylko taka prawdziwa przyjaźń najpierw z nastolatkami, a potem dorosłymi dziećmi.
Ogladaliscie rodzinę zastępczą? Tam mama była właśnie taką pozytywną matką. Uśmiechnięta, ma swoje życie poza domem, ale też dba o dzieciaki i po wielu latach dużo serdeczności do męża.
Oglądaliśmy. Choć wspomnienia po tylu latach są już mgliste.
Z ciekawości, widziałabyś siebie w roli takiej matki i żony?
Ogladaliscie rodzinę zastępczą? Tam mama była właśnie taką pozytywną matką. Uśmiechnięta, ma swoje życie poza domem, ale też dba o dzieciaki i po wielu latach dużo serdeczności do męża.
Oglądałam ![]()
Tylko niestety, ta historia filmowa ma niewiele wspólnego z rzeczywistością, a właściwie nie ma nic wspólnego.
Wychowywałam się w rodzinach zastępczych i wiem jak to wyglądało, a film.. No coż... Film musi się podobać.
40 2025-11-29 09:37:47 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2025-11-29 09:49:37)
Z ciekawości, widziałabyś siebie w roli takiej matki i żony?
I tak i nie. Tutaj kobieta nie funkcjonuje w próżni. Trudno mi sobie wyobrazić taka pozytywną osobę, gdyby mąż okazał się patusem, albo ja zdradzał, a jedno z dzieci miało głęboki autyzm.
Znam rodziców dzieci z wadami generycznymi i są bardzo odpowiedzialni, kochający, ale po prostu nie widać w nich już radości. Co nie dziwi bo system nie wspiera opieki nad takimi dziećmi.
Realia ekonomiczne też pozwalają posiadać 5! dzieci i żyć na relatywnie wysokim poziomie z pensji samego męża, a kobieta pracuję jedynie symbolicznie i z pasji.
Ale charakterologicznie fajna kobieta.
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:Trust me
Takie sztuczki to nie ze mną, Brunner
Edytowalna komentarz kilka razy ale forum mi blokowało edycję. Może dlatego że to okolice północy były?
A żona sąsiada bogacza? Znacie takie kobiety? W serialu to gold diggerka, która udawaną nieporadnością dokręca śrubę Jedruli, z czego on jest zachwycony i ja ubóstwia. Ja takie znam, chociaż trudno mi się z takimi kobietami przyjaźnić. Dla męża nieporadność może być motywująca, a labilność zaletą dają a poczucie bezpieczenstwa, ale w kontaktach koleżeńskich trudno to pociągnąć.
Tylko niestety, ta historia filmowa ma niewiele wspólnego z rzeczywistością, a właściwie nie ma nic wspólnego.
Temat rządzi się swoimi prawami. Musimy mieć jakieś punkty zaczepienia
Troche nie na czasie jestem
Musiałem wygooglowac co to bajt.
XD
Nie przeglądałam wszystkich dokładnie, ale w tym polskim nie ma żadnych informacji, jakie kryteria trzeba spełniać, by stać się częścią "elitarnego stowarzyszenia". Z kolei pod linkiem numer trzy piszą wprost, że członkostwo jest płatne. Trzeba tylko wypełnić formularz zgłoszeniowy, który oni rozpatrzą.
Tu nie chodzi o jakieś konkretne wymagania, ale o fakt, że środowisko się zrzesza dbając o jakieś tam standardy, aby uniknąć samozwańczych guru wszelkiej maści i żeby takie gówno wyplenić.
A skoro w grę wchodzi kasa, to chyba się domyślamy, jak to wygląda.
Nie, po prostu nie wiesz jak to działa. Wszędzie gdzie należysz, to opłacasz składkę. Lekarze płacą, fizjoterapeuci płacą, prawnicy płacą, psycholodzy płacą. Każde stowarzyszenie ma opłaty członkowskie, każda izba gospodarcza i tak dalej.
Rzeczywiście, masz rację. Choć dla mnie trochę jeden pies.
Dla niektórych z nich chyba też, skoro piszą w bio na insta "coach/mentor".
Ma to związek głównie z porządkiem prawnym u nas. To są zawody albo kompletnie nieregulowane, albo jedynie częściowo.
Choć mnie osobiście odrzuca, gdy ktoś pisze, że sprzedaje coś za kwotę x, choć wartość jest rzekomo znacznie wyższa. Jeśli to prawda, to z jakiego powodu sprzedajesz taniej?
Bo jest różnica pomiędzy wartością, a ceną sprzedaży. Jak ktoś kupuje tokarkę za kilkanaście tysi to może wykonać na niej towar i za kilkaset tysięcy. To o to tu chodzi.
Od paru miesięcy mam regularny kontakt z rękodzielnikami i jestem pod dużym wrażeniem, ile naszych rodaczek potrafi tworzyć piękne rzeczy, jakie są kreatywne, cierpliwe, pełne pasji. Nawet gdy nie ma z tego żadnej sensownej kasy.
