Zwiastowanie - czyżby w Biblii pojawiły się bajki? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Zwiastowanie - czyżby w Biblii pojawiły się bajki?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 14 ]

1 Ostatnio edytowany przez Lupus (2011-04-11 22:59:50)

Temat: Zwiastowanie - czyżby w Biblii pojawiły się bajki?

Pojawia się tu co chwila jakiś misjonarz chrześcijański, to ja Wam kol. mtmc, Natanael itp. dam zagwozdkę.
Mamy w Biblii zwiastowanie, czyli rozumiem, że Maria zdawała sobie sprawę, że urodziła syna Boga. OK. Teraz pytanko:
Skoro wiedziała, że Jezus jest synem Boga, to dlaczego uważała go za wariata?

Mamy opisy np. w ewangelii św. Marka, kiedy Maria i jej pozostali synowie dowiedzieli się o nauczaniu Jezusa:
"wybrali się, żeby Go powstrzymać. Mówiono bowiem: ?Odszedł od zmysłów?".

Gdy Maria i bracia odnaleźli Jezusa by go powstrzymać, Jezus wyparł się ich (ewangelia Marka, to samo u Mateusza):

"?Któż jest moją matką i [którzy] są braćmi?? I spoglądając na siedzących dokoła Niego rzekł: ?Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Bożą, ten Mi jest bratem, siostrą i matką?".

Jeszcze jest u Jana informacja o stosunku najbliższej rodziny do Jezusa:
"Bo nawet Jego bracia nie wierzyli w Niego"

Więc wyjaśnijcie mi drodzy misjonarze, jak to jest, że Maria wiedziała, że porodziła Mesjasza, ale kiedy ten Mesjasz zaczął nauczać uznała go za wariata? Z tego chyba wynika, że boskie pochodzenie Jezusa było dla niej tajemnicą. Ale skoro tak, to całe te fragmenty ewangelii ze zwiastowaniem są bajkami?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Zwiastowanie - czyżby w Biblii pojawiły się bajki?
Lupus napisał/a:

Mamy w Biblii zwiastowanie, czyli rozumiem, że Maria zdawała sobie sprawę, że urodziła syna Boga. OK. Teraz pytanko:
Skoro wiedziała, że Jezus jest synem Boga, to dlaczego uważała go za wariata?

Mamy opisy np. w ewangelii św. Marka, kiedy Maria i jej pozostali synowie dowiedzieli się o nauczaniu Jezusa:
"wybrali się, żeby Go powstrzymać. Mówiono bowiem: ?Odszedł od zmysłów?".

Nie jestem żadnym ekspertem, ale dla mnie odpowiedź jest bardzo prosta - bo to matka. A każda matka, która uświadamia sobie, że jej dziecku może grozić krzywda (a tutaj niewątpliwie taka świadomośc istniała) próbuje je uchronić od tego zła. Wszelkimi sposobami.
Poza tym, z tego co wiem, to Maryja była prostą kobietą. Jeśli zwrócisz uwagę na fragment ewangelii, chyba Łukasza (ten, który czyta się na Boże Narodzenie), to tam padają słowa - "a ona wszystko zachowywała dla siebie i rozważała w swoim sercu". Dla mnie to ewidentny przykład na to, że nie rozumiała do końca tego, co się wokół dzieje.

3 Ostatnio edytowany przez Lupus (2011-04-11 23:38:55)

Odp: Zwiastowanie - czyżby w Biblii pojawiły się bajki?
falka napisał/a:

Dla mnie to ewidentny przykład na to, że nie rozumiała do końca tego, co się wokół dzieje.

a kiedy nie rozumiała, wtedy gdy uznała Jezusa za wariata czy wtedy kiedy opowiadała o zwiastowaniu? A za wariata nie tylko Maria go uznała, ale i bracia, dla których pewnie jego pochodzenie - gdyby przyjąć boskie - tajemnicą nie było. Też nie wiedzieli co się dzieje wokół nich? Kurcze, no nie chciałbym tu bluźnić, ale brzydkie wnioski mi się nasuwają - jeden z opinią wariata, reszta nie wie co się dookoła nich dzieje... no niektóre choroby są dziedziczne...

A poza tym, jaka krzywda groziła wtedy Jezusowi? I co to ma do rzeczy - jeśli Maria wiedziała, że Jezus jest synem Boga, to wiedziała, że ten Bóg dał mu jakieś obowiązki, więc nie powinna się sprzeciwiać ich wypełnieniu. Tak, czy nie?

