cyt.
"Dość mocno podkreślasz wielość bogów i łatwość ich uszkodzenia. Na czym to opierasz?"
Istnieje jedynie dwóch Bogów. Jeden z nich to:
WSZECHRZECZ - idealna materia/ substancja, będąca równocześnie "zbiorowością" (wszystkie bezkresne Wszechświaty z ich galaktykami, układami gwiezdnymi, planetami - z organicznymi i nieorganicznymi formami razem), jak również "osobliwością" (każdy pojedynczy atom w tychże Wszechświatach z osobna - niepowtarzalny i jedyny).
Drugi z nich to PIĘKNY UMYSŁ czyli ROZUM/ INTELEKT/ GENIUSZ TWÓRCZY/ WYOBRAŹNIA oraz EMOCJE/ DOZNANIA/ tzw."DUSZA". Forma, charakter i "potęga" tego Boga, zależą od sposobu pojmowania go przez wszelkie rozumne formy życia we Wszechświecie/ Wszechświatach. Narodził się on w umyśle pierwszej rozumnej formy życia we Wszechświecie. Jest on niezaprzeczalnie "płodem" Boga pierwszego, gdyż bez tamtego nie byłoby tego.
WSZECHRZECZ JEST ZATEM BOGIEM JEDYNYM DLA PIERWSZEGO ROZUMNEGO GATUNKU JAKI POWSTAŁ WE WSZECHŚWIECIE, ALE NIE DLA NAS LUDZI. MY LUDZIE (a może nawet wszystkie organiczne formy życia na Ziemi - teoria "panspermii" czyli GLOBALNEGO SIEWU) powstaliśmy dużo, dużo później aniżeli Wszechświat/ Wszechświaty, więc przed Nami narodziło się zawrotnie wiele rozumnych gatunków, które to następnie dały życie kolejnym, a te następnym... Inteligencja organiczna na Ziemi jest niczym "podrzucone dziecko" - nie zna swoich rodziców, a wie jedynie że narodziło się z PLEMNIKA. I tym "plemnikiem zbiorowym" jest czyjś GENIUSZ - my nie wiemy czyim - który dał początek Nam. Dlatego nie znając "ojca", należy uogólnić i "tato" wołać na... "jakiegoś plemnika".
Czy Bogów można łatwo uszkodzić... Jak najbardziej. Lecz również nie do końca...
WSZECHRZECZ, mimo iż potężną, człowiek uszkadza codziennie na pojedynczej tylko planecie. Jak? Uśmiercając zwierzęta, siebie nawzajem, degradując ekosystem. Fakt, że na tle jej nieskończoności i potęgi, zabiegi te zdają się być zaledwie "niewinną fraszką", co nie zmienia faktu że śmiertelność jej natury istnieje. Drugim dowodem na jej śmiertelność (z obserwacji samej tylko planety Ziemi) jest upływ czasu - okres wegetacyjny flory, zmienność pór roku czy żywotność fauny... Podlega ciagłej regeneracji, jednakże tutaj również mamy przykład najprawdziwszej "kruchości", śmiertelności...
Drugi z Bogów również jest jednocześnie śmiertelny jak i nieśmiertelny. O ile jest on uszkadzalny jako istota (gatunek rasy dominującej, odpowiedzialnej za stworzenie człowieka), tak jest kompletnie nieuszkadzalny jako Nasze wyobrażenie o nim (istoty "pierwsze", potężniejsze od Nas, Nasi "ojcowie"), pamięć...
W aspekcie fizycznym - śmiertelni.
W aspekcie metafizycznym - nieśmiertelni.
cyt.
"Dlaczego nie przemawia do ciebie teoria ewolucji? Może zwyczajnie jej nie rozumiesz? Może jest zbyt trudna dla pojęcia, bo przebiegała w takim ogromnym zakresie czasu, ze pojedyńczy czlowiek, nie jest w stanie tego ogarnąć. Możesz wyobrazić sobie przestrzeń czasową, długości ludzkiego życia, do 100 lat. Ewentualnie moglbys pojąć, czym jest tysiąclecie, ale czy jesteś w stanie wyobrazić sobie czas, w którym odbywała się ewolucja - absolutnie mózg czlowieka tego nie ogarnie. Dlatego nie jestes w stanie pojąc, czym jest ewolucja i dlatego tez jej zaprzeczasz.
