Drugi raz zamężna - co z Komunią? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Drugi raz zamężna - co z Komunią?

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 86 z 86 ]

66

Odp: Drugi raz zamężna - co z Komunią?
a_normalna napisał/a:

Namaluje, powtarzam - nie słyszałaś nigdy o ludziach, którzy są aseksualni i dla nich seks może kompletnie nie istnieć? Przecież taka para stworzy białe małżeństwo i będzie im bardzo dobrze ze sobą.

No ja o osobach aseksualnych nie słyszałam - oziębłość tudzież impotencja to chyba choroba? Co z tego że para, która nie czuje pociągu do seku stworzy białe małżeństwo? Czy oni mogą być wzorem dla innych, czy u nich jest to świadoma decyzja? Nie. To nie jest heroizm ani nawet wyrzeczenie.

W moim mieście jest duszpasterswo dla osób rozwiedzionych żyjących w powtórnych związkach. Część członków to białe małżeńswa. Szkopuł w tym, że to ludzie po 60. i starsi. Oni już nie mają z czego rezygnować, bo większość tych pań ma staroświeckie podejście do seksu, a panowie nie stają na wysokości zadania. Oczywiście nie mówię, że wszyscy -  na pewno są wśród nich pary, dla których brak seksu to wyrzeczenie. Ale ważne, że dla 90% to po prostu narturalna kolej rzeczy. Nie wymagajmy od ludzi 30-40-50-letnich heroizmu.

Zobacz podobne tematy :

67 Ostatnio edytowany przez Batrix (2010-10-06 00:21:26)

Odp: Drugi raz zamężna - co z Komunią?

"Beatrix uważasz ze gdybym np miała coś ukraść bo mam głodnego męża i niema kasy i uznam ze to małe zło, to tak właściwie nie będzie to kradzież?
Bo wiesz w myślach uznam ze tak właściwie nie kradnę a pożyczam?"

Szczesze????Jeśli w rodzinie czy to mąż...czy dziecko umierało by z głodu,nie miałabym innej mozliwosci na zdobycie jedzenia...ukradłabym,mimo ,że potępiam złodzieji.To moze zabrzmi dziwnie...ale złodziej złodziejowi nie równy.Jeden kradnie ciuchy ze sklepu czy okrada przyjaciól w domu....to jest obrzydliwe.Kradziez by ratowac komus zycie...jest innej miary.Życie jest najwazniejsze....i nie wierze by Bóg potepił mnie za to.Czy Bóg nie jest dobrocią????
Różyczko....powiedz z palcami obietnicy ,ze Ty byś zrobiła inaczej......

"Nie podważalne prawa Boskie łamiecie nie kościelne, i jeśli ktoś wierzy to mądrzejszy od Boga być nie powinien."

Boga trzeba kochać,ale interpretowac mądrze te prawa....a Bóg na pewno to doceni.Prawa Boga nie sa jak hasło na murze...mają głębszy sens.Bóg to dobro nieskończone,a mniejsze zło jest lepsze niż duże....wiec czasem grzech nie jest do konca zły.

68

Odp: Drugi raz zamężna - co z Komunią?

Białe małzeństwo????W imie czego???Czy Jezus nie nauczał ze miłość jest jedna z najwazniejszych rzeczy???Jesli ludzie się kochają potrzebuja cielesności....za co maja być ukarani????Za to ,ze nie udało im sie załatwic rozwodu koscielnego??A tym co sie udało mogą sypiac ze sobą tak???Ale to ściema...sami dobrze wiecie...niedawno wcale takich rozwodów nie było....a teraz rozwód kościelny i co...i mozna komunie w niedzielę..i dziecko ochrzcic....tacy to juz rozgrzeszeni??Wiekszosci PRAW BOŻYCH to prawa koscielne....księzy..duzo od nich zalezy czy jestes juz czysty czy grzeszny...według Koscioła....to nie są prawa boskie..Bóg nas rozliczy po śmierci.

69

Odp: Drugi raz zamężna - co z Komunią?
sayonara napisał/a:
różyczka napisał/a:

Witaj z chęcią odpowiem skoro jeszcze czegoś nie zrozumiałaś. Na twój temat jako ja nie mam zdania bo cie nie znam.
Mogę tylko powiedzieć jak sprawę widza katolicy i księża z którymi zdarzało mi się podyskutować.

Nie oceniam jak żyjesz po prostu z punktu widzenia kościoła  łamiesz przykazanie "nie cudzołóż." Łamanie jednego z 10 głównych przykazań jest określanie jako grzech ciężki lub śmiertelny. Nie rozumiem co tu żle powiedziałam.

Co do życia w celibacie , owszem ma wiele bo kościół dopuszcza życie z kimś innym ale bez fizycznych kontaktów , gdyż jest to cudzołóstwo.
To że nie wyszło ci z mężem to nie musisz być sama możesz żyć bez fizycznych kontaktów z kimś.
Określane jest to jako białe małżeństwo   <radze poczytać o tym zjawisku> i jest możliwe. Wtedy żyjąc w czystości fizycznej i duchowej możesz przystępować do komunii i uczestniczyć w sakramentach...