4

Odp: Zwiastowanie - czyżby w Biblii pojawiły się bajki?

Zacznijmy od tego, że określenie "uważała go za wariata" to już jest Twoja własna interpretacja ("bo przecież lepiej odejść od zmysłów, by nie zwariować" wink ). Maria była zwykłą, prostą kobietą, nic więc dziwnego, że nie rozumiała niektórych działań Jezusa, przyjmowała je po ludzku i wydawały jej się dziwne. Nie ma recepty na bycie mesjaszem, Maria nie mogła wiedzieć, jak w praktyce będzie wyglądało życie jej syna (bo Nowego Testamentu przeczytać jakoś nie miała okazji), uczyła się tego stopniowo. Podobnie bracia, które to określenie nie musiało zresztą oznaczać braci rodzonych. Poza tym, nie trudno też sobie wyobrazić, że bracia, kuzyni, przyjaciele, sąsiedzi mogli nie wierzyć, że jeden z nich, młody Jezus z Nazaretu, którego znają od zawsze i który wychowywał się tuż obok nich, jest Bogiem. Nawet jeśli wierzyła w to Maria, która też przecież mogła mieć chwile zwątpienia, niepewności, czy zapomnienia, kiedy Jezus był dla niej po prostu synem, a nie Synem Bożym. Wydaje mi się to akurat bardzo ludzkie. Tak ja to widzę smile

5 Ostatnio edytowany przez Lupus (2011-04-12 00:19:09)

Odp: Zwiastowanie - czyżby w Biblii pojawiły się bajki?
agnieszka.w napisał/a:

Zacznijmy od tego, że określenie "uważała go za wariata" to już jest Twoja własna interpretacja ("bo przecież lepiej odejść od zmysłów, by nie zwariować" wink ). Maria była zwykłą, prostą kobietą, nic więc dziwnego, że nie rozumiała niektórych działań Jezusa, przyjmowała je po ludzku i wydawały jej się dziwne. Nie ma recepty na bycie mesjaszem, Maria nie mogła wiedzieć, jak w praktyce będzie wyglądało życie jej syna (bo Nowego Testamentu przeczytać jakoś nie miała okazji), uczyła się tego stopniowo.

Aha, czyli podważała wolę Boga i Mesjasza?
A "odejść od zmysłów" i "zwariować" to synonimy (Edyta Bartosiewicz nie jest słownikiem).

agnieszka.w napisał/a:

Poza tym, nie trudno też sobie wyobrazić, że bracia, kuzyni, przyjaciele, sąsiedzi mogli nie wierzyć, że jeden z nich, młody Jezus z Nazaretu, którego znają od zawsze i który wychowywał się tuż obok nich, jest Bogiem. Nawet jeśli wierzyła w to Maria, która też przecież mogła mieć chwile zwątpienia, niepewności, czy zapomnienia, kiedy Jezus był dla niej po prostu synem, a nie Synem Bożym. Wydaje mi się to akurat bardzo ludzkie. Tak ja to widzę smile

Ale jak Maria, której ANIOŁ zwiastował, miała momenty, w których wątpiła czy zwiastował prawdę? Za dowcipnisia go wzięła?

agnieszka.w napisał/a:

Podobnie bracia, które to określenie nie musiało zresztą oznaczać braci rodzonych.

Niestety, ale musi. Historyk nie ma tu pola manewru. Nigdzie w źródłach z epoki nie ma wzmianki o innej-wcześniejszej żonie Józefa, więc bracia i siostry Jezusa, to po prostu dzieci Marii (zresztą nie ma takiej opcji, żeby siostry Jezusa były od niego starsze, raczej były młodsze i to znacznie, skoro wciąż były przy Marii, a nie zamężne).

6 Ostatnio edytowany przez falka (2011-04-12 00:23:10)

Odp: Zwiastowanie - czyżby w Biblii pojawiły się bajki?

Nie wiem, czy cytujesz wiernie, ale piszesz "MÓWIONO bowiem". Mówiono, a więc ogólnie - w okolicy mówiono. Ani słowa o tym, kto mówił - ani że matka, ani że bracia. Interpretacja może być też taka, że "panowała taka opinia, że odszedł od zmysłów" - a obawiam się, iż miejsce osób chorych psychicznie (które "odeszły od zmysłów") w ówczesnej społeczności było jasno określone. Jak najdalej od "normalnych" czy "zdrowych". Może dlatego chciano go powstrzymać - przed stygamatyzacją, marginalizacją?

