Nie mogę sobie z czymś poradzić.... w tytule "historia" napisałam o tym, ale nie do końca... W liceum pierwszy raz miałam styczność z językiem niemieckim, choć uczyłam się go, za nic nie mogłam go zrozumieć.. Potem zaczęłam uciekać z tej lekcji, nie przychodziłam na pierwszą..a potem, kiedy zdałam sobie sprawe ile mam do nadrobienia by zdać, okzało się że jest mało czasu... Wtedy moja mama postanowiła zapisać mnie na dodatkowy niemiecki, do faceta.....do którego moja siostra bliźniaczka chodziła już od października. Od początku wydawał mi się dziwny. Lekcje były u niego w mieszkaniu, w piątki, po dwie godziny w 8-osobowych grupach. Mama powiedziała mi, że mam się z nim umówić na jakieś dodatkowe lekcje, by wytłumaczył mi cokolwiek....tylko żeby zdać....tylko to wtedy się dla mnie liczyło...... Więc umówiłam się z nim na następny dzień. Przyszłam do niego sama, bo moja siostra była zbyt zajęta.. Siedziałam przy stole, przy którym on uczył, ale nic co on mówił nie mogłam się nauczyć. Wtedy rozpłakałam sie bo stwierdziłam, ze nigdy sie tego nie naucze. Wtedy ON mnie przytulił, a potem powiedział, żebym go pocałowała....Kiedy powiedziałam, że nie chce, sam to zrobił. Zamurowało mnie..Po przyjściu do domu, mama powiedziała mi, że dzwoniła do niego i że znów tam pójde. Powiedziałam jej że nie chce, ale stwierdziła, że nie po to wydaje pieniądze żebym znów nie zdała... Stwierdziła, że wieczorem zadzwoni do niego czy byłam. Więc poszłam, w nadzieji, że to już się nie powtórzy... Tak bardzo sie pomyliłam... Kiedy weszłam do jego mieszkania, stwierdził, że musi sie położyć, bo bardzo go bolą plecy.... czekałam na niego ponad pół godziny przy stoliku, przy którym on uczył innych ludzi. Potem stwierdziłam, że pójdę do niego, ale ja tylko chciałam, by nauczył mnie cokolwiek żebym zdała...i to był mój najgorszy błąd. Położył się na mnie, macał, wkładał ręce..całował.... a ja nie mogłam nawet oddychać. Powiedziałam mu, żeby zszedł ze mnie, ale stwierdził, że tego nie zrobi. A ja nie umiałam go zrzucić...ważył 200kg a ja zaledwie 40... powiedziałam mu, żeby przestał mnie macać, bo zaczne krzyczeć, ale on tylko na to"To krzycz..moi sąsiedzi nic nie usłyszą, bo są głusi" bałam się go uderzyć, bałam się zrobić cokolwiek, bo bałam się, że zrobi coś gorszego...kiedy udało mi sie jakoś spod niego wyjść, chciałam wyjść jak najszybciej z jego mieszkania, ale On był szybszy..znów mnie rzucił na łóżko i znów zaczął mnie macać, całować... Nigdy nie zapomne tego wkurwionego spojrzenia, tych ogromnych łap...kiedy znów mu się wyrwałam i chciałam wyjść podszedł i znów mnie pomacał...i pocałował...a ja tak stałam tam nie mogąc sie ruszyć...powiedział tylko"Nikomu ani słowa, to ma być nasza tajemnica. Jeśli Ty mnie skrzywdzisz, ja Ciebie bardziej" i tylko te słowa utkneły mi w pamięci....nie zrobiłam nic, by miał za swoje... Powiedział mojej koleżance, że to ja go podrywałam, że ja się zakochałam...
To już prawie rok, a ja nie przespałam jeszcze ani jednej nocy.... Wciąż mi się śni.... Nie wiem, co mam już z tym robić....Tak bardzo żałuje, że nic nie zrobiłam.... na każde słowo po niemiecku reaguje płaczem. To boli tak samo, jak bolało wtedy...nie wiem, co mam już z tym robić....
