Wasze życie z Bogiem- początek przygody - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Wasze życie z Bogiem- początek przygody

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 59 ]

1

Temat: Wasze życie z Bogiem- początek przygody

Jest to mój pierwszy konkretny wątek na forum. Temat zdecydowanie trudny i wyjątkowo osobisty. Kieruje go do osób wierzących ( wszystkich wyznań ).

   Zaczynając od siebie, muszę przyznać że nie zawsze byłem przykładnym chrześcijaninem. Otaczający mnie "świat" postrzegałem jednak w nierozerwalnej zażyłości z przekonaniem o obecności Boga- nawet jako mały chłopiec, wiedziałem że ON jest. Nie byłem natomiast przekonany co do słuszności jakiejkolwiek religii traktującej o NIM.

   Od 8 roku życia zacząłem czytać Pismo Święte. Stary Testament wydał mi się wyjątkowo niezrozumiałym i mało prawdopodobnym przesłaniem. Dostrzegałem w nim jednak pewną zależność, która zainteresowała mnie.

   Kiedy zacząłem czytać historię o Jezusie Chrystusie i Dzieje Apostolskie na nowo musiałem skonfrontować treść ze Starym Testamentem. Było wiele podobieństw. Nie wystarczyło to jednak abym zaakceptował tą religie jako tą jedyną, która jak się później okazało- zmieniła całe moje życie oraz mnie ( i nadal zmienia ).

   Cała historia i dość dziwne zdarzenia, zaczęły się od szkoły podstawowej. Nie mam najmniejszego zamiaru pisać o szczegółach ponieważ dotyczą one mojej osoby bezpośrednio i nie mogą być podawane publicznie. Ale to właśnie one potwierdziły mój wybór i rozwiały wszelkie wątpliwości.

   Także, stopniowo dane mi było poznawać Boga wedle Jego zamiarów i woli. Właściwie, mogę napisać że cały czas poznaje Jego prawdziwe Imię- jako Osobę, która ma świadomość, wyjątkową subtelność i siłę działania. W obecnym świetle, życie które mam przed oczami jest dla mnie równie cenne co piasek pustynny- ponieważ życie prawdziwe, o wiele wspanialsze od tego co widzimy na codzień, istnieje tak blisko a jednocześnie jest dla większości niedostrzegalne.
   Bardzo mnie cieszy możliwość osobistej rozmowy między mną a Bogiem- bez stosowania szczególnych słów i wyszukanych zdań- wystarczy jedna myśl i On zawsze odpowie. Zawsze mogę na Nim polegać bo mój Pan nigdy mnie nie zawiódł- nawet wówczas, gdy ja raniłem Jego oraz osoby które kocham najbardziej. Często zawiedli mnie ludzie, lecz On zawsze jest przy mnie.

   Moim największym marzeniem od samego początku była prawdziwa miłość, pragnąłem kochać całym sobą i być kochanym. Obecnie- moim marzeniem jest starać się kochać tak bardzo jak mnie pokochano.

   Tyle o mnie.

Jak było u was? Dlaczego "wierzysz i jak wyglądała Twoja droga ku wierze?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Wasze życie z Bogiem- początek przygody

Piszesz o podobienstwach Starego Testamentu z Nowym - mam pytanie dlaczego w Starym Testamencie mmamy obraz Boga skorego do gniewu ktory krze za nieosluszenstwo ,natomiast Jezus przedstawia swego Ojca w zupelnie inny sposob?

3

Odp: Wasze życie z Bogiem- początek przygody
daria1968 napisał/a:

Piszesz o podobienstwach Starego Testamentu z Nowym - mam pytanie dlaczego w Starym Testamencie mmamy obraz Boga skorego do gniewu ktory krze za nieosluszenstwo ,natomiast Jezus przedstawia swego Ojca w zupelnie inny sposob?

Wspomniałem o różnicach i podobieństwach. Temat który założyłem nie porusza rozwiązywania wątpliwości w tym zakresie a skłania do udzielania odpowiedzi na zgoła odmienne treści.

   Prosiłbym więc aby nie wykraczać ponad postawione pytania. Bardzo bym nie chciał robić z mojego wątku dyskuty pomiędzy "uczonymi w Piśmie" ponieważ nie taki miałem zamiar.

   Na twoje pytanie, mogę jednak udzielić szczegółowej odpowiedzi w odrębnym wątku tego działu.

4 Ostatnio edytowany przez Ahriman (2012-03-03 00:42:39)

Odp: Wasze życie z Bogiem- początek przygody
Cadere napisał/a:

J

   Kiedy zacząłem czytać historię o Jezusie Chrystusie i Dzieje Apostolskie na nowo musiałem skonfrontować treść ze Starym Testamentem. Było wiele podobieństw. Nie wystarczyło to jednak abym zaakceptował tą religie jako tą jedyną, która jak się później okazało- zmieniła całe moje życie oraz mnie ( i nadal zmienia ).

Mam takie proste pytanie: jakiej religii nie mogłeś zaakceptować jako jedynej????????
Dla mnie religia nie gra roli ale wiara w Boga jest podstawę moich działań, a Jezus jest tylko przykładem doskonałej wiary i posłuszeństwa Bogu, a synem  Bożym jest takim jak ty i ja i wszyscy ludzie na naszej planecie. Bo wszyscy bez wyjątku jesteśmy dziećmi Bożymi. Jestem strasznie ciekaw jaka to religia???

5

Odp: Wasze życie z Bogiem- początek przygody

W skrócie było tak. Kolega się nawrócił byliśmy Punkami. Widziałem, że się zmienia a znałem chłopa od podszewki. Nie zmieniał się w sensie wyglądu ale jego osobowość i charakter przeszła transformację i uznałem, że ja też tak chcę. Zawsze wierzyłem w Boga ale gdzieś tam z boku mojego życia był. Kiedy usłyszałem, że może być inaczej to spróbowałem. Wszystko wydarzyło się w Kościele Katolickim chociaż poza głównym nurtem mszy itp. Po czasie zauważyłem, że moje doświadczenia nijak się mają do obrządków katolickich i spotkałem protestantów. Dzisiaj już minęło prawie 20 lat, nawet nie przypuszczałem w jaką przygodę wyruszam. Jest naprawdę pięknie. Dzięki za ten wątek Cadar, pobudził mnie do wspomnień.

6

Odp: Wasze życie z Bogiem- początek przygody

Witaj....

Pytasz : "jak było u was i dlaczego wierzycie?"

Historia mojego nawrócenia i wiary (innej niz wcześniej - prawdziwie glębokiej) jest tak niesamowita, że czasmi jest mi samej trudno uwierzyc, że to wszystko naprawdę się wydarzyło! A jednak...