Co do kwestii "rozumienia" dla mnie wygląda to tak: wierzę, że Bóg istnieje. Wierzę, że Biblia i to co w niej zawarte jest prawdą. Skoro jest tam mowa o zwiastowaniu - jest to także prawda.
Z wiarą z kolei silnie związane jest zwątpienie. Rozumiem Marię - ona wierzy, że "tak ma być", ale z drugiej strony - jest tylko człowiekiem. Targają nią emocje, boi się, martwi o swoje dziecko. Może nie chce się wtrącać do boskiego planu (bo przecież jej wtrącenie i tak nic nie zmieni), ale próbuje wspomóc swojego syna. Może chciałą mieć pewność, że zrobiła wszystko, co w jej mocy by wesprzeć, oddalić a ostatecznie ulżyć w cierpieniu swojemu dziecku?

Pytasz, co mogło mu grozić? Nie trzeba dogłębnej wiedzy antropologicznej, żeby znać cechy cywilizacji żydowskiej - społęczność silnie spatriarchalizowana, poczucie misji, pojęcie "narodu wybranego", który jako jedyny jest kochany przez Boga, a przede wszytskim prawo religijne regulujące każdą dziedzinę życia.
I wyobraź sobie teraz na tym tle człowieka, który próbuje powiedzieć - "nie, to nie tak, mylicie się, żyjecie w grzechu" i tak dalej.
Dalej uważasz że nie ma żadnego zagrożenia dla kogoś, kto próbuje przeciwstawić się większości?



ps. "bracia" to też ewangeliczne określenie na uczniów Jezusa.

7 Ostatnio edytowany przez Lupus (2011-04-12 01:24:38)

Odp: Zwiastowanie - czyżby w Biblii pojawiły się bajki?
falka napisał/a:

Nie wiem, czy cytujesz wiernie, ale piszesz "MÓWIONO bowiem". Mówiono, a więc ogólnie - w okolicy mówiono. Ani słowa o tym, kto mówił - ani że matka, ani że bracia. Interpretacja może być też taka, że "panowała taka opinia, że odszedł od zmysłów" - a obawiam się, iż miejsce osób chorych psychicznie (które "odeszły od zmysłów") w ówczesnej społeczności było jasno określone. Jak najdalej od "normalnych" czy "zdrowych". Może dlatego chciano go powstrzymać - przed stygamatyzacją, marginalizacją?

I co zamknąć gdzieś w zakładzie? Uniemożliwić mu wykonanie misji nakazanej przez Boga?

Co do MÓWIONO BOWIEM, mea culpa, posłużyłem się przekłamanym tłumaczeniem katolickim. Dobry przekład:
"A gdy dowiedzieli się o tym Jego bliscy, poszli, żeby Go pojmać. Mówili bowiem między sobą: Postradał zmysły".
Tak to zresztą zawsze było rozumiane. Już w IV w. Jan Chryzostom, jeden z tzw. ojców Kościoła, komentował to:
"To co Maryja chciała uczynić, umotywowane było Jej wybujałą ambicją; pragnęła Ona pokazać zebranym ludziom swą władzę nad Synem. Nie miała jeszcze pojęcia o Jego wielkości".
Jak widać, ojcowie Kościoła też mieli zagwozdkę z tym fragmentem smile No bo jak mogła nie mieć pojęcia o "wielkości" syna, skoro sam ANIOŁ jej to zwiastował?

falka napisał/a:

Co do kwestii "rozumienia" dla mnie wygląda to tak: wierzę, że Bóg istnieje. Wierzę, że Biblia i to co w niej zawarte jest prawdą. Skoro jest tam mowa o zwiastowaniu - jest to także prawda.
Z wiarą z kolei silnie związane jest zwątpienie. Rozumiem Marię - ona wierzy, że "tak ma być", ale z drugiej strony - jest tylko człowiekiem. Targają nią emocje, boi się, martwi o swoje dziecko. Może nie chce się wtrącać do boskiego planu (bo przecież jej wtrącenie i tak nic nie zmieni), ale próbuje wspomóc swojego syna. Może chciałą mieć pewność, że zrobiła wszystko, co w jej mocy by wesprzeć, oddalić a ostatecznie ulżyć w cierpieniu swojemu dziecku?

