Spotkałam się kiedyś ze stwierdzeniem i nie wygłosił go wcale ksiądz, a lekarka z przychodni, że współczesnemu człowiekowi wiele krzywdy robi oddawanie się fantazji. Najpopularniejsze współczesne filmy nie mają zwykle wiele wspólnego z rzeczywistością, również w literaturze święci triumfy fantasy, a do tego jest jeszcze wirtualny świat gier komputerowych. Wszystko to może być próbą ucieczki przed rzeczywistością, oznaką, że nie radzimy sobie ze światem i zamiast szukać sposobu na życie, szukamy iluzji i ucieczki. Zdaniem owej pani doktor może być to przyczyną wielu chorób ciała, nie mówiąc już o różnego rodzaju zaburzeniach psychicznych. Czy książki i filmy fantasy rzeczywiście mogą oddziaływać na człowieka w ten sposób?
"Spotkałam się kiedyś ze stwierdzeniem i nie wygłosił go wcale ksiądz, a lekarka z przychodni, że współczesnemu człowiekowi wiele krzywdy robi oddawanie się fantazji." - dokładnie to właśnie robią ludzie wierzący w boga. Czemu oglądanie Harrego Pottera miałoby negatywnie wpływać na psychikę, a wiara w boga miałaby nie wpływać? Ludzie wierzą w różne rzeczy, ale tylko od nich samych zależy, czy ich wiara przekuje się na normalność czy szaleństwo.
"Spotkałam się kiedyś ze stwierdzeniem i nie wygłosił go wcale ksiądz, a lekarka z przychodni, że współczesnemu człowiekowi wiele krzywdy robi oddawanie się fantazji." - dokładnie to właśnie robią ludzie wierzący w boga. Czemu oglądanie Harrego Pottera miałoby negatywnie wpływać na psychikę, a wiara w boga miałaby nie wpływać? Ludzie wierzą w różne rzeczy, ale tylko od nich samych zależy, czy ich wiara przekuje się na normalność czy szaleństwo.
A co jest normą a co jest szaleństwem? Z wcześniejszych twoich postów wynika, że sama wiara w Boga jest według Ciebie szaleństwem.
A co to za różnica, czy uciekamy w świat rodem z Avatara, czy filmu o II wojnie światowej? Harry'ego Pottera czy biografii Coco Chanel?
Moim zdaniem żadna. O ile takie chwilowe oderwanie się od rzeczywistości jest dobre, pozwala się odprężyć, zrelaksować, o tyle chorobliwe uciekanie w jakikolwiek świat to zwyczajnie unikanie konfrontacji z rzeczywistością.
Nie ma znaczenia "tematyka" naszych fantazji, filmów, książek i całej reszty, a czas i energia, którą na to poświęcamy.
W kazdym z nas drzemie cos z dziecka.Maluchom czyta sie bajki,wszak to swiat fantazji.Dorosli tez tak maja,ja osobiscie uwielbiam ten gatunek,co wcale nie oznacza,ze nie potrafie odnalezc sie w realnym swiecie.W gierki tez pykam,a co ?
Wszystko jest dla ludzi,byle z umiarem.
Pozdrawiam cieplutko.
Pamiętam kazanie w mojej byłej parafii (bowiem wybudowali nowy kościół i teraz należę do innej), jak proboszcz mówił, że Harry Potter to zło latające na miotle. Szkoda, że tylko on mu zaszkodził, przecież jest masa innych książek, filmów, gier o podobnej tematyce, ale przyczepił się akurat tego, bo "na czasie" i rozsławione. Nie rozumiem takiego podejścia. Przeczytałam wszystkie części, filmów wszystkich nie widziałam, nie kusi mnie jakoś, bo to już nie jest to samo. Czy teraz jestem mniej wierząca, mniej religijna? Nie uważam, abym popełniła zły czym, czytając książki fantastyczne, a na pewno nie mam wyrzutów sumienia. W takim razie powinno się zakazać w podstawówce czytać baśni i innych książek, które wnoszą w nasze umysły "złe" fluidy. Dla mnie to po prostu głupota, która nie zna granicy.