Od nie dawna zdałam sobie sprawę że chyba mam problem...
Boje się wychodzić, kontaktu z nie znajomymi ludźmi co gorsza ze znajomymi też. Kiedy mam iść do lekarza lub coś załatwić w przed dzień z nerwów nie śpię do 2/3 rano a przed wyjściem dostaję biegunkę, ciężko mi się oddycha i nie wiem co ze sobą zrobić. Jak już jestem na przykład u lekarza czuję buchające ciepło, jestem spocona, czerwona na twarzy, dekolcie i rękach, trzęsę się, serce szaleje. To samo jest kiedy ktoś do mnie ma przyjść, kiedy spotkam kogoś na ulicy. Nie radzę sobie z tym bo nie mogę nic załatwić tracę przez to rozum, zachowuję się jak idiotka w tych sytuacjach w głowi mam pustkę , zupełnie inaczej niż zwykle, jakbym wszystko robiła pierwszy raz, ciężko to opisać.
Najbardziej martwi mnie to że ludzie widząc to naskakują na mnie, widzą że mogą ze mną że tak brzydko muwiąc "pojechać" i wykorzystują to. Co gorsza wiem że moje dzieci będą brały ze mnie przykład, chciałabym żeby moja córka była pewną siebie, zaradną kobietą i czerpała z życia pełną garścią ale ja jej tego nie nauczę
((((((((((
W głębi serca nie jestem jakąś niedołęgą, sprzątam, gotuje, doskonale radzę sobie z dziećmi tylko Ci ludzie...
Chciałabym korzystać z zaproszeń rodziny i znajomych, otwierać drzwi, iść na solarium czy do fryzjera za miast tego siedzę w domu, migam się i czuje że życie mnie omija....
nerwica lękowa idź do psychologa aby wykluczyć lub potwierdzić
mnie wyleczyła akupunktura
Jestem zapisana na listopad
Nie udało mi się zapisać do tej doktor co chciałam bo najpierw trzeba pójść do faceta który pewnie mnie umieści w jakiejś szufladce, boje się że nic mu nie powiem i nerwy wezmą górę.
Moja koleżanka ma podobnie.
Skrzętnie to ukrywała, ale w końcu jednak powiedziała.
Masz kogoś znajomego?
Kogoś zaufanego?
Wiem, że jej pomagają krótkie wyprawy z kimś u boku. Kawałeczek od domu, byle regularnie i stopniowo coraz dalej.
Dużo mówiła w trakcie takich spacerów, o tym co teraz czuje, jak objawia się jej lęk.
Na głos uświadamiała sobie, ze to tylko ludzie.
Wyglądało, ze to pomaga.
Dlatego wychodzić najlepiej wtedy z kimś zaufanym. Kimś kto prócz paplania na tematy różne wysłucha i skomentuje również takie rzucane znienacka komentarze
.
Właśnie nie mam nikogo takiego bo zerwałam ze wszystkimi znajomymi kontakt, odżucam zaproszenia jedynie z mężem wychodzę w weekendy ale jemu też nie moge poewiedzieć o wszystkim.
Ojej... Wiesz miałam podobnie, jak musiałam coś załatwić to stresowałam się niesamowicie, że nie będę w stanie powiedzieć czego tak naprawdę chce, oczekuje. Jak znajomi żartowali sobie ze mnie to automatycznie robiłam się czerwona jak burak i ta fala gorąca...to było straszne. I rzeczywiście jest to duży problem. Ja nie chodziłam do lekarza. Jakoś się przełamałam. Zaczęłam się częściej odzywać, reagować. Najpierw w gronie najbliższych, później stopniowo nawet przy obcych. Wystarczy że raz udowodnisz sobie że potrafisz i potem doda Ci to pewnej pewności siebie. Oczywiście nic odrazu. Małymi kroczkami możesz zdziałać cuda. Ale to jest tylko moje zdanie. Jeżeli nie czujesz się na siłach to zgłoś się do psychologa, chociaż ja osobiście bardziej preferuje przyjaciół czy rodzinę. Życzę Ci powodzenia.
masz nerwice lękową...wspólczuję , ponieważ też to mialem przez 5 lat i rozumiem ból. Chodzilem do wielu tzw. specjalistów od nerwic ( w Gdańsku) , uprzedzam , że jeżeli nie posiadasz grubego portfela , to każdy Ciebie oleje proponując leki psychotropowe , terapię grupową , co w Twoim stanie jest zapewne abstrakcją , a nawet elektrowstrząsy , jeżeli nie będziesz chciala podjąć darmowego "leczenia"...kapitalizm...Moje stany byly tak skrajne , że balem się wejść nawet do...toalety...i się nasilaly , dopóty , dopóki nie trafilem na książkę , która w jednej chwili odmienila moje życie . Nie wierzylem w to , że powrócę do życia...udalo się i to po kilku ćwiczeniach , zmieniających nie tylko stan ducha i ciala , lecz także postrzegania świata , co jest przyczyną lęków . Podczas kilku tygodni zapomnialem , czym jest newica i teraz z niej się śmieję , lecz wiem , jaki horror przeżywają ludzie którzy są nią owladnięci . Ten stan nie jest do opisania , umieranie każdej niemal chwili . Glodny sytego nie zrozumie , dlatego nie licz na pomoc magazynierów (mgr. psychopatów) , ponieważ potrafią niejednego wpędzić do grobu . Byl o mnie program w tv , po którym dzwonilo wiele osób z tą przypadlością , wysluchalem mnóstwo dramatycznych historii , dlatego nawet teraz , kiedy jestem zdrowy i prowadzę unormowane życie staram się im pomóc . Gdybym znal Twojego maila przeslalbym książkę , warto poczytac , to nie kosztuje i nie uszkadza mózgu i wątroby tak psychotropy , dlatego zanim się wplączesz w sieć "lekarzy"spróbuj czegoś innego i pamiętaj , że najlepszym terapeutą jesteś Ty sama , tylko musisz się odnaleźć .
Odpisalem Tobie , ponieważ myślę , że czulem i przeżywalem , to co Ty teraz . Jest wiele osób na tym forum , którzy piszą o chwilowych stanach lękowych , których zaznali kilka razy w życiu . Wcielają się oni w mentorów i speców od nerwic , to tak jakby zlapal ich kaszelek , a wypowiadali się na temat zapalenia pluc . Dają "cudowne rady " w stytlu ;"będzie dobrze" , "to tyko Twoja wyobraźnia" , "idź do pracy" , "przebywaj wśród ludzi" , etc. przepraszam , ale od takich slów chce się... czlowiek pozostaje sam ze sobą , a nawet w stanie gorszym niż poprzedni , widząc bezradność i glupio-mądrość laików . Będę szczery , jest to droga przez mękę , pieklo w najgorszym wydaniu , którego nie życzę nikomu i z którego można się wydostać w miarę szybko , bez trujących i uzależniających medykamentów i bez bycia królikiem doświadczalnym dla praktykującego , lub niespelnionego zawodowo psychiatry bądź psychologa . Powodzenia i mam nadzieję , że jakoś będę w stanie się z Tobą skontaktować i pomóc . To wlaśnie sobie kiedyś obiecalem , kiedy bylem "martwy" , na dnie , bez wiary że istnieje droga , sposób na powrót...