To jest bezpodstawne psychologizowanie. W każdym razie jest sprzeczność między zwiastowaniem - kiedy Maria dowiedziała się i ZAAKCEPTOWAŁA kim będzie jej syn, a momentem, w którym chciała go powstrzymać jako wariata. Ja tu widzę sprzeczność.

falka napisał/a:

Pytasz, co mogło mu grozić? Nie trzeba dogłębnej wiedzy antropologicznej, żeby znać cechy cywilizacji żydowskiej - społęczność silnie spatriarchalizowana, poczucie misji, pojęcie "narodu wybranego", który jako jedyny jest kochany przez Boga, a przede wszytskim prawo religijne regulujące każdą dziedzinę życia.
I wyobraź sobie teraz na tym tle człowieka, który próbuje powiedzieć - "nie, to nie tak, mylicie się, żyjecie w grzechu" i tak dalej.
Dalej uważasz że nie ma żadnego zagrożenia dla kogoś, kto próbuje przeciwstawić się większości?

Oczywiście, że nikt w tym momencie nie mógł przewidzieć zagrożenia. Takich mesjaszy i proroków jak Jezus było wówczas na pęczki i jakoś większości żadna krzywda się nie stała. Nie wiem czy czasem właśnie Jan Chrzciciel i Jezus nie byli pierwszymi ofiarami zmiany stosunku do takich proroków. W każdym razie, Jezus wcale nie był najbardziej znaczącą postacią w tym gronie, źródła żydowskie praktycznie nie poświęcają mu uwagi.

Poza tym pretekstem do skazania Jezusa nie było jego nauczanie, lecz próba obwołania go królem żydowskim. Właśnie to, że miał podawać się za króla uznane zostało za buntownictwo (przecież Rzymian nie obchodziły spory między Żydami, oni chcieli tylko mieć spokój w Judei). Tymczasem próba powstrzymania go przez matkę i braci miała miejsce PRZED próbą obwołania go królem.
No i jest jeszcze taka rzecz, że krewni chcieli go powstrzymać, gdy nauczał w Galilei, a tam nie rządzili Rzymianie (jak w Judei) tylko Herod Antypas (syn Heroda Wielkiego).
Nie sądzę, by w tym momencie cokolwiek Jezusowi zagrażało. Też zginął dopiero 2 lata później, w rzymskiej Judei.

falka napisał/a:

ps. "bracia" to też ewangeliczne określenie na uczniów Jezusa.

Ale nie w tym przypadku. Bo wtedy akurat Jezus przeciwstawił swoich krewnych (matkę i braci) swoim uczniom. Tak to opisuje Mateusz:

"Gdy jeszcze przemawiał do tłumów, oto Jego Matka i bracia stanęli na dworze i chcieli z Nim mówić. Ktoś rzekł do Niego: ?Oto Twoja Matka i Twoi bracia stoją na dworze i chcą mówić z Tobą?. Lecz On odpowiedział temu, który Mu to oznajmił: ?Któż jest moją matką i którzy są moimi braćmi?? I wyciągnąwszy rękę ku swoim uczniom, rzekł: ?Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie, ten Mi jest bratem, siostrą i matką?"

Poza tym o braciach Jezusa donoszą niezależne od Biblii źródła.

8

Odp: Zwiastowanie - czyżby w Biblii pojawiły się bajki?
Lupus napisał/a:

Więc wyjaśnijcie mi drodzy misjonarze, jak to jest, że Maria wiedziała, że porodziła Mesjasza, ale kiedy ten Mesjasz zaczął nauczać uznała go za wariata? Z tego chyba wynika, że boskie pochodzenie Jezusa było dla niej tajemnicą. Ale skoro tak, to całe te fragmenty ewangelii ze zwiastowaniem są bajkami?

heh dla mnie to w sumie proste...
znakiem tym ze musiała nie wiedzieć albo wiedziała tylko nie rozumiała...
Jezus dla mnie to po prostu normalny człowiek z darem, z poczuciem celu życiowego, wiec nic dziwnego ze odsunął sie od matki i braci skoro nie rozumieli że chciał isć swoją droga, a skoro chciał isć swoja ścieżka to innych którzy szli swoją albo chcieli wiedzieć "jak sie idzie", również uważał za "swoich braci i siostry" czyli za tych którzy szukają swojego powołania w życiu i własnego celu niezależnego od opinii innych...

