Jestem w trakcie rozstania a właściwie po poinformowaniu małżonka o rozwodzie. Przyjął to niby ok i zrozumiale i był świadomy co się dzieje. Jednak zamiast układać życie sobie i dzieciom, rozmówić się w miarę ludzkich stosunkach, pojawiają się z jego strony świnstewka. Czyszczenie konta, niedotrzymywanie ustaleń, pogróżki, zaczepki i wyzwiska, oczernianie i tak dalej. Macie za sobą taką batalię? Pojawiły się w waszym życiu rozwodowe świnstewka? A może sami takowe stosowaliście? Jak to się zakończyło? Jestem ciekawa bo sama mam ochotę pieprznąć to i wyjechać w Bieszczady a przecież jest tyle rzeczy do zaopiekowania.
1 2025-04-25 21:20:48 Ostatnio edytowany przez Lipis (2025-04-25 21:45:46)
2 2025-04-25 21:25:41 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2025-04-25 21:26:08)
Nie. U mnie wojną była krótką trwała jedna minute. Powiedzialam "ze to koniec związku, jak chce widzieć córkę to coś uzgodnimy" no i uzgodnilismy corka jest u ojca weekendy teraz tylko Wielkanoc ze mną spedzala. Poszłam się spakowac i wyszłam z dzieckiem z domu ex, trochę się przemęczyłam mieszkając tu i tam, ale teraz mam mieszkanie i jest super
3 2025-04-25 22:20:25 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2025-04-25 22:26:58)
szkoda że wcześniej nie pojechałaś w Bieszczady. Z wywietrzoną głową nie oczekiwałabyś, że po latach małżeństwa jm powie ok, kochanie i przystanie na wszystko co chcesz.
nie, nie mam takiej batalii za sobą. Wszystko zabrał niewierny małżonek, a ja zyskałam święty spokój.
odbudowałam swoje życie, bo jak się okazało, był tylko kulą u nogi i wszystko blokował.
ale Twój mąż niekoniecznie czuje sie taki silny i widocznie uważa ze nie można Ci ufać, no nie mam pojęcia czemu? - może z powodu tego że przysięgałaś trwać przy nim na dobre i na złe i nie dotrzymujesz chyba?
więc w Twoim przypadku nie dziwię się mężowi- raczej Twojej naiwnosci, że zakładałaś ze wszystko pójdzie łatwiej niż zamówienie kremu do stóp w internecie.
myślę, że wcale nie zgodził się na Twoje ustalenia: zachował się jak wobec kogoś, kto trzyma go na muszce: potakiwał i udawał że się zgadza.
myślę, że to scenariusz wielokrotnie przerabiany w waszym małżeństwie, myślę że nie przemyślałaś taktyki.
powinnaś być przygotowana robiąc taki krok
4 2025-04-26 13:05:29 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2025-04-26 13:07:27)
szkoda że wcześniej nie pojechałaś w Bieszczady. Z wywietrzoną głową nie oczekiwałabyś, że po latach małżeństwa jm powie ok, kochanie i przystanie na wszystko co chcesz.
nie, nie mam takiej batalii za sobą. Wszystko zabrał niewierny małżonek, a ja zyskałam święty spokój.
odbudowałam swoje życie, bo jak się okazało, był tylko kulą u nogi i wszystko blokował.
ale Twój mąż niekoniecznie czuje sie taki silny i widocznie uważa ze nie można Ci ufać, no nie mam pojęcia czemu? - może z powodu tego że przysięgałaś trwać przy nim na dobre i na złe i nie dotrzymujesz chyba?
więc w Twoim przypadku nie dziwię się mężowi- raczej Twojej naiwnosci, że zakładałaś ze wszystko pójdzie łatwiej niż zamówienie kremu do stóp w internecie.
myślę, że wcale nie zgodził się na Twoje ustalenia: zachował się jak wobec kogoś, kto trzyma go na muszce: potakiwał i udawał że się zgadza.
myślę, że to scenariusz wielokrotnie przerabiany w waszym małżeństwie, myślę że nie przemyślałaś taktyki.
powinnaś być przygotowana robiąc taki krok
Nie bardzo rozumiem Twoje podejście Ela. W poprzednich wątkach sama pisałaś że Autorka powinna szykować się do rozwodu i nie zostawać z mężem agresorem oraz że on prawdopodobnie kogoś ma i dlatego był dla niej i dzieci przez ostatni czas szczególnie wredny agresywny i chętny zeby pozbyć się ich z domu. Tu nagle zmiana o 180 stopni. Biedny miś któremu żona ślubowała na dobre i na złe a teraz porzuca go wiec bidulek ma prawo czuć się zagrożony i robić jej świństwa. Wszystko ok Ela?
