Na rynku jest obecnie cała masa wszelkiego rodzaju nowinek kosmetycznych, a wybór też doprawdy ogromy, niemniej często spodziewam się bardziej spektakularnego działania kremu, maseczki czy serum, niż okazuje się to w rzeczywistości. Dlatego też niejednokrotnie zastanawiałam się czy przypadkiem nie sięgnąć po coś, co z założenia przeznaczone jest dla cery dojrzalszej niż moja, wydaje się bowiem, że taki kosmetyk powinien mieć silniejsze działanie, a zatem i dawać bardziej widoczny rezultat. Nie wiem jednak czy przypadkiem nie jestem tu w błędzie, czy nie wyrządzi on więcej szkody niż pożytku? Spotkałam się z opinią, że skóra nie wchłonie więcej niż potrzebuje, a zatem teoretycznie nie powinno być tu żadnego zagrożenia, czy jednak aby na pewno? Wszystkie rady i informacje mile widziane
.
też kiedyś sie nad tym zastanawiałam ale doszłam do wniosku, ze gdybym tak robiła to w wieku 50 lat powinnam umrzeć bo już nie będzie dla mnie odpowiednich kremów
nie no żartuję, chętnie też sie dowiem jak to jest z działaniem tych kremów, czy lepszy będzie efekt ![]()
Osobiście nigdy nie odważyłabym się użyć kosmetyku dla starszej grupy wiekowej
Mam jakieś przeczulenie na tym punkcie i zawsze skrupulatnie sprawdzam, dla kogo przeznaczony jest dany kosmetyk. Moim zdaniem nie ma sensu przyzwyczajać skóry do silniejszych kosmetyków. Tak jak napisała gossipgirl w wieku 50 lat może nam zabraknąć odpowiednich kremów ![]()
Ja również słyszałam teorię, że skóra nie wchłonie więcej składników niż potrzebuje. Ale też słyszałam, że kosmetyki nadmiernie aktywne rozleniwiają skórę.
Wydaje mi się, że problemem nie jest to, że właściwy dla naszego wieku kosmetyk nie działa ale raczej to, że oczekujemy zbyt wiele. Lub źle go dobrałyśmy. Jeśli 30-latka zobaczy pierwsze zmarszczki mimiczne to łudzi się, że je posmaruje jakimś specyfikiem i znikną. Nieprawda. Natomiast stosując właściwie dobrane kosmetyki dla swojej grupy wiekowej można sprawić, że skóra będzie wyglądała zdrowo i świeżo. Myślę, że bardziej liczy się dobranie kosmetyków pod kątem rodzaju skóry niż wieku.
Byle nie przesadzić - kosmetyk z ciut wyższej kategorii wiekowej nie zaszkodzi. Kiedyś mnie coś podkusiło i zakupiłam sobie krem liftingujący, bo myślałam, że skóra mi się stanie lepiej napięta. Miałam wrażenie, jakbym założyła maskę - na twarzy zrobiła mi się jakaś przedziwna skorupka i skóra niemiłosiernie się naciągnęła. Dobrze to nie wyglądało ![]()
Wydaje mi się, że największe niebezpieczeństwo pojawia się wtedy, kiedy młoda dziewczyna (poniżej 25 lat) używa kremów przeznaczonych do cery dojrzałej. Po pierwsze, są one bardziej tłuste, przez co mogą zatykać pory, a po drugie, zawierają dużo substancji złuszczających, co jest potrzebne dojrzałej skórze, ale u młodej może przyspieszyć procesy starzenia.
Ja jestem zdania ze nie ma co uzywac wczensiej kremow do skóry dojzalszej - pozniej poprsotu nie beda dzialac - w wielku +40 mozna myslec o mocjniejszych kremach , ale wczesniej epiej sie powstrzymac. Dla przerazonych zmarszczkami goracych 30tek polecam Zaje SPA