ale nie dziwie sie tez ze jego bliscy uważali go za "wariata", heh no chyba zareagowałabym tak samo jakby moje dziecko wyszło na ulice i opowiadało o zyciu używajac do tego przypowieści smile

dla mnie postac Jezusa jest godna naśladowania,wspaniały człowiek musiał z niego byc, jak czesto w zyciu bywa ze chcemy robić coś po swojemu, czujemy powołanie a tu nagle na drodze stają rodzice, autorytety to nie zanczy ze oni sa źli ale nie rozumieja po prostu ze jestes odrebna jednostka i własnie w takich momentach jestesmy nazywani wariatami bo idziemy inaczej niz nas nauczono...

dla mnie tu tez jest duża symbolika właśnie oderwania tej mentalnej pępowiny od krewnych...

i tak na prawde nie jest waże co wtedy czuł jezus, jego bracia czy matka ważan jest symbolika , to samo jest z przypowieściami nie nalezy zgłebiac sie w szczeguły i odbierac dosłownie ale brac całosciowo...

jak bardzo niepoprawnie odbierana jest przypowieść o synu marnotrawnym, ze tam jest zawarte wygrażanie palcem, pokutny worek i ze ma karę bo odszedł od ojca... a to nic innego jak symbol transformacji każdego z nas...
syn marnotrawny wychodzi z domu, szuka pocieszenia na zewnątrz czyli roztrwania majatek w najprzyjemniejszy sposób az w koncu cierpienie przyprowadza go do ojca i tu jest zawarta symbolika, jest pokazane ego i wiara...ego uważa że moze sie oddzielić, ze moze być samodzielne, ze wszystkiemu zaradzi a tu wystarczy jakaś tragedia, cierpienie żeby wrócic do wiary...
tu jest tez pokazana cheć niezależności,która jest iluzja tego oderwania człowieka od boga-wiary(czyli ten dualizm, który wystepuje w chrześcijaństwie), ze my to sobie bez tego swietnie poradzimy w zyciu, a tak na prawde to jest całosć, nierozerwalna, bo człowiek posiada pierwiastek boży, czyli wiare i siłę tworzenia...
tak to widze smile

9

Odp: Zwiastowanie - czyżby w Biblii pojawiły się bajki?

Lupus zadał bardzo dobre pytanie. Takich smaczków jest w biblii całe mnóstwo. Przeczytałem wszystkie wpisy i muszę powiedzieć,że jesteście niesamowici w tej akrobatyce myślowej, próbując wyjaśnić coś,czego wyjaśnić się nie da :-)

10 Ostatnio edytowany przez Oen_242 (2011-04-19 23:00:02)

Odp: Zwiastowanie - czyżby w Biblii pojawiły się bajki?

Wlasnie na tym polega wiara - bezmyslne wierzenie w najwieksze absurdy.

FIXED wink

11

Odp: Zwiastowanie - czyżby w Biblii pojawiły się bajki?
Oen_242 napisał/a:

Wlasnie na tym polega wiara - bezmyslne myslenie w najwieksze absurdy.

Oen miało być chyba bezmyślne wierzenie....:-) , ale i tak masz u mnie plusa .

Odp: Zwiastowanie - czyżby w Biblii pojawiły się bajki?
falka napisał/a:

Co do kwestii "rozumienia" dla mnie wygląda to tak: wierzę, że Bóg istnieje. Wierzę, że Biblia i to co w niej zawarte jest prawdą. Skoro jest tam mowa o zwiastowaniu - jest to także prawda.

dla mnie to zadziwiajace jak łatwo ludzie potrafia sie wyzbyc logiki dla wiary nawet w najbardziej irracjonalne rzeczy. A co do boga czy stworcy- jak kto woli, nie jest potrzebna biblia by o nim miec swiadomosc.

jest jeszcze jedna zagwqzdka ..po co bog chrzescijanski(bog ojciec ,syn bozy i duch swiety)  stworzył ludzi rozumnych ,by pozniej kazac im wierzyc  i byc religijnym.