Trzecia sprawa skoro dla ciebie kościół to zgnilizna, tylko pieniądze i łapówki które maja kupić twój spokój  to wypisz się z tej wspólnoty i już.Brałaś ślub kościelny dla rozrywki czy z przekonania ze jest to sakrament który wiąże partnerów do śmierci.
Jeśli nie nie poważasz kościoła po co to robiłaś.?

Co do chrzczenia w tygodniu i księdza ciut surowego cóż ważne ze dba o wspólnotę , a jego charakter mnie nie interesuje
Ja chodzę się modlić dla siebie i do Boga nie do księdza. Ksiądz to tylko sługa i ma pilnować, moralnie uświadamiać.

Kiedyś dzieci nie ślubne i dzieci z takich związków jak twój były chrzczone w parafiach  w mszach innych niż niedzielne z dwóch powodów.Raz że dzieci przyszły na świat wbrew zasadom postępowania kościoła i księża woleli unikać zbędnego szumu.
A druga sprawa  w niedziele jest to msza główna i często chrzcili w tym samym czasie dzieci z małżeństw i często mamy miały pretensje i rodziny ze dzieci ludzi żyjących według przykazań są chrzczone razem z dziećmi z luźnych związków.

Takie było postępowanie dawniej i na niektórych parafiach zwłaszcza małych taka tradycja została.

Przedstawiłam ci tylko zdanie niektórych księży i raczej tradycyjnej grupy wierzących.

A moje prywatne zdanie zachowam dla siebie , i nie obrażaj się  bo tylko odpowiedziałam na twoje pytanie w wątku. Raczej rzeczowo i tyle.

Z twoich postów wynika że kościół ma się dopasować do ciebie nie ty do kościoła.Radze wyjść z wiary katolickiej i poszukać dla siebie odpowiedniej , i tam ochrzcić dziecko.

Mój "ukochany małżonek", z którym brałam ślub kościelny, zafundował mi życie jak w piekiełku i po 20 latach ON zażądał rozwodu. Bardzo go kochałam i rozwód był dla mnie takim szokiem, że znalazłam się w szpitalu. Teraz jestem w nowym związku, jestem wierna ale chyba przez kościół traktowana gorzej niż trędowata. Miałam być samotna do końca życia????Dziwkę się lepiej w kościele traktuje niż mnie, ona przynajmniej może przystąpić do komunii! I nie pierniczcie o "życiu w czystości"- Bóg dał nam ciało, nie tylko duszę!!!Księża mają dzieci po cichu, ale im się wybacza, a kobiety lub mężczyzn wiernych , niestety z przyczyn nie zależnych od nich( pierwsza "połówka odeszła, w moim przypadku do młodej dziewczyny z długimi nogami) w drugich związkach pozbawiani są komunii. To jest straszne!!!

Droga pani sayonara .
W tym poście który pani cytowała wyraźnie napisałam że biorąc udział w tej dorosłej dyskusji przedstawiam zdanie księży poniekąd kościoła a nie moja ocenę postępowania obu pań.
Błędnie odebrała pani że to jest atak i potępienie pani.
W moich postach pisałam że nie znam życia obu pań, i nie mnie oceniać co robi kto i jak moralnie.
Od tego jest Bóg.
Pisząc w tym wątku chciałam normalnie podyskutować jak człowiek i zwrócić uwagę na tylko podstawy  jakimi kieruje się kościół w ocenianiu takich  rozerwanych małżeństw.
Jednak panie nie czytają że moje zdanie prywatne to moja być może nawet inna sprawa. Wyraźnie to podkreśliłam.
Tymczasem zostałam oskarżona o bycie fanatyczka i hipokrytka i to nie tylko w tym wątku ale i cytowana po innych.

To że temat jest dla obu pań drażliwy ostry i niesłychanie bolesny to nie wyklucza dyskusji na poziomie nawet stricte teoretycznej czy po prostu by wymienić poglądy. Ale myślałam błędnie że nikt personalnie mnie w to mieszać nie będzie bo mojego związku nie zna jak i mnie.
Powiem tylko jedno to iż macie panie odmienne zdania na jakiś temat, to nie znaczy że ludzi rozmawiających z wami skreślacie bo maja inne na jakiś temat informacje czy spojrzenie.

70

Odp: Drugi raz zamężna - co z Komunią?