Nie bardzo rozumiem Twoje podejście Ela. W poprzednich wątkach sama pisałaś że Autorka powinna szykować się do rozwodu i nie zostawać z mężem agresorem oraz że on prawdopodobnie kogoś ma i dlatego był dla niej i dzieci przez ostatni czas szczególnie wredny agresywny i chętny zeby pozbyć się ich z domu. Tu nagle zmiana o 180 stopni. Biedny miś któremu żona ślubowała na dobre i na złe a teraz porzuca go wiec bidulek ma prawo czuć się zagrożony i robić jej świństwa. Wszystko ok Ela?
Ciekawe. Ela napisała o czymś innym, a ty widzisz coś innego. Spróbuję łopatologii. Ela napisała, że kiedy ludzie się rozstają, to najczęściej sobie nie ufają i nie dotrzymują obietnic. Jeśli jedna strona wierzy w zapewnienia drugiej, to jest naiwna.
Lipis a nie ma opcji żebyście się "fizycznie " rozdzielili? Jakas wyprowadzka jego, Twoja, cokowiek byle nie siedziec razem?
feniks35 napisał/a:Nie bardzo rozumiem Twoje podejście Ela. W poprzednich wątkach sama pisałaś że Autorka powinna szykować się do rozwodu i nie zostawać z mężem agresorem oraz że on prawdopodobnie kogoś ma i dlatego był dla niej i dzieci przez ostatni czas szczególnie wredny agresywny i chętny zeby pozbyć się ich z domu. Tu nagle zmiana o 180 stopni. Biedny miś któremu żona ślubowała na dobre i na złe a teraz porzuca go wiec bidulek ma prawo czuć się zagrożony i robić jej świństwa. Wszystko ok Ela?
Ciekawe. Ela napisała o czymś innym, a ty widzisz coś innego. Spróbuję łopatologii. Ela napisała, że kiedy ludzie się rozstają, to najczęściej sobie nie ufają i nie dotrzymują obietnic. Jeśli jedna strona wierzy w zapewnienia drugiej, to jest naiwna.
Dokładnie o to mi chodziło.
Nadal uważam że w przypadku Lipis lepiej się rozstać, ale powinno się grunt pod to przygotować i nie liczyć że pójdzie gładko.
Przede wszystkim fatalnie jest oznajmić o rozwodzie a potem nadal mieszkać że sobą
Jestem w trakcie rozstania a właściwie po poinformowaniu małżonka o rozwodzie. Przyjął to niby ok i zrozumiale i był świadomy co się dzieje. Jednak zamiast układać życie sobie i dzieciom, rozmówić się w miarę ludzkich stosunkach, pojawiają się z jego strony świnstewka. Czyszczenie konta, niedotrzymywanie ustaleń, pogróżki, zaczepki i wyzwiska, oczernianie i tak dalej. Macie za sobą taką batalię? Pojawiły się w waszym życiu rozwodowe świnstewka? A może sami takowe stosowaliście? Jak to się zakończyło? Jestem ciekawa bo sama mam ochotę pieprznąć to i wyjechać w Bieszczady a przecież jest tyle rzeczy do zaopiekowania.
Jeśli dobrze zrozumiałem: ogłosiłaś werdykt ex cathedra jako strzał bez ostrzeżenia?
Ta pierwsza reakcja mogła ulec zmianie pod wpływem osób trzecich. Warto uwzględnić te presje i podpowiedzi.
Dużo ich także tu na tym forum. Uleganie takim podszeptom nie kończy się pozytywnie.