Odp: Zwiastowanie - czyżby w Biblii pojawiły się bajki?

wyliczono ,ze prawdopodobienstwo spelnienia wszystkich tych warunkow w jedej osobie sposrod zyjacychna przestrzeni ostatnich 2 tys. lat wynosi 1:1017.Dlatego pojawienie sie Jezusa jest przez wierzacych uznawane za cud. Jednak bardziej niz o cud chodziło o wypełnienie sie tego proroctwa.do takiego wniosku doprowadziło wiele przesłanek,z ktorych najwarzniejsze przedstawimy ponizej (mniej warzne a rownie liczne pominieto):
     Jezus był wychowywany dla ukrzyzowania.W NT mozna przeczytac ,że jezusowi znane doskonale były tradycje starotestamentowe.jednak z swoim nauczaniu niektore z nich pomijał celowo ,co miedzy innymi doprowadziło go na krzyz.
   Biblioznawcy sa zdania ,że w okresie młodosci miał on zwiazki z sekta essen
czykow-zreszto jego pozniejsze nauczanie ma wiele cech pogladow,ktore głosiła ta sekta.Z ta seksta zwiazany był rownierz jan chrzciciel.
     Essensczycy byli ultraortodoksyjna zydowska sekta,ktorej członkowie zyli w odosobnieniu a wg. historykow ,opierajacych sie miedzyinnymi na tekstach odkrytych w Qumran ,dysponowali ogromna wiedza jak na tamte czasy z astrologii i medycyny.Przede wszystkim jednak jako strzanicy tradycji religijnej niecierpliwie wyczekiwali nadejscia mesjasza.
kiedy około 7 roku .p.n.era na niebie pojawiła sie zupełnie nowa gwiazda,to własnie essenscy astrolodzy( az dzi,ze strologia jest uznawana za grzech w KK i jedno z przyzcyn opetan szatanskich przez egzorcystow) jako pierwsi oznajmili przedstawicielom sekty,ze wg. ich wyliczen to wydarzenie zbiega sie z narodzinami mesjasza.Trzeba go było teraz tylko odnalezc wg. znakow zawartych w straych proroctwach a w ostatecznosci troche temu dopomoc.Celem essensczykow było przekonanie ludzi ,ze mesjasz rzeczywiscie przyszedł na swiat i objawi sie w odpowiednikm momencie. Essensczycy nastepnie wychowali jezusa ,przekazali mu swoja wiedze i "posłali w swiat" gdzie "czynił cuda i uzdrawiał chorych".
Ukrzyzowanie i wniebowstapienie było czescia zamierzonego planu ,ktory jezus dokładnie wypełnił.Intensywnemu traningowi posrod ascetycznych essenczykow jezus zawdzieczał zaadzwyczahjne zdolnosci znoszenia bolu i panowania nad soba w krytycznych sytuacjach ,jaka tez było ukrzyzowanie.Warto przypomniec ,ze jezus skonał na krzyzu juz po paro godzinach-dlaczego tak szybko? ...jeszcze zanim wznisiono krzyz i w czasie ukrzyzowania pił on mieszanine ...i teraz sa mozliwe dwie mikstury-ocet i mirra lub ocet i mandagora.jak wiadomo obie te mikstury wykazuja działanie anestetyczne i usmierzajace bol.Kolejna okolicznaoscia jest fakt,ze nie polamano mu nog.tradycja głosi,ze nie zrobiono tego bo uznano go za martwego.Wsrod historykow istniej przekonanie ,ze dowodca rzymskiej strazy Longinus został przez kogos przekupiony badz był cichym zwolennikiem jezusa-arguemntem na to,ze był zwolennikiem jezusa jest fakt ,ze został chrzescijanskim biskupem w kapadocji.Tak sie składa,ze to własnie ow Longinus był rzołnierzem ,ktory rzekomo miał zrobic dziury w boku jezusa.Ew twierdzi ,że z boku jezusa trysneła krew i woda jednak biblioznawcy twierdza,ze zastosowano tu zamiennik słowny ,a w orginale widniej słowo nyssein a te oznacza z greckiego otarcie skory.
po zdjeciu z krzyza ciało nasmarowano mieszanina aloesu i mirry ,ktora miała słuzyc do resuscytacji.
Jednym z najbardziej kontrowersyjnych dowodow jest tez całun turynski,bowiem jesli jest prawdziwy ,to jest kolejnym dowodem,ze jezus wcale nie umarł.

autorzy:
lawrence gardner-historyk
horgen kersten-historyk i religioznawca
gerald messadie-historyk

"21 wiek" str 84.lato/2010

Posty [ 14 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Zwiastowanie - czyżby w Biblii pojawiły się bajki?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024