Cześć, zacznę może od początku. W mojej pracy, pracuje głównie z samymi kobietami. Od roku mam dobry kontakt z kobietą o te 12lat starszą ode mnie. Zawsze mi pomagała, szkoliła mnie od początku z różnego zakresu w pracy, jak miałem problem z innym pracownikiem to jak najbardziej jej się zwierzałem i ona tam w jakiś sposób mi pomagała. Zawsze dobry kontakt, pisanie w pracy jak miałem problem, wsparcie psychiczne (moja branza jest ciężka ) itd. Zawsze mnie wychwalała i mówiła, że wiem więcej niż inni, że jestem inteligentny itd, coś takiego usłyszałem też od dyrektorki makroregionalenj z podobnej branży. Zatem mieliśmy zawsze dobry kontakt, czesto się angażowałem w pracę i jej pomagałem, ona tez czesto zapraszala mnie do swojego tam miejsca pracy aby jej pomóc.
Z racji tego, że pracuje z kobietami, to czasami zdarzają sie dramy, gadanie za plecami itd,. dla mnie jako dla faceta to przechodzi wszystko płazem, bo pracując wcześniej z facetami to inaczej funkcjonowaliśmy w zespole i mojej korpo. Mam problem z jedna dziewczyną, która mam wrażenie czasami mnie podburza pod inne, narzeka, próbuje robić ze mną jakąś komitywe? przeciwko innych, ale mi również robi na złość, ta dziewczyna chce zabierac moje obowiazki (bo premia) jest zazdrosna jak wygram jakiś konkurs i czesto jej nie ma w pracy i to po kilka tyg, wiec od 3-4 mieś, a jestm z nią w zespole, jak jej nie ma to ja pracuję za dwóch / trzech.
Zatem, z tą koleżanką o 12 lat starsza mialem zawsze dobry kontakt, ona nad wyraz zawsze martwiła się o to, abym miał o niej dobre zdanie, przejmowała sie tym, ostatnie 2mieś czesto mnie komplementuje, ze jestem inteligentny, ogarnięty jak na swój wiek, ze mogę wiele zdziałac... po prostu prawi mi czesto komplementy, mowiac mi ze chce abym sie czyms tam zajmowal w pracy, ze jestem najlepszy i bardzo dobry. - czesto za mna staje nawet przed dyrektorką..
W wigilię pracowniczą przyjechałęm autem, dziwne dla mnie było, jak przez pół wigilli nalegała, abym jednak się napił, było to momentami nachalne, usiadła tez obok mnie... ja nie piłem ona sie napiła jak i wszyscy.
Tanczylismy, to oczywiscie jak był tzw. dirty dancing to oczywiście body-body bez żadnych hamulców - dosłownie zatem możeci sobie uruchomić wyobraźnie. Później, różne tematy i prośba o odwiezienie -jasne zgodziłęm się. W miedzy czasie rozmawialem i tanczylem z innymi dziewczynami z pracy oraz taką jedną nową, która jest bardzo atrakcyjna, zajęta, fajnie sie z nia tanczyło i gaało jak z kolezanką - po prostu barzo atrakcyjna kolezanka ale totalnie nie w moim typie bo w blondynkach nie gustuje.
Przyszedł moment odjazdu, oczywiscie odwiozłem kilka osób na raz, wiadomo jak to kobiety po alkoholu w aucie smieszne teksty o tym, ze ja lubie starsze, ze umawiam sie na sek3 z jedną i gadki o seksie itd oczywiscie podjechaliśmy jeszcze po alkohol... pozniej jak zostalem sam na sam z wlasnie tą o 12 lat starsza kolezanka, to wiedzialem ze prowadzi mnie autem na około bo znałem ten teren, rozmawialiśmy na rozne tematy - w tym wlasnie pracy, pytala sie czy chce odejsc, rozmawialismy o moich problemach w pracy i nad ich rozwiazaniem.
Uslyszalem, ze jestem bardzo fajnym inteligentnym gosciem, ze onazawsze bedziemnie bronic i stac za mną, ze jestem super...ale tez abym sie nie gniewal ze sie nawaliła... ze ona czuje ze mna wieź jak z rodziną, bardzo dobrze sie dogadujemy, ze ona by chciala mnie u siebie tam w pracy ale ciezko byloby to zrealizowac...