Batrix, nie ma czegoś takiego, jak rozwód kościelny. Jest stwierdzenie nieważności zawarcia sakramentu małżeństwa (że od początku było nieważne). Poza tym możliwość ta istnieje od bardzo dawna, tylko kiedyś się o tym nie mówiło i świadomość wiernych była w tym temacie o wiele mniejsza. I jest dokładnie tak, jak mówisz. Po stwierdzeniu nieważnego zawarcia można chodzić do Komunii i chrzcić dzieci, jeśli oczywiście weźmie się ślub kośicelny z kolejnym mężem.
Warto powiedzieć, że w KK istnieje tendencja (wśród liberalnych hierarchów), żeby nie było kościelnego procesu, ale by osoba zainteresowana mądrze i dojrzale we własnym sumieniu oceniło, czy jej małżeństwo było ważne czy nie. Potem, po rozmowie z kompetentnym duchownym mogłaby normalnie przystępować do sakramentów. Ale znając historię Kościoła i tempo przemian w nim zachocących wątpię, czy nasze prawnuki doczekają takiej zmiany.

Różyczko, jak sama zauważyłaś ten temat jest bardzo bolesny dla wielu z nas. Dlatego proszę Cię o większą wyrozumiałość. Chciałabym, żeby reszta wypowiadających się zrozumiała, że Różyczka wypowiada oficjalne stanowisko Kościoła, podobnie jak ja w wielu wątkach na tym forum. Być może Różyczki osobiste zdanie na ten temat jest inne, podobnie jak moje. To trudne i bolesne sprawy, ale chciałabym, żeby nkt nie czuł się atakowany, bo każdy ma prawo do swojego zdania - nawet jeśli dla innych nie będzie to miłe. Zresztą - same sobie wybrałyśmy taką czy inną ścieżkę życia i wiemy, że nie każdemu się ona podoba.

71

Odp: Drugi raz zamężna - co z Komunią?

"stwierdzenie nieważności zawarcia sakramentu małżeństwa" czy "rozwód kościelny" to tylko forma nazwy...cel ten sam...

72

Odp: Drugi raz zamężna - co z Komunią?

Może ta wypowiedź pogodzi niektórych z Was.

Wielokrotnie słyszałam określenie ?białe małżeństwo". Proszę o wyjaśnienie tego określenia bliżej. Czy ludzie którzy żyją ze sobą w tzw. "białym małżeństwie", którzy mają dzieci, ślub cywilny, tworzą rodzinę w społecznym określeniu tego słowa mogą przyjmować Komunię?
Magda W.

Dziękuję za pytanie. W odpowiedzi postaram się najpierw naszkicować ogólnie problem, potem przytoczę fragmenty adhortacji apostolskiej ?Familiaris consortio? (wydanej przez Jana Pawła II po zakończeniu Synodu Biskupów poświęconego rodzinie, który odbył się w Rzymie w 1980 roku), które wprost odnoszą się do wspomnianego problemu.

Bywa, że ludzkie drogi się bardzo pokrzyżują, pogmatwają. Dzieje się tak z różnych przyczyn: z powodu lekkomyślności, nieodpowiedzialności, czasem na skutek piekła, jakie mąż alkoholik zgotował swojej rodzinie? Rozwód, wejście w ponowny cywilny związek małżeński ? to wszystko na początku wydaje się proste. Komplikacje i ból przychodzą później? Kościół broniąc świętości sakramentu małżeństwa podtrzymuje praktykę (potwierdzoną podczas ostatniego synodu w 2005 r.) niedopuszczania osób żyjących w konkubinatach (związkach niesakramentalnych) do sakramentu pokuty i Eucharystii. Przyczyna: niemożność udzielenia rozgrzeszenia z powodu braku postanowienia poprawy i rezygnacji z nieprawidłowej relacji.

Nieraz, szczególnej przy okazji wizyty kolędowej, księża podejmują ten temat. Nie są to łatwe rozmowy. Niemożność przystępowania do Komunii św. powoduje ogromny ból, poczucie opuszczenia, wyobcowania. Dochodzi do tego poczucie skrzywdzenia np. przez męża alkoholika. Z drugiej strony - trudno powiedzieć komuś, kto w takim związku przeżył np. 20 ? 30 lat, gdy są w nim dzieci, gdy rodzina jest szczęśliwa, aby odszedł w siną dal. To byłoby też jakimś podeptaniem dobra, które się przez te lata zrodziło. Życie jest życiem i pewnych sytuacji nie da się cofnąć.