2 2010-01-31 23:05:17 Ostatnio edytowany przez alaclaudie (2010-02-01 12:19:53)
przepraszam ale to jakies nierealne . a co z przedmiotem?? zdalas?? czemu nikomu o tym nie powiedzialas??
powiedziałam. ale nikomu z dorosłych.... zdałam...
Ci którym powiedziałam, też nie chcieli uwierzyć...ale zobaczyli, przeczytali...smsy... uwierzyli..chcieli pomóc, ale ten strach był silniejszy. przykro mi, że nie wierzysz, to tak boli..
Bardzo ci współczuje , ale popełniłaś wielki błąd - nie powiedziałaś tego swojej mamie bądź komuś dorosłemu ! Wtedy ten człowiek został by skazany za swój czyn. Ehh .
Nie ma rady na twój ból,z czasem na pewno będzie ci lżej . Staraj się o tym nie myśleć , zająć się czymś , poznawać ludzi .
Powodzenia;)
powinnaś od razu powiedziec o wszystkim Mamie, bo nie ma Jej się co dziwić że kazała Ci iść jeżeli nie powiedziałaś czemu nie chcesz. Ale rozumiem, jakie to było i jest dla Ciebie trudne. Może spróbuj porozmawiać z Mamą teraz, na spokojnie, poproś o rozmowę, tak żeby Wam nikt nie przerywał, żebyś czuła się bezpiecznie. Myślę że jak powiesz Mamie to już dużo Ci pomoże i razem będzie Wam łatwiej podjąć jakieś kroki
Tylko, że to nie jest łatwe powiedzieć komuś o czymś tak wstrętnym... Więc rady ,,powinnaś od razu" na niewiele się zdadzą...
8 2010-02-01 12:20:34 Ostatnio edytowany przez hebe (2010-02-01 12:21:39)
dobrze o tym wiem, sama odważyłam się dopiero po kilku latach, ale teraz zdaję sobie sprawę jaki błąd zrobiłam i jak ważne jest podzielenie się taką tragedią z kimś bliskim
Faktycznie gothka ma racje . ; ( Po prostu musisz nauczyć się z tym żyć , bo nic więcej już zrobić nie możesz ....
samemu nie wiele można zrobić w takiej sytuacji, chyba jeszcze nie spotkałąm się z kimś kto sam poradził sobie po tak traumatycznym przeżyciu. Czasem wystarczy ktoś bliski, czasem potrzebna jest pomoc specjalisty. Tym bardziej że nie osiągnęłyśmy jeszcze super dojrzałego wieku. Dla mnie poczucie bliskości i zrozumienie drugiej osoby było najważniejsze i najbardziej mi pomogło.
chciałam powiedziec mamie, ale jak tylko coś próbowałam, osądzała mnie za to, że tam chodziłam.... przecież to ona kazała mi... Tylko żeby zdać.... tylko? wolałabym nie zdać niż czuć to wszystko dalej... najgorsza jest noc... nie moge ani zmienić tego snu ani sprawić by go tam nie było... Nie chce tak żyć.
Dziękuję, że jesteście..
Dziękuje Gothka, że jesteś :* nie zostawiajcie mnie, nie chce być sama..
Myślę, że najlepszym rozwiązaniem na tą chwilę będzie spotkanie z psychologiem. Jeżeli czujesz wstręt do facetów poszukaj kobiety psycholog. Musisz jej opowiedziec, co się wtedy stało. Ona na pewno Ci pomoże i podpowie w jaki sposób powinnaś porozmawiać z mamą o tym zdarzeniu, tak żeby Ci uwierzyła.
Sama nie poradziłaś sobie z tym do tej pory więc musisz skorzystac z pomocy specjalisty. Dobrze by było, gdyby była na tym spotkaniu z psychologiem Twoja mama. Wtedy na pewno uwierzy i pomoże Ci dojść do siebie.