I po to potrzebujesz coacha lub mentora, aby ci pokazali jak na tym zarobić. Inaczej to tylko hobby i wtapianie czasu i pieniędzy. Co może być ok, jeśli mówimy o pasji, ale to z punktu widzenia ekonomicznego nie ma żadnego sensu.
Ogladaliscie rodzinę zastępczą?.
A oglądałaś Married... with Children? Zero serdeczności, tylko złośliwości i dąsy, ale za to sprzedawca butów był w stanie utrzymać niepracującą żonę, dwójkę dzieci, samochód i domek jednorodzinny.
Serial TV to jedynie serial TV.
Żonę masz i dobrze się o niej wypowiadasz. Jakim ona jest typem?
Moim
I tyle wystarczy.
Ludzie są różni. Jedni wiedzą czego szukają, a inni nie i biorą jak leci. Natomiast to co zauważyłem nawet tutaj to - kobieta kobiecie kobietą. Mimo wszystko faceci potrafią być bardziej solidarni.
Faceci cenią sobie delikatność, ciepło, rodzinność. Bo dom nie jest miejscem, w którym powinno się konkurować o cokolwiek. A niestety tak często to bywa - wieczna licytacja kto ciężej pracuje, bardziej się poświęca i jest mocniej zmęczony. Lub kto więcej osiągnął. Kiedy nie ma punktów wspólnych, a wszystko staje się polem bitwy to związek się rozpada. Tego nikt nie lubi bez względu na płeć. To nie jest tak jak bodaj salomonka wyżej napisała, że większość facetów lubi kobiety słabe. Tak naprawdę - niewielu lubi mamałygi, a tylko zjeby czują się męsko jak mogą rodzicować partnerce. Facetów po prostu pociąga (mówimy o perspektywie związku, a nie seksu) spokój, opiekuńczość i ta swoista kobieca delikatność. Miłośnicy wiecznych karuzel to są po prostu jednostki zaburzone. Tylko mało się robi badań pod kątem dwubiegunówki (i innych tego pokroju) wśród facetów wiec pozostają często niezdiagnozowani. Tradycyjne "weź się w garść" zamiast diagnostyki i leczenia. Zmierzam do tego, że te pozytywne cechy wymieniane (stereotypowo) jako kobiece facetom się po prostu podobają i je cenią. A że żyjemy w świecie, gdzie co raz mniej kobiet jest kobiecych to i mamy konflikt - mężczyźni narzekają na kobiety i vice versa. Bo męskich facetów też jest coraz mniej. Ot pokłosie forsowanego feminizmu.
Ambitna karierowiczka będzie się podobać niewielkiej ilości facetów nie ze względu na ich słabość, ale ze względu na to, że dla większości to są mało pociągające cechy. To taki kobiecy odpowiednik zniewieściałego pchacza wózków w centrach handlowych. Jedyne co ich ratuje to ewentualnie fizyczna atrakcyjność. I jedno i drugie jest mało pożądane dla płci przeciwnej z oczywistych powodów. Jeśli ktoś musi się w takiej sytuacji posiłkować winą drugiej strony to ma po prostu kompleksy.
Wulgarna, męska klasyfikacja kobiet wygląda natomiast tak:
- ruchałbym
- nie ruchałbym
- ruchałbym może po pijaku
Inny wariant:
- do kochania
- do ruchania
- do omijania szerokim łukiem
Kolejna opcja:
- yes
- no...or maybe
- fuck no.
Dla każdego natomiast inne typy kobiet będą wpadać w inne kategorie.
44 2025-11-29 13:13:23 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2025-11-29 13:18:04)
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:Ogladaliscie rodzinę zastępczą?.
A oglądałaś Married... with Children? Zero serdeczności, tylko złośliwości i dąsy, ale za to sprzedawca butów był w stanie utrzymać niepracującą żonę, dwójkę dzieci, samochód i domek jednorodzinny.
Serial TV to jedynie serial TV.
Tak, ale serial daje kontekst i ułatwia rozmowę. A rozmowa jest o stereotypach, archetypach, wzorcach kobiet. Książek nikt nie czyta i nie ma kanonu, więc teraz seriale i filmy pełnią rolę haczyka w rozmowie.
Faceci cenią sobie delikatność, ciepło, rodzinność.
Imo kobiety też, tylko że szybciej się poddają, że to nieosiągalne i best man can do to w miarę ogarnięcie i wrzucenie prania do pralki bez przypominania
Rodzinny facet w XXI wieku ? Chyba tylko na oazach.
Ale są fikcją. Ciężko rozmawiać o wzorcach (prawidłowościach społecznych/kulturowych) na podstawie fikcyjnych postaci z serialów komediowych/sitcomów. To tak jakby rozmawiać o realiach pracy policji na podstawie nagiej broni.