Bywa, że podczas takich rozmów pada wtedy propozycja tzw. białego małżeństwa. Jest to jakieś wyjście z sytuacji ? niełatwe, związane z pewnymi ograniczeniami, ale stanowiące pewną alternatywę. Na czym ono polega? Polega na tym, że mężczyzna i kobieta żyjąc dalej razem w związku niesakramentalnym, wychowując dzieci etc. rezygnują świadomie z prawa do współżycia seksualnego. Postanawiają żyć na zasadzie: brat ? siostra. Są razem, nadal wspierają się wzajemnie, ale nie wchodzą ze sobą w grzeszne relacje.
Po podjęciu takiej decyzji - mówiąc o tym jasno na spowiedzi ? warunkowo mogą otrzymać rozgrzeszenie i przystąpić do Komunii św. Wtedy też razem ze spowiednikiem ustalają warunki swoich praktyk sakramentalnych.
Jest jeszcze jeden problem: kwestia zgorszenia. Żyjąc w jednym blok, w jednej wiosce, na jednej ulicy są znani sąsiadom, współmieszkańcom. Także znany jest ich status i znana jest - co by nie mówić, jednak dość surowa - praktyka Kościoła w tym względzie. Sytuacja, gdy nagle zaczynają oni przystępować do Komunii św. w swojej parafii - kiedy na zewnątrz nic się nie zmieniło - mogłaby wywołać zgorszenie, zdziwienie, niezrozumienie. Sąsiedzi nie muszą przecież wiedzieć o ich intymnym postanowieniu. Dlatego też proponuje się zwykle takim osobom, aby uczestniczyli w Eucharystii tam, gdzie nie są znani, gdzie ich postawa nie będzie wzbudzać kontrowersji. Uprzedzając pytanie odpowiadam: nie jest to hipokryzja - Pan Bóg wie, co się kryje w ludzkim sercu i to jest najważniejsze.
Podjęcie decyzji o ?białym małżeństwie? nie jest łatwe. Jeszcze trudniej jest wytrwać. Ale jest to jakieś sensowne rozwiązanie w tej obiektywnie trudnej sytuacji.

Na koniec chciałbym przytoczyć fragmenty adhortacji apostolskiej Jana Pawła II ?Familiaris consortio?. Zobowiązuję ona Kościół do pasterskiej troski wobec ?wszystkich rodzin, a szczególnie wobec tych, które znajdują się w sytuacjach trudnych czy nieprawidłowych.?(FC. 65) Obszernie na temat związków niesakramentalnych i ich miejsca w Kościele papież wypowiada się w pkt. 82 - 84 FC: ?Coraz więcej jest takich przypadków, że katolicy ze względów ideologicznych lub praktycznych wolą zawrzeć tylko ślub cywilny, odrzucając lub przynajmniej odkładając ślub kościelny. Sytuacji tych ludzi nie można stawiać na równi z tymi, którzy współżyją bez żadnego związku, tu bowiem istnieje przynajmniej jakieś zobowiązanie do określonej i prawdopodobnie trwałej sytuacji życiowej [?] Chociaż osoby te trzeba traktować z wielką miłością i zainteresować je życiem wspólnot kościelnych, to jednak, niestety, pasterze Kościoła nie mogą ich dopuścić do sakramentów. [?]Kościół ustanowiony dla doprowadzenia wszystkich ludzi, a zwłaszcza ochrzczonych, do zbawienia, nie może pozostawić swemu losowi tych, którzy - już połączeni sakramentalną więzią małżeńską - próbowali zawrzeć nowe małżeństwo. Będzie też niestrudzenie podejmował wysiłki, by oddać im do dyspozycji posiadane przez siebie środki zbawienia.
Niech wiedzą duszpasterze, że dla miłości prawdy mają obowiązek właściwego rozeznania sytuacji. Zachodzi bowiem różnica pomiędzy tymi, którzy szczerze usiłowali ocalić pierwsze małżeństwo i zostali całkiem niesprawiedliwie porzuceni, a tymi, którzy z własnej, ciężkiej winy zniszczyli ważne kanonicznie małżeństwo. Są wreszcie tacy, którzy zawarli nowy związek ze względu na wychowanie dzieci, często w sumieniu subiektywnie pewni, że poprzednie małżeństwo, zniszczone w sposób nieodwracalny, nigdy nie było ważne.

Razem z Synodem wzywam gorąco pasterzy i całą wspólnotę wiernych do okazania pomocy rozwiedzionym, do podejmowania z troskliwą miłością starań o to, by nie czuli się oni odłączeni od Kościoła, skoro mogą, owszem, jako ochrzczeni, powinni uczestniczyć w jego życiu. Niech będą zachęcani do słuchania Słowa Bożego, do uczęszczania na Mszę świętą, do wytrwania w modlitwie, do pomnażania dzieł miłości oraz inicjatyw wspólnoty na rzecz sprawiedliwości, do wychowywania dzieci w wierze chrześcijańskiej, do pielęgnowania ducha i czynów pokutnych, ażeby w ten sposób z dnia na dzień wypraszali sobie u Boga łaskę. Niech Kościół modli się za nich, niech im dodaje odwagi, niech okaże się miłosierną matką, podtrzymując ich w wierze i nadziei.