Byłam niedawno na terapii...Powiedziałam jej, dlaczego mam koszmary, dlaczego nie śpie. Tak bardzo ogólnie, nie chce do tego wracać.. Wystarczy mi że przychodzi w nocy. Przyniosła wielki materac i kazała mi go bić
..ale czy to pomogło....nie jestem taka pewna...bo dalej we mnie jest ten strach...
Po dwóch latach udręki CHCĘ a raczej odważyłam się coś zrobić - już się nie boję ani jego słów, ani jego.. Nie wiem, czy słyszeliście o wywieszonym bannerze w Otwocku? Poznałam tą Panią, spotkałam się z nią, kontaktuję się z nią, naprawde bardzo mi pomogła i wciąż to robi. Rozumie mnie,nie wyśmiewa. A co najważniejsze.. UWIERZYŁA MI. Nie to co moja matka. ona niczego wciąż się nie domyśla, nie wie nic a raczej nie chce wiedzieć. Nie tylko ona mi nie uwierzyła.. Jak pisałam, odważyłam się COŚ z tym zrobić, bo jak mogę pozwolić, by kogoś jeszcze ten typ skrzywdził?! Poszłam więc pod jego blok, powiedziałam tym ludziom co do niego chodzą, że mnie molestował, że jest zboczony, żeby nie szli do niego. I wiecie co? Wyśmiali mnie, nie uwierzyli.. Cholernie zabolało.
Znów nie śpię w nocy. Co robić mam?
Chciałabym go w jakiś sposób ukarać.. Bo z tego co słyszałam od innych zachowuje sie dziwnie, rzuca jakimiś dziwnymi tekstami... ale żadna dziewczyna nie chce się przyznać do tego, że on robił im to co mi.. Wciąż boję się, że byłam tylko ja.. Lecz również slyszałam, że w jakiejś szkole ktoś "puścił plotę" że on maca dziewczyny... może warto się tam przejść, popytać? Nie chcę by uszło mu to na sucho. Próbowałam zapomnieć dwa lata. Nie dało się... Poradzicie coś..?
Julka, co u Ciebie? Wytrwałaś? Mam nadzieję,że dobrze. Może trzeba nagrać tego faceta? Jeśli oczywiście masz siłę i odwagę, ale zobacz ile wywalczysz dla dziewcząt, którym mógłby zrobić, to, co Tobie. Mam nadzieję, że czujesz się już lepiej. to nie Twoja wina, ten facet ma ogromne problemy i czelność i powinien za nią zapłacić.
Julka, co u Ciebie? Wytrwałaś? Mam nadzieję,że dobrze. Może trzeba nagrać tego faceta? Jeśli oczywiście masz siłę i odwagę, ale zobacz ile wywalczysz dla dziewcząt, którym mógłby zrobić, to, co Tobie. Mam nadzieję, że czujesz się już lepiej. to nie Twoja wina, ten facet ma ogromne problemy i czelność i powinien za nią zapłacić.
Jakoś się trzymam. Dziękuję, za troskę... Jednak ze snem jeszcze nie jest zbyt dobrze. A raczej nie jest wcale dobrze.. W ogóle znów nie potrafię spać w nocy. Brałam jakieś tabletki, spałam po nich, ale nie potrafiłam rano wstać, zawalałam szkołę... Pod koniec kwietnia odstawiłam je, ale tylko przez trzy dni "normalnie" usnełam... Staram się o tym nie myśleć, jestem trzeźwa... Nie piję, nie biorę, nie palę.. Czy w trzeźwości kiedykolwiek da się zapomnieć? Nie obwiniać się? Nie myśleć? Nie pamiętać? Nie brzydzić się siebie..?