46 2025-11-29 13:24:55 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2025-11-29 13:36:17)
Ale to jest tylko haczyk. Punkt zaczepienia który można pogłębiać.
Ambitna karierowiczka będzie się podobać niewielkiej ilości facetów nie ze względu na ich słabość, ale ze względu na to, że dla większości to są mało pociągające cechy
nie poznajesz każdej partnerki w pracy i nie wiesz jaka ona tam jest. Może być Janusz zarządu i menda w pracy, a milusia na Tinderze i na domówkach. Tak samo jak faceci robiący karierę- nie każdy jest pracoholikiem i na randce odpali symulacje wzrostu sprzedaży w nowym kwartale, niektórzy wolą wyluzować, wypić winko i poflirtować.
Wydaje mi się że to co odpisujesz to pracoholizm. Kiedy praca to cała twoja tożsamość i nie umiesz sie zachować w towarzystwie. Ale to jest równie męczące u facetów.
Trochę jesteś nudny z tą swoją męska filozofia. Tzn spoko jak mówisz o sobie, ale ty to przedstawiasz jako jakaś głębia męskiej mądrości.
Ale to jest tylko haczyk. Punkt zaczepienia który można pogłębiać.
Ambitna karierowiczka będzie się podobać niewielkiej ilości facetów nie ze względu na ich słabość, ale ze względu na to, że dla większości to są mało pociągające cechy
Dla ciebie.
Dla większości facetów. Dlatego większość karierowiczek jest sumarycznie samotnymi singielkami lub zadowalają się substytutami typu związki na odległość i jakieś układy, w których widują się 2-3 razy na tydzień lub dwa i połowę urlopów spędzają osobno.
Oraz myślisz że kobiety z ponad przeciętna karierą są głupie?
Ponadprzeciętna kariera i życie rodzinne nie idą w parze. Chyba, że jesteś politykiem, to wtedy jest to niejako wymagane.
Tak samo jak faceci robiący karierę- nie każdy jest pracoholikiem i na randce odpali symulacje wzrostu sprzedaży w nowym kwartale, niektórzy wolą wyluzować, wypić winko i poflirtować z fajna laska.
Mylisz robienie kariery z regularną pracą na wyższych stanowiskach. To nie jest to samo. Karierowicze nie mają za bardzo czasu na randkowanie i bardzo, ale to bardzo rzadko angażują się w głębsze relacje.
Kobiety bardzo rzadko potrafią też rozgraniczyć pracę z domem, bo przekładają konkurowanie z facetami w miejscu pracy na konkurowanie ze swoim facetem. Ale tak jak napisałaś, że pracujące babki nie chcą pracować też w domu (konkurować/zarządzać/cokolwiek) tak właśnie i faceci nie chcą takich babek do związków za bardzo.
To widać też i na tym forum. Nie brakuje kobiet budujących się osiągnięciami zawodowymi swoich partnerów (lub tak oceniających swoją wartość), ale nie ma tu facetów tak piszących o swoich partnerach. Bardzo rzadko piszą o tym co osiągnęły, ale czeto piszą o tym jakie one są.
49 2025-11-29 13:53:52 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2025-11-29 16:05:48)
[........... To nie jest tak jak bodaj salomonka wyżej napisała, że większość facetów lubi kobiety słabe..
Nie napisałam nigdzie, że większość facetów lubi kobiety słabe, napisałam:
.... Natomiast te o cechach pożądanych dla pewnej grupy mężczyzn, czyli łagodne, spokojne, spolegliwe, są po prostu charakterologicznie nijakie, zdające sobie sprawę ze swoich słabości, ale jednocześnie umiejące je wykorzystać. Przecież nie brak na świecie aż tak słabych facetów, że tylko te nijakie są w ich zasięgu.
Zarówno te silniejsze jak i te słabsze przyciągają pewną, określoną grupę facetow. Każdy ma to, na co zaslużył
Nawet tutaj wciąż przewijają się wypowiedzi męskiej części userów, że kobieta ma być spokojna, nie mieć za dużych ambicji zawodowych, wystarczy jak będzie sprzątała, gotowała, umilała czas mężowi i najlepiej gdyby nie miała swoich pasji, bo przecież to wiąże się z jej potencjalną absencją w domu, co dla niektórych jest nie do zaakceptowania.
Kobiety z innymi cechami są wybierane raczej przez tych, którzy nie mają kompleksów i zdają sobie sprawę ze swojej wartości w oczach kobiety, więc nie ma mowy aby czuli się przy niej jakoś gorsi, czy coś w ten deseń. I nie, kobieta ambitna i przebojowa nie musi być furiatką, robiącą w domu "karuzelę" bez powodu, bądź cierpiąca na dwubiegunówkę ![]()
Czyli każdy może znaleźć kogoś dla siebie, bo naprawdę "tego kwiatu jest pół światu".