Kościół jednak na nowo potwierdza swoją praktykę, opartą na Piśmie Świętym, niedopuszczania do komunii eucharystycznej rozwiedzionych, którzy zawarli ponowny związek małżeński. [?]Pojednanie w sakramencie pokuty, które otworzyłoby drogę do komunii eucharystycznej, może być dostępne jedynie dla tych, którzy żałując, że naruszyli znak Przymierza i wierności Chrystusowi, są szczerze gotowi na taką formę życia, która nie stoi w sprzeczności z nierozerwalnością małżeństwa. Oznacza to konkretnie, że gdy mężczyzna i kobieta, którzy dla ważnych powodów ? jak na przykład wychowanie dzieci ? nie mogąc uczynić zadość obowiązkowi rozstania się, ?postanawiają żyć w pełnej wstrzemięźliwości, czyli powstrzymywać się od aktów, które przysługują jedynie małżonkom? [?] Postępując w ten sposób, Kościół wyznaje swoją wierność Chrystusowi i Jego prawdzie; jednocześnie kieruje się uczuciem macierzyńskim wobec swoich dzieci, zwłaszcza tych, które zostały opuszczone bez ich winy przez prawowitego współmałżonka.

Kościół z ufnością wierzy, że ci nawet, którzy oddalili się od przykazania pańskiego i do tej pory żyją w takim stanie, mogą otrzymać od Boga łaskę nawrócenia i zbawienia, jeżeli wytrwają w modlitwie, pokucie i miłości.?
Ks. Paweł Siedlanowski

Odp: Drugi raz zamężna - co z Komunią?
Namaluje Cie Lzami napisał/a:

o jakim grzech ciezkim mowisz??? i jak czym sie wg.ciebie rozni zycie w celibacie z partnerem od zamazpojscia??Na dobra sprawe to tylko papierek....kompletny bezsens......
Juz pisalam dlaczego chce ochrzcic dziecko(czytaj wyzej)
I naprawde wspolczuje ksiedza w twoj

Acha

74

Odp: Drugi raz zamężna - co z Komunią?

Nasz syn urodził się w niesakramentalnym małżeństwie-ja po rozwodzie ,dwie córki-mąż kawaler-czyste uczucie, z byłym nic mie nie łączy od lat,nie interesuje sie  w żaden sposób dziećmi.
Ksiądz udzielił chrztu bez żadnego problemu-chrzestni praktykujący-nie czułam się gorzej nawet podczas komunii-uważam że Bóg zna nas najlepiej i najlepiej osądzi.To napewno nie jest usprawiedliwienie i tłumaczenie wiary na swój wygodny sposób.Oczywiście czuję brak korzystania z komunii ale to jest właśnie wybór.Ksiądz zaproponował mi przystąpienie do konfesjonału gdzie może udzielic błogosławieństwa-no bo rozgrzeszenia dostać nie możemy.Ja wierzę i myślę że to jest najważniejsze.

75 Ostatnio edytowany przez Rubinka (2010-10-24 10:43:11)

Odp: Drugi raz zamężna - co z Komunią?

Namaluje Cie Lzami- szukasz pomocy i dobrze. Szukasz też zrozumienia i chcesz wytłumaczyć się przed samą sobą. Nie wiem, gdzie mieszkasz, ale powinnaś znaleźć kapłana, który wszystko powoli Tobie wytłumaczy. I tu KK nie jest be, raczej Bóg. Jezus powiedział:
(3) Wtedy przystąpili do Niego faryzeusze, chcąc Go wystawić na próbę, i zadali Mu pytanie: Czy wolno oddalić swoją żonę z jakiegokolwiek powodu? (4) On odpowiedział: Czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich jako mężczyznę i kobietę? (5) I rzekł: Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem. (6) A tak już nie są dwoje, lecz jedno ciało. Co więc Bóg złączył, niech człowiek nie rozdziela. (7) Odparli Mu: Czemu więc Mojżesz polecił dać jej list rozwodowy i odprawić ją? (8) Odpowiedział im: Przez wzgląd na zatwardziałość serc waszych pozwolił wam Mojżesz oddalać wasze żony, lecz od początku tak nie było. (9) A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę - chyba w wypadku nierządu - a bierze inną, popełnia cudzołóstwo. I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo. (10) Rzekli Mu uczniowie: Jeśli tak ma się sprawa człowieka z żoną, to nie warto się żenić.(Mat.19.6,10)

Więc jesteś przeciwko Samemu Bogu, kościół tego nie wymyślił, tylko Bóg tak chce. Po za tym nikt Cię nie potępia.
Co do Komunii św. nie możesz przyjmować jej, bo trwasz w grzechu, przy tym odrzucasz wiele łask które Bóg chce Tobie ofiarować. Szczęście szczęściem, ale jeżeli naprawdę kochasz Boga, to powinnaś wybrać na pierwszym miejscu Go. A tu wybierasz swoje potrzeby, i chcesz by On dostosował się do Ciebie. Polecam czytanie Pisma Świętego, praktykowanie codziennej modlitwy, różańca św., i czytanie innych lektur pobożnych.

Co do chrztu dziecka. Dlaczego chcesz chrzcić dziecko, skoro sama tak naprawdę nie praktykujesz. Więc jak dziecko nauczysz kochać Boga i bliźnich po chrześcijańsku, skoro sama odrzucasz nauki Kościoła? Radzę pierw popracować nad samą sobą i potem o tak ważnych sprawach myśleć jak chrzest.