Ty, jako kreacjonista, zapewnie uwazasz, ze tylko kreator/projektant mógł stworzyć takie skomplikowane organizmy jak np. człowiek, wyposazone w skomplikowane i precyzyjne organy jak np oko, bo nie rozumiesz, na jakiej ogromnej przestrzeni czasowej przebiegał proces ewolucji...i jak dlugotrwały byl to proces..."
Stawonogi pojawiły się na samym początku, a mimo to ich mózgi nie rozwinęły się na tyle, by "zbudować radio" po dziś dzień. Gady także pojawiły się przed Nami, a mimo to nie poleciały w kosmos. Goryl czy Szympans jako bliscy krewni człowieka, którzy pojawili się jeszcze na długo przed nim, również nie pobudowali kultur, mimo tego że ich mózgi mają OGROMNE predyspozycje rozwojowe i momentami wyprzedzają analityczne możliwości samego człowieka! Aż tu najpóźniej pojawia się człowiek i najszybciej podporządkowuje sobie całą planetę... Ewolucja kierowała rozwojem naszych zwierzęcych przodków, jednakże w pewnym momencie "ktoś" (jakaś cywilizacja) przyśpieszyła Nasz rozwój, dając tzw. "kopa" lub jak kto woli "przyśpieszenie turbo".
cyt.
"(...) czy Ty opierasz swoją pewnosc dotycząca istnienia kreatora wyłącznie na Biblii? Skoro tak, to nie masz żadnego dowodu, a napisales w pierwszym poście, że coś nam tu udowodnisz (...)"
Biblia i Koran to JEDNO I TO SAMO DZIEŁO, różniące się jedynie "kosmetyką" treści, faktów, zdarzeń. Oba narody: semicki i muzułmański mają wspólnego przodka - KOCZOWNICZE LUDY ASYRYJSKIE, które wskutek migracji zaczęły nabierać osobliwości, dzieląc się na pomniejsze plemiona. Plemiona semickie postanowiły wyruszyć na Zachód do Egiptu (stąd pełno tu wzmianek o "babilońskiej niewoli", następnie "tyranii faraonów wobec narodu wybranego" już w Egipcie). Biblia i Koran to pierwsze PODRĘCZNIKI DO HISTORII, opisujące losy swoich narodów. Czas, w których powstawały owe zwoje usprawiedliwa ich poetycki styl (tak w starożytności opisywano fakty, sprawozdania wojenne). Europejskim przykładem takiej twórczości jest chociażby "Iliada" opisująca zmagania Greków z Trojanami (dzisiejszymi Turkami). Stąd sama nazwa "ILION" (TROJA). krocząc więc drogą "sakramentalizmu", Grecy i Turcy również mają zatem swoją "świętą księgę" (Iliada i Odyseja), swoich "mojżeszów" (Achilles, Hektor, Odyseusz), swoich bogów "Zeus, Hera, Posejdon). ILIADA I ODYSEJA jest na wzór Biblii czy Koranu, pierwszym greckim PODRĘCZNIKIEM DO HISTORII.
cyt.
"(...) dlaczego uważasz, że najpierw zostało stworzone jajko? Wydaje mi się też, że stwierdzenie ?jajko ewoluowało w kurę? jest błędne."
Grecka filozofia to FILOZOFIA PRZYRODY. Grecy uważali, że najpierw należy zrozumieć prawa otaczającego świata, by następnie zająć się badaniem całego Wszechświata. Według nich cała Nasza egzystencja skupia się wokół SYMETRII, PROPORCJI, HARMONII, GEOMETRII. Wszystko posiada swoją LOGIKĘ I PORZĄDEK. W oparciu o tę filozofię powstała MATEMATYKA, BIOLOGIA i FIZYKA - KRÓLOWE NAUK.
Z ewolucją, nauką czy architekturą jest jak z "DRABINĄ - POKONUJE SIĘ JĄ OD SZCZEBLA NAJNIŻSZEGO DO NAJWYŻSZEGO".
NAUKA:
Nie można najpierw "sklonować owieczki", a następnie opracować dopiero "wzoru na koło", gdyż tenże właśnie "wzór na koło" posłużył do opracowania bardziej złożonych równań, w wyniku których otrzymaliśmy sklonowaną owieczkę.
ARCHITEKTURA:
Nie można wybudować wieżowca zaczynając od piętra najwyższego, kończąc na parterze.
GASTRONOMIA:
Aby upiec chleb, należy uprzednio zemleć zboże na mąkę, by następnie do tejże mąki dodać wodę, drożdźe i zagnieść to wszystko do formy ciasta, które następnie wkłądamy do pieca i uzyskujemy pieczone ciasto zbożowe - PIECZYWO/ CHLEB.