O "układaniu życia dzieciom" to już mowy być nie może, bo właśnie zafundowałaś im kolejną rewolucję i galas: nawet jeśli to robisz dla nich, to czy pytałaś ich o zdanie? Czy liczyłaś się z ich uczuciami? Często chcemy uleczyć jedną chorobę inną: faktycznie, to czasem się udaje, gdy boli nas głowa to sobie możemy uszkodzić palec u nogi i uwaga się przeniesie na ból palca.
"Świństewka" są czasami metodą na skruszenie. Każde "świństewko" obraca się przeciwko osobie "świniowatej".
Przypomina mi się przypadek mojej koleżanki z ostatnich moich studiów, którą dwoje Jej dzieci bardzo wspierało w czasie rozwodu, a po rozwodzie nawiązali relacje ze "złym" Ojcem, a Ona została z kotem.
9 2025-04-26 16:46:29 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2025-04-26 16:47:01)
Jestem w trakcie rozstania a właściwie po poinformowaniu małżonka o rozwodzie. Przyjął to niby ok i zrozumiale i był świadomy co się dzieje. Jednak zamiast układać życie sobie i dzieciom, rozmówić się w miarę ludzkich stosunkach, pojawiają się z jego strony świnstewka. Czyszczenie konta, niedotrzymywanie ustaleń, pogróżki, zaczepki i wyzwiska, oczernianie i tak dalej. Macie za sobą taką batalię? Pojawiły się w waszym życiu rozwodowe świnstewka? A może sami takowe stosowaliście? Jak to się zakończyło? Jestem ciekawa bo sama mam ochotę pieprznąć to i wyjechać w Bieszczady a przecież jest tyle rzeczy do zaopiekowania.
Już ci dziewczyny wyżej napisaly, co zrobiłaś źle: Dudnisz o rozwodzie a tyły niezabezpieczone, to czego się spodziewałaś?
Rozwód to porażka dla dwóch osób, nie tylko tej która o planach rozwodowych informuje. Każdy próbuje jakoś z tej sytuacji wybrnąć z honorem, obojętnie co pod tym hasłem przez niego jest rozumiane.
"Świństewka" są czasem odkrywaniem tego, co w małżeństwie od dawna nie grało i co doprowadziło w końcu do rozwodu.
Kiedyś czytałam bardzo mądrą książkę w której padło zdanie: Nie znasz swojego męża/żony, dopóki nie wniesiesz do sądu sprawy o rozwód.
Kiedyś czytałam bardzo mądrą książkę w której padło zdanie: Nie znasz swojego męża/żony, dopóki nie wniesiesz do sądu sprawy o rozwód.
Salomonka, aż bym poprosił o tytuł i autora.
To niezwykle prawdziwe zdanie.
Mąż póki co nie wydaje się zainteresowany wyprowadzką a ja jestem na etapie szukania mieszkania jednak z 2 dzieci nie jest to łatwe.
Lipis a nie ma opcji żebyście się "fizycznie " rozdzielili? Jakas wyprowadzka jego, Twoja, cokowiek byle nie siedziec razem?
Mąż póki co nie wydaje się zainteresowany wyprowadzką a ja jestem na etapie szukania mieszkania jednak z 2 dzieci nie jest to łatwe.
Bert44 napisał/a:Lipis a nie ma opcji żebyście się "fizycznie " rozdzielili? Jakas wyprowadzka jego, Twoja, cokowiek byle nie siedziec razem?
Ja nie mialam gdzie mieszkac i od razu sie wyprowadzilam z dzieckiem 3 miesiecznym, bo wolalam byc na ulicy niz uslugiwac zdrajcy i jeszcze moze z nim spać, a i tak sobie poradzilam
13 2025-04-26 20:18:56 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2025-04-26 20:31:17)
Bez planu, na kolanie, serio liczyłaś po prostu że mąż podkuli ogon i się wyniesie?
Jak pisałaś w poprzednim wątku, było coś o powrocie do Polski i wsparciu rodziny.
Szkoda ze nie kontynuowałaś swojego wątku, pamiętam że nawet ktoś się do Ciebie oddzywal, pytał co u Ciebie.
Wtedy każdy by Ci odradził taką akcję na wariata..
Mąż w ogóle się zgodził na wyprowadzkę?