76

Odp: Drugi raz zamężna - co z Komunią?

Wiesz Rubinko, nie osądzaj jej tak ostro, dopóki nie przeżyjesz tego co ona, czego Ci oczywiście nie życzę, choć w życiu jak to w życiu - różnie bywa wink.
Poza tym autorka wątku nigdzie nie napisała, że nie jest praktykująca. Wierzy w Boga i wiem, że wychowa dziecko na chrześcijanina. Chyba masz bardzo ogranicziny pogląd na świat, skoro wszystko oceniasz jako czarne i białe, a przecież wokół same szarości...

Sama, tak jak Namaluję Cię Łzami, dostałam po tyłku od takich ludzi jak Ty, którzy swoją rolę widzą jedynie w pouczaniu, upominaniu i mówieniu innym jak żyć, odbierając im jednocześnie nadzieję. Takimi postami kategoryzujesz ludzi, upychasz ich w szufladki, patrzysz na nich przez pryzmat stereotypów, a tymczasem nie jesteś w stanie zajrzeć do ich serc... Napisałaś, że autorka wątku: "jest przeciwko Bogu" - nie zdziwiłabym się, gdybyś swoją jadowitym osądem zabiła w niej resztkę wiary.
Parafrazując Twoją wypowiedź: radzę Ci popracować nad sobą, żeby Twoje słowa nie zabijały serc, tylko je uzdrawiały ("nie sądźcie, żebyście nie byli sądzeni - mówi Ci to coś?).

77

Odp: Drugi raz zamężna - co z Komunią?

Więc na co jej komunia św. skoro nie jest praktykującą katoliczką? nie szufladkuje.... Jakbyś przeczytała św. Jana Vianey to byś się oburzyła. Lub samą św. Teresę z Avila, znam wielu świętych, którzy mówili i oburzali bo dla wielu było to nie wygodne. Ale taka jest prawda. Choć nie życzę, Tobie Namaluję Cię Łzami, by jakikolwiek kapłan odmówił Tobie błogosławieństwa w czasie kolędy.

78

Odp: Drugi raz zamężna - co z Komunią?

Oj, ale z Ciebie erudytka hahah big_smile. Napluć na kogoś, zasugerować, że jest zerem bo w Boga nie wierzy (skąd Ty to możesz wiedzieć?), a potem jeszcze szafować imionami świętych... Myślisz, że tak się zachowują chrześcijanie? Oburzyłam się, bo oceniasz innych ludzi wtedy, gdy nikt Cię o to nie prosi. To forum jest po to, by sobie pomagać, a nie odsądzać od czci i wiary tylko dlatego że po pierwsze ktoś czegoś nie rozumie, po drugie - bo Ty żyjesz inaczej. Wrzuć na luz, kobieto. Jak nie potrafisz komuś pomóc, to się naucz, a potem tu wróć.

79

Odp: Drugi raz zamężna - co z Komunią?

Tego nie powiedziałam Emilia, to Ty tak uważasz. A to słowa samego św. Jana Vianei:

Kochani! W jakim miejscu ? gdzie? ? znajdzie się Jezus, skoro wasze oczy są powalone brudnymi,cudzołożnymi spojrzeniami, wasze ręce ? haniebnymi dotknięciami, wasze usta i język ? bezwstydnymi pocałunkami, skoro wasze serce jest czarne i potworne, podobne do zwęglonego drewna, które przez kilka tygodni leżało w ogniu?

Te słowa wciąż są aktualne. 

I tu się mylisz, szkoda, że już mnie szufladkujesz.

80

Odp: Drugi raz zamężna - co z Komunią?

Wyobraź sobie, że wychodzisz za mąż z miłości. Miesiąc po ślubie masz rozbity nos, dowiadujesz się, że jesteś k* i parę jeszcze innych tego typu tekstów. Wyobraź sobie, że koszmar trwa parę lat, a Ty chorujesz na depresję, nerwicę lękową, ażw końcu pewnego dnia nie wytrzymujesz i odchodzisz. Masz totalnie zszarganą psyche, zerowe poczucie własnej wartości, boisz się wszystkiego i cągle jesteś na lekach. Poznajesz wspaniałego faceta, który na Ciebie nie krzyczy, nie leje Cię, nie pije, nie zdradza... Zakochujecie się w sobie, bierzecie ślub, rodzi się dziecko... Ty powoli stajesz na nogach, chodzisz na terapię, czujesz się coraz lepiej. I nagle na kobiecym forum, na którym się udzielasz pojawia się osoba, która uparcie twierdzi, że jesteś przeciwko Bogu (czyli z nim walczysz - bo to znaczy "być przeciwko komuś), zarzuca ci brak praktykowania (chociaż chodzisz do kościoła), twierdzi, że nie jesteś w stanie wychować dziecko w duchu wartości chrześcijańskich (no bo tylko w katolickim małżeństwie można wychować porządnego czŁowieka - to jedynie trawestacja Twoich słów), mówi, że odrzucasz nauki kościoła (nie jedno twierdzenie, ale "nauki" - czyli całość), a potem radzi Ci popracować nad sobą (przecież chodzisz na terapię i pracujesz nad sobą ciągle). A w końcu wyjeżdża z cytatami ze swiętych, którzy w widoczny sposób Cię potępiają - czyli stosuje manipulację opartą na podpieraniu się autorytetem). Co robisz? Tracisz wiarę, załamujesz się, a w najlepszym przypadku po prostu przestajesz chodzić do kościoła, bo tam przecież pełno takich ludzi... No chyba że się mylę - chyba że Namaluję Cię Łzami w tej chwili wykopia za drzwi swojego faceta, posypie głowę popiołem i wróci do idioty, który się nad nią znęcał.