PRZYRODA:
Życie rozpoczyna się od formy embrionalnej (nasionko, plemnik), by następnie rozwijać się w płód i narodzić jako złożony organizm - NIGDY ODWROTNIE.
Życie na Ziemi narodziło się w wodzie obfitującej w związki mineralne będące strawą dla prostych komórek (bakterii), które to z kolei zapoczątkowały organizmy bardziej złożone. Tak samo sytuacja ma się w przypadku zwierząt - u jednych są to wody płodowe wraz z rozwijającym się w nich płodem bezpośrednio w łonie matki (ssaki), u innych jaja (wody płodowe wraz z płodem wydalone poza organizm w formie kapsuły-inkubatora umożliwiając tym samym prowadzenie gatunkowi swobodnego trybu życia).
Bzdurą jest uważanie i rozpowszechnianie teorii jakoby najpierw powstała kura, następnie jajko! Sprawa wyglądała następująco:
W pewnym warunkach klimatycznych, na pewnej szerokości geograficznej, zamieszkiwał określony gatunek ptaka. Obfitość pożywienia i brak naturalnych zagrożeń w postaci drapieżników chociażby sprawił, iż ptak ten zaczął przybierać na masie i zaniedbywać umiejętność latania. Jasne, że zwiększona masa ciała uniemożliwiała mu wzbicie się do lotu (prawa fizyki, a dokładniej grawitacji), jednakże absurdem jest, by ptak ten (jako osobnik) "ewoluował"! Wszelkiego rodzaju zmiany zachodzą na poziomie molekularnym, zapisując się w kodzie D.N.A. W nim zostaną naniesione "poprawki", co do użyteczności określonych organów w przyszłości danego gatunku. Ptak ten dalej będzie wyglądał tak jak do tej pory, a zmiany dokonają się i widoczne będą dopiero w jego potomstwie. Potomstwo już z "poprawionym" D.N.A. może (bo jeszcze nie musi) np. "urodzić się bez skrzydeł długich, bądź piór lotek, otrzymując od natury wzamian dłuższe kończyny i twardsze szpony umożliwiające rycie w ziemi. Takie zmiany są zazwyczaj widoczne dopiero po upływie "iluś tam" pokoleń, gdzie łańcuch D.N.A. przechodzi łagodny "tunning". Nie sa to zmiany drastyczne typu: "ojciec miał głowę, skrzydła i krótkie nogi - pierwsze potomstwo już głowy dwie, brak skrzydeł i nogi długie". To wszystko rozłożone jest na przestrzeni czasowej. Niekoniecznie musi to być upływ tysiącleci! Czasem wystarczy kilka lat. Jednak wszystkie mutacje, zmiany, przeistoczenia dokonują się na poziomie EMBRIONU/ JAJKA, a nie u formy już złożonej, ukształtowanej, narodzonej.
cyt.
"Dla mnie jako agnostyka dywagacje na temat istnienia badz nieistnienia Boga są pozbawione sensu. Nauka nie wyjasnila tego, wiara mnie nie satysfakcjonuje, zatem pozostaje status quo - nie rozmyślam nad tym. Natomiast nie rozumiem ludzi, ktorzy muszą podpierać się wiarą, by móc funkcjonowac w doczesnym życiu, po co?"
Była gwieździsta noc. Podszedł właśnie nad brzeg oceanu przyodziany w skóry dzikich zwierząt, dziwny dwunożny stwór... W łapie trzymał długą zaostrzoną gałąż - prawdopodobnie rodzaj broni. Panowała cisza. Spojrzał tedy naprzemiennie, raz w to rozświetlone miliardem gwiazd niebo, raz w bezkres wielkiej wody, rozpościerającej się za horyzont... Zakręciło mu się w głowie, więc pzrzykucnął, złapał się za nią, a z ust jego wydobyło się kilka nieartykułowanych dźwięków. Przeraził go ten niewyobrażalny ogrom jaki dostrzegł i z pewnością zabolał... Był to pierwszy dziewiczy ból wprawianych w ruch "trybików wyobraźni", które za pewien czas rozpędzą się niczym "ORIENT EXPRESS"...
*** COGITO ERGO SUM ***
To właśnie odróżnia człowieka od zwierzęcia. Myśli, zadaje pytania, wyczekuje odpowiedzi... chociażby miał ja uzyskać dopiero za tysiące lat.