Większość swego życia byłam "wierząca" - niepraktykująca. Niby wierzyłam w Boga, ale żyłam tak jakby Go nie było i miałam gdzieś przykazania... Był tez trudny okres w moim zyciu kiedy zbuntowałam się Bogu . Chyba miałam Mu za złe, że pewne rzeczy sie wydarzyły.Potrzebowałam pomocy, ale nie szukałam jej w Bogu, ale tam gdzie nie powinnam.... pojawiła się fascynacja tarotem, astrologią itp. Weszłam w to naprawdę bardzo głęboko... z tym, ze nie miałam świadomości tego, że wkraczam na bardzo niebezpieczny teren a także chocby tego, że jest to grzech bałwochwalstwa. Bałagan w moim życiu robił się coraz większy, ja natomiast czułam, że "tonę"...
Pewnego dnia przechodząc koło Kościoła w centrum miasta poczułam silne przynaglenie -myśl- by się wyspowiadać.
W pierwszej chwili zlekceważyłam ją. Jednak ona cały czas wracała i nie dawała mi spokoju do tego stopnia, że zaczęłam się męczyć. Ja wtedy gdy to się działo bardzo długo sie nie spowiadałam, gdyz wcześniej po prostu nie odczuwałam takiej potrzeby... zresztą moja 'wiara" była bardzo powierzchowna i pozbawiona prawdziwej więzi z Bogiem. wracając do mojej historii - myśl o spowiedzi była coraz bardziej namolna i to do tego stopnia, że postanowiłam po kilkunastu latach życia bez sakramentu pojednania wyspowiadać się. Z tym, że ja nawet nie pamiętałam jak to się robi. Poradziłam się koleżanki. Powiedziałam jej, że chciałabym się wyspowiadać, ale się boję (tak, tak) i nie wiem czy się odważe... Ona powiedziala mi, że zna taki jeden kościół gdzie spowiedz odbywa się codziennie i także poza Mszą Św. Jakie było moje zdziwienie, gdy poradziła mi udać się do właśnie tego  Kościoła koło którego przechodząc naszła mnie myśl o spowiedzi.

Ja wtedy jeszcze sobie nie zdawałam sprawy z tego co mnie czeka!!!

Okazało się, że w moim przypadku spowiedz święta będzie bardzo trudnym przeżyciem.... Już w Kościele ogarnęło mnie prawdziwe przerażenie!!! - tak, tak - nie niepokój, ale paniczny strach przed wejściem do konfesjonału. Nie rozumiałam tego co się ze mną dzieje - trzęsłam się jak galareta, serce waliło mi jak oszalale - mialam ochotę uciekać. Jednak zostałam a w samym konfesjonale okazalo się, że nie moge wydusić z siebie nawet słowa - po prostu zaniemowilam!!!! Zapomniałam wszystko co miałam powiedziec... cisza... w końcu jak już wydałam z siebie dzwięk był to niesamowity płacz... w głos!!! Byłam przerażona tym co się dzieje, ale w żaden sposób nie byłam w stanie się uspokoić. W końcu wydusiłam z sibie bardzo ogólnikowo to co chciałam i dostałam rozgrzeszenie po czym wyparowałam stamtąd jak poparzona... To był dopiero początek ...
Nie będę opisywać tego co miało miejsce potem, bo i tak większość w to nie uwierzy i posądzi mnie o wzbudzanie sensacji i bujną wyobrażnię... Napiszę tylko, że wylądowałam u egzorcysty, były msze o uzdrowienie i cała seria dziwnych wydarzeń, których nierozumialam (przynajmniej na początku)... To wszystko trwalo około roku.... aż przyszedł upragniony spokój duszy. Były rekolekcje na których poznałam wielu fajnych ludzi. Ja się zmieniłam. Moja wiara jest prawdziwa. Wiem, że Jezus naprawdę istnieje, nie jest żadną fikcją i bardzo pragnie dobra każdego czlowieka. Trzeba tylko dopuścić Go do swego życia i pozwolic mu działać...a wtedy dzieją się prawdziwe cuda smile
Pozdrawiam

7

Odp: Wasze życie z Bogiem- początek przygody
Ahriman napisał/a:

Dla mnie religia nie gra roli ale wiara w Boga jest podstawę moich działań, a Jezus jest tylko przykładem doskonałej wiary i posłuszeństwa Bogu, a synem  Bożym jest takim jak ty i ja i wszyscy ludzie na naszej planecie. Bo wszyscy bez wyjątku jesteśmy dziećmi Bożymi.

Dla mnie jednak, Chrystus i Jego ofiara jest przede wszystkim dowodem ogromnego miłosierdzia Istoty Boga do każdego człowieka. Syn Boży przybierając ludzkie ciało okazał wielką miłość do Naszego Ojca oraz dla każdego z nas. I choć my wszyscy, jesteśmy synami bożymi to nigdy nie dorównamy Jego wielkości.

   Tutaj, warto zaznaczyć że sam Chrystus mimo boskiej natury, określa jasno stanowisko Boga Żywego względem nas- Jego dzieci : "Któż jest moją matką i którzy są braćmi moimi? Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Bożą, ten jest Mi bratem, siostrą i matką ; Marka 3,32 "

   Każdy byt stworzony, bez względu na swój wolny wybór jakiego dokonał jest pryzmatem piękna Stwórcy. To od Boga otrzymał życie i dzięki Bogu wciąż istnieje. Też od Boga zależne było, w jakim stopniu co Otrzymaliśmy, jako Jego dzieci. Każdy z nas jest inny pod tym względem, choć wszyscy jesteśmy świadectwem doskonałości naszego Pana.


Ahriman napisał/a:

Mam takie proste pytanie: jakiej religii nie mogłeś zaakceptować jako jedynej????????
...Jestem strasznie ciekaw jaka to religia???

Pozwolisz więc, że zaspokoje twoją ciekawość. Przeczytaj z uwagą to co napisałem a poznasz odpowiedź.

8

Odp: Wasze życie z Bogiem- początek przygody
mtmtc napisał/a:

Po czasie zauważyłem, że moje doświadczenia nijak się mają do obrządków katolickich i spotkałem protestantów. Dzisiaj już minęło prawie 20 lat, nawet nie przypuszczałem w jaką przygodę wyruszam. Jest naprawdę pięknie.

Mtmtc- pomimo nieistotnych różnic między nami ( katolik/protestant ) obaj wybraliśmy jedną i wspólną Prawdę. A przygoda z Nim, jest w istocie- niepojętym pięknem i radością.

9

Odp: Wasze życie z Bogiem- początek przygody

Izabela... jest mi bardzo miło, że postanowiłaś podzielić się z nami swoimi doświadczeniami w sprawach, tak osobistych jak nasza wiara. Droga która pozwala nam dotrzeć do Boga, jest dla każdego inna i każdy z nas dźwiga swój własny krzyż. Ale właśnie poprzez cierpienie i różne doświadczenia życiowe którym potrafimy stawić "czoło", zbliżamy się do Ojca, który z tak wielką niecierpliwością wyczekuje nas jako swoich dziedziców.

   Prawdziwym pięknem jest moc powiedzenia "N I E" dla księcia tego świata, szczególnie wówczas gdy nieświadoma większość odpowiada mu "tak". Bądźmy więc synami bożymi, bo tego oczekuje od nas Ten który nas posłał.


   Pozdrawiam i zapraszam do dalszej polemiki smile

10

Odp: Wasze życie z Bogiem- początek przygody
Cadere napisał/a:
mtmtc napisał/a:

Po czasie zauważyłem, że moje doświadczenia nijak się mają do obrządków katolickich i spotkałem protestantów. Dzisiaj już minęło prawie 20 lat, nawet nie przypuszczałem w jaką przygodę wyruszam. Jest naprawdę pięknie.