50 2025-11-29 15:57:19 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2025-11-29 17:20:03)
Słowo karierowiczka to jest taki bezbek, że się zastanawiam czy poza babciami na plotkach o złych synowych ktoś jeszcze tego używa.
Kim jest taka karierowiczka? Gdzie pracuje? Możesz podać jakies konkretne zawody? To jakiś fenomen który trzeba przestudiować. Ile zarabia? Kim jest jej partner, który się na nią skarży?
Odnoszę wrazenie, że to jakas bardziej wyrafinowana forma redpillu i przemawia przez ciebie zwyczajny seksizm.
kobieta ambitna i przebojowa
nie zawsze ambicja i przebojowość idzie w parze z wynikami i dużymi zarobkami. przeciętna kosmetyczka, albo agentka nieruchmości ma teraz kanał na IG i poradniki jak zostać rekinem biznesu, chociaż te prace często nie są tak dobrze opłacane jak na przykład zwykła stomatologia, gdzie wystarczy skończyć studia i być ogarniętym. IDK jest różnica między tym że ktoś jest inteligentny, robi fajne rzeczy, a robieniem agresywnegoy PR i popisówek. Przykładowo Johny. Taki nie za mądry, ale widać że dużo czasu spędza na budowaniu swojej internetowej persony, chociaz na hobbystycznym serwerze filozoficznym znajdziesz bardziej lotnych ludzi. Już wiesz co mam na myśli?
Ja osobiście nie lubie kobiet wyszczekanych w typie pauliny smasz, która trochę jakby pasuje do twojego opisu. Ostatnio było jej pełno na yT. Na początek zrobila na mnie pozytywne wrażenie- dość elokwentna, mówi o prawach kobiet, problemach rozwodowych, nie lukruje. Ale po jednym full wywiadzie widzę, że coś z nią nie tak. No nie powiem że narcyzm, ale mocno zadufana w sobie. Zwykła dziennikarko/reporterko/.celebrytka, a jak słuchasz jej to jakby prowadziła badania nad lekiem na raka. No nie.
..
Ja osobiście nie lubie kobiet wyszczekanych w typie pauliny smasz, która trochę jakby pasuje do twojego opisu. Ostatnio było jej pełno na yT. Na początek zrobila na mnie pozytywne wrażenie- dość elokwentna, mówi o prawach kobiet, problemach rozwodowych, nie lukruje. Ale po jednym full wywiadzie widzę, że coś z nią nie tak. No nie powiem że narcyzm, ale mocno zadufana w sobie. Zwykła dziennikarko/reporterko/.celebrytka, a jak słuchasz jej to jakby prowadziła badania nad lekiem na raka. No nie.
Sorry, ale kto to jest Paulina Smasz? Nie oglądam na YT jakiś samorodnych guru od mądrości wszelkiej, choć czasem próbuję. Jednak najczęsciej wyłączam się już po minucie... autor robi blędy językowe, nie umie czytać i ma taką dykcję, że czuję się jakbym słuchała starego Zdzicha spod monopolowego, więc zakładam że nic mądrego od niego nie usłyszę i po prostu daję sobie spokój. Tak na marginesie, dziwię się czasem, ile ci "mądrale" mają kliknięć czy pozytywnych komentarzy. Pauliny Smasz nie znam, więc nie mogę nic o niej powiedzieć.
Co do "kobiet ambitnych i przebojowych", to są to pozytywne cechy, choć wciąż wielu kojarzą się źle. Ja mam na myśli kobiety nie po trupach dążące do celu, ale dążące do ciągłego rozwoju, zdobywania nowych umiejętności i poszerzania horyzontów. Podobnie jest z niezależnością finansową, nie ma kobiety ambitnej czy przebojowej, jesli musi ona prosić o kilka zlotych "na waciki". Niezależność finansowa to podstawa funkcjonowania w dzisiejszym świecie i powinien to być priorytet dla każdej kobiety. Nie musi to być zdobywanie fortuny, ale powinno się przekładać na posiadanie własnych pieniędzy którymi odpowiednio zarządza.
52 2025-11-29 22:31:50 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2025-11-29 22:34:05)
Oj, pomyłka. To jest jednak Paulina Smaszcz. Można wpisać na YT wywiad i sprawdzić. Trudno to opisać. W typie bardziej ambitna, niż utalentowana. Bardzo elokwentna, mówi co trzeba i robi świetne wrażenie. Niestety tu koniec jej mądrości.
Oj, pomyłka. To jest jednak Paulina Smaszcz. Można wpisać na YT wywiad i sprawdzić. Trudno to opisać. W typie bardziej ambitna, niż utalentowana. Bardzo elokwentna, mówi co trzeba i robi świetne wrażenie. Niestety tu koniec jej mądrości.