Chyba musicie jeszcze raz porozmawiać bez dzieci, może poza domem.
Jesteś w stanie zaproponować mu coś, by On się wyprowadził?
On nie zglaszal żadnych swoich uwag?
14 2025-04-26 20:42:38 Ostatnio edytowany przez Lipis (2025-04-26 20:43:57)
Podjęłam decyzję że nie wracam do Polski. Mam tutaj stałą pracę a dzieci szkołę. Mąż poczatkowo zgadzal sie na wyprowadzke a teraz po prostu kręci. Zresztą nawet na chłopski rozum: Mąż nie chce ratować małżeństwa, śmiga po tinderach i wyjeżdża co chwile gdzieś więc żyje kawalerskim życiem. Nie bierze odpowiedzialności za dzieci ani za nic oprócz siebie. Twierdzi że nie musi. Po co więc ma z nami mieszkać, zresztą jemu samemu łatwiej się wynieść choćby logistycznie. Co do rozmowy to nie jest ona w żaden sposób konkretna, ze strony męża są to drwiny i nie ma chęci porozumienia.
Bez planu, na kolanie, serio liczyłaś po prostu że mąż podkuli ogon i się wyniesie?
Jak pisałaś w poprzednim wątku, było coś o powrocie do Polski i wsparciu rodziny.
Szkoda ze nie kontynuowałaś swojego wątku, pamiętam że nawet ktoś się do Ciebie oddzywal, pytał co u Ciebie.
Wtedy każdy by Ci odradził taką akcję na wariata..
Mąż w ogóle się zgodził na wyprowadzkę?
Chyba musicie jeszcze raz porozmawiać bez dzieci, może poza domem.
Jesteś w stanie zaproponować mu coś, by On się wyprowadził?
On nie zglaszal żadnych swoich uwag?
Podjęłam decyzję ze nie wracam do Polski. Mama tutaj stałą pracę a dzieci szkołę. Mąż poczatkowo zgadzal sie na wyprowadzke a teraz po prostu kreci. Zresztą nawet na chłopski rozum: Mąż nie chce ratować małżeństwo, śmiga po tonderach i wyjezdza co chwile gdzieś więc żyje kawalerskim życiem. Nie bierze odpowiedzialności za dzieci ani za nic oprócz siebie. Twierdzi że nie musi. Po co więc ma z nami mieszkać, zresztą jemu samemu łatwiej się wynieść choćby logistycznie. Co do rozmowy to nie jest ona w żaden sposób konkretna, że strony męża są to drwiny i nie ma chęci porozumienia.
Ela210 napisał/a:Bez planu, na kolanie, serio liczyłaś po prostu że mąż podkuli ogon i się wyniesie?
Jak pisałaś w poprzednim wątku, było coś o powrocie do Polski i wsparciu rodziny.
Szkoda ze nie kontynuowałaś swojego wątku, pamiętam że nawet ktoś się do Ciebie oddzywal, pytał co u Ciebie.
Wtedy każdy by Ci odradził taką akcję na wariata..
Mąż w ogóle się zgodził na wyprowadzkę?
Chyba musicie jeszcze raz porozmawiać bez dzieci, może poza domem.
Jesteś w stanie zaproponować mu coś, by On się wyprowadził?
On nie zglaszal żadnych swoich uwag?
Ciekawe jak wyglada takie mieszkanie z ex pod jednym dachem
Zakładając ten wątek nie miałam na celu się żalić tylko bardziej miał mieć on wydźwięk humorystyczny. Zawsze dobrze posłuchać dobrych zakończeń na pokrzepienie serca. Zobacz Ela, ja mężowi nie robię pod górę, dałam mu pełną wolność, nie kłócę się, nie wyzywam, nie wypłacam kasy ze wspólnego konta aby mu zrobić na złość, nie zmuszam do opieki nad dziećmi
dlatego nie rozumiem takich akcji i byłam ciekawa czy to norma przy rozwodach.
No kolorowo nie jest ale zważywszy na bogate życie towarzyskie męża obecnie oraz pracę zmianową rzadko go widzę.