Mtmtc- pomimo nieistotnych różnic między nami ( katolik/protestant ) obaj wybraliśmy jedną i wspólną Prawdę. A przygoda z Nim, jest w istocie- niepojętym pięknem i radością.

To prawda te różnice spokojnie możemy uznać za nieistotne, Bóg nie ma związanych rąk naszymi poglądami. Nawet jeśli się mylimy to będąc otwartymi na inne poglądy na korektę dojdziemy do prawdy czy tu czy tam. A właściwie już doszliśmy jeśli Jezus stał się dla nas najważniejszy.

11 Ostatnio edytowany przez Izabela35 (2012-03-04 11:41:47)

Odp: Wasze życie z Bogiem- początek przygody

Cadere... Jeśli chodzi o księcia tego świata to ja przez większość swego życia mówiłam mu "tak'...  oczywiście nie do końca świadomie, ale jednak....
Teraz na każdym kroku muszę się baaaaardzo kontrolować jako, że ta wroga nam ludziom inteligencja jest niesamowicie przebiegła i wie jak do każdego podejść indywidualnie, kusi znając słabości danej osoby....
Tak na przykład jeśli chodzi o mnie to już nie ma szans by trafila do mnie tak jak dawniej poprzez np okultyzm, którego wyrzekłam się definitywnie i do którego nigdy już nie wrócę, więc atakuje mnie poprzez moje słabe punkty np trudne relacje rodzinne próbując wpędzić mnie w silne poczucie winy, niechęć a nawet nienawiść do własnej matki.... Staram się jak mogę by nie poddać się temu...choć czuję, ze przegrywam hmm

Inny przykład...  Miałam ostatnio niesamowicie kuszącą propozycje wyjazdu do pracy - super zarobki, wiecznie w rozjazdach (a raczej w lotach wink )...ale...wyjazd do Dubaju prawdopodobnie oznaczałby, że miałabym ograniczoną mozliwość korzystania z tego co ofiaruje nasz Kościół - spowiedz, Komunia Św oraz Msza Św a ja nie chcę z tego rezygnować dla żadnej pracy i żadnych zarobków....
A poza tym... starając sie o tą konkretną pracę musiałabym SKŁAMAĆ w dokumentach, które podpisuję....niby w banalnej kwestii, ale jednak... a wolałabym tego nie robić.... choć kusi baaaaaardzo - 3 lata pracy (taki kontrakt) a finansowo ustawiłabym sie na dlugie lata.... spotkanie odnośnie pracy juz 21go marca... jestem na nie, choc nachodzą chwile gdy bardzo chcę spróbować.... czyli walka trwa.
pozdrawiam

12

Odp: Wasze życie z Bogiem- początek przygody

"Książe tego świata" oraz ci którzy są z nim doskonale wiedzą, że całe humanae vitae ma znaczenie. Często będąc zniewolonym można upaść- liczy się jednak to, że chcemy się podnieść, chcemy się zmieniać, nie tyle dla nas samych co dla Boga.

   Dla naszego Ojca nasze oddanie Jemu, posłuszeństwo Jego Osobie oraz ufność dla Jego działań wobec nas, jest wyrazem miłości. W kim jest miłość, tego śmierć nie dotyczy. Także stając do walki z przeciwnościami powtarzajmy w swoim sercu " Jezu- ufam Tobie ! " a z pewnością zwyciężymy.

13

Odp: Wasze życie z Bogiem- początek przygody

dopiero rozpoczynam tę drogę i wszystko mi się wydaje skomplikowane (może za bardzo)... i póżniej widzę, że to w ogóle nie jest skomplikowane, lecz bardzo proste.
Urodziłam się w rodzinie protestanckiej - przynajmniej formalnie protestanckiej, lecz religia była w naszej rodzinie zawsze czymś, o czym nie mówimy, jakimś tabu. O, powinnam jeszcze napisać, że jestem Czeszką, więc jest trochę inaczej...
Moja mama została ochrzczona, kiedy miała jakichś osiem miesięcy. Dobrze, lecz na tym wszystko się skończyło. Potem wyszła za mąż (mając 19 lat), urodziła córkę (mnie) i kiedy miałam 8 lat (nie pamiętam dokładnie) została ochrzczona ponownie, w Kościele adwentystów. Rozwiodła się kiedy miałam 14 lat (myślę, że też dlatego, że mój ojciec nie zgodził się z czymś takimś.
Kiedy byłam w szkole średniej, spotykałam się trochę z ludźmi z Kościola prawosławnego, trochę z grupami protestanckimi; póżniej studiowałam jeszcze angielski w szkole językowej i wtedy spotkałam się po raz pierwszy z ludźmi z gminy żydowskiej. Te spotkania zdecydowały trochę o moim losu,  bo potem zaczęłam studiować religioznawstwo i język hebrajski. Przez kilka lat myślałam o tym, że pójdę tą drogą. Jak to jest - ludzie planują i Bóg się wtedy śmieje?
2010 rok był dla mnie prawdziwym koszmarem - miałam 27/28 lat, jeszcze mieszkałam u rodziców (u mamy, mój ojciec mieszka ze swoją nową rodziną gdzieś indziej, nie daleko od nas), bezrobotna (religioznawca jest kimś naprawdę przydatnym... "ironia"). Potem znalazłam pierwszą pracę na lotnisku w Pradze (niestety nie pełnoetatową; teraz już mam inną pracę i nieźle zarabiam) i w grudniu 2010 wyjechałam na warsztaty tańca do Warszawy. Wróciłam i - wtedy tylko dlatego, że stęskniłam się za językiem - znalazłam parafię polską w Pradze. Przyszłam po raz pierwszy... wtedy myślałam naprawdę tylko o tym, żeby trochę posłuchać coś po polsku (Bóg się wtedy śmiał bardzo głośno, przynajmniej tak mi się wydaje...) i usłyszałam - wiem, że dla was to jest coś "normalnego" - że jestem kochana itd... nie pamiętam wszystkiego z tego dnia. Kiedy przychodziłam, zawsze słyszałam coś, o czym mogłam pomyśleć "to jest skierowane do mnie, do mojego życia". No i tak jest do dziś; postanowiłam zrobić następny krok - jeszcze nie wiem kiedy i gdzie, ale wiem, że to jest moja droga...

14

Odp: Wasze życie z Bogiem- początek przygody

Bardzo ciekawy wątek. Aż miło mi się zrobiło na sercu jak przeczytałam wasze posty smile

A teraz do rzeczy. Ja miałam wielkie szczęście urodzić się w prawdziwie wierzącej, katolickiej rodzinie. Prawdziwie - w znaczeniu kierowania się wartościami wyznawanej wiary. Oczywiście, miałam w swoim życiu kilka momentów, które pobudzały moją wiarę, i nieraz mniej lub bardziej błądziłam, ale nie zdarzyło mi się jakoś definitywnie odwrócić od Boga. Wiem, że jestem jaka jestem dzięki rodzicom. Staram się pracować nad sobą, mimo że czasem mi się nie chcę hmm Jednak wiem, że to słuszna droga smile

Przede wszystkim chciałam w tym miejscu zaznaczyć, że mam niesamowicie szczęśliwe życie i nawet jeśli po drodze pojawiają się trudności, to one mają sens! Czasem aż mi cieżko uwierzyć, jak mi Pan Bóg błogosławi, a przy tym jak lekki krzyż mi dał.