Smaszcz swojego czasu, kilka lat temu, lubiła wywlekać brudy swojego małżeństwa na światło dzienne, oczywiście pod przykrywką pomocy kobiotom znajdującym się w podobnej do jej sytuacji. Niefajne to było. Gdy o niej usłyszałam, też mi się skojarzyła z fajną babką, jednak po chwili dotarło do mnie, ze ona jest po prostu głupia.
54 2025-11-29 23:58:53 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2025-11-30 00:04:10)
a robieniem agresywnegoy PR i popisówek. Przykładowo Johny. Taki nie za mądry, ale widać że dużo czasu spędza na budowaniu swojej internetowej persony
Hahahahahahaa Johny PR robi i internetowa marke.
Siedzac na anonimowym forum dla kobiet i wyzywajach je od dziwek hahahahahahaha
Czego ja na tym forum jeszcze nie przeczytam xD
55 2025-11-30 00:07:59 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2025-11-30 00:33:51)
Tu nie chodzi o jakieś konkretne wymagania, ale o fakt, że środowisko się zrzesza dbając o jakieś tam standardy, aby uniknąć samozwańczych guru wszelkiej maści i żeby takie gówno wyplenić.
Nie sądzę, żeby cokolwiek wypleniali, biorąc pod uwagę, jak często trafiam na konta takich ludzi, po których już na pierwszy rzut oka widać, że są totalnymi amatorami, udostępniają treści szkodliwe społecznie, na przykład nakręcając wojenki damsko męskie, albo powielają w kółko utarte frazesy, które widziało się już tysiące razy, bo każdy wrzuca dokładnie to samo.
Przy okazji tej dyskusji zerknęłam na profil jednej z trenerek mentalnych, której nazwisko poznałam niedawno, bo była w podcaście koleżanki mojej znajomej. Też skończyła kurs na trenera mentalnego, jeden z tych najpopularniejszych.
Górnolotne hasła w każdym poście, a niedawno dołączyła do jakiegoś MLM i namawia ludzi, by poszli w jej ślady.
Nie, po prostu nie wiesz jak to działa. Wszędzie gdzie należysz, to opłacasz składkę. Lekarze płacą, fizjoterapeuci płacą, prawnicy płacą, psycholodzy płacą. Każde stowarzyszenie ma opłaty członkowskie, każda izba gospodarcza i tak dalej.
W lokalnych klubach fantastyki członkowie też składają się na planszówki i chipsy.
Jeśli ktoś nie wymienia żadnych kryteriów, to ze sporym prawdopodobieństwem ich po prostu nie ma, albo bardzo łatwo je spełnić.
Lekarz czy prawnik musi ukończyć studia, więc to co innego.
Generalnie jestem mocno sceptycznie nastawiona do tych środowisk, ale staram się nie przeginać z nieufnością, bo wiem, że nie każdy tam jest cwaniakiem i naciągaczem.
Być może członkowie stowarzyszeń są wyselekcjonowani i rzetelnie wykonują swoją pracę.
To nie zmienia faktu, że sociale w ostatnich latach zalała fala trenerów mentalnych w stylu opisanej wyżej kobiety i różnych guru puasów, którzy robią młodym chłopaczkom sieczkę z mózgu.
Bo jest różnica pomiędzy wartością, a ceną sprzedaży. Jak ktoś kupuje tokarkę za kilkanaście tysi to może wykonać na niej towar i za kilkaset tysięcy. To o to tu chodzi.
Czyli jak w Telezakupach Mango mówią, że sprzedają za 200 zł zestaw japońskich noży o wartości 2000 zł, to biorą jeszcze pod uwagę, do czego mogę ich użyć?
I po to potrzebujesz coacha lub mentora, aby ci pokazali jak na tym zarobić. Inaczej to tylko hobby i wtapianie czasu i pieniędzy. Co może być ok, jeśli mówimy o pasji, ale to z punktu widzenia ekonomicznego nie ma żadnego sensu.
Osobiście wolałabym zainwestować pieniądze w reklamę.
56 2025-11-30 01:36:58 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2025-11-30 01:39:56)
To nie zmienia faktu, że sociale w ostatnich latach zalała fala trenerów mentalnych w stylu opisanej wyżej kobiety i różnych guru puasów, którzy robią młodym chłopaczkom sieczkę z mózgu.
Calkowicie popieram sentyment do branzy doradztwa, rozwoju personalnego i calej masy innych "konsultantow", ktorzy sami nie potrafiac z sukcesem w sposob utrzymywalny dokonywac materialnych zmian w swiecie wiec przerysowuja dotychczasowe osiagniecia, ukladaja historyjke i sprzedaja iluzje sukcesu.