Lipis napisał/a:Podjęłam decyzję ze nie wracam do Polski. Mama tutaj stałą pracę a dzieci szkołę. Mąż poczatkowo zgadzal sie na wyprowadzke a teraz po prostu kreci. Zresztą nawet na chłopski rozum: Mąż nie chce ratować małżeństwo, śmiga po tonderach i wyjezdza co chwile gdzieś więc żyje kawalerskim życiem. Nie bierze odpowiedzialności za dzieci ani za nic oprócz siebie. Twierdzi że nie musi. Po co więc ma z nami mieszkać, zresztą jemu samemu łatwiej się wynieść choćby logistycznie. Co do rozmowy to nie jest ona w żaden sposób konkretna, że strony męża są to drwiny i nie ma chęci porozumienia.
Ela210 napisał/a:Bez planu, na kolanie, serio liczyłaś po prostu że mąż podkuli ogon i się wyniesie?
Jak pisałaś w poprzednim wątku, było coś o powrocie do Polski i wsparciu rodziny.
Szkoda ze nie kontynuowałaś swojego wątku, pamiętam że nawet ktoś się do Ciebie oddzywal, pytał co u Ciebie.
Wtedy każdy by Ci odradził taką akcję na wariata..
Mąż w ogóle się zgodził na wyprowadzkę?
Chyba musicie jeszcze raz porozmawiać bez dzieci, może poza domem.
Jesteś w stanie zaproponować mu coś, by On się wyprowadził?
On nie zglaszal żadnych swoich uwag?Ciekawe jak wyglada takie mieszkanie z ex pod jednym dachem
No kolorowo nie jest ale zważywszy na bogate życie towarzyskie męża obecnie oraz pracę zmianową rzadko go widzę.
Julia life in UK napisał/a:Lipis napisał/a:Podjęłam decyzję ze nie wracam do Polski. Mama tutaj stałą pracę a dzieci szkołę. Mąż poczatkowo zgadzal sie na wyprowadzke a teraz po prostu kreci. Zresztą nawet na chłopski rozum: Mąż nie chce ratować małżeństwo, śmiga po tonderach i wyjezdza co chwile gdzieś więc żyje kawalerskim życiem. Nie bierze odpowiedzialności za dzieci ani za nic oprócz siebie. Twierdzi że nie musi. Po co więc ma z nami mieszkać, zresztą jemu samemu łatwiej się wynieść choćby logistycznie. Co do rozmowy to nie jest ona w żaden sposób konkretna, że strony męża są to drwiny i nie ma chęci porozumienia.
Ciekawe jak wyglada takie mieszkanie z ex pod jednym dachem
No tylko,ze tak glupio, bo jak by on kogos poznal nowego albo Ty to nawet nie macie jak do mieszkania zaprosic te osobe
Dla mnie poznawanie kogoś nowego to wierz mi Julio obecnie ostatnia rzecz o której myślę ale może jak mąż pozna kogoś to będzie miał motywacje.
Lipis napisał/a:No kolorowo nie jest ale zważywszy na bogate życie towarzyskie męża obecnie oraz pracę zmianową rzadko go widzę.
Julia life in UK napisał/a:Ciekawe jak wyglada takie mieszkanie z ex pod jednym dachem
No tylko,ze tak glupio, bo jak by on kogos poznal nowego albo Ty to nawet nie macie jak do mieszkania zaprosic te osobe
Dla mnie poznawanie kogoś nowego to wierz mi Julio obecnie ostatnia rzecz o której myślę ale może jak mąż pozna kogoś to będzie miał motywacje.
Julia life in UK napisał/a:Lipis napisał/a:No kolorowo nie jest ale zważywszy na bogate życie towarzyskie męża obecnie oraz pracę zmianową rzadko go widzę.
No tylko,ze tak glupio, bo jak by on kogos poznal nowego albo Ty to nawet nie macie jak do mieszkania zaprosic te osobe
To napewno, by go zmotywowalo, bo raczej watpie czy nowej partnerce by sie to podobalo, ze nadal z Toba mieszka
Zakładając ten wątek nie miałam na celu się żalić tylko bardziej miał mieć on wydźwięk humorystyczny. Zawsze dobrze posłuchać dobrych zakończeń na pokrzepienie serca. [...].