Jak pierwszy raz, kilka lat temu, zaczęłam czytać to forum, to nie mogłam uwierzyć, że ludzie mają takie problemy i że jednocześnie potrafią być dla siebie nawzajem tacy źli. Kiedyś myślałam, że to tylko takie jednostki, że ludzie są dobrzy itp. Obserwacje trochę boleśnie zweryfikowały moją świadomość. Ale myślę też, że ludzie odwracając się od Boga czasem sami skazują się na taki los.
To tyle smile

15

Odp: Wasze życie z Bogiem- początek przygody

Bardzo fajnie, że powstał ten wątek, nie będę opowiadać swojej historii, ale chętnie poczytam i się uśmiechnę smile

16

Odp: Wasze życie z Bogiem- początek przygody

Zastanawiam się, kiedy był mój początek "przygody" z Bogiem i chyba nie potrafię tego dokładnie określić. Na pewno nie miałam wzorców religijnych w rodzinie. Ochrzczono mnie co prawda w Kościele Katolickim, ale od rodziców na temat Boga niewiele usłyszałam, Nie przypominam sobie, żeby kiedykolwiek byli w kościele oprócz rodzinnych uroczystości. Potem miałam swój okres buntu i religia stała się bez mała moim wrogiem, a Bóg nie był dla mnie ważny. Potem jednak coś zaczęło się zmieniać, i zaczęłam coraz częściej myśleć, że ustawienie Boga gdzieś na odległym miejscu moich priorytetów nie jest właściwe, że On chce być obecny w moim życiu, w moich myślach. Nie wiem jak to określić, ale czułam potrzebę przybliżenia się do Boga i zaczęłam szukać sposobu. Pierwszym jaki mi przyszedł do głowy było regularne uczestniczenie w mszach gdyż byłam ochrzczona w Kościele Katolickim i to wydawało mi się naturalne, z resztą do kościoła katolickiego miałam najbliżej. Zaczęłam się modlić, znalazłam  różaniec i usiłowałam się modlić za jego pomocą, mówiłam różne litanie i koronki, ale ciągle to nie było to. Nadal nie czułam tej więzi z Bogiem, której pragnęłam coraz bardziej. Kiedyś poszłam na procesję Bożego Ciała i tam definitywnie się przekonałam, że Kościół Katolicki jest nie dla mnie. Byłam trochę zagubiona, odrzucało mnie od tego rodzaju pobożności, nawet na mszach nie czułam do końca,  że w czymś współuczestniczę, byłam jakoś trochę obok, ale ta procesja była już wybitnie nie z "mojej bajki". Zastanawiałam się co jest z moją wiarą nie tak, co mogę jeszcze zrobić, przecież tak bardzo się staram.  Jakiś czas potem wpadło mi do głowy, że przecież są jeszcze inne wyznania niż katolickie. Wtedy trafiłam do protestantów, a konkretnie do luteran. Tu wreszcie poczułam więź z Bogiem i wtedy wszystko mi się poukładało jak puzzle.

17

Odp: Wasze życie z Bogiem- początek przygody

Najważniejsze jest by NIE ŁĄCZYĆ religii/Kościoła/wyznania  z Bogiem ! Bóg to ABSOLUT, nie zamknięty między ścianami i KAŻDY CZŁOWIEK ma szansę Go poznać osobiście !

18

Odp: Wasze życie z Bogiem- początek przygody
Catwoman napisał/a:

Najważniejsze jest by NIE ŁĄCZYĆ religii/Kościoła/wyznania  z Bogiem ! Bóg to ABSOLUT, nie zamknięty między ścianami i KAŻDY CZŁOWIEK ma szansę Go poznać osobiście !

Owszem, trzeba poznawać Boga przez osobistą refleksję, modlitwę czy czytanie Pisma Świętego. Ale nie wiem jak można nie łączyć Kościoła (jego członkowie łączą się w wierze w Boga) czy religii (bez Boga przecież nie istnieje) z Bogiem. To jest zupełnie nielogiczne.

19

Odp: Wasze życie z Bogiem- początek przygody

widzisz allegra  tylko ludzie często odrzucają Boga, gniewają się na niego.....przez pryzmat Koscioła, wyznania. Co do religii:  religijność NIE JEST osobistym doświadczaniem Boga. Odnoszę się tu tradycji w różnych wyznaniach, które zajęły miejsce żywej relacji z Bogiem.
Boga można i trzeba doświadczać samemu. Można się spotykać z ludźmi, którzy "wierzą tak samo", ale nie opierać swojej wiary i przekonań , swojego SUMIENIA na tym.
..........z trochę podobnej beczki: Niedawno obejrzałam z ciekawości film "I BÓG STWORZYŁ SEKS"- wiecie co mnie uderzyło, a wręcz zniesmaczyło? Że ci ludzie, którzy mieli takie dylematy moralne co do np.seksu oralnego, nagle odetchnęli z ulgą, bo ksiądz powiedział, ze można, że nie grzech....a  jeśli im powie: Zabójstwo niewiernej żony to nie grzech....? Gdyby osobiście doświadczyli Boga, żyli w symbiozie z Nim, na pewno znaleźliby dla siebie odpowiednią odpowiedź również na ten temat.

20

Odp: Wasze życie z Bogiem- początek przygody

Jeśli ktoś odrzuca Boga bo np.nie podoba mu się zachowanie księży czy jakiś dewotyzm, to tylko świadczy o tej osobie. Może szuka pretekstu, żeby żyć po swojemu albo tak naprawde nigdy w Niego nie wierzyła. Wspólnota jest konieczna, żeby się nie pogubić bądź jak się zboczy z właściwej drogi, żeby łatwiej było wrócić. W Biblii wyraźnie widać, że od początku właściwie istniały wspólnoty. Jednostka może sobie stworzyć własną wiarę a we wspólnocie nie zmienisz sobie czegoś wedle własnego uznania.   

Co do Twojej dygresji - są sprawy, które nie są jednoznaczne bo np. Pismo Święte czy szerzej nauka Kościoła nie mówi o nich wprost albo nie jest to wiedza powszechna. Wtedy porady księży są zrozumiałe. Zabójstwo jest jednoznacznie złe i nie zmieniłoby tego odmienne zdanie nawiedzonego księdza. tongue

21

Odp: Wasze życie z Bogiem- początek przygody
Catwoman napisał/a:

widzisz allegra  tylko ludzie często odrzucają Boga, gniewają się na niego.....przez pryzmat Koscioła, wyznania. Co do religii:  religijność NIE JEST osobistym doświadczaniem Boga. Odnoszę się tu tradycji w różnych wyznaniach, które zajęły miejsce żywej relacji z Bogiem.

Catwoman a ile wyznań znasz? Znasz podejście do tradycji w tych wyznaniach? Bo mnie się wydaje, że patrzysz przez pryzmat tylko jednego - katolickiego, w którym Tradycja rzeczywiście  jest traktowana na równi ze Słowem Bożym.