Gdybyś rzeczywiście chciała pomóc, to wskazałabyś jej drogę do stwierdzenia nieważności - jej były nie nadawał się psychicznie do roli męża, był niedojrzały, a agresję pewnie ukrywał (czyli błąd co do przymiotu osoby). Powiedziałabyś jej, że to się opłaca, to całe cierpienie zwązane z procesem kościelnym, że wtedy będzie w pełni uczestniczyć we Mszy, wspierałabyś ją. Ale nie - Ty sobie wolisz po niej pojechać, bo tak przecież łatwiej. I w dodatku popisać się erudycją - dowartościować się.

81

Odp: Drugi raz zamężna - co z Komunią?

Bo Rubinka ma tylko swoje nauki - natomiast o życiu nie wie nic.
W tym zaślepieniu nie ma pojęcia o uczuciach maltretowanych kobiet, jest zimna i wyrachowana.
Brrrrr....

82

Odp: Drugi raz zamężna - co z Komunią?

I w dodatku Rubinka obraża innych, tak jak mnie na forum "kocia wiara". Pisze o Jezusie ale niech się zastanowi nad słowami- "Nowe przykazanie daję Wam, byście się wzajemnie miłowali". Jej słownik jest pełen nienawiści i złości, ciekawe dlaczego?

83

Odp: Drugi raz zamężna - co z Komunią?
Batrix napisał/a:

"Beatrix uważasz ze gdybym np miała coś ukraść bo mam głodnego męża i niema kasy i uznam ze to małe zło, to tak właściwie nie będzie to kradzież?
Bo wiesz w myślach uznam ze tak właściwie nie kradnę a pożyczam?"

Szczesze????Jeśli w rodzinie czy to mąż...czy dziecko umierało by z głodu,nie miałabym innej mozliwosci na zdobycie jedzenia...ukradłabym,mimo ,że potępiam złodzieji.To moze zabrzmi dziwnie...ale złodziej złodziejowi nie równy.Jeden kradnie ciuchy ze sklepu czy okrada przyjaciól w domu....to jest obrzydliwe.Kradziez by ratowac komus zycie...jest innej miary.Życie jest najwazniejsze....i nie wierze by Bóg potepił mnie za to.Czy Bóg nie jest dobrocią????
Różyczko....powiedz z palcami obietnicy ,ze Ty byś zrobiła inaczej......

"Nie podważalne prawa Boskie łamiecie nie kościelne, i jeśli ktoś wierzy to mądrzejszy od Boga być nie powinien."

Boga trzeba kochać,ale interpretowac mądrze te prawa....a Bóg na pewno to doceni.Prawa Boga nie sa jak hasło na murze...mają głębszy sens.Bóg to dobro nieskończone,a mniejsze zło jest lepsze niż duże....wiec czasem grzech nie jest do konca zły.

Beatrix pytasz czy bym ukradła  , nie wiem  pewnie tak . Jestem tylko człowiekiem .

Zadając ci to pytanie miałam na celu uświadomienie ci że kradzież czy to ze złych czy dobrych pobudek,  zawsze będzie kradzieżą.
I nie ma podziału na lepsze zło i gorsze. W świetle Bożego przykazania   mam grzech i już.

To że tak powiem łamanie przykazania nie cudzołóż tez dla jednych  ma różne oblicza prawda?
Bo można to robić myślą, można mową a można i uczynkiem.
Czyli jak ja mężatka zrobię sobie skok w bok, to np na równi gdy biedna kobieta nie mająca na chleb dla dzieci a mąż pijak bije ją i ona pójdzie do łóżka za kasę  . ?
Albo ja bym fantazjowała o seksie z hmmm Dorocińskim  a ktoś kochał się np w trójkącie żona mąż i kochanka/ek to przecież  też grzech jest taki sam.