Humorystyczny????
To zobacz sobie na ten materiał:
Lipis, po pierwsze bardzo mało osób jest gotowych na rozwód a taka informacja dla wielu osób jest szokiem, mimo że związek nie istniał ale jest szokiem. Bo to co było dawało jakąś pewność, stabilność. Z natury ludzie nie lubią zmian.
Nie wiem dlaczego zakładacie, że jak ktoś kogoś poznał spotkał się z nim 3-5 razy ba nawet się z nim przespał to od razu partner. U mnie to wyglądało tak, że wyprowadziłam się ja a nie on. I chciaż początkowo chciał żebym wyniosła się na drugi dzień bo on już ma dość. Domyślam się, że być może ktoś był ale się zmył, mniej więcej 2 -3 miesiące ton wypowiedzi był już inny, a po pół roku to już chciała żebyśmy dalej żyli razem. Po roku od jego decyzji, zaczął to wypierać, swoją decyzję nie moją ale swoją decyzję o rozstaniu. Nikt nie jest gotowy na rozstanie tym bardziej kiedy to nie jest związek który trwał 2 lata a naście lat.
Zmienność nastrojów w takiej stacji może nie jest normalna, ale często występuje.
Czyszczenie konta, niedotrzymywanie ustaleń, pogróżki, zaczepki i wyzwiska, oczernianie i tak dalej.
Mój ex, zapewne po konsultacji z prawnikiem, bo sam by raczej na to nie wpadł, całe nasze oszczędności władował w remont mieszkania. Mieszkanie w którym mieszkaliśmy dostał od rodziców, więc to majątek odrębny. Przed rozwodem prosiłam się o remont kuchni, ale nie dało się przez kilka lat. Ale zaraz jak się wyprowadziłam, to władował w to mieszkanie kilkaset tysięcy. Spryciarz, nie? ![]()
Lipis napisał/a:Czyszczenie konta, niedotrzymywanie ustaleń, pogróżki, zaczepki i wyzwiska, oczernianie i tak dalej.
Mój ex, zapewne po konsultacji z prawnikiem, bo sam by raczej na to nie wpadł, całe nasze oszczędności władował w remont mieszkania. Mieszkanie w którym mieszkaliśmy dostał od rodziców, więc to majątek odrębny. Przed rozwodem prosiłam się o remont kuchni, ale nie dało się przez kilka lat. Ale zaraz jak się wyprowadziłam, to władował w to mieszkanie kilkaset tysięcy. Spryciarz, nie?
To zrobiłaś z Niego spryciarza? I do tego zawsze może powiedzieć, że spełniał Twoje życzenie, aby Cię odzyskać.
To zrobiłaś z Niego spryciarza? I do tego zawsze może powiedzieć, że spełniał Twoje życzenie, aby Cię odzyskać.
To, ze nazwałam go spryciarzem to przecież komplement, no nie? ![]()
Animus napisał/a:To zrobiłaś z Niego spryciarza? I do tego zawsze może powiedzieć, że spełniał Twoje życzenie, aby Cię odzyskać.
To, ze nazwałam go spryciarzem to przecież komplement, no nie?
Tak, oczywiście. Nauczyłaś Go czegoś i skorzystał.
Mysle ze moj tu bylby mistrzem swinstewek.
Sam odzedl zamieszkal z nowa 10m od naszego domu. Kupil samochud jej na raty z ustalona platnoscia z naszego wspolnego konta (hahah) A i zaplacil karta w ikei kupujac koldre i napisal mi ze chyba rozumiem ze ona nie chce nic po mnie uzywnego.... to tak wstepem. Rozwod w trakcie a takie swinstwychodza srednio raz na dwa tygodnie
Rozwód to jedno z najbardziej obciążających doświadczeń życiowych i często wpływa nie tylko na emocje, ale też na zdrowie psychiczne. Warto w takiej sytuacji szukać realnego wsparcia i sprawdzonych sposobów radzenia sobie z kryzysem, zamiast zostawać z problemem samemu. Poniżej artykuł, który w rzeczowy sposób porządkuje ten temat i pokazuje konkretne metody pomocy:
Jak przetrwać rozwód i zachować zdrowie psychiczne