22 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2012-03-20 12:02:03)

Odp: Wasze życie z Bogiem- początek przygody

Nie potępiam wspólnot, jedynie uważam, że każdy w tym wszystkim powinien zachować własny rozum, o czym wiele osób zapomina. Poza tym, nie każdy wspólnoty potrzebuje co również warto zaakceptować.

Co do życia duchowego osób, które patrzą na Boga przez pryzmat Kościoła....nie warto tu tego potępiać; tak zostały wychowane, przekazu rodzinnego nie odrzucić z dnia na dzień, skąd masz mieć przed oczyma wizję Boga kochającego-niezrzeszonego z żadnym Kosciołem, skoro od dziecka mówiono ci, że jest inaczej a Bóg to siwy staruszek czyhający na twój błąd? Ktoś kiedyś powiedział, że jakie kto ma wyobrażenie idealnego rodzica, takie będzie miał wyobrażenie Boga i cos w tym jest.
Tak ze....tu sie nie obejdzie bez psychologii, ale na pewno nie można oceniać nikogo za jego wizerunek Boga, który ma.


Kizia znam wiele wyznań, głównie protestanckich, a w religii katolickiej...wyrosłam .

23

Odp: Wasze życie z Bogiem- początek przygody

Bardzo fajny wątek big_smile

U mnie wszystko zaczęło się w 2 klasie gimnazjum wink Mimo, że wychowywałam się w rodzinie dość mocno wierzącej, to ja tego nie czułam, chodziłam do kościoła - bo musiałam i czekałam tylko na koniec.. I pewnie potem zaczełabym się oddalać coraz bardziej od Kościoła, Boga - byłam na równi pochyłej wink Aż pewnego dnia moja przyjaciółka zaciągneła mnie na spotkanie Ruchu Światło-Życie, czyli inaczej oazy wink
Na początku chodziłam tam tylko dla towarzystwa, ludzi byli fajni, dyskusje były fajne - ale nic więcej. A gdy pojechałam na pierwsze oazowe rekolekcje, na 1* ONŻ - to wszystko wywaliło się do góry nogami big_smile
Tam naprawdę poczułam Boga, Jego obecność, Jego miłość do mnie. Tam modlitwa przestała być przykrym obowiązkiem, a rozmową z Bogiem. Tam zrozumiałam, że Bóg nie jest jakimś sędzią, który nas ocenia po uczynkach i ma nas gdzieś, żądając tylko uwielbienia od nas - ale że On chce być w naszym życiu i chce być przyjacielem wink Wiem, że to może dla niektórym brzmieć szalenie - ale tak właśnie jest big_smile

No i od tamtej pory coraz bardziej zbliżam się do Boga i chcę pogłębiać moją relację z Nim wink Oczywiście życie nie jest usłane różami i zdarzało się, i ciągle się zdarza masę upadków, oddaleń od Boga, oschłości, wątpliwości - ale taka jest nasza natura wink ale potem często ten "powrót" do Boga jest wspaniały za każdym razem i niesamowity big_smile

24

Odp: Wasze życie z Bogiem- początek przygody

Catwoman - przecież niemal ciągle w Kościele katolickim podkreśla się wielką miłość Boga do człowieka smile Szczególnie w ostatnich latach, gdy szerzy się kult Bożego Miłosierdzia. Oczywiście, nie można przy tym zapominać, że Bóg nas oceni na Sądzie i nie wolno nam tego Miłosierdzia nadużywać. Bóg jako surowy sędzia jest obecny głównie w Starym Testamencie, w NT na pierwszy plan wychodzi jego Miłość.  Najlepiej jest go opisać jako Sprawiedliwego Ojca, który nas szalenie kocha, chce BYĆ w naszym życiu, wybacza nam nasze winy jeśli okażemy skruchę a zasady, które nam daje, mają nam pomagać a nie wadzić. smile

OceanSoul - wielkie TAK dla rekolekcji big_smile

25

Odp: Wasze życie z Bogiem- początek przygody

allegra, dokładnie wink
Rekolekcje to niesamowita sprawa, to co tam sie dzieje przechodzi wszelkie pojęcie (o ile oczywiście człowiek chce sie otworzyć na Boga i na to, co On mu chce powiedzieć). Przykładów na to dużo by przytaczać smile
Polecam każdemu big_smile big_smile

26

Odp: Wasze życie z Bogiem- początek przygody

allegra90   cieszę się, że masz takie podejście i tak to widzisz.

27

Odp: Wasze życie z Bogiem- początek przygody

Dlatego jeśli ktoś z tutaj czytających ma jakieś wątpliwości ale szuka Boga, to niech koniecznie poszuka jakiś rekolekcji dla siebie:)

Catwoman - może jednak powiesz coś niecoś o swojej historii, o swoim kształtowaniu wiary? Łatwiej by mi było Cię zrozumieć. Chyba, że to zbyt osobiste, jeśli tak to przepraszam za pytanie.

28

Odp: Wasze życie z Bogiem- początek przygody

allegra90 takie doświadczenia są zawsze osobiste smile..... na tym ten fenomen polega- i dobrze, takie mają być smile Dużo by gadać, naprawdę...zaczęło się od mojej przewlekłej choroby gdy byłam w klasie maturalnej, nikt nie potrafił mi pomóc, wyłam z bólu i z dnia na dzień było jeszcze gorzej, groził mi wózek inwalidzki.
Bóg, Jezus.....jako dziecko byłam bardzo wierząca, ale ja jestem typem poszukiwacza, na lata odstawiłam życie duchowe raczej zajełam się zjawiskami paranormalnymi, chociaż do Boga zawsze miałam respekt, nie negowałam Jego istnienia, bo ...to głupie, ale jako dziecko czułam Jego opiekę nade mną, po prostu czułam. Jako dziecko wiele rzeczy wymodliłam.
...no i gdy tak cierpiałam, nagle pojawiła się w moim sercu nadzieja. Znów poczułam wręcz, ze KTOŚ się moim losem interesuje, ze nie jestem pozostawiona sama sobie. Trudno to wyjasnić, naprawdę, ale od pewnego-tego znaczącego dnia, wiedziałam, że nie jestem sama [nie, to nie schizofrenia big_smile] i taka siła we mnie wstąpiła, że wszystkim zaczęłam opowiadać że wiem iż wyzdrowieję- choć kompletnie nic na to nie wskazywało, nic z tym nie robiłam, nie miałam siły a lekarze rozkładali ręce. Nie minęło dużo czasu gdy pojawiła się we mnie nieprzeparta chęc przeczytania całej Biblii; czytałam dniami i nocami. ....Następnie ...poczułam już na amen, że w moim sercu mieszka KTOŚ. już nie czułam, że nie jestem sama na zewnątrz, ale i w środku, że ...jestem pełna wiary, miłości, nadziei, RADOŚCI tak nieracjonalnej i ogromnej że czułam, jakby mi serce miało pęknąć z tych uczuć. Problemy?-doświadczenia! aaaa....wyzdrowiałam, nagle, jak Bóg obiecał, tak się stało smile

29

Odp: Wasze życie z Bogiem- początek przygody

Catwoman, to przepiękna historia. CUD. Możesz świadczyć swoim życiem o Jego istnieniu. Sama raczej specjalnie nie chorowałam, ale moja bliska koleżanka została uzdrowiona z bardzo ciężkiej choroby i jest niezwykłą osobą, Ciebie pewnie też zacznę teraz tak postrzegać. smile Ale jeśli mogę spytać, czujesz przynależność do któregoś z Kościołów?