Matka po świętach Wielkanocnych tak z niczego spytała się mnie: "Słuchaj co robimy z tym grubasem?" Heh.. obudziła się po dwóch latach? Po co teraz mi jej ta udawana troska, że chce pomóc, skoro przez te dwa długie lata nic z tym nie zrobiła? Z resztą.. oczywiście na słowach (jak zwykle) się skończyło.. Nie wiem co robić, co myśleć, jak żyć. Nie umiem jej już ufać. Tak bardzo mnie zawiodła... Czasem znów mnie nawiedza w snach.. (jak w ogóle usnę.) jak wyzbyć się tych koszmarów? Pozdrawiam.
Julio. Myślę, że powinnaś iść na policję i zgłosić przestępstwo. To co zrobił Ci ten człowiek jest przestępstwem. Podczas zgłaszania tego typu zdarzeń, kobiety rozmawiają z policjantką a nie mężczyzną. To, że minęły 2 lata, nie oznacza wcale, że ten facet nie zostanie ukarany. Być może to samo w sobie zadziała w Tobie jak terapia, bo pokonasz w życiu potwora, który wciąż nawiedza Cię w snach. Myślę, że powinnaś też udać się jednocześnie na terapię i pod opieką psychologa walczyć ze zboczeńcem organami ścigania. Gwałciciele i pedofile najczęściej wygrywają strachem swoich ofiar i dlatego tak trudno ich zdekonspirować. Jeżeli masz w sobie choć trochę siły staw temu czoło pomagając przede wszystkim sobie, ale i innym przyszłym jego ofiarom. MOże jest Was więcej. Policja zacznie przesłuchiwać grupy ludzi z jego otoczenia i wtedy może się okazać, że jest więcej takich dziewczyn jak Ty, które milczą ze strachu i wstydu. Trzymaj się i sprobuj walczyć.
18 2011-07-15 14:16:14 Ostatnio edytowany przez apoteoza (2011-07-16 17:07:17)
spam
Dzisiaj znów matka się spytała, kiedy idziemy na policję.. W ogóle jakie "my"? Boże.. przecież to już 2 i pół roku... nie mam nic. żadnych dowodów, tylko moje słowa. I co, uwierzą moim słowom? Kiedy ON - dorosły zmyśli jakieś głupoty. Myślałam, że zapomnę.. Tak bardzo się pomyliłam. Nie umiem już żyć normalnie.
Byłam kilka razy na policji, powiedziałam jakiejś pani, ale nie zgłosiłam tego, tak jak powinnam, nie było protokołu ani nic. Wzieła tylko moje dane, jego dane, jego numer telefonu.. i powiedziała, że porozmawiam z policjantem. A ten policjant do mnie - co mnie jeszcze bardziej zdołowało:" A czemu pani przyszła z tym dopiero po półtora roku, a nie odrazu?" a wie pani, że to nie na tym komisariacie tylko tam gdzie to się działo? "a może lepiej sobie odpuścić, niż zaczynać znów drążyć ten temat?" A co ja miałam zrobić wcześniej, kiedy wciąż miałam w głowie słowa, że mnie skrzywdzi bardziej?
A może ktoś jest z warszawy, by mógł się ze mną spotkać, porozmawiać..? może mi ulży w jakiś minimalny chociaż sposób... Pozdrawiam. Dziękuję Ci Kobieta Cafe, za wsparcie. :*
Tego, co przeżyłaś, nie da się zapomnieć. Ale odpowiednia terapia psychologiczna pomogłaby Ci to zaakceptować i nauczyć się z tym żyć.
Od zdarzenia minęło już sporo czasu, lecz to nie oznacza, że policja jest bezsilna. Twoje słowa stanowią wiarygodny dowód przeciwko niemu. Składanie zeznań na policji, a później w sądzie na pewno będzie dla Ciebie trudne, ale poradzisz sobie. A kiedy dopadną Cię jakiekolwiek wątpliwości, pomyśl o tym, że sprawca powinien zostać ukarany za krzywdę, którą Ci wyrządził.