Beatrix nie ma skali mniej gorszy grzech, to że ktoś chce żyć z wiarą to właśnie godzi się na te ograniczenia.
A tak właściwie pomyśl sobie o sytuacji że nagle kościół wprowadza jak urzędowo opłata i masz unieważnienie.
Nie ma granic robimy co chcemy, wiesz co by wtedy było?
Nikt nie szanował by przysięgi, ludzie notorycznie by się zdradzali, wymieniali, bo po co dbać o coś , ratować związki jak można dać 3 tysiące i jesteś wolny.
Jak można by było nauczyć dzieci że trzeba być mądrym odpowiedzialnym , że miłość to zobowiązanie do dbania o siebie, o ważności rodziny?

To że Bóg każe mi się pilnować, pracować co dziennie na to by nie łamać jego przykazań, to że  nie daje mi możliwości wymieniania partnera bo mnie wkurza, daje mi taką motywacje do ciągłej pracy nad moim związkiem.

Oczywiście nie zaprzeczam że sytuacje życiowe są różne, partner nie dorósł do tego by być odpowiedzialnym  i po co w tym tkwić, lepiej odejść.
Jeśli wiara jest dla was ważna, modlicie się  mimo iż nie możecie uczęszczać do komunii  to pozostaje wam złożyć o takowe unieważnienie , bądź czekać aż  będziecie wolne czyli do śmierci byłego męża.
Nie musicie rezygnować z modlitwy w kościele, Emilia dobrze mówiła że nikt was nie ma prawa odpychać od wspólnoty.


Natomiast nie zgadzam się z twoim zdaniem że słowa Boże można interpretować mądrze...hmmm mądrze to znaczy po mojemu mądrze czy po twojemu, czy może po czyjemu?
Wiesz nie pokusiła bym się by polemizować z tym co miał na myśli Bóg mówiąc np nie kradnij, albo nie zabijaj...
Nie zabijaj  a w domyśle chyba ze do domu wejdzie złodziej i będzie chciał wynieść plazmę a ty go najdziesz wtedy  wolno?Albo nie wolno ci zabić no chyba że spotkasz Bin Ladena to śmiało.
Gdyby tak było można, wszystko by sobie ludzie naginali byle tylko wytłumaczyć własne grzechy, własne postępowanie.

W końcu Bóg stworzył mnie a nie ja byłam tu na świecie i wymyśliłam sobie Boga do wierzenia w coś.
Jestem malutkim marnym piaseczkiem i nie mnie  Interpretować  Boskie przykazania.
Wiem że Bóg jest miłosierny, ale czy to oznacza rób co chcesz Ja i tak ci wybaczę boś tylko słaby człowiek?
Nie chce byście odbierały moje wypowiedzi jako człowieka który osądza czy cos bo sam jest idealny i prawie świety.
Otóż nie, jestem słabym człowiekiem, mam także grzechy których się wstydzę, nad którymi pracuję i też łamię przykazanie Boże z tym że inne niż wy. I ciężko mi z tym żyć. Bardzo.

W tym wątku są jakby dwie strony wypowiedzi  moich, wcześniejsze to było spojrzenie od strony kościoła, niestety bardzo tradycyjne i ciężkie czasem by żyć zgodzie z tymi nakazami.
I druga strona moja prywatna , to chyba najbardziej prywatne moje zdanie w tym temacie.

84

Odp: Drugi raz zamężna - co z Komunią?

Ks. prof. Ryszard Sztychmiler ? jest adwokatem przy Metropolitalnym Sądzie Archidiecezji Warmińskiej w Olsztynie oraz przewodniczącym Korpusu Adwokatów Kościelnych w Polsce. Kieruje też Katedrą Prawa Kanonicznego i Wyznaniowego na Wydziale Prawa i Administracji UWM w Olsztynie. Jest autorem kilku książek, m.in. ?Obowiązki małżeńskie? (Warszawa 1999) oraz ponad 250 publikacji dotyczących rodziny, mediów i prawa kanonicznego, zwłaszcza prawa małżeńskiego i procesowego.

Mam nadzieje że to Ci pomoże wiem jak serce boli gdy nie można pojednac sie z Bogiem i takie gdybanie i przepychanki słowne nic nie wnosza -powodzenia napewno warto spróbować .

85

Odp: Drugi raz zamężna - co z Komunią?

Rubinko przykro mi ,że tak potoczyla się rozmowa-wręcz krucjata -w imię Boga zabijano!
Nasz syn to dar od Boga ,nasze uczucie to dar od Boga-kochamy się :nasze dotknięcia są pełne uczucia,całujemy się na dzień dobry i dobranoc-serce moje bije
Bóg dał mi siłe ,odczułam to namacalnie-Wybrałam go świadomie-Pismo Sw czytam kiedy czuję pustkę ,kiedy mi żle,kiedy jestem szczęsliwa
Świętych sznuję za ich życie ale to tylko ludzie!

Posty [ 66 do 86 z 86 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Drugi raz zamężna - co z Komunią?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024