30

Odp: Wasze życie z Bogiem- początek przygody

Nie allegra90 nie czuję . Chodziłam kiedys ale.....nie jestem tym typem. Spotykam się w grupach domowych z przyjaciółmi, razem dzielimy się doświadczeniami , mówimy sobie o Bogu, Jego cudach, łasce, gadamy, ......

31

Odp: Wasze życie z Bogiem- początek przygody

Rozumiem, takie rozmowy też są ważne smile Też mam pare osób z którymi mogę prowadzić i prowadzę takie rozmowy. Ale w takim razie jak zapatrujesz się na przykazanie o święceniu dnia świętego?

32

Odp: Wasze życie z Bogiem- początek przygody

Normalnie allegra smile święcę go:) ps. święcenie nie oznacza >chodzenie do kościoła< tylko traktowanie dnia wyjątkowo, jako dnia odpoczynku np. nie pracując , odkładając na bok codzienne sprawy. Tak naprawde ten dzień został stworzony dla naszego dobra, byśmy choć na 24h w tygodniu przestali pędzić....

33

Odp: Wasze życie z Bogiem- początek przygody

Aha. Dla mnie akurat oznacza między innymi, nie wyobrażam sobie inaczej jako katoliczka smile Szczególnie, że Bóg jest w kościele tak żywo obecny. Mimo wszystko żałuję, że nie ma takiej owieczki jak Ty w Kościele katolickim. Troszkę mi przypominasz moją koleżankę adwentystkę, ale z ja z nią toczyłam kiedyś dyskusje... big_smile

34

Odp: Wasze życie z Bogiem- początek przygody

ja nie żałuję, że mnie tam nie ma, bo się do tego nie nadaję smile Kościół Adwentystyczny znam, znam też Zielonoświątkowców, Baptystów, Luteranów, Wolnych chrześcijan, Ewangelików, Świadków Jehowy, Żydów Ortodoksyjnych, Nieortodoksyjnych....  zwykle każdemu chodzi o to samo- tylko w inny sposób smile

35

Odp: Wasze życie z Bogiem- początek przygody

Bóg nie jest przynależny do żadnego z kościołów. To ON ustanowił jeden Kościół.

Bardzo mnie cieszy, że tylu ludzi nie wstydzi przyznać się do swojej wiary. Cieszy mnie również wasza historia- tak odmienna dla każdego z nas i tak piękna w swojej szczególnej unikalności.

36

Odp: Wasze życie z Bogiem- początek przygody
Catwoman napisał/a:

ja nie żałuję, że mnie tam nie ma, bo się do tego nie nadaję smile Kościół Adwentystyczny znam, znam też Zielonoświątkowców, Baptystów, Luteranów, Wolnych chrześcijan, Ewangelików, Świadków Jehowy, Żydów Ortodoksyjnych, Nieortodoksyjnych....  zwykle każdemu chodzi o to samo- tylko w inny sposób smile

Co masz na myśli wymieniając Ewangelików obok Luteran? Bo generalnie to to samo smile.  No chyba, że masz na myśli ewangelików reformowanych. Nie żebym się czepiała wink.
A tak w ogóle, to prosto rzecz ujmując faktycznie w każdej religii zazwyczaj chodzi o osiągnięcie wiecznej szczęśliwości, raju, zbawienia, czy też podobnego celu, jednakże sposoby osiągnięcia tego celu nieco się różnią.  Tu się z Tobą zgadzam.
Mnie osobiście bycie w jakiejś wspólnocie, spotykanie się od czasu do czasu w celu wspólnej modlitwy oraz wspólnego wysłuchania Słowa Bożego jest potrzebne, pomaga to budować moją wiarę, umacniać ją, ale rozumiem, że nie każdy ma taką potrzebę. Każda droga prowadząca do Boga jest dobra.

37

Odp: Wasze życie z Bogiem- początek przygody

Kizia75, co do luteran i ewangelików; raczej chodzi o jakiś odłam, bądź kwestię obrządku, w każdym razie miałam kolege z USA, który twierdził, że jest ewangelikiem....ale ta nazwa była dłuższa, niestety nie pamiętam, gdy zasugerowałam, że luteraninem, odpowiedział, ze nie do końca i powiedział całą nazwę, jednak nie pamiętam.
Mnie to osobiście różnicy nie robi, niech każdy będzie tam, gdzie czuje się najlepiej smile

38

Odp: Wasze życie z Bogiem- początek przygody

Obyśmy trafili w przyszłości do tego lepszego świata idąc wybraną drogą smile Mam nadzieję, że więcej osób zdecyduje się podzielić swoim świadectwem.

39

Odp: Wasze życie z Bogiem- początek przygody

oby !!

40

Odp: Wasze życie z Bogiem- początek przygody

Może ktoś jeszcze opowiem nam swoją historię? smile

41 Ostatnio edytowany przez anna3066 (2013-02-18 23:38:10)

Odp: Wasze życie z Bogiem- początek przygody
Catwoman napisał/a:

ja nie żałuję, że mnie tam nie ma, bo się do tego nie nadaję smile Kościół Adwentystyczny znam, znam też Zielonoświątkowców, Baptystów, Luteranów, Wolnych chrześcijan, Ewangelików, Świadków Jehowy, Żydów Ortodoksyjnych, Nieortodoksyjnych....  zwykle każdemu chodzi o to samo- tylko w inny sposób smile

to sa sekty.

42

Odp: Wasze życie z Bogiem- początek przygody

To nie są sekty. To są wyznania zapisane w RP. Zapoznaj się z definicją sekty.

43 Ostatnio edytowany przez anna3066 (2013-02-19 00:11:20)

Odp: Wasze życie z Bogiem- początek przygody
Catwoman napisał/a:

To nie są sekty. To są wyznania zapisane w RP. Zapoznaj się z definicją sekty.

wzynanie to nie jedna z wielkich religii swiata. poczytaj sobie co to religia i co to sekta,i jakos RP niewiele ma tu do rzeczy.
twoim zdaniem jest tez religia yedai a punktem wyjscia do niej film Gwiezdne wojny. takowa religia zostala uznana w Wielkiej Brytanii i przyznaje sie do niej ok 4 proc spoleczenstwa

44 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2013-02-19 00:18:09)

Odp: Wasze życie z Bogiem- początek przygody

A na jakiej podstawie stwierdzasz, że to są sekty?

Jednak...wiesz co, nie ma sensu robić off topicu. Może istnieje gdzieś taki wątek na temat sekt, a mnie się przypomniało, że "sforę" Jezusa też nazywano sektą. To jest jedyna sekta, w której mogłabym być smile

45

Odp: Wasze życie z Bogiem- początek przygody
anna3066 napisał/a:

twoim zdaniem jest tez religia yedai a punktem wyjscia do niej film Gwiezdne wojny. takowa religia zostala uznana w Wielkiej Brytanii i przyznaje sie do niej ok 4 proc spoleczenstwa

Jedi jak już a tak poza tym to Kodeks Sithów jest dla mnie niczym dekalog mad lol

46 Ostatnio edytowany przez anna3066 (2013-02-19 00:44:09)

Odp: Wasze życie z Bogiem- początek przygody

super watek. podziwiam wasze historie. Pan BOG jest moja droga moim zyciem, moim celem. jest to wielka laska moim zdaniem bo sama bym nie dala rady tak myslec. milosc do Boga wznioslam z domu ale uksytaltowala mnie formacja kosciola katolickiego, rekolekcje, oazy modlitwy. nigdy nie ciagnely mnie tego swiata, niosa tylko bol i zniewolenie co widze na przykladach ludzi tak zyjacych.