Natomiast od pierwszych twoich postow, ktore mialem przyjemnosc przeczytac odnioslem wrazenie, ze twoj umysl jest bardzo przesiakniety dokladnie tymi frazesami ktore te osoby glosza.
Fakt, ze zaczelas sprzeciwiac sie temu srodowisku do tego stopnia, ze to jedna z nielicznych rzeczy, ktore aktywnie teraz krytykujesz sugeruje, ze sciana iluzji pekla i jest nadzieja, ze wyjdziesz na ludzi ![]()
Teraz tylko musisz jeszcze zauwazyc, ze kobiety obecnie w wiekszosci sa chore na narcystyczne zaburzenie osobowosci, potrafia i chce im sie niewiele podczas gdy wydaje im sie, ze sa lepsze i ciezej pracujace od ciezko pracujacych mezczyzn (a gdy tylko ktos z palcem w dupie pokaze im na to dowody to robia z siebie ofiary i zaczynaja powolywac sie na jakies moralne idealy, ktore maja miec zastosowanie tylko w stosunku do innych) to bedziesz juz na prostej drodze do zdrowego rozsadku.
Słowo karierowiczka to jest taki bezbek, że się zastanawiam czy poza babciami na plotkach o złych synowych ktoś jeszcze tego używa.
Wszyscy.
Możecie z Salomonką zaklinać rzeczywistość ile chcecie, ale ona się nie zmieni. Męscy mężczyźni lubią kobiece kobiety. Nie ma w tym nic odkrywczego.
Nie sądzę, żeby cokolwiek wypleniali
A jednak. Tylko zapominasz, że w każdym środowisku są czarne owce. Przecież i wśród lekarzy nie brakuje antyszczepowych foliarzy.
Jeśli ktoś nie wymienia żadnych kryteriów, to ze sporym prawdopodobieństwem ich po prostu nie ma, albo bardzo łatwo je spełnić.
Lekarz czy prawnik musi ukończyć studia, więc to co innego.
Paradoksalnie to dokładnie ten sam mechanizm.
Być może członkowie stowarzyszeń są wyselekcjonowani i rzetelnie wykonują swoją pracę.
Mniej lub bardziej, ale tak właśnie jest. Przynajmniej w swoich założeniach.
Czyli jak w Telezakupach Mango mówią, że sprzedają za 200 zł zestaw japońskich noży o wartości 2000 zł, to biorą jeszcze pod uwagę, do czego mogę ich użyć?
I tak i nie.
To jak ze wszystkimi "promocjami". Niektóre produkty są warte regularnej ceny - inne warte jedynie do kupienia na obniżkach. W przypadku (nowych) samochodów wypuszczanych na UE jest z kolei odwrotnie. Płacisz o jedno zero za dużo względem rzeczywistej wartości.
Osobiście wolałabym zainwestować pieniądze w reklamę.
Bez specjalistycznej wiedzy w tym zakresie to pieniądze wyrzucone w błoto.
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:Słowo karierowiczka to jest taki bezbek, że się zastanawiam czy poza babciami na plotkach o złych synowych ktoś jeszcze tego używa.
Wszyscy.
Możecie z Salomonką zaklinać rzeczywistość ile chcecie, ale ona się nie zmieni. Męscy mężczyźni lubią kobiece kobiety. Nie ma w tym nic odkrywczego.
Zobiłeś mi dzień Jack, dziękuję
Zapewniam cię, że nawet nie próbuje zaklinać rzeczywistości i jest mi dokładnie obojętnie jakie kobiety lubią tak męscy faceci jak ty i tobie podobni
Po prostu każdy znajdzie kogoś dla siebie na tym świecie i jeśli dla mnie pewna grupa facetów jest po prostu niemęska to się z kimś z tej grupy nie zwiążę, proste jak budowa cepa. Co nie znaczy że ten niemęski dla mnie facet nie znajdzie sobie kobiety, dla której będzie miał cechy jakoś tam pożądane. I odwrotnie też to działa, bo jednak jak się okazuje nie dla każdego faceta "kobiecość" oznacza dokładnie to samo, choć na pewno jest wiele cech powtarzających się, jak delikatność i atrakcyjność, to jednak są też inne, jak pewnego rodzaju siła, niezależność itp. Pisałam już o tym wcześniej i nie chce mi się tego samego powtarzać. Nie wiem jak ty, ale dla mnie fajne jest że nie jesteśmy jota w jotę tacy sami jak wyprodukowani z jednej matrycy i każdy może sobie znaleźć kogoś, kto mu jak najbardziej odpowiada. Choć czasem trzeba trochę wysiłku wlożyć, by jednak znaleźć kogoś kto będzie tym "ideałem". ![]()
Po prostu każdy znajdzie kogoś dla siebie na tym świecie
Każda potwora znajdzie adoratora. To nie w tym rzecz.
Rozmawiamy o dających się zauważyć i do pewnego stopnia scharakteryzować prawidłowościach cech i zachowań.