Oczywiscie gadki o sek3ie tez byly -wszystkie z jej inicjatywy, pytala sie czy lubie pobzyk4c, ze takiej starszej to bym nie chcial,a jak powiedzialem, ze ze spotykalem sie z starszą o 8lat to pytala czy byl dobry s3ks i tak ogolnie czy dobrze całuje..
Co jakis czas stawalismy, jadąc o 10-15km dluzsza drogą ktora sama wyznaczała... stanelismy pewnego razu i ona do mnie... czy ja bym chciał się z nią przespać... zaśmialem sie mowiac ze tak, bo wczesniej wszyscy razem robilismy sobie niezłe jaja z tych tematów.. a ona zapytala dlaczego, to tak dla zabawy cos tam mowila i sie smiala, przy okazji zapytala si czy wiemco to milosc. Pytala sie czy kogos kocham, czy jestm zajety itd. odczułem zazdrosc o ta kolezanke blodynke...
Rozmawialismy o milosci jako uczuciu i zapytala sie, jak caluje sie kolezanki na powitanie, ja ze w policzek, na to ona no to pokaz mi... pocalowalem ja w policzek - nic niezwykłego patrząc na to co robiłą i gdzie dotykała kolezanki na parkiecie, zwlaszcza ze sie i tak wtaki sposob witamy,, a potem jak sie bym calował z dziewczyną ... z racji tego ze ja bylem trzezwy a ona nawalona, to nie wyczuwałem flow, chociaz wiedzialem,ze chodzi jej o to abym pocalowal ja w usta... i nie ukrywam, ze juz chcialem to zrobic, bo dziwczyna ma 38lat a figurę lepsza niz 20 latki, mega zadbana i ogólnie to mi sie podoba... tylko ze jedna rzecz mi przeszkadzala z tyłu głowy - jej pseudo separacja... i to, ze sobie sama jaja robi po pijaku... i tak ciagnela temat dlaczego chcialbym sie z nia kochac i ze pracujemy razem i probowala mnie naciągnąc na tego buziaka kilka razy - chociaz nie zawiele rozumiałem czasami z tego bełkotu po alkoholu... W miedzy czasie złapała mnie lekko za udo a na koniec zanim odjechalismy juz pod jej dom to powiedziała cos w stylu ah... ze pewnie bym wolał aby tutaj była ta kolezanka blondynka - a ja ze nie no cos ty zwariowalas...
Mialem wrazenie jakby była zazdrosna, zwlaszcza ze dopytywala mnie o moj poprzedni zwiazek i dobrze wie, ze nie jestem z nikim oficjalnie, tylko jakby probujemy z dziewczyna po rozstaniu do siebie wrocic - badamy na nowo swoj wlasny teren i o to tez byla zazdrosna... ze ahh czy ja ja kocham, czy ja wiem ze 2 lata to krotko i mowila takie teksty jakby byla jakas zazdrosna?? Na pożegnanie dałą mi tak soczystego buziaka w policzek, ze mialem wrazenie ze najlepiej chcialaby mi go dać w usta, odnioslem wrazenie ze byla lekko smutna.....
Tak chłodnym okiem, wiem, że napisałem chaotycznie, ale jest wiele wątków, zwłaszcza, że nie wyobrażałem sobie nigdy takiego scenariusza... myślicie, że jakkolwiek się jej podobam, czy było to jakieś zagranie? raczej nigdy po pracy ze sobą nie rozmawiamy więc stąd moje zdziwienie...zlwaszcza,ze nie chcialem robic nic pochopnego, a wszystkie pytania ona zadawała, ja starałem sie momentami omijac tematy o seks1e. Jestem ciekaw, co wy o tym myślicie, czy mozna byloby to bardziej rozwinac? czy jej zachowanie zdradza cokolwiek? oczywiscie moge to obrócić w zart i głupie wygłupy tak jak to robiła z innymi kolezankami..
Jeszcze raz przepraszam za tekst napisany chaotycznie, dzisiejszy kaszel i jelitówka mi nie pomaga w przelaniu wspomnień, myśli na tekst.