47

Odp: Wasze życie z Bogiem- początek przygody

anna3066 a czy jesteś zbawiona?

48

Odp: Wasze życie z Bogiem- początek przygody
TwilightSparkle napisał/a:
anna3066 napisał/a:

twoim zdaniem jest tez religia yedai a punktem wyjscia do niej film Gwiezdne wojny. takowa religia zostala uznana w Wielkiej Brytanii i przyznaje sie do niej ok 4 proc spoleczenstwa

Jedi jak już a tak poza tym to Kodeks Sithów jest dla mnie niczym dekalog mad lol

o no wasnie.wspolczuje
polecam swietna lekture LEKSYKON ZAGROZEN DUCHOWYCH Roberta Tekieli, publicysty, dziennikarza

49 Ostatnio edytowany przez anna3066 (2013-02-19 00:40:26)

Odp: Wasze życie z Bogiem- początek przygody
Catwoman napisał/a:

anna3066 a czy jesteś zbawiona?

naturalnie. kazdy z nas jest, ty rowniez jesli jestes ochrzczona. od nas tylko zalezy i to zbawienie przyjmiemy. po to Jezus umarl na krzyzu.
PS wyznawcy innych religii rowniez, innych religii!

50

Odp: Wasze życie z Bogiem- początek przygody
anna3066 napisał/a:

wzynanie to nie jedna z wielkich religii swiata. poczytaj sobie co to religia i co to sekta,i jakos RP niewiele ma tu do rzeczy.
twoim zdaniem jest tez religia yedai a punktem wyjscia do niej film Gwiezdne wojny. takowa religia zostala uznana w Wielkiej Brytanii i przyznaje sie do niej ok 4 proc spoleczenstwa

Każda z wielkich religii monoteistycznych dzieli się na wiele "odłamów".  Podobnie jest z Chrześcijaństwem, gdzie te "odłamy" nazywa się wyznaniami. Chrześcijaństwo nie było jednolite nigdy nawet za czasów pierwszych Chrześcijan. Różnią się, ale mają też część wspólną, w przypadku Chrześcijaństwa jest to wiara, że Chrystus jest Synem Bożym, który umarł na Krzyżu za nasze grzechy i potem zmartwychwstał, a my przez Chrzest stajemy się członkami Jego Kościoła. Wszyscy Chrześcijanie mają wspólne Credo i wierzą, że Biblia jest Słowem Bożym. Sekta to coś zupełnie innego. Jej cechy charakterystyczne to bezkrytyczne  posłuszeństwo wobec przywódcy, ingerowanie w życie osobiste członków, niepozwalanie na odejście z sekty oraz psychiczna manipulacja.

51

Odp: Wasze życie z Bogiem- początek przygody
Kizia75 napisał/a:
anna3066 napisał/a:

wzynanie to nie jedna z wielkich religii swiata. poczytaj sobie co to religia i co to sekta,i jakos RP niewiele ma tu do rzeczy.
twoim zdaniem jest tez religia yedai a punktem wyjscia do niej film Gwiezdne wojny. takowa religia zostala uznana w Wielkiej Brytanii i przyznaje sie do niej ok 4 proc spoleczenstwa

Każda z wielkich religii monoteistycznych dzieli się na wiele "odłamów".  Podobnie jest z Chrześcijaństwem, gdzie te "odłamy" nazywa się wyznaniami. Chrześcijaństwo nie było jednolite nigdy nawet za czasów pierwszych Chrześcijan. Różnią się, ale mają też część wspólną, w przypadku Chrześcijaństwa jest to wiara, że Chrystus jest Synem Bożym, który umarł na Krzyżu za nasze grzechy i potem zmartwychwstał, a my przez Chrzest stajemy się członkami Jego Kościoła. Wszyscy Chrześcijanie mają wspólne Credo i wierzą, że Biblia jest Słowem Bożym. Sekta to coś zupełnie innego. Jej cechy charakterystyczne to bezkrytyczne  posłuszeństwo wobec przywódcy, ingerowanie w życie osobiste członków, niepozwalanie na odejście z sekty oraz psychiczna manipulacja.

Ale przecież chrześcijaństwo też było sektą o zasięgu początkowo regionalnym, z której uczyniono potem religię globalną. Bezkrytyczne posłuszeństwo względem Jezusa, który obietnicami ale i groźbami zjednywał sobie tłumy, psychiczna manipulacja względem prostych ludzi, czy otoczenie się grupką ludzi i uczynienie z nich swoich pomocników w krzewieniu nowej wiary.
Oczywiście za tym wszystkim musiało stać jakieś sensowne przesłanie, inaczej na nic zdałyby się te zabiegi (przesłanie miłości tak uniwersalne i znane ludziom na tysiąclecia przed narodzeniem Chrystusa, czy obietnice życia wiecznego też ukształtowane wiele lat wcześniej).

52

Odp: Wasze życie z Bogiem- początek przygody
Matt87 napisał/a:

Bezkrytyczne posłuszeństwo względem Jezusa, który obietnicami ale i groźbami zjednywał sobie tłumy,

Pierwsze słyszę, w Ewangeliach nic nie ma o tym, że Chrystus kogoś zmuszał do posłuszeństwa. Wręcz przeciwnie. Nikt nie był z Jezusem ze strachu czy z musu. Uczniowie przychodzili i odchodzili, wierni byli tylko apostołowie (oczywiście jak się okazało, nie wszyscy) oraz najbliżsi przyjaciele (jak Maria i Marta).

Matt87 napisał/a:

Oczywiście za tym wszystkim musiało stać jakieś sensowne przesłanie, inaczej na nic zdałyby się te zabiegi (przesłanie miłości tak uniwersalne i znane ludziom na tysiąclecia przed narodzeniem Chrystusa,

Nic podobnego. Rewolucyjność Nauk Jezusa polegała właśnie na tym, że ponad uczynki zakonu postawił szczerą wiarę i miłość (do Boga objawiająca się poprzez miłość do bliźniego). W istniejących do tamtej pory systemach religijnych Jezusowe "nadstawianie drugiego policzka" i "kochaj nieprzyjaciół swoich" było czymś niesłychanym.

53

Odp: Wasze życie z Bogiem- początek przygody

Najwidoczniej ewangelie dla protestantów są w jakiejś innej, zmodyfikowanej wersji big_smile

Kizia75 napisał/a:

Pierwsze słyszę, w Ewangeliach nic nie ma o tym, że Chrystus kogoś zmuszał do posłuszeństwa. Wręcz przeciwnie. Nikt nie był z Jezusem ze strachu czy z musu. Uczniowie przychodzili i odchodzili, wierni byli tylko apostołowie (oczywiście jak się okazało, nie wszyscy) oraz najbliżsi przyjaciele (jak Maria i Marta).