I odwrotnie też to działa, bo jednak jak się okazuje nie dla każdego faceta "kobiecość" oznacza dokładnie to samo, choć na pewno jest wiele cech powtarzających się, jak delikatność i atrakcyjność, to jednak są też inne, jak pewnego rodzaju siła, niezależność itp.
Siła i niezależność nigdy cechami kobiecymi nie były. To są przymioty forsowane przez środowiska feministyczne, ale nieprawdziwe. Choć z drugiej strony mieszkasz w Niemczech, a nie wiem czy obecnie jest jakiś kraj o bardziej zniewieściałych facetach niż Niemcy. Także dla miejsca, w którym mieszkasz może i być to prawdziwe, bo też poznałem kilku Niemców bliżej na przestrzeni ostatnich kilku lat i nie zrobili na mnie dobrego wrażenia. A wszyscy i dobrze wykształceni i dobrze zarabiający. A prywatnie tak pizdowaci w obyciu, że aż męczący. Także przestały mnie dziwić niemieckie akcje typu "jak uniknąć munduru" i ich popularność.
Tak, fajnie że się różnimy. Ale to znowu nie o to chodzi. Chodzi o zauważenie powtarzalnych wzorców cech i zachowań.
Choć czasem trzeba trochę wysiłku wlożyć, by jednak znaleźć kogoś kto będzie tym "ideałem". smile
Oprócz mojej żony spotkałem na swojej drodze trzy inne kobiety z takim potencjałem choć nie szukałem. I to nie licząc byłej, która okazała się być kłamczuchą. A to wszystko przed 30stym rokiem życia. Także poznać kogoś jest akurat bardzo, ale to bardzo łatwo - nawet dla ultra specyficznych ludzi. Pracować muszą jedynie ci, którzy w jakiś sposób są wybrakowani i muszą nadrabiać, bo aktywnie szukać na rynku matrymonialnym i nie znaleźć nikogo w ciągu max do 3-5 lat to trzeba się naprawdę postarać. Jest nas tak dużo, że nawet licząc, że to jedna osoba na 10 tysięcy, to i tak w samym obrębie stolicy i przyległościach, to takich kobiet będzie przynajmniej kilka-kilkanaście. Ludzi jest obecnie tak dużo, że statystycznie każdy z nas ma kilka niemal idealnych klonów na świecie. Tak mogli się tłumaczyć nasi dziadkowie, bo w ich czasach było 2miliardy ludzi, a możliwości transportowe i komunikacyjne były daleko za nami, a jeszcze dodatkowo ustrój blokował możliwość swobodnego transportu/komunikacji i ograniczał wybór. Dziś jest nas 4x więcej, a możliwości mamy większe niż kiedykolwiek. Także bajki o pracy to mogą prawić ludzie pokroju rossanki, minnie czy naszych forumowych inceli. Ludzi o komplecie pożądanych cech znajdują drugie połówki bardzo szybko, bo cieszą się takim zainteresowanie, że zwyczajnie mają z czego wybierać.
Problematyczne jest jedynie zbudowanie stabilnego związku, który faktycznie będzie trwać i będzie satysfakcjonujący na tym samym poziomie przez lata. Bo to robota dla dwojga. A ludzie i ich potrzeby się zmieniają.
Nikt nie zaklina niczego. Po prostu mnie ciekawi gdzie są te karierowiczki? Doktorat wystarczy? Prawnik, lekarz, stomatolog? R&D, startup? Jakie karierowiczki spotkałeś? Twoi koledzy?
Rzucasz hasło i czekasz że ktoś się domyśli. Jakie zarobki są potrzebne? Czy Iga świątek to karierowiczka? Jest multimilionera, a wydaje się mega sympatyczna. Może złota medalistka i mistrzyni świata Justyna Kowalczyk? A może Roksana węgiel która była milionerka przed maturą i pisze prany dla swojego męża 24/7?
Imo to taki pillowy bajt. Po moich koleżankach widzę że duża kasa= szybsze małżeństwo i dzieci bo facet się nie boi że zostanie w skarpetkach.
[..., bo też poznałem kilku Niemców bliżej na przestrzeni ostatnich kilku lat i nie zrobili na mnie dobrego wrażenia. A wszyscy i dobrze wykształceni i dobrze zarabiający....
Wierzę.
Dobra, wszystkim dziękuję za fajną zabawę i do następnego luźnego tematu.
Tutaj jak zawsze
1. Jack zaczął bluzgać i uwrwnetrzniac swoje traumy, że mu laska z pracą powyżej minimalnej dała kosza
2. Johnny zaczął atakować i wygładzać mitomanskie monologi o które nikt nie prosił, ale żona ma w dupie jego pitolenie, więc nie zostaje mu nic innego jak forum.
Czyli forum dla kobiet, plac zabaw dla chłopaczków chronic online.
64 2025-11-30 13:00:00 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2025-11-30 13:01:24)
Nikt nie zaklina niczego. Po prostu mnie ciekawi gdzie są te karierowiczki? Doktorat wystarczy? Prawnik, lekarz, stomatolog? R&D, startup? Jakie karierowiczki spotkałeś? Twoi koledzy?
Rzucasz hasło i czekasz że ktoś się domyśli. Jakie zarobki są potrzebne? Czy Iga świątek to karierowiczka? Jest multimilionera, a wydaje się mega sympatyczna. Może złota medalistka i mistrzyni świata Justyna Kowalczyk? A może Roksana węgiel która była milionerka przed maturą i pisze prany dla swojego męża 24/7?Imo to taki pillowy bajt. Po moich koleżankach widzę że duża kasa= szybsze małżeństwo i dzieci bo facet się nie boi że zostanie w skarpetkach.
Karierowiczki to kobiety, ktore zamiast robic to co lubia - czyli prace, ktore czuja, ze je spelnia - ida do korpo bo kasa i... przyszlosc xD, ktora obecnie rynek zweryfikowal ![]()
Sa kiepskimi partnerkami i kiepskimi pracownicami - skaczacymi jak umyslowy niedojeb miedzy wyzynaniem sobie zyl i robienia z siebie ofiary, ze ich droga krzyzowa nie zostala doceniona a "wyznaczaniem granic", w ktorych ledwo miesci sie udawanie, ze sie cos robia przez tyle godzin za ile maja zaplacone.
Przez moment wydaje im sie, ze wygraly zycie pograzajac sie w konsumeryzmie i wyobrazeniach o sobie i swoich osiagnieciach.
Pozniej przychodzi rzeczywistosc, odpala sie robienie z siebie ofiary i lapanie ideologii i teorii spiskowych, ze to wszystko bylo ukartowane i od poczatku nie mialy zadnych szans xD
65 2025-11-30 15:50:49 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2025-11-30 15:54:09)
Nikt nie zaklina niczego. Po prostu mnie ciekawi gdzie są te karierowiczki?
Oczywiście, że zaklinasz. Dlatego z salomonką podeszłyście do tematu w swojej tradycyjnej retoryce "ocenić i zdewaluować".
Kolejny raz mieszasz stanowisko/pracę z podejściem do niej i każde zdanie odmienne od twojego własnego odbierasz jako usprawiedliwienie do ataków personalnych. A tym czasem ja nie rzuciłem hasła. Uważam, że rozmawiam z dorosłymi ludźmi, którzy jednak wiedzą czym jest kariera i skupienie na jej budowaniu. Najwyraźniej się myliłem. Jak nie wiesz to wyjdź od definicji kariery - czym ona jest? Z czym się ona wiąże? Jakie są konsekwencje skupienia się na niej?
Tu nie chodzi o poziom zarobków czy konkretne zawody. Tu chodzi o oddanie się pracy, poświęcenie się jej. Chodzi o ciągłą walkę o awans, budowanie renomy własnego nazwiska i budowanie swojego wizerunku. To nie chodzi o to, że masz tą po prostu lekarkę. Tu chodzi o to, że masz lekarkę, która będzie wybierać prestiżowe szpitale o najwyższej referencyjności, która będzie chciała jednocześnie wykładać na jednej z uczelni medycznych lub będzie prowadzić szkolenia dla zawodów okołomedycznych i medycznych, która będzie budować koneksje, aby uczestniczyć w topowych badaniach/konferencjach (i szkoleniach branżowych, które są obowiązkowe), ale też która dąży do otwarcia własnej placówki (nie myl z pojedynczym, prywatnym gabinetem). I to nie jest pracoholizm, bo ten jest czymś innym. A takie budowanie kariery odbywa się kosztem życia prywatnego. Zawsze.
Jak tego nie wiesz, to jest to znak, że pracujesz w jakiejś chujowej firmie na stanowisku bez perspektyw i wydaje ci się, że same zarobki świadczą o karierze i że można osiągnąć sukces pracując tylko tyle, co etatowe minimum. W tym momencie wątpię nawet, abyś miała zrobione studia skoro nie widziałaś i nie doświadczyłaś jaka jest różnica pomiędzy zrobieniem ich (zakuć-zdać-zapomnieć), a walką o stypendium naukowe, udzielaniu się w kole naukowym (konferencjach naukowych, zawodach, pokazach, sympozjach itp), aby załapać się później na staże w najbardziej prestiżowych firmach, które ustawiają cię na całe życie.
Przykład Justyny Kowalczyk jest dość dobry. Bo nie bez przyczyny wyszła za mąż dopiero po zakończeniu sportowej kariery, a wcześniej jej życie prywatne tak naprawdę nie istniało lub było dramatyczne (stany depresyjne, poronienie).