Musisz się dokładniej wczytać w ich tekst i spróbować krytycznym okiem ocenić działalność Jezusa bez egzaltowania się jego domniemaną boskością. Oj zmuszał i to niejednokrotnie, z tym że przymus ten miał  oczywiście wymiar psychiczny, nie fizyczny. Rozumiem, że jako osoba wierząca zwracasz uwagę głównie na sens jego nauk.
Nie chodzi o to, że ktoś był z Jezusem ze strachu, ale o to, że to o czym mówił sprawiało, że wielu nie mając nic do stracenia przyjmowało jego wersję. Zauważ, że ciągnęły za nim najczęściej proste i niewykształcone tłumy, które niczego się nie dorobiły a obiecywano im niebo, to że ostatni będą pierwszymi a pierwsi ostatnimi, jeśli uwierzą w jego boskość. Przy okazji często ich motywował stwierdzeniami, że odrzucenie jego posłannictwa to skazanie się na piekło i męki wieczne, płacz i zgrzytanie zębów. Uzdrowienia które brali za cuda dopełniały reszty. Nie bez powodu rozpoczął też swoją działalność w Galilei- regionie niestabilnym i podatnym na ruchy mesjanistyczne. Jeśli nie widzisz tutaj manipulacji to czas zacząć czytać ze zrozumieniem wink Ja czytając ewangelie odbieram postać Jezusa jako osoby z problemami natury psychicznej. Nikt normalny zresztą nie obraża elity wiedząc, że skazuje się tym samym na śmierć. Ale przecież on chciał umrzeć, bo bez śmierci jego wersja nie miałaby już racji bytu. O resztę mieli się starać jego najbliżsi uczniowie. Tyle, że jak sami Żydzi stwierdzili, nie jego oczekiwali.

Kizia75 napisał/a:

Nic podobnego. Rewolucyjność Nauk Jezusa polegała właśnie na tym, że ponad uczynki zakonu postawił szczerą wiarę i miłość (do Boga objawiająca się poprzez miłość do bliźniego). W istniejących do tamtej pory systemach religijnych Jezusowe "nadstawianie drugiego policzka" i "kochaj nieprzyjaciół swoich" było czymś niesłychanym.

Generalizując, ile warte są jego nauki pokazali w wiekach wcześniejszych i pokazują współcześnie jego wyznawcy.

54

Odp: Wasze życie z Bogiem- początek przygody

I co, tak biorąc na chłopski rozum: zmuszał = wabił do pójścia za nim, uwierzenia w Jego boskość, nauki by w wieku 33 lat umrzeć i tyle Go widziano? Nie tak działa manipulator. Manipulatorowi chodzi zawsze o korzyść własną. Jakąż Jezus miał korzyść ze swojej śmierci?

55

Odp: Wasze życie z Bogiem- początek przygody
Matt87 napisał/a:

Jeżeli założymy, że był zdrowy na umyśle, ciężko będzie się doszukać jakichś korzyści z takiego postępowania. Jeśli jednak przyjmiemy, że był chory psychicznie, motywy jego postępowania  nabiorą sensu. Ludzie z problemami psychicznymi nie myślą racjonalnie, żyją w swoim świecie i pewnie nie do końca zdają sobie sprawę z pewnych rzeczy.

a ja bym ciebie prosiła abys sie głęboko zastanowił bo moze przyjdzie ci jeszcze stanac przed obliczem JEZUSA, bo tego napewno wykluczyc nie mozesz i strach cie wtedy obleci zes takie rzeczy ludziom kazal czytac i przekonywal do swoich racji dla nas ludzi wierzących błednych a wprost bulwersujących. czytaj ze zrozunieniem tytul wątku- wasze zycie z Bogiem a nie przeciwko Bogu. ja osobiscie mam dosc czytania tych bajdolów obrazających wszystko co swiete.

56 Ostatnio edytowany przez Kizia75 (2013-02-20 10:18:19)

Odp: Wasze życie z Bogiem- początek przygody
Matt87 napisał/a:

Nie chodzi o to, że ktoś był z Jezusem ze strachu, ale o to, że to o czym mówił sprawiało, że wielu nie mając nic do stracenia przyjmowało jego wersję.

Co masz na myśli pisząc, że nie mieli nic do stracenia? Byli Żydami, mieli już swoją religię, tradycję, proroków.

Matt87 napisał/a:

Zauważ, że ciągnęły za nim najczęściej proste i niewykształcone tłumy, które niczego się nie dorobiły a obiecywano im niebo,

Religia żydowska też obiecuje niebo i ostrzega przed piekłem, jeśli się nie będzie żyło według Przykazań. Tak samo jak Jezus rabini żydowscy głosili równość wszystkich ludzi wobec Boga.

Matt87 napisał/a:

Generalizując, ile warte są jego nauki pokazali w wiekach wcześniejszych i pokazują współcześnie jego wyznawcy.

Gdyby ludzie stosowali się do nauczania Jezusa, mielibyśmy raj na ziemi. Istotą przyjścia Mesjasza nie było jednak  nauczanie o tym jak powinniśmy czynić, tylko zgładzenie grzechu poprzez Jego śmierć i zmartwychwstanie. On przyszedł by umrzeć jako człowiek i powiedzieć nam, że poprzez Niego mamy życie wieczne.

57

Odp: Wasze życie z Bogiem- początek przygody

A wracając do tematu...... zdecydowanie początkiem "przygody" z Bogiem była dla mnie uderzająca prawda: Jezus za mnie umarł. ZA MNIE -Catwoman.

58

Odp: Wasze życie z Bogiem- początek przygody

Przed dodaniem swojej wypowiedzi w tym wątku proszę o przeczytanie tytułu i pierwszego posta. Sceptyków zapraszam do wątków, których celem jest dyskusja w sens wiary - tu intencja autora jest inna i należy ją uszanować.
Usunęłam niektóre posty nie związane z tematem. Proszę o nie odnoszenie się do pozostawionych i wypowiadanie się wyłącznie zgodnie z tytułem wątku.

59

Odp: Wasze życie z Bogiem- początek przygody

Moja przygoda z Bogiem zaczela sie gdzies 4 lata temu,gdy chcialam popelnic samobojstwo skaczac z balkonu. Mialam depresje,bylam strasznie samotna i zla na caly swiat. Nie mialam po co zyc.
Jednak jakos wtedy upadlam na kolana i zaczelam poprzez lzy prosic Boga o pomoc :  ' Jesli istniejesz,pomoz,bo juz tak dalej nie potrafie zyc'. Moja zlosc i placz wybuchly w Jego kierunku blagalnym tonem.
Gdy juz sie wyplakalam,poczulam nagle czyjsc dotyk na mym ramieniu az sie odwrocilam,choc bylo ciemno.
Pozniej,po trochu zaczelam zagladac  do kosciola,do spowiedzi,na msze.
Po jakims czasie otrzymalam Ducha Sw.,bylo to w Wielkanoc - poczulam w sercu  niesamowita radosc,milosci i  pokoj niedoopisania. Nie zamienilabym tego na zadne skarby swiata.:-)

Posty [ 59 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Wasze życie z Bogiem- początek przygody

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024